elrosa
14.09.10, 23:38
Wiem, że na forum jest więcej informatyczek i mam cichą nadzieję, że któraś z Was będzie znać się na sprzęcie lepiej, niż ja ;-)
No, więc tak. Mam laptopa-prawie-staruszka (czteroletnia Maxdata 4510IW), który zdaje się wybierać na tamten świat, i średnio mi się to podoba.
Ostatnio, od czwartku wieczorem, zaczął mi się samoczynnie wyłączać (pierwszy raz po ~4 godzinach intensywnego użytkowania - w upały zdarzało mu się wyłączać z przegrzania, robi to dość specyficznie i tak samo zrobił wtedy, więc nie panikowałam specjalnie, przegrzanie było całkiem możliwe). Odstawiłam do ostudzenia, włączyłam po dwóch godzinach - zdechł znowu, tym razem po kilkunastu minutach. Do tego objawił się kolejny symptom - klawiatura zaczęła samoczynnie przestawiać się na numeryczną (dość złośliwie, bo nie świeci się przy tym kontrolka - zapala się dopiero, gdy nacisnę NumLock, i... układ klawiatury wraca do normy! Do czasu, rzecz jasna).
Po kilku próbach pracy na różnych systemach, wyjmowaniu to zasilacza, to baterii, obejrzeniu temperatury procesora stale utrzymującej się w granicach 60 stopni i kolejnych padnięciach postawiłam diagnozę: sprzętowe.
Odkręciłam tylną klapę, popatrzyłam na zadziwiająco słabo zakurzone wnętrzności, podrapałam się po głowie (jakie to wszystko malutkie i do siebie niepodobne!), zamknęłam klapę, poszłam spać.
O poranku zrobił mi ten sam numer, więc zaniosłam do serwisu.
W serwisie postał sobie grzecznie, odebrałam dzisiaj z diagnozą: zdrowy. Pozastanawialiśmy się z serwisantem, co też mogło mu być, serwisant wysunął supozycję, że to zasilacz (stary mi zdechł, korzystałam z nowego typu "uniwersalny" ustawionego na odpowiednie 20V, w serwisie korzystali ze swoich własnych). Dostałam taki sam, jak używany w serwisie, mam sobie przez trzy dni potestować i jeśli nadal będzie mi sam z siebie zdychać, odnieść z powrotem.
Póki co, na nowym zasilaczu żyje (jeszcze), ale niestety problem z numeryczną trzyma się nieźle (pisząc ten tekst włączałam i wyłączałam NumLocka chyba 10 razy) i obawiam się, że w końcu zacznie z powrotem padać. Najgorsze, że do 20 września komputer jest mi niesamowicie potrzebny i wolałabym, żeby nie stał bezczynnie w serwisie. Szczególnie, że jestem z nich średnio zadowolona - podejrzewam, że zamiast porządnego przetestowania po prostu postawili uruchomionego lapa na półce i tak sobie trzy dni postał.
No, ale nie w tym sęk. Dręczy mnie niewiedza - co może powodować takie, dość irytujące, problemy? Z początku podejrzewałam chłodzenie, ale wiatraczek pracuje bez zmian (od pewnego czasu głośniej, ale wiek swoje robi) i tak naprawdę nie zauważyłam, żeby procesor nagrzewał się bardziej, niż zwykle. W serwisie z technicznego żargonu zrozumiałam, że może to być awaria układu na płycie głównej, odpowiadającego za kontrolę temperatury procesora i odcinanie zasilania w przypadku wykrycia zbyt dużej (jeśli coś zmyślam, przepraszam, hardware to dla mnie szara magia, a ten laptopowy to już najczarniejsza ;-)). To z kolei nie powodowałoby głupawki z klawiaturą. Sama klawiatura nie powodowałaby typowego dla przegrzania wyłączenia. A może jednak...? Ratunku, jak ja bym chciała wiedzieć, co mi się psuje! ;-)
PS. I gdzie na tej mini-płytce głównej schowały mi się gniazda pamięci? ;-)