witomir
20.06.05, 15:08
Władze Koszalińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Przylesie chcą wykluczyć ze
spółdzielni Danutę Janus, szefową koszalińskiego oddziału Krajowego Związku
Lokatorów i Spółdzielców, nie podając jednocześnie uzasadnienia tej decyzji –
informuje „Głos Pomorza”. Chodzi prawdopodobnie o to, że kobieta społecznie
zajmowała się wnikliwym „patrzeniem na ręce” władz spółdzielni.
Danuta Janus jako przewodnicząca lokalnego oddziału Krajowego Związku
Lokatorów i Spółdzielców od kilku lat nieodpłatnie pomaga wszystkim, którzy
czują się poszkodowani przez zarządców mieszkań. Wielokrotnie piętnowała
wszelkie nadużycia w Przylesiu. Niedawno otrzymała pismo od spółdzielni, w
którym czytamy: "Można wykluczyć spółdzielcę, gdy z jego winy dalsze
pozostawanie w spółdzielni nie da się pogodzić z postanowieniami statutu lub
zasadami współżycia społecznego”. Nikt z zarządu nie potrafi jednak
sprecyzować zarzutów wobec Danuty Janus.
Sama zainteresowana nie ma wątpliwości, że decyzja zarządu to skutek jej
ostatnich działań w obronie praw lokatorów na Przylesiu: powiadomienia
Rzecznika Praw Obywatelskich i prokuratury w Koszalinie o bezprawnych, jej
zdaniem, działaniach władz spółdzielni.
O wykluczeniu Danuty Janus ma zdecydować rada nadzorcza Przylesia na
posiedzeniu 30 czerwca. Kobieta zapowiada, że łatwo się nie podda, ma bowiem
sporo do stracenia. Jeśli zostanie wykluczona ze spółdzielni, nie będzie mogła
wykupić na własność mieszkania na Przylesiu, które zajmuje od wielu lat.
Straci też prawo nieograniczonego dostępu do dokumentów spółdzielczych, co
właściwie uniemożliwi jej bycie szefową związku.