Gość: Tomasz123
IP: 31.130.100.*
25.07.15, 00:29
Jeśli kogoś interesuje to co mam do opisania to przeczyta i może skorzysta a jesli nie to trudno.
We wtorek 14.07 o godz 11 wyjechałem z Rzeszowa do Słonecznego Brzegu 2+2 (6 i 3). Perwszy postój zrobliśmy na przejściu grancznym w Barwnku, jakiś posiłek, winety. Nastepnie w kierunku Świdnika ( kilka odcinków teraz remontują ruch jest wahadłowy). Dalej w kierunku Preszowa ( objazd przez Stropkow) stracłem z 20 minut. Dalej bez wiekszych przygód. Nastepny przystanek dla dzieciaków jakieś 40 km za granicą Węgierską ( ok 1 godz). Jesli chodz o drogi węgierskie bardzo dobre i co ważne bardzo dobrze oznaczone. Nastepnie przed granicą serbską kolejny przystanek ( ok 1 godz). Czekanie na przekroczenie granicy wegiersko serbskiej dokładnie 20 minut. Nastepnie w kierunku na Belgrad i na Nisz. Drga naprawde bardzo dobra, w okolicy belgradu drobne roboty ale brak wiekszych utrudnień. Dwa krótke postoje na toalete i coś do picia. Z Niszu do granicy serbsko-bułgarskiej sporo remontów i ogranczeń prędkosci. Na granicy bylismy dokładnie o godz. 5.30 oczekiwanie na przekroczenie dokładnie 25 min. Następnie winieta na tydzień tankowanie. Sofia strasznie źle oznakowana. Pogubiliśmy się i straciliśmy około 40 minut. Ale kiedy juz dostaliśmy się na A1 gdyż jechaliśmy południową stroną humor znacznie sie poprawił. Autostrada A1 nie jest zła choć do naszych autostrad troche jej brakuje. Ok. godz. 10 przystanek na Mc Donald ok godzny. (mc Donald drozszy niż w Polsce) W Słonecznym Brzegu w hotelu byliśmy o godz.13. Łączny czas podróży 25 godz nie uwzględniając przesunięca czasu. Czas wszystkich postojów tych wiekszych godzinnych i małych typu tankowanie , wc i mojego felernego pogubienia się w Sofi to ok 6-7 godzin. W powrotna strone nie wiem co mnie podkusiło wybrariśmy się przez Rumunię. Wyjechaliśmy o godznie 10.30. Wszystko szło dobrze aż do granicy a tu remont mostu . czas oczekiwania 1 godzina. Z dzieciakami nie dało sie nigdzie wyjść gdyż temperatura nie pozwalała 33 stopnie.
Nastepnie w kierunku Bukaresztu i ty kontrola naszej kochanej drogówki i mandat 210 lei za predkość przekroczona o 29 km. Przywiozłem na pamiątke do domu. (oczywiscie nie zapłacony). Kolejna przygoda to straszny korek na obwodnicy Bukaresztu. Następni po autostradzie A1( jesli można to nazwać autostradą- no niby ma 2 pasy ruchy w kazdym kierunku). Następnie z Pitesti na Sybin i Deva i to autostrada naprawdę fajna tylko co z tego jak krótka. Następnie na Oradea i do granicy. Ten Odcnek drogi to istna męka 170 km robót drogowych. Droga na mapie zaznaczona na czerwono, ale takich dróg w polsce to już nie widziałem chyba z 20 jak nie lepiej lat temu. U nas powiatowe a czasami i gminne są dużo lepsze.Po przekroczenu granicy z wegrami to całkiem inny świat. Człowiek czuje że wrócł do cywilizacji. Następnie na Debreczyn na autostrade i w kierunku na Koszyce, Preszów,Swidnik. Trasa powrotna zajęła nam 25 godzin uwzględniając przesunięci czasu. Dwie przerwy dla dzieci- łącznie godzina. Różnica w kilometrach to 260 dalej przez Serbię, ale czas przejazdu jest duzo krótszy, i oczywiśce przyjemność z jazdy przez że tak się wyrażę cywlizowane kraje. O infrastrukturze drogowej w Rumuni w porównaniu do Serbii to nawt nie ma co mówć.
Osobiśc polecam drogę przez Serbię pomimo tego iż jest dłuższa i trzeba mieć paszporty. Jeśli ktoś ma jakieś pytania to chętnie się podzielę informacjami które posiadam może sie komuś przydadzą. tomaszpr@onet.pl