kk345
13.06.10, 22:25
Wątek jul-kii o antykoncepcji dość luźno skojarzył mi się z czytanym kilka lat
temu artykułem o możliwości zahamowania miesiączki u zdrowych kobiet nawet na
kilka lat: otóż "amerykańscy naukowcy" badali wtedy, jakie byłoby
zapotrzebowanie wśród kobiet na takie rozwiązanie.
Argumentowali, że natura nie zaprogramowała nas na tak częste, wieloletnie
krwawienie, kilka wieków temu kilkunastolatka po pierwszych krwawieniach
wychodziła za mąż, potem rodziła kilkoro-kilkanaścioro dzieci, karmiła piersią
i młodo umierała. Teraz ilość krwawień bardzo się wydłużył, a wg tych lekarzy
nie przynosi to organizmowi niczego dobrego, osłabia go i pozbawia sporej
ilości krwi, zmuszając do jej uzupełniania.
Ku zdziwieniu naukowców większość ankietowanych wtedy Amerykanek
odpowiadała,ze stałe zatrzymanie miesiączki spowodowałoby, że czułyby się
niekobieco, że pozbawiłoby je to ważnego elementu rytmu biologicznego.
A jak jest z Wami? Skorzystałybyście z takiej możliwości, gdyby była
bezpieczna dla zdrowia? Nie mam na myśli brania kilku opakowań pigułek bez
zachowania przerw, ale stałe, kilkuletnie rozwiązanie?