Dodaj do ulubionych

Samotnie w święta

16.12.10, 21:29
Taki nostalgiczny wacik. Wydaje mi się, że w Święta, ludzie samotni są jeszcze bardziej samotni. Każdy gdzieś spieszy do swojej rodziny, bliskich, męża/żony pospiesznie życzy wesołych Świat a Ty człowieku zostajesz z niespełnionymi marzeniami, tęsknotą, za tymi których nie ma. Najchętniej bym się spakowała i poleciała na Bahama i wróciła po 7 stycznia :)
Obserwuj wątek
    • nomina Re: Samotnie w święta 16.12.10, 21:40
      Czy samotnych, którzy siedzą przy stole z kilkoma osobami, zaliczanymi przez kodeks rodzinny do krewnych I i II stopnia, a z którymi nic ich nie łączy poza nienawiścią, poczucie krzywdy, żalem za dawne i obecne problemy - też włączamy do tej grupy?

      Moim zdaniem - samotność w tłumie jest gorsza...
      • aankaa Re: Samotnie w święta 16.12.10, 22:01
        Nomina, jakiekolwiek uczucie, nawet nienawiść czy poczucie krzywdy, żalem za problemy, jest lepsze od obojętności i tzw utrzymywania stosunków, z którymi pomaszeruję w piątek targając siaty pełne śledzi i innych przysmaków
        • ja_joanna Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:16
          Że tak zapytam:

          aankaa napisała:

          > Nomina, jakiekolwiek uczucie, nawet nienawiść czy poczucie krzywdy, żalem za pr
          > oblemy, jest lepsze od obojętności i tzw utrzymywania stosunków, z którymi poma
          > szeruję w piątek targając siaty pełne śledzi i innych przysmaków

          lepsze dla kogo?

          (po prostu jestem przeciwna licytowaniu się, kto ma gorzej; dla każdej osoby w nieprzyjemnej sytuacji jest to konkretny realny problem, nie sądzę, żeby dało się te sytuacje rozpatrywać w kategoriach "lepsza" czy "gorsza")
    • thorrey Re: Samotnie w święta 16.12.10, 21:41
      epistilbit napisała:

      > Taki nostalgiczny wacik.
      Przepraszam bardzo ale nie mogłam się powstrzymać :) Nostalgiczny WACIK bardzo mi się podoba :)

      W temacie - święta z rodziną są przereklamowane. Osobiśnie nie znoszę. I zdaje się że tu taki wacik się kiedyś pojawiał, i nie jestem sama. Na Bahama może niekoniecznie, ale może święta w hotelu ze spa?
      • epistilbit Re: Samotnie w święta 16.12.10, 21:48
        Nostalgiczny wacik - teraz widzę jakiego tworka popełniłam:)
        Spa bardzo chętnie, ale na stanie mam jeszcze przedszkolaka, który stanowczo domaga się choinek, kolęd, prezentów i takich tam. Uprzedzając: mam synka i nie jestem samotna, bo ma go. Brakuje mi rodziny, dorosłych ludzi, kogoś na kim ja mogłabym się wesprzeć.

        https://c.wrzuta.pl/wi14480/599d971e002953ab4c670746/0/bez%20tytulu
        Urzekła mnie Twoja historia
        • thorrey Re: Samotnie w święta 16.12.10, 21:53
          epistilbit napisała:
          > Spa bardzo chętnie, ale na stanie mam jeszcze przedszkolaka, który stanowczo do
          > maga się choinek, kolęd, prezentów i takich tam.

          Radzę Ci, sprawdź ofertę najbliższego hotelu ze spa. Na bank mają tam atrakcje typu choinka, wizyta Świętego Mikołaja, zabawy dla dzieci, kuligi rysowanie, kręgla itp. Wiem co mówię :)
        • epistilbit Re: Samotnie w święta 16.12.10, 21:55
          wiem, że święta z rodziną są przereklamowane. Wystarczy poczytać ematkę, o tych awanturach na święta z kim wigilia/ teściowa dała zły/ dobry/za drogi/ za tani prezent, szwagierka krzywo spojrzała, mama przesoliła karpia.
        • gryldryk Re: Samotnie w święta 23.12.10, 18:27
          W takim razie sytuacja nie jest jeszcze tragiczna. Masz syna, masz dla kogo robić Święta, dla kogo żyć. Chętnie bym się zamienił, choć wiem, że to niemożliwe.
      • peryklejtos Re: Samotnie w święta 23.12.10, 12:15
        to rodziny nie znosisz, a święta są dodatkowym katalizatorem tej niechęci. Współczuję.
    • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 16.12.10, 21:51
      Ach, nie przejmuj się, święta są zdecydowanie przereklamowane. ;-) Przerost formy nad treścią. Ludzie sprzątają, kupują, gotują, a potem... kłócą się przy stole wigilijnym, bo wyobrażali sobie całość inaczej. ;-) To wcale nie jest tak sielsko anielsko jak w telewizji. ;-) Ja wyleczyłam się ze świąt, kiedy zdarzyło mi się spędzić wigilię na autostradzie. Na dodatek z wyjątkowo toksyczną osobą. Najpierw się poryczałam, a potem dostałam głupaki i mocno się uśmiałam. Bo absolutnie nic się nie stało, świat się nie zawalił i ten wieczór nie miał najmniejszego znaczenia. Chociaż miał, uwolnił mnie z mentalnego przymusu i zachęcił do alternatywnych planów na święta.
      • aankaa Re: Samotnie w święta 16.12.10, 21:57
        może nie będę jedyna ?
        wigilia - od wielu lat obowiązek, z którego należy się wywiązać. Myślę, że w tym roku po raz ostatni. Już zapodałam hasło "za rok wyjeżdżamy gdziekolwiek" byle nie udawać, że to jedyny dzień w roku, rodzina, te sprawy. Tym bardziej, że ateusze i typy a'rodzinne z nas pierwsza klasa. Święta - wreszcie wypadły w weekend :) i mogę je potraktować jak zwykłą sobotę/niedzielę. Czyt: luzik, snucie się po kanapach, pogryzanie bez specjalnej "oprawy"

        jedyne, co w "ten czas" nas jakoś mobilizuje do podtrzymania tradycji to ubieranie choinki i prezenty. A te lubimy dawać/dostawać
        • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 16.12.10, 22:18
          aankaa napisała:

          > jedyne, co w "ten czas" nas jakoś mobilizuje do podtrzymania tradycji to ubiera
          > nie choinki i prezenty. A te lubimy dawać/dostawać

          Akurat choinka i prezenty, to pierwsze co wyleciało z mojego programu. Poza tym mieszkam w kraju, w którym święta mają wprawdzie charakter społeczny, ale niekoniecznie ckliwo- sentymentalno- rodzinny. ;-) Wigilia i święta, to też jakby mniej ważne zakończenie całości, bo wszystko zaczyna się dużo wcześniej w adwencie i trzeba przebrnąć przez huczne jedzenia firmowe z winem i tańcami, pieczenie ciasteczek z koleżankami przy herbatce z rumem, jarmarki świąteczne zakrapiane grzanym winem z grupą taneczną, ranne spotkanie wigilijne z szampanem na rynku z przyjaciółmi i potem można zwalić się na kanapę i leczyć w święta kaca. ;-)
          • aankaa Re: Samotnie w święta 16.12.10, 22:24
            wszystko zaczyna się dużo wcześniej w adwencie i trzeba przebrnąć przez huczne jedzenia firmowe z winem i tańcami, pieczenie ciasteczek z koleżankami przy herbatce z rumem, jarmarki świąteczne zakrapiane grzanym winem z grupą taneczną, ranne spotkanie wigilijne z szampanem na rynku z przyjaciółmi i potem można zwalić się na kanapę i leczyć w święta kaca. ;-)
            ===
            no i całe moje szczęście, że ww opisane atrakcje mnie omijają i zostaje jedynie ? ubranie choinki i wypatrywanie prezentów pod nią :). Swoją drogą - akurat choinka to coś, co mi przypomina, że jest już prawie koniec roku
      • azymut17 Re: Samotnie w święta 16.12.10, 22:27
        pierwszalitera napisała:

        > Ach, nie przejmuj się, święta są zdecydowanie przereklamowane. ;-) Przerost for
        > my nad treścią.

        Zastanawiam się, z czego może wynikać to, że ja mimo upływu lat nadal potrafię się nimi cieszyć i ich oczekiwać? Może właśnie dzięki temu, że niespecjalnie dbam o "tradycję" (zamiast karpia będzie smażony łosoś) i formę, a tak jak piszesz o treść - po prostu jestem wierząca. I dla mnie święta, nawet takie spędzone samotnie, mogą być przyjemne i piękne, bo nie liczy się posiadówa przy stole i prezenty, ale właśnie Boże Narodzenie. Może problemy ze Świętami miewają osoby niewierzące, bo brakuje im tej treści? W sumie to taki narzucony im obyczaj..?
        • aankaa Re: Samotnie w święta 16.12.10, 22:38
          I dla mnie święta, nawet takie spędzone samotnie, mogą być przyjemne i piękne, bo nie liczy się posiadówa przy stole i prezenty, ale właśnie Boże Narodzenie. Może problemy ze Świętami miewają osoby niewierzące, bo brakuje im tej treści? W sumie to taki narzucony im obyczaj..?
          ===
          najprawdopodobniej
          i ja do tej grupy się zaliczam
        • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 16.12.10, 22:41
          azymut17 napisała:

          Może problemy ze Świętami miewają osoby
          > niewierzące, bo brakuje im tej treści? W sumie to taki narzucony im obyczaj..?

          Być może. Ale dla osoby wierzącej Boże Narodzenie, to w pierwszej kolejności właśnie narodziny Chrystusa, a nie sentymentalne rodzinne spotkanie przy choince. Idzie się wtedy na pasterkę, uczestniczy w zbiorowym nabożeństwie z większą społecznością i z tego czerpie wielkie emocje. I sorry, ale łosoś zamiast karpia? No faktycznie walą się bastiony tradycji. ;-)))
          • magdalaena1977 Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:11
            pierwszalitera napisała:
            > Być może. Ale dla osoby wierzącej Boże Narodzenie, to w pierwszej kolejności
            > właśnie narodziny Chrystusa, a nie sentymentalne rodzinne spotkanie przy choince.
            > Idzie się wtedy na pasterkę, uczestniczy w zbiorowym nabożeństwie z większą
            > społecznością i z tego czerpie wielkie emocje.
            Właśnie się zastanawiam, skąd czerpiesz wiedzę o tym, jak święta przeżywają osoby wierzące ? Bo w tym co piszesz, coś mi nie pasuje, niby żadne zdanie nie jest fałszywe, ale obraz zupełnie nie odpowiada moim odczuciom.
            • slotna Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:24
              > Właśnie się zastanawiam, skąd czerpiesz wiedzę o tym, jak święta przeżywają oso
              > by wierzące ? Bo w tym co piszesz, coś mi nie pasuje, niby żadne zdanie nie jes
              > t fałszywe, ale obraz zupełnie nie odpowiada moim odczuciom.

              Moze byla wierzaca? Wiekszosc polskich ateistow w mlodosci byla, jak podejrzewam.
            • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 17.12.10, 01:05
              magdalaena1977 napisała:

              > Właśnie się zastanawiam, skąd czerpiesz wiedzę o tym, jak święta przeżywają oso
              > by wierzące ? Bo w tym co piszesz, coś mi nie pasuje, niby żadne zdanie nie jes
              > t fałszywe, ale obraz zupełnie nie odpowiada moim odczuciom.

              Bo ja nie jestem już wierząca, ale nie spadłam z kosmosu i wiem, co jest istotą religii katolickiej. Poza tym jestem Polką i urodziłam się w bardzo katolickiej rodzinie, byłam chrzczona, kumunijnie uszczęśliwiona i bierzmowana. Także tradycje niedzielnej mszy, wszelkich nabożeństw majowych, adwentowych i pasterek są mi znane. Czerpałam z tego też metafizyczne korzyści, jeżeli można to tak nazwać. Wyobraź sobie, że nawet przeczytałam Biblię i być może jestem, jak na ateistkę teoretycznie całkiem dobrą chrześcijanką. ;-) Nie mam nic do ludzi wierzących, ale podobnie jak ty, jestem zdania, że trzeba się zdecydować albo - albo, bo być katolikiem i nie żyć po katolicku, to jakieś nieporozumienie. I nie mogę wiedzieć jak przeżywają święta wszystkie osoby wierzące, pamiętam tylko, że w mojej rodzinie, dopóki żyli moi dziadkowie, sprawy związane z duchowym przeżywaniem świąt, wspólne pójście na pasterkę i szopka w kościele były ważniejsze od suto zastawionego stołu i choinkowych prezentów. Ja wtedy myślałam, że właśnie o to chodzi i przy każdym "Do szopy, hej pasterze", byłam autentycznie wzruszona.
          • nomina Re: Samotnie w święta 17.12.10, 19:53
            Jestem ateistką, ale nie traktuję świąt jako narzuconego obyczaju. Ten obyczaj przyszedł tak dawno, że wrósł w tradycję. I tak to właśnie postrzegam - jako element tradycji i kultury, który określa, że jest to czas rodzinnej bliskości (na te i tylko te święta przecież zjeżdżają się krewni, którzy potrafili się nie widzieć bardzo długo). Ta rodzinna bliskość, atmosfera więzi między bliskimi nakłada się na aspekt religijny - święto Bożej Rodziny. To są dla chrześcijan radosne święta, dwoje ludzi boskim zrządzeniem powiększyło rodzinę i łącznik człowieka z Bogiem - Dzieciątko, które należy i do boskiego, i do ludzkiego świata. Upraszczam okrutnie, ale wiecie, o co mi chodzi. Dlatego też, niezależnie od wiary lub niewiary, rodzinna bliskość jest w te święta wpisana. I chyba dlatego brak bliskości lub bliskość na pokaz jest podczas tych dni tak przykra.
          • mrarm Re: Samotnie w święta 23.12.10, 15:25
            Chodzi Ci o przesilenie zimowe, czy o co wlasciwie?
          • black_halo Re: Samotnie w święta 26.12.10, 13:10
            Pomimo, ze pochodze z katolickiej rodziny to nigdy nie odczuwalam swiat jako narodzin boga czy syna bozego. Jako osoba dorosla sklaniam sie ku wersji swiat Sol Invictus. Choinka i prezenty symbolizuja dla mnie raczej dobre zyczenia i tak po prostu chce to widziec. Dla mnie swieta w rodzinnym domu zaczynaly sie juz na koniec listopada od generalnych porzadkow, ktorych nienawidzilam. Nie pojmowalam zupelnie dlaczego nagle trzeba bylo wywlekac wszystko z szaf, wietrzyc, prac, prasowac, zmywac, myc okna, podlogi, pucowac lazienke na blysk a moja osobista matka w wigilie i tak oswiadczala, ze w domu jest burdel, ze ona sie narobila przy gotowaniu i nikt tego nie docenia i wigilie spedzala naburmuszona wyrzucajac wszystkim ile czasu musiala lepic piergi i ile pieniedzy musiala wydac na prezenty. I tak mijaly swieta.

            W tym roku nie udalo mi sie pojechac do rodzinnego domu bo opady sniegu zablokowaly lotniska i dupa. Nic sie nie stalo, spedzilam swieta z rodzina mojego faceta, wesolo, popijac wino i nie zamartwiajac sie probowaniem sledzi, ktorych nie znosze.
        • slotna Re: Samotnie w święta 16.12.10, 22:46
          > prezenty, ale właśnie Boże Narodzenie. Może problemy ze Świętami miewają osoby
          > niewierzące, bo brakuje im tej treści? W sumie to taki narzucony im obyczaj..?

          Tresc kazdy moze sobie dopasowac jaka mu odpowiada :) Dla mnie to przesilenie, w sumie "bardziej tradycyjny" i zgodny z data powod do swietowania niz Boze Narodzenie. Potrzebuje takiego punktu zima, no i mam go, od dziecinstwa. Lubie klimat swiateczny, choinke, prezenty, wigilijne potrawy i swiateczne wypieki, zapach igliwa, piernikow itp. Lubie tez cala historie ze stajenka, koledy. Nienawidze natomiast dzielenia sie oplatkiem i obcalowywania, ale ja w ogole nienawidze skladania zyczen. W dziecinstwie lubilam wieksze spedy rodzinne, wiadomo, nie ja sie zajmowalam organizacja. Pozniej, gdy dorastalam, zmieniala tez sie sytuacja w rodzinie, a ja odkrylam jak bardzo niektorych z nich nie cierpie. Pamietam rok, kiedy Wigile spedzilismy tylko w trojke: ja, mama i moj brat, nie mielismy kasy na jakies specjaly i sensowne prezenty, klimat zaden, ja bylam wtedy potwornie nieszczesliwa i samotna i bylo slabo. Od kiedy mieszkam w Irlandii, na Wigilii jestem ja, mama, jej facet i przyjaciel - Irlandczyk, ktorego obecnosc wnosi powiew swiezosci w zatechla atmosfere ;) Tym bardziej, ze dwukrotnie po wieczerzy szlismy zwiedzac puby, gdzie swietuja tlumy radosnych ludzi i zaraz sie mniej smetnie robilo (w zeszlym roku nam sie nie chcialo).

          Tak naprawde wolalabym spedzic ten czas z moim chlopakiem, tak jak chce - bez oplatka, bez karpia, ale za to z ulubionymi koledami itp. - wlasnie dlatego, ze sa to dla mnie wazne dni. Wielkanoc, ktora tez lubie, chociaz nie az tak, spedzilam sama chyba dwukrotnie, raz w Anglii, gdzie w domu paletala sie kupa gosci z drinkami w dloniach i wszedzie lezaly kilogramy czekolady w postaci jajek i kroliczkow, a na koniec spadl snieg, a raz w Warszawie, gdy moja firma byla tak mila i zasilila mi konto dzien wczesniej, dzieki czemu moglam sobie nawet przygotowac swiateczne potrawy :) Wspollokatorka pojechala do domu, a ja siedzialam sama i bylam bardzo zadowolona (fakt, ze pozniej przyjechal do mnie owczesny chlopak).
        • sylwiastka Re: Samotnie w święta 16.12.10, 23:09
          azymut17 napisała:

          Może problemy ze Świętami miewają osoby
          > niewierzące, bo brakuje im tej treści? W sumie to taki narzucony im obyczaj..?

          Nie wiem, czy brakuje mi treści, ale na pewno jest to narzucony obyczaj. Niestety w Polsce dość mocno narzucane są święta religijne osobom niewierzącym bądź innych wyznań. To, co jest określane jako tradycja, jest t w istocie tradycją katolicką. Mnie to całe moje życie uwierało i uwierać będzie. Moja rodzina jest niewierząca, a jednak święta były, bo to polska?? tradycja.
          Dlatego tez obiecałam sobie, że moje święta to będzie czas, w którym nic nie muszę. Za to mogę cieszyć się, że mam kilka dni wolnego, w sam raz na krótki wypad urlopowy. Święta są też dobrą wymówką, do podarowania kilku drobiazgów osobom, o których się ciepło myśli. Natomiast koniec z choinkami, proszonymi kolacjami, sprzątaniem (ja tego nie robiłam, ale jako dziecko uczestniczyłam). Mogę pobawić się w pierniczki, pójść do dobrej knajpy, pojechać do fajnego miasta (mam już zarezerwowana miejscówkę w Nowym Jorku, jak przed rokiem), czy obejrzeć Dziadka do orzechów.
          I bardzo lubię ogołocone z religii klimaty świąteczne i poświąteczne przeceny :)
          Natomiast narzucanie świąt wszystkim i wszechobecne uduchowienie uważam za niefajne (z mojego punktu widzenia).
          • jul-kaa Re: Samotnie w święta 16.12.10, 23:31
            sylwiastka napisała:
            > Nie wiem, czy brakuje mi treści, ale na pewno jest to narzucony obyczaj. Nieste
            > ty w Polsce dość mocno narzucane są święta religijne osobom niewierzącym bądź i
            > nnych wyznań. To, co jest określane jako tradycja, jest t w istocie tradycją ka
            > tolicką.

            Hm, hm, hm... Ja nie widzę za wiele katolickości w obchodzeniu Świąt Bożego Narodzenia w Polsce.
            • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 16.12.10, 23:44
              jul-kaa napisała:

              > Hm, hm, hm... Ja nie widzę za wiele katolickości w obchodzeniu Świąt Bożego Nar
              > odzenia w Polsce.

              Dokładnie. W zasadzie to tylko straszliwie ponura tradycja polegająca na partackim mordowaniu karpia i wzbudzaniu w ludziach wyrzutów sumienia, że nie lubią własnej rodziny. ;-) Albo zupełnie niepotrzebnych strachów, jak u autorki wątku.
            • sylwiastka Re: Samotnie w święta 16.12.10, 23:45
              Jul-koo być może dlatego, że jesteś na miejscu, tzn w kraju. Nie chodzi mi o prawdziwie duchowy wymiar świąt, który odczuwają ludzie wierzący. Mam na myśli czas świąteczny jako "wydarzenie" społeczne i jego odbicie w kulturze. Zresztą ja mam inną perspektywę oraz jestem wyczulona na religijne elementy. Święta mogą być zupełnie niekatolickie, takie z bałwanem, reniferami, świątecznymi piosenkami, świąteczna imprezą z przysmakami ze świata (nieświątecznymi) przykład Stanów czy Europy Zachodniej. W Polsce w przestrzeni publicznej są: wigilie (czyli religijne wieczerze) z opłatkiem, czasem księdzem (w szkole). Potrawy postne i obowiązkowo kolędy (pieśni religijne) lecą z głośników w każdym sklepie, w reklamach telewizyjnych są szopki ze Świętą Rodziną, gwiazdy Betlejemskie, orędzia biskupów itp. I to mam na myśli mówiąc o katolickiej tradycji i narzucaniu obyczajów religijnych.
              • jul-kaa Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:50
                sylwiastka napisała:
                > Święta mogą
                > być zupełnie niekatolickie, takie z bałwanem, reniferami, świątecznymi piosenka
                > mi, świąteczna imprezą z przysmakami ze świata (nieświątecznymi) przykład Stanó
                > w czy Europy Zachodniej.

                I tu chciałabym dopytać, czym są te Święta? Co one oznaczają? Jaką mają symbolikę? Z czego się wywodzą?

                > W Polsce w przestrzeni publicznej są: wigilie (czyli r
                > eligijne wieczerze) z opłatkiem, czasem księdzem (w szkole). Potrawy postne i o
                > bowiązkowo kolędy (pieśni religijne) lecą z głośników w każdym sklepie, w rekla
                > mach telewizyjnych są szopki ze Świętą Rodziną, gwiazdy Betlejemskie, orędzia b
                > iskupów itp. I to mam na myśli mówiąc o katolickiej tradycji i narzucaniu obycz
                > ajów religijnych.

                Ja tego nie widzę. W szkole nie pamiętam żadnych problemów z Wigilią (były spotkania, bardzo miłe), z głośników to akurat leci Last Christmas, szopek, gwiazd i biskupów też nie dostrzegam w nadmiarze. Ja raczej widzę amerykańskie przeboje, sztuczne choiny, dmuchanych Mikołajów i zakupoholizm.
                Tak więc się zastanawiam, czy Ty nie będąc na miejscu, nie masz aby jakiegoś fałszywego wyobrażenia, co...?
                • palacsinta Re: Samotnie w święta 17.12.10, 01:19
                  jul-kaa napisała:

                  > sylwiastka napisała:
                  > > Święta mogą
                  > > być zupełnie niekatolickie, takie z bałwanem, reniferami, świątecznymi pi
                  > osenka
                  > > mi, świąteczna imprezą z przysmakami ze świata (nieświątecznymi) przykład
                  > Stanó
                  > > w czy Europy Zachodniej.
                  >
                  > I tu chciałabym dopytać, czym są te Święta? Co one oznaczają? Jaką mają symboli
                  > kę? Z czego się wywodzą?
                  >

                  Hm... pl.wikipedia.org/wiki/Jul
                • sylwiastka Re: Samotnie w święta 17.12.10, 03:23

                  > I tu chciałabym dopytać, czym są te Święta? Co one oznaczają? Jaką mają symboli
                  > kę? Z czego się wywodzą?

                  Ale Jul-koo ja cały czas piszę nie o Świętach Bożego Narodzenia w sensie świąt katolickich, ale właśnie o świętach, tych zimowych bliżej nieokreślonych, zimowym wypoczynku, okresie okołonoworocznym. Przytoczone przeze mnie bałwany i renifery nie mają żadnej symboliki, prócz zimowej. W przeciwieństwie do szopek i kolęd.

                  >
                  > Ja tego nie widzę. W szkole nie pamiętam żadnych problemów z Wigilią (były spot
                  > kania, bardzo miłe), z głośników to akurat leci Last Christmas, szopek, gwiazd
                  > i biskupów też nie dostrzegam w nadmiarze. Ja raczej widzę amerykańskie przeboj
                  > e, sztuczne choiny, dmuchanych Mikołajów i zakupoholizm.
                  > Tak więc się zastanawiam, czy Ty nie będąc na miejscu, nie masz aby jakiegoś fa
                  > łszywego wyobrażenia, co...?

                  Mam bardzo dobre wyobrażenie, bo 23 Wigilie i święta zaliczyłam w Polsce. Ostatnie 2 lata temu. Dokładnie wiem, że po wiadomościach jest orędzie Prymasa, jak wyglądają "wigilie szkolne i pracowe" z opłatkiem będącym ważnym symbolem chrześcijaństwa i kolędy w radiu i telewizji, a to tylko wybrane przykłady. I wcale nie chodzi mi o to aby świąt nie było wcale. Jedynie o to, że w Polsce jest narzucana katolicka tradycja pod płaszczykiem "polskości". Za granicą nikt mi nie narzuca katolickich Świąt Wielkanocnych, ani też Ramadanu czy Chanuki, nie robi się z nich "wydarzenia religijno-społecznego" a jedynie religijne i śmiem twierdzić, że duchowości osób wierzących wychodzi to na dobre, święta są bardziej intymne. A podzielić sie kulturą można zawsze w sposób nienarzucający. Po prostu mnie brakuje balansu.
                  I zgadzam się, że komercjalizacja nie sprzyja religijnemu wymiarowi tych świąt zimowych. Dlatego upominam się o oddzielenie świąt od Świąt :)
                  • plecha1 Re: Samotnie w święta 17.12.10, 06:58
                    Ja tak szybko, bo za moment wychodzę do pracy. To naprawdę zależy od środowiska. Na Zgniłym Zachodzie (Wrocław, znaczy się :P) nasza wigilia w pracy to pójście w przyszłym tygodniu wspólnie na piwo, bez dodatkowej religijnej otoczki. Toteż naprawdę nie można mówić, że każda odbębniana wigilia "pozadomowa" to opłatek, barszcz, uszka i wymuszone życzenia.
              • floress Re: Samotnie w święta 23.12.10, 13:06
                sylwiastka napisała:

                > Jul-koo być może dlatego, że jesteś na miejscu, tzn w kraju. Nie chodzi mi o pr
                > awdziwie duchowy wymiar świąt, który odczuwają ludzie wierzący. Mam na myśli cz
                > as świąteczny jako "wydarzenie" społeczne i jego odbicie w kulturze. Zresztą ja
                > mam inną perspektywę oraz jestem wyczulona na religijne elementy. Święta mogą
                > być zupełnie niekatolickie, takie z bałwanem, reniferami, świątecznymi piosenka
                > mi, świąteczna imprezą z przysmakami ze świata (nieświątecznymi) przykład Stanó
                > w czy Europy Zachodniej. W Polsce w przestrzeni publicznej są: wigilie (czyli r
                > eligijne wieczerze) z opłatkiem, czasem księdzem (w szkole). Potrawy postne i o
                > bowiązkowo kolędy (pieśni religijne) lecą z głośników w każdym sklepie, w rekla
                > mach telewizyjnych są szopki ze Świętą Rodziną, gwiazdy Betlejemskie, orędzia b
                > iskupów itp. I to mam na myśli mówiąc o katolickiej tradycji i narzucaniu obycz
                > ajów religijnych.

                a to prawda. Czasami się zastanawiam, jak czują się wtedy osoby wyznające inną religię na przykład. Dla mnie święta mają wymiar rodzinny, nie religijny. I też wkurza mnie zmuszanie innych do akceptowania obyczajów kościelnych. Biskup jak chce wygłosić orędzie, to ma od tego kościół lub telewizję religijną. Kolędy przyjmuje inaczej, bardziej jako świąteczne piosenki, bardzo klimatyczne i nastrojowe.
                • iluminacja256 Re: Samotnie w święta 24.12.10, 11:07
                  >Czasami się zastanawiam, jak czują się wtedy osoby wyznające inną religię na przykład.

