Dodaj do ulubionych

jak korzysta się z chomikuj.pl?

25.11.10, 11:21
wstyd, ale zacofana jestem:( możecie mnie oświecić:)
Obserwuj wątek
    • plecha1 Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 25.11.10, 12:43
      Jeśli pobierasz pliki do 1 mega, to nie musisz się rejestrować. Jeśli chcesz większe, to musisz założyć sobie konto. Wówczas darmowo masz tygodniowo 50 mega transferu. Gdy potrzebujesz ściągnąć większy plik, to musisz zakupić dodatkowy transfer poprzez przelew bądź sms (taniej wychodzi przelewem, bo odpada vat - 2 giga jest za parę złotych).

      Mo
      • plecha1 Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 25.11.10, 12:44
        Grr, wysłało się za szybko. Sporo formatów plików ma opcję podglądu - możesz podejrzeć kawałek dokumentu, zanim zdecydujesz się ściągnąć :)
    • nomina Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 25.11.10, 23:33
      Magio, z chomika się nie korzysta, bo chomik to w przytłaczającej większości produkty pochodzące z przestępstwa (nielegalne reprodukowanie i dystrybucja na szkodę bez zgody właścicieli praw - i w dodatku za pieniądze, bo to, że Ty nie zarabiasz, nie znaczy, że chomik działa charytatywnie ;). Prawie nikt na chomiku nie ma licencji na rozpowszechnianie utworów i osoby te okradają twórców. Co w konsekwencji odbija się też na Tobie, bo jak mnie chomik i spółka okradną z tantiem i nie będę miała dochodów, to ja pójdę po zapomogę czy zasiłek, który zostanie mi wypłacony z Twoich podatków. I tylko chomik na tym zarobi.

      W dodatku chomik to straszny łobuz, bo jak mu wydawcy zagrozili zbiorowym pozwem, to miauknął, że przygotowuje projekt licencyjny - na co wszyscy przystali, bo przecież nie chodzi o sądzenie się, tylko o odebranie własnej pensji, jaką jest honorarium autorskie, i grzecznie poczekali, co też chomik zaproponuje, żeby użytkownicy mogli korzystać, a właściciele praw autorskich - nie tracić na tym (np. coś takiego jak legalne serwisy udostępniające nagrania za grosze, ale też uczciwie parę groszy twórcom płacące i pobierające własną prowizję za pośrednictwo). A chomik, zamiast przedstawić ten projekt, oszukał i przeniósł się na Cypr.

      Przypominam też, że z racji tego procederu chomik jest uznany za serwis naruszający prawo, więc jego użytkownicy też mogą spotkać się z takim zarzutem. A w niektórych zawodach taki zarzut może trochę skomplikować życie...
      • elftherinii Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 26.11.10, 14:46
        Ja wiem ze straszny offtop ale zawsze jak słyszę o prawach autorskich to mną nosi. Przy obecnych cenach książek i płyt mało kogo stać na oryginalne nagrania...
        Muzykę można słuchać na youtube chociażby ale z książkami jest większy problem (a podobno mają jeszcze zdrożeć). Szczerze mówiąc serwisy typu chomik są wybawieniem dla studentów, bo na książki potrzebne do nauki mało kogo stać (pamiętając, że ksero też jest nielegalne a biblioteka ma np 1 czy 2 pozycje na kilkaset studentów).
        Jeśli ceny książek/płyt byłyby normalne (czyt. niższe) to na pewno więcej osób by je kupowało - logiczne, że wygodniej się uczy z książki niż pdf'a.
        • elftherinii Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 26.11.10, 14:50
          Zapomniałam dodać, że rozumiem, że brak pieniędzy nie usprawiedliwia pobierania plików. Ale będąc pisarzem/wykonawcą/wydawcą itp watro też spojrzeć na to z drugiej strony.
        • nomina Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 16:08
          Elfie, ale to Twoja wina ;).

          A poważnie - z ceny detalicznej, którą płacisz w kasie, dystrybutor zabiera 50-55%. Tak, ponad połowę! Mały wydawca musi przejść przez 2 dystrybutorów, bo takie empiki i spółka z nim nie rozmawiają. Abyś zobaczyła książkę na półce, wydawca musi zapłacić 12.000 plus VAT za dwa tygodnie, a za katalog grudniowy - ok. 50 tys. (ceny sprzed ponad dwóch lat, mogą być nieco nieaktualne). Recenzja na Onecie, WP itp. z, cytuję ofertę "wymoderowaniem dyskusji pod nią" to 9000 plus VAT. Pomijam oszustwa w postaci podszywania się pod uczciwych rekomendujących i robienie kryptoreklamy na forach - średnia cena to 100 zł za 100 postów, wymóg "pisanie z minimum 2-3 kont, posty wyglądające na prawdziwe" (cytat z oferty).

          Dalej - wydawca ustala tę cenę detaliczną. Merlin zawyża ją o 10-20%, pisząc, że ta zawyżona to prawdziwa rynkowa, potem obniża o 10% i pisze, że czytelnik oszczędza, chociaż naprawdę przepłaca. Np. ja z mojego Nominiusza dostawałam (o ile, bo dystrybutor się nie rozlicza miesiącami!) 18,50, przy czym zaparłam się i nie płaciłam haraczy, a merlin sprzedawał za 41, pisząc, że cena rynkowa to 43 zł.

          To można by zmienić, ale... czytelnicy uważają, że księgarnia to empik czy merlin i kogo nie ma tam, ten nie istnieje. A na takiej postawie żerują ci duzi odbiorcy. I tracą czytelnicy. Ot, przykład: ja walczyłam o uczciwe ceny dla klientów, więc za karę zostałam "zdjęta z oferty" tych podmiotów i takie tam jeszcze różne przykre sprawy były. W ten sposób jestem mniej obecna w tych kanałach i mniej osób wie, że oferowałam akcje typu druga, dowolnie wybrana książka w prezencie przy zakupie jednej, do tego kupony rabatowe na zakupy u partnerów (głównie naszych lobbystek jak BiuBiu, Artlantyda, sklepy z bielizną) czy punkty w programie, które były potem wymieniane na rabaty w usługach medycznych.
          Oczywiście, ja nie zabraniam robienia zakupów w drogich sklepach typu empik :), tylko pokazuję Ci, że droga cena książki to wina patologii dystrybucyjnej. Wydawca ma zysku jakieś 10-20%, autor 5-10%, ci, co opracowują ją technicznie, to już w ogóle grosze dostają. Ci, od których najbardziej zależy kształt książki, zarabiają najmniej. To tylko tak wygląda, że wydawca jest pazerny :).

          A teraz jeszcze poważniej: co to za argument - bo Cię nie stać, to ściągasz nielegalnie? A jak Cię nie stać na stanik, to go kradniesz? Nie stać Cię na książki do nauki? Zarób na nie. Większość wydawnictw naukowych oferuje już opcję druku na żądanie lub udostępniania znacznie taniej ebooków - skrzyknij grupę z roku, dostaniecie jeszcze większy rabat.

          Co do własnych notatek: nieprawda, one też podlegają prawu autorskiemu. Jeśli to zupełnie własna rzecz, to tylko ich twórca może decydować, jak je rozpowszechniać. Ale wiele notatek to de facto spisane notatki wykładowcy, a do nich ma prawo wyłącznie ten wykładowca.

          Co do filmu nagranego z TV. Prawo do filmu i rozpowszechniania ma twórca lub płatnik licencji. Film można obejrzeć, można go nagrać dla siebie i oglądać prywatnie. Wrzucać na chomiki i inne cuda - już nie, bo to nielegalna dystrybucja (zapłaciłaś właścicielowi praw autorskich licencję za rozpowszechnianie?). I nie chodzi o to, że narusza prawo wrzucający, a ściągający nie, bo nie w tym rzecz.

          Ad. biblioteki - problem w tym, że one łamią prawo. Ustawa o bibliotekach, egzemplarzach obowiązkowych dała prawo gromadzenia dóbr kultury w celu pielęgnowania polskiej kultury, ale nie jest napisane (i być nie może), że ich udostępnianie ma być za darmo. Aby wypożyczyć film, wypożyczalnia płaci licencję. Aby grać piosenkę - radio płaci licencję. Dlaczego biblioteka wypożycza lub udostępnia do darmowej lektury na miejscu nie tylko bez opłat licencyjnych, ale jeszcze zarabiając na kserokopiach i reprodukcjach? Jak będę miała wolną chwilę, to zapytam dział ochrony konkurencji UOKiK, na jakiej podstawie prawnej dzieje się taka nierówność w traktowaniu podmiotów gospodarczych.
          • elftherinii Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 16:54
            A jakie mamy realne alternatywy dla Empika, Merlina, Świata Książki czy Matrasa?
            Szczerze mówiąc nie widziałam dawno innej księgarni (bo naukowa się chyba nie liczy?:P).

            >A teraz jeszcze poważniej: co to za argument - bo Cię nie stać, to ściągasz nielegalnie? A jak Cię nie stać na stanik, to go kradniesz? Nie stać Cię na książki do nauki? Zarób na nie. Większość wydawnictw naukowych oferuje już opcję druku na żądanie lub udostępniania znacznie taniej ebooków - skrzyknij grupę z roku, dostaniecie jeszcze większy rabat.

            post nizej napisałam, że nie jest to usprawiedliwieniem i ja się nie usprawiedliwiam. Ale też kiedy tylko jestem w stanie - kupuję książki. Są jednak sytuację kiedy nie mogę jej kupić - a mieć muszę. Przykro mi - siedzę na uczelni od rana do nocy i nie mam kiedy dorobić - poza tym to paranoja, żeby jeden tom ksiązki kosztował po 60 zł (miekka okładka) a zbiory zadań jeszcze więcej. Jestem niestety staroświecka i nie potrafię uczyć się z ebooka - moja nauka nie może być uzależniona od baterii laptopa. Porównywanie zbioru zadań (których muszę mieć np 3 na każdy przedmiot) do stanika jest w ogóle bez sensu - stanik mogę kupić jeden i to o wiele taniej.

            >>Ale wiele notatek to de facto spisane notatki wykładowcy, a do nich ma prawo wyłącznie ten wykładowca.

            Hmm przyznam się, że nie rozumiem. Jeśli robię notatki z prezentacji, która była na wykładzie to napisane przeze mnie notatki podlegają prawom autorskim wykładowcy?

            Co do bibliotek - hmm jeśli mają być płatne to jak się ma wypożyczanie obowiązkowych lektur (za opłatą!)? Jeśli ktoś byłby w naprawdę beznadziejnej sytuacji finansowej to jego dzieci nie mogłyby się uczyć - bo nie miałyby pieniędzy na WYPOŻYCZENIE książki?
          • zarin Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 17:32
            > A teraz jeszcze poważniej: co to za argument - bo Cię nie stać, to ściągasz nie
            > legalnie? A jak Cię nie stać na stanik, to go kradniesz? Nie stać Cię na książk
            > i do nauki? Zarób na nie.

            Lol. To czasami idzie w tysiące. Nie mówiąc o tym, że niektórzy studenci muszą zarabiać po prostu na życie.

            Z ręką na sercu: zrezygnowałabyś z kształcenia, mając do wyboru ściąganie/kserowanie podręczników albo rzucenie studiów?
          • edhelwen a gdzie mogę LEGALNIE obejrzeć najnowszy SouthPark 28.11.10, 17:32
            ?? Nie mam kanałów typu Comedy Central, MTV (gdzie zresztą lecą chyba starsze serie).
            Moim zdaniem walka z piractwem to przede wszystkim powinno być ułatwienie DOSTĘPU do pewnych mediów.
            "Dorian Gray" - premiera światowa 9.9.9 ;) premiera w Polsce pod koniec października tego roku. Ja grzecznie czekałam na polską premierę, ale bez przesady. Niektóre filmy NIGDY nie zostały wyświetlone/wydane na dvd w Polsce, czasem się pojawiły RAZ na jakimś niszowym festiwalu. Czasem leciały, ale w niszowych kinach, w moim mieście niektórych filmów w ogóle nie ma.
            Płyty - na premierę niektórych w Polsce trzeba czekać kilka miesięcy, jeśli W OGÓLE zostaną wydane. Dla fana zespołu to wcale nie jest zabawne - sprowadzać płytę np. z USA. Ceny na Amazonie - zabijają. Dobrze, że jest eBay.
            Mangi (mój "konik") i anime - jeśli coś nie zostało wydane w Polsce to co mam za przeproszeniem robić? Nie ściągać skanów, nie czytać on-line? Co mogę to kupuję za granicą (znajomi, eBay), ale to nie jest to samo co polskie wydanie dostępne od ręki.
            I tak - ja z chęcią kupię mangę, obejrzę film, posłucham płyty LEGALNIE jeśli tylko będzie szansa. Wcale nie lubię ściągać z internetu i cackać się z zamawianiem z zagranicy, wolę oglądać oryginały - najlepiej w kinie, mangi czytać w wersji papierowej, płyty oryginalne (mp3 to nie to samo) i z książeczką :P a nie "polskie wydanie dla ubogich" (czasem jedyne dostępne wydanie danego albumu w Polsce!!!), książek w wersji elektronicznej w ogóle nie uznaję, bo takie czytanie mnie męczy.
            • edhelwen Re: a gdzie mogę LEGALNIE obejrzeć najnowszy Sout 28.11.10, 17:34
              ps. największym przebojem było czekanie wiele miesięcy na ostatnią (a może trzecią?) serię Prison Break na Polsacie :P całe szczęście można było ściągać z sieci dzień po premierze w amerykańskiej tv :P
            • edhelwen Re: a gdzie mogę LEGALNIE obejrzeć najnowszy Sout 28.11.10, 17:37
              aha i jeszcze idiotyzmem wydaje mi się walka z napisami do filmów, bo osobiście często ściągam napisy po to, aby przypomnieć sobie niektóre teksty z filmów, które kiedyś oglądałam. A nie po to, aby obejrzeć piracki film z napisami :/
              • palacsinta Re: a gdzie mogę LEGALNIE obejrzeć najnowszy Sout 28.11.10, 20:44
                edhelwen napisała:

                > aha i jeszcze idiotyzmem wydaje mi się walka z napisami do filmów, bo osobiście
                > często ściągam napisy po to, aby przypomnieć sobie niektóre teksty z filmów, k
                > tóre kiedyś oglądałam. A nie po to, aby obejrzeć piracki film z napisami :/

                Que? Przecież do tego wystarczą wikicytaty, cytaty na imbd, albo transkrypty filmów, których w sieci pełno.
                • edhelwen Re: a gdzie mogę LEGALNIE obejrzeć najnowszy Sout 28.11.10, 21:53
                  "transkrypty filmów" - co to takiego?? To nie jest to samo co napisy w formacie txt?
                  • palacsinta Re: a gdzie mogę LEGALNIE obejrzeć najnowszy Sout 28.11.10, 23:35
                    edhelwen napisała:

                    > "transkrypty filmów" - co to takiego?? To nie jest to samo co napisy w formacie
                    > txt?

                    To jest to, co w wypadku przeważającej większości filmów wyskakuje w googlu po wpisaniu "nazwa filmu transcript". Zazwyczaj jest to spisana ścieżka dźwiękowa.
                    • edhelwen Re: a gdzie mogę LEGALNIE obejrzeć najnowszy Sout 28.11.10, 23:58
                      dzięki :) wyszukałam na próbę dla Shreka i faktycznie znalazłam kilka :)
            • edhelwen apropos - Amazon uk a używane książki 28.11.10, 23:17
              czy w ogóle istnieje możliwość zamówienia używanych książek do Polski? Próbowałam kilka razy, ale odrzucało mi adres przez to, że Polska nie jest jednym z "Amazon Marketplace" czy jakoś tak :/ Mogłabym mieć to co chcę za grosze, ale jako mieszkanka kraju 3 świata nie mogę?
              • pitupitu10 Re: apropos - Amazon uk a używane książki 02.01.11, 18:48
                edhelwen napisała:

                > czy w ogóle istnieje możliwość zamówienia używanych książek do Polski? Próbował
                > am kilka razy, ale odrzucało mi adres przez to, że Polska nie jest jednym z "Am
                > azon Marketplace" czy jakoś tak :/ Mogłabym mieć to co chcę za grosze, ale jako
                > mieszkanka kraju 3 świata nie mogę?

                Jest dokładnie tak, jak piszesz. Myślę, że kiedyś to się zmieni, ale na razie Polacy nie mogą korzystać z Marketplace. Używane książki możesz kupić na www.abebooks.com/ .
          • slotna Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 17:42
            > I nie chodzi o to, że narusza prawo wrzucający, a ściągający nie, bo nie w tym rzecz.

            Sama napisalas "Przypominam też, że z racji tego procederu chomik jest uznany za serwis naruszający prawo, więc jego użytkownicy też mogą spotkać się z takim zarzutem. A w niektórych zawodach taki zarzut może trochę skomplikować życie...", wiec dobrze by bylo wiedziec, kiedy sie to prawo narusza, prawda? ;)
          • moniach_1 Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 17:51
            > To można by zmienić, ale... czytelnicy uważają, że księgarnia to empik czy merl
            > in i kogo nie ma tam, ten nie istnieje.
            Ja nie korzystam Merlina czy Empiku, bo nie znam innych księgarni, jeśli znajdę coś gdzie indziej taniej, to kupuję gdzie indziej. Często nie znajduję, więc kupuję tam.

            >Nie stać Cię na książki do nauki? Zarób na nie.
            Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie studenta zarabiającego tyle, żeby być w stanie kupić sobie wszystkie potrzebne książki, archiwalne czasopisma, żeby przeczytać jeden artykuł itd.

            >Ale wiele notatek to de facto spisane notatki wykładowcy, a do nich ma prawo wyłącznie ten >wykładowca.
            Masz na myśli np. moje notatki robione w trakcie słuchania wykładu? Jeśli tak, to to jest chore i przerażające...

            > Ad. biblioteki - problem w tym, że one łamią prawo. Ustawa o bibliotekach, egze
            > mplarzach obowiązkowych dała prawo gromadzenia dóbr kultury w celu pielęgnowani
            > a polskiej kultury, ale nie jest napisane (i być nie może), że ich udostępniani
            > e ma być za darmo. Aby wypożyczyć film, wypożyczalnia płaci licencję.
            Część bibliotek wypożycza również za darmo filmy, czasem do oglądania na miejscu, czasem do wypożyczenia do domu. Bardzo mnie cieszy ta opcja, nie wszystko jest akurat w kinie.

            > Dlaczego biblioteka wypożycza lub udostępnia d
            > o darmowej lektury na miejscu nie tylko bez opłat licencyjnych, ale jeszcze zar
            > abiając na kserokopiach i reprodukcjach?
            Ok, jeśli chodzi i kserowanie, to rzeczywiście fajnie byłoby wprowadzić jakieś prawo mówiące o dzieleniu się kasą z ksera z wydawcą czy autorem. No ale nie mów, że jesteś zwolenniczką płatnych bibliotek, przecież to już w ogóle jakaś straszna wizja!
          • zawsze_zielona Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 18:16
            Porowanie biblioteki do wypozyczalni filmow jest jest prawidlowe, bo wypozyczalanie zarabia na siebie a biblioteka nie. Czy to nie jest tak, ze biblioteki sa utrzymywane z pieniedzy podatnika?
            • edhelwen Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 22:38
              Pewnie z pieniędzy podatnika, być może prywatnych donacji oraz z kar pieniężnych
            • nomina Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 23:00
              Ustosunkuję się tak hurtem:

              Tak, ja wiem, że z powodu dystrybucji ceny są koszmarnie wysokie, ale to nie jest usprawiedliwienie. Zwłaszcza że ja, autorka, też chcę z czegoś żyć, jeść, opłacać leki, o własnym mieszkaniu nie wspomnę. Napisz do wydawcy, że sprzedasz mu 5 egzemplarzy, jeśli da Ci jeden gratis - na pewno pójdzie na taki układ. On dostaje z tej książki za 60 zł jakieś 27-30 zł, a jeszcze musi zapłacić kilkanaście tysięcy haraczu. Ucieszy się. Umów się, że kupicie na roku np. 500 egz., ale chcecie 50% rabatu. Poproś o egzemplarz(e) w zamian za reklamę na swoim blogu. Na torbie (plakietka) czy choćby w zamian za rozniesienie iluś ulotek. Gdybyś zwróciła się do mnie z takimi propozycjami - ja bym się ucieszyła.

              Tak, wiem, potrzebujesz się uczyć, rozumiem, ale ja też chcę przeżyć :). Zarin, oddasz mi swoją pensję :)? Edhelwen, Ty nie masz Comedy, a ja nie mam na leki i opłaty za mieszkanie - oczywiście, nie przez Twojego chomika, tylko przez system, który mnie stawia w takiej sytuacji. Licytujesz się dalej ;)?

              Alternatywy - to jest problem powodowany tak naprawdę przez czytelników. Jak długo klienci utrzymują te molochy, tak długo inne formy dystrybucji będą niszowe. Ja próbuję coś testowo zmienić, żeby i mnie, i moim czytelnikom było lepiej, ale z powodu ograniczeń, o których trochę pisałam w innych wątkach, powoli to idzie :(.

              Notatki - toteż piszę, zależy, jak one de facto wyglądają. Ale jeśli są Twoje i tylko Twoje, to i tak primo: Ty masz decydować, komu je udostępnisz, a nie jakiś użytkownik o nicku chomik717, który kopiuje, ile wlezie, secundo zaś: chomikuj.pl powinno dać Ci część przychodu z reklam. Dałaś im licencję? To czemu to oni zarabiają na Twoich notatkach :(?

              Słotna, tak, myślałyśmy teraz o dwóch różnych rzeczach. Ale jeśli z jednej strony tak się kantuje w branży wydawniczej, jak to się dzieje w wykonaniu dystrybucji, z drugiej - ZAiKS ściga przychodnie lekarskie, w których rejestratorki słuchały sobie radia - to możesz liczyć się z tym, że dzieląc się na chomiku ulubionym wykonaniem piosenki (nawet zupełnie niewinnie), usłyszysz zarzut i np. będziesz miała problem z ubieganiem się o niektóre stanowiska pracy :(.

              Biblioteki - macie rację, ale to jest sprawa MEN. To ono, kuratoria, samorządy mają zadbać o zakup licencji na wypożyczanie. I to jednocześnie odpowiedź dla Zawsze Zielonej - to jest dokładnie ten sam mechanizm, tylko płatnik inny. Państwo (czyli de facto podatnicy) ma utrzymać biblioteki. Ale dlaczego ma to robić wydawca? Czy wydawca ma z tego tytułu ulgi? Państwo w ww. instytucjach ma zapłacić wydawcom za egzemplarze komercyjne, do publicznego wypożyczania, czyli droższe. Akurat w szkole to jeszcze da się podciągnąć pod działalność edukacyjną, ale dlaczego biblioteka udostępniająca książki za opłatą (abonament, ksero) i osobom, które potrzebują materiałów do pracy, za którą dostaną pieniądze (dodatek za stopień naukowy, tantiemy, grant itd.) - nie rozlicza się z właścicielem praw autorskich? Czy ja płacę mniejszy abonament RTV? Nie, ZAiKS nie odpuszcza mi nawet za Chopina. Na marginesie: wypożyczanie filmów też jest naruszeniem prawa, bo biblioteka multimedialna bierze za to pieniądze, a wypożycza egzemplarz do użytku prywatnego - chyba że to są komercyjne, wtedy przepraszam :).

              Kochane, biblioteki już są płatne! Płacimy na nie z podatków, potem po raz drugi abonament, po raz trzeci za ksero. Tyle że - podobnie jak w dystrybucji - na tych opłatach wiszą wszyscy, tylko nie autor i wydawca. One idą na pensję pana dyrektora, na pensję dystrybutora, na Ministra Kultury i na sto innych rzeczy.

              Same widzicie problem - że człowiek chce kupić, ale albo mu się nie daje, albo się go żyłuje po drodze. Dlatego potrzebna jest rewolucja systemu. Żeby a) usunąć pijawki niemające z procesem twórczym nic wspólnego i b) żeby opłaty były rozdzielane sensownie i między tych, którzy na to zapracowali. Serwisy muzyczne czy niektóre audiobookowe już zaczynają "czaić", tyle że tam znowu autor/kompozytor ma za mały udział, więc nawet jeśli abonament za dostęp jest mały, to autor ma jeszcze dużo za mało :).

              Głosujcie nogami, to wszyscy na tym wygramy :). Słowo honoru, że na drogich książkach najbardziej tracą autorzy, wydawcy i czytelnicy :).

              A tak przy okazji: jak uda mi się zrobić ten "alternatywny model", miałybyście ochotę pomóc mi w jego testowaniu?
              • edhelwen Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 23:13
                "Edhelwen, Ty nie masz Comedy, a ja nie mam na leki i opłaty za mieszkanie - oczywiście, nie przez Twojego chomika, tylko przez system, który mnie stawia w takiej sytuacji. Licytujesz się dalej ;)?"

                wiesz, ja nie ściągam książek z chomika :P i nie płacę im ani grosza :PP (korzystam z darmowych transferów) Btw to polecam odcinek South Parka właśnie o piractwie internetowym :PPP i odcinek IT Crowd "Moss and the German" :PPP

                Co do bibliotek, to będąc studentką innej uczelni niż uczelnia, do której należy biblioteka (z której chciałam korzystać), musiałam płacić ok. 15zł za założenie karty plus za ksero w "niestudenckich" cenach, bo nie miałam prawa do wynoszenia książek.

                W każdym razie dopóki "system" jest taki a nie inny - nie zamierzam się kajać, że czasem zdarzy mi się coś ściągnąć z sieci (zwłaszcza, że często mnie z tego powodu krew zalewa)
              • moniach_1 Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 29.11.10, 01:31
                > A tak przy okazji: jak uda mi się zrobić ten "alternatywny model", miałybyście
                > ochotę pomóc mi w jego testowaniu?
                ja bardzo chętnie.

                A nawiasem: ja chomika nie lubię, ale np. część moich prowadzących zamieszcza tam materiały, co prawda małe objętościowo, więc nie trzeba było mu płacić, ale pamiętam, że miałam sytuację, że chomik był jedynym miejscem, gdzie znalazłam daną rzecz. Po włączeniu w to rozwiązań płatnych. I niestety zapłaciłam im za transfer.

                Ostatnio sporo korzystam z rapidshare, bo jest czasem właśnie jedynym miejscem gdzie mogę coś znaleźć i znów korzysta na tym nie ten, kto powinien :(
              • elftherinii Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 29.11.10, 16:49
                nomina napisał(a):

                > Ustosunkuję się tak hurtem:
                >
                > Tak, ja wiem, że z powodu dystrybucji ceny są koszmarnie wysokie, ale to nie je
                > st usprawiedliwienie. Zwłaszcza że ja, autorka, też chcę z czegoś żyć, jeść, op
                > łacać leki, o własnym mieszkaniu nie wspomnę. Napisz do wydawcy, że sprzedasz m
                > u 5 egzemplarzy, jeśli da Ci jeden gratis - na pewno pójdzie na taki układ. On
                > dostaje z tej książki za 60 zł jakieś 27-30 zł, a jeszcze musi zapłacić kilkana
                > ście tysięcy haraczu. Ucieszy się. Umów się, że kupicie na roku np. 500 egz., a
                > le chcecie 50% rabatu. Poproś o egzemplarz(e) w zamian za reklamę na swoim blog
                > u. Na torbie (plakietka) czy choćby w zamian za rozniesienie iluś ulotek. Gdyby
                > ś zwróciła się do mnie z takimi propozycjami - ja bym się ucieszyła.
                >

                Nomino nie zrozum mnie źle - książki które ja potrzebuje to niekiedy są książki wydane milion lat temu i albo wznawiane albo nie. Wątpię też żeby wydawnictwa typu PWN chciały w ogóle z nami rozmawiać - na roku mam 100 osób, wszyscy nie kupią na pewno. Nawet z rabatami - to dalej są sumy takie, że głowa boli. No mogę nie jeść - jasne ale czy na prawdę o to chodzi?
                Wydawnictwa naukowe nie potrzebują reklamy - ich książki są po prostu niezbędne pewnej grupie osób i nie da się tego przeskoczyć.

                > Tak, wiem, potrzebujesz się uczyć, rozumiem, ale ja też chcę przeżyć :). Zarin,
                > oddasz mi swoją pensję :)? Edhelwen, Ty nie masz Comedy, a ja nie mam na leki
                > i opłaty za mieszkanie - oczywiście, nie przez Twojego chomika, tylko przez sys
                > tem, który mnie stawia w takiej sytuacji. Licytujesz się dalej ;)?
                >
                Ok ale tu powiedziałaś coś z czym wszystkie się chyba zgodzimy - system jest do bani! Na prawdę wolałabym kupić książkę za np 25 zł ale żeby większa część kasy trafiła do autora. Ja mimo że mam dużo ściągniętych pdf-ów to żaden nie jest książką do czytania - wszystkie to naukowe, które muszę mieć. Do czytania dla przyjemności sobie uzbieram.

                > Alternatywy - to jest problem powodowany tak naprawdę przez czytelników. Jak dł
                > ugo klienci utrzymują te molochy, tak długo inne formy dystrybucji będą niszowe
                > . Ja próbuję coś testowo zmienić, żeby i mnie, i moim czytelnikom było lepiej,
                > ale z powodu ograniczeń, o których trochę pisałam w innych wątkach, powoli to i
                > dzie :(.

                Na razie niestety te molochy mają największy wybór, a niszowe księgarnie ciężko znaleźć...

                > A tak przy okazji: jak uda mi się zrobić ten "alternatywny model", miałybyście
                > ochotę pomóc mi w jego testowaniu?
                >
                Ja mogę pomóc na tyle na ile pozwoli mi czas:) W razie czego kontakt do mnie jest poniżej.
                • edhelwen Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 29.11.10, 18:38
                  a książki hm może nie stricte naukowe, ale takie opracowania regionalne - krajoznawcze, o cmentarzach etc. kosztują słono :/ Gdyby coś takiego było mi potrzebne/przydatne do pisania pracy, to proste, że musiałabym pożyczyć/skserować/ściągnąć (chociaż na necie pewnie nie ma). Obecnie kupiłabym sobie dla przyjemności, ale mnie nie stać :( A bez potrzeby nie będę kserować.
                • turzyca Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 29.11.10, 18:58
                  > Nomino nie zrozum mnie źle - książki które ja potrzebuje to niekiedy są książki
                  > wydane milion lat temu i albo wznawiane albo nie.

                  O, to jest moja wielka bolaczka. Kazdy historyk pracujacy z zrodlami potrzebuje takie narzedzia, jakim jest "chronologia". Ksiazka Wlodarskiego zostala wydana w 1957 roku w nakladzie 300 egzemplarzy. I jus, sugestie kierowane do PWN-u, ze mogliby zrobic wznowienie - jak grochem o sciane. Machnelam reka, kupilam za 17,5€ podrecznik Grotefenda, niemieckojezyczny, ale to mi nie przeszkadza, drukowany na cienkim papierze, w gumowanej okladce, targam go ze soba po archiwach i bibliotekach i jest do tego idealnie dostosowany, maly, lekki i odporny. W 2007 roku PWN zdecydowalo sie na reprint "Chronologii polskiej". Ksiazka wydana jest na porzadnym, grubym papierze, ma wymiary 17x24 i jest w miekkiej oprawie. 3 lata temu kosztowala 70 zlotych. Przepraszam, ale jaki jest sens tej ksiazki? Zaopatrzenie bibliotek w nowe egzemplarze? Przeciez tego nie da sie ze soba nosic, bo po paru miesiacach intensywnego uzytkowania wyglada jak szmata, a ciezkie jest jak nieszczescie. No i cena zwala z nog, ktory student to kupi? Naprawde nie mozna bylo wzorem Niemcow zrobic z tego lekkiej, porecznej ksiazeczki w sensownej cenie? No i nagle okazuje sie, ze w Polsce nawet podreczniki sie nie sprzedaja.
                  • elftherinii Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 29.11.10, 19:11
                    Turzyco: Fizyka Hallidaya w dwóch wielkich tomach i twardej okładce to też kpina.
                    Wersja droższa (5 tomów plus zbiór zadań - każdy tom to około 60 zł) jest niby w miękkiej okładce ale waży dużo;/. Na szczęście nie muszę tego nosić. Wykłady Feynmana też każdy po około 60 zł - do tego gruby papier i twarda okładka. (Fenomen twardych okładek jest dla mnie zagadką od zawsze).
                    Mi najbardziej się podoba wymaganie zbiorów zadań, których używał mój dziadek. Tj wydanych w latach kiedy on studiował (wznowień brak).

                    Najlepsze, że zapisy do biblioteki trwały u nas tyle, że na te egzemplarze w najmniejszych ilościach pierwszy rok nie miał szans się załapać.
                • zireael00 Re: Wydane przed wiekami w małym nakładzie... 29.11.10, 22:15
                  Znam ten ból.
                  Nasz podstawowy podręcznik, z którego korzystamy praktycznie bez przerwy został ostatni raz wydany jakieś 7-8 lat temu, nakład się oczywiście wyczerpał. Widziałam tę mityczną książkę raz-u prowadzącego zajęcia. ;) Sama mam ksero z ksera.
                  A największy hit to jedna z lektur na gatunki dziennikarskie (na szczęście nieobowiązkowa) - wydana po raz pierwszy i ostatni 60 lat temu w nakładzie 1000 egzemplarzy. :D
        • turzyca Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 23:57
          Szczerze mówiąc serwisy typu chomik są wybawi
          > eniem dla studentów, bo na książki potrzebne do nauki mało kogo stać (pamiętają
          > c, że ksero też jest nielegalne a biblioteka ma np 1 czy 2 pozycje na kilkaset
          > studentów).
          > Jeśli ceny książek/płyt byłyby normalne (czyt. niższe) to na pewno więcej osób
          > by je kupowało - logiczne, że wygodniej się uczy z książki niż pdf'a.

          A ja jak zawsze przy tym temacie mam dwa pytania.

          1) Dlaczego wydawcy skryptow, podrecznikow itp nie oferuja druku na zadanie? Nie, nie kupie ksiazki, z ktorej mam przeczytac tylko jeden rozdzial. Albo 5 stron. Ale chetnie kupie tych pare stron legalnie od wydawnictwa. Od lat istnieja maszyny do druku na zadanie, koszt strony jest nizszy niz przy ksero, dolozyc do tego tantiemy i takie tam i w konkurencyjnej cenie oferujemy studentom LEGALNY produkt. Co wiecej - jesli wprowadzimy taka oferte, to moze oczekiwac od wykladowcow, ze beda domagali sie od studentow uzywania legalnych kopii. Postawmy na wspolprace - uczelnia+wydawcy, ustawmy probnie pare maszyn, a wydawcy niech przekaza pliki ksiazek.
          (Podpunktem tego pytania jest: dlaczego skrypty uniwersyteckiej nie sa wydawane w nakladach odpowiadajacych zapotrzebowaniu. Dlaczego mozna to bylo zalatwic w gospodarce niedoborow, dlaczego tak sie robi w Niemczech, a w IIIRP sie nie da?)

          2) Dlaczego w Polsce nie ma odpowiednika niemieckiego WORDu? Od kazdej kserokopii w Niemczech odprowadzana jest oplata na rzecz tej organizacji. Organizacja dzieli wplywy miedzy autorow, ktorzy zglosili u nich publikacje. Nie jest to duza kasa, ale jak widze, ze student kopiuje MOJ tekst, to mna nie szarpie, on to robi legalnie, ja za to dostalam juz pieniadze.
          • nomina Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 30.11.10, 20:13
            Turzyco - masz zupełną rację! Któreś wydawnictwo naukowe (GWP?) już udostępnia w ten sposób, tj. możesz kupić książkę papierową, e-book albo wybrane fragmenty w opcjach np. do 20 stron, 21-50 stron itd, nie wiem, czy nawet nie zróżnicowane czasowo (czasowy dostęp). Poza tym w dobie drukarni cyfrowych druk na żądanie nie jest problemem. A zrobienie e-booka z opcją wydruku fragmentów to już w ogóle taniocha. Problem leży gdzie indziej: autorzy są, za przeproszeniem, tak krojeni (od wysokości tantiem do niewypłacania ich przez wydawcę), że ani im się śni (lub ich spadkobiercom) dalej współpracować z tym wydawcą.

            Ja sama byłam naukowcem i moich pozycji też brakowało, więc znam ból. Dlatego wydaje mi się, że przyszłości należy upatrywać właśnie w takich bibliotekach na żądanie. Może nawet licencja na takie kanoniczne pozycje z różnych dziedzin powinna być kupiona przez Ministerstwo Nauki?

            Magia - jeśli ściągniesz z takiego chomika film, który emitowała TV, też jest to traktowane jako nielegalne rozpowszechnianie. Wprawdzie główny ciężar winy spadnie na udostępniającego, ale jeżeli ktoś doprowadzi do procesu w tej sprawie, możesz zostać włączona jako współsprawca - czy jakkolwiek to definiuje prawo, i gęsto się tłumaczyć. Oczywiście, takich procesów u nas nie ma, jest jednak taka możliwość.

            Plecha - te notatki też są chronione prawem autorskim. A jeśli są Twoje - masz prawo do tantiem za nie :).

            Kocie w trampkach - komplikacja wynika z faktu, że prawo nie nadąża za rozwojem technologicznym. Ja np. chętnie kupiłabym abonament czy jakiś pre-paid tantiemowy (dający mi np. za 20 zł prawo do 200 stron dowolnie wybranego tekstu, w przeliczeniu na standardową stronę maszynopisu) i kupowała fragmenty, które byłyby "opłacane" z mojej karty. Kurka, może wystaram się o jakąś dotację na taki system ;)?

            Brykanty - ja wiem, jakie jest prawo, ale to prawo narusza równość traktowania podmiotów gospodarczych oraz - nie wiem, jak to formalnie sformułować - równość traktowania obywateli.

            Oto bowiem:
            a) wydawca ma za darmo przekazać - a wytwórnia fonograficzna płyty już nie musi,
            b) jego książkę udostępnia się za darmo, tzn. wydawca ani autor nie dostają tantiem - a wykonawcom i kompozytorom płaci się z ZAiKS-u,
            c) za udostępnianie jego książek biblioteka pobiera pieniądze w postaci abonamentu i opłat za ksero, nie oddając z tej opłaty ani grosza wydawcy i autorowi - chociaż za emitowanie muzyki, również w instytucjach kultury, wydawca, wykonawca i kompozytor dostają tantiemy.
            I proceder ten uprawiany jest nawet przy muzyce, do której prawa wygasły, np. naszego dobra kulturowego, jakim był Chopin (za darmo nie wolno Ci go odtwarzać), a z drugiej strony kantuje się Kalicińską i jej wydawcę. Więc nikt mi nie wmówi, że to ochrona dóbr kultury! I w ten sposób kompozytor ma prawo do zarobku, ale literata już się kroi w imię rzekomych wyższych wartości. To jest nierówność prawna!

            Po nowym roku mam zamiar napisać duże pismo-artykuł na ten temat i wniosek o zmianę prawa, tylko nie wiem jeszcze, jak się formalnie do tego zabrać.

            Edhelwen - z Windą jest jeszcze śmieszniej. Za pakiet MS Office, OEM-owy i w promocji, zawierający tylko 3 programy (domowy ma 5), musiałam zapłacić 700 zł za 1 stanowisko, gdy domowy kosztuje niecałe 200. A ja, będąc 1-osobową działalnością gospodarczą, pracuję na nim mniej niż taki student, który dzieli się z pięcioma kolegami z akademika.

            Co do testów - to będzie (o ile uda się zrealizować) kwestia przetestowania, jak działa system, najlepiej na jak największej liczbie użytkowników (czy się nie sypie, nie wiesza, nie pada). Jeśli którejś z Was się spodoba i zechce w nim zostać jako uczestniczka, oczywiście - odpowiednio lepiej dopieszczona :), będzie mi bardzo miło :).

            A ja tak biję na alarm, bo dostawszy w tyłek za uczciwość (warczę i walczę o niepłacenie haraczy za recenzję i dystrybucję, bo to de facto odbija się na kieszeni moich czytelników - więc za karę "nie ma mnie" w ofercie, chociaż ludzie pytają się o moje książki; poza tym wyższe marże i opłaty to niższe pensje pracowników technicznych), stwierdziłam, że tym bardziej nie ma sensu tkwić w tym skostniałym systemie, skoro od przyszłego roku wchodzi VAT i książki zdrożeją ok. 15-20%. A ja nie chcę znowu podnosić ceny o 20%, żeby się nachapała horda pośredników, którzy nie umieją nawet przechować książki (mój rekord - 80% wycofanego nakładu wróciło w znacznym zniszczeniu, łącznie z pobazgroleniem okładki czarnym markerem).
            • yaal Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 02.01.11, 22:48
              > Któreś wydawnictwo naukowe (GWP?) już udostępnia
              > w ten sposób, tj. możesz kupić książkę papierową, e-book albo wybrane fragmenty
              > w opcjach np. do 20 stron, 21-50 stron itd, nie wiem, czy nawet nie zróżnicowa
              > ne czasowo (czasowy dostęp).

              PWN.

              Czytelnia naukowa: www.ibuk.pl/
              Papier + dostęp: ksiegarnia.pwn.pl/kategoria/151670/ksiazka_dostep_do_czytelni_online_ibuk_pl.html
              Druk na żądanie: ksiegarnia.pwn.pl/kategoria/125382/druk-na-zadanie.html

              > Poza tym w dobie drukarni cyfrowych druk na żądanie
              > nie jest problemem. A zrobienie e-booka z opcją wydruku fragmentów to już w o
              > góle taniocha.

              Zrobienie e-booka z nowej książki, owszem. Z książki wydanej n-dziesiąt lat temu, ciut drożej.
              • yaal Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 02.01.11, 22:51
                > Zrobienie e-booka z nowej książki, owszem. Z książki wydanej n-dziesiąt lat temu, ciut drożej.

                Zapomniałam dodać: sama cena to tylko część problemu, kompletnie pomijam tu kwestię umów, praw autorskich i dozwolonego pola eksploatacji.
      • plecha1 Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 28.11.10, 14:26
        Jasne, tylko na chomiku jest też wiele rzeczy, które nie są chronione prawem autorskim - np. wrzucone przez twórców notatki powstałe na podstawie lektury podręcznika albo zamieszczone przez ludzi z roku notatki z wykładów. Ściągam głównie tego typu rzeczy, a tymczasem mam wrażenie, że Ty z góry założyłaś, że każdy z chomika ściąga wyłącznie filmy, ebooki czy muzykę.
    • mag-ia1 Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 26.11.10, 16:24
      czy naruszam prawo jeśli nagrywam film, albo jakiś program z TV?, a jeśli ten sam film ściągam z chomikuj.pl?
      • slotna Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 26.11.10, 19:45
        > czy naruszam prawo jeśli nagrywam film, albo jakiś program z TV?, a jeśli ten s
        > am film ściągam z chomikuj.pl?

        Moze sie myle, ale tkwilam w przekonaniu, ze narusza ten, kto udostepnia, a nie ten, kto sciaga.
        • kotwtrampkach Re: jak korzysta się z chomikuj.pl? 26.11.10, 22:17
          slotna napisała:

          > > czy naruszam prawo jeśli nagrywam film, albo jakiś program z TV?, a jeśli
          > ten s
          > > am film ściągam z chomikuj.pl?
          >
          > Moze sie myle, ale tkwiłam w przekonaniu, ze narusza ten, kto udostepnia, a nie
          > ten, kto sciaga.

          w mojej prywatnej moralności złe jest sprzedawanie powielonych produktów, ale udostępnianie..? To tak, jakby nielegalnym było wypożyczanie książek z biblioteki, pożyczanie znajomym dvd, kopiowanie sobie SWOICH płyt na jeden pojemniejszy nośnik pamięci, słuchanie muzyki z sieci..?
          Za dużo jest w tym juz komplikacji mam wrażenie.. Są muzycy, którzy zarabiają na koncertach, a swoje płyty udostępniają bez opłat. Nie wiem, na czym mieliby zarabiać pisarze, ale nie wyobrażam sobie likwidacji bibliotek.. opłaty od wypożyczenia? Jest w sieci tylu blogerów, których teksty przyjemniej się czyta od niejednego książkowego bestseleru i opłat nie trzeba wnosić...
    • brykanty Biblioteki 30.11.10, 11:22
      Nomina napisała: "Ad. biblioteki - problem w tym, że one łamią prawo. Ustawa o bibliotekach, egzemplarzach obowiązkowych dała prawo gromadzenia dóbr kultury w celu pielęgnowania polskiej kultury, ale nie jest napisane (i być nie może), że ich udostępnianie ma być za darmo".


      USTAWA z dnia 27 czerwca 1997 r. o bibliotekach
      Ustawa określa ogólne zasady działania bibliotek.
      Art. 3.
      Biblioteki i ich zbiory stanowią dobro narodowe oraz służą zachowaniu dziedzictwa
      narodowego. Biblioteki organizują i zapewniają dostęp do zasobów dorobku
      nauki i kultury polskiej oraz światowej.
      Prawo korzystania z bibliotek ma charakter powszechny, na zasadach określonych
      w ustawie.

      Art. 4.
      Do podstawowych zadań bibliotek należy:
      1) gromadzenie, opracowywanie, przechowywanie i ochrona materiałów bibliotecznych,
      2) obsługa użytkowników, przede wszystkim udostępnianie zbiorów oraz prowadzenie
      działalności informacyjnej, zwłaszcza informowanie o zbiorach
      własnych, innych bibliotek, muzeów i ośrodków informacji naukowej, a także
      współdziałanie z archiwami w tym zakresie.
      Do zadań bibliotek może ponadto należeć prowadzenie działalności bibliograficznej,
      dokumentacyjnej, naukowo-badawczej, wydawniczej, edukacyjnej, popularyzatorskiej
      i instrukcyjno-metodycznej.

      Art. 5.
      Materiałami bibliotecznymi są w szczególności dokumenty zawierające utrwalony
      wyraz myśli ludzkiej, przeznaczone do rozpowszechniania, niezależnie od nośnika
      fizycznego i sposobu zapisu treści, a zwłaszcza: dokumenty graficzne (piśmiennicze,
      kartograficzne, ikonograficzne i muzyczne), dźwiękowe, wizualne, audiowizualne i
      elektroniczne.


      Art. 14.
      Usługi bibliotek, których organizatorami są podmioty określone w art. 4 ust. 2,
      są ogólnie dostępne i bezpłatne, z zastrzeżeniem ust. 2.
      Opłaty mogą być pobierane:
      1) za usługi informacyjne, bibliograficzne, reprograficzne oraz wypożyczenia
      międzybiblioteczne,
      2) za wypożyczenia materiałów audiowizualnych,
      3) w formie kaucji za wypożyczone materiały biblioteczne,
      4) za niezwrócenie w terminie wypożyczonych materiałów bibliotecznych,
      5) za uszkodzenie, zniszczenie lub niezwrócenie materiałów bibliotecznych.
      Wysokość opłat, o których mowa w ust. 2 pkt 1 i 2, nie może przekraczać kosztów
      wykonania usługi.
      Zasady i warunki korzystania z biblioteki określa regulamin nadany przez jej
      dyrektora (kierownika).

      Reasumując:
      1. Biblioteki podlegają ministrowi kultury, a nie MEN.
      2. Zbiory udostępniają bezpłatnie i to jest zapisane w ustawie, więc nie płacą wydawcom poza chwilą zakupu książki - podobnie jak użytkownik prywatny, który kupuje książkę i pożycza bezpłatnie koleżance.
      3. Do zadań bibliotek należy nie tylko gromadzenie i opracowywanie zbiorów, lecz także udostępnianie i to jest też zapisane w ustawie.

      Brak kwoty dla wydawców w opłatach za ksero uważam za skandal, ale o tym, że powinno to być wprowadzone ustawą, słyszę co najmniej od 20 lat, więc to raczej wina ustawodawcy, a nie bibliotek. Opłaty za ksero, szczególnie w mniejszych, publicznych bibliotekach pokrywają koszty kserowania, czasem pozwalają na zakup kolejnych książek.
      --
      • turzyca Oplata od ksero 30.11.10, 19:23
        > Brak kwoty dla wydawców w opłatach za ksero uważam za skandal, ale o tym, że po
        > winno to być wprowadzone ustawą, słyszę co najmniej od 20 lat, więc to raczej w
        > ina ustawodawcy, a nie bibliotek.

        A tak w sumie to nie pamietam projektu obywatelskiego w tej sprawie...
    • bathilda Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 18:58
      Właściwie to mogłabym się wpisać pod dowolnym postem Nominy albo pod którymś postem z odpowiedzią do Nominy. Z góry zaznaczam, że ja nie mam własnego wydawnictwa ;).

      Pamiętam połowę lat 90-tych, kiedy wszyscy kupowali pirackie płyty (bo książek jeszcze nie piratowano) i nikt się nie zastanawiał czy jest w tym coś złego. Ruch antypiracki dopiero się rodził. Mój brat-gimnazjalista prenumerował wtedy jakieś pisemko komputerowe, które miało bardzo zabawny dział "listy do redakcji", który zawsze czytałam od deski do deski. Ale jeden list zapamiętałam do dziś. Młody chłopak pisał coś w rodzaju "Komputer to bardzo drogie hobby a ja jestem w liceum. Całe kieszonkowe wydaję na procesor, kartę graficzną itd., a wy jeszcze chcecie żebym kupował oryginalne płytki? A niby za co? Zresztą jak oryginalny windows kosztuje 100 zł a na stadionie 10 zł to za co ja mam tyle dopłacać?". Redakcja odpisała krótko "Rozwiązanie jest proste. Weź kamień i wybij szybę w swoim sklepie komputerowym. Ukradnij procesor i kartę graficzną i zwiewaj. A wtedy kieszonkowe będziesz mógł przeznaczyć na oryginalne płyty. Piractwo to taka sama kradzież jak wybicie szyby w komputerowym. Tyle że łatwiejsza." Pamiętam, że tamten list otworzył mi oczy. Byłam studentką, groszem nie śmierdziałam, ale pirackiej płyty więcej nie kupiłam. Z książkami mechanizm jest ten sam - każdy wybiera czy wyda pieniądze na lody, stanik czy na książkę.

      Jeśli chodzi o kwestię serwisów peer-to-peer i udostępniania plików to oczywiście sprawa jest ciut inna, ale nie do końca. Nie jestem śmigła w prawie autorskim, czytałam je dawno i we fragmentach. Ale ogólnie kupując książkę czy płytę nabywamy prawo do egzemplarza utworu czyli fizycznej książki, płyty (czy pliku). I koncepcja jest taka że możemy ją oddać, sprzedać czy pożyczyć, ale wtedy ktoś ją ma a my jej nie mamy. Natomiast przy udostępnianiu plików ja go mam i ktoś go ma. A autor dostał pieniądze tylko raz. I to jest nieuczciwe.

      Ja oczywiście rozumiem argumenty ze stanem wyższej konieczności, tak jak rozumiem że ktoś kradnie jedzenie w supermarkecie bo jest głodny. Ale mam wrażenie, że takie sytuacje to jednak wyjątek a nie norma. A oburzanie się że książki są drogie to jak twierdzenie "Panache kosztuje w sklepie stacjonarnym 200 zł a Alles w internecie kosztuje 50 zł. No to wybijmy szybę w Peachfield czy w Intimo i weźmy sobie tego Panache'a bo powinien kosztować tyle co Alles. Albo tyle co Panache na eBayu." Stanik sprzedawany stacjonarnie w sklepie o wielkich oknach w centrum miasta musi kosztować więcej niż na eBayu. Tak jak książka w Empiku będzie kosztować więcej niż jej wyprodukowanie.

      Ktoś napisał, że wg jego etyki udostępnianie plików jest ok. No i w sumie to chyba zawsze będzie się sprowadzać do tego co każdy czuje we własnym sumieniu.
      • elftherinii Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 19:09
        A oburzanie się że książki są d
        > rogie to jak twierdzenie "Panache kosztuje w sklepie stacjonarnym 200 zł a Alle
        > s w internecie kosztuje 50 zł. No to wybijmy szybę w Peachfield czy w Intimo i
        > weźmy sobie tego Panache'a bo powinien kosztować tyle co Alles. Albo tyle co Pa
        > nache na eBayu." Stanik sprzedawany stacjonarnie w sklepie o wielkich oknach w
        > centrum miasta musi kosztować więcej niż na eBayu. Tak jak książka w Empiku będ
        > zie kosztować więcej niż jej wyprodukowanie.

        Po raz kolejny:porównywanie do staników jest wg mnie nieoddające problemu. Staników nie muszę mieć kilkunastu. Podręczniki muszę - najlepiej wszystkie już w październiku.
        Poza tym, dla książek nie ma takiego tańszego "allesa"...
        • edhelwen Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 19:15
          no i w pewnym momencie to nie jest już wybór pomiędzy "lodami, stanikiem, a książką" ;/ W końcu staje się przed "ścianą" kiedy się wie, że na coś po prostu nie da się zdobyć kasy, bo ma się 1000 innych wydatków. Jak czytam "odłóż sobie", "zrezygnuj z czegoś", to mi ręce opadają, bo czasem rezygnuje się i odkłada, a mimo to pojawia się kolejna potrzeba rzecz i kolejna i kolejna. Powinnam "odkładać" i "rezygnować" na wiele różnych rzeczy, ale w 100% się nie da.
          A ciekawe ile z nas ma oryginalną płytkę z Windowsem :PP (no ja miałam laptopa od razu z systemem, ale żeby mieć WSZYSTKIE oryginalne programy, to jest finansowo niemożliwe, dobrze że jest dużo freeware, ale nie mam do wszystkich 100% pewności)
          • elftherinii Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 19:19
            Windows akurat nie jest problemem bo chyba większość uczelni jest w programie MSDN - darmowe legalne licencje na windowsy:) No i są jeszcze linuxy - aktualnie mam Ubuntu i gdyby nie jeden problem z głośnikami to na pewno nie instalowałabym Windy.
            Tak mi się jeszcze skojarzyło - ile więcej książek mogłabym kupić a nie ściągnąć gdyby uczelnia nie zalegała już w sumie 3 miesiąc ze stypendiami. I Edhelwen ma racje - w końcu już nie ma z czego odkładać.
            • edhelwen Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 19:21
              a fakt, na mojej uczelni były jakieś programy za free do pobrania ;)
              • bathilda elftherinii / edhelwen 30.11.10, 19:53
                Dziewczyny, ja pisałam, że co innego stan wyższej konieczności. Jak ktoś ma do wyboru być głodnym albo wylecieć ze studiów to de facto ma wybór czy ukraść jedzenie czy książkę. Nigdy nie stałam przed takim wyborem więc nie śmiem osądzać tych którzy musieli go dokonać.

                Ja myślę o tym, że dość regularnie widzę na forach wątki "Kto ma książkę XXXX w pdf.ie i może wrzucić na chomika?". A ja wiem, że ta książka kosztuje 18 zł i jest w każdej księgarni. A pytająca tydzień temu chwaliła się tym, że kupiła sobie nowe perfumy. I moim zdaniem taka sytuacja nie jest ok.
                • elftherinii Re: elftherinii / edhelwen 30.11.10, 19:56
                  To przepraszam - moj mozg chyba nie przetwarza już dzisiaj nic oprócz macierzy i źle Cię zrozumiałam:)
                • edhelwen Re: elftherinii / edhelwen 30.11.10, 20:06
                  noo taka sytuacja to faktycznie przegięcie :/ Z drugiej strony życie, w którym kasę wydajemy tylko na potrzeby jest smutne :( Dlatego ja wliczam w swoje potrzeby np. przynajmniej jedno wyjście do kina w miesiącu (głównie "tanie wtorki" ;) ), ale faktycznie na przyjemnościach też da się oszczędzać (tańsze słodycze, staniki "dla przyjemności" z drugiej ręki, mangi z drugiej ręki jeśli nie stać mnie na nowe, błyszczyk mogę mieć za 6zł, a nie za 60zł itd ;) ).
                  Pamiętam jak dużo kasy szło mi na ksero, kiedy byłam na studiach w Krakowie O_o Często było tak, że wykładowcy dawali nam skrypty/kserówki do skserowania, nawet takie były oficjalnie w bibliotece, bo to były takie wydawnictwa "nie do zdobycia". Sporo książek też kupiłam w antykwariatach (np "cegły" Tatarkiewicza)
          • moniach_1 Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 19:23
            Można się na Linuxa przerzucić ;) Ja póki co siedzę na XP kupionym razem z laptopem, ale przy zmianie komputera pewnie już nie będę na to wydawać kasy i zacznę pracować na Ubuntu.
            • edhelwen Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 19:29
              ja też mam XP w laptopie ;) nigdy nie korzystałam z Linuxa :/
              • moniach_1 Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 19:36
                Ja też nie, ale mój ojciec jest programistą opensourcowym, a chłopak też informatykiem więc jakby co mam niezłe wsparcie ;)

                Tata mówił, że ostatnimi czasy sporo się w Linuksach pozmieniało w stronę bycia bardziej user-friendly, dostępności różnych programów itd. Jeżeli to jest ogólny trend, a pewnie jest, to do czasu aż mój laptop skapituluje i będzie go trzeba wymienić, praca na linuksie będzie już zupełnie bezproblemowa dla laików, pewnie tylko kwestia przyzwyczajenia się do kilku małych różnic i śmigamy :) Moim zdaniem nie ma co się linuksa bać, a ubuntu ma z tego co wiem bardzo duże i pomocne forum na którym znajdziesz rozwiązanie każdego problemu :)
                • elftherinii Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 19:42
                  Moje ubuntu (lśniacy lamparcik) wymagalo grzebania w kodzie tylko przy konfiguracji neta uczelnianego. Oprocz tego jest zrobione do bolu "user-friendly" i dziala bez zarzutu.
                  Ja jestem nim zachwycona i z bolem bede sie w weekend na windowsa 7 przesiadac:(
                  • edhelwen Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 20:08
                    "Moje ubuntu (lśniacy lamparcik) wymagalo grzebania w kodzie" - que? xDD
                    • elftherinii Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 20:23
                      Mam na lapku ubuntu o nazwie "Lśniący lamparcik" ( ubuntu.pl/pobierz.php ). Linuxy część rzeczy instalują poprzez dopisanie do kodu? W każdym razie kumpel mi to ustawiał wpisując komendy w terminalu (chyba:P. czarne tło i białe literki^^) a ja patrzyłam na niego nie wiedząc co robi. Całą reszte instaluję podobnie jak w windzie.:)
                      • ciociazlarada Offtop 30.11.10, 20:46
                        Fuuuj, jak oni to fatalnie tłumaczą! Mam Lucid Lynxa na netbooku i Karmic Koalę na laptopie i po prostu metaforycznie (Freya Lottie zapobiegła nieszczęściu) opadły mi cycki jak zobaczyłam tego Lamparcika. Zastanawiam się dlaczego w naszym pięknym ojczystym języku wszędzie muszą być lamparciki, pieniążki, autobusiki, staniczki, fiszbinki i reszta?
                        Lucid to jasny, klarowny, zrozumiały, transparentny, ale również błyszczący i przejrzysty. To już wolałabym Ryżego Rysia:)
      • moniach_1 Re: Prawa autorskie a siódme przykazanie 30.11.10, 19:19
        Tak a propos kopiowania i kradzieży przypomniało mi się to:
        www.youtube.com/watch?v=Fw-MFeR8Frw
        Chociaż to jest trochę inna sytuacja, bo sama Paley udostępnia swoje prace jako Creative Commons z tego co wiem i są dostępne legalnie w necie za darmo. Przy okazji polecam jej film pełnometrażowy "Sita Sings the Blues", przepiękny:
        www.archive.org/details/Sita_Sings_the_Blues
        W oburzaniu się, że książki są drogie chodzi chyba przede wszystkim o to, że dostęp do kultury nie powinien być aż tak drogi. Dlatego książki powinny być tańsze, muzea powinny mieć jeden darmowy dzień w tygodniu (i najczęściej mają) itd. Problem polega na tym, że żeby to działało, to państwo musiałoby ładować w kulturę zdecydowanie więcej pieniędzy, niż ładuje teraz, a to jest dość nierealna wizja.
        • edhelwen IT Crowd xDD 30.11.10, 19:27
          dobra, nie mogę się powstrzymać :D

          www.youtube.com/watch?v=gnsJSRpA5bM
          i South Park
          www.southparkstudios.com/clips/103759/not-a-big-deal

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka