Gość: gość
IP: *.cpu-zeto.com.pl
17.09.03, 13:01
Władza utajnia skażenie
Pół miliona osób z Kotliny Jeleniogórskiej codziennie wdycha
promieniotwórczy radon. Lokalne władze utajniają dane, twierdząc, że wszystko
jest pod kontrolą.
To miało być rutynowe postępowanie. Analiza danych i historii choroby
mężczyzny, który mieszkał i pracował w pobliżu Jeleniej Góry. W średnim wieku
zmarł na chłoniaka (nowotwór węzłów chłonnych). Była to jedna z wielu analiz,
którymi zajmuje się profesor Cezary Szczylik, konsultant ds. onkologii ze
Szpitala Wojskowego przy ulicy Szaserów w Warszawie.
JOANNA KRUPA
Profesor nie spodziewał się, że właśnie ta analiza pozwoli wykryć śmiertelne
zagrożenie, jakie dotyka całą Kotlinę Jeleniogórską. Badania jakości wody w
tym regionie przesłane z Państwowego Zakładu Higieny sprawiły, że profesorowi
włos się zjeżył na głowie z przerażenia. Okazało się, że w całej kotlinie, w
niemal wszystkich miejscowościach stężenie radonu w wodzie pitnej przekracza
dopuszczalne na świecie wskaźniki.
Jak po Czarnobylu
- Patrzyłem na te badania i nie wierzyłem własnym oczom. Nigdy nie widziałem
czegoś takiego. I najgorsze, że badania były prowadzone wyrywkowo, na łapu-
capu, co wskazuje, że stały monitoring po prostu nie istnieje. A trzeba
podkreślić, że nie mamy do czynienia z byle zanieczyszczeniem, lecz z
groźnym, radioaktywnym gazem. I chociaż nie czuć go ani nie widać -
destruktywnie wpływa na żywe organizmy - alarmuje profesor Szczylik.
Badania we Francji wykazały, że radon zwiększa zachorowalność na białaczkę.
Odpowiada za 27 procent zachorowań na ten nowotwór.
Jeszcze większy szok profesor przeżył, gdy okazało się, że ani odpowiednie
służby epidemiologiczne ani lokalne władze, ani nawet autorzy badań z PZH,
nie uważają tych wyników za coś niepokojącego. Wręcz przeciwnie, wychodzą z
założenia, że są czymś zupełnie naturalnym.
Część lekarzy zgodnie uważa, że takie podejście przypomina wypisz-wymaluj
sytuację po awarii w Czarnobylu. Wtedy też zapewniano, że żadnego zagrożenia
nie ma i zalecano ograniczanie spacerów. Teraz władze zalecają ograniczanie
palenia papierosów. Radon kumuluje się bowiem na cząsteczkach nikotyny,
wnikając prosto do płuc. Ale to za mało, żeby ustrzec się przed
promieniowaniem.
W latach 50. i 60. w Kotlinie Jeleniogórskiej działały kopalnie uranu.
Kopalnie zlikwidowano, ale ludności pozostawiono pamiątkę w postaci radonu. -
Kiedy na tych ziemiach nic nie budowano ani ich nie drążono, radon wytrącał
się powoli. Jednak ostatnio, na skutek różnego rodzaju ruchów geologicznych,
ruszył jak lawina - wyjaśnia doktor Tadeusz Przylipski z Zakładu Geologii
Politechniki Wrocławskiej.
Radon wżarł się w glebę, wniknął do wód gruntowych, zadomowił się w studniach
i popłynął w kranach mieszkańców Kowar, Jeleniej Góry, Świeradowa-Zdroju,
Szklarskiej Poręby, Wojcieszyc, Piechowic, Karpacza, Janowic Wielkich i wielu
innych miejscowości. W niektórych piwnicach promieniowanie wyniosło 2837,9
bekereli, czyli więcej niż dopuszczają to przyjęte wskaźniki (w budynkach
oddanych do użytku przed 1998 rokiem dopuszcza się 400 bekereli, a w
budynkach po 1998 - 200 bekereli).
Radon (222 Rn o liczbie atomowej 96) jako produkt rozpadu uranu nie ma
zapachu, smaku ani koloru. Chociaż uchodzi za największe źródło
promieniowania naturalnego na kuli ziemskiej, na świecie naukowcy dawno już
uznali go za gaz zdradliwy. - Podejrzewa się, że może powodować raka płuc i
białaczkę - podkreśla profesor Szczylik.
- Bagatelizowanie wpływu radonu na zdrowie to zbrodnia. Osoby odpowiedzialne
za to powinny pójść do więzienia - uważa doktor Zbigniew Hałat, specjalista
od wody w Centrum Ochrony Medycznej Konsumenta w Warszawie.
W Polsce jednak złą opinię o radonie potwierdzają jedynie naukowcy. Urzędnicy
wiedzą swoje i powtarzają komunikaty w stylu: "Radon nie powoduje negatywnych
skutków dla zdrowia ludzi".
Ale skutki są. Z danych demograficznych, na które powołuje się doktor Hałat,
wynika, że w rejonie jeleniogórskim zachorowalność na nowotwory jest większa
niż w innych rejonach Polski.
20 tysięcy zgonów
Zawarty w wodzie pitnej gaz ulatnia się nawet pod wpływem kilkuminutowego
prysznicu czy podczas gotowania wody na herbatę. - Ci ludzie wdychają radon
non stop - mówi doktor Hałat.
Według starych przepisów dotyczących wód leczniczych, zawartość już 74
bekereli na metr sześcienny w wodzie kwalifikuje ją jako wodę radoczynną,
którą można przyjmować jedynie pod ścisłą kontrolą lekarza. W kranach w
rejonie jeleniogórskim płynie woda zawierająca ponad 100 bekereli (pod
wpływem wrzenia czy wypuszczania w powietrze, np. pod prysznicem, pojawia się
stężenie ponad 1000 bekereli!). I w przeciwieństwie do wody podawanej w
uzdrowiskach, ludzie gotują ją codziennie, bez ograniczeń i kontroli
lekarskiej - na herbatę, zupę, kaszkę dla dzieci...
Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska oraz naczelny lekarz Stanów
Zjednoczonych już dawno uznali, że należy przeprowadzać wnikliwe badania na
temat radonu. Sugerują, że limit radonu w wodzie nie powinien przekraczać 11
bekereli na litr. Według amerykańskich danych, radon przyczynia się do 20
tysięcy zgonów na nowotwory w ciągu roku! Rakotwórczość radonu potwierdza
także Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem. Co gorsza, według Agencji, na
radonową rakotwórczość dwa razy bardziej są narażone dzieci.
W Polsce oficjalnie zagrożenia nie ma. Są za to chore dzieci. 10-letnia
Sylwia Prokop z Janowic Wielkich do grudnia ubiegłego roku była zdrową,
dobrze rozwijającą się dziewczynką. W grudniu zachorowała na chłoniaka.
Przeszła kilkumiesięczną, bolesną chemioterapię.
Za sianie niepokoju
Była badana w Jeleniej Górze i we Wrocławiu. Lekarze nie wykluczyli, że
główną przyczyną choroby dziewczynki może być radon. Bo tego w mieszkaniu
państwa Prokopów nie brakuje.
- Wszystko przez tę wodę. Gdyby wójt mnie posłuchał i już dawno zgodził się
na zamontowanie specjalnego urządzenia do odradoniowania wody, może Sylwia
byłaby zdrowa. Ale wójt się nie zgodził, bo jego zdaniem takie urządzenie
jest zbędne - żali się Grzegorz Prokop, tata dziewczynki.
W gminie Janowice Wielkie mieszkają cztery tysiące osób. Wszyscy korzystają z
ujęcia wody Miedzianka P-4. Wybudowano je w 1997 roku na bazie nieczynnej od
lat kopalni uranu. Zdaniem mieszkańców, wbrew zaleceniom geologicznym. - Wójt
odrzucił projekt i przepchnął swój, w którym o radonie nie było ani słowa -
dodaje Sobolewski.
- Bo radonu w wodzie nie ma. Została przebadana na sto tysięcy sposobów.
Chyba nikt w Polsce nie ma takiej wody jak my - twierdzi Krystyna
Borzakowska, sekretarz gminy Janowice Wielkie.
Ci, którzy walczyli o zdrowie swoje i swoich dzieci, zostali wyśmiani, a
niektórzy wręcz oskarżeni o "sianie niepokoju społecznego".
- A jeśli nie ma żadnego zagrożenia, to po co do licha montować jakieś drogie
urządzenie? Lepiej przeznaczyć je na remont dachów czy dróg - dodaje Daniela
Bereźnicka, kierownik referatu gospodarki komunalnej i mieszkaniowej.
Zagrożenia nie widzą ani Powiatowy Inspektor Sanitarny, ani Wojewódzki
Inspektor Sanitarny we Wrocławiu. Wszyscy dostali alarmujące wyniki badań z
PZH, ale wszyscy uważają, że nie należy brać ich pod uwagę, bo były...
wyrywkowe.
Podobnie władze i służby wypowiadają się na temat innych miejscowości z
okolic Jeleniej Góry.
- U nas zagrożenia nie ma - podkreśla inżynier Józef Wierżyłło, prezes
wodociągów miejskich w Jeleniej Górze. - Mamy sześć ujęć wody, z czego dwa
znajdują się na naszym terenie, a reszta na terenach prywatnych. Państwowa
Agencja Atomistyki przeprowadza badania pod kątem skażenia i wyniki są dobre.
Profesor Szczylik, doktor Hałat i wielu innych naukowców uważa jednak, że
służby lekceważą ryzyko radonowe, a zalecenia w stylu: długiego gotowania
wody czy częstego wietrzenia mieszkań są śmi