jastej
02.07.06, 18:02
Słucham właśnie II Koncertu fortepianowego B-dur Brahmsa w wykonaniu Edwina
Fischera z Furtwanglerem prowadzącym Filharmoników Berlińskich (Testament SBT
1170). Wykonanie samo w sobie bardzo interesujące, z wieloma przepięknymi
fragmentami... Jednak teraz mocno zaprzątają moją uwagę konsekwencje daty i
miejsca koncertu - listopad 1942, Berlin - ale bardziej w kontekście odbiorcy,
mniej wykonawcy (choć to też ważne, lecz dla mnie osobne zagadnienie).
Jacy ludzie słuchali tego koncertu? Jak go odbierali? Jakie uczucia i
przemyślenia im towarzyszyły podczas słuchania muzyki? Ilu z nich wyjechało
(wróciło) potem na front czy do innych "żołnierskich" zajęć i wydawało rozkazy
zabijania ludzi, bądż wykonywało te rozkazy (z mniejszym lub większym
przekonaniem i zaangażowaniem)? Jakie uczucia i przemyślenia towarzyszyły im
wtedy? Jak "pojemna" jest ludzka emocjonalność? Czy wrażliwość na muzykę
pozostaje w jakimś stosunku z ogólną wrażliwością człowieka? Jaką rolę, w tym
konkretnym kontekście (choć może nie tylko), pełni(ła) muzyka w życiu
(tamtych) ludzi? Pytania, pytania, pytania...
jastej