Gość: freoon
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.04.08, 10:53
płyta "hey jimi" jest taka sobie, jedynie borysewicz jako tako gra
no i hołdys, który powalił mnie na kolana swoją wersją "fire"
myślałem, że dziadek już nie ma siły a tu widać, że ma jej sto razy
więcej niż reszta wirtuozów. szkoda że nie nagrywa to by gnojków w
rodzaju feel czy silski nauczył czym jest prawdziwy rock i prawdziwy
czad..