Dodaj do ulubionych

Busted Stuff

IP: *.pie.warszawa.tdci.pl 27.01.03, 16:32
Dave Matthews Band to niewątpliwie jeden z najciekawszych
obecnie zespołów na świecie. Grają muzykę bardzo trudną do
zakwalifikowania (na pewno bliżej im do jazzowych improwizacji -
szczególnie na doskonałych koncertach niż rockowej sztampy).
Płyta Busted Stuff nie jest najlepszym albumem do rozpoczynania
przygody z zespołem (zdecydowanie polecam Crash, Under the Table
and Dreaming albo doskonałe albumy koncertowe Live in Red Rocks,
Live in Chicago) ponieważ nie oddaje istoty muzyki, którą
produkują Ci panowie. Niestety od mniej więcej trzech lay zespół
przechodzi kryzys (w mojej opinii spowodowany rozstaniem z
fenomenalnym producentem Stevem Lillywhitem) i wydaje płyty
banalne i bardzo przewidywalne. Tymczasem istota muzyki DMB jest
niezwykła kreatywność, ogromna energia, fenomenalne aranże i
wybuchowa sekcja rytmiczna (jedna z lepszych na świecie).
Słowem, jesli ktoś jeszcze nigdy nie słuchał DMB polecam
wcześniejsze płyty studyjne albo rewelacyjne koncertowe,
natomiast dla wielbicieli muzyki Pana Matthewsa, Bruforda i
spółki płyta ta będzie miłym ale rozczarowującym przystankiem w
oczekiwaniu na dzieło pokroju Before these crouded streets.
Obserwuj wątek
    • Gość: Darek Dziuk Re: Busted Stuff IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.03, 21:11
      Rzeczywiście, "Busted Stuff" wręcz nie nadaje się do
      rozpoczynania podróży po świecie muzyki Dave Matthews Band. Jest
      jednak ważnym przystankiem. Po bardzo kontrowersyjnej płycie,
      wydanej w 2001 roku, "Everyday", której została przylepiona
      etykietka "Radio Friendly", "Busted Stuff" wydaje się być silnym
      kontrastem ze swym poprzednikiem. Beztroska, swoboda i łatwość
      stworzenia owej płyty są jednak mocnymi atutami. Całość płyty
      nie dosyć, że mocno kontrastuje się z poprzednimi płytami DMB
      (gdzie każda jest inna), to ogólnie nie da się jej zklasyfikować
      muzycznie. Tutaj brakuje nawet znanej z DMB improwizacji.. Tak
      więc wdzięcznie i typowe dla Dave'a piosenki o miłości ("Busted
      Stuff"), przeplatają się z patetyczną pieśnią o Bogu
      ("Bartender"), kwasijazzową studyjną improwizacją ("Kit Kat
      Jam") czy nawet country ("Grace Is Gone"). Pierwszy singiel z
      płyty "Where Are You Going", znane być może w Polsce z
      filmu "Mr. Deeds", jest idealnym przykładem na fenomen DMB..
      piosenka pokroju "Crash Into Me", lecz z odrobiną nonszalancji.
      Nie należy także zapominać, że płyta ta jest swoistym prezentem
      dla fanów, którzy jej pierwotną wersję ("The Lillywhite
      Sessions" - nigdy nie wydaną oficjiane), docenili z internetu.
      Swoją drogą, płyta została wydana w USA już 16 lipca 2002 roku,
      oficjalna polska premiera miała miejśce 6 stycznia 2003.. o
      czymś to świadczy. (W USA była też bonusowa płyta DVD - nie wiem
      jak jest w polskiej edycji). Dla każdego fana zjawisk muzycznych
      zza oceaniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka