milstar
11.01.10, 16:58
Sytuacja 1, w moim ulubionym warzywniaku: stoi wielkie psisko i opiera się tyłkiem o skrzynkę z mandarynkami. Odechciało mi się robić tam zakupy.
Sytuacja 2, w "moim" sklepie z bielizną: pani wchodzi z psem mimo tabliczki, że nie wolno. Na grzecznie zwróconą uwagę robi dziką awanturę. Ja wiem, jedzenia tam nie ma, ale są przecież osoby uczulone na sierść czy zwyczajnie z wrażliwszym węchem, którym zapach psa przeszkadza. Pies może się też otrzeć o wystaawione ubrania, nawet niechcący.
Oczywiście nie mam nic przeciwko psom-przewodnikom, to zupełnie inna sytuacja.
Czy Wam to też przeszkadza, czy tylko ja tak mam?