mami.nka
31.03.10, 10:50
Witam, mój synek skończył kilka dni temu 5 miesięcy i od 3 dni rozszerzamy
dietę. Podaliśmy do tej pory zupkę jarzynową 3 składnikową: marchew, ziemniak,
pietruszka Gerbera. Od wczoraj synek strasznie stęka, płacze i napina się, nie
może zrobić kupy, jak się tak mocno napina to puszcza tylko bączki, a kupy
brak. Przekopałam forum, znalazłam wątki na temat zaparć i informacje, jakie
produkty podawać, żeby ułatwić wypróżnianie, co zapiera, co rozluźnia. No i
tak np. dowiedziałam się, że starte, surowe jabłko jest dobre na rozluźnienie.
Do tej pory uważałam, że będę podawać (przynajmniej na razie) tylko słoiczki,
bo przygotowane specjalnie dla dzieci, bez obaw, że warzywa i owoce pryskane
itd. Ale teraz, jak mam podać surowe jabłko, to mam dylemat, czy takie, które
kupie na bazarku będzie "zdrowe"... mam trochę paranoję, wiem, nie chcę za
bardzo panikować i kupować w sklepach ze zdrową żywnością, również ze względu
na cenę produktów w tych sklepach.
Jeżeli gotujecie same zupki, czy podajecie surowe owoce, to skąd je bierzecie?
Przesadzam, bojąc się, że zaszkodzę dziecku "niepewną" żywnością? A co z
mięskiem? Tyle się mówi, że w kurczakach cała tablica Mendelejewa...
Czy powinnam przestać podawać tą zupkę, skoro synek tak się męczy przy kupie?
Czy to jeszcze za wcześnie, żeby stwierdzić, że to zaparcia?
Czy w tym wieku mogę już podać picie przez bidon?