Zostałam pobita

25.06.10, 22:34
Dziś koło 18.50. Facet złapał mnie za pierś jak go za to walnęłam w ramię to
złapał mnie za bluzkę i zaczął okładać pięścią i łokciem. Mam posiniaczony łuk
brwiowy, rozciętą od środka wargę i otarty policzek. Dobrze, że jego kumple go
powstrzymali przed dalszym biciem, Gdy odeszłam z tamtego miejsca i odeszłam
do gabinetu gdzie byłam umówiona masażysta dał mi telefon i zaproponował abym
wezwała policję. Zadzwoniłam, przyjechali, zatrzymali tamtego i na komendzie
złożyłam zeznania. Jutro jadę na obdukcję, zgłosiłam przestępstwo za radą
mojego przyjaciela-adwokata.
Nie zrobiłam nic złego, tylko chciałam przejść kładką nad ulicą a tam stali.
Nie byłam ubrana wyzywająco - t-shirt pod samą szyję nie obcisły ale
przylegający. Jedynym powodem dla którego zostałam pobita było nie zgodzenie
się na molestowanie.
Zły jest ten świat, nie odpuszczę, nie dam się.
    • kk345 Re: Zostałam pobita 25.06.10, 22:39
      Jasna cholera! Obdukcję zrób koniecznie i nie odpuszczaj, chociaż nie będzie to
      miłe i łatwe do zniesienia...Dobrze, że zgłosiłaś sprawę na policję, kolejna
      dziewczyna mogłaby nie być wystarczająco asertywna i mogło dojść do gwałtu.
      Świat nie jest zły, to niektórzy ludzie są gorsi od zwierząt... Masz możliwość
      obgadać na spokojnie sprawę z jakimś psychologiem? Bo szok opadnie i nie
      wiadomo, jakie ślady zostawi ta trauma.
    • jul-kaa Re: Zostałam pobita 25.06.10, 22:54
      O rany! Ogromnie Ci współczuje, ale i podziwiam za natychmiastową reakcję i
      zimną krew. Nie daj się, walcz o swoje.
      • wariamiktoria Re: Zostałam pobita 25.06.10, 23:05
        Do psychologa pójdę, a natychmiastowa reakcja to efekt kiedyś trenowania taekwondo i wątku na LB gdzie któraś dziewczyna opisała kiedyś jak ktoś ją tak na przejściu dla pieszych za pierś/si chwycił.
        Pewnie bym nie zadzwoniła zwłaszcza, że kiedyś też zostałam napadnięta i jak już wyszłam z szoku to figę dyspozytor chciał zrobić, ale masażysta do którego szłam z kręgosłupem przyniósł mi swój osobisty telefon abym zadzwoniła. I pewnie bym nie zgłosiła przestępstwa gdyby nie namowy prawnika. Dopiero zeznając uświadomiłam sobie w pełni co ten człowiek mi zrobił. To może tylko złapanie za pierś i lekkie pobicie ale to aż molestowanie i pobicie. Za łatwo bym rozgrzeszyła tego faceta. I mimo całej tej sytuacji cieszę się, że jego koledzy zainterweniowali, ciężko mi myśleć jak by się to skończyło.
        • kk345 Re: Zostałam pobita 25.06.10, 23:23

          > Za łatwo bym rozgrzeszyła
          > tego faceta.

          Dobrze mówisz, bo w pierwszym poście próbowałaś tłumaczyć, ze nie zrobiłaś nic
          złego, że byłaś skromnie ubrana... nic nie tłumaczy zachowania tego gnoja, a
          Twojej winy nie byłoby nawet wtedy, gdybyś szła w bikini- od zwierząt odróżnia
          nas to, że potrafimy myśleć i się powstrzymać.
    • joana.mz Re: Zostałam pobita 25.06.10, 23:05
      bardzo Tobie współczuję o podziwiam za trzeźwe działanie
    • diuszesa Re: Zostałam pobita 25.06.10, 23:12
      Wariamiktorio, jesteś dzielną i zaradną dziewczyną - tak myślę po przeczytaniu
      wielu Twoich postów. Dlatego wierzę, że i tę sprawę uda Ci się załatwić - tak,
      żeby draniowi nie uszło to na sucho. Bardzo dobrze się zachowałaś w całej tej
      sytuacji - a ten koleś jest żałosny, skoro myślał o Tobie, że skulisz uszy i
      sobie pójdziesz. Walcz dalej, nie daj się. Pozdrawiam serdecznie i życzę
      szybkiego dojścia do siebie!
      Aha - oczywiście - tu nic nie jest Twoją winą, to wina tylko i wyłącznie tego
      chama, który teraz za to odpowie.
    • milstar Re: Zostałam pobita 25.06.10, 23:17
      Dobrze, że to zgłosiłaś. Przynajmniej jeden burak nie będzie bezkarny
    • fanaberia.fanaberia Re: Zostałam pobita 25.06.10, 23:40
      Przerażające, że ktoś taki chodzi po ulicy i tak łatwo może nas skrzywdzić. Dobrze, że nie pozostanie bezkarny. Mam nadzieję, że możesz liczyć na wsparcie bliskich osób, bo pewnie będzie Ci potrzebne. I mocno trzymam kciuki, żeby szybko udało Ci się po tym otrząsnąć.
    • heliamphora Re: Zostałam pobita 25.06.10, 23:49
      Bardzo dobrze zrobiłaś! Gratuluję odwagi i refleksu i mam nadzieję, że bydlak
      gruntownie pożałuje tego, co zrobił, i do końca życia zapamięta.

      Dziewcyny mają rację: nie ma co go usprawiedliwiać. Nie miałby prawa Cię tknąć
      nawet gdybyś była nago. Popełnił ohydne przestępstwo, a Ty się zachowałaś bardzo
      dzielnie. Trzymam kciuki!
    • pierwszalitera Re: Zostałam pobita 25.06.10, 23:59
      Nie daj się. Dobrze zrobiłaś. Mnie też kiedyś facet chwycił od tyłu na schodach i przyłożyłym mu łokciem w żołądek. Niestety zdążył uciec zanim zobaczyłam, co to za jeden. Niekiedy jeszcze się dziwę, skąd wzięła się moja błyskawiczna reakcja. ;-) Ważne jest też w takiej sytuacji głośno krzyczeć i nie mieć obiekcji, że głupio, bo to "tylko obmacywanie". Nasze ciało jest nasze ciało i to my decydujemy, komu na co pozwalamy. Dlatego każdy przypadek molestowania należy potraktować poważanie i czy facet byłby w stanie faktycznie "ugryźć", czyli dopuścić się kiedyś regularnego gwałtu, czy chciał się "tylko pobawić", bo kobiety do tej pory nigdy nie protestowały, nie ma tu żadnego znaczenia. Musiał być mocno zaskoczony i sfrustrowany, gdy zaczęłaś się bronić, nie oczekiwał pewnie takiej reakcji, bo inaczej chyba by nerwy mu nie puściły. Niech teraz płaci.
    • victoria1985 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 00:03
      jest mi bardzo przykro że takie coś cię spotkało
      bardzo ci współczuje....
      To nie pojęte że taki rzeczy dzieją się w cywilizowanym kraju
    • magdalaena1977 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 00:09
      Głaszczę Cię cieplutko i przytulam.

      wariamiktoria napisała:
      > Nie byłam ubrana wyzywająco - t-shirt pod samą szyję (...)
      Dla mnie to jest istotna informacja, bo mówi nam, że ubrane skromnie nie możemy
      się czuć bezpiecznie (coś w stylu chowajcie torebkę do bagażnika), ale zupełnie
      nie widzę tu poczucia winy.
      Przecież wariamiktoria NIC TEMU FACETOWI NIE ZROBIŁA. Dlaczego miałaby się czuć
      winna ?
      • kk345 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 10:23
        > wariamiktoria napisała:
        > > Nie byłam ubrana wyzywająco - t-shirt pod samą szyję (...)
        > Dla mnie to jest istotna informacja, bo mówi nam, że ubrane skromnie nie możemy
        > się czuć bezpiecznie (coś w stylu chowajcie torebkę do bagażnika), ale zupełnie
        > nie widzę tu poczucia winy.

        To takie nasze babskie przekonanie, że same prowokujemy ataki, na tej samej
        zasadzie działa syndrom bitej żony- a ja zmierzam w wyjaśnieniach do tego, że
        nie mamy obowiązku ubierania się pod szyją i przemykania pod ścianami, by ktoś
        nie poczuł się sprowokowany. Żaden, nawet najbardziej wyzywający strój nie daje
        nikomu prawa do molestowania- to chyba oczywiste? Zwierzę musi ulec instynktom,
        człowiek ma - teoretycznie- rozum i nie dajmy sobie wmówić, ze jest inaczej.
    • maith Dzielna dziewczyna :) 26.06.10, 00:14
      Masz bardzo prawidłowe, natychmiastowe reakcje w przypadku napaści :)
      I dobrze że nie odpuszczasz. To powinna być norma, że jak zbok Cię
      napada, to ponosi konsekwencje i koniec.

      Swoją drogą w przypadku takich zachowań (co zresztą widać też w
      opisanej sytuacji) Twój ubiór nie ma znaczenia.
      Większość ludzi nie ma odruchu łapania obcych kobiet za piersi.
      A tych, co mają, trzeba powstrzymać.
      Szczególnie że z tego co piszesz, facet nie ma żadnych oporów.
      Czyli jak następną dziewczynę będzie tak napastował i akurat będzie z
      nią sam, to jeszcze ją zgwałci.
      Właśnie dlatego takie sprawy trzeba zgłaszać (niech wie, że już
      będzie notowany za napaści na tle seksualnym)
    • turzyca Re: Zostałam pobita 26.06.10, 00:32
      O rany, ale paskudna sytuacja. Przesylam porcje glaskow i przytulan i ciesze
      sie, ze walczysz i nie odpuszczasz.
    • chattetoutenoire Re: Zostałam pobita 26.06.10, 00:38
      O Matulu... Bardzo mi przykro, że Cię to spotkało. A jednocześnie nie wyobrażam sobie, że mogłaś się zachować inaczej. W sensie skulić się i nie wychylać. Bo nie można pozwalać nikomu na wyrządzanie krzywdy ze strachu, że jeszcze się zostanie pobitym...
      A szczerze to przypomniałaś mi, że miałam podobną sytuację ze 3 lata temu... Już prawie całkiem o niej zapomniałam... Był to jedyny moment kiedy mój chłopak autentycznie mnie zawiódł, bo byliśmy na romantycznym spacerze, a z naprzeciwka szła grupka podpitych dwudziestoparolatków. Jeden mijając mnie złapał mnie za piersi i wykrzyknął z zawodem w głosie "ale małe!". Moja reakcja była taka jak Twoja, przyłożyłam mu na odlew. Szkoda, że mój chłopak w tym momencie złapał mnie za ramiona i odciągnął, żeby "nie rozjuszać" napastnika i udawał, że się nic nie stało...
      A się stało. Potem 2 tygodnie dochodziłam do siebie, bo raz, że spotkało mnie coś takiego, dwa, że spotkało mnie gdy byłam z chłopakiem, a nie sama, i trzy, że mój chłopak zamiast mnie obronić to jeszcze udawał, że nic się nie dzieje, bo nie chciał się wdawać w bójkę.
      Mam nadzieję, że Twoja historia zakończy się chociaż bardziej sprawiedliwie i napastnik poniesie odpowiednią karę. Ba, nie wyobrażam sobie inaczej.
      Życzę Ci na najbliższy czas dużo psychicznej siły, żeby udało Ci się przetrawić tę sytuację i przetrwać sprawę "policyjną". No i zdrowia, żeby się szybko wszystko zagoiło.
      • pierwszalitera Re: Zostałam pobita 26.06.10, 01:06
        chattetoutenoire napisała:

        > A się stało. Potem 2 tygodnie dochodziłam do siebie, bo raz, że spotkało mnie c
        > oś takiego, dwa, że spotkało mnie gdy byłam z chłopakiem, a nie sama, i trzy, ż
        > e mój chłopak zamiast mnie obronić to jeszcze udawał, że nic się nie dzieje, bo
        > nie chciał się wdawać w bójkę.


        W pewnym sensie twój chłopak też miał rację. Mogło faktycznie dojść do bójki i poważnych cielesnych konsekwencji dla was obojga. To, że miałaś męskiego obrońcę mogłoby doprowadzić paradoksalnie do większej eskalacji agresji, bo młodzi mężczyźni nie mają zwykle oporów zaatakować i pobić innego mężczyznę. A wtedy nie wiadomo, czy też nie stanęłabyś w linii ognia. Jak widać z doświadczenia autorki wątku, niektórzy faceci nie mają też problemów by pobić broniącą się samotnie kobietę, ale to jednak statystycznie mniejsze prawdopodobieństwo i stosując aktywny opór w publicznym miejscu mamy większą szansę wyjść cało z sytuacji. W aktualnym przypadku obserwatorzy, czyli koledzy napastnika, zareagowali w oczekiwany sposób. Gdy "wróg" jest rodzaju męskiego, presja moralna byłaby mniejsza. Agresja nie jest też zawsze najlepszym rozwiązaniem, normalna powinna być sytuacja, kiedy zgłaszasz się na policję, meldujesz molestowanie seksualne, traktują to jako poważną sprawę i dochodzisz swojej racji bez przymusu posiadania śladów pobicia.
        • turzyca Re: Zostałam pobita 26.06.10, 01:51
          Musze sie zgodzic z pierwszalitera.
          Mieszkalam w kiepskiej okolicy, owczesny chlopak tez w nienajlepszej i jedno mi
          wbil do glowy jako absolutnie zelazna zasade: jesli tylko zacznie sie jakas malo
          ciekawa sytuacja, mam jak najszybciej uciekac, biegnac w kierunku ludzi. Dopiero
          samej bedac bezpieczna moge organizowac mu pomoc. A zostajac w zasiegu
          napastnikow nie pomoge mu w zaden, ale to zaden sposob, a tylko zwiekszam
          zagrozenie dla nas obydwojga. Bo - co dla nas kobiet nie jest samo przez sie
          zrozumiale - sytuacja pary jest gorsza niz sytuacja pojedynczej osoby czy dwoch
          osob tej samej plci. Twoj facet nie zachowal sie bohatersko, ale rozsadnie. A my
          jestesmy potomkami tych rozsadnych, a nie tych ginacych w boju z piesnia na ustach.


          Inna sprawa jest to, ze z Twojego postu wynika, ze po calej sprawie Twoj chlopak
          nie zachowal sie wlasciwie (chodzi mi o potraktowanie Twoich emocji/znaczenia
          tej sprawy dla Ciebie oraz wyjasnienie mechanizmow takiej sytuacji).
        • chattetoutenoire Re: Zostałam pobita 26.06.10, 02:10
          Cóż, po tej sytuacji sobie oboje z chłopakiem wyjaśniliśmy co i jak - czemu on wolał nic nie zrobić, a mnie czemu to tak zabolało.
          Chyba dopiero po tej rozmowie on załapał, że dla mnie to było traumatyczne przeżycie. Początkowo myślał, że to takie nic. To było dla mnie zadziwiające, że mój wlasny chłopak uważa napaść na moje ciało i godność za nic godnego uwagi. Skoro on tak myślał, to nie dziwię się napastnikowi.
          A osobiście nie liczyłam, że chłopak stanie w mojej obronie jak superman, wywoła bójkę i powali całą bandę na ziemię, tylko powie np "zostaw ją" i pójdziemy dalej, to by mi wystarczyło. No i jeszcze jakieś pocieszenie ze strony chłopaka, a nie wmawianie mi, że nie stało się nic.
          Z kolei jak chłopak mi się połapał, że mnie się stała krzywda to hmmm, może nie napiszę co zrobił, bo jest na to conajmniej jeden paragraf... I ten jego odwet to chyba najdurniejsza rzecz jaką w życiu zrobił, oczywiście mimo, że prosiłam, żeby dał spokój. Mnie to nerwów nie oszczędziło, czasu nie wróciło, a jemu mogło poważnie zaszkodzić.

          A jestem ciekawa: w momencie gdy dzieje się właśnie taka sytuacja - facet na ulicy łapie mnie za piersi, to jaka powinna być reakcja? W sensie powiedzmy, że odruchowo uderzę faceta, powiem dosadnie co o nim myślę i na tym zakończymy. Zgłaszać na policję? Tak jak pobicie na 100% bym zgłosiła, to w takiej sytuacji nie wiem... (a właściwie, wiem, że nie, bo tego nie zrobiłam)
          • maith Reakcja 26.06.10, 03:01
            Właściwa reakcja - odwinąć się, żeby przerwać napaść to raz.
            Zadzwonić na policję, że ledwie uciekłaś zboczeńcowi napadającemu na
            kobiety w parku, to dwa.

