grała Orkiestra FN pod batutą Davida Sterna
najpierw była kompozycja Jana Radzyńskiego
"Serenada na smyczki"
jak dla mnie za mało "muzyki w muzyce"
ostatnia część najlepsza dla uszu laika, tzn. dla moich

kompozytor był na sali, dostał brawa i kwiaty i było przyjemnie
później kanon czyli koncert fortepianowy Schumanna
solistą był argentyński pianista Bruno Leonardo Gelber
ciekawa postać, na angielskich forach
bardzo popularne nazwisko w kategorii "most underrated pianist"
poza tym spory hart ducha bo dotkniety przez polio (jesli dobrze doczytałem
i nie przekrecilem)
przydałoby się z kims wymienic poglądy bo ja lubie np nagrania Richtera
i Lipattiego i ta wersja Gelbera była dla mnie jakby troche za wolna,
poza tym za mało melodii i fortepian brzmiał tak sobie albo ja siedziałem
w takim sobie miejscu
po przerwie
1 Symfonia Karla Hartmanna na alt i orkiestre
czyli rzadka rzecz w koncertowym repertuarze
było głosno i dość bogato dzwiekowo bo utwor wymaga szerokiego instrumentarium
dziwny utwór - nie za ciekawy jak dla mnie, nie mam ochoty w kazdym razie
wysluchac go po raz drugi
najlepsze chyba ostatnie ogniwo i robiąca wrazenie koda
aha, alt Jadwigi Rappe zdolny mury kruszyc, nie dawal sie zagluszyc
scianie dzwieku generowanej przez megaorkiestre

))
w sumie ciekawy wieczór
publika nie dopisała