Dodaj do ulubionych

mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądzicie?

02.11.09, 17:00
ministerstwo zdrowia planuje wprowadzić obowiązek wykonywania (na koszt NFZ) tych badań dla kobiet pracujących lub rozpoczynających pracę. (mammografia po 50 roku życia)
czyli ich niewykonanie grozi utratą pracy, bo bez tego lekarz nie da pozwolenia na dalszą pracę.

rozumiem, że jest poważnym problemem fakt, że mało kobiet w Polsce regularnie wykonuje te badania. ale to wydaje mi się wchodzeniem z butami w sferę intymną. uważam, że jeżeli ktoś nie chce, to państwo nie ma prawa z tego powodu grozić utratą pracy(!).

podaję adres artykułu w Metrze i strony osób przeciwnych pomysłowi.

www.emetro.pl/emetro/1,85648,7076875,Polki_zadbaja_o_siebie_obowiazkowo.html
powiedz-nie.c0.pl/
mam nadzieję, że temat nie był już poruszany, w każdym razie nie udało mi się go znaleźć.
Obserwuj wątek
    • monika3411 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 02.11.09, 17:07
      Tak samo brutalnym wchodzeniem w czyjeś życie mozna nazwać nakaz
      zbadania wzroku, moczu, czy krwi. Jakim prawem ktokolwiek ma mnie
      szantażować niedopuszczeniem do pracy jeśli nie prześwietlę płuc?
      Uważam, że to bardzo dobry pomysł.
      Osobiście znam co najmnij dwa przypadki wykrycia białaczki przy
      okazji badań wstępnych do pracy.
      Myślę, że lepsze takie brutalne wtrącanie się w czyjeś życie, niż
      późniejsze dramaty i cierpienie.
      • cavova Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 02.11.09, 19:50
        wydaje mi się, że to są badania na choroby mogące się łatwiej przenosić (na przykład na współpracowników czy klientów) niż te, ktore wykrywają mammografia i cytologia.

        zresztą nie mówię, że jestem całkiem przeciwna, ale powinna być jednak możliwość rezygnacji. jak kobieta dostanie możliwość zrobienia tych badań za pieniądze NFZ, wraz z innymi badaniami potrzebnymi jej do pracy, to pewnie na te badania pójdzie. zwłaszcza jeśli np. w innymi wypadku będzie musiala zapłacić karę, jak podobno(?) jest w Szwecji. wyjątkiem będą osoby jakoś szczególnie uprzedzone i niechętne, żeby się zbadać, czyli jak sądzę niewiele. i uważam, że powinny mieć prawo nie chcieć, nawet jeśli to jest totalnie nieracjonalne.

        zdziwiło mnie to po prostu, bo w sumie akcji zachęcających do takich badań nie widać. jak ktoś się zainteresuje, gdzie może wykonać darmowo takie badania, to pewnie się dowie. plakaty wiszą w przychodniach, poza nimi rzadko cokolwiek tego typu widuję.
        • turzyca Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 02.11.09, 20:08
          > wydaje mi się, że to są badania na choroby mogące się łatwiej przenosić (na prz
          > ykład na współpracowników czy klientów) niż te, ktore wykrywają mammografia i c
          > ytologia.

          Szczegolnie badania wzroku...
          • agafka88 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 02.11.09, 21:07
            turzyca napisała:

            > > wydaje mi się, że to są badania na choroby mogące się łatwiej przenosić (
            > na prz
            > > ykład na współpracowników czy klientów) niż te, ktore wykrywają mammograf
            > ia i c
            > > ytologia.
            >
            > Szczegolnie badania wzroku...

            Dokładnie to samo pomyślałam ;)

            Jestem jak najbardziej za takimi badaniami. Zapobiegać jest taniej niż leczyć.
            Być może kiedy badania staną się obowiązkowe zmieni się świadomość społeczna i
            nie będę słuchać tekstów w stylu: "Po co się badać, jeszcze coś wykryją", lub
            "Nie pozwolę, żeby obcy facet, moją kobietę dotykał" itp.

            Gdyby ktoś chciał zrezygnować z takich badań - proszę bardzo, ale tylko kiedy
            taka osoba płaciła potem sama za koszty leczenia spowodowane późnym wykryciem
            choroby. Chociaż takie rozwiązanie jest raczej niemożliwe, bo nie wyobrażam
            sobie, żeby odmówiono leczenia osobie, która takich kosztów nie może pokryć.
            • cavova Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 03.11.09, 15:42
              badania wzroku mają się do pracy w ten sposób, że może się np okazać, że dla kogoś bardzo szkodliwa jest praca przy komputerze. niestety nie jestem w stanie dostrzec związku cytologii i mammografii z pracą.

              byłabym dużo bardziej skłonna zrozumieć po prostu obowiązek wykonywania tych badań dla wszystkich kobiet w danym wieku. połączenie tego z pracą jest wg mnie absurdalne. i tyle.
              • jul-kaa Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 03.11.09, 15:51
                cavova napisała:
                > byłabym dużo bardziej skłonna zrozumieć po prostu obowiązek wykonywania tych ba
                > dań dla wszystkich kobiet w danym wieku. połączenie tego z pracą jest wg mnie a
                > bsurdalne. i tyle.

                Ale jak wtedy zmotywować te wszystkie kobiety do zrobienia badań?
                • grecz Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 03.11.09, 16:33
                  A jak zmotywować kobietę, u której coś wykryto do leczenia? Co z
                  tego, że prawo ją zmusi do wykonania takich badań, skoro nic Ona z
                  kiepskim wynikiem nie zrobi?
                  • bebe.lapin Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 03.11.09, 17:20
                    ee, jak juz ktos zrobi badania i dostanie sie w rece lekarzy, to raczej bedzie
                    sie leczyl, przynajmniej tak to wyglada na zdrowy rozum ;)
                    Najwiekszy problem jest z tym, zeby ktos sie w koncu do lekarza wybral.
                    Pamietacie, jak rok temu czy dwa byla wielka akcja wysylania zaproszen do
                    kobiet, ktora zakonczyla sie fiaskiem; w telewizji pokazywali takie yntetygentne
                    inaczej kobity, ktore byly wielce z siebie zadowolone, ze nie poszly, bo a nuz
                    dochtory cos wykryja i co wtedy? A tak zyjemy w slodkiej nieswiadomosci...
                    Normalnie przypominalo to opisy zacoania wsi polskiej z XIX wieku, mentalnosc
                    dokladnie ta sama i sposob argumentacji...
                    • grecz Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 03.11.09, 19:20
                      na zdrowy rozum i logikę i inne takie to wygląda to tak, że każda
                      kobieta i każdy mężczyzna chodzi regularnie się badać.
                      rzeczywistośc jest inna. i właśnie często jeszcze jest tak, że
                      badania zostały zrobione, wynik inny niż optymistyczny ale kobieta
                      nie pójdzie dalej z wręczonym jej skierowaniem mając idiotyczną
                      nadzieję, że może samo minie, że skoro nie boli (złudne tłumaczenia
                      że na razie nie boli) to pewnie lekarz się pomylił. przyczyną
                      zapewne jest strach.
                      • kk345 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 03.11.09, 22:39
                        Strach strachem, ale zapomniałyście o jeszcze innej kwestii: dostępność i
                        terminy dalszego leczenia. Ja mam ostatnio pewną kwestię dermatologiczną i po
                        kolei:
                        Oczekiwanie na termin u dermatologa - 3 tygodnie, skierowanie na konsultację do
                        chirurga onkologa- tu termin kolejne 3 tygodnie, konsultacja trwająca 3 minuty i
                        polegająca na zaproszeniu na zabieg - termin grudzień.
                        W ten sposób problem, który zauważyłam na początku września będzie zanalizowany
                        w grudniu... Całe szczęście, że mi się nie śpieszy, a gdyby zaczęło, to stać
                        mnie na razie na leczenie prywatne. Ale czy w przypadku złej cytologii i braku
                        pieniędzy też mogłabym tak spokojnie czekać?
                        I żeby nie było - piszę o Poznaniu. To jak to będzie wyglądać w małej
                        miejscowości, gdzie wszytko wymaga dojazdu do Wielkiego Miasta?
                      • kuraiko Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 04.11.09, 01:27
                        a ja robiłam cyto we wrześniu na NFZ i w październiku dostałam zaproszenie na
                        bezpłatne badanie... i co mam prawo iść? i w sumie po co. lekarz powiedział, że
                        wynik ok.
                        czy iść dla świętego spokoju, a nuż coś wykryją :/
                        • kk345 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 04.11.09, 10:11
                          kuraiko, nie popadajmy w paranoję. Skoro dopiero co robiłaś
                          cytologię, to nie ma sensu powtarzać jej po miesiącu, wynik będzie
                          ten sam- odetchnij z ulgą, że wynik jest w porządku i nie dodawaj
                          sobie stresów.
        • jul-kaa Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 02.11.09, 21:52
          cavova napisała:
          > i uważam, że powinny mie
          > ć prawo nie chcieć, nawet jeśli to jest totalnie nieracjonalne.

          A co potem z jego leczeniem, utrzymaniem chorej osoby itp.?
          • cavova to bądźmy konsekwentni 03.11.09, 10:53
            przymus rzucenia palenia albo wypad z pracy albo płacisz sam za leczenie. chyba, że leczenie raka płuc nie jest kosztowne. i tak dalej. zróbmy badania na wszystkie choroby, których leczenie jest kosztowne, obowiąkowymi.

            poza tym czemu łączyć ten przymus akurat z pracą? co z bezrobotnymi, rencistkami, studentkami? o nie się już państwo nie martwi i o koszty leczenia?
            • zarin Re: to bądźmy konsekwentni 03.11.09, 12:10
              > przymus rzucenia palenia albo wypad z pracy albo płacisz sam za leczenie. chyba
              > , że leczenie raka płuc nie jest kosztowne.

              Dokładnie. Oraz obowiązkowa kolonoskopia dla mężczyzn, na przykład. Inaczej widzę tutaj tylko pusty przejaw władzy nad kobietami. Nieprzypadkowo w kwestiach części ciała akurat związanych z seksualnością i płodnością.

              Badam się regularnie, ale nie wyobrażam sobie pójść do ginekologa wyznaczonego mi przez pracodawcę, albo spowiadać się pracodawcy z wyników cytologii.
              Jestem w stanie zaakceptować rozwiązanie w postaci niewielkich kar finansowych (ale dlaczego tylko dla kobiet i tylko z tego powodu?), ale pozbawianie kogoś możliwości pracy?

              Po poznaniu takich przypadków, jestem w stanie zrozumieć racje kobiet, które do ginekologa nie chodzą, bo jest to dla nich zbyt inwazyjne i traumatyczne. Mają do tego prawo. Tak samo, jak nie odmawia się nikomu prawa do palenia czy siedzącego trybu życia, chociaż motywy tego są dużo bardziej trywialne.

              Dodatkowo, denerwuje mnie sugerowanie, że kobiety są głupie, bo się nie badają. Dostęp do badań ginekologicznych wcale nie jest tak prosty, często wiąże się z długim oczekiwaniem na wizytę, niefachowością lekarza czy wręcz upokarzaniem. Wystarczy porównać, ile kobiet korzysta z usług ginekologa prywatnie do liczby osób, które chodzą prywatnie do innych lekarzy.
              Podstawą jest łatwy dostęp do badań i zadbanie o godne traktowanie pacjentek, a nie przymus pod groźną utraty środków do życia.
              • zarin Zresztą 03.11.09, 12:12
                dodatkowa sprawa jest taka, że wielu lekarzy wcale na regularne badania nie nalega, a wręcz potrafi zareagować na zasadzie "po co pani tu przyszła, skoro nic się nie dzieje". No, ale to kobiety to ciemnogród, bo nie chcą się badać...
              • azymut17 Re: to bądźmy konsekwentni 03.11.09, 12:38
                zarin napisała:
                > Badam się regularnie, ale nie wyobrażam sobie pójść do ginekologa wyznaczonego
                > mi przez pracodawcę, albo spowiadać się pracodawcy z wyników cytologii.

                A byłaś kiedyś na badaniach przed przyjęciem do pracy? Jeśli nie, to tłumaczę -
                wyników tych badań nie pokazujesz pracodawcy, idziesz z nimi do lekarza medycyny
                pracy i to on (lub ona) wystawia zaświadczenie o (nie)zdolności do pracy. I
                pracodawcy pokazujesz tylko ten ostatni papierek, nie musi nawet wiedzieć, że
                masz wadę wzroku. Tak więc argument nietrafny.

                Mnie bardziej śmieszy ta propozycja, bo dowiedziałam się ostatnio w przychodni,
                że na wynik cytologii robionej na NFZ czeka się ponad 2 miesiące. I nie wiem,
                czy tyle samo mamy czekać przed rozpoczęciem pracy?
                • azymut17 P.S. 03.11.09, 12:41
                  A jak ostatnio chciałam zrobić USG NFZ-owe, to zapisy były najwcześniej na za 3
                  miesiące. Czyli kpiny po prostu....
                • zarin Re: to bądźmy konsekwentni 03.11.09, 14:15
                  Ja przede wszystkim nie rozumiem, co to ma do medycyny pracy. Te badania ani nie sprawdzają zdolności do pracy, ani tego, czy praca jest dla mnie potencjalnym zagrożeniem, ani czy ja jestem zagrożeniem dla innych, bo np. czymś zarażam.
                  I co miałaby oznaczać niezdolność do pracy? III grupę cytologii?

                  No i właśnie - rozumiem, że państwo opłaci moje utrzymanie w czasie, kiedy nie mogę pracować, bo termin wizyty mam za 3 miesiące?
                  • azymut17 Re: to bądźmy konsekwentni 03.11.09, 16:19
                    zarin napisała:

                    > Ja przede wszystkim nie rozumiem, co to ma do medycyny pracy.

                    Turzyca już odpowiedziała, więc nie będę powtarzać, zgadzam się z nią w zupełności.

                    Te badania ani ni
                    > e sprawdzają zdolności do pracy, ani tego, czy praca jest dla mnie potencjalnym
                    > zagrożeniem, ani czy ja jestem zagrożeniem dla innych, bo np. czymś zarażam.

                    No właśnie sprawdzają, czy np. wzrok pozwala na pracę przy komputerze, czy z
                    astmą można pracować w pyle, czy mając białaczkę można harować po 10 godzin na
                    dobę itd. Jeśli czymś zarażasz, to z reguły widać to w morfologii (chyba, tak mi
                    zawsze tłumaczono poziom białych krwinek).
                    • zarin Re: to bądźmy konsekwentni 03.11.09, 18:55
                      > > Ja przede wszystkim nie rozumiem, co to ma do medycyny pracy.
                      >
                      > Turzyca już odpowiedziała, więc nie będę powtarzać, zgadzam się z nią w zupełno
                      > ści.

                      To tylko tłumaczy, jaki jest pretekst, żeby kogoś zmusić do badań, związku pracy z macicą nadal nie ma.

                      > Te badania ani ni
                      > > e sprawdzają zdolności do pracy, ani tego, czy praca jest dla mnie potenc
                      > jalnym
                      > > zagrożeniem, ani czy ja jestem zagrożeniem dla innych, bo np. czymś zaraż
                      > am.
                      >
                      > No właśnie sprawdzają, czy np. wzrok pozwala na pracę przy komputerze, czy z
                      > astmą można pracować w pyle, czy mając białaczkę można harować po 10 godzin na
                      > dobę itd. Jeśli czymś zarażasz, to z reguły widać to w morfologii (chyba, tak m
                      > i
                      > zawsze tłumaczono poziom białych krwinek).

                      Wiem, ale nie mówiłam o tych badaniach, tylko mammografii i cytologii.

                      Że już nawet nie wspomnę o naruszaniu nietykalności cielesnej...
              • plica Re: to bądźmy konsekwentni 03.12.09, 21:09
                zarin dokladnie ujelas to co mysle na ten temat :)
                jakos nikt nie apeluje o obowiazkowe badanie prostaty u mezczyzn wraz z przyjeciem do pracy.
                metodą na mniejszą zachorowalnosc na raka szyjki macicy jest edukacja. np. na lekcji wychowania do zycia w rodzinie czy jak te zajecia sie teraz nazywaja nauczycielka mowi uczennicom i uczniom o badaniach cytologicznych itd.
                albo te zaproszenia darmowe. jedna akcja nie podzialala, to moze nastepna albo jeszcze nastepna.
            • turzyca Re: to bądźmy konsekwentni 03.11.09, 14:10
              Dlaczego laczyc ten przymus z praca? Bo to jedyny moment, kiedy mozna ludzi
              zmusic do badan przesiewowych. Niestety nie mozna u nas wprowadzic przymusu
              ekonomicznego czyli roznicowac skladki w zaleznosci od stopnia dbalosci o zdrowie.

              I osobiscie uwazam, ze owszem, powinnismy byc konsekwentni. To znaczy w obecnej
              sytuacji badac rowniez prostaty mezczyzn. I pare innych cywilizacyjnych
              drobiazgow. A docelowo uzaleznic wysokosc skladki od dbalosci o zdrowie:
              palacze, alkoholicy, ludzie z nadwaga wynikajaca ze stylu zycia - wyzsza
              skladka, uprawianie sportu, regularne kontrole - znizka, ew. "przywieleje" (np.
              wieksza refundacja lepszych materialow dentystycznych). Jednoczesnie ulatwic
              ludziom prowadzenie lepszego stylu zycia - np. moja niemiecka kasa chorych
              doplaca do nauki nordic-walkingu i do niektorych innych form sportu
              wzmacniajacych miesnie plecow (oprocz tego jest znizka za uprawianie sportu).
              Kolderka zawsze bedzie za krotka, wiec jak ktos z zacieciem doprowadza sie do
              choroby, to powinien te kolderke dosztukowac.
              • bebe.lapin Re: to bądźmy konsekwentni 03.11.09, 14:33
                > Dlaczego laczyc ten przymus z praca? Bo to jedyny moment, kiedy mozna ludzi
                > zmusic do badan przesiewowych. Niestety nie mozna u nas wprowadzic przymusu
                > ekonomicznego czyli roznicowac skladki w zaleznosci od stopnia dbalosci o zdrow
                > ie.
                > I osobiscie uwazam, ze owszem, powinnismy byc konsekwentni. To znaczy w obecnej
                > sytuacji badac rowniez prostaty mezczyzn. I pare innych cywilizacyjnych
                > drobiazgow

                Dokladnie tak. To jedyny sposob, zeby zmusiac do badan ludzi, ktorzy np. nie
                chodza na badania, bo sie jeszcze dowiedza, ze sa na cos chorzy (fajniej jest
                przeciez umrzec w niewiedzy). Musi to jednak dotyczyc obu plci, w podobnym
                stopniu, inaczej bedzie to odczuwane jako dyskryminacja i zapewne znajda sie
                pracodawcy, zeby to wykorzystac jako kolejny powod niezatrudniania kobiet.

                W ogole denerwuja mnie ludzie, ktorzy zaniedbuja prewencje, a potem np. maja
                pretensje, ze sie nie da ich wyleczyc; nie mowiac o tym, ze jest to marnotrastwo
                ciezkiej kasy, na ktora sie wszystcy skladamy.

                Z tego co wiem, to np; w Niemczechzabiegi dentystyczne sa refundowane z kasy
                chorych, ale pod warunkiem, ze zalicza sie okresowe przeglady - taki sposob
                dzialania uwazam za najlepszy.
              • cavova Re: to bądźmy konsekwentni 03.11.09, 15:49
                turzyca napisała:

                > Niestety nie mozna u nas wprowadzic przymusu
                > ekonomicznego czyli roznicowac skladki w zaleznosci od stopnia dbalosci o zdrow
                > ie.

                a szkoda, to byłoby dużo bardziej logiczne :) nie badasz się regularnie, palisz czy co tam jeszcze - płacisz więcej.
    • turzyca Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 02.11.09, 17:07
      Byla dyskusja na ten temat na lobby, dosc dawno temu.

      Co do Twojego argumentu - owszem, masz racje, o ile panstwo nie musi potem
      ponosic kosztow zaniedban tej osoby. A jesli musi, to musi sie zabezpieczyc
      przed zbednymi kosztami.
      • winter76 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 02.11.09, 18:22
        Tańsza jest profilaktyka,niż późniejsze leczenie.Tylko,żeby ta akcja była prowadzona tak jak trzeba i nie zrobił się z tego jeden wielki bałagan.
    • zooba OT mammograficzno-techniczny 02.11.09, 21:03
      Czy wiecie, czy badanie mammogaficzne można wykonać u wszystkich kobiet - mam piersi o wielkości piersi Keiry i za Chiny nie potrafię sobie wyobrazić prób umieszczenia ich w mammografie. Słabo mi się robi na samą myśl....
      • turzyca Re: OT mammograficzno-techniczny 02.11.09, 21:13
        Ja pod haslem mammografia rozumiem "i/lub usg". W roznych sytuacjach nie da sie
        przeprowadzic mammografii lub jej wynik ma obnizona wartosc diagnostyczna i
        wtedy siega sie po usg.
        • juannita Re: OT mammograficzno-techniczny 02.11.09, 22:25
          Absolutnie, sumienny lekarz zrobi i mammografie i usg - bo sama mammografia nie oferuje 100% pewnosci. Znam pania - i to jak najbardziej duzobiusciasta - u ktorej mammografia niczego zlego nie wykazala. Natomiast usg pokazalo guza.
          Nie chce oczywiscie straszyc - po prostu nalezy nalegac w miare mozliwosci na zrobienie obu badan.
          • zooba Re: OT mammograficzno-techniczny 03.11.09, 10:08
            To po co robić mammografię skoro wyniki usg są bardziej miarodajne?
            • turzyca Re: OT mammograficzno-techniczny 03.11.09, 14:00
              To nie jest tak, ze "usg jest bardziej miarodajne", bo kazda z tych metod
              diagnostycznych ma wady i zalety, a jej dobor zalezy glownie od budowy piersi.
              Wiekszosc starszych kobiet ma piersi lepiej badalne mammografem, wiekszosc
              mlodych - USG. Gdy trzeba szczegolnej ostroznosci wlacza sie obydwie metody. Ale
              i tak najwazniejsze i absolutnie nieodzowne jest COMIESIECZNE SAMOBADANIE.
              • juannita Re: OT mammograficzno-techniczny 03.11.09, 21:50
                Tak, turzyca ma racje - to nie jest tak, ze mammografia jest mniej miarodajna niz USG. Po prostu obie te metody sa komplementarne, wiec jezeli taka mozliwosc istnieje, warto zrobic oba badania.
      • ms135pt Re: OT mammograficzno-techniczny 03.11.09, 10:11
        Mozna, mammografie mozna wykonac na kazdym biuście tez u mezczyzny, baaardzo
        rzadkie przypadki nowotwou, ale sie zdazaja.
    • ciociazlarada Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 03.11.09, 18:14
      Mieszkam od dłuższego czasu w Holandii. Tutaj absolutnie żadnych badań
      przesiewowych się nie praktykuje. Przyjmują Cię do pracy i tyle, no ja akurat
      się wyjątkowo załapałam na bardzo ambitne szkolenie BHP, gasiliśmy pożary i
      wyciągaliśmy poszkodowanych. Żaden z moich znajomych nie miał badań
      profilaktycznych od wielu lat, a żeby nie było, pracuję w szacownej instytucji
      jaką jest uniwersytet.
      Moja mama jest amazonką, jej siostra już nie żyje, ja w młodości przeszłam trzy
      operacje piersi. Ja CHCĘ usg! Ja CHCĘ mammografię, cytologię też! Jak na razie,
      to mogę jedynie jechać do Niemiec, albo do Polski, odwiedzając rodzinę, zrobić
      badania prywatnie. Holenderski lekarz domowy nie skieruje na żadne badania, bo
      nie widzi potrzeby, wszelkie choroby leczy się tutaj gigantycznymi dawkami
      paracetamolu i bredzeniem o chińskiej medycynie.
      Jeżeli komuś bardzo zależy na badaniach to owszem, może 5 razy urwać się z pracy
      i nękać lekarza, może, podkreślam może, za szóstym razem dostanie skierowanie, a
      wtedy istnieje spora szansa, że w szpitalu odeślą go z kwitkiem bo jest zdrowy
      na oko, więc profilaktycznych badań nie potrzebuje.
      Zazdroszczę Wam w Polsce, gdzie można iść prywatnie, państwowo, w prawo, w lewo,
      jak kto lubi. Tutaj nie ma prywatnej służby zdrowia, więc nie ma wyjścia. I
      mimo, że większość usług medycznych jest finansowana prosto z kieszeni pacjenta,
      to i tak nie ma do nich dostępu:(((
      • joannea Re: Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 03.11.09, 18:55
        Jako znany wróg holenderskiej medycyny ;) chciałam nieśmiało powiedzieć, że,
        choć Bóg mi świadkiem, większość badań była mi odmówiona, na mammografię (po
        znalezieniu guzów u mojej mamy) dostałam skierowanie od ręki (i czekałam na
        darmowe badanie chyba tydzień). Spróbuj u domowego, ja akurat z tym badaniem
        nigdy nie miałam problemu. Podobnie jak z cytologią - po ukończeniu 30go roku
        życia trafiasz do banku info, z którego będą Ci co jakiś czas wysyłac
        zaproszenia na bezpłatne cyto. Do oporu (wiem, bo moje miałam robione u gina,
        więc nie poszłam na przesiewowe, i dostałam kolejne zaproszenia).
      • joannea Re: Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 03.11.09, 19:02
        aha, i nie słyszałam o tym, by w szpitalu odsyłano z kwitkiem - jeżeli masz
        skierowanie od domowego, nie ma siły, muszą przebadać. Najczęściej zresztą
        przejście przez lekarza pierwszego kontaktu jest najtrudniejsze.
        I ostatnie - w sieci dostępna jest lista polskich lekarzy w NL, jeżeli chcesz,
        możesz się zawsze przepisać do "naszego", są większe szanse, że wykarze
        zrozumienie :)

        No, i po tych jakże miłch tematach (żeby nie było: ja naprawdę jestem bardzo
        przeciwna tutejszemu systemowi): witamy kolejną biuściastą z NL! Mogę zapytać,
        na którym uniwerku pracujesz? Możemy wymienić doświadczenia :), ja aktualnie
        krążę między dwoma ośrodkami, więc mamy pewne szanse ;)
        • ciociazlarada Re: Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 04.11.09, 10:28
          Ta lista polskich lekarzy mnie zainteresowała, tym bardziej że po holendersku
          dobrze czytam, ale mówię marnie - z huisartsem dogaduję się po angielsku, więc
          zwykle jestem olewana. I jest już lepiej, bo zmieniłam na takiego bardziej
          tradycyjnego dziadziusia, który choć zawsze zaleca uzupełnienie braku
          paracetamolu w organiźmie, to przynajmniej nie wierzy w chińską medycynę ludową.
          Pracuję, a raczej pracowałam jeszcze w zeszłym miesiącu w Nijmegen. Obecnie
          szukam postdoca wszędzie gdzie się da:) Jestem bardzo chętna do wymiany
          doświadczeń:)
          • joannea Re: Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 09.11.09, 14:48
            Polscy lekarze w NL (a także w innych krajach):

            polscylekarze.org/index.php?m=Doctors&av=Show
            na forach polonii holenderskiej też trafiłam na listy, np tutaj:
            www.e-holandia.info/index.php?option=com_content&view=article&id=363:polscy-lekarze-w-holandii&catid=47:adresy&Itemid=83
            (nie wiem, czy dane z obu list się pokrywają).

            Szukałam takiej listy, kiedy bardzo mnie zirytował mój huisarts, odmawiając już
            nie pamiętam czego, ale pewnie okresowych badań krwi. W końcu się dotarliśmy,
            więc nie skorzystałam, ale dobrze wiedzieć, że są też inne opcje.

            Skontaktujmy się na priva!
        • ciociazlarada Re: Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 04.11.09, 10:31
          A, i jeszcze. To odesłanie ze szpitala z kwitkiem to doświadczenia mojej
          koleżanki, która po długiej walce dostała skierowanie do ginekologa, po czym
          została dokładnie obejrzana (w płaszczu) i dowiedziała się, że jest młoda, więc
          badania nie potrzebuje (chyba na podstawie płaszcza to wywnioskował)
        • zarin Re: Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 04.11.09, 13:10
          To co mówicie dokładnie potwierdza relacje moich znajomych.
          Najlepsze jest to, że w rankingu Holandia była na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o jakość opieki zdrowotnej...
          Chociaż to bardzo mała rysa na jakości życia w Holandii. Ja się otarłam o wyjazd, w zasadzie było to postanowione, ale ostatecznie nie wyszło. Przy czym po pobycie tam ostatnio bardzo żałuję i trochę mi się marzy jednak wyjechać za parę lat. Ale OT, nieważne :).
          • ciociazlarada Bo ten kij ma dwa końce Zarin, 04.11.09, 15:11
            więc nie dziwię się, że holenderska służba zdrowia jest tak dobrze oceniana. TŻ
            miał problemy żołądkowe i kiedy w końcu dostał się do specjalisty zrobili mu
            około 20 różnych testów, jakie w Polsce nikomu by nie przyszły do głowy, łącznie
            ze spirometrią i próbami wysiłkowymi... Ale najpierw musiał odbębnić 4 wizyty u
            domowego i wysłuchać pogadanek o stresie w pracy, ajurvedzie i chińskiej medycynie.
            To samo ze mną - byłam u ginekologa i potraktowano mnie jak królewnę, screening
            od góry do dołu, usg, dostałam obrazki na pamiątkę i wyczerpujące wyjaśnienia.
            Ale: trafiłam tam tylko dlatego, że mój domowy powiedział, że nie może założyć
            mi spirali, bo ma za mały stół - miałam szczęście, gdyby nie rozmiar stołu to
            pewnie bym tam wylądowała "na zabiegu" z jedną nogą na biblioteczce, a drugą w
            szufladzie biurka;)
            A profilaktyka jak mówiłam żadna. Za to wszyscy chodzą zadowoleni, bo
            paracetamolu im nie brakuje:/
        • aaravis Re: Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 10.11.09, 13:23
          Ja też w Holandii :D Ciekawe dlaczego mam ginekologa w Polsce ;)
          Dentystę zresztą tez :D.
          • joannea Re: Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 10.11.09, 14:06
            a gdzie, gdzie w Holandii?
            ja póki co stosuję system dwójkowy: mam gina w Pl i tutaj, tak samo jak dentystę ;)
            • aaravis Re: Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 10.11.09, 14:52
              Enschede, Twente :D
              • joannea Re: Jestem za i zazdroszczę kobietom w PL 10.11.09, 14:57
                o, znam to miasto (mają bardzo dobre muzeum). Ja z północy północy (Gron.).
    • olusimama Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 10.11.09, 14:45
      jestem za każdą inicjatywą, która prowadzi do tego, aby profilaktyka w Polsce
      przestała być piękną ideą. Niestety jak na razie doproszenie się o jakiekolwiek
      badania graniczy z cudem, lekarza rzucają okiem i/lub w metrykę i wyrokują kto
      potrzebuje a kto nie badania piersi.

      Buntowanie się przeciwko takim badaniom dla zasady, w imię "wolności jednostki",
      jest głupie i nieodpowiedzialne.
      Argumenty typu "nie muszę się spowiadać pracodawcy z wyników" mają się nijak do
      rzeczywistości, pracodawca dostaje zaświadczenie od lekarza, wyników nie ogląda.
      Równie dobrze można się zbuntować przeciwko obowiązkowemu prześwietleniu płuc
      czy badaniu okulistycznemu, tylko, niech mi ktoś powie, PO CO?
    • jhbsk Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 10.11.09, 15:25
      cavova napisała:

      > ministerstwo zdrowia planuje wprowadzić obowiązek wykonywania (na koszt NFZ) ty
      > ch badań dla kobiet pracujących lub rozpoczynających pracę. (mammografia po 50
      > roku życia)

      I bardzo dobrze!
      • milstar Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 10.11.09, 19:46
        Niby OK, tyle że przy przyjęciu do każdej nowej pracy badania trzeba robić OD NOWA. Nieważne, że miesiąc wcześniej miało się np. robioną morfologię. Czyli ja w ciągu ostatniego roku miałabym je robione już 2 razy, kiedy cytologię wystarczy robić raz na 3 lata.
        Byłabym za, gdyby wystarczyło pokazanie aktualnych wyników badańzamiast robienia ich po raz kolejny
        • kasiami3 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 14.11.09, 15:21
          Mam 52 lata, we wrześniu 2007r robiam mammografię dokładnie w
          szpitalu na Szaserów.Na początku listopada w mojej podwarszawskiej
          miejscowości był mammobus w którym zrobiłam mammografię.Po tygodniu
          Pan do mnie zadzwonił,że przyśle mi wynik wraz z rachunkiem do
          zapłaty 80zł.Tłumaczył się tym że jestem pacjentką onkologiczą tegoż
          Szpitala i muszę zapłacić za badanie.Leczyłam się na raka jelta
          grubego.Dlaczego mam płacić za to badanie.Czy są jakieś inne warunki
          do spełnienia niż ukończenie 50 roku życia i musi minąć dwa
          lata.Proszę odpowiedzcie. Kasia-
          • kk345 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądzi 14.11.09, 17:20
            Kasiu, to pytanie musisz chyba zadać w oddziale swojego NFZ-tu.Oni wyjaśnią Ci
            szczegółowo, jakie badania i jak często należą Ci się w ramach profilaktyki.
            • kasiami3 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 14.11.09, 18:16
              Ale te badania robiłam w ramach profilaktyki.Nikogo nie naciągam.
              Nie robiłam w ciągu tych dwóch lat badań mammograficznych.Po prostu
              minął czas i chciałam skontrolować swoje piersi(pomijając wyjazd do
              Warszawy).Pan sam mówił o tych dwóch warunkach o innych nie
              wspominał.Jak by wspomniał to nie robiłabym tylko bym planowała
              wyjazd na badanie do szpitala na Szaserów.
              • kk345 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 14.11.09, 18:34
                kasiu, nikt nie posądza Cię o naciąganie, w necie wygrzebałam, ze oczywiście w
                Twoim wieku należy się bezpłatna mammografia przynajmniej raz na dwa lata, masz
                rację. Skoro jednak pojawiła się kwestia zapłaty, to oczywiście nie płać za
                wynik, tylko jak najszybciej skontaktuj się z NFZ, by wyjaśnić sytuację. Musisz
                wykluczyć, że ktoś próbuje Cię naciągnąć na jakieś nienależne opłaty. Tylko NFZ
                może Ci pomoc to sprawdzić i ewentualnie przywołać naciągacza do porządku.
                Myślę, że tak czy inaczej nie odbierałabym płatnych wyników, skoro badanie miało
                być bezpłatne i nie było mowy o dodatkowych opłatach. Nie sądzę, żeby ktokolwiek
                mógł zmusić Cię do płacenia.
                • kasiami3 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 14.11.09, 19:56
                  Czy to znaczy,że w moim przypadku musiała bym zadzwonić do
                  mazowieckiego NFZ?
                  • kk345 Re: mammografia i cytologia obowiązkowe - co sądz 14.11.09, 20:13
                    Tak, do NFZ właściwego dla Twojego miejsca zamieszkania, bo może się zdarzyć, że
                    różne oddziały mają różne zasady.
    • ja_kate A widziałyście ten artykuł ? 15.11.09, 00:22
      przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,5677,1.html
      Sama jestem pacjentką przychodni onkologicznej, na szczęście tylko pod obserwacją i na razie bez interwencji w postaci np. biopsji ale artykuł dał mi do myślenia.
      • nomina Dwie rzeczy 02.12.09, 18:58
        Primo: badania NFZ-owe są, jak wskazują fachowcy, robione źle - nieprofesjonalne pobranie materiału, byle wacik zamiast szczoteczki, nie robi się Bethesdą, co jest znacznie mniej dokładne.

        Secundo: mnóstwo kobiet ma problemy z układem moczowo-płciowym plus pps-ik (rzecz jasna, niezdiagnozowany), część też spina się ze stresu i wstyda - i niedelikatne, niedostosowane do stanu zdrowia badanie powoduje nie tylko ból, ale może sprawić potem problemy.
        Mój ginekolog zna mnie od 10 lat i ze mną "przechodził" poszczególne etapy mojego uszkodzenia - wie, jak mnie badać. Innemu nie dam się zbadać i żaden NFZ mnie nie zmusi. Abstrahując od faktu, że sama co 12-18 miesięcy robię cytologię, która jest wysyłana do najlepszego profesora cytologa, pobierana fachowo i opisywana wg Bethesda.
        • kk345 Re: Dwie rzeczy 02.12.09, 21:30
          nomino, ale co radzisz? Nie jestem lekarzem, nie mam możliwości weryfikacji, czy
          badanie jest wykonane prawidłowo, czy nie wywoła u mnie jakichś komplikacji, czy
          wynik jest miarodajny. Nie powinnam się badać?
          • nomina Re: Dwie rzeczy 03.12.09, 19:23
            Nie, pewnie, że się badaj. Tylko raczej tam, gdzie z wywiadu środowiskowego
            dowiesz się, jak robią i kto im te rozmazy ocenia. Nawet za wyższą cenę...
            • kk345 Re: Dwie rzeczy 03.12.09, 20:35
              Ale nic mi nie da informacja, kto ocenia, bo nie mam pojęcia kto powinien
              oceniać i jak powinno być robione takie badanie. Zmierzam do tego, że komuś
              muszę zaufać, nie mogę znać się na wszystkim...
              • nomina Re: Dwie rzeczy 03.12.09, 21:02
                Teoretycznie tak, ale dobra przychodnia powie Ci, że badania im wykonuje
                pracownia taka i taka - można się zorientować, jaką renomą cieszy się w
                środowisku medycznym. Dowiesz się też, jaką metodą jest opis i czy patyczkiem,
                czy szczoteczką. To są drobiazgi, ale dają jakiś obraz.
    • jul-kaa offtopowo (nie do końca) 09.12.09, 01:07
      www.youtube.com/watch?v=OEdVfyt-mLw

      cudne!
    • jul-kaa cytologia w TVNie... 22.12.09, 20:34
      Łuskałam świąteczne orzechy i w oczy rzucił mi się fragment jakiegoś serialu
      TVNu. W skrócie - dwie dziewczyny są zapisane do ginekologa, jedna na cytologię,
      druga na inseminację. Lekarce mylą się panny i inseminuje tę od cytologii.
      Generalnie durnota kompletna, ale te TVNowskie seriale mają sporą oglądalność.
      Jak sądzicie, czy taka scena nie zmniejszy jeszcze bardziej liczby kobiet
      zgłaszających się na badanie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka