Dodaj do ulubionych

Straszenie uczniów egzaminami :/

14.12.10, 12:53
Odkąd tylko poszłam do gimnazjum, nauczyciele powtarzają, żebyśmy się uczyli, bo czeka nas Straszny i Trudny Egzamin, a w trzeciej klasie już chyba w ogóle o niczym innym nie mówią. Ciągle nas straszą, jakby to nie wiadomo co było i ja (jak wszyscy uczniowie) temu ulegam. Dzisiaj był próbny egzamin i rano popłakałam się ze strachu, a po wszystkim też nie czułam się najlepiej. Czy to normalne? I czy ja jestem jakaś dziwna, skoro uważam (mimo tego lęku), że człowiek uczy się, aby umieć, a nie po to, żeby ten cały egzamin napisać i zapomnieć?
Obserwuj wątek
    • anna-pia Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 14:08
      Strach jest normalny.
      Ja też straszyłam studentów, no ale to dorośli ludzie i nie bardzo miałam inne możliwości, żeby ich zmusić do nauczenia się czegokolwiek.

      Uważam, że uczymy się, żeby umieć, ale o ile pamiętam, to w liceum (za "moich" czasów gimnazjów nie było) miałam mętne pojecie na temat tego, co będę robić, i gdybym uczyła się wtedy tego, co powinnam, z perspektywą, że będę to umieć całe życie, to teraz robiłabym coś zupełnie innego, niż robię. Nie żałuję, że wkuwałam o mejozie i mitozie, ale też nie żałuję, że dzisiaj nie pamiętam, czym to się różni - bo nie jest mi to do niczego potrzebne. Wiedzę, którą teraz wykorzystuję, w większości nabyłam na studiach i po nich. Podsumowując, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że mając naście lat do wszelkich testów uczyłam się tylko po to, żeby je zdać i zapomnieć. Co oczywiście nie oznacza, że namawiam kogokolwiek do tego samego - ja po prostu dość późno odkryłam, co naprawdę chcę robić, a wkuwanie mnóstwa zbędnych mi dziś rzeczy w niczym mi nie zaszkodziło, dało po prostu większe możliwości wyboru na przyszłość.
      Tylko część z tego, czego uczysz się dzisiaj, Wero, będziesz pamiętać za 10 lat, jeśli w ogóle cokolwiek :) Możliwe, że za 10 lat będziesz zajmować się czymś, z czym w ogóle nie masz teraz do czynienia. Moim zdaniem wiedza z gimnazjum i liceum to wachlarz możliwości na przyszłość, nic więcej.
      Może to trochę nieprzyjemne, ale na pewno nie chciałam cię urazić, raczej pocieszyć i zachęcić do dystansu. Nauczyciele straszą, bo inaczej część uczniów w życiu książki nie otworzy.
      • magdalaena1977 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 14:50
        anna-pia napisała:
        > Uważam, że uczymy się, żeby umieć, ale o ile pamiętam, to w liceum (za "moich"
        > czasów gimnazjów nie było) miałam mętne pojecie na temat tego, co będę robić, i
        > gdybym uczyła się wtedy tego, co powinnam, z perspektywą, że będę to umieć
        > całe życie, to teraz robiłabym coś zupełnie innego, niż robię.
        Ja w liceum miałam dość dobre pojęcie o tym, co chcę robić w życiu, ale przedmioty szkolne nie przekładały się na ewentualną wiedzę zawodową. Mogłam się najwyżej uczyć pod egzamin na studia. I tak jest chyba w przypadku większości zawodów.

        Generalnie uważam, że nauka w szkole ma dwa cele
        - z jednej strony ma wyćwiczyć w młodym człowieku samą umiejętność uczenia, nabywania i analizowania informacji. Systematycznego wykonywania określonej pracy. Formułowania myśli ma piśmie, ładnych ustnych wypowiedzi.
        - z drugiej - daje podstawową wiedzę w niektórych dziedzinach. Trochę jest tak, że młody człowiek powinien móc spróbować różnych dziedzin wiedzy, żeby zorientować się, co go interesuje (aczkolwiek te dziedziny słaby przekładają się na konkretne zawody). Daje też takie ogóle obycie - znajomość podstawowych lektur, ogólna wiedza o świecie itp. Tu uważam, że wiedza mogłaby być bardziej praktyczna - np. mniej teoretycznej fizyki, ale za to praktyczna wiedza o budowie i obsłudze samochodu.
        • pierwszalitera Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 15:07
          magdalaena1977 napisała:

          Tu uważam, że wiedza mogłaby być bardziej praktyczn
          > a - np. mniej teoretycznej fizyki, ale za to praktyczna wiedza o budowie i obs
          > łudze samochodu.

          A ja bym wolała bardziej ogólnie. Bo pamiętam (jak za mgłą), że na lekcjach fizyki mówiło się coś o silnikach Diesla i liczyło przy tym jakieś matematyczne bzdury, co było dla mnie nudą do kwadratu, ale nikt nie tłumaczył dlaczego nie spadają samoloty i na czym polega zjawisko pływów morskich.
        • moniach_1 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 15:08
          > Mogłam się najwy
          > żej uczyć pod egzamin na studia. I tak jest chyba w przypadku większości zawodó
          > w.
          Tylko że teraz egzaminem na studia jest matura, więc musisz się uczyć szkolnych przedmiotów. Czyli żeby zdać dobrze egzamin na studia, trzeba się uczyć pod testy maturalne.

          >Daje też takie ogóle obycie - znajomość podstawowych lektur, o
          > gólna wiedza o świecie itp.
          Tylko że właśnie nie daje - bo nie ma czasu i najważniejsza jest nauka do egzaminów, więc nauczyciele przedmiotów niekierunkowych naiczęściej odpuszczają, a ludzie uczą się przede wszystkim pod kątem matury. Jeśli chcesz zdobywać w liceum wiedzę ogólną, najlepszym rozwiazaniem jest wygranie olimpiady w pierwszej klasie ;) Potem już możesz się zająć wiedzą ogólną i swoimi zainteresowaniami, bo masz zapewnione studia ;)
          • magdalaena1977 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 15:26
            moniach_1 napisała:

            > > Mogłam się najwyżej uczyć pod egzamin na studia. I tak jest chyba
            > > w przypadku większości zawodów.
            > Tylko że teraz egzaminem na studia jest matura, więc musisz się uczyć szkolnych
            > przedmiotów. Czyli żeby zdać dobrze egzamin na studia, trzeba się uczyć pod
            > testy maturalne.
            To chyba to samo ?
            Chodziło mi o to, że nie mogłam się uczyć prawa, bo w szkole go nie ma. Uczyłam się intensywniej historii, bo z tego był egzamin wstępny na studia.

            > > Daje też takie ogóle obycie - znajomość podstawowych lektur,
            > > ogólna wiedza o świecie itp.
            > Tylko że właśnie nie daje - bo nie ma czasu i najważniejsza jest nauka do
            > egzaminów, więc nauczyciele przedmiotów niekierunkowych naiczęściej odpuszczają,
            > a ludzie uczą się przede wszystkim pod kątem matury.
            Znowu nie widzę problemu - przecież chyba ta ogólna wiedza jest właśnie na maturze. Sama nie sięgnęłabyś pewnie po "Treny" Kochanowskiego, a w szkole w zasadzie zmuszą Cię do tego i jeszcze wytłumaczą, o co chodzi.
            • edhelwen Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 15:46
              no ja na egzaminie na studia miałam akurat to, czego nie było na maturze/w liceum ;) Test z lektury.... (jak studenci psychologii usłyszeli jaka to lektura to zwątpili, że coś takiego kazano czytać i zrozumieć ludziom po maturze :P) która zresztą miała niewiele wspólnego z moim kierunkiem, ale taką wyznaczyli dla zdających na dany wydział plus test z umiejętności studiowania, co dla ludzi po "starej" maturze było niejako szokiem :P
              • edhelwen Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 15:49
                ee no ale w sumie to zdawałam na studia, na których chyba tylko historia w miarę się pokrywała z tym co było w liceum ;))
            • moniach_1 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 17:17
              > To chyba to samo ?
              > Chodziło mi o to, że nie mogłam się uczyć prawa, bo w szkole go nie ma. Uczyłam
              > się intensywniej historii, bo z tego był egzamin wstępny na studia.
              A to wybacz, zawsze myślałam, że stare egzaminy na studiach były z czegoś nie przerabianego zasadniczo w szkole. Ja się już dostawałam na podstawie matur.
          • sharteel Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 03:35
            moniach_1 napisała:

            > >Daje też takie ogóle obycie - znajomość podstawowych lektur, o
            > > gólna wiedza o świecie itp.
            > Tylko że właśnie nie daje - bo nie ma czasu i najważniejsza jest nauka do egzam
            > inów, więc nauczyciele przedmiotów niekierunkowych naiczęściej odpuszczają, a l
            > udzie uczą się przede wszystkim pod kątem matury.

            Trafna obserwacja.
    • kasia_grubasia Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 14:24
      Wero - zamknij oczy i myśl o najlepszym liceum w mieście :) A tak na serio: teraz uczysz się pod ten konkretny egzamin, więc olej całą ideologię typu "po co ja się tego uczę" i po prostu zdaj to najlepiej jak potrafisz. Dobry wynik testów pozwoli Ci na naukę w dobrym liceum/technikum, a to z kolei zapewni Ci lepszy start na takie studia, jakie sobie wymarzysz. Co do Twojego stanu psychicznego - to niepokojące i niezdrowe, że tak się denerwowałaś przed próbnymi, może wypróbuj jakieś techniki relaksacyjne? Mnie na przykład bardzo uspokaja śpiewanie, w święta mogę się wyżyć śpiewając kolędy :)
    • palacsinta Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 14:27
      >Odkąd tylko poszłam do gimnazjum, nauczyciele powtarzają, żebyśmy się uczyli, bo czeka nas Straszny i Trudny Egzamin, a w trzeciej klasie już chyba w ogóle o niczym innym nie mówią. Ciągle nas straszą, jakby to nie wiadomo co było i ja (jak wszyscy uczniowie) temu ulegam. Dzisiaj był próbny egzamin i rano popłakałam się ze strachu, a po wszystkim też nie czułam się najlepiej. Czy to normalne? I czy ja jestem jakaś dziwna, skoro uważam (mimo tego lęku), że człowiek uczy się, aby umieć, a nie po to, żeby ten cały egzamin napisać i zapomnieć?

      Cóż, biorąc pod uwagę fakt, że testy w edukacji są przeważnie wykorzystywane w postępowaniach kwalifikacyjnych, najlepiej jest się naumieć i potrafić dać temu wyraz na teście. Stres jest normalny dopóty, dopóki nie wymknie się on spod kontroli i nie zacznie wpływać negatywnie na wyniki testów i utrudniać nauki. A niestety znam kilka pilnych i zdolnych osób, które na egzaminach wypadały nieadekwatnie do swoich możliwości, bo zżerał je stres.

      Szkoda, że nauczyciele, zamiast pomagać uczniom w przygotowaniu się do zdawania testów od strony merytorycznej i formalnej, tak często poprzestają na straszeniu.
    • daslicht Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 14:45
      Wero droga, nie ma się czego bać. Napisałaś już próbny test, więc z pewnością zauważyłaś, że nie jest wcale trudny. No chyba, że boisz się wypracowania z polskiego. W takim wypadku polecam kupienie sobie książki z opracowaniami i nauczenie się o co w jakiej lekturze chodziło.
    • renulec Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 15:10
      Weruś!
      No, akurat Ty z polskiego nie masz absolutnie czym się przejmować. Wyglądasz mi na rozsądną, nad wiek rozwiniętą intelektualnie osóbkę, więc podejrzewam, że do nauki masz zdrowe podejście - nie wagarujesz, nie ściągasz, nie "olewasz".
      Niestety, takich osób jak Ty jest jednak niewiele, więc nauczyciele uciekają się do sposobu starego jak świat - straszenia.
      Wiadomo, że roztoczenie piekielnych wizji bywa czasem, nawet dla najzagorzalszych grzeszników i bumelantów najskuteczniejsze ;)

      Pytasz, czy to normalne, że się popłakałaś itd. Tak, to częsta reakcja organizmu na stres.
      Szczególnie, jeśli się jest wrażliwą, młodą dziewczyną.
      Mam takiego wrażliwiaka w domu, coś o tym wiem (niestety).

      • wodadobra Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 16:23
        I dodam, że to straszenie jest skierowane do tych osób, które raczej wykazują słabe zainteresowanie edukacją.
        Jeżeli się uczysz, wiesz jak wypowiadać (trenujesz na forum przecież - a zdajesz sobie sprawę, że forum jest gorsze niż polonista-kosa ;-) to się stresuj, ale w granicach rozsądku.
      • sharteel Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 03:33
        renulec napisała:

        > Wiadomo, że roztoczenie piekielnych wizji bywa czasem, nawet dla najzagorzalszy
        > ch grzeszników i bumelantów najskuteczniejsze ;)

        Dla nich też jest nieskuteczne. Straszenie jest nieskuteczne. Co najwyżej powoduje myślenie "Skoro i tak nie jestem nic wart, to nie będę się starać".
        Straszenie daje złudzenie, że coś się robi dla danego ucznia "Przecież tyle razy mu mówiłam". A problemu nie rozwiązuje.
    • edhelwen Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 15:42
      no tak... w 7 i 8 klasie non stop słyszeliśmy "wy będziecie pisać TESTY"... w liceum z kolei straszenie maturą.
      To jest tylko straszenie, nie należy się przejmować, zwłaszcza jeśli jest się co najmniej "średnim" uczniem ;)
    • urkye Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 19:10
      Wera, temat testów jest mi bardzo bliski od strony i ucznia, i nauczyciela;) Przez kilka lat przygotowywałam młodzież do testów gimnazjalnych i do matur. Z mojego punktu widzenia sytuacja wygląda tak:
      -testy gimnazjalne są całkiem sympatyczne, owszem, wymagają szerokiej wiedzy, aczkolwiek "płytkiej" - rzadko kiedy pojawiają się szczegółowe pytania, jeśli mniej-więcej kojarzysz wszystko, co było przerabiane w szkole, to spokojnie zdasz na dobrą ocenę. Najważniejsze to uczyć się na bieżąco i powtarzać co jakiś czas najważniejsze zagadnienia z każdego działu. O logicznym myśleniu nie wspominam, bo to oczywista oczywistość;) Do testów masz jeszcze mnóstwo czasu, więc spokojnie możesz sobie rozwiązywać próbne testy w wolnych chwilach - w necie jest ich mnóstwo. Im więcej ich rozwiążesz, tym lepiej dla Ciebie - dobrze się zapoznasz ze schematem tworzenia testów (one, wbrew pozorom, są do siebie podobne pod względem schematu doboru zadań) i przez to będziesz mniej zestresowana przed samym egzaminem oraz w trakcie niego
      -matura to już inna para kaloszy. Tutaj ważna jest szczegółowa wiedza + ogólne rozeznanie w temacie. Jednak w tym przypadku sama wybierasz przedmioty, które chcesz zdawać, więc wiesz, czego należy się uczyć. Ale o tym będziesz myśleć za kilka lat, więc na razie nie ma sensu rozwlekać tego tematu:)

      Z moich obserwacji wynika, że spokojnie można się do tych testów dobrze przygotować. Trzeba tylko systematycznie sięgać do książek, powtarzać przerobiony materiał i robić przykładowe testy.

      Nauczyciele specjalnie was straszą, paradoksalnie robią to dla waszego dobra. Większość gimnazjalistów nie myśli o tych testach poważnie i ma wszystko w głębokim poważaniu. Takie straszenie ma sprawić, by zabrali się za naukę. Mając to na względzie pewnie przestaniesz się tak denerwować:)

      Ps. W przyszłości, na wspomnienie testów gimnazjalnych, będziesz się tylko śmiać, jakie to było lekkie i przyjemne;) Zobaczysz:) Nie ma sensu się tym stresować.
      • wera9954 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 20:04
        Akurat ten próbny egzamin nie wymagał zbyt dużej wiedzy, raczej inteligencji ;) A ponieważ ja, (choć należę do uczniów dość zdolnych, ale niezbyt przejmujących się nauką) byłam skrajnie zestresowana, to mi źle poszło :/ Jednak obiektywnie patrząc, to tylko próbny egzamin i nie jest ważny. A jutro będzie druga część i na samą myśl mi słabo :/
        • elftherinii Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 20:18
          Ja swojego gimnazjalnego juz nawet nie pamiętam, ale. Im więcej próbnych tym lepiej.
          Ja próbnych matur miałam tyle, że na faktycznej byłam już wręcz znudzona bo "znowu mi każą pisać to samo". A jestem z tych co panikują i ze stresem sobie nie radzę kompletnie.

          Jeszcze Cie nie pocieszę - jeśli sądzisz, że po teście będzie spokój ze straszeniem to nic z tego. Od września będziesz słuchać o maturze;P
          • wera9954 O nie! n/t 14.12.10, 20:26

            • elrosa Re: O nie! n/t 15.12.10, 23:19
              A na studiach... znów o egzaminach ;-)
              • madzi1 Re: O nie! n/t 15.12.10, 23:28
                Eee nie. Na studiach nikt już nikogo nie straszy. Wychodzą z założenia, że mają do czynienia z dorosłymi ludźmi którzy przyszli studiować BO CHCĄ. A jak chcą to się uczą. Jak nie chcą to się nie uczą wiedząc jakie są tego konsekwencje. Nikt nikogo nie straszy, bo nie ma przymusu studiowania. No przynajmniej u mnie tak było/jest.
                • elrosa Re: O nie! n/t 16.12.10, 07:28
                  Hm, to może zależy od kierunku? Studiuję teraz dwa różne i o ile na informatyce nikt mnie egzaminem nie straszy, raczej motywuje, to na filologii ciągle pada "i jak wy macie zamiar zdać ten egzamin?", "to na pewno będzie na egzaminie", "uczcie się, bo egzamin trudny!" i w kółko macieju. Konia z rzędem temu, kto zgadnie, gdzie fajniej się studiuje ;-)
                  • moniach_1 Re: O nie! n/t 16.12.10, 18:17
                    > "i jak wy macie zamiar zdać ten egzamin?", "to na pewno będzie na egzaminie", "
                    > uczcie się, bo egzamin trudny!"
                    Nie jestem jakaś szczególnie odporna na stres, ale czegoś takiego w ogóle nie odbieram jako straszenia. Ale faktem jest, że tekst niepotrzebny. Przecież wszyscy na studiach są dorośli i jak się nie nauczą, to nie zdają, krótka piłka.
                    • wera9954 Re: O nie! n/t 17.12.10, 10:23
                      A ja uważam. Jak nauczyciele to bez przerwy powtarzają, wyłania się z tego obraz bardzo trudnego egzaminu, na który trzeba się uczyć, ile tylko się da i jeszcze nie ma się pewności, czy się zda.
                      • moniach_1 Re: O nie! n/t 17.12.10, 13:54
                        Ale mi chodziło w kontekście studiów. W szkole coś takiego też odbierałam jako straszenie i wprowadzanie atmosfery paniki. Zresztą w szkole jest dużo więcej uczenia na bieżąco, więc dodatkowe mędzenie w kółko o jakimś egzaminie za dwa lata, jak ja tu mam gigantyczną klasówkę pojutrze, jest zdecydowanie straszeniem. Na studiach masz tylko te egzaminy co pół roku, więc jak słuchasz o tym, że one są i że trzeba się do nich uczyć, to bardzo łatwo puszczasz to mimo uszu. Zresztą na pewnym etapie człowiek się w pewnym stopniu uodparnia, tyle już egzaminów zdał, że do kolejnych podchodzi się coraz rozsądniej.
                        • eponak Re: O nie! n/t 17.12.10, 14:16
                          Chyba, że jest się na takich studiach, gdzie wejściówki, kolokwia i inne cuda są na porządku dziennym, a od ich zdawania zależy dopuszczenie do egzaminu... Wiem, bo coś takiego przeżywam. Ja jednak należę do osób wyjątkowo odpornych, więc werce nie poradzę.

                          Dla mnie sposobem na stres przedegzaminacyjny była ucieczka w stres olimpiadowy. Przy czym ten drugi dla mnie był o wiele mniejszy i ograniczał się do "o rany, ośmieszę moją przesympatyczną opiekunkę" dzień przed olimpiadą. I czasami była to forma ekstremalna, tj. miałam olimpiadę (kilkudniową), która zaczynała się tydzień przed maturą w całkiem innej części naszego kontynentu :) Nie miałam czasu na stres i myślenie, że będzie ciężko, bo wzięłam na siebie dużo więcej niż mogłabym obiektywnie zrobić w tym czasie. Wiadomo, że zbyt wiele obowiązków to powód do stresu, ale kiedy się ma więcej do ogarnięcia, to jakoś tak się zaczyna podchodzić do wszystkiego spokojniej i z zimną głową.
      • sharteel Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 03:37
        urkye napisała:

        > Nauczyciele specjalnie was straszą, paradoksalnie robią to dla waszego dobra.

        Przynajmniej tak się im wydaje.
    • po.rzeczka Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 21:22
      Mnie też bardzo denerwowało straszenie w szkole,mam tu na myśli maturę, bo do gimnazjum nie chodziłam. To podejście było zupełnie niedostosowane do takich osób ,jak ja. Traciłam mnóstwo energii na banie się, a wcale nie przekładało się to na ilość nauki. Poza tym przez to mniej myślałam o egzaminach na studia, które były dużo ważniejsze ,niż ówczesna matura. Wydaje mi się,że lepiej by było, jakby nauczyciele zamiast iść na łatwiznę i straszyć,tłumaczyli to podobnie,jak teraz dziewczyny z forum(warto nauczyć się uczyć, dać sobie większe szanse na przyszłość itp.)
      • sharteel Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 04:05
        po.rzeczka napisała:

        > Traciłam mnóstwo energii na banie się, a wcale nie przekładało się t
        > o na ilość nauki. Poza tym przez to mniej myślałam o egzaminach na studia, któr
        > e były dużo ważniejsze ,niż ówczesna matura.

        W obecnym systemie, gdzie konkurs świadectw maturalnych decyduje o przyjęciu na studia, spotkałam się z sytuacją, gdy uczniowie klasy maturalnej, zapytani o plany studiowe / zawodowe, odpowiadali, że zastanowią się nad tym po maturze. Matura urastała w ich oczach do głównego celu życia.
    • aankaa Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 21:34
      z perspektywy matki

      o ile nauczyciele uciekali się do różnych sposobów żeby namówić młódź do nauki to jeszcze jest dom, w którym "się wie się co się ma" (to z początków reklamy w TV). Spokojne ! podejście do egzaminu (gimnazjum, matura, uzupełniający na studia, inżynierski. Przede mną magisterka) na zasadzie "Koteczku, wiesz czego nie wiesz? Na tym się skup"

      a co do "skoro uważam (mimo tego lęku), że człowiek uczy się, aby umieć, a nie po to, żeby ten cały egzamin napisać i zapomnieć?"
      tak, nieraz wiedza, którą trzeba się wykazać na kolejnym egzaminie/sprawdzianie itp potrzebna jest jak przysłowiowemu zającowi dzwonek
      • aankaa za szybko enter :) 14.12.10, 21:40
        co nie znaczy, że owa (do zapomnienia :)) wiedza nie poszerza horyzontów - eh, jak to zabrzmiało! - nie daje tzw ogólnego wykształcenia. Nieraz, wygrzebana po latach okazuje się być czymś, co pozwoli na całkowitą zmianę kierunku myślenia/pracy
        • elftherinii Re: za szybko enter :) 14.12.10, 21:49
          @aankaa: ja niby rozumiem poszerzanie horyzontów. Tj rozumiałam. Dopóki na geografię nie musiałam się nauczyć rozmieszczenia hodowli krów w Polsce (z 99 roku chyba). No sorry - wymiękłam :D Część wiedzy ze szkoły to bzdury:)
          • aankaa Re: za szybko enter :) 14.12.10, 22:00
            ... jestem dość starej daty i np na geografii w podstawówce klasówki polegały na wypełnianiu (białych) mapek różnymi hodowlami, uprawami, rzekami czy górami. W liceum pisaliśmy kartkówki z politycznej, gospodarczej, fizycznej. Najlepsze były odpytywania z "geologii" - pani dawała w garść kawał kamienia i kazała szczegółowo opisać

            a co do bzdur - odnoszę wrażenie (pamiętając swoje pacholęce lata + obserwując edukację dziecek), że nie tyle "część" co "większość" wiedzy ze szkół to jedynie ćwiczenie pamięci :)
          • darchangel Re: za szybko enter :) 14.12.10, 22:03
            elftherinii napisała:

            > Część wiedzy ze szkoły to bzdury:)

            Na każdym etapie nauki trzeba przyswoić i zdać coś, co jest zupełnie nikomu nie potrzebne (chyba, że prowdzący przedmiot w inny sposób nie wypracowałby odpowiedniej ilości godzin zajęć dydaktycznych, to faktycznie mu potrzebne), albo co zaraz się zmieni (informacje na WOS typu: nazwiska ministrów), bądź już jest od dawna nieaktualne (fizyka).
            • thorrey Re: za szybko enter :) 14.12.10, 22:17
              darchangel napisała:
              > Na każdym etapie nauki trzeba przyswoić i zdać coś, co jest zupełnie nikomu nie
              > potrzebne [...] bądź już jest od dawna nieaktualne (fizyka).

              A możesz mnie oświecić które prawo fizyczne stało się nieaktualne od czasu jak ja chodziłam do liceum i skończyłam studia (ponad 15 lat)? Może, kurcze, przegapiłam odkrycie fal grawitacyjnych...Albo może w końcu zmierzyli masę neutrina....
              • sharteel Re: za szybko enter :) 15.12.10, 03:43
                thorrey napisała:

                > A możesz mnie oświecić które prawo fizyczne stało się nieaktualne od czasu jak
                > ja chodziłam do liceum i skończyłam studia (ponad 15 lat)?

                Ja mogę powiedzieć, że model atomu Bohra wbito mi do łba w podstawówce tak skutecznie, że oduczenie się go, by zrozumieć cokolwiek więcej, zajęło mi kilkanaście lat ;-)
                • thorrey Re: za szybko enter :) 15.12.10, 08:40
                  sharteel napisała:
                  >
                  > Ja mogę powiedzieć, że model atomu Bohra wbito mi do łba w podstawówce tak skut
                  > ecznie, że oduczenie się go, by zrozumieć cokolwiek więcej, zajęło mi kilkanaśc
                  > ie lat ;-)
                  Na prawdę "wbito" Ci do głowy model atomu Bohra, nie podając, ze to przybiliżenie ? Jeśli tak, to chyba z metodyką było coś nie tak. Ja sama pamiętam bardzo poglądowy rysunek w podręczniku fizyki który pokazywał po kolei jak zmieniały się teorie na temat atomu ("rodzynki w cieście", model planetarny Bohra, model oparty na prawdopodobieństwie, ba, było nawet jak Grecy wyobrażali sobie atomy) Z resztą, model Bohra to przełom 19/20 wieku, ja się pytam ostatnio, w ciągu 15 lat, bo moja przedmówczyni powiedzała że się "dezaktualizuje"w trakcie nauki ucznia, czy jakoś tak. No to się pytam, co się zdezaktualizowało.

                  A jeszcze wracając do tego, co pisała elftherini - teorii w fizyce nie budowało się ot tak, pstryk i ktoś coś odkrywa. One były budowane jedna na drugiej, zgodnie z tym, jak poszerzają się możliwości poznawcze (nie mówie o współczesnej fizyce, bo tam już zwykły przeciętny człowiek nie ma co szukać). ALe wszystko, co zwykły człowiek powinien wiedzieć aby rozumieć jak działa świat, zostało odkryte. I wydaje się, iż łatwiej jest uczyć zgodnie z "naturalną" kolejnością odkrywania, np. uczyć najpierw, że atom jest niepodzielny, a nie od razu że orbital to jest coś, gdzie elektron występuje z pewnym podobieństwem - uważasz, że podstawówka to jest właściwe miejsce żeby uczyć o dualizmie korpuskularno-falowym?
                  No przecież w podstawówce w przypadku innych przedmiotów też nie startuje się z wysokiego konia, tylko podaje się podstawy, na których coś się buduje.

                  Teori z gruntu fałszywych, które obalono, to ja znam kilka, i czasem i o nich wsponima się w trakcie nauki, zupełnie słusznie wg mnie, żeby pokazać , że i umysł odkrywcy - badacza - naukowca może zejść na manowce, np. teoria flogistonu czy teoria eteru.

                  I w ogóle ,z tych krótkich wypowiedzi to wyłania się dosyć smutny obraz nauki fizyki w szkole. Fizykę przedstawia się jako coś tak strasznie nudnego, trudnego i strasznego, że przeciętna wiedza pozostaje na bardzo nędnym poziomie. A nawet jeśli ktoś coś zapamięta, to nie kojarzy, że właśnie dlatego latają ciężkie samoloty, że mają silniki i właśnie daltego są pływy księżyca, że istnieją jakieś tam nudne matematyczne zależności pomiędzy dowma masami.
                  • kotwtrampkach Re: za szybko enter :) 15.12.10, 20:46
                    thorrey napisała:

                    > I w ogóle ,z tych krótkich wypowiedzi to wyłania się dosyć smutny obraz nauki f
                    > izyki w szkole. Fizykę przedstawia się jako coś tak strasznie nudnego, trudnego
                    > i strasznego, że przeciętna wiedza pozostaje na bardzo nędnym poziomie.

                    Racja. Fizyka w mojej "karierze", to był stek bzdur, oderwanych od rzeczywistości informacji i nieciekawych zadań - raczej matematycznych. Pamiętam wizytę w fabryce kranów , kurków i armatury, mieliśmy zobaczyć tam elektrolize chyba "na żywo" i "w praktyce", ale zobaczyliśmy tylko ów zakład jako miejsce pracy do którego nikt nie chciałby trafić..
                    a jakiś czas później odkryłam, ze astronomia, układ gwiazd na niebie, przypływy i odpływy nad morzem, wykorzystanie wiatru w szybowaniu i mnóstwo innych rzeczy, które mnie bardzo ciekawiły jest związane z fizyką.. ech, żal..

                    Pamietam jeszcze historię Pani uczącej fizyki w ogólniaku - wybrała studia, na które nie było chętnych, było ich sześcioro na roku i przeszło łatwo i lekko.. Opowieść dla licealisty..
                    • wera9954 Re: za szybko enter :) 16.12.10, 11:09
                      Czy gdziekolwiek uczą jakoś normalnie fizyki? Ja po lekcji, mimo że uważam, nie umiem dosłownie nic :( I nauczycielka tylko każe wkuwać wzory, prawie nie tłumacząc, jakie zjawiska są nimi opisane. A potem się dziwi, że wszyscy mają dwóje i tróje :/
                      • magdalaena1977 Re: za szybko enter :) 16.12.10, 12:56
                        wera9954 napisała:
                        > Czy gdziekolwiek uczą jakoś normalnie fizyki?
                        Ja byłam w klasie humanistycznej i w moim podręczniku dobijała mnie ilość materiału na temat życiorysów sławnych fizyków.
                        A zadania zasadniczo polegały na pracy z wzorami, które tak naprawdę były dość abstrakcyjne i dawało się je rozwiązywać będąc dobrym tylko z matematyki.

                        I jeszcze jedno - moja pani od fizyki z podstawówki była paskudną męską szowinistką. Nic nie działało na mnie tak rozwścieczająco jak zdania typu "tu jest dodatkowy materiał, to może chłopcy sobie przeczytają". Dopiero po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że uczenie się fizyki na złość pani to nie jest dobry pomysł, bo fizyka jako taka zupełnie mnie nie bawi.
                        • thorrey Re: za szybko enter :) 16.12.10, 13:08
                          magdalaena1977 napisała:
                          > "tu jest dod
                          > atkowy materiał, to może chłopcy sobie przeczytają".

                          A właśnie .. Zastanawia mnie, ile z tej "trudności" i abstrakcyjności fizyki to jest wbijanie dziewczynkom od najmłodszych lat do głowy że dziewczynki do garów, chłopcy do samochodów. Ja chyba jakieś wyjątkowe szczęście miałam, bo aż do pójścia do pracy nikt nigdy mnie tak nie traktował, a już pierwszego dnie a pracy dowiedziałam się, jak się traktuje tak naprawdę, w realnym świecie poza szkolnictwem, możliwości intelektualne kobiet. No jak mi mówisz, że już niektórzy w szkole słyszą takie taksty, tudzież pewnie subtelne aluzje, że fizyka/matematyka to nie dla dziewczyn, to dziwne nie jest, że komuś się może "zablokować."

                          Kiedyś czytałam, że robiono takie badania.. czytano kobietom kawały o głubich blondynkach i kazano rzowiązywac zadania... No i jeśli się komuś wmawia, że ktoś jest głupi (bo jest dziewczyną), to się w to niestety wierzy i gorzej wykonuje zadania. Warto to sobie uświadomić.

                          Co do tego, gdzie dobrze uczą fizyki - niestety, nie wiem. Za moich czasów w bibliotekach szkolnych było sporo literatury polularno-naukowej, był "Młody Technik". Może warto pooglądać sobie jakieś fajne amerykańskie seriale, gdzie nauka i naukowcy są pozytywnie przedstawiani? ALbo National GEographic, ma świetne popularno-naukowe filmy. Kurcze, tyle jest dzisiaj możliwości, żeby się kształcić, a wszyscy w fizyce widzą tylko "wzory"....
                        • pierwszalitera Re: za szybko enter :) 16.12.10, 13:09
                          magdalaena1977 napisała:

                          > I jeszcze jedno - moja pani od fizyki z podstawówki była paskudną męską szowini
                          > stką. Nic nie działało na mnie tak rozwścieczająco jak zdania typu "tu jest dod
                          > atkowy materiał, to może chłopcy sobie przeczytają".

                          Zdziwiłabyś się jakie to częste. U mnie była to pani od biologii, która w lokalnej gazecie przy okazji sukcesu w olimpiadzie przyznawała się publicznie, że pracuje chętniej z chłopcami, bo "są bystrzejsi". Chodziłam do biol-chemu, większość w klasie to były dziewczyny. Zawsze wiedziałam, że największymi wrogami kobiet są inne kobiety. ;-)
                        • zarin Re: za szybko enter :) 18.12.10, 20:27
                          Ja miałam w liceum matematyka z tych co to wiecie: dziewczyny przyjdą na egzamin w miniówce, bo i tak tego nie zrozumieją a przynajmniej będzie przyjemnie. I całą grupę za nim, bo jest taki luźny i ma poczucie humoru. Koszmar. Na szczęście długo tam nie pracował.
                          • kotwtrampkach Re: za szybko enter :) 21.12.10, 23:15
                            zarin napisała:

                            > Ja miałam w liceum matematyka z tych co to wiecie: dziewczyny przyjdą na egzami
                            > n w miniówce, bo i tak tego nie zrozumieją a przynajmniej będzie przyjemnie

                            ech, ja miałam do czynienia z takimi panami kilkukrotnie na studiach.. Ech, facet to pikuś - ale w mojej grupie ludzie się cieszyli, że taki fajny wykładowca. Brrrr

                            a co do rozdzielania obowiązków/umiejętności wg płci, ze szkoły pamiętam szczególnie takie rzeczy: dziewczyny sprzątają, bo trudno tego wymagać od chłopców. Dziewczyny przyniosą ciasto/kanapki.. Dziewczyny mogą nie mieć wf-u (w przeciwieństwie do nie-dziewczyn). dziewczyny idą łagodnym wejściem - chłopcy najtrudniejszym szlakiem. chłopcy dostają łamigłówki, dziewczyny bransoletki/słodycze. ...
                    • aadrianka Re: za szybko enter :) 16.12.10, 18:44
                      Na polubienie fizyki polecam "Naukę Świata Dysku" Pratchetta, Cohena i Stewarta. Zwłaszcza fanom Pratchetta w ogóle. Oraz "Krótką historię czasu" Hawkinga. Żałuję niezmiernie, że trafiłam na te książki dopiero po studiach.
                      • magdalaena1977 Re: za szybko enter :) 16.12.10, 18:54
                        aadrianka napisała:
                        > Na polubienie fizyki polecam "Naukę Świata Dysku" Pratchetta, Cohena i Stewarta
                        > . Zwłaszcza fanom Pratchetta w ogóle.
                        Eeee Jestem fanką Pratchetta, ale Nauka Świata Dysku nie podobała mi się zupełnie. Na książkę popularnonaukową zbyt fantastyczna, na beletrystykę zbyt przeładowana informacjami.
            • elftherinii Re: za szybko enter :) 14.12.10, 22:22
              >), bądź już jest od
              > dawna nieaktualne (fizyka).

              W ciągu ostatnich 100 lat żaden eksperyment nie obalił żadnej przyjętej teorii fizycznej. Więc albo jesteś hmm wiekowa;) albo moi wykładowcy coś kręcą (studiuję fizykę:P). I nie wiem co z programu fizyki jest nieaktualne. Mogło być uczone w postaci uproszczonej/przybliżonej... ale nie nieaktualne.
              • sharteel Re: za szybko enter :) 15.12.10, 03:53
                elftherinii napisała:

                > Mogło być uczo
                > ne w postaci uproszczonej/przybliżonej... ale nie nieaktualne.

                Masz rację, ale uproszczona wersja bywa podawana jako ta jedyna słuszna, którą masz podać na teście.

                Można powiedzieć, że prawa przyrody są niezmienne od milionów lat, ale zmienia się sposób, w jaki o nich mówimy. Nazewnictwo, jednostki, systematyka. Do teorii dochodzą nowe elementy. Powstają nowe teorie.

                Chodzi o to, żeby uczenie w szkole nie zamykało głowy ucznia, nie wytwarzało w nim przekonania, że wiedza, którą poznaje dziś, jest pełna, całkowita, skończona, że wystarczy zakuć do testu i będzie dobrze.
                • elftherinii Re: za szybko enter :) 15.12.10, 12:04
                  Nam zawsze mówili, ze "xyz" to przybliżenie, więc nie widzę problemu. Mając lat ~14 nie byłabym w stanie pojąć z fizyki tego co mając lat ileśtam więcej. Bo np brakowałoby mi matematyki.
                  Chyba trafiałam na niezłych nauczycieli bo nigdy nie mówili, że ta wiedza jest jedyna i słuszna.
                • pierwszalitera Re: za szybko enter :) 15.12.10, 12:42
                  sharteel napisała:

                  > elftherinii napisała:
                  >
                  > > Mogło być uczo
                  > > ne w postaci uproszczonej/przybliżonej... ale nie nieaktualne.
                  >
                  > Masz rację, ale uproszczona wersja bywa podawana jako ta jedyna słuszna, którą
                  > masz podać na teście.
                  >
                  > Można powiedzieć, że prawa przyrody są niezmienne od milionów lat, ale zmienia
                  > się sposób, w jaki o nich mówimy. Nazewnictwo, jednostki, systematyka. Do teori
                  > i dochodzą nowe elementy. Powstają nowe teorie.

                  Naturalnie, że sporo się rozwija. Czyż nie było tak zawsze? Akurat model atomu z liceum nie uważam, za aż taki problematyczny, ale na przykład biologia jest przykładem, jak wiele się zmienia. Genetyka, ewolucja, czy chociażby najnowsze odkrycia o bakteriach na bazie arszeniku, od czasu lat 80-tych, kiedy ja uczyłam się tego przedmiotu wiele się stało w tej dziedzinie. Ale aktualna wiedza zdobywana w szkole średniej nie jest aż tak kontrowersyjna, by mieć problemy z własnym sumieniem na testach. Jakoś mi też te podstawy wyniesione sprzed wielu lat ze szkoły nie zaszkodziły w rozumieniu nowych teorii. I nie oszukujmy się, aż tak wielka ta szkolna wiedza znowu nie jest, by naiwnie myśleć, że wystarczy do dyskusji wśród specjalistów do końca życia. ;-)
            • palacsinta Re: za szybko enter :) 14.12.10, 22:40
              >albo co zaraz się zmieni (informacje na WOS typu: nazwiska ministrów)

              Prezydent nam się zmieni za niecałe pięć lat, czy w takim razie rozsądnie byłoby nie zaprzątać sobie głowy jego nazwiskiem?
              • aankaa prezydenci zmieniają się 14.12.10, 22:51
                i w ramach WOS'u - w końcu to nauka o społeczeństwie ;) - należałoby pamiętać tych kilku :)
                a co powiesz o Ameryce ? tam to dopiero mają problem :P tyle lat, tylu prezydentów
                • edhelwen Re: prezydenci zmieniają się 14.12.10, 22:54
                  na anglistyce trzeba się uczyć wszystkich :PPP
              • edhelwen Re: za szybko enter :) 14.12.10, 22:52
                akurat jeśli chodzi o prezydenta to jest inna sprawa, bo prezydent jest JEDEN ;) i kampania wyborcza trochę trwa, jeśli ktoś jest nieletni, to przeważnie rodzice głosują, może o tym rozmawiają w domu. Często w domach lecą wiadomości, leżą jakieś gazety. Well, pamiętam jak w 1995 roku koledzy z klasy chcieli bić tych, których rodzice głosowali na innego kandydata (chodziło na pewno o wybór 'Wałęsa/Kwaśniewski'), a to była 5 klasa podstawówki ;)
                Jeśli chodzi o ministrów, to hm czytam gazety, oglądam wiadomości, przeglądam newsy w sieci (wyborcza, wp czy tvn24) i jakby się ktoś mnie zapytał o nazwiska ministrów, to potrafiłabym wymienić tylko dwa nazwiska (Kopacz, Sikorski). Resztę mogę sobie sprawdzić w sieci :PP
                • aankaa szkolne absurdalne 14.12.10, 23:01
                  jakby się ktoś mnie zapytał o nazwiska ministrów, to potrafiłabym wymienić tylko dwa nazwiska (Kopacz, Sikorski). Resztę mogę sobie sprawdzić w sieci :PP
                  ===
                  i tu cały (?) problem
                  od uczniów wymaga się wiedzy, niemal, encyklopedycznej, a egzekwujący ją mogą sięgnąć do zapisków/netu itp. Nie mówiąc o tym, że taki, biedny, żak ma do czynienia z kilkoma dziedzinami a przeciwko sobie :) specjalistę ;) w jednej
                  • edhelwen Re: szkolne absurdalne 14.12.10, 23:17
                    no właśnie.... W "tamtych" czasach internet nie był powszechnie dostępny i bieżące wiadomości można było zdobywać głównie z mediów takich jak prasa, tv czy radio. Ale już daty, mitozy itp to spokojnie można było sprawdzić w encyklopedii :/ Chyba że zakładamy, że szkoła jest dla tych, którzy nie mają skąd wziąć encyklopedii i nie mają w domu tv, a ich rodzice albo ciężko pracują i nie mają na nic innego czasu albo czas ten poświęcają głównie na wódkę :/ No i trzeba w uczniach "rozbudzać zainteresowania" :PP
                    • aankaa Re: szkolne absurdalne 14.12.10, 23:48
                      ciekawa jestem w ilu domach jest encyklopedia
                      choćby wydana w wersji "na półkę" żeby ładnie wyglądało te kilkanaście książek w jednakowych grzbietach ;)
                      • edhelwen Re: szkolne absurdalne 15.12.10, 00:44
                        nie mam pojęcia ile teraz kosztuje xD Ta, którą mamy w domu, została wydana chyba w latach 70-tych czy 80-tych i przyznam, że dawno nie korzystałam :PP
                        o taka
                        allegro.pl/encyklopedia-powszechna-pwn-tom-i-v-i1323248817.html
                        Częściej używamy jednotomowej Małej Encyklopedii PWN, takiej jak tu (bo leży w 'salonie' i ma jeden tom, a do kilkutomowej czy komputera trzeba ruszyć zadek na górę :PP)
                        allegro.pl/mala-encyklopedia-pwn-1970-rok-i1345703009.html
                        Myślę, że takie encyklopedie można znaleźć w domach naszych rodziców, bo obecnie to wiadomo, że taniej wychodzi internet niż kupno kilku tomów.
                      • kotwtrampkach Re: szkolne absurdalne 15.12.10, 21:03
                        aankaa napisała:

                        > ciekawa jestem w ilu domach jest encyklopedia

                        w wersji elektronicznej też się liczy? :P

                        > choćby wydana w wersji "na półkę" żeby ładnie wyglądało te kilkanaście książek
                        > w jednakowych grzbietach ;)

                        ja to pamiętam trochę inaczej - był kiedyś czas, że niektóre książki (a moze większość?) "łapało sie" bez zastanowienia, na zasadzie wspaniałej okazji - bez róznicy czy to był Pan Tadeusz, czy Baśnie Andersena, Biblia, czy Encyklopedia. I wracało do domu z łupem, pieczołowicie ustawiało na półce i chwaliło znajomym..
                        Posiadanie encyklopedii w domu - w czasach przedinternetowych - wiązało się z tym, że nie trzeba było biegać do biblioteki z każdą drobnostką :)
            • moniach_1 Re: za szybko enter :) 14.12.10, 23:43
              > Na każdym etapie nauki trzeba przyswoić i zdać coś, co jest zupełnie nikomu nie
              > potrzebne

              Byłabym ostrożniejsza z takimi stwierdzeniami. Znam ludzi zafascynowanych rzeczami, na które większość popukałaby się w czoło... A im też trzeba w szkole dać jakiś procent tego, co ich zafascynuje i może pójdą się dalej rozwijać w tym kierunku.
      • felisdomestica Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 12:30
        aankaa napisała:

        > tak, nieraz wiedza, którą trzeba się wykazać na kolejnym egzaminie/sprawdzianie
        > itp potrzebna jest jak przysłowiowemu zającowi dzwonek

        Nie rozumiem takiej postawy. Moim zdaniem dzielenie wiedzy na potrzebną i niepotrzebną to nieporozumienie. Szkoła ma dać ogólne wykształcenie, po to, żeby przyszli obywatele nie byli kompletnymi idiotami, którzy nie wiedzą jak działa świat wokół nich. Z całym szacunkiem, żadna wiedza nie hańbi.
        Już nie mówiąc o tym, że intensywne uczenie się pamięciowe w młodości skutkuje wkształceniem się "zapasowych" połączeń neuronalnych i w pewien sposób chroni przed demencjami. Nie bez przyczyny wśród profesorstwa jest statystycznie mniej przypadków Alzheimera.

    • maith Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 23:00
      Wera, bo to straszenie nie jest skierowane do Ciebie :)
      Ono jest do tych, co sobie bimbają.
      Tylko że zanim do nich dotrą, to Ty się potniesz ;)
      Zatem - nie tnij się, nie stresuj, egzamin nie stanie się cięższy od straszenia :)
      Tobie dla odmiany zamiast straszenia potrzebne są jakieś techniki relaksacji, czy co...
      • magdalaena1977 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 23:07
        maith napisała:
        > Tobie dla odmiany zamiast straszenia potrzebne są jakieś techniki relaksacji,
        > czy co...
        Jak najbardziej. Potraktuj ten egzamin jako próbę i uświadom sobie, co Ci nie wyszło (już sobie zresztą uświadomiłaś, pisząc ten wątek). I teraz na spokojnie poszukaj metod walki ze stresem, jakie zadziałają u Ciebie. Pewnych rzeczy możesz się nauczyć, ale jeśli nie opanujesz lęku egzaminacyjnego, to w naszej kulturze możesz mieć poważne trudności.
        • aankaa Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 14.12.10, 23:56
          na spokojnie poszukaj metod walki ze stresem, jakie zadziałają u Ciebie
          ==
          no. Magda, wydaje mi się, że tu rodzice Wery powinni poszukać "metod walki ze stresem", oczywiście po rozmowie z Nią. Wera jest dzieckiem, które usiłuje się znaleźć - w tym przypadku - w okołoegzaminacyjnym stresie. Nie proponujmy Jej, mając dobre -naście/-dzieści lat więcej, tego typu rozwiązań
          • magdalaena1977 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 06:40
            aankaa napisała:

            > > na spokojnie poszukaj metod walki ze stresem, jakie zadziałają u Ciebie

            > no. Magda, wydaje mi się, że tu rodzice Wery powinni poszukać "metod walki ze
            > stresem", oczywiście po rozmowie z Nią. Wera jest dzieckiem, które usiłuje się
            > znaleźć - w tym przypadku - w okołoegzaminacyjnym stresie.
            Jeśli wera zdaje egzamin gimnazjalny w 2011, to w tym roku skończyła 15 lat ? Jak dla mnie to za dużo na dziecko, za które problem powinni rozwiązywać rodzice.
            Ale oczywiście w naszych radach "poszukaj" oznaczało jednak "poszukaj z rodzicami".

            > Nie proponujmy Jej, mając dobre -naście/-dzieści lat więcej, tego typu rozwiązań
            Ale ja doskonale pamiętam siebie z tego okresu np. to, że świetnie działały u mnie konkursy przedmiotowe - presja była spora, ale nie dramatyczna, zdawałam to, co lubię, przekonałam się że stres egzaminacyjny mnie mobilizuje i wypadam lepiej niż zwykle. No i dzięki nim nie musiałam zdawać egzaminu do liceum ;-)
            • wera9954 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 13:10
              Zazdroszczę, że stres cię mobilizuje :) U mnie powoduje tylko chęć uniknięcia stresującej sytuacji, a kiedy jest to niemożliwe, sprawia, że znacznie trudniej mi się myśli :( Z rodzicami też rozmawiałam o swoim lęku. Niestety potrzebuję sporej pomocy z ich strony, w podstawówce miałam poważne problemy ze szkołą, co odbiło się na moim zdrowiu psychicznym :( Głównie w postaci leków :(
              • magdalaena1977 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 13:24
                wera9954 napisała:
                > U mnie powoduje tylko chęć uniknięcia stresującej sytuacji, a kiedy
                > jest to niemożliwe, sprawia, że znacznie trudniej mi się myśli :(
                > Z rodzicami też rozmawiałam o swoim lęku. Niestety potrzebuję
                > sporej pomocy z ich strony, w podstawówce miałam poważne problemy
                > ze szkołą, co odbiło się na moim zdrowiu psychicznym :( Głównie w postaci leków :(
                Ale teraz już wiesz, że masz problem i powinnaś poszukać sensownego i długoterminowego rozwiązania. Tak sobie gdybam - może psycholog ? może jakieś warsztaty ?
                Niestety w naszym społeczeństwie oprócz merytorycznej wiedzy trzeba jeszcze nauczyć się prezentować ją w odpowiednich stresujących warunkach. Ale do egzaminu gimnazjalnego zostało jeszcze z pół roku nie, mówiąc o maturze - masz czas, żeby sobie pomóc.
          • maith Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 10:29
            aankaa napisała:
            > no. Magda, wydaje mi się, że tu rodzice Wery powinni poszukać "metod walki ze s
            > tresem", oczywiście po rozmowie z Nią.

            Wera nie jest idiotką i rozumie, że "metody walki ze stresem" to nie pakowanie się np. w alkohol czy narkotyki, z których potem nie wyjdzie i naprawdę będzie miała powód do zmartwień, tylko poczytanie o metodach na stres egzaminacyjny, metodach relaksacji itd.

            Z jakiegoś powodu Wera wolała zapytać o to nas niż rodziców. Czyli rozmawiamy z nią, a nie z rodzicami, bo ich tu nie ma. A jej można najwyżej doradzić powiedzenie też rodzicom, że stres ją blokuje na egzaminach.

            Wera - spróbuj odwrócić to, co robią nauczyciele. Uświadom sobie, że nawet niezdany egzamin, to nie koniec świata. Dowiedz się na wszelki wypadek, jakie w razie czego istnieją plany B, ucz się dystansować od stresu, a podczas nawet największego egzaminu zawsze możesz sobie wmówić, że to zwykła klasówka, tylko tak stresująco wygląda :) Ja na maturze tak zrobiłam. Weszłam i kiedy już coś mnie miało zablokować, że przecież to ta cała matura, od której tyle zależy blebleble, zatrzymałam to powtarzając sobie "to zwykła klasówka, piszesz zwykłą klasówkę, niby co w tym trudnego? Nic :)"
            • magdalaena1977 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 11:27
              maith napisała:
              > Wera nie jest idiotką i rozumie, że "metody walki ze stresem" to nie pakowanie
              > się np. w alkohol czy narkotyki, z których potem nie wyjdzie i naprawdę będzie
              > miała powód do zmartwień, tylko poczytanie o metodach na stres egzaminacyjny, m
              > etodach relaksacji itd.
              W życiu by mi nie przyszło do głowy uznawać narkotyki czy alkohol za metody walki ze stresem egzaminacyjnym. Z narkotykami nie miałam do czynienia, ale alkohol w umiarkowanej ilości raczej mnie rozleniwia i wprawia w ekstra wesołość, a nie mobilizuje do wysiłku intelektualnego.

              Na pewno polecałabym zadbanie o dobrą formę fizyczną - tj. długi sen i solidne śniadanie.
      • wera9954 Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 13:04
        A czy to straszenie pomoże nieuczącym się? Ten próbny egzamin wymagał raczej niewielkiej wiedzy, więc obkucie się niewiele by pomogło. Łatwo powiedzieć - nie przejmuj się, ale nie wystarczy na to raz spojrzeć obiektywnie - bo ja widzę, że ten egzamin się nie liczy, ale i tak się boję :(
    • sharteel Re: Straszenie uczniów egzaminami :/ 15.12.10, 03:23
      Straszenie jest niestety systemowo wrośnięte w mechanizm funkcjonowania polskiej szkoły.

      Szkoły są rozliczane z wyników nauczania, weryfikowanych egzaminami końcowymi - zewnętrznymi. Oczywiście starają się wypaść jak najlepiej. Co za tym idzie, poszczególni nauczyciele w danej szkole też są rozliczani z wyników swoich uczniów. Nie chodzi oczywiście o premiowanie za dobre wyniki, ale o karanie za wyniki słabe.

      Jak łatwo wywnioskować, nauczycielom przedmiotów egzaminacyjnych zależy na jak najlepszych wynikach egzaminu. Z tego powodu często występuje "nauczanie pod testy", zamiast normalnej realizacji programu przedmiotu. Z tego powodu też niektórzy nauczyciele stosują różnego rodzaju naciski na uczniów (i ich rodziców), aby podkreślić wagę egzaminu i odpowiedniego doń przygotowania. Wszyscy wzajemnie się nakręcają i presja staje się nieznośna.

      W takim stresie trudno się uczyć. Strach odbiera siły, potrzebne do przyswajania wiedzy. Nauczyciel widzi, że postępy są za słabe w obliczu zbliżającego się egzaminu, i .... zwiększa presję.
      Bardzo trudno przerwać to błędne koło i nie każdy nauczyciel to potrafi. Niektórzy nie zatrzymują się nawet wtedy, kiedy już wystawili dziewięćdziesięciu procentom osób jedynki na półrocze i przestają mieć czym straszyć ;-/

      Oczywiście, istnieją też nauczyciele, koncentrujący się na przekazaniu wiedzy, albo wręcz obudzeniu w uczniach ciekawości, która pozwoli im zdobywać wiedzę samodzielnie. Oni nie muszą straszyć ;-)

      Przyzwyczailiśmy się wszyscy traktować szkolny strach i ocenianie według braków, jako coś normalnego. Ale to właśnie te zjawiska w dużym stopniu ponoszą winę za to, że w późniejszym życiu wielu wychowanków polskich szkół jest niepewnych siebie, ma kompleksy, myśli o sobie przez pryzmat braków, nie akceptuje siebie, boi się wyzwań.

      Wera9954, złap dystans. Życie, to nie tylko kolejne egzaminy, czy stopnie. I kiedy jako dorosła osoba będziesz szukać pracy, nikt nie zapyta Cię o wynik egzaminu gimnazjalnego ;-)
      Na pewno na dłuższą metę Twoje podejście "człowiek uczy się, żeby umieć" okaże się słuszniejsze.
      A szkoła... No cóż, trzeba to jakoś przetrwać :-) Znaleźć na nią swój sposób i nie pozwolić, żeby strach przejął nad nami kontrolę.





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka