Dodaj do ulubionych

Syndrom Braku Skupienia Uwagi

11.03.10, 14:16
Mam problem. Wiem, że obecny stan z lekka mnie usprawiedliwia, ale przed ciążą
było tylko TROSZKĘ lepiej.
Otóż zapominam, gubię, zapodziewam. Jestem osobą słowną, jak już mam zrobić
coś ważnego, przyjść gdzieś o określonej porze, to praktycznie zawsze
dotrzymuję słowa. Ale jednocześnie przerasta mnie opanowanie np. komórki –
gubię ją 6-10 razy dziennie i za żadne skarby nie mogę znaleźć (mamy małe, ale
zagracone mieszkanie). Kiedy muszę wyjść, szukam torebki przez co najmniej 15
minut, często dzwoniąc w międzyczasie do męża (o ile znalazłam już komórkę).
Notorycznie zapodziewam nożyczki i długopisy – wstaję z takim narzędziem w
ręce, idę gdzieś i po drodze zasiewam je w miejscu często nie do wykrycia.
Staram się skupiać na tym, co robię, ale kiedy np. wchodzę do domu, to
natychmiast kładę klucze w jednym miejscu, telefon w drugim, a torebkę w
trzecim. I zabawa zaczyna się od nowa.

Znalazłam kiedyś poniższy opis. Dokładnie oddaje on mój problem…

Syndrom Braku Skupienia Uwagi
(SBSU).
Przejawia się on następująco:
- Decyduję się na podlanie ogrodu
- Kiedy rozwijam wąż do podlewania ogrodu, patrzę na samochód i stwierdzam, że
wymaga umycia
- Kiedy udaję się po kluczyki do samochodu zauważam leżącą na stole pocztę i
rachunki, które wcześniej wyjęłam ze skrzynki
- Postanawiam przejrzeć pocztę przed umyciem samochodu
- Kładę kluczyki na stole, wrzucam reklamy do kosza i zauważam, że jest pełny
- Decyduję się odłożyć rachunki i opróżnić kosz
- Wtedy przychodzi mi na myśl, że wychodząc z koszem do śmietnika będę blisko
skrzynki pocztowej więc mogę najpierw wysłać rachunki płatne czekiem
- Biorę do ręki leżącą na stole książeczkę czekową i stwierdzam, że został mi
jeden czek. Nowa książeczka czekowa jest w biurku w gabinecie
- Wchodzę do gabinetu a na biurku stoi puszka Coca Coli, którą niedawno piłam
- Stwierdzam, że Coca Cola jest ciepła i trzeba ją wstawić do lodówki
- Idąc do kuchni z Coca Colą w ręku zwracam uwagę na kwiaty na parapecie,
które wymagają podlania
- Odstawiam Coca Colę na parapet i odkrywam leżące tam moje okulary, których
szukałam od samego rana
- Postanawiam, że lepiej będzie jeżeli je zaraz położę z powrotem na biurko,
ale najpierw podleję kwiaty
- Odkładam okulary na parapet i idę do kuchni po wodę. Nagle zauważam pilota
telewizyjnego. Kto zostawił go na stole kuchennym?
- Zdaję sobie sprawę, że wieczorem kiedy będziemy chcieli oglądać telewizję
będę znowu szukała pilota i nie przypomnę, że jest na stole kuchennym.
Decyduję się położyć go na miejsce przy telewizorze - tam gdzie powinien być.
- Ale najpierw podleję kwiaty.
- Przy nalewaniu wody do dzbanka wylewa się trochę na podłogę.
- Odkładam pilota na stół, biorę szmatę i wycieram podłogę.
- Wracam do pokoju i próbuję sobie przypomnieć co ja właściwie chciałam zrobić.

Pod koniec dnia:
- Ogród nie jest podlany
- Samochód nie jest umyty
- Rachunki nie są zapłacone
- Puszka ciepłej Coca Coli stoi na parapecie
- Kwiaty są suche
- Jest tylko jeden czek w mojej książeczce czekowej
- Nie mogę znaleźć pilota telewizyjnego
- Nie mogę znaleźć okularów
- I nie wiem co zrobiłam z kluczykami od samochodu

A kiedy zastanawiam się dlaczego dzisiaj nic nie zostało zrobione
jestem naprawdę zdumiona bo wiem, że przez calutki dzień byłam bardzo zajęta
i jestem rzeczywiście zmęczona.
Obserwuj wątek
    • slotna Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 14:37
      Dobre :D Mam cos bardzo podobnego, ale... w wersji werbalnej. Znaczy musze komus koniecznie cos opowiedziec, zaczynam historie i dalej pakuje sie w jedna, druga, pietnasta dygresje. Gadam przez godzine i nagle orientuje sie, ze zupelnie nie wiem o czym. Ludzie, ktorzy mnie dobrze znaja, ucinaja to i udaje mi sie dojsc do sedna, ale np. moj facet przyzwyczajony do tego, ze na pismie wypowiadam sie zwiezle i na temat (tak naprawde pisze setki niepotrzebnych zdan, ktore pozniej szybciutko kasuje przed wyslaniem - tu na forum rowniez ;)), nadal nie moze ogarnac tych slowotokow, musze pilnowac sie sama i idzie mi jak po grudzie.
      • sarahdonnel Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 15:36
        Czyli nie ja jedna mam skłonność do pisania kilometrowych postów z
        sub- i sub-sub-postami? Może nie było tak, Słotna, że ok. połowy
        podstawówki kazano Ci pisać 'zdaniami krótszymi i mniej złożonymi',
        chociaż w życiu nie zrobiłaś błędu składniowego w zakresie zgody,
        rządu i związków logicznych?
        [To akurat ja, cała historia w jednym zdaniu, gramatyka idealna ;).]

        I, dodatkowo, mam obrzydliwie dobrą pamięć, szczególnie sytuacyjną,
        i orientację w terenie (dopóki nie trzeba tego komuś wytłumaczyć, bo
        nie wiem, która to lewa, a która prawa). CCTV i GPS w jednym.
        Zapytana o godzinę najpierw odpowiadam 'mniej-więcej', a potem
        sprawdzam na zegarku. Teraz mylę się o kwadrans, przed ciążą -
        miałam dokładność do 5 minut.

        Poczytywałam sobie na temat dysleksji, i mam wrażenie, że
        to 'myślenie trójwymiarowe' ('linearne' myśli są w stanie się
        plątać, rozdwajać i iść równolegle w przestrzeni, albo zginać do
        innej warstwy, żeby potem znienacka wrócić) ma z tym coś wspólnego.
        Znaczy, to jakaś postać pod-dysleksji. Przez to, że jednak delikwent
        ma pełną kontrole nad 'wewnętrzną' przestrzenią swoich myśli, nie ma
        szans się ujawnić jako to, co diagnozuje się jako dysleksja.

        Ja miałam podejrzenie dysgrafii (często idzie w parze z dysleksją),
        moja mama zignorowała sugestię nauczycielki, żeby wysłać mnie na
        badania do PPP, za to na siłę wciskała a to pędzel, a to sama
        zaczynała majstrować coś przy sztalugach. Nadal mam 15 charakterów
        pisma (tu był chyba pies pogrzebany, pisałam koleżankom prace
        domowe ;), a jak piszę 'dla siebie', to 'lekarską' nieczytelną
        kursywką. Tabel fleksyjnych w jakimkolwiek języku z klasycznych
        gramatyk nie jestem w stanie przyswoić, muszę widzieć całe, modelowe
        zdania i nimi manipulować. Za to ciężki minimalizm Chomsky'ego
        (właśnie taki, gdzie dużo 'rusza się' w wielu wymiarach
        jednocześnie) 'wchodzi' we mnie intuicyjnie. Więc może coś w tym
        jest.

        Julkoo- 'tysiąc rzeczy na minutę' (mój TŻ nazywa to 'the Jack of all
        trades') jest do opanowania, poniekąd. Ja po pierwsze zaczęłam
        używać termianarza. Po drugie - z rana siadam z 'kawką' (ok,
        śmierdzi mi teraz, z herbatką) i przez kwadrans muszę wymedytować
        listę rzeczy pilnych i pilniejszych. Te pilniejsze muszą być
        zrobione 'na wczoraj'.
        Aha - czasami pozwalam sobie na mycie szyb i luster podczas
        śniadania. Kanapki leżą, czasem je sobie podjadam, a w międzyczasie
        zauważam kolejne paluchy na szybie kuchennej i ścieram je
        spryskiwaczem i ręcznikiem papierowym, wlezę do sypialni i zrobię
        porządek z łóżkiem, zacznę sprawdzać maila itd. Przy więcej niż 5
        rzeczy na raz zaczyna się sypać (w ostatniej chwili i tak się układa
        do postaci idealnej), ale wyrzutów sobie nie robię. Teraz
        szczególnie - przyda się przy dziecku i przejęciu domowej logistyki.

        I co? Znowu post-powieść wielowątkowa ;). Idę po sałatkę śledziową,
        zanim się rozpada.
        • slotna Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 15:57
          Ojaaaaaaa.... Tez mam setke charakterow pisma :D Czasem znajduje jakis swistek i zastanawiam sie kto to napisal, jak czytam i widze, ze najwyrazniej ja, to oczom nie wierze, bo to zaden z moich pieciu glownych stylow :) Tez mam swietna pamiec i orientacje w terenie. A ze zdaniami to do dzis tak bywa, ze pisze, pisze, pisze, a potem czytam, czytam i co piaty przecinek poprawiam jednak na kropke :)
          • nomina Charakter pisma 11.03.10, 17:11
            Ja też mam wiele charakterów pisma i w żadnym nie czuję się dobrze. Ale nie mam
            dysleksji. Zauważyłam, że charakter pisma zmienia się w zależności od
            nastroju/emocji, bywa też tak, że niekiedy nieco imituję charakter pisma osoby,
            pod której emocjonalnym czy intelektualnym wpływem jestem w danym okresie.
            Prędzej podejrzewałabym jakieś dysocjacje osobowościowe ;). I zauważyłam, że
            odkąd mam te moje neurogenne sprawy, plączą mi się literki na klawiaturze.

            Też mam myślenie trójwymiarowe, aczkolwiek potrafię opanowywać dygresje :).
            Chociaż też jeszcze sobie skracam zdania (kiedyś było gorzej, praca naukowa i
            nad książkami trochę to ukróciła :). Mam pamięć - w kwestii topografii -
            punktową, tj. orientuję się w terenie na podstawie zapamiętanych znaków
            charakterystycznych. Nie mam pamięci przestrzennej, jeśli chodzi o trasy, tzn.
            gdy ktoś mi tłumaczy, jak iść i w którą stronę kiedy skręcić - gubię się przy
            drugim zakręcie w opowieści. Ale wskazanie punktów rozwiązuje problem.
            • nomina Chomsky i reszta 11.03.10, 17:16
              Chomsky do dziś mi nie wszedł do głowy, żadne generatywizmy i tym podobne bajki.
              Uczenie się całymi zdaniami leży i kwiczy - skupiam się intensywnie, ale na
              krótko, więc muszę mieć gramatykę w postaci krótkich tabel z możliwością skojarzeń.

              Moim rekordem jest streszczenie całej kilkusetstronicowej historii języka
              polskiego w tabeli mniejszej niż A4, z uwzględnieniem zmian zachodzących
              wertykalnie (dana kategoria językowa w ciągu epok) i horyzontalnie (wszystkie
              zmiany językowe w jednej epoce). Ktoś to ode mnie pożyczył i nie oddał :(.
              • sarahdonnel Re: Chomsky i reszta 11.03.10, 19:49
                Do minimalizmu trzeba przy tego typu pamięci mieć wykładowcę, który
                ma równie 'idiotyczny' typ myślenia. Trafił mi się uczeń Luigiego
                Rizzi, z charyzmą jak sam Rizzi. I stwierdziłam, że mi to potrzebne,
                bo języki, które najbardziej mnie interesują, mają gramatyki
                napisane właśnie wg generatywnego schematu. I - jakie pole do
                komparatystyki. Chciałam się nauczyć to czytać. Tak w ogóle, to
                bardziej wciągnęła mnie socjolingwistyka i historia języka, w wersji
                właśnie mieszano-komparatywnej (nowe, często niezapisane jeszcze
                języki-kundle).

                O samym Chomskym zreszta usłyszałam taką historię:
                Wchodzi się do niego na 'audiencję', siada, opowiada o swojej pracy,
                a Chomsky siedzi i kiwa głową, aż delikwent skończy. Jak delikwent
                skończy, to Chomsky (z rękawa, nie z notatek) atakuje jednym jedynym
                pytaniem, z gatunku 'kluczowy detal detalu'. Facet ma coś koło 90
                lat.


                Takie zwinięcie takiej tabeli (na Rospondzie czy na Długosz-
                Kurczabowej?) bym zamordowała gołymi rękami. Toż na tym można
                majątek zbić: w Warszawie na 3. roku 90% ocen to dosty i 'do
                zobaczenia we wrześniu' (chyba, że coś się zmieniło, odkąd z UW się
                zmyłam).

                Aha, handouty i 'graficzne' powerpointy też robię do bólu
                syntetyczne i czytelne.
                • nomina Re: Chomsky i reszta 11.03.10, 20:26
                  sarahdonnel napisała:
                  >
                  > Takie zwinięcie takiej tabeli (na Rospondzie czy na Długosz-
                  > Kurczabowej?) bym zamordowała gołymi rękami. Toż na tym można
                  > majątek zbić: w Warszawie na 3. roku 90% ocen to dosty i 'do
                  > zobaczenia we wrześniu' (chyba, że coś się zmieniło, odkąd z UW się
                  > zmyłam).

                  Na Walczaku posiłkowanym kanonicznym trzytomowym Klemensiewiczem! Rozumiesz
                  stratę :)?
                  Wiem, że można zbić majątek, ale wtedy o tym nie myślałam, a teraz nie mam głowy
                  do rekonstrukcji. Chociaż może się skuszę :P.
            • daslicht Re: Charakter pisma 11.03.10, 17:42
              Też mam pamięć przestrzenną. Konkretnie to fotograficzno-wizualno-przestrzenną. Bo ja ultra-wzrokowiec jestem. Zapamiętuję układy stron, daty, mapki, tabele i numery w rogu ^^ - z tego powodu w szkole lubiła mnie historia, choć ze śladową wzajemnością :)))))))
              Nie mam problemu z obracaniem sobie przedmiotów w głowie. Trasy zawsze sobie zwizualizuję, czytanie mapy nie jest problemem/ Mapy Google to cudowny wynalazek, bo mogę sobie wgrać faktyczną trasę, a nie sam schemat.

              Podawanie punktów pomaga, jeśli mogę je sobie "wyświetlić" w głowie. Jak ktoś każe mi skręcić za Biedronką w prawo, to robię sobie "filtr" na żółto-czerwony budynek (znajdź i zniszcz :)))))) ) i już ^^
              Jeśli ktoś podaje mi punkty, które nic dla mnie nie znaczą, to musze go bardziej przycisnąć, żeby zmienił punkt lub go lepiej opisał.

              Moja pamięć niestety nie działa do ludzi, wszyscy się zlewają :(((((
              • nomina Re: Charakter pisma 11.03.10, 18:02
                Ja mam pamięć do ludzi, ale raczej na zasadzie znowu charakterystycznych cech
                fizycznych tych ludzi, co sprawia, że często wiem, że znam tę osobę, ale nie
                wiem skąd. Ja jestem raczej słuchowiec, aczkolwiek pamiętam układ stron. Tyle że
                w ten sposób, że wiem, iż definicja była wydrukowana taką a taką czcionką w
                górnej części lewej strony w pierwszych stu stronach podręcznika, ale co w tej
                definicji stało - to już za czorta nie pamiętam. W Mapach Google się nie
                orientuję, ale nie umiem rozgryźć tej aplikacji, więc może dlatego. Oczywiście,
                że punkty muszą być "sfiltrowane" :).
            • sarahdonnel Re: Charakter pisma 11.03.10, 20:09
              Dysleksja to, wg jednej z teoryjek, który przegladałam, brak
              możliwości kontroli nad myśleniem w 3 wymiarach. Dlatego napisałam,
              że nie chodzi o dysleksję per se, ale coś na pograniczu.

              Co do orientacji w terenie - koleżanka mieszkała w mrówkowcu bez
              domofonu, na końcu długaśnego korytarza. Wpadałam do niej 'na
              pamięć'. Jak przyszło do wysłania widokówki z wakacji, to
              zorientowałam się, że nie znam adresu.

              Ostatnio recepcjonistka w praktyce położniczej pytała się o adres
              mojego huisartsa. Dobrze, że znałam nazwisko i nazwę przychodni, już
              na końcu języka miałam 'od drzwi 5 minut pieszo szybkim krokiem w
              stronę 'do centrum' wzdłuż torów tramwaju 17, po mojej stronie
              ulicy, lokal kawałek za supermarketem, fryzjerem i dentystą, drzwi
              pomalowane na ciemnozielono z dużą szybą'.

              Nie rozstaję się z googlemaps, konkretnie z widokiem satelitarnym z
              naniesionymi nazwami ulic (a ostatnio z 'widokiem ulicy'). Sprawdzam
              do bólu, obracam, i trafiam.
    • bathilda Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 15:11
      Wiesz, ja aż tak nigdy nie miałam, ale był czas kiedy notorycznie coś gubiłam.
      Piórniki w ciągu jednego semestru zgubiłam 4, podobnie szaliki czy parasole.

      Moim zdaniem kluczem to rozwiązania jest uświadomienie sobie że ma się problem i
      podjęcie pewnych, czasem śmiesznych dla otoczenia, kroków. Np. szalik przez parę
      lat miałam przywiązany do kurtki a piórnik do plecaka. Z czasem jest lepiej, ale
      nadal muszę świadomie na to uważać.

      Możliwe, że u Ciebie też trzeba zacząć "zauważać" problem i coś z nim robić.
      Powieś na środku mieszkania (skoro jest nieduże) kartkę i wpisuj na nią rzeczy
      do zrobienia. Numeruj je starannie i po przemyśleniu. I nie ruszaj kolejnej póki
      nie zrobisz tej z wyższym "priorytetem". Ale ponieważ tę "nową" też wpiszesz to
      są szansę, że o niej potem nie zapomnisz. Ja wiem, ze wtedy traci się różne
      "przy okazji" i "to za jednym zamachem i zaoszczędzę czas i drogę", ale jak
      rozumiem, to są tylko pozorne korzyści. Z czasem pewnie będziesz mogła być
      bardziej elastyczna, ale na początku trzymaj się prostego planu.

      Co do komórki, to ja powiem, że pomaga duża przywieszka, którą lepiej widać ;)
    • zawsze_zielona Jul-kaa, nie jestes sama:) 11.03.10, 15:17
      Mam ten sam problem, jesli chodzi o prace/zbieranie informacji itp. Staram sie z
      tym walczyc, przez robienie notatek i "TO DO" list. Dobrze takie listy dzielic
      na "pilne, wazne, wazne i pilne", to pozwoli.
      Zajrzyj do watku o uzaleznieniu od sieci", bo IMO te problemy sa ze soba zwiazane.
      Zyjemy w czasach, gdy informacja z zeszlego tygodnia jest juz bardzo
      przestarzala, gdy trzeba byc aktywnym, czasem multiaktywnym i kreatywnym. Gdy
      probujemy byc tym wszystkim, efektem jest opis z Twojego posta.
    • marta_monika Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 15:35
      Rob plan dnia albo liste rzeczy do zrobienia. Kup biala tablice,
      kolorowe mazaki i zapisuj co masz zrobic. Po pierwsze wprowadzi to
      porzadek do Twojego dnia, pomoze Ci planowac i bedziesz sie czula
      lepiej gdy odznaczysz czynnosci zrobione. Jesli Ci sie cos przypomni
      w trakcie robienia czegos to po prostu dopisuj na koncu listy do
      zrobienia. Wybierz kolor dla czynnosci domowych, zakupow, platnosci
      i przyjemnosci. Tablica sie tez przydaje do zostawania wiadomosci
      partnerowi. Co do torebki i telefonu - wygospodaruj miejsce
      najlpeiej przy wejsciu, tak zeby torebke i klucze zawsze klasc w
      jednym miejscu (np koszyku). A na tablicy zapisz: przed wyjsciem
      zabrac... (i tu lista).
      I nie, ja nie jestem tak zorganizowana ale pracuje z facetem, ktory
      nie potrafil skupic uwagi przez wiecej niz minute i gubil kazdy
      dokument, ktory dano mu do zrobienia az do casu kiedy wrocil ze
      szkolenia na temat zarzadzania czasem z wlasnie taka tablica i
      mazakami. Zmienil sie nie do poznania. Az milo z nim teraz pracowac.
      On ma na przyklad takie stale listy rzeczy do zrobienia np. "przed
      zebraniem w poniedzialek" albo "przed wyjsciem z pracy w piatek".
      Musze sie przyznac, ze i chyba ja zaczne tak robic bo oszczedza to
      mase czasu.
      • jul-kaa Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 15:56
        Hmm, to nie do końca tak. Jeśli mam zrobić coś konkretnego - np. danego dnia o danej godzinie, to albo pamiętam, albo mam w kalendarzu, albo w komórce. Jeśli się zobowiążę do czegoś ważnego, to pamiętam na mur beton. System z tablicą i przypomnieniami mamy w domu, bo mąż mój idealny inaczej kompletnie nie pamięta, co trzeba robić, a że nie przeszkadza mu zupełnie np. mąka rozsypana na podłodze, to będzie wokół niej chodził nawet tydzień - zanim na tablicy nie pojawi się napis "sprzątnij mąkę".
        U mnie gorzej właśnie z gubieniem rzeczy i kompletnym niepamiętaniem, co mam zrobić TERAZ (chodzi zwłaszcza o rzeczy mniej istotne) - w kuchni pamiętam, że mam napisać mejla do X, zanim dojdę do kartki z rzeczami do zrobienia lub do komputera - zapominam o tym kompletnie. I tak z osiem razy :)
        Miejsce na klucze mam (w sumie dwa), ale one absolutnie nigdy tam nie lądują. Nawet jeśli naprzeciwko drzwi powieszę sobie kartkę - "kładź klucze na miejsce", to już za trzecim wejściem do domu jej nie zauważę :)

        Myślałam o tym, żeby kupić sobie taki Lokalizator, ale przecież natychmiast zgubię pilota!
        • scarlet_agta Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 12.03.10, 20:52
          > U mnie gorzej właśnie z gubieniem rzeczy i kompletnym niepamiętaniem, co mam zr
          > obić TERAZ (chodzi zwłaszcza o rzeczy mniej istotne) - w kuchni pamiętam, że ma
          > m napisać mejla do X, zanim dojdę do kartki z rzeczami do zrobienia lub do komp
          > utera - zapominam o tym kompletnie. I tak z osiem razy :)
          > Miejsce na klucze mam (w sumie dwa), ale one absolutnie nigdy tam nie lądują. N
          > awet jeśli naprzeciwko drzwi powieszę sobie kartkę - "kładź klucze na miejsce",
          > to już za trzecim wejściem do domu jej nie zauważę :)

          Jakbym czytała o sobie!
    • pierwszalitera Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 15:48
      Dziewczyny już napisały, listy "to do" i hierarchiczne układanie zadań. Nie wszystko jest tak samo ważne. No i koniecznie pozbyć się iluzji, że robienie tysięcy rzeczy na raz jest taką fajną sprawą. Wydaje mi się nawet, że multitasking to mit, który ostatnio obalono. Wyniki wcale nie są takie rewelacyjne. Ja pozbyłam się tej przypadłości podczas studenckiej pracy w bardzo dobrze prosperującym lokalu. Moja praca wyglądała mniej więcej tak, jak twój dzień, wychodząc z jednym zadaniem dochodziło mi po drodze dziesięć innych, ale w odróżnieniu od ciebie musiałam wszystkie wykonać. Nie było to zdrowe, kończyło się niemożnością wyłączenia koncentracji, stałym napięciem i bezsennością. Więc moja satysfakcja z wykonanych zadań i z opinii osoby, która ze wszystkim da sobie radę, była złudna. Dzisiaj jestem wrogiem spontaniczności i załatwiania w międzyczasie, planuję moje dni, a z każdego planu wyrzucam z zasady jedną trzecią, bo życie uczy, że na wszystko potrzeba więcej czasu, niż się myśli. Fachowcy doradzają nawet zaplanowy czas pomnożyć razy trzy i otrzyma się realistyczny wynik. Dobrze też robi rutyna, to znaczy wyznaczenie stałych miejsc na torebkę, telefon i długopisy. Na początku trzeba się pilnować, potem to już automatyzm. Ja te przedmioty znajdę nawet w głębokim śnie, bo aż tak wiele możliwości nie ma. Jedyną rzeczą, której czasem szukam, są moje klucze, mój mąż przyniósł mi nawet do nich taki breloczek, który reaguje sygnałem na gwizdanie, ale jakoś nie mogę się przemóc, bo wtedy moje klucze wydawałyby dźwięki przy każdym gwizdnięciu na ulicy ;-)
    • turzyca Ginace przedmioty 11.03.10, 16:13
      I ja sie dolaczam do grona. Choc jestem do przodu poniewaz moja Mama jest
      mistrzynia w tym sporcie, wiec niejako zawsze mam osobe, w porownaniu do ktorej
      jestem dobrze zorganizowana. A cale otoczenie Mamy nauczylo sie juz, ze jesli ma
      ona kluczyki w reku, a zaczyna szukac dowodu rejestracyjnego, to trzeba jej te
      kluczyki z reki wyjac i trzymac w garsci do znalezienia dowodu inaczej bowiem
      kolejny kwadrans zajmie szukanie kluczykow. :)

      Z racji domowego treningu wyrobilam sobie pare pozytecznych odruchow. Po
      pierwsze miejsce na klucze jest tuz kolo drzwi, tak zeby nie bylo czasu na
      odlozenie ich gdziekolwiek zanim sie je odwiesi. Z tysiacem rzeczy tak samo - w
      ogole im bardziej nasilona ta przypadlosc tym lepiej trzeba byc zorganizowanym
      na poziomie infrastruktury panujacej w mieszkaniu. Szafki, przegrodki, wieszaki,
      polki w sposob przemyslany dostosowane do naszych potrzeb. Wyznaczone stale, ale
      koniecznie latwo dostepne miejsca czesto uzywanych przedmiotow - tak zeby
      odkladanie ich tam nie sprawialo trudnosci i bylo latwym do nabycia nawykiem. I
      tu kolejny pozyteczny odruch - pakowania torebki dzien wczesniej i
      wieszania/stawiania jej na jej wyznaczonym miejscu. Ja torebke pakuje bez listy
      w reku, ale z dokladnie przemyslana lista w glowie. I tu jest moim zdaniem
      miejsce na multitasking, bo te listy ukladam w trakcie wykonywania zupelnie
      innej czynnosci, np. zmywania czy przepisywania. A na koniec zapamietuje ilosc
      pozycji na liscie i po spakowaniu sprawdzam, czy zapakowalam 7 rzeczy.
      Gdy w trakcie dzialan domowych zaczyna nam sie taki ciag "a mialam to jeszcze
      zrobic" warto usiasc i stwierdzic, co jest do zrobienia, po czym zaplanowac
      sobie logiczna kolejnosc. Ewentualnie wrecz spisac i gdzies powiesic. Jak sie
      przypomni cos nowego, to pojsc dopisac na kartce. Dla mnie jest to zwyczaj
      przejety do zycia prywatnego z zycia zawodowego, wiec wprowadzenie go bylo o
      tyle latwe, ze juz to przetrenowalam na jednej dziedzinie i tylko przekladam na
      druga.

      Wtloczenie sie w taki gorset jest troche uciazliwe, bo wymaga przyzwyczajenia, a
      zanim to nastapi - stalego myslenia, ale jest zdecydowanie mniej meczace niz
      ustawiczne szukanie.

      A niektore rzeczy po prostu olewam i np. nozyczek w domu mam po co najmniej dwie
      pary w kazdym pomieszczeniu. Doprawdy sa rzeczy tak tanie, ze nie warto sobie
      nimi zawracac glowy.
      • pierwszalitera Re: Ginace przedmioty 11.03.10, 17:11
        turzyca napisała:

        > A niektore rzeczy po prostu olewam i np. nozyczek w domu mam po co najmniej dwi
        > e
        > pary w kazdym pomieszczeniu. Doprawdy sa rzeczy tak tanie, ze nie warto sobie
        > nimi zawracac glowy.

        Cudowne rozwiązanie na wiele problemów. Wcześniej zawsze szukałam kremu do rąk, bo odkładałam tam, gdzie akurat użyłam. Poszłam po rozum do głowy i kupiłam kilka tubek. Jedną tubkę mam łazience, jedną na szafce przy łóżku, jedną w przedpokoju, a jedną w torebce. Już nie biegam hektycznie po mieszkaniu. :-)
        • daslicht Re: Ginace przedmioty 11.03.10, 17:21
          Ja tak mam z chusteczkami, w każdym pomieszczeniu pudełko :)
          • ja_joanna Re: Ginace przedmioty 11.03.10, 21:54
            Ja mam w każdym pomieszczeniu krem do rąk, nożyczki i duże pudełko
            chusteczek ;-)

            A kluczy też nigdy nie gubię, to ostatnia rzecz jaką zabieram
            wychodząc z domu i pierwsza jaką odkładam do koszyka przy drzwiach
            gdy tylko wchodzę do mieszkania.
            Zgadzam się z turzycą - ustalenie stałych miejsc na różne rzeczy
            bardzo ułatwia pamiętanie, gdzie są.
            • daslicht Re: Ginace przedmioty 11.03.10, 22:07
              Właśnie. Ja nawet kosmetyki układam w okreslonej kolejności, mogę je wtedy zabierać automatycznie. Tyle, że nie jestem z osób, które wiecznie coś zapodziewają - chyba że ktoś miły mi poprzestawia, "bo burdel", wtedy faktycznie szukam i bluzgam na wszystkie strony świata.
              Ja jestem raczej z tych, co zapominają, że np. wzięły ze sobą jedzenie :)))))
      • cat_woman_in_black Re: Ginace przedmioty 11.03.10, 19:02
        Co do ginących przedmiotów to kiedyś na imprezie ukradli mi telefon komórkowy.
        Potem starałam się zwracać większą uwagę na nową komórkę (tzn. sprawdzać po
        kilka razy czy mam ją przy sobie), aż pewnego dnia mi przepadła. Po prostu
        wsiąkła jak kamień w wodę. Tydzień później moja mama znalazła ją w piwnicy i nie
        wiem do tej pory jakim cudem ją tam zostawiłam.
        Tak samo było z portfelem. Nie wiem gdzie mi zniknął ani kiedy, po prostu
        przepadł. Na szczęście nie miałam w nim dużo pieniędzy, jedyny problem był z
        ponownym wyrabianiem dokumentów. Nie mogłam sobie przypomnieć czy gdzieś go
        wyjmowałam ani czy coś z nim robiłam.
        I tak co chwilę sprawdzam czy aby na pewno mam portfel w torebce i komórkę w
        kieszeni ;).

      • zooba Czy ja dobrze rozumiem? 12.03.10, 10:10
        Turzyco, nosisz w torebce 7 przedmiotów? Tylko 7? Czy 7 przedmiotów ulega
        rotacji, a reszta jest stała?
        Jeśli to pierwsze, podziwiam i proszę o instrukcje, jak udało ci się zawęzić
        zawartość torebki do tak niewielkiej liczby - piszę szczerze i poważnie.

        Moja torebka położona na fotelu pasażera w samochodzie uruchamia czujnik:
        zapnij pasy.
        • jul-kaa Re: Czy ja dobrze rozumiem? 12.03.10, 10:46
          zooba napisała:

          > Turzyco, nosisz w torebce 7 przedmiotów? Tylko 7? Czy 7 przedmiotów ulega
          > rotacji, a reszta jest stała?

          Ja mam w sumie mniej niż 7 przedmiotów. Chyba, że zawartość małej saszetki z
          lekami i spinkami rozdzielić na poszczególne części. Mam portfel, portmonetkę,
          klucze, komórkę, notes, wspomnianą saszetkę i śmieci, których nie liczę, bo nie
          są potrzebne :)
        • jud.yta Re: Czy ja dobrze rozumiem? 12.03.10, 15:13
          zooba napisała:

          > Moja torebka położona na fotelu pasażera w samochodzie uruchamia
          czujnik:
          > zapnij pasy.

          :)))))) Dobre :) U mnie tylko ciężka torba z zakupami uruchamia
          pikanie-zapnij pasy, ale np. moja bratowa nosi w torebce cały dom,
          ma wszystko, jakby wyjeżdżała na parę dni :)
          Ja też mam tylko 7 rzeczy, albo nawet mniej :)
          • zooba Re: Czy ja dobrze rozumiem? 14.03.10, 19:49
            Zrobiłam remanent w torebce, znalazłam: 7 torebek cukru z MCDonald'sa, 16 różnych lekarstw (łącznie z maściami), 9 długopisów, 10 próbek kosmetyków, 3 pomadki, 3 kredki do ust, 2 pary kolczyków, 3 pendrive'y,lakier do paznokci (nie lakieruję zwykle), perfumy, mp3, przybornik z pilnikiem i nozyczkami do paznokci, 3 paczki chusteczek higienicznych, kupę biletów i paragonów, dwa portfele.
            Więc 7 rzeczy to dla mnie niepojęte :-)
            • jul-kaa Re: Czy ja dobrze rozumiem? 14.03.10, 20:07
              zooba napisała:

              > Zrobiłam remanent w torebce, znalazłam: 7 torebek cukru z MCDonald'sa

              A nosisz go w konkretnym celu? Bo ja też mam zawsze jakiś cukier (zgarniam
              odruchowo), ale doskonale wiem, po co mi on :))
              • zooba Re: Czy ja dobrze rozumiem? 14.03.10, 20:33
                Np.jakby mi zabrakło w pracy do kawy, gorzkiej nie przełknę. Ale tak naprawdę to mam tendencję do wrzucania do torebki różnych przydasiów i zostawiania ich tam na święty nigdy. To samo robię z torbą na książki i materiały dydaktyczne...
        • kasiamat00 Re: Czy ja dobrze rozumiem? 12.03.10, 19:33
          Z rzeczy koniecznych w mojej torebce są trzy - portfel, komórka, klucze i pod
          tym kątem sprawdzam ją wychodząc z domu. Zwykle jest też paczka chusteczek, ale
          to akurat zwykle daje się kupić na każdym rogu, więc tego nie sprawdzam ;)
          Czasami krem do rąk (wrzucam co jakiś czas kolejną porcję próbek kremów do
          rąk/ciała, którymi zostałam obdarowana). W poprzedniej pracy nosiłam jeszcze
          czasami lapka i zasilacz do niego.
          • yaga7 Re: Czy ja dobrze rozumiem? 14.03.10, 10:46
            Mam tak samo :)
            Portfel, komórka i klucze noszę zawsze, reszta jest zmienna.
            Czasem noszę błyszczyk i lusterko, ale zwykle i tak zapominam, że je tam mam,
            więc i tak nie używam ;)
    • daslicht Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 16:43
      Mam coś podobnego, nie identycznego, ale podobnego.
      Zajmę się jedną rzeczą, zamyślę albo znajdę przy okazji jakiś słownik i będę go czytać kilak godzin ^^ i potem mam "łomatko, miałam obiad zjeść/pójść do sklepu/zrobić coś!"
      Mam też skłonnośc do zapominania, że coś trzeba zrobić i potem mam przygody z rodzaju "o, to my mamy dzisiaj koło?", "a to trzeba było przynieśc coś?" itepe.

      Dla osób z tego gatunku zostały stworzone wielkie kalendarze, kartki samoprzylepne i kolorowe mazaczki. Plan dnia układam sobie w głowie, ale na ścianie mam kalendarz, do którego wpisuję rzeczy z rodzaju szkolnych i terminowych. Na drugiej ścianie mam plan lekcji, listę wykładowców (żebym nie wpadła na "jak ja się nazywam i z czego jest ten egzamin?" - niestety jeszcze by sie zdjęcia przydały, bo ja jestem ślepa) i rzeczy z rodzaju "zjedz twaróg" czy inne "wyczyść buty". Takie coś. Polecam, pomaga.
      Jak masz problemy z zaplanowaniem dnia, to warto powiesić sobie bloczek na ścianie i wypunktować. Najlepiej z alternatywami, bo mleko na gazie tylko czeka aż się odwrócisz, a ludzie czekają by ci popsuć plany. Oczywiście może się wydarzyć, że wymyślą jeszcze coś innego i wtedy różnie bywa.


      Drugi rodzaj SBSU to jak się uczę. Jeśli rzecz mnie nie kręci, to koncentracji wystarczy mi na pół godziny. Moja koleżanka z pokoju zakuwa cały dzień, nie wiem jak ona to robi. Do tego nieruchomo!!! Ja się bujam, śpiewam, piję herbatkę i rysuję. A jak mi się nie chce, to się nie uczę. Szkoła niszczy mi naukę, bo w miejscach publicznych się nie uczę, do tego nienawidzę za małych krzeseł, usztywnienia (nie ma bujania, herbatek i "teraz mi się nie chce"), ostrych świateł, gadających tłumów, smrodu kanapek, perfum i innych rzeczy. Głowa mnie od tego boli i rozstraja nerwowo. Jak wrócę po całym dniu (dosłownie, np. o 21), to zanim się doprowadzę do normy, to już robi się północ, trzeba się wykąpać, włosy umyć i najlepiej pouczyć, ale już spać trzeba. Ratuje mnie "nocna aktywność mózgu" i szybkie czytanie. Ale rano i tak różnie bywa i czasem zdarza mi się zasypianie (tu bym sobie chętnie naklejała na czole obrazek, o którym zaraz wspomnę), słaba konwersja wiedzy na słowa lub natrętny ten oto obrazek - bo nie wiem czemu ma służyć włączanie świetlówek w godzinach przedpołudniowych, tylko mdli od tego i spać się chce, do tego prąd się marnuje.
      Nie wiem jak sobie z tym rodzajem SBSU poradzić i nie mogę wrzucić go na listę "niektóre rzeczy muszą pozostać niepojęte", bo mam od tego zwyczajne fizyczne dolegliwości.
      Na przegrzanie są koszulki na ramiączkach, ale już np. nie założę okularów przeciwsłonecznych, bo mi baba focha strzeli albo będzie węszyć spisek. Nie ma tu niestety fajnych ludzi jak moja babka od biologii z LO, u której mogłam sobie pisać sprawdziany o 15-16, nie zasypiałam na nich i miałam same piątki.

      Macie sposoby?

      (rozpisałam się, to tak dla wyrównania słabego ruchu na LB ostatnio ^^ )
      • nomina Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 18:09
        A to forma nauki to SBSU? Bo ja też chodzę - zawsze jak myślę, to chodzę, a jak
        nie chodzę po pokoju, tylko myślę ogólnie, to chodzę coraz szybciej.
        Niejednokrotnie spacerowałyśmy z siostrą, ja byłam zamyślona lub coś jej
        opowiadałam i w miarę przyspieszenia toku myślenia przyspieszałam kroku, co
        młoda komentowała: "o, siostra znowu myśli" :).

        Wszystko zależy od nauczyciela. Ja miałam kiedyś ucznia (przyszłam na zastępstwo
        na kilka miesięcy) ze zdiagnozowanymi różnymi upośledzeniami, który nie mógł się
        na niczym skupić (z patologicznej rodziny był, to swoje robi) i niczego
        zaliczyć. Jak przyszłam, akurat był czas fonetyki (6. klasa). Żem fonetyk po
        specjalności, zrobiłam im nie wykład podręcznikowy, tylko zabawy fonetyczne.
        Dzieciak załapał w lot. To mi dało do myślenia, w domu byłam, kiedy zauważyłam,
        że młody, nie mogąc się skupić, śpiewa na lekcji - pięknym, czystym głosem.
        Niedostatki uwagi miał, ale miał też świetny słuch i pamięć słuchową. Od tej
        pory zaliczał wszystko ustnie, zadania robił jak najbardziej "dźwiękowo" i
        okazało się, że dziecko okrzyknięte ułomnym radzi sobie całkiem sprawnie.
        • daslicht Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 18:34
          A gdzie ja napisałam, że chodzę? Napisałam, że się bujam i chodziło mi o bujanie się na krześle :))))) Mogę się jeszcze bujać z emocji... w ogóle postawię sobie kiedyś wielką huśtawkę w ogrodzie :)))

          Ta forma nauki to SBSU, bo:
          - koncentracja trwa do pół godziny
          - jak mi się coś skojarzy z czymś fajniejszym, to się tym czymś fajniejszym zajmę
          - coś mi się skojarzy i zrobię o tym serię rysunków
          - nie można jej zastosować w szkole, bo jest "zbyt naturalna", a poza tym wszystko mnie rozprasza

          A z tymi ludźmi to z jednej strony smieszne, a z drugiej straszne, jak sobie pomyślę, że nie odróżniam dziewczyn mieszkających na moim piętrze, wykładowcy strzelają focha jak ich nie kojarzysz (a zrobić sobie zdjęcia też nie pozwolą), strzelają także focha jak powiesz żeby dali ci kartkę do przeczytania, bo instrukcja głosowa nic nie da. Zanim zaczniesz kojarzyć nowe towarzystwo, to oni już zdażą się podzielić na chichoczące grupki.
          No i w razie potrzeby mogę nie umieć zrobić portretu pamięciowego (i obym nie miała okazji tego sprawdzać!).
          Tak naprawdę to mało kto jest naprawdę charakterystyczny żeby go naprawdę zapamiętać, a nie pomylić jak ubierze się na inny kolor czy zdejmie/wyczyści okulary.
        • jul-kaa Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 18:45
          nomina napisał(a):

          > A to forma nauki to SBSU? Bo ja też chodzę - zawsze jak myślę, to chodzę, a jak
          > nie chodzę po pokoju, tylko myślę ogólnie, to chodzę coraz szybciej.
          > Niejednokrotnie spacerowałyśmy z siostrą, ja byłam zamyślona lub coś jej
          > opowiadałam i w miarę przyspieszenia toku myślenia przyspieszałam kroku, co
          > młoda komentowała: "o, siostra znowu myśli" :).
          >

          Perypetetyzm to się nazywa :)
          • nomina Pięknie... 11.03.10, 19:42
            No, pięknie. Weszłam na wątek zdrowa, a wyjdę z pięcioma zaburzeniami :D.
      • roza_am Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 21:08
        ale już np. nie założę okularów prze
        > ciwsłonecznych, bo mi baba focha strzeli albo będzie węszyć spisek.

        Możesz mówić, że masz chroniczne zapalenie spojówek (vide pewien słynny generał
        w ciemnych okularach).
    • fanka_tomcia Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 22:36
      ja właśnie zgubiłam kolczyki i w tym przypadku trudno chyba rozwiązać problem
      kupnem kilku par :((( a mam kilka miejsc w których kładę (oczywiście nie do
      pudełka, tam gdzie trzeba :P)
      • fanka_tomcia Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 11.03.10, 23:12
        a, rodzice znaleźli, oczywiście w miejscu, w którym nie mam pojęcia skąd się
        wzięły ;)
    • kasica_k Zaczynam czuć się dziwnie 12.03.10, 14:57
      z tym, że nigdy nie zapominam kluczy ani telefonu :) Po prostu są zawsze w
      torebce, a torebka zawsze na haczyku. I tak dalej. A nie jestem bynajmniej
      pedantką i w moim mieszkaniu panuje tzw. twórczy chaos (bardziej chaos, niż
      twórczy). Może to kwestia niewielkiego metrażu, na którym jednak trudno jest
      zgubić torebkę? :)

      Owszem, zdarza mi się coś gdzieś zapodziać czy o czymś zapomnieć, ostatnio nawet
      częściej niż kiedyś, ale nie utrudnia mi to znacząco życia i kładę to raczej na
      karb zbliżającej się starości niż czegokolwiek innego. Pewnie za jakiś czas
      kupię znienawidzony notes czy też kalendarz (brr) oraz buteleczkę gingko biloba.
      • roza_am Re: Zaczynam czuć się dziwnie 12.03.10, 16:41
        Bo tu, jak zwykle, mylimy pojęcia. Tzn. z jednej strony jest ADD, czyli taki
        stopień braku koncentracji i impulsywności (impulsywne angażowanie się w
        odwracacze uwagi), który znacząco utrudnia codzienne życie, a z drugiej zwykłe,
        codzienne roztargnienie, które zdarza się każdemu w bardziej zabieganych czy
        zakochanych :) momentach życia. Jul-kaa podała cudny przykład ADD, który można
        interpretować albo dosłownie, albo jako przerysowanie tego codziennego
        roztargnienia - każdy czyta tak, jakie mu własna baza skojarzeń podpowiada. I
        dlatego, że każdy pod pojęciem rozkojarzenia rozumie co innego, inne metody
        radzenia sobie z nim uzna za skuteczne. To co będzie wystarczające dla
        "zwykłego" zapominacza, u "prawdziwego" ADD-owca egzaminu pewnie nie zda.

        No i jak się w jednym wątku pomiesza jedno z drugim, to w efekcie wychodzi, że
        na codzienne problemy potrzeba armaty, a kto jej nie stosuje błąd poważny popełnia.
    • plecha1 Zmotywowałyście mnie 12.03.10, 16:43
      Dzisiaj zrobiłam szczegółową listę, włącznie z "oczywistymi oczywistościami"
      typu "pościelić łóżko", "wynieść naczynia do zmywarki". Po raz pierwszy nie mam
      wrażenia, że czas przecieka mi przez palce. Nie ma jeszcze 17, a ja już mam
      większość zadań za sobą i nie kręcę się w kółko, nie bardzo wiedząc, co mam
      teraz zrobić. Dziękuję! :D
    • szarsz Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 12.03.10, 17:41
      Mój mąż zawsze mi powtarza, że my (czyli tacy jak Julka i Turzyca)
      jesteśmy stworzeni do wyższych celów i nie mamy głowy do pierdół :D
      A ja na niego warczę, po raz kolejny szukając telefonu czy karteczki
      z przedszkola. Z telefonem jest o tyle prosto, że zawsze można
      zadzwonić i się odezwie :)

      Ale znowu (kurczę, który to już raz?) muszę się podpisać pod
      Turzycą. Jedyne wyjście to dostosować mieszkanie do siebie. Ja np.
      nie mam żadnej półeczki w przedpokoju i MUSZĘ klucze po przyjściu
      władować do torebki, bo inaczej musiałabym je rzucić na podłogę.
      Kosmetyki kupuję po dwa - jeden do pracy, jeden do domu, bo np. w
      samochodzie przypomina mi się, że nie posmarowałam rąk kremem.
      Kiedyś w pracy dzieliłam pokój z jeszcze jedną panią i regularnie
      pół mojego biura szukało moich kluczy - jak przyszłam druga i nie
      dało się ich zostawić w zamku, to była katastrofa. Problem rozwiązał
      się sam, bo dostałyśmy drugi pokój, jestem teraz sama i klucze na
      stałe tkwią w zamku :)
      Drugim jest wyćwiczenie pewnych odruchów. Czyli myślenie o tym, co
      trzeba zrobić. I jak się przyłapie na niespodziewanej zmianie
      planów, powrót do macierzy, czyli pierwszej czynności. Czasem tak
      wracam po 10 razy :) A czasem już nie muszę, bo ją kończę :)
      Sukces :)
      Świadomie też skupiam się na tym, żeby np. torebkę kłaść w jedno
      miejsce, bo inaczej też biegam i jej szukam wszędzie.
      Najgorzej jest, jak próbuję podglądać lepiej zorganizowanych
      znajomych. Oni NIE mają żadnych trików. Po prostu tacy są, wszystko
      widzą, o wszystkim pamiętają, prezenty kupują dwa tygodnie przed
      czasem. Super, bardzo im zazdroszczę.
      • kasiamat00 Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 13.03.10, 10:55
        > Najgorzej jest, jak próbuję podglądać lepiej zorganizowanych
        > znajomych. Oni NIE mają żadnych trików. Po prostu tacy są, wszystko
        > widzą, o wszystkim pamiętają, prezenty kupują dwa tygodnie przed
        > czasem.

        Jesteś pewna, że nie mają? A może mają je po prostu mocniej wdrukowane? Ja
        "gubię" tylko okulary (a i to rzadko), ale:
        - mam jedną codzienną torebkę
        - klucze są zawsze albo w torebce, albo na konkretnej półce
        - komórka jest zawsze w torebce, przy komputerze albo przy łóżku
        - wychodząc z domu zawsze sprawdzam, czy mam klucze, komórkę i telefon przy
        sobie, zimą czapkę i rękawiczki
        - czapka i rękawiczki po zdjęciu lądują albo na konkretnej półce, albo w torebce
        (m.in. po to mi torebka-gigant)
        - o sporej części rzeczy mam poustawiane przypomnienia w komórce czy komputerze
        - moja pamięć też ma ograniczoną pojemność, zamiast się stresować, że zapomnę,
        wolę się wspomóc technologią.

        Będę się powtarzać, ale naprawdę bardzo polecam przeczytać "Getting Things
        Done". Dzięki dobrze zorganizowanemu systemowi przypomnień i zapisywaniu
        wszystkiego jeden z moich kumpli potrafi świetnie funkcjonować jako menedżer - a
        człowiek nie pamięta nawet daty swoich urodzin i bez kalendarza zapomniałby o
        spotkaniu, na które umówił się dzień wcześniej. Byłam świadkiem, jak przez 3 czy
        4 dni zapominał o włączeniu pralki (zamknięciu drzwiczek i wciśnięciu "start",
        rzeczy w pralce już były) :D
        • szarsz Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 13.03.10, 12:01
          kasiamat00 napisała:
          > Jesteś pewna, że nie mają? A może mają je po prostu mocniej
          > wdrukowane?

          Ha :) Pracuję z dwiema takimi (moimi prywatnymi ideałami
          zorganizowania) od lat, z jedną przez pięć czy sześć lat
          siedziałyśmy biurko w biurko. I naprawdę je obserwuję bacznie,
          pytam, rozmawiam. U żadnej nie da się zaobserwować żadnego systemu,
          żadna z nich nie jest też świadoma, jeśli jakiś stosuje. Po prostu -
          jak coś położy, to pamięta gdzie, umie posegregować papiery, żeby
          nic nie zginęło, jak zaczyna dzwonić, to nie przerwie póki nie
          skończy... Takie są, a ja się pogodziłam z tym, że jeśli chcę
          funkcjonować choć w ułamku tak dobrze, muszę w to włożyć mnóstwo
          wysiłku.

          A przypominacze są zue - bo kto by tam pamiętał, żeby do nich
          wszystko wpisywać? ;p
        • sarahdonnel Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 13.03.10, 13:48
          A propos zorganizowania: mój TŻ przez ostatnie parę lat nie miał
          potrzeby pamiętać o dacie czy za często być gdzieś na konkretną
          godzinę. Miał też zwyczaj nie segregowania ważnych papierów (to
          akurat mści się dość często) i tzw. pirzgania wszystkiego na kupę.
          Mieszkał sam, w dużym (przestrzennie, nie podziałowo, układ jest
          mocno 'nieludzki') mieszkaniu. Burza przyszła w mojej postaci:
          więcej rzeczy, konieczność nowego 'podziału' przestrzeni.
          Też mam zwyczaj 'pirzgania rzeczy na kupę' (papierów), ale do tego
          (wyćwiczoną?) pamięć czasoprzestrzenną: wiem, że skoro użyłam czegoś
          ostatnio wtedy i wtedy, to na pewno będzie w jednym z określonych
          stosów. Na 'chroba, znów nie mogę czegoś znaleźć' mam metodę
          przesłuchiwania: 'Do czego ostatnio Ci to było potrzebne? Jaka była
          wtedy pogoda? O jakiej porze dnia to było?' (znikają drobiazgi, typu
          słowniczek niderlandzko-angielski, który mój TŻ zabiera na
          ważniejsze spotkania z pardon, biurwami, rękawiczki, karteczki z
          notatkami, terminale do płatności internetowych, czasem komórka,
          czasem jakaś bardzo określona koszulka albo 'inna' para kalesonów).

          Klucze zaczęłam odkładać w stałe miejsca (i od jakiegoś czasu
          wracają tam same z siebie), na portfel jest metoda 'to które spodnie
          miałeś na sobie ostatnio', telefon podobnie - domowy też mamy z
          bezprzewodową słuchawką, którą łatwo wynieść; ale widzę, że zaczyna
          mieć swoje miejsce. Na 'pirzganie' papierów TŻa mamy szufladę, na
          papiery bieżące - ładnie zainstalowaną 'rynienkę'. Moje kupy
          opanowuję, nie opanowuję tylko tempa rozmnażania (pomagają
          segregatory i dziurkacz).

          Co do przypomnień - u mnie działa terminarz, duży i czerwony, w
          zasadzie wszystko 'do zrobienia' ląduje dokładnie tam.
          Natomiast regularnie gubię abonamentowe bilety autobusowe (bo
          wracają do kieszeni, a kieszeni mam dużo, oraz karty magnetyczne na
          komunikację miejską - cholerstwo trzeba 'piszczeć' i 'odpiszczać'
          przy wejściu i przy wyjściu, przy kierowcy lub konduktorze).

          Na cele ogólnodomowe i 'publiczne' zainstalowałam kalendarz w kuchni
          z notatkami, i tam ląduje wszystko, co w podtekście ma 'dziś S. być
          zajęta, i podaje to do publicznej wiadomości'. Jako ciekawostka - w
          Holandii normalnym miejscem dla takiego kalendarza są drzwi/ściana
          naprzeciwko klozetu, na wysokości oczu osoby 'zasiadającej', tak, że
          przynajmniej przez 3 minuty dziennie każdy członek rodziny na
          miesięczne 'ważne wydarzenia' spojrzy. W oryginale w ten klozetowy
          kalendarz wpisuje się głównie urodziny i rocznice w rodzinie i wśród
          znajomych.

          Co do poczucia czasu mojego partnera, wygląda to tak,
          że 'planowanie' działa w dwóch etapach. Pierwszy - dnia tego a tego
          chcę, żebyśmy zrobili X. Potem drążę to przez jakiś tydzień, żeby
          wdrukowało się 'co'. Dwa dni wcześniej zaczynam ostrzegać, nie
          datą, a 'za dwa dni', 'jutro', 'dzisiaj wieczorem etc.'. jak tak nie
          zrobię, i rzucam parę razy 'Dnia x' jest to i to, kończy się to
          wielkim TO DZIŚ? JAK TO?.
          Z ponurych żartów: ja jestem typem 'spóźni się na własny pogrzeb'
          (jak ktoś zaplanuje go przed godziną 14), mój partner jest
          typem 'zapomni o własnym pogrzebie'. Z moją pamięcią tracę do tego
          cierpliwość, i zaczynam przypominać o istnieniu kalendarza w kuchni.
      • daslicht Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 13.03.10, 11:34
        Na szczęście nie mam ani torebek, ani znajomych :))))))

        Ale sie zastanawiam czasem "skąd ludzie wiedzą, że..."
    • unrealpast Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 21.03.10, 20:26
      ".... jesli ma
      ona kluczyki w reku, a zaczyna szukac dowodu rejestracyjnego, to
      trzeba jej te
      kluczyki z reki wyjac i trzymac w garsci do znalezienia dowodu
      inaczej bowiem
      kolejny kwadrans zajmie szukanie kluczykow. :)"

      Również jestem tego typu osobą.Moi krewni i znajomi chętnie opowiedzą
      o moich okularach znalezionych w zamrażalniku, przybyciu na ślub(nie
      własny na szczęście)do innego kościoła, wsiadaniu do pociągu idącego
      w przeciwną stronę,zgubieniu aktu notarialnego nabycia mieszkania i
      takich tam wyczynach. Śmieję się razem z nimi,bo co mam robić. W
      rzeczywistości życie z tym jest dość ciężkie. Dobre rady: "po prostu
      odkładaj wszystko na miejsce, zapisuj w kalendarzu, na ścianie, w
      komórce" mają tę wadę,że do ich realizacji trzeba by nie mieć AADD -
      bo tak się ta przypadłość nazywa.
      Zdecydowałam się o tym napisać, bo od roku mniej więcej zauważyłam u
      siebie poprawę.Półtora roku temu zdecydowałam się zrealizować
      marzenie młodości i zaczęłam uczyć się gry na pianinie i robię to
      systematycznie i z zapałem. Muzycznie rzecz biorąc moje osiągnięcia
      są mizerne, ale gram już poprawnie dość trudne utwory wymagające
      zatrudnienia jednocześnie obu rąk, nóg i poczucia rytmu.I nagle
      zauważyłam,że moje mieszkanie już nie zawsze wygląda jak
      pobojowisko,rachunki bywają nierzadko płacone we właściwych kwotach
      pod odpowiednim adresem a na spotkania stawiam się niekiedy w
      umówionym czasie i terminie.
      Ten przypadkowy być może rezultat nie daje mi spokoju. Szukałam
      informacji n ten temat, ale niczego konkretnego nie znalazłam.
      • nomina Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 21.03.10, 21:19
        To ciekawe. Ja, kiedy grałam na gitarze, nie mogłam opanować trudniejszych
        efektów, bo nie umiem skoordynować dwóch różnych czynności wykonywanych dwiema
        rękami. I tak albo mogłam grać fajniejsze palcówki, albo bardziej rozbudowane
        przejścia akordów - nigdy oba naraz. Z tego też powodu nie odważyłam się na
        prawo jazdy.
        • unrealpast Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 21.03.10, 23:12
          Czekam aż moją hipotezę obali jakaś zawodowa pianistka mająca
          notoryczne problemy w pracy z powodu notorycznego gubienia nut...
          Znam tylko jedną osobę parającą się muzyką i jest to demon organizacji.
          Mogłaby bez trudu dowodzić armią. No, ale ona skończyła dyrygenturę.
          • szarsz Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 22.03.10, 08:59
            Ja nie obalę, bo jeden z moich prywatnych guru zorganizowania to
            dziewczyna po dwóch stopniach szkoły muzycznej... Pasjonatka, nigdy jej
            szkoła nie bolała.
          • miss-alchemist Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 22.03.10, 09:23
            zawodową pianistką nie jestem, ale moja siostra cioteczna skończyła szkołę muzyczną pierwszego stopnia oraz kilka klas drugiego stopnia na pianinie właśnie. nut nie gubi, uczy się w zasadzie dobrze, prowadzi drużynę harcerską i generalnie jest dosyć zorganizowana. jej starsza siostra, co gra i na flecie, i na pianinie, ma podobnie.

            natomiast ja gram na gitarze, nie tak najgorzej znowu, a jestem wzorem dezorganizacji. CIĄGLE zastanawiam się, gdzie rzuciłam klucze od pokoju, gdzie jest kluczyk od pralni, co się stało z moim zeszytem z układów elektronicznych, nie mówiąc już o tysiąckrotnym sprawdzaniu, czy aby na pewno zamknęłam drzwi, ustawiłam budzik, wzięłam leki etc... jestem demonem dezorganizacji i chaosu. TŻ, gitarzysta i to całkiem niezły, jest nieco bardziej ogarnięty niż ja :P

            mam kumpla, który w zasadzie gra na wszystkim, co mu w ręce wpadnie (ze szczególnym uwzględnieniem klawiszy) i jeszcze nie było takiego spotkania mojego z nim, na które by się nie spóźnił.
            • unrealpast Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 22.03.10, 13:17
              A na czym polega gra na gitarze? Czy zasadniczą część roboty odwala
              ręka dominująca? Podejrzewam, że tak, ponieważ istnieją gitary dla
              leworęcznych.Przy fortepianie, jak zauważyła Sarahdonnel obie ręce są
              zajęte w równym stopniu, a do tego jeszcze nogi i oczy, nawet podczas
              gry z pamięci. Dlatego sądzę,że rodzaj instrumentu ma tu
              znaczenie.Pewne najskuteczniejsze byłyby organy:-)Trzy klawiatury i
              potworna ilość pedałów do ogarnięcia!
              Przypomniałam sobie koleżankę ze studiów, a były to dzienne studia z
              mnóstwem roboty, która równolegle studiowała na Akademii
              Muzycznej.Właśnie organy.Jedne i drugie studia ukończyła w
              terminie,co w tamtych czasach należało do rzadkości.
              • miss-alchemist Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 22.03.10, 13:30
                wg mnie robota wykonywana przez obie ręce jest taka sama :) tylko ręce pracują zupełnie inaczej, gra na gitarze wymaga koordynacji zupełnie innych ruchów dla obu rąk. jak jeszcze do tego dochodzi śpiewanie - dla niektórych to mission impossible, mnie to przychodzi dosyć łatwo (mimo, że raczej nie jestem zdolna muzycznie).

                ale fakt, fortepian wymaga znacznie więcej. trudno porównywać oba te instrumenty w ogóle. gitara jest znacznie łatwiejsza w obsłudze, przynajmniej moim zdaniem :) mogę podpytać kuzynkę, czy ma jakieś problemy z organizacją czasu albo gubieniem nut :P

                co do studiów na Akademii Muzycznej - osobiście nie mam tam żadnych znajomych, ale ponoć jest podobnie jak na ASP. jak już się człowiek tam dostanie, to nie tak łatwo wylecieć, więc można łączyć studia na AM z innymi studiami :) chociaż zależy to od drugich studiów. ja nie wyobrażam sobie teraz nawet pociągnięcia drugiego kierunku na mojej uczelni (chociaż był taki plan), nie mówiąc już o studiach na jakiejś innej O_o
                • unrealpast Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 22.03.10, 15:23
                  No i nadal nie wiemy, czy nauką gry na fortepianie można leczyć
                  ADD...Mówisz,że gitara nie działa? A przecież wymaga skoordynowanej
                  akcji obu rąk? Ciekawe, czy chodzi o "oburęczność" potrzebną do gry
                  na fortepianie? Obie ręce muszą pracować identycznie, chociaż
                  naciskają w tym samym czasie inne klawisze, z inną siłą i z różną
                  długością.Do tego używa się jednocześnie nóg.
                  Zapewne jakaś okolica mózgu się od tego rozwija, być może ta sama
                  której dysfunkcja powoduje ADD
                  Czekam na veto roztargnionej pianistki.
      • sarahdonnel Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 21.03.10, 23:12
        Psycholog ze mnie taki sobie (wiem tyle, ile potrzeba mi do pracy nauczyciela
        języka, pierwszego czy obcego, to akurat drugorzędne), ale pamiętam, że w liceum
        mieliśmy dziwne zajęcia, podczas których w ramach ćwiczenia pamięci i
        organizacji m.in. uczyliśmy się graficznego (przestrzennego) notowania, oraz
        rysowaliśmy komiksy do bajek. Podobno celem rozwijania mniej czynnej półkuli i
        połączeń pomiędzy półkulami.

        Pianino wymaga zaangażowania: oczu, obu rąk (do różnych czynności) i nóg, oraz o
        zgrozo, jeszcze skoordynowania tego ze słuchem. Stąd systematyczne powtarzanie
        ćwiczeń koordynacji bodźców z wielu zmysłów może mieć coś wspólnego z
        pozbywaniem się dezorganizacji.

        Podejrzewam, że jedno z drugim wiąże się tym, że musisz poustawiać sobie bodźce
        w określonej kolejności i w kolejności na nie zareagować.

        Czy jest w okolicy jakiś prawdziwy psycholog, żeby potwierdzić albo zaprzeczyć
        tym teoryjkom?
    • jehanette Re: Syndrom Braku Skupienia Uwagi 22.03.10, 12:31
      Ja też tak mam... zwłaszcza ten opisany "łańcuszek" to jakby o mnie. A net
      przeszkadza tu najbardziej - kolejne linki, facebook tylko na chwilkę, youtube -
      ukochany teledysk, linkikinkilinki, co tam słychać na fejsbuku, linkilinkilinki,
      a może jest jakiś nowy stanik na balkonetce....:/
      Pocieszające jest, że na weekend ustaliłam sobie "zero fejsbuka". I udało się :)
      więc jest nadzieja! a na dziś zrobiłam listę toDo i staram się ją wykonać mimo
      że lobby, fejsbuk itp kuszą :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka