kazisi
11.09.03, 19:56
jaka będzie przyszłość muzyki określanej tu poważną lub klasyczną? czy nie ma
szans na wchłonięcie przez nią wartościowych elementów twórczości choćby
metalowców ;] skoro można było zaakceptować "artystyczność" jazzu [a jego
wrogowie myśleli i mówili kiedyś bardzo podobnie do tych fizjologicznych
nienawistników opluwających rock w sąsiednim wątku, to czemu nie przyjąć, że
za kilka[naście, dziesiąt] lat warszawską jesień otworzy trzyminutowy koncert
na gitarę, perkusję i bas zagrany w tempie startujacej rakiety i o takiejże
głośności?! albo sonata klawesynowa w rytmie reggae?...
we wspomnianej przeze mnie w innym miejscu książce erhardt cytuje jakiegoś
dawnego krytyka wylewającego wiadro pomyj na tango. a dziś proszę: jedną z
moich ulubionych kompozycji ostatniego roku jest nieąatpliwie "poważna"
i "klasyczna" "misa tango" bacalova.
pozdrawiam, kaz