            A reakcja faceta była racjonalna. I Pierwszalitera dobrze Ci
            wyjaśniła przyczyny. Szczególnie że romantyczne spacery zwykle są w
            miejscach odosobnionych. Tylko potem trzeba było zadzwonić na
            policję, że w parku, czy gdzie tam byliście właśnie Cię napastował
            podpity facet, a że jest z kolegami, też podpitymi, to niech się nimi
            zajmą, zanim dojdzie do poważnych problemów.

            Swoją drogą przypomniało mi się, jak w czasach jeszcze nastolatkowych
            miałam kolegę (mały, drobny, w żadnej walce nie miałby szans). Jak
            gdzieś razem byliśmy, to zdarzało mi się prowokować kłopoty. Tylko po
            to, żeby obserwować co on zrobi. Facet po prostu był absolutnym
            geniuszem inteligencji emocjonalnej. Potrafił 1 zdaniem zatrzymać
            lawinę.
            • maith Re: Reakcja 26.06.10, 03:08
              A chodzi mi o to, że ktoś taki potrafiłby w Twojej sytuacji
              odpowiedzieć tak, że kolesiowi by w pięty poszło i koledzy śmialiby
              się z niego jeszcze miesiącami, a jednocześnie nic by się nikomu nie
              stało. Ale do związku się nie nadawał, bo miał sam ze sobą problemy.
            • chattetoutenoire Re: Reakcja 26.06.10, 15:49
              To jeszcze wyjaśnię - romantyczny spacer dział się w niedzielne popołudnie w środku parku pełnego rodzin z dziećmi, w żadnym mocno zadrzewionym miejscu - wszystko na widoku. A podpita młodzież składała się z osobników obu płci, głównie chłopaków, ale dwie dziewczyny też były...
              A wczoraj strasznie mnie obie te historie i pobicie Wariamiktorii, i moje wspomnienia, poruszyły i w nocy sobie pogadałam z moim chłopakiem. Przy okazji dowiedziałam się, że on wtedy w ogóle nie zauważył co się stało, bo gdzieś błądził myślami:/. Zorientował się, że coś się dzieje nie tak, jak zamachnęłam się na owego kolesia i był tak zdziwiony, że ja kogoś atakuję, że mnie odciągnął. A potem faktycznie nie wiedział o co mi chodzi.
              I tak dzięki temu wątkowi sprawa, która jak zadra gdzieś we mnie tkwiła została rozwiązana.
              A ja sobie dobrze zdaję sprawę, że bycie facetem, który czuje się w obowiązku bronić "swojej kobiety" to ciężka sprawa i zwykle trudno z niej wybrnąć. I zaznaczyłam z resztą, że nie chciałam żadnej bójki. Tylko raczej psychicznego wsparcia, którego nie dostałam. Może gdyby mój chłopak mi je zapewnił to bym wpadła na pomysł, żeby pójść z tym przypadkiem na policję. Zwłaszcza, ze tak przy okazji komenda była ze 100m od miejsca zdarzenia.
              A co do obrazu sytuacji to był park na osiedlu u mojego chłopaka, a koleś który mnie napastował jest znany głównie z tego, że jego brat siedzi od kilku lat w więzieniu, jeszcze kilka posiedzi, a on sam ciężko pracuje na to by do niego dołączyć. Więc też nie dziwne, że mnie moje kochanie odciągnęło, jak zobaczył, że wymachuję rękami na osiedlowego łobuza. No ale trochę za późno mi to wytłumaczył, bo dla mnie to wyglądał koleś na osiedlową ciamajdę, takie wysokie chuchro ze skoliozą i pryszczatymi kolegami przy boku. Cóż, pozory mylą.
              No to może podwątek mojego przypadku zakończymy, bo się zaczynam czuć nieswojo...
              • maith Re: Reakcja 27.06.10, 14:47
                To ja tylko dodam,że obecność przynajmniej 1 dziewczyny w grupie
                chuliganów zwiększa poziom agresji grupy.

                I to jednocześnie wyjaśnia reakcję tego kolesia, czemu nie tylko Cię
                napastował, ale jeszcze próbował dyskredytować. Napastował dla
                siebie, a dyskredytował, żeby się usprawiedliwić przed tamtymi
                dziewczynami.
                Co nie zmienia faktu, że one by ich nie powstrzymały, nie licz na to.
    • panistrusia Re: Zostałam pobita 26.06.10, 00:45
      Kiedyś mój mąż został okradziony. Zachował na tyle trzeźwy umysł, że
      'oddał' złodziejom telefon bez baterii (odczepił i zostawił w
      kieszeni).
      Też zawiadomił od razu policję i złodziei złapano (z kilkoma
      telefonami po kieszeniach).
      Telefon to był stary grat, w dodatku bez tej baterii...ale on podał
      na policji wartość powyżej 250zł (bo tyle kosztowałoby go pójście do
      salonu i kupienie telefonu, wartość skradzionego w tym wypadku
      przedmiotu była wg niego inna niż rynkowa owego skradzionego
      gracika). Opowiedział też o groźbach karalnych.

      Złodzieje, studenci!, mieli rozprawę w sądzie. Mąż się z nimi dwa
      razy musiał spotkać na rozprawie (czyli też z ich rodzinami i nimi na
      korytarzach), bo podczas pierwszej coś się z komputerem, w którym był
      zapisywany protokół stało.

      Miłe to nie było, jeszcze długo nerwowo rozglądał się w miejscach
      publicznych, bał się chodzić po ulicach wieczorami...ale przynajmniej
      miał tę satysfakcję, że złodzieje zostali ukarani. Paradoksalnie
      spotkanie w sądzie pomogło mu, bo sędzia był bardzo 'po jego
      stronie'. No i też policjanci gratulowali mu, że podał tę magiczną
      sumę 250zł od której nie można już było mówić o 'niskiej szkodliwości
      czynu'.


      Także trzymaj się i nie odpuszczaj!
      • magdalaena1977 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 16:56
        panistrusia napisała:

        > No i też policjanci gratulowali mu, że podał tę magiczną
        > sumę 250zł od której nie można już było mówić o 'niskiej
        > szkodliwości czynu'.
        250 zł to granica między wykroczeniem a przestępstwem. Oczywiście bez przemocy.
    • agafka88 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 01:00
      Marysiu, współczuję i wysyłam dobre myśli.

      I podziwiam odwagę, jaką się wykazałaś w tej sytuacji.
    • indigo-rose Re: Zostałam pobita 26.06.10, 01:02
      Straszne, co może spotkać kobietę na ulicy... przykro mi, że trafiło na Ciebie.
      Ale dobrze zrobiłaś. Nie odpuszczaj świni, niech ma jakąś nauczkę na przyszłość.
      Przytulam.
    • yo_anka Re: Zostałam pobita 26.06.10, 01:47
      Dzielna z ciebie dziewczyna
      Współczuję zajścia, ale zareagowałaś najlepiej jak można było w tej trudnej
      sytuacji.
      Nie można takich rzeczy puszczać płazem!
    • azymut17 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 05:26
      Podziwiam Cię, naprawdę. W tak trudnej sytuacji zachować przytomność umysłu nie jest łatwo - mnie niestety kiedyś wmurowało i poszłam dalej, mimo że szłam na trening samoobrony... Tłumaczyć mnie może jedynie młody wiek (coś około 16).
      Dobrze, że się broniłaś i zadzwoniłaś po policję, ten zboczeniec powinien dostać nauczkę - chociażby taką, by być notowany jako przestępca seksualny.
      • schaetzchen Re: Zostałam pobita 26.06.10, 08:44
        Współczuję, przytulam - i bardzo podziwiam za reakcję! Bardzo dobrze że poszłaś
        na policję.
      • wariamiktoria Re: Zostałam pobita 26.06.10, 09:15
        Dzięki temu, że któraś z nas kiedyś opisała jak jakiś zboczeniec ja tak
        potraktował wiedziałam, że takie rzeczy się zdarzają, że ktoś może ot tak uznać,
        że ma prawo do naszego ciała. Ale nie może więc zareagowałam i najpierw po
        pobiciu żałowałam ale macierzyństwo dodało mi chyba sił bo on dokonał zamachu
        również na coś co w pewien sposób należy do mojego dziecka. Zresztą po
        zatrzymaniu go nawrzeszczałam na niego jak mógł mi to zrobić, że tymi piersiami
        karmię małe dziecko. Dziękuję wam za słowa wsparcia, nawet nie wiecie jak bardzo
        są mi teraz potrzebne. Jeszcze jak pomyślę, że będę musiała go znowu oglądać :(
        Najgłupsze jest to, że czułam się winna że zgłaszam się z taką błahą sprawą - że
        myślę o tym w ten sposób. Za dużo W11 się naoglądałam gdzie wiele poważnych
        rzeczy kończyło się jedynie zawiasami. Tyle, że już notowanie za przestępstwo
        seksualne to też coś.
        • besame.mucho Re: Zostałam pobita 26.06.10, 09:56
          > Za dużo W11 się naoglądałam gdzie wiele poważnych
          > rzeczy kończyło się jedynie zawiasami. Tyle, że już notowanie za
          > przestępstwo seksualne to też coś.

          Wiesz co, nawet jeśli by go nijak nie ukarali, to ważne jest, że Ty
          sama nie postawiłaś się w sytuacji bezbronnej, niezdolnej do
          jakiejkolwiek reakcji ofiary i nie odpuściłaś. Super, że zgłosiłaś
          sprawę, bardzo dobrze że Twój masażysta zachował trzeźwość myślenia
          i Ci to doradził.
          Mam nadzieję, że kara, jaka by nie była, sprawi że facet następnym
          razem będzie trzymał łapska przy sobie. I choćby nie wiadomo jak Cię
          ktoś prowokował, nie daj sobie wmówić i nie przyznaj, że to była
          błaha sprawa, że mogłaś sobie odpuścić zgłaszanie tego, że "w
          zasadzie nic się nie stało", i tym podobnych bzdur. Stało się -
          zgłaszamy i uważamy za ważne kradzieże czy zniszczenia naszych
          rzeczy, więc oczywiście, że naruszenie naszego ciała jest co
          najmniej tak samo ważne!
          Jesteś bardzo dzielna i mam nadzieję, że jak najwięcej kobiet
          potrafiłoby się zachować tak wspaniale jak Ty w takiej sytuacji, bo
          tylko dzięki temu tacy ludzie przestaną myśleć, że "no przecież nic
          nie zrobili" i że mogą być bezkarni.
          • turzyca Re: Zostałam pobita 26.06.10, 10:15
            Besame madrze pisze, bardzo dzielna jestes, bo nie tylko podjelas bardzo dobra
            decyzje, ale jeszcze w niej odwaznie trwasz.
            A jakbys potrzebowala jakiegos ekstra wsparcia, wygadac sie albo dostac porcje
            glaskow, to zawsze mozesz na nas liczyc.
    • renulec Re: Zostałam pobita 26.06.10, 08:54
      Nie mieści się w głowie, jak można w ten sposób traktować kobietę.
      Jakąkolwiek. Przecież ten facet to może czyjś mąż, chłopak, a z
      pewnością - syn! Postąpiłaś bardzo dobrze i mądrze. Wielkie brawa
      dla Twojego masażysty za wsparcie.
      Mam nadzieję, że temu indywiduum nie ujdzie to na sucho i sprawa
      będzie przykładowa.
      Świat nie jest zły, tylko niektórzy ludzie nie są go warci...

      Pozdrawiam serdecznie :*
    • thorrey Re: Zostałam pobita 26.06.10, 10:16
      Jestem w szoku.

      Nigdy chyba nie dam rady zrozumieć jak można coś takiego zrobić. O
      ile moge jeszcze sobie wyobrazić osobno, że istnieje ktoś, kto
      molestuje seksualnie kobiety na ulicy albo napada i bije przy okazji
      np. rabunku (oczywiście ja nie usprawiedliwiam, tylko mogę sobie
      wyobrazić takich przestępców), to sytuacja opisana przez
      wariemiktorię nie chce mi sie zmieścić w głowie. Tj. najpierw złapać
      za pierś, a potem pobić w momencie kiedy napastowana ofiara się
      broni.
      Taka osoba to już dla mnie jest ostatnim zwyrodnialcem i zagrożeniem
      dla bezpieczeństwa. Bo rzeczywiście, następną ofiarę może zgwałcić i
      zabić.

      Jesteś bardzo dzielna i podziwiam Cię.
    • pitupitu10 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 10:31
      Zachowałaś się super. Trzymam kciuki za pomyślne zakończenie sprawy. Sama,
      niestety, też padłam ofiarą takiego chama (jakiegoś gó... z podstawówki), i
      niestety stanęłam jak wryta nie do końca wierząc w to, co się stało, zamiast
      przywalić mu w twarz. A on się jeszcze popatrzył na mnie z wielce zadowoloną
      miną...
      Walcz i pokasz temu prostakowi, że kobieta to nie przedmiot.
      • swierszczowa1 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 11:10
        Ja też mam skłonności to stawania jak wryta. Brakuje mi w takich
        sytuacjach refleksu. Ciężko zachować trzeźwość umysłu. Uważam ze
        wariamiktoria zachowała sie bardzo, bardzo dzielnie. Jestem pod
        wrażeniem. Oczywiście że nie była to żadna jej wina i sprawa nie
        jest błaha. Naruszanie granic osobistych jest takim samym
        przestępstwem jak zabieranie rzeczy materialnych, albo i gorszym.
        Pozostawia ogromna traumę. Aczkolwiek wariamiktoria powinna być
        przygotowana ze może spotkać sie z osobami które tego nie rozumieją
        i będą faktycznie ja traktować jakby zgłaszała sprawę błahą. Warto
        żeby była na takie sytuacje przygotowana. Może temat takich sytuacji
        przegadać z psychologiem? Bardzo Ci wariamiktorio współczuję. Trzyma
        za Ciebie kciuki i życzę dużo sił fizycznych i psychicznych.
    • agus2412 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 10:41
      Ludzie są okropni. Dwa lata temu pobili mojego młodszego brata. O 10 rano,
      kilkadziesiąt metrów od szkoły, przy ruchliwej ulicy. Co ciekawe, nie zatrzymał
      się żaden samochód, nie przyszedł na pomoc nikt z pobliskich domów, nikt w
      pociągu nawet się nie zainteresował dlaczego jedzie zakrwiawiony nastolatek. Tak
      naprawdę nigdzie nie jesteśmy bezpieczni a ludzie rzadko kiedy chcą pomóc.

      wariamiktoria przesyłam tysiące głasków!
    • kasienka.body Re: Zostałam pobita 26.06.10, 10:43
      Marysiu bardzo współczuję i przytulam ciepło. Bardzo dobrze postąpiłaś, mam nadzieję, że ten palant zostanie odpowiednio ukarany.
    • kaga9 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 11:06
      Mocno współczuję sytuacji, ale też dołączam do braw, dzielnaś!

      Godzinę po Tobie...ech, napiszę oględnie, obie miałyśmy "udany" wieczór, tym
      bardziej łączę się w cierpieniu. Trzymaj się.
      • kk345 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 11:26
        > Godzinę po Tobie...ech, napiszę oględnie, obie miałyśmy "udany" wieczór, tym
        > bardziej łączę się w cierpieniu.

        Kaga, wszystko w porządku? Wirtualne uściski nie grzeją, wiem, ale wiesz, ze na
        wsparcie moralne na tym forum możesz liczyć...
        • kaga9 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 11:37
          Wiem, KK:) Dzięki. Jestem zła i czuję się skrzywdzona niesprawiedliwością i
          cwaniactwem innych; nikt nie ucierpiał w sensie fizycznym, mnie pewnie za jakiś
          czas (i kilkaset złotych, które będę musiała wydać) przejdzie.
          • kk345 Re: Zostałam pobita 26.06.10, 12:28
            Wiem, że świadomość, że zostało się oszukanym uwiera, jak bolący ząb i sprawia,
            że świat wydaje się zły a my sami-bezradni. Ale na szczęście większość ludzi
            jest nastawionych przyjaźnie lub neutralnie i to sprawia, ze daje się żyć:)
            Cwaniacy i przestępcy na szczęście są w zdecydowanej mniejszości...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja