Dodaj do ulubionych

Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania...

13.06.10, 22:25
Wątek jul-kii o antykoncepcji dość luźno skojarzył mi się z czytanym kilka lat
temu artykułem o możliwości zahamowania miesiączki u zdrowych kobiet nawet na
kilka lat: otóż "amerykańscy naukowcy" badali wtedy, jakie byłoby
zapotrzebowanie wśród kobiet na takie rozwiązanie.
Argumentowali, że natura nie zaprogramowała nas na tak częste, wieloletnie
krwawienie, kilka wieków temu kilkunastolatka po pierwszych krwawieniach
wychodziła za mąż, potem rodziła kilkoro-kilkanaścioro dzieci, karmiła piersią
i młodo umierała. Teraz ilość krwawień bardzo się wydłużył, a wg tych lekarzy
nie przynosi to organizmowi niczego dobrego, osłabia go i pozbawia sporej
ilości krwi, zmuszając do jej uzupełniania.
Ku zdziwieniu naukowców większość ankietowanych wtedy Amerykanek
odpowiadała,ze stałe zatrzymanie miesiączki spowodowałoby, że czułyby się
niekobieco, że pozbawiłoby je to ważnego elementu rytmu biologicznego.

A jak jest z Wami? Skorzystałybyście z takiej możliwości, gdyby była
bezpieczna dla zdrowia? Nie mam na myśli brania kilku opakowań pigułek bez
zachowania przerw, ale stałe, kilkuletnie rozwiązanie?
Obserwuj wątek
    • martvica Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 22:43
      Tak. Natychmiast i bez dłuższego zastanowienia. Miesiączka to dla mnie
      przynajmniej trzy dni siedzenia w pozycji skłębkowanej, obkładania się
      termoforem i jedzenia garściami środków przeciwbólowych. W nosie mam taką
      kobiecość i rytm biologiczny, psiakrew :/
    • yaga7 Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 22:44
      Ja tam się czuję kobieca i biologiczna bez miesiączki ;))

      I tak zupełnie na serio, gdyby ktoś zaoferował mi takie rozwiązanie z zerowymi
      do tego skutkami ubocznymi, to ja poproszę.
    • kk345 Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:03
      To jesteśmy już trzy:) Ciekawe, czy da się nas przekuć na prężną grupę konsumencką:)
    • pierwszalitera Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:05
      Tak. Przy okazji odpadłby mi pms. Alleluja! I problemy z planowaniem urlopu, bo zarówno taplanie się w morzu, jak i wejście na fajny 3-tysięcznik jest przyjemniejsze bez konieczności podpaskowania i tamponowania. Nie mówiąc o sytuacjach kiedy chcę się czuć wyjątkowo romantycznie i seksi, a akurat mam na złość wzdęty miesiączkowo brzuch i mocne ograniczenia w romantycznych praktykach, ;-) Albo koniec dramatu z przewracaniem podszewki torebki w poszukiwaniach jakiegoś zapodzianego tam tamponu, bo jest się akurat w pracy i krwawi na zabój, a zapomniało się wziąć dodatkowego zabezpiecznia. A ktoś, kto dostał kiedyś niespodziewanie okres w pociągu, w najgorszym upale i musiał przewiązywać swetrem poplamioną spódnicę, nie chciałby też powtarzać tego horroru. ;-)
    • miss-alchemist Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:14
      teraz mam życie jak w madrycie, bo po pigułach miesiączki krótkie i bezbolesne, ale gdyby istniało trwałe rozwiązanie, to chętnie się piszę :P

      no bo po co trzy dni w miesiącu bez seksu, skoro wszystkie mogłyby być z seksem? :D na pewno poczułabym się bardziej biologicznie i kobieco :P
      • kk345 Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:19
        No wiesz, możesz nie robić przerwy w pigułkach, efekt ten sam:)
        • miss-alchemist Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:21
          no ale ileż można nie robić tej przerwy? :P poza tym bałabym się, że przy takiej manipulacji dostałabym jakichś plamień niekontrolowanych... a tak to przynajmniej wiem, kiedy i co i można na ten czas zaplanować np. naukę :P
          • kk345 Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:35
            Mój gin twierdzi, że można wcale nie robić:) Ale co lekarz, to opinia...
            • nomina Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:59
              Mój też pozwalał mi na kilka opakowań bez przerw. I mówił - uwaga, ja znowu
              własnymi słowami, więc mogę zbytnio uprościć :) - że z punktu widzenia
              fizjologii cykl owulacyjny niezakończony zapłodnieniem to rzecz niedobra. Nagły
              spadek hormonów, krwawienia, złuszczanie endometrium, na jajniku kolejna blizna.
              Matka Natura nie przygotowała nas na takie cykle. Co innego - jak pisze autorka
              wątku - kiedyś: pierwsza ciąża bardzo szybko po rozpoczęciu miesiączkowania,
              potem ciągłe ciąże, więc na upartego do menopauzy (której dożyć chyba nie było
              zbyt prostą sprawą ;)) jak kobieta załapała się na kilkanaście miesiączek, to
              było dobrze. A my teraz tyle to mamy w rok, półtora. I to jest kontrargument dla
              zwolenników NPR - to nie jest aż taka naturalna metoda, jak z pozoru wygląda, a
              antykoncepcja nie jest taka zła ;P.

              Ja dołączam do frakcji antymiesiączkowych z jednym ale: pod warunkiem, że nie
              powodowałoby to stałego niskiego poziomu estrogenów.
        • elftherinii Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:50
          kk345 napisała:
          > No wiesz, możesz nie robić przerwy w pigułkach, efekt ten sam:)

          Nom można. Nie chciałam mieć okresu w danym terminie i tak zrobiłam. Miałam krwawienia bliskie okresowi przez całe 24 dni przyjmowania drugiego opakowania. :P Dziękuję, nigdy więcej.
          • kotwtrampkach Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 19.06.10, 23:58
            elftherinii napisała:

            > kk345 napisała:
            > > No wiesz, możesz nie robić przerwy w pigułkach, efekt ten sam:)
            >
            > Nom można. Nie chciałam mieć okresu w danym terminie i tak zrobiłam. Miałam krw
            > awienia bliskie okresowi przez całe 24 dni przyjmowania drugiego opakowania. :P
            > Dziękuję, nigdy więcej.

            o, ja też. I niekontrolowane plamienia przez dwa kolejne opakowania. Już nie
            wróciłam do pigułek ;)
        • edhelwen Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 00:07
          taa, czasem jak się nie robi przerwy to zamiast 3 dni skąpego krwawienia można
          dostać tydzień brązowego plamienia... no thx ;)
        • bebe.lapin Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 09:34
          ja tak robie, ale mimo wszystko efekt nie jest do konca ten sam, bo choc okresu
          jako takiego nie ma, to przez kilka dni w miesiacu bola mnie piersi i w ogole
          nijako troche sie czuje (co ciekawe, dopiero od momentu, kiedy znowu zaczelam
          brac tabletki. gdy odstawilam po kilku latach hormony, przez rok nie mialam
          wlasciwie zadnego z objawow pmsa, czy to fizycznego, czy to psychologicznego).

          oczywiscie, zapisuje sie do frakcji za stalym zniesieniem okresu. :)
        • madzioreck Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 15.06.10, 11:29
          Niekoniecznie. Bywa, że przy drugim opakowaniu pojawia się plamienie...
    • kaga9 Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:34
      Dopisuję się, bezwzględnie, raz a dobrze i do końca życia. Hormonów przyjmować
      nie mogę, przeciwbólowe ZWYKLE działają- ale te silne, na receptę (rozwalają mi
      żołądek i wątrobę), dzieci nie planuję. PMS zaczyna mi się już przed owu (!).
      Przeciwwskazań do pozbawienia się cyklu do końca życia- brak.
    • ciociazlarada Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:44
      Dobra, to ja się wyłamię. Jeszcze dwa-trzy lata temu miałam potworne miesiączki,
      dwa dni wyjęte z życia, mdlałam w publicznych miejscach, zataczałam się z bólu,
      przyjeżdżało po mnie pogotowie, np. do knajpy i takie tam... A teraz, po prostu
      jak ręką odjął. Pojawia się i znika, pms też jakiś lightowy. W romantycznych
      praktykach aż tak nie przeszkadza. Akceptuję ją z całym dobrodziejstwiem
      inwentarza:)
    • elftherinii Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:47
      Tak, zgodziłabym się. Teraz, już, natychmiast i najlepiej na zawsze.
      Wycie i wymiotowanie z bólu plus uniemożliwianie funkcjonowania nie jest kobiece. A jeśli jest to ja dziękuję za taką kobiecość.
    • slotna Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 13.06.10, 23:47
      Tak, tak, tak oraz tak! W wieku lat pietnastu, po kilku latach miesiaczkowania bezbolesnego, kiedy dziwilam sie o co chodzi z "niedysponowaniem" na wuefie, dostalam tak potwornych skurczy, ze szkola musiala dzwonic do mamy, zeby mnie odebrala, bo chodzic nie bylam w stanie. Od tamtej pory kazda miesiaczka byla bolesna, a co trzecia tak potwornie, ze lykalam ketonal garsciami, poprawiajac apapem, nospa i aspiryna, a mimo tego zwlekalam sie z lozka tylko po to, zeby doczlapac do ubikacji. Minimalna ulge dawaly butelki z goraca woda, wzglednie moczenie sie w takiej wodzie w wannie. Do tego okres trwal tydzien albo i lepiej, a przez pierwsze 3-4 dni sie ze mnie literalnie lalo, budzilam sie w nocy po dwa razy, zeby zmienic tampon, podpaski nie wchodzily w rachube. Jak przespalam - pranie poscieli. Jednym slowem masakra. W dupie mam taka kobiecosc ;)

      Pigulki okazaly sie byc moim zbawieniem, nadal boli, ale o wiele mniej, krwawienie trwa tez krocej i jest slabsze, niemniej z wielka checia pozbylabym sie go na stale. Zastanawiam sie nad braniem tabletek bez przerwy, powstrzymuja mnie kwestie finansowe.
    • daslicht Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 00:03
      Choć miesiączki u mnie to jakaś kpina, żadnych pmsów, boleści i wykrwawiania się, to nie czuję żadnej potrzeby posiadania tego. Kobiecość nie polega na tym, że raz w miesiącu krew ci leci.

      Jeśli pozbawienie miesiączki nie miałoby żadnych skutków ubocznych, to prosze bardzo. Tabletki na całe życie to nie dla mnie, bo mam obciążenie chorobami układu krążenia.

      Często jedyna funkcja miesiączki to pewność, że nie jest się w ciąży. Ja nie mam z kim sobie zrobić tej ciąży, więc ta funkcja też odpada.

      Więc jeśli można sobie zablokować bez osteoporozy, zakrzepów i udarów, to jestem chętna.
    • magdalaena1977 Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 00:03
      Ja też. Już natychmiast, zaraz i na zawsze.

      Ale mówimy oczywiście o braku miesiączki (pms, krwawienia i bólu) bez skutków
      ubocznych. Bo brałam kiedyś leki hormonalne, które faktycznie zaburzały mi cykl
      i czułam się wtedy jakby pory roku się poplątały. I doszłam do wniosku, że wolę
      być wściekła przez trzy dni, a potem zwijać się z bólu przez dwa, niż snuć się
      bez chęci do życia przez cały miesiąc.
    • edhelwen Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 00:05
      pewnie, że tak! po co mi okres...
    • anka_z_lasu czy ja wiem 14.06.10, 00:42
      Jadę na antykoncepcji hormonalnej, zatem okres (a właściwie to krwawienie z
      odstawienia): 1. jest w zasadzie bezbolesny, 2. pojawia się oczekiwany z
      dokładnością do pół dnia, 3. może zostać przesunięty na okoliczność wakacji/
      innych sytuacji, 4. jest nieprzesadnie obfity. W sumie to nawet mi on nie
      przeszkadza. Co innego normalna miesiączka, jaką miałam przedtem - o, to było
      paskudztwo.
      • ciri1971 Re: czy ja wiem 14.06.10, 09:41
        Anka, ja tak jak Ty:)
        Biorę pigułki, okres mi nie przeszkadza, wczesniej też nie utrudniał życia. W zasadzie moje życie z okresem czy bez nie różniłoby się specjalnie. Chyba, że cos się zmieni na gorsze, wtedy będę weryfikować poglądy:)
        • martvica Re: czy ja wiem 14.06.10, 11:13
          Ale Wam zazdroszczę, mnie na hormonach branych od lat bolało trochę, bez
          hormonów jak postanowiłam zrobić przerwę bolało potwornie (co miało swoje plusy,
          wreszcie polazłam do lekarza, bo ściany gryzłam z bólu), a jak znów dostałam
          hormony, najpierw Yaz, potem Rigevidon, to właściwie niewiele się zmieniło. No
          ale ja mam prawdopodobnie endometriozę, i chyba zapytam mojego gina czy mam
          jakieś alternatywy - nie mam nic przeciwko hormonom, ale może bym mogła rzadziej
          robić przerwy?

          Prawda jest taka że najchętniej bym sobie wycięła tę przeklętą macicę w cholerę ;(
    • jul-kaa Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 10:32
      A to ciekawe - ja powinnam w takim razie w ogóle czuć się maksymalnie niekobieco
      - miesiączki miewałam raz na kilka miesięcy - ostatnia w lutym 2009 (mniej
      więcej). W sumie nie chciałabym powrotu regularnych miesiączek, choć oczywiście
      wolałabym wyleczyć przyczynę ich nieregularności (PCO). Dodam tylko, że kiedy
      jeszcze były regularne, nie były żadnym dramatem - ból raz większy, raz
      mniejszy, krwawienia średnioobfite.
    • zooba Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 10:51
      Nie, nie widzę potrzeby, nie przeszkadza mi okres.
      Gdyby taka możliwość była, kiedy zaczęłam miesiączkować,z bólem strasznym i
      tygodniowym krwawieniem, nie zastanawiałabym się ani chwili. Teraz mam okres
      bezbolesny, krótki, niekłopotliwy. Technika "okołomiesiączkowa" jest też super
      rozwinięta - od ligniny i podpasek bez przylepca do tamponów są lata świetlne.
      Psychicznie miesiączka jest dla mnie czymś w rodzaju akcentu, wyznacza nowy
      okres w życiu, wtedy dostaję kopa i chce mi się zaczynać od nowa. Może to
      dziwne, ale cóż...
      A im bliżej mi do menopauzy, tym wiekszym sentymentem (???) darzę moje okresy.
      • plecha1 Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 11:17
        Mnie również miesiączka nie przeszkadza. Przyzwyczaiłam się do tego, nie mam
        pmsu, nie mam bolesnych krwawień, cykl jest względnie regularny, a dodatkowo
        daje mi to psychiczny komfort związany z poczuciem braku ciąży.

        Chociaż kto wie... Być może gdyby faktycznie wymyślono taką metodę, która nie ma
        skutków ubocznych, to bym się zdecydowała :)
    • maith Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 11:41
      Od razu mi się przypomina, jak kolejne tabletki antykoncepcyjne
      najpierw były reklamowane, jako teraz bezpieczne, a potem wycofywane
      cichcem i zamieniane na "jeszcze bezpieczniejsze".

      Tak zdecydowana zmiana mogłaby się (potem) okazać niezbyt zdrowa.
      Takie ingerencje potrafią się odbijać po latach.

      Bo sama miesiączka to żadna frajda.
      A gdzieś ostatnio widziałam napis na temat pms-u
      "Facet, jakbyś Ty wiedział, że Ci będziesz przez tydzień krwawić z
      ...., też byłbyś wku......".
      • maith Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 11:43
        "że będziesz przez tydzień"*

        Sorki za błąd, byłam zbyt zajęta wykropkowywaniem ;)
      • slotna Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 22:38
        > Od razu mi się przypomina, jak kolejne tabletki antykoncepcyjne
        > najpierw były reklamowane, jako teraz bezpieczne, a potem wycofywane
        > cichcem i zamieniane na "jeszcze bezpieczniejsze".

        Oczywiscie jest to argument ZA tabletkami, prawda? To, ze firmy farmaceutyczne nie spoczywaja na laurach, wciaz prowadza badania, ulepszaja sklady, trzymaja grupy kontrolne, poprawiaja sie...
    • aadrianka Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 12:27
      Bez chwili namysłu:) Najchętniej byłabym już po menopauzie:)
    • velika Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 12:57
      Pewnie, że tak:D Co prawda miesiączki mam bezbolesne, mało obfite i krótkie, a
      do tego regularne co do dnia, ale jakby można było bez, to ja bardzo chętnie.
      Ale bez skutków ubocznych, piguły brałam 5 lat i pod koniec czułam się
      koszmarnie, więc rzuciłam paskudztwo. Ale tak to się chyba nie da.
    • maheda Jestem ciekawa, ile z osób za rezygnacją z okresu 14.06.10, 13:15
      ... ma około 40 lat i więcej ;)

      U mnie 40tka już za pasem, nie chciałabym ucinać sobie okresu i miesiączki -
      przyzwyczaiłam się do nich (mimo, że miewałam krwotoki na środku ulicy czy bóle
      tak potworne, że jechałam na p-bólowych garściami).
      Poza tym mam świadomość, że za kilka lat i tak skończą mi się bezpowrotnie... i
      tak jakoś mi żal.

      Nauczyłam się już z doświadczeń swoich i znanych mi kobiet, że jeśli są problemy
      z okresem - np. bóle, krwotoki - to znaczy tylko tyle, że organizm jest chory.
      Inna rzecz, że nie zawsze lekarze potrafią zdiagnozować tę chorobę... no, ale to
      temat na całkiem inny wątek ;)
      • martvica Re: Jestem ciekawa, ile z osób za rezygnacją z ok 14.06.10, 14:07
        Jeśli myślimy o tej samej chorobie, to ona w ogóle jest trudna. Zgadza mi się 9
        na 10 objawów, o ile się nie mylę. Po hormonach powinno mi być lepiej. Nie jest.

        A, do tego wszystkiego od paru miesięcy boli mnie brzuch na wysokości pępka. Bo
        najpierw zaczyna się klasycznie, w podbrzuszu. I ten ból ładnie reaguje na
        ketonal i no-spę. A potem zaczyna boleć wyżej i na to nie działa nic.
      • pzkpfw_vi_b_konigstiger 43 14.06.10, 17:28
        A ja bym mimo wszystko jednak wolała, żeby było jak jest. Mam 43 lata, miesiączkuję od 11 roku życia. Nigdy w ciąży.
        Bywałam na pigułkach - łącznie przez kilka lat. Odstawiałam je z powodu koszmarnych bólów głowy.
        Miesiączki - prawie zawsze były bolesne lub bardzo bolesne, od samego początku.
        Teraz już jest lepiej, bo przynajmniej nie mdleję, nie wymiotuję, nie dostaję nagłego rozwolnienia z bólu, ale za to leje się ciurkiem i coraz częściej bywają właściwie krwotoki.
        Na dodatek - to tylko taka moja uroda, kruche naczynia. Żadne mięśniaki, nic, co da się jakoś operacyjnie załatwić.

        Ale cały ten cykl jakoś wyznacza mi życie. Lubię tę fazę zaraz po - tak spokojnie jest. A okres owulacji - euforycznie. Działania tzw. "romantyczne" w tym momencie są najlepsze, najprzyjemniejsze - ciało tak fajnie reaguje. I nie chciałabym stracić tej radochy, bo wszelkie hormony to znoszą, niestety.
        Nie ma tak, że zniosą tylko miesiączkę. Zrównają cały cykl do zera.
        To ja tak nie chcę.
        Poza tym - to już tylko parę lat. Wytrzymam.
      • pierwszalitera Re: Jestem ciekawa, ile z osób za rezygnacją z ok 14.06.10, 21:12
        maheda napisała:

        > ... ma około 40 lat i więcej ;)

        No, ja mam. ;-) Właśnie dlatego staram się nie definiować mojej kobiecości przez biologiczną funkcję rozrodczości. By przypadkiem nie wpaść w depresję, gdy się ona skończy. A gdyby miesiączka albo jej brak, była świadomym wyborem kobiety, to nie przywiązywano by w ogóle do niej takiej wagi. Posiadanie dzieci nie musi być już jedynym spełnieniem kobiety, nie musimy więc przywiązywać tak wielkiej wagi do okresu płodnego.
      • turzyca Re: Jestem ciekawa, ile z osób za rezygnacją z ok 15.06.10, 19:54
        > Poza tym mam świadomość, że za kilka lat i tak skończą mi się bezpowrotnie... i
        > tak jakoś mi żal.

        Ale tak naprawde to zal Ci miesiaczek czy plodnosci? Czy jesli z jakichs
        przyczyn byloby mozliwe, ze utracilabys plodnosc, ale moglabys zachowac
        miesiaczki, to zdecydowalabys sie na ich zachowanie?

        > Nauczyłam się już z doświadczeń swoich i znanych mi kobiet, że jeśli są problem
        > y
        > z okresem - np. bóle, krwotoki - to znaczy tylko tyle, że organizm jest chory.
        > Inna rzecz, że nie zawsze lekarze potrafią zdiagnozować tę chorobę... no, ale t
        > o
        > temat na całkiem inny wątek ;)

        Czy jako problem mozna uznac, ze krwawi sie w zasadzie przez 180 dni w roku? W
        normie miesci sie cykl 18-dniowy i 8-dniowe krwawienie. Skrajne zakresy normy,
        ale wciaz uznawane za norme.
        Co do bolesnosci - tez miewa rozne przyczyny. Owszem moze byc kwestia choroby.
        Ale moze tez byc kwestia niewlasciwej budowy macicy, np. tylozgiecia, ktorej nie
        da sie leczyc. Co z tego ze znamy przyczyne bolu, skoro nie mozemy jej usunac? A
        czasami mozemy ja usunac, ale.... Sa cale rodziny, w ktorych bolesne miesiaczki
        mijaja po pierwszym porodzie. Tylko ze kiedys ta pierwsza ciaza byla w wieku 17
        lat po 3 latach miesiaczkowania, a teraz w wieku 29, po 17 latach od menarche. A
        przeciez nikt nie wykona operacji majacej na celu poszerzenie tamtych okolic.
    • indigo-rose Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 13:58
      Nie zależałoby mi jakoś bardzo, w końcu zdążyłam się już przyzwyczaić ;) ale
      tak, gdybym mogła pozbyć się okresu np. na kilka miesięcy ze 100% gwarancją, że
      gospodarka hormonalna i inne takie będą działać bez zarzutu, to może bym się
      skusiła...
    • martulka_s Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 13:59
      Nie miałam miesiączki od blisko 18 miesięcy ze względu na ciążę i karmienie
      piersią. WCALE nie tęsknię i najchętniej wolałabym żeby już tak zostało. Ale ja
      miesiączki wspominam jako horror - bóle odbierające zdolność normalnego
      funkcjonowania, do tego nierzadko zwalnianie się z pracy i lot przez całe miasto
      z czerwonym tyłkiem "bo przeciekło" nie wspominając o podpachach wielkości
      lotniskowca i odparzeniach po nich ; /
    • ocisza Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 14:24
      Brak krwawienia bez skutków ubocznych - perspektywa bardzo kusząca, ale dla mnie
      mało wiarygodna. To jednak spora ingerencja w funkcjonowanie organizmu i trudno
      mi uwierzyć, że tych skutków ubocznych naprawdę można uniknąć. Dlatego gdyby
      lekarze zaproponowali takie rozwiązanie to nie skorzystałabym. Musiałoby to
      funkcjonować bez wpadek wiele lat, żebym uznała, że faktycznie jest to sposób
      bezpieczny, przetestowany i do użytku dla mnie.
    • milstar Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 15:31
      Ja jestem na nie, mimo niewygód. To jedna z niewielu regularnych
      "rzeczy" w moim życiu i przez to daje mi poczucie bezpieczeństwa
    • akj77 Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 18:47
      Bez skutków ubocznych? Choćby od jutra. Nie widzę żadnych zalet tego stanu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka