druuna
03.04.08, 11:03
Zuzia (prawie 20 miesięcy, ogólnie bardzo rozwinięta jak na mój gust,
rozgadana, bystra, pojętna) boi się dźwieków, których pochodzenia/źródła nie
widzi. Np. jak jesteśmy na spapecerze i jak leci samolot to Zuzia się cieszy i
pokazuje paluszkiem gdzie leci samolot i mówi "Samolot!... Leci!... Wysoko!" U
niej tak wyglądają wypowiedzi (przerywane wykrzyknikami pełnymi wręcz ekstazy
;)) ale jak jesteśmy w domu i usłyszy ten samolot to biegnie do mnie i chowa
mi się między kolanami krzycząc "Zuzia! ... Boi!" :((( Tak samo jest ze
szczekaniem psów, stukaniem u sąsiadów, odgłosami tupania innych dzieci
(mieszkamy w bloku), dźwiękiem przesuwania mebli u sądsiadów, itd. :(( Zawsze
jej tłumaczę co to jest za dźwięk, przytulam i mówię, że tego "nie trzeba się
bać". Nigdy nie mówię "Nie bój się!" bo ona przecież i tak się boi. Ale nie
wiem czy z tego wyrośnie czy zacząć jakoś inaczej postępować?? Wydaje mi się,
że jest też lękliwa bo może zbyt gwałtownie ją ostrzegam przed
niebezpieczeństwami typu gorąca herbata, piekarnik włączony, itd. Zniżam wtedy
głos i wyraźnie krótkimi słowami ostrzegam jakie jest zagrożenie, np. "Uważaj,
gorące, parzy!" Może trzeba by było pozowlić jej sprawdzić samej? Ale czasem
przystawiam jej rączkę na pewną odległość do piekarnika albo kubka z herbatą,
żeby poczuła że jest ciepły (oczywiście nigdy nie dotykam!) Proszę mi
powiedzieć czy dobrze robię? Czytałam też, że pierwsze lęki jakie się
pojawiają dotyczą właśnie dźwięków ale głośnych, gwałtownych a nie takich
przytłumionych jakich się Zuzia boi w mieszkaniu! Czy potrzebuje Pani więcej
informacji? Czy mam inaczej jakoś postępować?