Dodaj do ulubionych

dobry tusz do rzęs.

24.11.09, 15:57
Poradźcie jaki niezawodny tusz do rzęs mogę kupić? Powinien być pogrubiający,
wydłużający i podkręcający.
Zawsze używałam Masterpiece Max, właściwe to jedyny tusz jaki miałam. Prawie
rewelacyjny. Teraz chciałabym spróbować czegoś innego- oczekuję bardziej
spektakularnego efektu, a nie chcę wyrzucać pieniędzy w błoto.
Obserwuj wątek
    • yaga7 Re: dobry tusz do rzęs. 24.11.09, 18:13
      Nie ma jednego jedynego tuszu, którym wszystkim pasuje i który będzie robić
      wszystko ;)

      Ja osobiście lubię tusze Lancome - jakoś najmniej mnie rozczarowywały.
    • sbarazzina Re: dobry tusz do rzęs. 24.11.09, 18:22
      Jak dla mnie tylko i wylacznie Diorshow. Mi wydluza i pogrubia
      rzesy, nie skleja. Uzywam go na codzien (jedno pociagniecie) i na
      wyjatkowe okazje (kilka pocuiagniec).
    • madzioreck Re: dobry tusz do rzęs. 24.11.09, 18:26
      Hm, nie ma chyba jednego tuszu dobrego dla wszystkich, sporo zależy od sposobu
      nakładania.
      Z dotychczas używanych mogę najbardziej zadowolona byłam z Loreala, Telescopic
      czy coś takiego. Jest dostępny w 3 opcjach, ja brałam w złotym opakowaniu
      (faktycznie wygląda ja teleskop;)). Wydłuża, pogrubia, i ma bardzo, bardzo fajną
      szczoteczkę z plastikowymi ząbkami.
      Jeśli chodzi o efekt podkręcania, to nie widziałam jeszcze tuszu, który jakoś
      specjalnie podkręca. Ja robię tak, ze przed malowaniem podnoszę rzęsy palcem,
      "odbijam" je od nasady, a potem lekko "załamuję" :) I potem tusz.
    • winter76 Multi Action 24.11.09, 19:06
      firmy Essence-dostępnej w Drogerii Natura.Najlepszy tusz jaki miałam-jedyna wada to szybko wysycha,ale kosztuje całe 9.90 zł :) więc co 2 miesiące go kupuję.I jest tylko w czarnym kolorze.
      • kuraiko Re: Multi Action 24.11.09, 19:28
        on wydłuża, pogrubia, czy podkręca? a może wszystko na raz? ;)
        pytam dlatego, bo ja nie mogę używać wydłużających, bo rzęsy zawadzają mi o
        okulary (mam długie), więc wybieram pogrubiające lub podkręcające. Do tego im
        taniej tym lepiej, bo tuszu używam 1-2 razy w miesiącu i nie ma sensu wywalać
        kilkadziesiąt zł na coś co i tak zgęstnieje po kilku miesiącach. A 9,90 to
        jeszcze w miarę przystępna cena :P teraz kupiłam podkręcający Wibo, ale za
        jakieś 2-3 miesiące znowu coś nowego, jeśli Wibo się nie sprawdzi ;)
        • winter76 Re: Multi Action 24.11.09, 22:15
          Kuraiko-i podkręca i wydłuża i w miarę pogrubia ;)
          Co do wysychania-źle to sformułowałam.Ja go kupiłam dopiero 2 raz po 2 miesiącach,bo po pierwsze maluję się codziennie,po drugie często zmieniam tusz i nawet jak nie wysechł to mam potrzebę kupna nowego ;) A teraz zamierzam tylko ten używać i kończę moje tuszowe poszukiwania.
          • kuraiko Re: Multi Action 27.11.09, 01:22
            dzięki za odp :) jak wydłuża to raczej nie dla mnie, ale będę o nim pamiętać :>
            • pierwszalitera Re: Multi Action 27.11.09, 01:47
              kuraiko napisała:

              > dzięki za odp :) jak wydłuża to raczej nie dla mnie, ale będę o nim pamiętać :&
              > #62;

              Ha, ha, ha, kuraiko jesteś doskonała w wyszukiwaniu włosa w zupie. ;-) To można mieć ZA długie rzęsy??? Ja mam rzęsy długie, gęste i jak na blondynkę nawet dosyć ciemne i kupuję tusz, który robi je jeszcze dłuższe, ciemniejsze i grubsze. Kurcze, jak ma się coś takiego, to się wali z grubej rury i nie marudzi, że "jak wydłuża, to raczej nie dla mnie". ;-D Zaoszczędza się wtedy na pomadkach do ust, bo cała uwaga otoczenia skupia się i tak na oczach. ;-)
              • dziudziulek Re: Multi Action 27.11.09, 20:49
                jako okularnica staję w obronie kuraiko :)), ja też nie chcę przedłużającego bo
                mi paćka szkła
                może doradzicie coś widzącym inaczej, chętnie skorzystam
              • kuraiko Re: Multi Action 28.11.09, 14:33
                można, kiedy pomalowane zawadzają o okulary :D mnie nie trzeba dodatkowego
                wydłużenia, tzn pewnie że wydłużone dają efekt spektakularny, ale i tak za
                okularami, więc co za różnica ;) (plus to zawadzanie i brudzenie) lepiej
                pogrubić i podkręcić
                • anne_stesia Re: Multi Action 06.04.11, 23:43
                  Ja jeszcze dodam, że rzęsa wyrwana okularami, bo zaczepiła się w jakimś zakamarku oprawki to jedno z bardziej traumatycznych wydarzeń w moim życiu :D Tusz nie był tutaj winowajcą, ale zdecydowanie długie rzęsy mają szansę być zmorą okularnika ;)
    • certain_whatsit YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 19:42
      Ja kiedyś zmieniałam tusze jak rękawiczki ;) Pierwsze kroki -
      jeszcze w podstawówce - stawiałam z całkiem niezłym 2000 Calorie
      Maxa Factora, podkradanym mamie. Potem było praktycznie wszystko, co
      mi wpadło w ręce, dopóki 5 lat temu nie trafiłam na Effet Faux Cils
      YSL, który jest przegenialny. Robi wszystko to, o czym piszesz, plus
      ładnie pachnie (wodą różaną) i ma wiele kolorów - ja, zielonooka,
      uwielbiam bakłażanowy i fioletowy. Czasem zdradzę go z Diorshowem,
      ale to imo zupełnie inna liga. Po paru dniach zawsze pokornie wracam
      do YSL.
      • victoria1985 BOURJOIS VOLUME CLUBBING 24.11.09, 20:08
        Mi najbardziej ten tusz przypadł do gustu bardzo fajnie eksponuje rzęsy
        pogrubiając je. Jednak trzeba uważać bo kiedyś kupiłam go na allegro i okazało
        się totalną podróbą. Niezły tez jest tusz do rzęs z Oriflame Beauty Wonder Lash
        Mascara ładnie podkręca i wydłuża, pogrubiać ciut pogrubia, ale nie jest to tak
        spektakularny efekt jak u bourjois.Co mnie zaskoczyło w obu produktach to to że
        są bardzo delikatny dla moich oczu a mam strasznie wrażliwe skłonne do
        podrażnień i łzawień .
        • yaga7 Re: BOURJOIS VOLUME CLUBBING 24.11.09, 21:51
          Dawno dawno temu miałam jakiegoś burżuja i faktycznie był baaaardzo fajny :)
      • ancia_1987 Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 20:30
        Chyba nie mój pułap cenowy. Tzn stać mnie nie powiem że nie, ale przejechałam
        się nie raz na ekskluzywnych kosmetykach np. lakier Chanel to totalne badziewie.
        Myślałam dalej nad Max Factorem. Jeśli tusz nie skleja rzęs to jest dla mnie
        ideałem. Rzęs prawie nie mam więc nic nie zdziała cudów.
        W sumie może nie chodzi mi o efekt, bo on zależy do tego czy umiemy kosmetyku
        używać, ale o trwałość kosmetyku. Bo po co mi tusz który wysycha po 2
        miesiącach, skoro ja przez rok nie mogę zużyć jednego opakowania (Maluję się 4-
        5 dni w tygodniu i czasem okazjonalnie. Okres wakacji się nie wlicza).
        Szukam czegoś trwałego, niesklejającego rzęs i trwającego w stanie nienaruszonym
        12 godzin:-)
        • yaga7 Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 20:35
          No widzisz, a dla mnie lakier Chanel jest od dawna i będzie numerem jeden ;)

          Co tylko potwierdza to, że co człowiek, to opinia. To, że mnie coś pasuje, nie
          znaczy, że będzie Tobie :)

          Akurat YSLa nie polecam - w porównaniu z Lancomem szybko mi wysechł i zrobiły
          się grudki. A Hypnose trwa i trwa bez zmian.
          • ancia_1987 jak to jest z trwałością kosmetyków? 24.11.09, 21:12
            Rozumiem, że np taki tusz może jednej kobiecie rzęsy wydłużać innej nie. Ale trwałość danego kosmetyku powinna być taka sama dla wszystkich użytkowniczek.
            Ten lakier chanel odpryskiwał mi z paznokci już pierwszego dnia, koleżankom którym pożyczałam go na próbę również. W internecie przeczytam 90% niepochlebnych opinii.
            Weźmy znów ten tusz. Skoro jest zrobiony z badziewnych składników to równie dobrze mi lub tobie zaschnie w pudełeczku po dwóch miesiącach.
            • yaga7 Re: jak to jest z trwałością kosmetyków? 24.11.09, 21:49
              Chanelki na paznokciach trzymają mi się tydzień ;)
              Do tego spokojnie wystarczy mi jedna warstwa - nawet w przypadku czarnego koloru.
              Ale ja zawsze daję podkład pod lakier i na lakier, może to też dlatego.

              Co do trwałości, ważne też są warunki przechowywania - czy kosmetyki leżą na
              słońcu, czy są zmiany temperatury itp.
              Tusz też może różnie zasychać - są osoby, które malują się codziennie, więc
              więcej powietrza wchodzi do środka.
              Są osoby, które po każdym użyciu tuszu wycierają szczoteczkę, a są takie, które
              tego nie robią.
              Naprawdę jest wiele czynników.
              Osobiście na niejednej recenzji się przejechałam (a czytam sporo, bo siedzę na
              wizażu), więc wiem, że muszę sprawdzić na sobie i dopiero wtedy się przekonać,
              czy coś mi pasuje, czy nie.
              • ancia_1987 Re: jak to jest z trwałością kosmetyków? 24.11.09, 21:58
                tak chanela wystarczy jedna warstwa z tym się zgadzam. Ale automatycznie nic nie
                można robić dłońmi bo kakier odpryskuje szybciej niż vibo z Rossmanna za jakieś 5zł.
                W opinie na wizażu nigdy nie wierzyłam ,dlatego chcę się poradzić tutaj.
                • yaga7 Re: jak to jest z trwałością kosmetyków? 24.11.09, 22:08
                  Porównania z vibo nie mam ;) ale wcześniej lubiłam Inglota. Ale chanelki są
                  lepsze. Mam niektóre lakiery już parę lat, a nadal nic im się nie stało i są
                  takie same jak zaraz po zakupie. A ingloty dość szybko zaczynały mi się
                  rozwarstwiać. No i gorzej się trzymały.

                  Może to też od paznokci zależy? ;)
                • pierwszalitera Re: jak to jest z trwałością kosmetyków? 24.11.09, 22:12
                  ancia_1987 napisała:

                  > tak chanela wystarczy jedna warstwa z tym się zgadzam. Ale automatycznie nic ni
                  > e
                  > można robić dłońmi bo kakier odpryskuje szybciej niż vibo z Rossmanna za jakieś
                  > 5zł.

                  A może popełniłaś błąd przy malowaniu? Lakieru nie wolno nakładać na tłuste, znaczy nakremowane powierzchnie, bo nie trzyma. Mój Dior ma specyficzną właściwość, której nie miały inne tanie lakiery. Nie muszę przy malowaniu paznokcie w ogóle uważać, by nie wyjść poza płytkę paznkocia, bo najpóźniej następnego dnia wszystkie niereularności na skórkach po prostu schodzą same przy myciu rąk. Na paznokciach, które są tkanką martwą i się nie pocą, lakier trzymał za to nienagannie prawie 2 tygodnie wakacji.
                  • ancia_1987 Re: jak to jest z trwałością kosmetyków? 24.11.09, 22:17
                    Nie zawsze mam odtłuszczone paznokcie.
              • prostokvashino @yaga, podkład pod chanel 26.11.09, 23:31
                Yaga, czego używasz jako podkładu pod lakiery chanel? Mam czerwony, trzyma się
                najlepiej niż wszystkie, kte miałam (ale niestety nie tydzień) i chcę mieć
                warstwe pośrednią, bo paznokcie są zbyt czerwone po zmyciu lakieru
                • yaga7 Re: @yaga, podkład pod chanel 27.11.09, 06:51
                  Różnych rzeczy :)
                  Miałam jakiś lakier podkładowy inglota, preparat wyrównujący płytkę paznokciową
                  diora, teraz mam jakąś bazę+odzywkę YR. Nie zauważyłam, żeby miało znaczenie to,
                  co jest pod spodem - myślę, że jak zastosujesz jakiś bezbarwny lakier
                  podkładowy, będzie ok.
                  Z kolei na lakier zawsze daję preparat przyspieszający wysychanie inglota - może
                  on też jakoś utrwala.
        • pierwszalitera Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 21:23
          Lakier Chanel to totalne badziewie? A jesteś pewna, że miałaś oryginał, czy jakąś podróbkę? Luksusowe kosmetyki bywają bardzo chętnie fałszowane, by sprzedać je po "okazji", a potem właśnie wyrabia się o nich takie zdanie.
          A co do tuszu do rzęs, to ja polecam w ciemno Helena Rubinstein Lash Queen Feline Blacks. Kosztuje pomiędzy 25-30 euro, ale efekt zabiajający. Pogrubia, wydłuża i nadaje rzęsom głębokiego, lekko połyskującego koloru. Zostaje też cały czas dosyć elastyczny, więc nie kruszy się i nie łamie włosków. Ja mam długie i gęste rzęsy, więc zawsze używałam po tuszowaniu czystej szczoteczki do rozczesania poklejanych włosków, w tym nie ma potrzeby, bo tusz się nie lepi. Sprawdza się też na oczach skłonnych do podrażnień. Używam go codziennie i noszę od rana do wieczora.
          • ancia_1987 Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 21:38
            tak miałam oryginalny lakier kupiony w sklepie za jakiś 80parę złotych bodajże.
            Na szczęście nie ja wyciągałam pieniądze z portfela.
            30 euro to trochę za dużo jak na studenta.
            • pierwszalitera Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 22:01
              ancia_1987 napisała:

              > tak miałam oryginalny lakier kupiony w sklepie za jakiś 80parę złotych bodajże.

              A tak z ciekawości, na czym polegała ta badziewność tego lakieru? Ja używam zwykle lakieru Diora, ale wcześniej kupowałam takie ze średniej półki i dla mnie różnica jest kolosalna na korzyść tych droższych. Trudno mi sobie wyobrazić, by Chanel był jakościowo jakiś inny.
              • ancia_1987 Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 22:04
                W samym użyciu cudo, jeszcze nigdy nie pomalowałam paznokci z taką łatwością.
                Konsystencja najlepsza jaka w życiu widziałam, pędzelek super. Wystarcza jedna
                warstwa. tylko co z tego skoro lakier odpryskiwał błyskawicznie. Jeśli trzyma
                się na paznokciach jeden dzień to już jest sukces
                • pierwszalitera Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 22:18
                  Jeden dzień? To popełniasz gwarantowanie jakiś błąd, bo gdyby ten lakier był taki beznadziejny, to nikt by go nie kupował. A niektóre kolory Chanela, jak na przykład Rouge noir są nawet kultowe.
                  • ancia_1987 Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 22:25
                    być może, ja mam nr. 317 złoty. Tzn miałam bo się go pozbyłam, niby prezentów
                    się nie oddaje, ale po co mi coś co nie spełnia moich oczekiwań.
                    • ancia_1987 Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 22:26
                      www.polyvore.com/chanel_le_vernis_nail_color/thing?id=8377399
                      Coś takiego miałam.
              • yaga7 Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 22:09
                Ja w tym miejscu powiem to, co pisałam parę postów wyżej - dla mnie nie ma
                lepszego lakieru niż Chanel, a trzyma się spokojnie do tygodnia.
                (ale z drugiej strony ja rękami nie pracuję, więc może to też dlatego)
                • ancia_1987 Re: YSL Effet Faux Cils 24.11.09, 22:15
                  ja z chanelem na paznokciach również.
                  Natomiast z lakierem Eveline ( drogeria natura 2,99) na paznokciach zrywałam
                  jabłka przez 2 dni po 8 godzin i dopiero 3 dnia zaczął odpryskiwać. To jest dla
                  mnie dosyć dziwne, ale nie zawsze droższe oznacza lepsze. Dlatego jeśli kupuje
                  kosmetyki to biorę te ze średniej półki- o lakierach nie mówię w tej chwili bo
                  kupuje zwykle tanie.
    • mirka.zdzirka Re: dobry tusz do rzęs. 24.11.09, 21:22
      A mnie do tej pory najbardziej odpowiadał tusz Clinique Natural Glossy Mascara.
      Daje naturalny, choć wyrazisty efekt, nie podrażnia oczu, nie kruszy się, nie
      podrażnia oczu i jest rekordzistą jeśli chodzi o wydajność - miałam mój prawie 2
      lata, a używałam często, a przez ten czas nie zdążył wyschnąć :) I nie jest taki
      drogi jak YSL.
      Hypnose też swego czasu mi się podobał, ale Clinique jest imo lepszy.
      Choć tak, jak piszą dziewczyny - rzadko się zdarza, żeby wszystkim ten sam
      produkt odpowiadał. Każdy musi znaleźć dla siebie tusz idealny lub bliski ideału :)
      • ancia_1987 Re: dobry tusz do rzęs. 24.11.09, 21:35
        nie wydam tyle pieniędzy na jeden kosmetyk. Za ciężko się pieniążki zarabia żeby
        je tak wydawać. Zwykle kupuje tanie np Boujouris czy MF.
        • mirka.zdzirka Bourjois Tallons Aiguilles / L'Oreal Longitude 26.11.09, 21:06
          Skoro lubisz Bourjois to obecnie mam ten tusz i mi się podoba, do tego można
          naprawdę tanio kupić (ja przy okazji zakupów kosmetycznych na Allegro zapłaciłam
          ostatnio za niego 15 zł). Ostatnio staram się oszczędzać (a nie zawsze co
          droższe, to lepsze).
          Mam kolor niebieski, do moich turkusowych oczu pasuje idealnie :) Ładnie wydłuża
          i podkreśla rzęsy. Moim zdaniem efekt jest bardziej wyrazisty niż w Clinique, co
          niektórym odpowiada, a niektórym może mniej. W Clinique odpowiadał mi bardziej
          naturalny efekt, bo jestem bladą blondynką, więc nie zawsze pasują mi bardzo
          wyraziste rzęsy (a nie chce mi się codziennie robić mocnego makijażu, bo tylko z
          takim mocno zaakcentowane rzęsy wyglądają ok).
          Tusz Bourjois jest moim zdaniem trwały i nie rozmazuje się, ma dobrą
          konsystencję i wygodnie się rozprowadza, nie robią się grudy (Clinique był
          jednak trwalszy). Mam go od 3 miesięcy i jeszcze nie widać śladów zasychania,
          choć spodziewam się, że się pojawią, bo zdaje się, że od otwarcia można go
          używać przez pół roku. Generalnie polecam. Ja też nie jestem zwolenniczką
          przepłacania za kosmetyki - mam sporo droższych, ale zwykle kupowałam je za
          granicą lub w sklepach bezcłowych o jakieś 40% taniej. Ceny w Sephorze są dla
          mnie za wysokie, a ponieważ do wakacji nigdzie nie będę latać, to postanowiłam
          zaoszczędzić i kupić Bourjois. Moim zdaniem było warto. Ale jak tylko zdarzy się
          okazja, by kupić taniej, to pewnie wrócę do Clinique.
          Z drogeryjnych i w miarę przystępnej cenie mogę też polecić Longitude L'Oreala.
          Kiedyś dostałam na urodziny i potrafił przetrwać niejedną całonocną akademikową
          imprezę (raz nawet w nim zasnęłam i nie rozmazał się).
          Zarówno Bourjois, jak i Longitude są typowo wydłużające, bo ja rzęsy mam grube
          same z siebie, więc pogrubiania mi nie trzeba.
          • ancia_1987 Re: Bourjois Tallons Aiguilles / L'Oreal Longitud 27.11.09, 15:05
            Z allegro?
            I w porządku jest?
            Boje się kupować na allegro kosmetyki bo podobno wiele z nich to podróbki.
            • mirka.zdzirka Re: Bourjois Tallons Aiguilles / L'Oreal Longitud 27.11.09, 19:21
              Tusz jest w porządku, w oryginalnym opakowaniu, bez śladów użytkowania. Przed
              zakupem przeczytałam opinie o sprzedającej i były bez zarzutu. Jestem bardzo
              zadowolona, zwłaszcza że tusz w drogeriach ma cenę ponad dwukrotnie wyższą. U
              tej samej sprzedającej kupowałam cienie Bourjois oraz kredkę do oczu, dzięki
              czemu zaoszczędziłam na wysyłce :)
              • pierwszalitera Re: Bourjois Tallons Aiguilles / L'Oreal Longitud 27.11.09, 23:10
                mirka.zdzirka napisała:

                > Tusz jest w porządku, w oryginalnym opakowaniu, bez śladów użytkowania. Przed
                > zakupem przeczytałam opinie o sprzedającej i były bez zarzutu. Jestem bardzo
                > zadowolona, zwłaszcza że tusz w drogeriach ma cenę ponad dwukrotnie wyższą.

                Ja w Turcji na bazarze widziałam podróbki perfum w opakowaniach, które wyglądały jak oryginalne. To żaden problem takie wyprodukować. Nawet reportaż w niemieckiej telewizji na ten temat wiedziałam. I zastanawia mnie, skąd się biorą markowe produkty na Allegro po cenie dwukrotnej niższej? Skoro nie podróbki, to skąd? Z kradzieży? Ja też czasem szukam (luksusowych) kosmetyków w internecie i faktycznie można znaleźć nieco taniej, ale nie aż tak dużo. Jak doliczy się kosty wysyłki, to oszczędność jest niewielka i opłaca albo przy większych ilościach, albo produktach trudno dostępnych w danym kraju. Więc jak to jest?
                • jul-kaa Re: Bourjois Tallons Aiguilles / L'Oreal Longitud 28.11.09, 11:43
                  pierwszalitera napisała:
                  > I zastanawia mnie, skąd się biorą mark
                  > owe produkty na Allegro po cenie dwukrotnej niższej? Skoro nie podróbki, to ską
                  > d?

                  Narzuty sprzedawców detalicznych w sklepach stacjonarnych sięgają czasem 150%
                  ceny hurtowej, stąd ceny na allegro.
                  Jeśli nowy stanik w warszawskim sklepie stacjonarnym kosztuje ok. 270zł, a taki
                  sam mogę kupić za 80-100zł. na allegro, to też świadczy o tym, że to podróbka?
                • kuraiko Re: Bourjois Tallons Aiguilles / L'Oreal Longitud 28.11.09, 14:43
                  tak jak napisałaś pod koniec - przykładowo zamawiają na ebay w większej ilości
                  (więc opłaca się nawet z kosztami przesyłki), zwłaszcza dotyczy to starszych
                  linii kosmetyków, niedostępnych już w Polsce w drogeriach (czasem jest tak, że
                  np w UK czy USA są jeszcze produkowane i to są zafoliowane nówki z ważną datą
                  ważności - masło maślane?)
                  albo smackersy - w Smyku po 10zł, na allegro od 4zł, bo ludzie w większych
                  ilościach sprowadzają je z USA za grosze
      • yaga7 Re: dobry tusz do rzęs. 24.11.09, 21:51
        Dla mnie z kolei Clinique był zbyt naturalny - lubię mocne oko, a do tego mam
        słabe, krótkie rzęsy, więc muszę mieć coś, co z nich zrobi cudo ;)
    • daslicht Maybelline Define A Lash 24.11.09, 22:45
      Taki albo taki. Ja wolę zielony, ale różowy też jest spoko. A dlaczego?
      - nie jest drogi - 20-30 zł
      - ma silikonową szczoteczkę, a nie włochatego oblepiacza
      - no i dlatego nie oblepia
      - jest wodoodporny
      - są wersje czarne i brązowe
      - jest dość rzadki --> nie oblepia
      - można nim swobodnie pomalować rzęsy, a nie że się grudy robią i maziaje
      - nie wysycha tak szybko


      Wydłużające tusze to pic na wodę, pogrubiające to gęste oblepiacze, a podkręcić można prawie każdym, jeżeli przyłoży się szczoteczkę do nasady, przymknie powiekę a potem pojedzie zygzakiem :))))
      • lavaenn Re: Maybelline Define A Lash 26.11.09, 17:06
        też polecam, chociaż chyba wolę Sky High Curves - wprawdzie szczoteczkę ma
        włochatą, ale jest jeszcze bardziej wodoodporny (zielony Define czasami mi się
        rozmazuje po całym dniu) i daje dużo bardziej wyrazisty efekt :)
        • pierwszalitera Re: Maybelline Define A Lash 26.11.09, 17:19
          lavaenn napisała:

          > też polecam, chociaż chyba wolę Sky High Curves - wprawdzie szczoteczkę ma
          > włochatą, ale jest jeszcze bardziej wodoodporny (zielony Define czasami mi się
          > rozmazuje po całym dniu) i daje dużo bardziej wyrazisty efekt :)

          Wododporne tusze nie nadają się specjalnie dla kogoś, kto ma wrażliwe oczy. Dlatego nigdy nie używałam i muszę przyznać, że nie wiem, o co chodzi z tym rozmazywaniem. Nakładam tusz rano i noszę do późnej nocy, nic się nie rozmazuje. Do wodoopornego potrzeba specjalnego zmywacza, bo resztki zostają na rzęsach i to chyba nie jest zbyt korzystne. Wodoodporny to chyba tylko na plażę, albo ja ma się zamiar popłakać? ;-) Kiedyś czytałam, że rozmazywanie to konsekwencja zbyt tłustego kremu pod oczy, albo takiego co "wędruje", jedno i drugie wlazłoby mi w ciągu dnia w oczy i robiłabym za królika, więc unikam.
          • cissnei Sky High Curves 27.11.09, 09:10
            Też go polecam :) Tani, daje dobry efekt i nie wysycha zbyt szybko. Na
            wodoodpornych się nie znam, bo też nie używam (przy zmywaniu tegoż wyrywałam
            sobie rzęsy) ale zwykły jest b. dobry.
          • yaga7 Re: Maybelline Define A Lash 27.11.09, 09:20
            Mnie przykładowo łzawią oczy, jak jest wiatr na zewnątrz, więc wiem, że jak
            muszę dobrze wyglądać, stosuję wodoodporny. Nie mam problemów ze zmywaniem,
            odkryłam świetny zmywacz do wodoodpornych, nie ma problemu.
            Wodoodporny też stosuję na wyjazdach letnich czy zimowych.

            Natomiast zwykłe tusze rozmazują mi się tylko, jak mi oczy łzawią, a tak poza
            tym to nie.
          • ancia_1987 Re: Maybelline Define A Lash 27.11.09, 15:08
            Ja również maluję się z samego rana tak koło 6 wracam do domu np o 20 i nic mi
            się nie rozmazuje ani nie kruszy.
            Ja do zmywania oczu używam emulsji olay i jest ok.
    • chocochoco Re: dobry tusz do rzęs. 26.11.09, 16:58
      Ja używam Lash Architect Lorela, próbowałam droższych, ale do tego się nie
      umywają, cena tez przystępniejsza niż np. YSL, czy tym podobne ;-).
    • ancia_1987 Czyli stawiamy na plastikową szczoteczkę? 26.11.09, 17:52

      • madzioreck Niekoniecznie 28.11.09, 11:17
        Dużo zależy od techniki malowania, że tak to nazwę. Bardzo długo używałam Extra
        Super Lash Rimmela, ze zwykłą, włochatą spiralką. Ważne, żeby szczoteczka nie
        miała zbyt miękkich włosków, bo to rzęsy mają się poddawać szczoteczce, a nie
        odwrotnie, i powinna mieć te włoski bardzo gęste, tak, żeby spiralny ich układ
        był niemal niewidoczny - inaczej rzęsy lubią się sklejać, a rzadką szczoteczką
        ciężko je rozczesać.
        W plastikowych szczoteczkach Rimmela lubią się te igiełki połamać :/
        • ancia_1987 Re: Niekoniecznie 28.11.09, 15:13
          Właśnie zastanawiałam się nad Rimelem Extra super Lash- słyszałam że
          jest naprawdę dobry i niedrogi.

          Mam znajoma maniaczkę kosmetyków. Ma chyba z 10tuszy do rzęs.
          Próbowałam jakiegoś z grzebyczkiem, chyba astor i potwornie sklejał.
          Fakt technika malowania jest najważniejsza. Bardzo długo uczyłam się
          malować swoim MF i chyba teraz tzn po roku mi to najlepiej
          wychodzi...
    • kasia_grubasia Mam własną teorię nt. tuszy do rzęs ;] 26.11.09, 20:55
      Moim zdaniem da się dobrze umalować rzęsy praktycznie każdym tuszem (a miewałam
      tusze z przedziału cenowego 10-110 zł) tylko trzeba umieć to robić. Jak na
      szczoteczkę nabiera się za dużo - wytrzeć ją przed nałożeniem tuszu na rzęsy.
      Jak robią się grudki - zmienić technikę nakładania (metodą prób i błędów). Itd
      itp. Osobiście polecam Maybelline Great Lash - jest dobry i tani, a sama maluję
      się Lancomem - jest dobry i drogi ;]
    • ciociazlarada A jesli ma się geny misia panda? 23.06.10, 18:54
      A może panda się odmienia:)? Wykopuję ten wątek, jako że LWW. Mam kilka różnych
      tuszy i wszystkie jak jeden mąż po kilku godzinach zaczynają mi się odbijać pod
      oczami. Czasami naprawdę mocno i jest to bardzo widoczne, bo zazwyczaj nie
      maluję dolnych rzęs. W słońcu sytuacja się pogarsza, bo noszę sportowe okulary
      odsłoneczne, zahaczam o nie rzęsami i wszystko ląduje pod.
      Do tej pory przetestowałam: Clinique High Impact (najgorszy brudziciel), EE More
      Than Mascara (nieco mniejszy, ale brudziciel), drugi EE Sumptuous (średni
      brudziciel) oraz YSL Faux Cils (ten dla odmiany się nie odbijał przez jakiś
      miesiąc, ale obecnie nie dość, że brudzi to jeszcze osypuje się przez okulary).
      W czwartek będę w wolnocłowym, więc pytam mądre lobbystki: co kupić, żeby
      zminimalizować efekt pandy? Wodoodpornego bardzo nie chcę.
      • ciociazlarada Re: A jesli ma się geny misia panda? 23.06.10, 18:55
        ups, to EE to miało być oczywiście EL, mam nadzieję, że można się domyślić:)
        • elftherinii Re: A jesli ma się geny misia panda? 23.06.10, 19:04
          Podłączę się do pytania - mi też spływa wszystko. Tj raczej kredka (maluję wewnętrzną stronę powieki), ale tusz też często ląduje pod oczami:(
      • azymut17 Re: A jesli ma się geny misia panda? 23.06.10, 19:12
        ciociazlarada - a może to nie kwestia tuszu, tylko kremu na rzęsach? Zawsze nakładasz na oczyszczone oczy, czy jednak zdarza Ci się maznąć trochę kremem do twarzy lub pod oczy? U mnie panda pojawiała się od kremu właśnie, nawet, jak rzęsy były czyste, ale np. powieki nakremowane, to wszystko płynęło po jakimś czasie.
        • ciociazlarada Re: A jesli ma się geny misia panda? 23.06.10, 19:31
          No nie będę ukrywała, że nakładam krem na całą twarz. Kremu pod oczy nie
          stosuję, bo uważam, że to zbędna rzecz.
          Mam dwa żelazne zestawy: żel hialuronowy+niezmydlalna frakcja sojowa z mazidel i
          na to filtr Bioderma albo krem Humektan i na to ten sam filtr Bioderma. Żadna z
          tych rzeczy nie jest bardzo tłusta ani cieknąca, niemniej chcąc nie chcąc rzęsy
          pewnie człowiek zapaprać może. Z tym, że kładę również podkład (mineralny, więc
          suchy proszek) na całą twarz łącznie z powiekami. Uważacie że to może być wina
          kremów? Ciężko trochę rzęsy omijać.
          • slotna Re: A jesli ma się geny misia panda? 23.06.10, 20:03
            Tez mam rzesy zawsze uwalone kremem (i tez z zelem hialuronowym), ale klade na to podklad i puder, rzesy nawet specjalnie pudruje, bo tusz sie trzyma na tym o niebo lepiej.
            • ciociazlarada Re: A jesli ma się geny misia panda? 23.06.10, 20:19
              No właśnie - a ja pudruję i się nie trzyma:(
              • slotna Re: A jesli ma się geny misia panda? 23.06.10, 21:00
                W zyciu nie mialam podkladu mineralnego, wiec pojecia nie mam, jak to moze dzialac. Sama nakladam podklad Lasting Performance Max Factor (kiedys sie nazywal Face Finity, mimo roznych zdrad z bogatszymi, lepiej ubranymi kolegami, jestem z nim juz z 8 lat ;)), puder Double Face Clinique (dobrze kryje) i wszystko dodatkowo przyklepuje mieszanka pudru bambusowo-jedwabnego i diamentowego z BU.

                Oraz znow mi opera fiskuje, po porzedniej aktualizacji bylo calkiem tak samo, nie moge nawet na podglad kliknac, bo miedzy linkami musze sie poruszac za pomoca tabulatorow (kursor ich nie widzi), a podgladu jakos nie uznaja. Grrr.
      • pierwszalitera Re: A jesli ma się geny misia panda? 24.06.10, 00:12
        Dziewczyny już pisały o kremach. Trudno zrezygnować jednak z nakremowania okolic oczu, bo to delikatne miejsce i potrzebuje w końcu dobrej pielęgnacji. Specjalne kremy pod oczy mniej wędrują od tych normalnych do twarzy, więc może się skusisz jakiś wypróbować. Jeżeli nie chcesz tuszu wodoodpornego, który rozwiązałby sprawę, to musisz odciąć normalnemu tuszowi drogę w dół. Najlepiej sprawdza się moim zdaniem delikatna warstewka cienia do powiek, najlepiej takiego mineralnego, nałożego dookoła oka, czyli też pod dolnymi rzęsami. Tak jak robi się przy smokey eyes. Nie wiem dlaczego, ale to powstrzymuje mój tusz zawsze przed rozmazywaniem się, a chodzę umalowana nawet na intensywny trening taneczny, przy którym mocno się pocę. W żadnym wypadku tłusta kredka, której używa większość kobiet, ale właśnie pudrowy cień nałożony pędzelkiem. Nie musi być bardzo ciemny, ja używam bardzo często matowego beżu, albo popielu, lekko konturuje oko, chłonie nadmiar wilgoci i tłuszczu, i chroni w ten sposób znakomicie przed oczami pandy. Uważaj też na technikę nakładania tuszu. Lepiej w kilku cienkich warstwach, z malutką przerwą na przeschnięcie niż smarowanie jednej grubej warstwy, która nie trzyma się w efekcie na miejscu. Z moich doświadczeń, najmniej rozmazującym się tuszem do rzęs, który używałam do tej pory, a tuszuję rzęsy codziennie już około 25 lat, jest Helena Rubinstein Lash Queen Feline Blacks. Ten tusz ma takie małe kocie cętki na złotym opakowaniu. Od kilku lat nie robię już żadnych eksperymentów, bo to dla mnie najlepszy produkt na rynku kosmetycznym. Istnieje jako wersja normalna i waterproof, waterproof też nie używam. Cena około 30 euro, w strefie bezcłowej coś koło 25 euro.
        • ciociazlarada Re: A jesli ma się geny misia panda? 24.06.10, 09:55
          Patentu z cieniem na pewno sprobuje, dziekuje. Mam korektor HR, Magic Concealer
          i jest rewelacyjny, wiec tuszu tez poszukam.
          Odnosnie do kremu pod oczy - nie mam wrazliwej cery, wiec korzystam z tego jak
          moge - kremy pod oczy maja duzo mniejsze stezenie roznych dobroci, wiec skoro
          nie musze, to nich nie uzywam. A mam ten komfort, ze moge nawet retinoidy
          stosowac pod oczy, skora po Zoracu zawsze schodzi mi jedynie z brody:) Trudno
          tez byloby mi zrezygnowac z nakladania filtra na cala twarz i dekolt,
          przyzwyczailam sie bardzo i czuje sie gola bez filtra. Na szczescie ta moja
          wyprobowana Bioderma nie migruje do oczu ani nie tlusci.
          • pierwszalitera Re: A jesli ma się geny misia panda? 24.06.10, 11:42
            ciociazlarada napisała:

            > Odnosnie do kremu pod oczy - nie mam wrazliwej cery, wiec korzystam z tego jak
            > moge - kremy pod oczy maja duzo mniejsze stezenie roznych dobroci, wiec skoro
            > nie musze, to nich nie uzywam.

            Chyba odwrotnie? Kremy pod oczy są zwykle dopasowane do delikatnej skóry i mają jakieś nawilżająco-kojące ekstra, których nie ma w normalnych kremach. Skóra pod oczami jest sporo cieńsza, rzadko się przetłuszcza i stosując na przykład preparaty mocno działające na skórę, to niepotrzebnie ją może tam podrażniasz. Ja mam problem z kwasami i retinoidami w tym miejscu, bo chociaż twarz świetnie je znosi, w kącikach oczu robią się czerwone podrażnienia. Zawsze muszę bardzo uważać, by omijać starannie oczy przy nakładaniu. Ale specjalny krem pod oczy to dla mnie też za dużo zabawy. Dobry krem na całą twarz wystarczy. A że kupiłam sobie ostatnio mój pierwszy w życiu krem do cery suchej (wow, wcale nie jest za tłusty i świetnie mi robi!!!), to i pod oczy wystarczy.
            • besame.mucho Re: A jesli ma się geny misia panda? 24.06.10, 12:03
              A jaki kupiłaś? Pytam, bo dosyć długo używłam kremu z 3 kroków
              Clinique do skóry suchej, a jakiś czas temu kupiłam sobie też
              Clinique i też do skóry suchej, ale nie 3 kroki, tylko Superdefense,
              bo ma SPF 25 i pomyślałam że przyda mi się na lato. Efekt był taki,
              że następnego dnia leciałam do sklepu z oczami czerwonymi jak królik
              i łzami kapiącymi na wszystkie strony (mimo całego ranka z torebkami
              rumianku na oczach), żeby kupić sobie krem pod oczy i do czasu aż
              zużyję Superdefense używać w okolicach oczu tylko tego, bo SD
              okropnie mnie podrażnił.
              Z 3 kroków nie jestem zadowolona w 100% (chociaż bardzo odpowiada mi
              konsystencja), wersja do skóry suchej i bardzo suchej jest dla mnie
              wystarczająca na jesieni i na wiosnę, ale w zimie, kiedy powietrze
              jest suche przez klimatyzację i kaloryfery, i w lecie, kiedy słońce
              mocniej przygrzewa i wysusza, jest dla mnie trochę za mało
              nawilżający. Szukam więc czegoś co nawilża, nie jest paskudnie gęste
              i tłuste, a jednocześnie nie wypala oczu jak Superdefense, bo
              również wolę używać jednego kremu niż dwóch.
              • ciociazlarada Troche prawdy na temat Clinique 24.06.10, 12:31
                Clinique Superdefense SPF 25
                Ingredients: water (aqua purificata) purified, dimethicone, butylene, glycol,
                isononyl isononanoate, silica, glycerin, polyglyceryl-2 triisostearate,
                polysilicone-11, laminaria saccharina extract, triticum vulgare (wheat bran)
                extract, olea europaea (olive) fruit extract, rosmarinus officinalis (rosemary)
                extract, sea whip extract, adenosine phosphate, trehalose, disodium nadh,
                creatine, sodium rna, caffeine, nordihydroguaiaretic acid, sodium dna,
                phytosphingosine, linoleic acid, cholesterol, ferulic acid, ascorbyl tocopheryl
                maleate, sodium hyaluronate, aminopropyl ascorbyl phosphate, tocopheryl acetate,
                sucrose,micrococcus lysate, astrocaryum murumuru butter, lauryldimonium
                hydroxypropyl hydrolyzed soy protein, lecithin, tridecyl trimellitate, hexylene
                glycol, ethylhexyl stearate, ethylhexyl pamitate, propylene glycol dicaprate,
                chamomilla recutita (matricaria), zerolite, maltodextrin, c1-8 alkyl
                tetrahydroxycyclohexanoate, caprylyl glycol, polyethylene,
                hydroxyethylcellulose, xanthan gum, sodium chloride, pvp, laureth-4, laureth-23,
                polysorbate 20, ammunium acryloyldimethyltaurate/vp copolymer, tromethamine,
                disodium edta, chlorphenesin, phenoxyethanol, methylparaben.

                No ja przepraszam bardzo, ale drugim skladnikiem tego kremu zaraz po wodzie jest
                silikon (dimethicone)! Po co to komu? Az tak uszczelniac sie trzeba? Czekam az
                producenci zaczna sprzedawac ten do uszczelniania lazienek w ladnych
                pojemniczkach...

                Radze omijac szerokim lukiem, a filtry z tego co sie orientuje (wylistowane
                osobno) ma kiepskie. Parsol 1789 i Oxybenzone, ktorego wiekszosc europejskich
                producentow stara sie unikac, bo nie wiadomo do konca czy bardziej szkodzi, czy
                pomaga.
              • pierwszalitera Re: A jesli ma się geny misia panda? 24.06.10, 22:08
                besame.mucho napisała:

                > A jaki kupiłaś? Pytam, bo dosyć długo używałam kremu z 3 kroków
                > Clinique do skóry suchej,

                Ja jestem wielką fanką kosmetyków ekologicznych, a w ostatnich latach te kremy przestały być ciężkimi, tłustymi maziami, co mnie bardzo cieszy. Ja kupiłam sobie krem na dzień z niemieckiej marki Weleda z serii Dzika Róża (Wildrose). Ten wygładzający pierwsze zmarszczki krem przeznaczony jest dla cery suchej po 30-stce. Bardzo fajny śmietankowy krem nie pozostawiający jednak tłustego filmu. Świetny pod makijaż. W tej serii dla cery suchej jest jeszcze krem na noc, pewnie nieco bogatszy, ale też spróbuję, bo jestem tym na dzień zachwycona. Z tej serii istnieje też lekka emulsja dla cery mieszanej, do stosowania na noc i na dzień, więc można mieć ten sam krem z różną zawartością tłuszczu. To jest fajne, bo moja cera czasem woli coś lżejszego.
                Dla młodszej cery po 20-stce u Weledy przeznaczona jest seria nawilżająca Lilia (Iris) także jako kremy dla skóry suchej oraz emulsja dla mieszanej, a dla starszej po 40-stce regenerująca z owocem granatowca (Granatapfel).
                Krem (Wildrose Glättende Tagespflege), który kupiłam jest w 30ml tubce i kosztuje około 14 euro. Moje królicze oczy znoszą ten krem bez zarzutu.
                Skład (INCI):
                Water (Aqua), Prunus Persica (Peach) Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Rosa Moschata Seed Oil, Hydrolyzed Beeswax, Lysolecithin, Sedum Purpureum Extract, Equisetum Arvense Extract, Commiphora Myrrha Extract, Xanthan Gum, Fragrance (Parfum)*, Limonene*, Linalool*, Citronellol*, Benzyl Alcohol*, Geraniol*, Citral*, Eugenol*, Farnesol*.
                *from natural essential oils
                www.weleda.com.pl/?m=1
                Innym kremem, który mogę ci polecić jest krem różany ekologicznej marki Dr.Hauschka. Ten krem stosowała podobno nawet Madonna. Istnieje w wersji oryginalnej półtłustej jako Rosencreme i wersji nieco lżejszej nawilżającej Rosencreme leicht. Te produkty są nieco droższe od Weledy.
                www.dr.hauschka-kosmetyki.pl/index.html
                • besame.mucho Re: A jesli ma się geny misia panda? 27.06.10, 10:21
                  Dziękuję :). Bardzo chętnie wypróbuję, bo lubię kosmetyki
                  ekologiczne, szamponów do włosów, balsamów do ciała itd używam
                  prawie tylko takich. Kremów nie, właśnie z powodu o którym piszesz
                  na początku - zawsze kojarzyły mi się ze zbyt dla mnie ciężkimi i
                  tłustymi mazidłami.
                  Weledę, z tego co napisali na stronie, sprzedają w dwóch miejscach
                  200 metrów od mojego domu, a Dr Hauscha ma największy punkt
                  sprzedaży w Łomiankach, przez które zazwyczaj przejeżdżam
                  wyjeżdżając z Warszawy, więc będę miała okazje jedne i drugie sobie
                  pooglądać.
            • ciociazlarada Re: A jesli ma się geny misia panda? 24.06.10, 12:14
              Mowiac rozne dobroci mialam na mysli skladniki aktywne. W tym sensie kremy pod
              oczy to 'rozwodnione' kremy do twarzy, wystarczy spojrzec na jakikolwiek sklad.
              Kojaco-nawilzajacych ekstra do skladnikow aktywnych nie zaliczam, choc
              oczywiscie same w sobie sa OK i potrzebne. Na szczescie nie mam absolutnie
              zadnych problemow ze skora pod oczami (choc retinoidy i retinaldehydy stosuje
              praktycznie okragly rok bez przerwy, ale nie kazdej nocy), wiec czemu mam sobie
              zalowac:)?

              Panda robi mi sie zreszta przy uzywaniu najprostszego kremu nawilzajacego i
              filtra, retinoidow z tuszem nie lacze, bo to nocna sprawa.
        • besame.mucho Re: A jesli ma się geny misia panda? 24.06.10, 10:02
          Ciekawe jak co u różnych ludzi działa :). Mnie się tusze bardzo
          rzadko osypują, a Lash Queen sypał mi się strasznie. Może to nie
          kwestia samego tuszu, ale też tego jak dany krem z danym tuszem
          reaguje?

          U mnie zdecydowanie zerowo osypujący się jest mój, jak niżej
          pisałam, ulubiony Lancome L'extreme. A smaruję twarz kremami i
          innymi mazidłami, cieniem maluję się tylko w miejscu załamania
          górnej powieki, rzęs nie pudruję, no chyba że coś mi się przypadkiem
          samo sypnie przy pudrowaniu reszty twarzy.
          • pierwszalitera Re: A jesli ma się geny misia panda? 24.06.10, 11:24
            besame.mucho napisała:

            > Ciekawe jak co u różnych ludzi działa :). Mnie się tusze bardzo
            > rzadko osypują, a Lash Queen sypał mi się strasznie. Może to nie
            > kwestia samego tuszu, ale też tego jak dany krem z danym tuszem
            > reaguje?

            Może być, ale może też popełniasz najczęstszy błąd przy stosowaniu tuszu i przy stosowaniu pompujesz powietrze do wnętrza. To nic osobistego, bo prawdę mówiąc, nie widziałam jeszcze kobiety, która by tego odruchowo nie robiła, nawet w telewizji. To taki szybki ruch, którym staramy się wydobyć tusz i rozprowadzić na szczoteczce. To jest zabójcze dla tuszu. Już po krótkim czasie powietrze dostające się do środka zaczyna tusz wysuszać i nakładany na rzęsy strasznie się kruszy. Niezależnie od ceny i jakości. Ja tego już wieki nie robię i mnie się żaden tusz już nie kruszy. Prosta sprawa, ale niesłychanie skuteczna. Inną rzeczą jest, że ja mojego tuszu nie stosuję zbyt długo. Mam wrażliwe oczy, więc dłuższy czas kupowałam tusz specjalnie do takich właśnie oczu, marki La Roche Posay. Efekt wizualny taki sobie, ale po wszystkich Lorealach i Maybillinach nie drażnił. Na opakowaniu uprzedzano, że delikatna konserwacja starcza na trzy miesiące i potem tusz należy wymienić. Faktycznie wystarczał gdzieś na tyle czasu, po trzech miesiącach dużo już i tak nie zostawało. Te droższe tusze, jak mój Rubinstein, wystarczają mi przy codziennym użyciu na dłużej, są wydajniejsze, ale mimo tego po 5, najwyżej 6 miesiącach kupuję nowy, bo stary uważam za mało świeży. Być może z tego powodu nic nie zdąży się na tyle zestarzeć, by zaczęło się kruszyć. Bo to jest moim zdaniem raczej objaw starszego wieku.
            A Lash Queen istnieje w kilku wersjach i każdy ma trochę inne właściwości, jako Lash Queen, Lash Queen Feather Collection, Lash Queen Feline Blacks, Lash Queen Feline Extravaganza. Każda z tych wersji istnieje jeszcze jako waterproof. Feather Collection daje podobno nieco lżejszy efekt, dla naturalnego makijażu, a Extravaganza jak nazwa mówi, maksymalnie ektrawagancki. ;-) Ja próbowałam tylko Feline Blacks (reklama z Demi Moore) i uwielbiam go za piękny, głęboki kolor. Rzęsy są po nim jakby trochę pociągnięte wilgotnym lakierem, ale bez sklejania i efektu łapek muchy. Lubię go też za to, że jest elastyczny i nie wysycha błyskawicznie, mam czas na uformowanie rzęs w górę (mam długie, ale proste). Zresztą on wolno wysychając sam podkręca mi rzęsy. Inne tusze robiły mi często betonowe czułki. ;-)
            • besame.mucho Re: A jesli ma się geny misia panda? 24.06.10, 11:35
              Powietrza chyba nie pompuję, bo staram się zwracać na to uwagę. No i
              inne tusze mi się nie kruszą :). Starość też nie, bo sypał się od
              początku. Jakoś się po prostu z tym tuszem z wzajemnością nie
              polubiłam chyba. W sumie to interesujące, na pewno używam teraz
              innego kremu niż kilka lat temu, może kiedyś zrobię małe odstępstwo
              od Lancome i sprawdzę czy Lash Queen nadal będzie mi się osypywał,
              to by pozwoliło sprawdzić teorię o reagowaniu tuszu z różnymi
              kremami.
              Aha, przyznaję, że nie pamiętam który LQ to był, możliwe że wcale
              nie ten sam o którym piszesz. Nie wiedziałam że jest ich aż tyle :)
      • ciociazlarada Re: A jesli ma się geny misia panda? 25.06.10, 11:54
        Kupiłam w końcu Lancome Hypnose, w kolorze czarnym, miał niezły skład jak na
        tusz, po pierwsze, po drugie jedynie Lancome mieli wystawione na normalnej półce
        zamiast tej rzęsiście oświetlonej szafki o temperaturze 50 stopni (bardzo nie
        lubię kupować świeżych kosmetyków, które po przyniesieniu do domu zachowują się
        jak przeterminowane).
        Heleny Rubinstein na promie z Rødby nie mają, jakby się któraś wybierała:) Będę
        uprzejmie donosić czy się odbija.
    • besame.mucho Lancome 24.06.10, 09:55
      Ja używam L'extreme, ale mam z natury grube czarne rzęsy, oczekuję
      tylko lekkiego przedłużenia.
      Używałam też Virtuose, Definicilis, Amplicilis, Hypnose. Żaden mnie
      nie rozczarował, ale z L'extreme zaprzyjaźniłam się najbardziej i
      malluję się nim od dobrych kilku lat.
      Aha - spektakularny efekt dawał Hypnose Drama. Na moich rzęsach zbyt
      spektakularny, po jednej warstwie miałam już prawdziwie teatralny
      makijaż. Jeśli masz z natury trochę cieńsze rzęsy to może się fajnie
      sprawdzić.
    • slotna Re: dobry tusz do rzęs. 24.06.10, 10:57
      Ja najczesciej uzywam zwyklego Rimmela. Inwestuje w cienie do powiek, roz, ale sa to rzeczy, ktore, mnie przynajmniej, wystarczaja na lata. Tusz za 30 euro co 2 miesiace to dla mnie zbyt duzy i, nie ukrywajmy, zbedny wydatek. Na co dzien nie potrzebuje spektakularnego efektu, na wyjscia nie zuzylabym go przez rok, a nie mialabym odwagi go dluzej uzywac. Hm, w zasadzie wywalalam tusze po pol roku maks, przewaznie 2-3 miesiace wlasnie. Umiem dobrze umalowac rzesy, tak, ze sa pogrubione, wydluzone i rozdzielone, na wieczor podkrecam je dodatkowo zalotka albo wrecz palcami (uwaga, tuz musi najpierw nieco przyschnac, ale nie do konca) i to mi wystarcza. Dodam, ze probowalam wielu, gdyby byla jakas dramatyczna roznica w efekcie, pewnie bym sie nie powstrzymala (tak jak z pudrem - stosowalam marketowe typu Rimmel, Max Factor czy Isadora i w sumie nie narzekalam, ale przerzucilam sie na Clinique i Lancome, bo roznica jest kolosalna), wiec po cichu ciesze sie, ze jej nie ma (przed recesja wydawalam lekka raczka na kosmetyki, oj, wydawalam).
      • indigo-rose Re: dobry tusz do rzęs. 24.06.10, 11:54
        Ja też Rimmela i to najtańszego z możliwych. Jest taki w prostym czarnym
        opakowaniu, czasami z wygiętą szczoteczką, do wrażliwych oczu. Jedyny, jaki moje
        oczy w 100% tolerują i chyba nawet maluje ładniej od tych wszystkich z różowymi
        czy czerwonymi nakrętkami. IMHO zwykły lepiej podkreśla rzęsy niż wodoodporny (w
        niebieskim), bo nie robi grudek i nie skleja.
        • slotna Re: dobry tusz do rzęs. 24.06.10, 12:17
          No to tego samego uzywam. Probowalam wodoodpornego (uzywa go moja mama), ale tez stwierdzilam, ze skleja. Ten z wygieta szczoteczka dobrze sie sprawdza przy malowaniu dolnych rzes, ale zasadniczo wole zwykla. Ona sie troche zweza na koncu, co ulatwia manewrowanie przy kacikach. Uzywalam tez tego z grzebykiem, troche czasu mi zajelo manewrowanie nim, ale efekt byl bardzo fajny. Z kolei takiego pekatego z plastikowa szczoteczka nie polecam, zupelnie mi nie odpowiadal.

          Przypomnial mi sie jeden tusz, ktory bardzo lubie: Avonu z taka pekata, okragla, wyjatkowo gesta szczoteczka. Bardzo chetnie bym wlasnie jego uzywala, ale poniewaz jest to jedyny produkt tej firmy, ktory mi odpowiada, nie chce mi sie polowac na konsultatki
    • kocio-kocio Re: dobry tusz do rzęs. 24.06.10, 13:13
      A da się gdzieś jeszcze kupić tusz, który nie pogrubia i nie wydłuża?
      I w dodatku nie jest wodoodporny, ale za to jest brązowy?
      • pierwszalitera Re: dobry tusz do rzęs. 24.06.10, 22:20
        kocio-kocio napisała:

        > A da się gdzieś jeszcze kupić tusz, który nie pogrubia i nie wydłuża?
        > I w dodatku nie jest wodoodporny, ale za to jest brązowy?

        Każda szanująca się marka ma tusze w różnych kolorach. ;-) Ale taki tusz, jakiego szukasz ma La Roche Posay (w aptece) pod nazwą RESPECTISSIME DEFINITION. Nie obciąża rzęs, z ekstra naturalnym efektem, na pewno nie wodoodporny i do tego specjalnie dla wrażliwych oczu. W kolorach brun i noir. Nie pomylić z RESPECTISSIME EXTENSION albo RESPECTISSIME DENSIFIEUR. Te są wydłużająco-pogrubiające.
      • teresa104 Tusz niepogrubiający i niewydłużający 03.04.11, 12:49
        to taki, jaki i ja lubię. Volume Diva Astora. Jest czarny i brązowy. Tusz jest rzadki, co mnie odpowiada, nie lubię oklejonych tuszem oczu. Efekt jest bardzo subtelny. Złote opakowanie, lekko profilowane, na zakrętce wypukły motyw kwiatowy.
    • cat_woman_in_black Wonder- Oriflame 25.06.10, 18:50
      Jak dla mnie najlepszy tusz do rzęs i chyba bez wad- wydłuża, pogrubia, ma
      głęboki czarny kolor, nie kruszy się ani nie rozmazuje. Cena też bardzo
      przystępna- regularna w katalogu 32zł, w promocjach i na Allegro już koło 16zł.
      Zawsze do niego wracam i nawet jak eksperymentuję z innymi, ten mam w zapasie na
      wszelki wypadek.
    • ciociazlarada Mam w końcu tusz, który działa 03.04.11, 11:59
      I pozbyłam się pandy na dobre. Odkąd napisałam ostatni post w tym wątku, wypróbowałam jeszcze Lancome Hypnose i HR Feline Blacks. Pierwszy wysechł i zaczął zostawiać okropne kulki po miesiącu, drugi ma nieco inny skład niż wszystkie pozostałe - do malowania fajny, ale odbijał mi się pod oczami bardzo szybko.

      Od kilku dni używam ArtDeco All in One Mascara i z ręką na sercu polecam. Jest lepszy od wszystkich Lancomów, YSL itd, mimo że o mniej więcej połowę tańszy (za opakowanie zapłaciłam 12.5 euro) Ma nieco inny skład niż reszta - kilka wosków roślinnych na początku składu, bez parafiny. Trzyma się świetnie, nie odbija, nie skleja, nie jest za gęsty. Występuje w wielu kolorach, mam dwa - szary i zielony, oba są super przy jasnej karnacji i rudawych włosach, zielony to taka ciepła, zgniła zieleń:).
      Naprawdę najlepszy tusz ze wszystkich, których do tej pory używałam.
    • maheda L'Oreal Double Extension 03.04.11, 13:02
      Boski, nie rozmazuje się wcale, robi rzęsy do nieba, nigdy w życiu nie miałam niczego tak dobrego!
      W dodatku nie uczula (bo się nie maże).
    • madzi1 Re: dobry tusz do rzęs. 07.04.11, 10:12
      Ja uwielbiam tusze Estee Lauder. Nie osypują się, nie rozmazują i przed wszystkim nie drażnią mi oczu. Jak ktoś lubi naturalny efekt to polecam Double Wear, a do efektów specjalnych Turbolash.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka