Dodaj do ulubionych

JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH

14.08.05, 09:51
Proponuję zamieszczanie linków o Jeleniaj Górze:

Wrażenia Amerykanki z Cieplic

Oryginalnie znalezione przez Thorego

travel2.nytimes.com/mem/travel/article-page.html?res=9401E4DC143CF932A15757C0A9649C8B63
Obserwuj wątek
    • Gość: zenon5 Re: JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH IP: *.ppp.tiscali.fr 14.08.05, 10:16
      moze wyluskasz ten artykul i ogolnie powiesz o co chodzi,przynajmniej zeby bylo
      wiadomo o co chodzi,angielski to juz jezyk urzedowy w Jeleniej?
      • jamx Re: JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH 14.08.05, 12:03
        Jeszcze Cię nie ma?:) Bo pogoda jest- to ta co przywiozłeś?:)

        jamx
        • Gość: zenon5 Re: JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH IP: *.ppp.tiscali.fr 14.08.05, 12:12
          wichura uszkodzila mi wczoraj troche w ogrodku,okiennice i musialem
          niespodziewanie zostac. Napewno jade jutro,pozdrawiam.Dlatego zawsze mowie ze
          nie nalezy zbyt dokladnie planowac.A chcialem sie pogoda pochwalic!
    • maurycy Re: JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH 14.08.05, 12:59
      Załaczam tłumaczenie artykułu. Wnioski nasuwają się same. Tak, angielski
      powinien byc po polskim drugim oficjalnym językiem Jeleniej Góry, jeśli chcemy
      osiągnąć status miasta żyjącego z turystyki.

      ******************

      Po tym, jak położyłam się na plecy, szybka, wyglądająca na to, że wie co robi
      kobieta, wybrała z dużej wanny, cos co wyglądało jak najciemniejsze nadzienie
      cukierków “krówek”, prawie czarne a chlapnęła tym na moją szyję, ramiona, klatkę
      piersiową, brzuch, ramiona, nogi i stopy.
      To co wyjęła z wanny, to było błoto, w tymże błocie leżałam, lecz kiedy gęste
      maź zaczęła twardnieć, poczułam się, jakbym była pokryta czekoladą – stan, który
      mógłby być uważany za zboczony lub obrzydliwy, w zależności od preferencji.
      Stwierdziłam, że sprawiło mi to wielką przyjemność. Także wprawiło mnie w
      dziwienie, jako że oczekiwałam termicznych kąpieli oraz masażu w polskim
      uzdrowisku, które odwiedziłam. Nie przypuszczałam, że polubię błoto. Lecz w nim
      się znalazłam, wygodnie leżąc w cieple, które przenikało moje pory, grzejące i
      uspakajające, wnikające przez powierzchnie mojej skóry w głąb mojego ciała.
      Poczułam się jednocześnie wypoczęta i naładowana energią – i nagłe
      rozczarowanie, po tym jak brzęczyk zabrzęczał po piętnastu minutach i pracownica
      zaprowadziła mnie do pomieszczenia, w którym miałam zmyć pod prysznicem to
      błocko. Bez żadnych pieniących się żeli – przyniosłam swoje własne mydło i
      ręcznik, tak jak mnie ostrzeżono.
      Kurort, Cieplice (wymawiany chee-PLEET-suh) został przedstawiony mi przez mojego
      znajomego jako spartańsko-zwyczajny oraz zadziwiająco tani, posiadający jednak
      doskonałe wody mineralne oraz błoto-borowinę. Według legendy, rejon ten został
      nadany w roku 1281 Zakonowi Rycerskiemu Szpitalników przez księcia Bernarda
      Lwóweckiego, którzy zajmowali się tu pacjentami. W późniejszych czasach, polskie
      rodziny królewskie oraz szlachta przybywali tu, aby leczyć swoje dolegliwości.
      Pomiędzy innymi dolegliwościami, choroby stawów, układu motorycznego, przewodów
      moczowych i oddechowych były leczone dzięki przeciwzapalnym właściwościom
      zabiegów. Cała ta historia leczenia plus bilet w tą i z powrotem do Polski z
      Paryża za $368, gdzie podnajęłam mieszkanie na lipiec, spowodowały, że Cieplice
      mogłyby być dobrym miejscem na pozbycie się nieco stresu nowojorskiego zycia i
      przygotowania się do absorbujących paryskich wakacji.
      Wziełam taksówkę z lotniska we Wrocławiu (niegdyś Breslau) na dworzec
      autobusowy, skąd przejachałam około 70 mil na zachód do miasta zwanego Jelenia
      Góra; Cieplice (poprawnie Cieplice Śląskie-Zdrój) są przedmieściem. W informacji
      na dworcu autobusowym, osoby za biurkiem nie mówiła po angielsku. Napisałam na
      kartce dokąd chcę jechać, a oni napisali mi numer stanowiska, którego szukałam.
      Na zewnątrz było zaparkowanych mnóstwo autobusów, bez żadnego logicznego
      porządku, ale dwie minuty przed moim planowym odjazdem, zauważyłam autobus z
      napisem Jelenia Góra i wsiadłam do niego.
      Autobus przejechał przez przedmiescia Wrocławia, potem jechał wśród łąk I
      pastwisk, przez lasy, aż w końcu dotarł do niskiego zaokrąglonego podgórza Gór
      Karkonoszy, które otacza Jelenią Górę. Krótka jazda taksówką z przystanku
      autobusowego do hotelu Cieplice, pięciopiętrowej przybrudzonej, białej budowli
      zbudowany na moderną modłę lat 60 i 70 i znajdujący się na ulicy willowej w
      pobliżu sanatorium. Mój pokój był nieco mały, ale wystarczający, pomalowany na
      biło i pastelowo, z jasnymi drewnianymi meblami, był wyposażony w idealnie
      czystą, wykafelkowaną łazienkę z prysznicem, ale bez wanny. Po pięciu minutach
      znalazłam się znowu w recepcji, z nogą krwawiącą w dwóch miejscach i z
      prowizoryczną opaską zaciskową. Podczas nieco za szybkiego zdejmowania kapy,
      przecięłam sobie nogę o wystającą ramę łóżka, pod nią ukrytą. Nie myślałam w
      recepcji o wezwaniu lekarza, recepcja też nie sugerowała takiego rozwiązania.
      )Prawdopodobnie musiałby mi założyć szwy, pozostała mi po tym blizna.) Zamiast
      tego, dostałam gazę, plaster i środek antyseptyczny I przeniosłam się pokoju bez
      czyhających łóżek.
      Wymyta I zabandażowana, przeszłam główną ulicą do Mamy, przytulnej restauracji,
      którą polecono mi w hotelu. Tam zjadłam bigos, polską specjalność z pikantnej
      kapusty, z wieprzowiną, warzywa I owoce, podane z przesmacznym chlebem
      zapiekanym z ziołami. Po spróbowaniu słodkawego vin de maison, przerzuciłam się
      na polskie piwo, które było doskonałe. Była już 11 wieczorem i ciemno, mimo to
      zauważyłam, że miasto jest całkiem ładne, z placykiem z fontanną oraz dużym
      parkiem przyległym do głównej ulicy Plac Piastowski. Słyszałam swoje obcasy
      stukające po chodniku, byłam całkiem sama na ulicy, mimo to idealnie bezpieczna.
      Następny ranek zaczęłam hotelowym bufetowym śniadaniem: płatkami, sokami,
      wędlinami, różnorodnymi serami, sałatką z ogórków I pomidorów, twarożkiem ze
      szczypiorkiem, jogurtem, dżemami i miodem oraz jajkami. Kawa była gorąca i
      odpowiednio mocna; była też herbata i czekolada.
      Czwórka młodych ludzi pracowała na zmiany w recepcji; troje z nich mówiło po
      angielsku, a jedna po francusku. Ta, mająca służbę tego ranka, nie wiedziała
      gdzie jest budynek zdroju oraz gdzie można dostać skierowanie lekarskie na
      zabiegi. Miałam jednak folder z małą mapką z kropką zaznaczoną jako Sanatorium,
      duży budynek nieco z boku głównej ulicy, kilka minut pieszo od hotelu. Miejsce
      to okazało się być centrum zabiegowym, Uzdrowiska Cieplice.
      ''Do you speak English? Parlez-vous Français?'' zapytałam kobitę w recepcji.
      ''Sprechen Sie Deutsch?'' odpowiedziała mi.
      Taka wymiana zdań była ciągłym wydarzeniem podczas mojej przygody z Cieplicami.
      Prawie nikt nie mówił po angielsku lub francusku, a prawie wszyscy po niemiecku
      poza polskim, częściowo z powodu bliskości niemieckiej granicy i częściowo z
      powodu, że rejon wokół Jeleniej Góry był niemieckim przed wojną.
      Stwierdziłam, że ludzie w Cieplicach byli bardzo cierpliwi. Pokazywałam im słowa
      w angielsko-polskim słowniku, zapisywałam numery telefonu, uzyskałam pomoc
      (mężczyzna w centrum zabiegowym, który mówił po angielsku, zaoferował się być
      moim tłumaczem) i w końcu udało mi się wytłumaczyć recepcjonistce, po co
      przybyłam do Cieplic i jakiego rodzaju zabiegom chciałam się poddać.
      Do tego czasu, nabrałam chęci spróbować całej listy zabiegów. Wtedy dostałam złą
      wiadomość: nie ma zabiegów w weekendy. Będę musiała wcisnąć w dwa dni i część
      trzeciego to, co planowałam na całe cztery dni.
      Z początku niezadowolona, doszłam do wniosku, że w rzeczywistości jest to
      nieoczekiwane opóźnienie. Pooglądałam wystawy sklepików wzdłuż głównej ulicy,
      odwiedziła kościół katolicki ze złoconym barokowym ołtarzem, przeszłam się
      wzdłuż rzeki Kamiennej, która płynie przez miastom poczytałam sobie, posłuchałam
      wczesnym wieczorem wodewilowych skeczy w muszli koncertowej w parku – śmiejąc
      się z puenty dowcipów, nie rozumiejąc ani jednego słowa. Gdyby nie zraniona
      noga, może bym spróbowała zorganizować wycieczkę w góry, wspomnianą w folderze,
      lecz nie byłam zbyt napalana. Wymuszony odpoczynek, tak stwierdziła, stanowi
      ważną część znaczenia „mojej kuracji”.
      Zapisując się na kurację w poniedziałek nie było łatwym zadaniem. Uzdrowisko
      Cieplice (formalna nazwa) zajmuje się pacjentami, których cykl kuracyjny trwa
      od ośmiu dni do kilku tygodni. Moje pragnienie przejścia przez wszystko w
      skrócie wydawało się im dziwne, ba niemożliwe, a moja niezdolność wytłumaczenia
      im o co mi chodzi w zrozumiałym przez nich języku, też nie była pomocna.
      Wreszcie udało mi się wyjaśnić pielęgniarce, ze mam rezerwacje na samolot za
      trzy dni I zanim wyjadę, chciałabym spróbować kąpieli termicznych, masaży
      wodnych, regularnych masaży oraz borowiny. Poprowadziła mnie do pawilonu Lalka,
      znajdującego się w parku, w którym znajdują się biura lekarzy, przedłożyła moje
      potrzeby jednemu z lekarzy i dostała kartę zabiegów, ze szczegółami zabiegów,
      • maurycy Re: CIEPLICE ZDRÓJ cd. 14.08.05, 13:00
        Poprowadziła mnie do pawilonu Lalka, znajdującego się w parku, w którym znajdują
        się biura lekarzy, przedłożyła moje potrzeby jednemu z lekarzy i dostała kartę
        zabiegów, ze szczegółami zabiegów, które miałam odbyć.
        Kiedy przyniosłam kartę zabiegów z powrotem do recepcji sanatorium, zauważyłam,
        że zapisano mnie na 10 dni zabiegów. Czy pielęgniarka mnie źle zrozumiała czy
        też lekarz nie zatwierdził mini rozkładu? Nigdy się tego nie dowiedziałam, nie
        ważne; wykrzykując twardo ''drei Tage'' (''trzy dni'') dostałam to co chciałam.
        Sanatorium, jest czyste i łatwe w prowadzeniu, ale definitywnie bez żadnych
        dodatków, składa się z długich korytarzy z indywidualnymi kabinami oraz pokajami
        zabiegowymi na dwóch piętrach. Masaż, borowina, wanny i prysznice są na dole.
        Pacjenci to głównie Polacy i Niemcy i składają się z młodzieży, ludzi w średnim
        wieku oraz emerytów.
        Zaczęłam, od tego, co myślałam, że jest to masaż wodny, gdzie obsługująca mnie
        osoba zaprowadziła mnie do małego pomieszczenie, w którym znajdowało się cos na
        kształt dużego zlewu, w którym zanurzyłam moje ręce aż do ramion w wypierającej
        je wodzie, które cały czas wypływała na wierzch jak nadmuchane gumowe zabawki.
        Na kąpiel mineralną poszłam do nieco większego, jaśniejszego pomieszczenia gdzie
        leżałam na wznak w wannie z wodą, która była gorąca, ale nie za gorąca, bez
        zapachu I która pozostawała w tej samej temperaturze przez cała długość zabiegu.
        W zdroju są także większe baseny, w których kąpie się kilka kobiet jednocześnie.
        Później mój znajomy, który był tu kilkukrotnie, mi o tym powiedział, nie
        wiedziałam jednak o tym podczas mojego pobytu I nie spróbowałem tych kąpieli.
        Mój masażysta, żylasty mężczyzna, którego potok słów na pewno był bardzo
        pouczający, jeśli bym go rozumiała, ugniatał, bił pięściami I manipulował moją
        skórę, kości I mięśnie z dogłębną zawodową umiejętnością oraz sporą dozą
        determinacji. W pewnej chwili, jego kostki pięści wbiły się w mój kark z taką
        siłą, że myślałam, że już nią nigdy nie obrócę, ale po kilku delikatnych ruchach
        jego opuszków palców, poczułam się tak lekka I wyniosła jak łodyga.
        Ulżyło również mojemu sercu, kiedy otrzymałam rachunek w recepcji. Wyniósł tyle,
        ile mogłabym zapłacić za całkiem zwykły nowojorski lunch.
        Podróżnicy, szukający luksusowego otoczenia, eleganckiej atmosfery oraz ekstra
        wygód, nie znajdą ich w Cieplicach. Dodatkowo, anglojęzyczni kuracjusze, bez
        znajomości niemieckiego, będą musieli polegać na słowniku i sporej dozy
        pomysłowości. Mówiąc to, Cieplice mają w sobie czar spokojnego miasteczka, które
        wygląda na przyjazne, fachową opiekę za ułamek tego, co musiałoby się zapłacić
        w uzdrowisku wyższej klasy.
        Oraz to błocko. Tylko dla niego, wróciłabym i tarzałabym się w nim, tak jak
        polscy królowie, w bogatym cieple błyszczącej czarnej substancja. Przypominając
        sobie tę scenę, w dalszym ciągu postrzegam to błoto jako nadzienie „krówki”,
        cukierkowe nadzienie, które jest dla ciebie dobre.
        ANN PRINGLE-HARRIS


      • Gość: zenon5 Re: JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH IP: *.ppp.tiscali.fr 14.08.05, 13:25
        rzeczowa odpowiedz,dzieki.Ale co do Irlandi to chcialbym tylko dodac ze
        np:ubezpieczenie samochodu,nie obejmowalo Irlandi, /tu we Francji /trzeba bylo
        ubezpieczac dodatkowo/stan przed 5 laty/.poniewaz zamachy byly tam na porzadku
        dziennym.Wedlug informacji firm turystycznych we francji,chetnych do Irlandi i
        krajow osciennych spadl o jedna trzecia.Zwlaszcza teraz po tych zamachach w
        Londynie niewielu jedzie w tym kierunku i nie pomoze zadna promocja.tak wiec
        turystyka to branza kaprysna i nie mozna na 100 % przewidziec wszystkiego
      • Gość: Taki1 Re: JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH IP: *.mckinn1.vic.optusnet.com.au 15.08.05, 07:04
      • Gość: Taki1 Tlumaczenie MAURYCEGO - JELENIA GORA W MEDIACH IP: *.mckinn1.vic.optusnet.com.au 15.08.05, 07:11
        Wiesz Maurycy nalezy sie Tobie duze podziekowanie!!! to jest bardzo ladne ze chcialo ci sie poswiecic
        czas na to zeby to przetlumaczyc'. Ja musze przyznac ze nie wiedzialem ze to zrobiles i przeczytalem w
        orginale i to mi pozwolilo stwierdzic ze Twoje tlumaczenie jest naprawde, bardzo dobre!!!
        Ja przeczytalem artykul z NYT z zainteresowaniem bo cale moje zycie do wyjazdu z Polski w 1981
        spedzilem w Cieplicach doslownie 50m od glownego pawilonu Uzdrowiska. Jest bardzo przyjemnie jak
        ktos poswieci temu miejscu wiecej niz przyslowiowe dwa zdawkowe zdania....

        Jeszcze raz serdeczne dzieki!

        Jurek G.
    • maurycy Re: JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH 15.08.05, 10:27
      Moją intencją jest dyskusja o tym jak nas, tj. nasze miasto, naszych mieszkańców
      odbierają inni, zwłaszcza cudzoziemcy, aby nasza kotlina stała się bardziej
      atrakcyjna.

      Z arykułu wynikają niezaprzeczalne wnioski:

      1. Znajomość języków wśród ludzi, którzy z racji swoich stanowisk mają kontakt z
      cudzoziemcami - w tej chwili zerowa - od recepcji w Uzdrowisku, poprzez służby
      medyczne. To samo dzieje się w IT. Brak materiałów promocyjnych, fimów, map
      folderów.

      2. Ifrastruktura - hotelowo - gastronomiczna: cieniutka (powód - wysokie czynsze
      na lokale, wywindowane przez miasto do poziomu Londynu).

      3. Rozrywka i imprezy - mini teatry uliczne i Wrzesień Jeleniogórski to za mało.
      Potrzeba imprez masowych, ściągających ludzi z całej Europy.

      4. Pomimo pocztówkowego położenia, totalny brak kąpielisk i wody.
      W UK zbiorniki wody pitnej, która i tak idzie do uzdatniania, są używane jako
      kąpieliska i akweny do uprawiania białych sportów wodnych - u nas nie. Łabędzie,
      ryby i kaczki mogą s..ć do zalewu w Sosnówce - ludziom od niego wara.
      A jednak mozna cos zmienić, vide: zalew Bukówka, jeśli się bardzo chce.

      5. Impertynencja KPN - góry są dla KPN, a nie dla gospodarki regionalnej. Można
      to wszystko zmienić - vide: czeska strona Karkonoszy.

      6. Atrkcyjne trasy widokowe:

      Kolej Izerska - jak jest wszyscy wiedzą.

      Dlaczego entuzjaści z PKP ponownie nie otworzą trasy z Jelonki przez Marciszów
      do Kamiennej Góry, z powrotną pętlą przez tunel i Kowary. Wystarczą dwie stare
      ciuchcie, odrestaurowane wagony z czasów CK lub Wilusia i mamy atrakcję na skalę
      Europejską.

      7. Całkowita degregolada Uzdrowiska Cieplice. Czyżby radni w Świeradowie Zdr.
      mieli więcej szarych komórek niż nasi, którzy widocznie zostali jedynie wybrani
      dla diet, które pobierają, bo o wszystkim decyduje wielki wódz w ratuszu.

      8. Ze zwiększającą się popularnością roweru, dlaczego nie zrobić rajdu po
      kotlinie i otaczających ją górkach. Imprezy na skalę Europejską? Warunki mamy
      wspaniałe.

      Ludziska! Dzięki UE mamy szanse na rozwój. Dlaczego stoimy. Nawet ten tramwaj
      pod ratuszem - toć to PRLowska brzydota - czyżby nie można było odszukać
      stylowego tramwaju poniemieckiego, z ozdóbkami, z mosiężnymi klamkami, naprawdę
      zabytkowego. A tak, stoi ten komunistyczny klocek, pasujący jak pięść do nosa do
      otoczenia placu Ratuszowego.

      To tylko kilka rzuconych mysli. Na wsparcie ratusza nie mamy co liczyć, bo oni
      liczą inaczej. Tylko oddolne, społeczne inicjatywy mogą spowodować ożywienie
      naszego, coraz bardziej sennego i zapyziałego, prowincjonalnego miasta. Stworzyć
      nowe miejsca pracy i wstrzymać ucieczkę młodych ludzi.
      • Gość: obywatel Re: JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH IP: *.dami.pl 15.08.05, 12:58
        Zgadzam się z tobą Maurycy w 100 procentach. Nasze miasto, cała kotlina powinna
        czerpać ogromne profity z turystyki a tak nie jest - dlaczego, bo nie ma
        infrastruktury, nasi włodarze myślą że jak mamy góry i wpdy termalne (z których
        nie można korzystać na większą skalę) to jest ok. Nic bardziej mylnego potrzeba
        promocji i inwestycji. Zastanawiam się kto obliczył że akwapark w cieplicach
        byłby inwestycją nierentowną, skoro w karkonosze w ubiegłym roku przyjechało
        milion samych Niemców do tego pewnie drugie tyle innych nacji oraz naszych
        rodaków, przecież większość z tych ludzi wstąpiłaby do akwaparku choć na
        chwilę. Patrz Tatralandia na Słowacji (setki tysięcy turystów). Gorące wody są
        atrakcją również w zimie oraz przy niepogodzie, tu nie ma się co zastanawiać tu
        trzeba działać.
      • hexl Dziękuję Maurycy!!!! 15.08.05, 16:26
        Jestem niemieckojęzyczna i niestety oprócz paru zwrotów angielski jest mi obcy.
        Może należałoby pobuszować na internetowych stronach Polonii i tam trochę
        popisać o naszych Cieplicach.
        To tak na początek w ramach "samopomocy".

        Co do personelu w Uzdrowisku, w gastronomii w sklepach etc to rzeczywiście jest
        to katastrofa.Poza tym: jak to możliwe, że recepcjonistka z Hotelu Cieplice
        mogła nie wiedzieć gdzie jest Dom Zdrojowy??????
        Personel w tramwaju na Pl.Ratuszowym też pozostawia wiele do życzenia juz w
        jęz. polskim. Byłam raz bo pytałam o foldery w jęz. francuskim lub włoskim.
        Nie wiem jak ci ludzie radzą sobie z innymi językami, bo mówiłam po polsku ale
        może trzeba iść i przetestować? Może trzeba iść i ich po angielsku, niemiecku i
        polsku przepytać ze znajomości terenu?
        Szkoda że nie ma mnie w JG, bo pobawiłabym się w takie testowanie np po
        niemiecku.

        O nieopłacalności term cieplickich wypowiadali się specjaliści z SOPOTU!Dziwne
        bo w Sopocie tak dużo wody i tam wszystko się opłaca!
        Sprawa tej inwestycji to makabra! Miasto próbuje działać ale te próby są jakoś
        bez efektu! Jeden urzędnik patrzy drugiemu na ręce, i w ten sposób każdy boi
        się cokolwiek powiedzieć.
        Prawdopodobni inwestorzy, którzy zadeklarowali zainteresowanie (mimo że
        nieznają jeszcze warunków) mogą się szybko wycofać jak te warunki poznają.
        Tymczasem nasi "promotorzy" nie informują potencjalnych chętnych do
        inwestowania w mieście o przygotowywaniu tej inwestycji!
        MAM NA TO DOWÓD NAMACALNY!!!!!
        Właśnie z tego powodu zapytałam o ludzi promujących miasto! Widziałam parę dni
        temu ofertę inwestycyjną JG! ZERO PROFESJONALIZMU!!!! WIELKIE ZERO!
        SZKODA SŁÓW!
        Rozpędziłam się......hamuję, stop.
        Maurycy, czy Ty na codzień jesteś w JG?
        • maurycy Re: Dziękuję Maurycy!!!! 15.08.05, 18:27
          Tak. Po wielu latach za granicą, wróciłem na stałe nieco ponad 10 lat temu.
          • hexl Re: Dziękuję Maurycy!!!! 15.08.05, 20:16
            Też mam zamiar wrócić do domu, jednak jeszcze to odkładam.

            Póki co na stronie Polonii hiszpańskiej www.poloniamadryt.net/start.htm
            znalazłam całą masę linków do organizacji polonijnych całego świata.Znalazłam
            tam też informacje o tym że pewnego dnia w JG spadł wielki grad.
            No proszę! Jak to Rodaków w Hiszpanii nasz grad interesuje.
            Od jutra zaczynam akcję wlepiania linku do naszego forum. Może zdobędziemy
            nowych forumowiczów.
      • hexl Re: JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH 15.08.05, 16:34
        maurycy napisał:

        > Moją intencją jest dyskusja o tym jak nas, tj. nasze miasto, naszych
        mieszkańców
        > odbierają inni, zwłaszcza cudzoziemcy, aby nasza kotlina stała się bardziej
        > atrakcyjna.
        >
        CUDZOZIEMCY, którzy przybywają tu na prywatne zaproszenia do znajomych
        odbierają nasze okolice tylko pozytywnie.
        To proste, bo natura zapewniła dość atrakcji, historia obeszła się łaskawie z
        piękną zabudową. To co gorsze związane jest z historią po 1945r.
        A obcokrajowiec przybywający na prywatne zaproszenie jest traktowany
        indywidualnie jak GOŚĆ.
        Hotele i gastronomia tego nie zapewniają!
        Sama gościłam w Jeleniej wielu znajomych i przyjaciół zzagranicy.
        Wszyscy byli zauroczeni Kotliną, niektórzy już tu wracali, niektórzy wrócą.
        • takajedna10 Re: JELENIA GORA W PRASIE I W MEDIACH 15.08.05, 19:19
          hexl napisała:

          > maurycy napisał:
          >
          > > Moją intencją jest dyskusja o tym jak nas, tj. nasze miasto, naszych
          > mieszkańców
          > > odbierają inni, zwłaszcza cudzoziemcy, aby nasza kotlina stała się bardzi
          > ejJa też miałam gości z Holandii , byli zachwyceni tym terenem i wracają co
          roku z innymi
          > > atrakcyjna.
          > >
          > CUDZOZIEMCY, którzy przybywają tu na prywatne zaproszenia do znajomych
          > odbierają nasze okolice tylko pozytywnie.
          > To proste, bo natura zapewniła dość atrakcji, historia obeszła się łaskawie z
          > piękną zabudową. To co gorsze związane jest z historią po 1945r.
          > A obcokrajowiec przybywający na prywatne zaproszenie jest traktowany
          > indywidualnie jak GOŚĆ.
          > Hotele i gastronomia tego nie zapewniają!
          > Sama gościłam w Jeleniej wielu znajomych i przyjaciół zzagranicy.
          > Wszyscy byli zauroczeni Kotliną, niektórzy już tu wracali, niektórzy wrócą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka