Dodaj do ulubionych

Muzyczne pastisze...

09.09.03, 19:47
Witam!

Chciałbym abyśmy sobie porozmawiali o wielkich parodiujących nie
mniejszych... Nie chodzi mi jednak o ordynarne małpowanie spod znaku
Yankovica, Dread Zeppelin czy Big Cyca, którzy z tego żyją... Mam na myśli
raczej bardziej wysublimowane podejście do tematu... Rzucam - na zachętę -
pierwszy przykład: The Crunge - Zeppów to swoisty pamflet na twórczość
Jamesa Browna... Znacie inne "jajcarskie" odbicia muzyczne poważnych
wykonawców?
Obserwuj wątek
    • pixie Re: Muzyczne pastisze... 09.09.03, 20:14
      "We're Only in It for the Money" Franka Zappy to album nabijający się z
      hippisów, gatunku psychedelic i całego ówczesnego (1968) środowiska muzycznego.
      Podobno jest to rodzaj parodii "Sgt. Pepper's Lonely Heart Club's Band" the
      Beatles, ale to może jakiś znawca Zappy się wypowie... A album jest znakomity i
      muzycznie i tekstowo, bardzo oryginalny i bardzo zabawny smile
      • cze67 Re: Muzyczne pastisze... 09.09.03, 21:36
        pixie napisała:

        > "We're Only in It for the Money"
        to ironiczne słowa Ringo Starra na pytanie dziennikarza, dlaczego Beatlesi
        wciąż nagrywają płyty. Album Zappy jest w istocie krytyką hippisowskich
        ideałów - przynajmniej tak czytałem.
        • pixie Re: Muzyczne pastisze... 10.09.03, 00:02
          cze67 napisał:

          > pixie napisała:
          >
          > > "We're Only in It for the Money"
          > to ironiczne słowa Ringo Starra na pytanie dziennikarza, dlaczego Beatlesi
          > wciąż nagrywają płyty. Album Zappy jest w istocie krytyką hippisowskich
          > ideałów - przynajmniej tak czytałem.
          Właśnie nie jestem pewna, może to miała być odpowiedź na Sierżanta i cały hałas
          z nim związany? Spróbuję znaleźć stronę, na której o tym czytałam, to może się
          rozstrzygnie. Możliwa jest też wersja parodii koncept albumu.
          • pixie Re: Muzyczne pastisze... 29.09.03, 23:40
            Znalazłam stronę, która dowodzi, że Zappa sparodiował okładkę Sierżanta
            Pieprza. Dobre i to smile
            ...oraz teksty przetłumaczone na polski:
            zappafv.republika.pl/dlakasy.htm
          • tiresias Re: Muzyczne pastisze... 30.09.03, 09:04
            We're Only In It For The Money **** (September 1968)
            Designed as a "rebuttal" to Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band, Zappa took
            on the 1960's counterculture almost from within, and the result is one of his
            most bold and outlandish albums ever. "Who Needs the Peace Corps?" has to be
            the funniest "up yours" to the "Summer of Love" ever. There is real tenderness
            in between the satire ("Mom & Dad," "Lonely Little Girl," "Idiot Bastard Son")
            and the playing and arrangements are quite impressive. Unfortunately, WOIIFTM
            has not worn well with age. A preachy album from a preachy time, it is so
            locked into the 1968 mind-set that it almost seems out of place today.
            Nevertheless, it is undoubtably the best pre-Hot Rats Mothers' album,
            representing a culmination and fusion of all that came before it. The 1968
            Mothers were ahead of everyone except the Beatles, and WOIIFTM has definitely
            become a rock & roll classic.
            ---
            poza tym Frank lubił komponować w różnych stylach, sam je później identyfikował
            z konkretnymi kopmozytorami.
            np. na podwójnym '200 Motels'(paździeirnik 1971) - utwór 'Tuna Sandwich'
            wzorowany na harmonii samego Pana Dereckiego.
            ps
            dziękuję tow. ugu za ciekawy wontyk
            • pixie Re: Muzyczne pastisze... 30.09.03, 21:25
              tiresias napisał:
              > We're Only In It For The Money **** (September 1968)
              > Designed as a "rebuttal" to Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band, Zappa took
              > on the 1960's counterculture almost from within, and the result is one of his
              > most bold and outlandish albums ever. "Who Needs the Peace Corps?" has to be
              > the funniest "up yours" to the "Summer of Love" ever. There is real
              tenderness
              > in between the satire ("Mom & Dad," "Lonely Little Girl," "Idiot Bastard
              Son")
              O ile dobrze rozumiem, WOIIFTM to raczej satyra, niż pastisz?

              > Unfortunately, WOIIFTM
              > has not worn well with age. A preachy album from a preachy time, it is so
              > locked into the 1968 mind-set that it almost seems out of place today.
              A mnie się to podoba, chyba też jestem "out of place" wink

              > poza tym Frank lubił komponować w różnych stylach, sam je później
              identyfikował
              > z konkretnymi kopmozytorami.
              > np. na podwójnym '200 Motels'(paździeirnik 1971) - utwór 'Tuna Sandwich'
              > wzorowany na harmonii samego Pana Dereckiego.
              To już dla mnie zbyt skomplikowane. Lubię śmieszne piosenki z ładną melodią ;P
              pozdr
    • mallina Re: Muzyczne pastisze... 10.09.03, 00:05
      Ugu, a nie chcialbys dolaczyc do naszej ligi pilkarskiej?(z foffm)?
      tak pytam sama od siebie, ale pewnie koledzy nie mieli by nic przeciw?
    • dreaded88 Re: Muzyczne pastisze... 10.09.03, 17:39
      Butthole Surfers kiedyś naśmiewali się z hard rocka i metalu, a byli podobno
      całkiem znaczącą orkiestrą alternatywną.
      Na polskim podwórku - Kukiz parodiujący z Piersiami całkiem smakowicie Armię
      czy Kinga Diamonda.
      • cze67 Re: Muzyczne pastisze... 10.09.03, 17:41
        Fajny był też zespół Marillion parodiujący na pierwszej płycie grupę Genesis...
        • xamel Re: Muzyczne pastisze... 10.09.03, 18:06
          Megadeth "These Boots" to dowcip z Franka Sinatry "This boots Are made for
          walkin'"

          Anthrax - "Good save the Queen" Sex Pistolsow

          Megadeth - "Go to Hell" "polemika" z Enter Sandman

          Metallica - na garazach graja jakis 20 sekundowy kawalek/riff Ironow

          i cos a'la zart/tribute
          zreszta wzajemny
          metallica woodstock 94' graja riff z "Man in the Box" Alice in Chains (zreszta
          Cantrell mial znimi wtedy grac ale ?? nie dojechal ???"
          i na MTV unplugged Alice in Chains graja riff z enter sandman (jesli dobrze
          pamietam to wsrod publicznosci jest metallica i chyba slychac larsa jak wola
          it's fuckin ouers - jesli dobrze pamietam)

          autoironia:
          (podobno bo dam nie slyszalem, mozliwe ze mnie kumpel wpuscil w maliny ale to
          calkiem mozliwe)
          Metallica w japonii na jakims koncercie gdzie slabo reagowala publicznosc :
          Urlich spiewal Nothing else matters a Hatfield palkowal smile
          podobno zreszta jak mimeli dwa zestawy perkusyjne na jakiejs trasie zrobili
          sobie pojedynek na bebenki ktory zakonczyl LArs krzyczac cos w stylu "Who is
          the fuckin' drummer in this band?"

          • hawkmoon269 Re: Muzyczne pastisze... 11.09.03, 18:13
            xamel napisał:


            > autoironia:
            > (podobno bo dam nie slyszalem, mozliwe ze mnie kumpel wpuscil w maliny ale to
            > calkiem mozliwe)
            > Metallica w japonii na jakims koncercie gdzie slabo reagowala publicznosc :
            > Urlich spiewal Nothing else matters a Hatfield palkowal smile
            > podobno zreszta jak mimeli dwa zestawy perkusyjne na jakiejs trasie zrobili
            > sobie pojedynek na bebenki ktory zakonczyl LArs krzyczac cos w stylu "Who is
            > the fuckin' drummer in this band?"
            >



            Jeśli chodzi o autoironię. To rzeczywiście było coś takiego. Lars zajął się
            śpiewaniem , James grał na perkusji, a Kirk z Jasonem wymienili się gitarami.
            Tylko że na pewno nie było to Nothing Else Matters, a bodajże Am I Evil?
            Lars miał powiedzieć po tym koncercie „Na widowni była taka cisza że jak by
            ktoś zapałkę złamał to można by to usłyszeć. Postanowiliśmy więc trochę zrobić
            sobie jaja, a ci japońcy nawet nie zauważyli o co chodzi.”

            A z tą podwójna perkusją. Na trasie Poor Touring Me (tej po Loadzie) były
            zamontowane na scenie 2 zestawy.(można to zobaczyć na DVD Cunning Stunts)
            Czasami chłopaki zaczynali grać motyw z Leper Messiah i wtedy Jason zdejmował
            bas i zaczynał coś przygrywać na drugiej perkusji.
          • vulture korekta 29.09.03, 23:42
            xamel napisał:

            > Megadeth "These Boots" to dowcip z Franka Sinatry "This boots Are made for
            > walkin'"

            Nancy, córki Franka. To ta, która z tatusiem zaśpiewała piosenkę "Somethin'
            Stupid", sparodiowaną przez Robbiego Williamsa i Nicole Kidman.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka