Gość: zzzzzzzzzZZZZZZZzz
IP: *.chello.pl
04.03.09, 16:58
Kompletnie nie potrafię zrozumieć fenomenu tego murzyna. Nie potrafię zrozumieć jak taki szmelc jak lolipop został jednym z "największych hitów" zeszłego roku. Jego bełkotliwe zawodzenie nie ratuje ten żałosny wszechobecny komputerowy pogłos. A i jego definicja rocka jest bardzo pro hiphopowa czyli perkusja robiąca za bit i jego melorecytacja połączona tylko dla przyzwoitości z gitarami, na której dla potrzeb teledysku nauczył się grać "solówkę" jednym palcem. Mam dosyć pompowania z każdej strony w środkach masowego przekazu amerykańskiego hiphopu i tak zwanego rnb, które powinno się raczej określać murzyńskim popem.
Nie jestem rasistą ale to co w muzycznych mediach robią murzyni to nic innego jak gibanie się na jedno kopyto. A teraz wracam do słuchania "Kind of Blue" ....