szczurens
18.10.08, 12:49
Odwiedziłem krótkie miasto. Tym razem jako ojciec z rocznym stażem. Dzielnie
pchałem wózek imponującą promenadą (wiatr mało głowy nie urwał) oraz
podziwiałem nowy pomysł ełckich włodarzy- rzeźby w okolicy Topielca. Na Wojska
Polskiego wpadłem na pomysł żeby dać posmakować synowi ełckich gofrów. Wybór
padł na Alaskę. Otwieram drzwi, ciągnę wózek przez okazały stopień i .......
"PROSZę Z WóZKIEM NIE WCHODZIć!!" słyszę zza lady. Gonitwa myśli:
1) Zostawiam młodego na zewnątrz, szybko kupuję gofra, ale, ale, jak go ktoś
wyjmie i rzuci o glebę (co już się w naszym kraju zdarzyło)- NIE, ODPADA!
2) Wychodzę i wracam za 2 lata jak młody obędzie się bez wózka- KUSZĄCE.
3) Biorę młodego na ręce, płacę przekładając go z ręki do ręki, gofra w zęby,
wychodzę spocony.
- Dlaczego nie mogę wejść z wózkiem?- ja
- Bo do nas z wózkiem wchodzić nie można- pani zza lady- to prywatny lokal.
- A jakbym był na wózku inwalidzkim?- ja
- To zupełnie inna sprawa- pani
- Dlaczego inna, On przecież nie umie chodzić.- ja
- Z WóZKIEM NIE WPUSZCZAMY!!!!- pani
- Dlaczego?- ja
- BO TO JEST NIEKULTURALNE!- pani
Potencjalnym smakoszom lodów i gofrów bywalcom Alaski życzę smacznego! Ja
wymiękam.