Gość: Eleli Koghe
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
17.08.07, 18:18
Coraz więcej jest negatywnych opinii: o kradzieżach, brudzie, złym
traktowaniu turystów. Zawsze znajdują się jednak jacyś obrońcy. Czy
wy myślicie, że ktoś tak celowo pisze? Chyba widzicie olbrzymią
różnicę w podejściu do turysty między taką Bułgarią a Norwegią,
Danią, Holandią, Austrią czy Niemcami. Czy w Finlandii ktoś by was
śledził, żeby potem ukraść aparat? Rower można zostawić niczym nie
przypięty w Amsterdamie, Sztokholmie czy Kopenhadze i będzie stał
do momentu, aż go sobie zabierzesz. W Sofii czy Warnie postoi może
godzinę /i to zapięty/. W Bułgarii cały czas, wszędzie, o każdej
porze trzeba być czujnym i myśleć tylko o tym, żeby cię nie
okradli. Co to za wypoczynek? W Austrii jestem co roku kilkakrotnie
i nigdy wychodząc na narty nie zamykam pokoju. Wszystko leży na
widoku, jeszcze nigdy nic mi nie zginęło. To samo na przerwie,
apartat leży sobie na stoliku, ja idę do restauracji. Wracam za 15
minut - dalej leży. W Bułgarii wystarczy się obrócić i już po nim.
Co z tego, że ci rezydenci ostrzegają? Mam jechać z własnym
ochroniarzem? Nienormalne. Bułgaria to jeden wielki syf i dzicz. Nie
piszę o przyrodzie. Piszę o mentalności i swoistej "kulturze" tego
bałkańskiego narodu z Rodopów. Znane w całej Europie określenie -
kozodoje - pasuje jak najbardziej.