Nie wytrzymałam i ściągnęłam świeżutką "Reality" Bowiego. Oczywiście obiecuję
pobiec do sklepu i nabyć za tydzień oryginalne CD, żeby David nie przymierał
głodem

)).
Producentem płyty jest Tony Visconti i... to słychać. Pierwsze moje wrażenie-
to powrót do lat 70. Z tym,że słucham 1) pierwszy raz 2) na fatalnym sprzęcie
tak, że mogę się mylić, prawdziwą recenzję obiecuję po premierze oficjalnej

Co jeszcze- płyta melodyjna, wpada w ucho heh, Bowie śpiewa jak zwykle, bez
jakichś wyskoków wokalnych, w tle miłe damskie chórki. Nie wiem, który utwór
będzie singlem ale chętnie bym widziała na tym miejscu "New Killer Star". To
tyle tymczasem. Ja jednak tęsknię za Bowiem-eksperymentatorem z "Outside"
i "Earthling". Ale fajnie, że nagrywa i jest w formie. Jeśli ktoś był wczoraj
w Multikinie to proszę o refleksje, bo czytam, że zagrał materiał z "Reality"