                  Zamiast się zastanowić to lepiej sobie kogoś takiego zaprosić na święta. Gwarantuję, ze przyjmie zaproszenie i zaprosi potem na Chanukę albo Id al-Fitr, o ile jest innego wyznania, albo na kawe, jak jest ateistą. No chyba, ze reprezentuje nurt, którego nie znosze, tzn. udowadnianie wszystkim wokół, ze nie chce się mieć nic wspolnego z innymi, bo sa innego wyznania, bez wyznania, za katoliccy, zbyt mało katoliccy i trzeba sobie załozyć koszulkę, po kim się płakało , a po kim nie. Warto w sumei pamietać, ze akurat świeto przesilenia istniało na długo przed Bożym Narodzeniem, te lampki na coince, choc nie wyglądaja to czczenie ognia
                  • zarin Re: Samotnie w święta 24.12.10, 11:57
                    Znaczy jak ktoś nie przyjmie zaproszenia, to znaczy, że udowadnia, jak bardzo jest anty? No dajże pokój, to jest jakiś terror. Odkąd nie obchodzę świąt cholernie mi się podniósł komfort życia. Zaproszenie od osoby, która wie, że nie obchodzę tylko by mnie zirytowało.
                    • iluminacja256 Re: Samotnie w święta 24.12.10, 13:40
                      Jak nie przyjmie zaproszenia, to po prostu nie przyjmie zaproszenia. Ale zaproszenia mozna TAK NKIE PRZYJĄĆ, ze zapamieta się na długo i bardzo nieprzyjemnie, mimo, że miało się szczere i miłe intencje. I to jest ta GIGANTYCZNA róznica, bo ktoś moze cię za zaproszenie potraktować jak nawiedzonego katolika - oszołoma z Radia Maryja, wyskoczyć z opowiesciami o aborcji, księzach pedofilach itp, co ma sie tak do zaproszenia , jak pięść do oka.

                      Zaproszenie od osoby, która wie, że nie obch
                      > odzę tylko by mnie zirytowało.

                      Nie kazda o tym wie. Natomiast wolę , jak na zyczenia "wesołych swiąt" ktoś mi odpowie wzajemnie lub Jestem Zydem/ ateistą itp, ale wszystkeigo najlepszego dla ciebie i udanych świąt , a nie wyskoczy mi z ideologicznym potokiem, stanowczo podkreślajac, ze ONA/ON swiat nie obchodzi i stanowczo obchodzić nie zamierza.

                      A co do komfortu - jesli ktoś traktuje te dni jako festiwal lepienia pierogów na czas, to nie dziwię sie, ze ma sie dość :) Też bym miała
            • magdalaena1977 Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:01
              jul-kaa napisała:
              > Hm, hm, hm... Ja nie widzę za wiele katolickości w obchodzeniu Świąt Bożego
              > Narodzenia w Polsce.
              Bo to co teraz jest, jest dziwne. Wierzący postrzegają współczesną kulturę jako zlaicyzowaną, nastawioną tylko na prezenty i jedzenie. Taki Christmas.
              A niewierzący jednocześnie mają wrażenie, że są zewsząd atakowani religijną symboliką.

              Zawsze miałam wrażenie i słyszałam od innych katolików, że kartki świąteczne robią się takie świeckie, że zamiast szopki jest choinka i neutralne "Wesołych Świąt!".
              A w zeszłym roku przeczytałam na blogu pewnej ateistki, że nie cierpi takich życzeń od współpracowników, bo to "ona przecież żadnych świąt nie obchodzi !"
              • slotna Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:26
                Jak przelozyc na nasze Happy Holidays? :)
                • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:30
                  slotna napisała:

                  > Jak przelozyc na nasze Happy Holidays? :)
                  >

                  Wesołych ferii? ;-)
                  • slotna Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:36
                    Moze "milego wypoczynku"? Tylko co, jesli ktos wcale nie ma wolnego... ;) Ale serio, "wesolych swiat" jest nacechowane, przeciez to oczywiste. Dlastego ja zazwyczaj nie skladam zyczen. Nawet zwyklych "Merry Christmas" unikam. A jesli wiem, ze ktos nie obchodzi Swiat, to niezbyt madrze jest mu skladac zyczenia z tytulu tego, ze _ja_ obchodze.
                    • indigo-rose Re: Samotnie w święta 23.12.10, 14:21
                      A ja myślę, że "Happy holidays" to właśnie takie nasze "Wesołych świąt", w końcu "holiday" oznacza też oprócz ferii ogólnie dzień świętowania i odpoczynku, no i w żadnej z tych wersji nie precyzuje się o jakie święta chodzi - może sylwester też się wlicza, może chodzi o cały okres okołoświąteczny? "Merry Christmas" na nasze to byłoby coś typu "Wesołego Bożego Narodzenia", no ale takie życzenia jednak rzadko się spotyka. :)
          • ederlezi1981 Re: Samotnie w święta 17.12.10, 13:18
            A ja mysle, ze tu chodzi o bezalternatywność- popatrzcie na medialny obraz świąt: ciepło, bezpiecznie, rodzinnie... Plus wszystkie wigilie dla samotnych i ubogich, wszystkie akcje dobroczynne (Wileka Orkiestra- nieprzypadkowo Świątecznej Pomocy, Szlachetna Paczka). Plus obyczaj pozostawiania pustego miejsca przy stole. To wszystko razem sprawia, że zaczyna nam sie wydawać, ze ten, kto nie obchodzi świąt musi być potwornie nieszczęśliwy, co gorsza- ci, którym nie pasuje taki model, moga odczuć, ze jest z nimi coś nie tak. A brak sensownej alternatywy pogłebia te odczucia. Bo jasne, można lecieć do Egiptu- ale nie da się w Polsce przetrwać świąt tak, jakby ich nie było- bo nie ma dokąd pójść i co ze sobą zrobić, wszystko pozamykane lub przesycone świąteczną atmosferą. Nawet Wielkanoc jest pod tym względem lepsza, bo mozna gdzies pojechać.
            I nie chodzi o to, że ja mam jakiś problem ze świętami, bo chyba nie. Lubię świąteczną atmosferę i nie mam nic przeciwko tradycji, pod warunkiem, ze nic mi jej na siłe nie narzuca. Ale z drugiej strony, gdy mysle o przyjaciółce, która daleko stąd sama spędza wigilię, czuję, ze coś się we mnie buntuje. Ale podejrzewam, że raczej ja mam problem, a nie ona.
            • madzi1 Re: Samotnie w święta 17.12.10, 16:08
              Bo jasne, można lecieć do Egiptu- ale nie da się w Pol
              > sce przetrwać świąt tak, jakby ich nie było- bo nie ma dokąd pójść i co ze sobą
              > zrobić, wszystko pozamykane lub przesycone świąteczną atmosferą. Nawet Wielkan
              > oc jest pod tym względem lepsza, bo mozna gdzies pojechać.

              Wielkanoc jest pod tym względem lepsza, moim zdaniem, dlatego, że jeszcze się tak bardzo nie skomercjalizowała. Nie ma świętego mikołaja, nie ma prezentów i większość ludzi nie ma wtedy celu, żeby latać po sklepach. I o ile nawet ludzie średnio wierzący boże narodzenie jakoś przeżywają bo choinka, mikołaj, prezenty, tak przy wielkanocy nie ma już tylu materialnych symboli. Kurczaczki nikogo nie kręcą tak jak mikołaj.
              • iluminacja256 Re: Samotnie w święta 24.12.10, 10:54
                Wielkanoc, przede wszystkim, wypada w Polsce zazwyczaj pod koniec marca lub na poczatku kwietnia - dni sa już długie, zazwyczaj jest nienajgorsza pogoda (pamietam Wielkanoce po 15-17 stopni!) i mozna sie spokojnie zabrać w plener. Natomiast Bożemu Narodzeniu towarzyszy zazwyczaj albo mróz, albo nawał sniegu, albo nieludzka chlapa + mrok zapadający po 15, co wymusza siedzenie w zamknieciu i dodatkowo poglebia klaustrofobię tych świat.

        • floress Re: Samotnie w święta 23.12.10, 12:56
          azymut17 napisała:

          Może problemy ze Świętami miewają osoby
          > niewierzące, bo brakuje im tej treści? W sumie to taki narzucony im obyczaj..?

          A nieprawda. I ja jestem żywym dowodem na to. Z religią mi nie po drodze, a święta to dla mnie najważniejszy czas w roku. I właśnie ze względu na atmosferę, rodzinę, wspólne spędzanie czasu, a nie na prezenty. Uwielbiam już właśnie ten czas przedświąteczny, kupowanie prezentów, planowanie jadłospisu, robienie zakupów, dekorowanie domu, gotowanie, sprzątanie, kolędy, piosenki świąteczne. To wszystko sprawia, że w domu panuje inna atmosfera. Ciepła, miłości, radości.
          Nie lubienie świąt wywodzi się ze złych stosunków, braku pozytywnych bodźców z dzieciństwa związanych ze świętami. Jeśli ktoś nie lubi swojej rodziny, był zmuszany do sprzątania, gotowania,w domu panowała nerwowa atmosfera, a w ten jedne wieczór wszyscy udawali że są kochająca się rodziną, to nic dziwnego, że chcą potem do SPA uciekać.
    • turzyca Re: Samotnie w święta 16.12.10, 22:13
      A ja ostatnio dostrzeglam mila inicjatywe na moim uniwerku, coby biednym zagramanicznym studentom nie bylo tak tragicznie smutno. Komorka ds. obcokrajowcow laczy chetne rodziny z przyjezdnymi studentami i mozna spedzic wspolne swieta. Fajny pomysl. :)
      Ja mam dobre wspomnienia z "adopcji" swiatecznych, swieta spedzone na obczyznie z przyszywanymi dziadkami byly bardzo cieple, takie prawdziwie familijne (moj ojciec mial w pracy kolege starszego o ponad 20 lat, zaadoptowalismy sie wtedy wzajemnie, a po powrocie do Polski pozostalismy w kontakcie). Zreszta i wigilie rodzinne spedzalismy czasem w gronie poszerzonym o rozne, niekoniecznie nawet spowinowacone, osoby i tez zawsze bylo bardzo fajnie. Moja znajoma bardzo cieplo wspomina swieta... porozwodowe. W koncu nie bylo tej nerwowej atmosfery, ktora pod koniec malzenstwa zatuwala kazdy dzien, przyjaciolki na niedociagniecia reagowaly smiechem, a nie wsciekiem. Bo w koncu to od nas zalezy, kto jest naszym bliskim, z ktorymspedzimy swieta, nie?
      • roza_am Re: Samotnie w święta 17.12.10, 01:47
        Bo w koncu to od nas zalezy, kto jest naszy
        > m bliskim, z ktorymspedzimy swieta, nie?

        Nie do końca. Także od drugiej strony. Możesz np. chcieć spędzić święta ze swoimi przyjaciółmi, a tymczasem oni wybierają wyjazd do swojej rodziny.
        • turzyca Re: Samotnie w święta 17.12.10, 01:56
          > Nie do końca. Także od drugiej strony. Możesz np. chcieć spędzić święta ze swoi
          > mi przyjaciółmi, a tymczasem oni wybierają wyjazd do swojej rodziny.

          Ale to samo dotyczy poniekad rodziny. Moge chciec spedzic swieta z moim dziadkiem, ale on jedzie do swojej synowej do Karpacza.
          I moje doswiadczenie mowi, ze zawsze jest obok nas ktos, kto akurat w tym roku spedza Swieta bardziej samotnie, bo tak akurat wyszlo. Albo kto nie spedza Swiat samotnie, ale uwielbia jak mu sie po chalupie peta duzo osob i chetnie dolaczy bardziej samotna sasiadke.
          • roza_am Re: Samotnie w święta 17.12.10, 17:46
            > Ale to samo dotyczy poniekad rodziny. Moge chciec spedzic swieta z moim dziadki
            > em, ale on jedzie do swojej synowej do Karpacza.

            Zgadza się, to taka sama sytuacja. Tu również nie spędzam świąt z osobą, na której najbardziej mi zależy, nie z własnego wyboru.

            > I moje doswiadczenie mowi, ze zawsze jest obok nas ktos, kto akurat w tym roku
            > spedza Swieta bardziej samotnie, bo tak akurat wyszlo. Albo kto nie spedza Swia
            > t samotnie, ale uwielbia jak mu sie po chalupie peta duzo osob i chetnie dolacz
            > y bardziej samotna sasiadke.

            OK. Ale to są dwa różne podejścia. 1. "chcę spędzić święta z naprawdę bliską mi osobą/osobami", 2. "chcę spędzić święta w towarzystwie miłych, fajnych ludzi".
            Z tym drugim jest chyba łatwiej. Tzn. oczekiwania są mniejsze, więc łatwiej je zaspokoić, a w razie ew. niezaspokojenia mamy mniejsze rozczarowanie.
    • magdalaena1977 Re: Samotnie w święta 16.12.10, 23:41
      Dla mnie element religii i tradycji są splecione nierozłącznie i jakoś sobie nie wyobrażam, jak można ograniczyć Boże Narodzenie do choinki i prezentów. Taki obrazek bez nowo narodzonego Chrystusa wydaje się jakiś niepełny.

      Zresztą w ogóle kocham atmosferę świąteczną, tradycyjne domowe gotowanie, przygotowania. Zupełnie mnie nie pociągają święta w spa (w ogóle nie cierpię spa) ani na Hawajach. Zawsze marzyłam o wielkiej kilkunastoosobowej wigilii, ale teraz raczej pozostaje mi cieszyć się, że nikt od zeszłego roku nie ubył. I boję się tego, że kiedyś na święta zostanę sama.
      • amoureuse Re: Samotnie w święta 16.12.10, 23:51
        Magdalaeno, dziękuję Ci za tego posta :) już poczułam się staroświecko, bo ja uwielbiam wigilię, święta i zjazd rodzinny w skromnym, 13osobowym składzie. Jasne, że moja Rodzina nie jest idealna, nie wszyscy się kochamy i uwielbiamy, ale święta to czas przebaczania i wyrozumiałości. Dlatego podzielę się opłatkiem z nielubianym wujkiem.
        I żebym została dobrze zrozumiana: nie twierdzę, że pobyt w SPA jest gorszym i mniej wartościowym spędzeniem czasu świątecznego, tylko mi smutno słyszeć opinie, że święta są przereklamowane i "przecież nikt się dobrze nie bawi siadając z rodziną do stołu".
        • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:03
          amoureuse napisała:

          tylko mi smutno słyszeć opini
          > e, że święta są przereklamowane i "przecież nikt się dobrze nie bawi siadając z
          > rodziną do stołu".

          Nikt tego nie powiedział. Tylko podajemy przykłady, że nie musi być tak jak pocztówce, by autorka wątku nie uległa błędnemu wrażeniu, jakoby to wszyscy śpiewali w rodzinnym gronie kolędy, a ją coś omijało. Bo coś takiego dołuje po prostu. A jak ktoś lubi i ma 13 osobowe zaplecze, to do miłego spotkania z kochaną rodziną nie trzeba nawet wcale wigilii, prawda?
          • amoureuse Re: Samotnie w święta 17.12.10, 21:41
            A jak ktoś lubi i ma 13 osobowe zaplecze, to do miłego spotkania z kochaną
            > rodziną nie trzeba nawet wcale wigilii, prawda?

            Prawda :) spotykamy się też na Wielkanoc i inne uroczystości rodzinne. Ale tak się składa, że Boże Narodzenie lubię najbardziej.
        • magdalaena1977 Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:06
          amoureuse napisała:

          > Magdalaeno, dziękuję Ci za tego posta :)
          Miło mi :-)

          Ja dodam coś jeszcze. Czasami warto pielęgnować relacje rodzinne, które nie dają nam jakiejś bezpośredniej niesamowitej gratyfikacji. Bo rodzina to jednak nie to samo co przyjaciele, to są ludzie których kocham, nawet jeśli nie są najbardziej zajmującymi rozmówcami i nie podobają mi się ich niektóre poglądy.
          • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:24
            magdalaena1977 napisała:

            dodam coś jeszcze. Czasami warto pielęgnować relacje rodzinne, które nie daj
            > ą nam jakiejś bezpośredniej niesamowitej gratyfikacji. Bo rodzina to jednak nie
            > to samo co przyjaciele, to są ludzie których kocham, nawet jeśli nie są najbar
            > dziej zajmującymi rozmówcami i nie podobają mi się ich niektóre poglądy.

            Tu się kategorycznie nie zgodzę. Moi przyjaciele są mi niejednokrotnie bliżsi od członków mojej rodziny. Oni znają mnie też lepiej niż rodzice, czy rodzeństwo. Znam też całą masą ludzi z generacji moich rodziców, których dzieci powyjeżdżały za granicę i zostali sami, bo koncentrowali się na tradycyjnych wzorach i nie pielęgnowali bliskich, intymnych związków z innymi osobami. Czy wigilijne spotkanie raz w roku wynagrodzi samotne życie? Ja sama nie mam też dzieci, więc siłą rzeczy muszą się inaczej orientować i nawet jestem w jakiś sposób zadowolona, że mam w tym pewny wybór i zupełnie odpada sprawa jakiegokolwiek sentymentalnego przymusu.
            • magdalaena1977 Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:35
              pierwszalitera napisała:
              > Znam też całą masą ludzi z generacji moich rodziców, których dzieci
              > powyjeżdżały za granicę i zostali sami, bo koncentrowali się na
              > tradycyjnych wzorach i nie pielęgnowali bliskich, intymnych związków
              > z innymi osobami.
              Ale z dziećmi chyba też nie pielęgnowali, skoro wyjechały na stałe za granicę i zostawiły rodziców ?
              • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 17.12.10, 01:21
                magdalaena1977 napisała:
                > Ale z dziećmi chyba też nie pielęgnowali, skoro wyjechały na stałe za granicę i
                > zostawiły rodziców ?

                To nie tak magdalaena. Ja pochodzę ze Śląska. Tutaj wiele osób ma niemieckie korzenie i część rodziny w Niemczech. W pewnym czasie dosyć swobodny wyjazd był spełnieniem długich marzeń wielu osób, niektórzy rodzice wręcz wypychali swoje dzieci, by uczyły się, szlifowały język, studiowały i pracowały w innych, demokratycznych warunkach. A jak masz 18 lat i przerobiłaś właśnie polski kryzys lat 80-tych, to się dłużej nie zastanawiasz, co będzie za 20 lat z rodzicami, tylko wydaje ci się, że będziesz mogła im w ten sposób lepiej pomóc. A potem jest trudno, bo rodzice nie zawsze chcą się "przesadzać", a ty masz swoje życie tam.
              • sylwiastka Re: Samotnie w święta 17.12.10, 03:51
                magdalaena1977 napisała:

                > Ale z dziećmi chyba też nie pielęgnowali, skoro wyjechały na stałe za granicę i
                > zostawiły rodziców ?

                Być może zareaguję nieproporcjonalnie przesadnie, ale jestem wyjątkowo uczulona na takie, znowu z moich obserwacji, wschodnioeuropejskie myślenie.

                Zostawiły rodziców, czy rozpoczęły dorosłe, samodzielne życie, wg własnego scenariusza?? Czy dzieci z rodzicami są połączone jakąś pępowiną, ograniczającą akceptowalny społecznie dystans fizyczny? Naprawdę nie rozumiem co jest złego w zostawieniu rodziców, czy odejściu z domu rodzinnego. Ja nie widzę różnicy między końcem ulicy, a końcem świata, a tym bardziej żadnej korelacji między odległością zamieszkania a relacjami z rodzicami.

                Mnie rodzice wychowali dla świata, nie dla samych siebie. Nie na pielęgniarkę, tylko powołali nowego, wolnego człowieka bez gwarancji zwrotu "zainwestowanego kapitału". Relację mam doskonałe, po prostu szanujemy nawzajem swoją niezależność i prawo do podążania wybraną ścieżką życiową. tak samo jak mnie należy się własne życie tak samo i im.

                Zostanie w rodzinnym gnieździe w moim przekonaniu nie udowadnia silnych więzów rodzinnych, ani też dobrych relacji z rodzicami. Wg mnie to kolejna mozolnie wtłaczana rola społeczna (rola dorosłego dziecka), która w dodatku często jest umacniana właśnie przez wpędzające w poczucie "winy" postępowanie lub wypowiedzi (takie, jak w mojej ocenie, Twoja). Bo przecież dziecko, które mieszka daleko to dziecko wyrodne, a dlaczego?. Bo rodzice źle wychowali i nie zadbali o więzi.
                Mniej natomiast popularne jest myślenie, że wychowanie samodzielnego, odpowiedzialnego, radzącego sobie w życiu człowieka, który nie boi się realizować własnych marzeń to sukces wychowawczy. Lepiej przecież mieć pod ręką kogoś "podwładnego" lub też ,w przypadku dziecka, możliwość schowania się pod maminą spódnicę.
                • magdalaena1977 Re: Samotnie w święta 17.12.10, 07:45
                  sylwiastka napisała:
                  > Zostawiły rodziców, czy rozpoczęły dorosłe, samodzielne życie, wg własnego scen
                  > ariusza?? Czy dzieci z rodzicami są połączone jakąś pępowiną, ograniczającą ak
                  > ceptowalny społecznie dystans fizyczny? Naprawdę nie rozumiem co jest złego w z
                  > ostawieniu rodziców, czy odejściu z domu rodzinnego. Ja nie widzę różnicy międz
                  > y końcem ulicy, a końcem świata, a tym bardziej żadnej korelacji między odległo
                  > ścią zamieszkania a relacjami z rodzicami.
                  Ja widzę korelację między jakością relacji z rodzicami, a częstotliwością spotkań z nimi. Jeśli kogoś kocham, lubię z nim przebywać, dobrze nam się razem gada, to chcę spędzać czas z tą osobą (i nawzajem). To ja nie chciałabym wyjechać na zawsze i widywać rodziców tylko w święta.
                  Jest dla mnie zasadnicza różnica między normalnym wyjściem z rodzinnego domu, założeniem własnej rodziny itp. a takim totalnym odcięciem się od nich, o jakim pisała pierwsza litera.

                  > Być może zareaguję nieproporcjonalnie przesadnie, ale jestem wyjątkowo uczulona
                  > na takie, znowu z moich obserwacji, wschodnioeuropejskie myślenie.
                  W ogóle mam wrażenie, że faktycznie nie dyskutujesz nie ze mną, a z jakimiś innymi
                  osobami, które podnoszą inne argumenty.

                  > Relację mam doskonałe, po prostu szanujemy nawzajem swoją
                  > niezależność i prawo do podążania wybraną ścieżką życiową.
                  Zupełnie szczerze - a nie brakuje Wam wspólnie spędzonego czasu ?
                  • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 17.12.10, 09:07
                    magdalaena1977 napisała:

                    > Jest dla mnie zasadnicza różnica między normalnym wyjściem z rodzinnego domu, z
                    > ałożeniem własnej rodziny itp. a takim totalnym odcięciem się od nich, o jakim
                    > pisała pierwsza litera.

                    Ale ja nie pisałam o całkowitym odcięciu, ale o dystansie fizycznym i niejednokrotnie związaną z tym zmianą priorytetów. Rodzice zostają bowiem w starym świecie, w którym więzy rodzinne celebrowane są na codzień i szczególnie od święta. Dzieci jednak wyzwalają się od tych kulturowych wzorców i orientują w innym kieunku. Wtedy może zdarzyć się, że to inni ludzie są ważniejsi od rodziny, bo liczą się ci, którzy codziennie w intymny sposób uczestniczną w naszym życiu. Możesz mieć wtedy poprawne relacje z rodzicami, odwiedzać ich dwa razy w roku, bo częściej nie masz może nawet urlopu, ale nie dasz im wtedy tego społeczno-rodzinnego życia, którego by sobie może życzyli, i które jest możliwe, gdy matka i ojciec mieszkają w tym samym mieście i można w drodze z pracy wskoczyć na herbatkę, albo w niedzielę na obiad. Zresztą może nigdy tego jeszcze nie doświadczyłaś, ale więzy intymne rozluźniają się, jeżeli nie masz z osobami często i intensywnie do czynienia, nawet jeżeli chodzi o rodziców. Nie stają ci się obcy i nie przestajesz ich kochać, ale zaczynasz mieć po prostu innych ludzi, z których zdaniem bardziej się liczysz, bo są bliżej twojego aktualnego życia, a ze starym niewiele cię już łączy. Każdy kogoś jednak potrzebuje, więc tacy osieroceni rodzice mogą czuć się bez budowania alternatyw bardzo samotni.
                    • floress Re: Samotnie w święta 27.12.10, 10:04
                      pierwszalitera napisała:

                      > Ale ja nie pisałam o całkowitym odcięciu, ale o dystansie fizycznym i niejednok
                      > rotnie związaną z tym zmianą priorytetów. Rodzice zostają bowiem w starym świec
                      > ie, w którym więzy rodzinne celebrowane są na codzień i szczególnie od święta.
                      > Dzieci jednak wyzwalają się od tych kulturowych wzorców i orientują w innym kie
                      > unku. Wtedy może zdarzyć się, że to inni ludzie są ważniejsi od rodziny, bo lic
                      > zą się ci, którzy codziennie w intymny sposób uczestniczną w naszym życiu. Może
                      > sz mieć wtedy poprawne relacje z rodzicami, odwiedzać ich dwa razy w roku, bo c
                      > zęściej nie masz może nawet urlopu, ale nie dasz im wtedy tego społeczno-rodzi
                      > nnego życia, którego by sobie może życzyli, i które jest możliwe, gdy matka i o
                      > jciec mieszkają w tym samym mieście i można w drodze z pracy wskoczyć na herbat
                      > kę, albo w niedzielę na obiad.

                      Nie widzę problemu, aby mieć intymne, bliskie i mocne więzi z rodzicami, gdy nie mieszka się w tym samym mieście. Moja siostra ma do rodziców 1300 kilometrów, ja 150 i obie mamy intymne więzi z nimi. Moja siostra w Polsce jest kilka razy w roku, moi rodzice u niej też. Jest skype, przez który rozmawiają codziennie ponad godzinę. Są na bieżąco ze wszystkimi sprawami. Nawet z tym, co kto ma na obiad, lub jaką bluzkę sobie kupił.
                      Kwestia relacji po prostu. I priorytetów.
                      Ja nie wyobrażam sobie, aby znajomi mogli być bliżsi niż rodzina.
                  • sylwiastka Re: Samotnie w święta 17.12.10, 14:43
                    magdalaena1977 napisała:

                    > Jeśli kogoś kocham, lubię z nim przebywać, dobrze nam się razem gada
                    > , to chcę spędzać czas z tą osobą (i nawzajem).

                    A dla mnie miłość to uczucie bezwarunkowe i bez granic, którego nie trzeba udowadniać. My lubimy ze sobą przebywać i rozmawiać, są maile, skype itp, ale jak napisałam przede wszystkim szanujemy swoją odrębność i niezależność.

                    > W ogóle mam wrażenie, że faktycznie nie dyskutujesz nie ze mną, a z jakimiś inn
                    > ymi
                    > osobami, które podnoszą inne argumenty.

                    Moja odpowiedź odnosi się bezpośrednio to Twoich słów. Nie pisałam nic o argumentach, tylko o genezie tego zjawiska, oraz tego, że jest to sposób myślenia bardzo typowy dla Słowian, w tym mocno zakorzeniony w Polsce. I jak ktoś nie wpisuje się w społeczne ramki, to takie różnice światopoglądowe odczuwa, czasem ze zdwojoną siłą.
                    >

                    > Zupełnie szczerze - a nie brakuje Wam wspólnie spędzonego czasu ?

                    Brakuje, to właśnie miłość, jednak nie stajemy się o siebie zaborczy. To raczej miłość wspierająca, a nie wymagająca oddania. A spotkania są zawsze możliwe, nie tylko w święta i nie zawsze w tym samym miejscu świata. Dla mnie dobre relacje to coś więcej lub coś innego niż rodzinne obiadki, to przede wszystkim wsparcie, a to zawsze sobie okazujemy.
                    • jul-kaa Re: Samotnie w święta 17.12.10, 16:25
                      sylwiastka napisała:
                      > Brakuje, to właśnie miłość, jednak nie stajemy się o siebie zaborczy. To raczej
                      > miłość wspierająca, a nie wymagająca oddania.

                      Ale chęć bycia blisko nie oznacza zaborczości... Mnie tez trudno wyobrazić sobie zbytnie oddalenie się od rodziców, są to dla mnie ludzie bliscy, serdeczni, lubię móc mieć z nimi kontakt wręcz na co dzień (dzwonimy lub się widzimy). Nie wyprowadziłabym się z dala od nich, bo dla mnie priorytetem jest możliwość bezproblemowego kontaktu. I to nie jest tak, że to mnie w jakikolwiek sposób ogranicza - po prostu mając wybór - mieszkać tu lub gdzieś indziej, wybiorę "tu" i jednym z ważniejszych argumentów jest właśnie bliskość (800m ;) rodziny. (Podtrzymuję też to, co napisałam niżej - nie mam zamiaru zmuszać się do kontaktów z tą częścią rodziny, której nie lubię).
                      Jednocześnie mój mąż zupełnie nie ma takiej relacji ze swoją rodziną i to również wydaje mi się całkowicie normalne. Jedni chcą być fizycznie blisko, dla innych nie jest to priorytet.
                      • sylwiastka Re: Samotnie w święta 17.12.10, 18:29
                        jul-kaa napisała:

                        > Jedni chcą być fizycznie blisko, dla innych nie jest to priorytet.

                        Dokładnie taką myśl chciałam przekazać. Zwracając uwagę na to, że brak takiej potrzeby nie jest wyrazem, czy konsekwencją, złych relacji rodzinnych. Z relacjami jest wszystko OK, są one po prostu inne i nie oznaczają zerwania więzi czy porzucenia rodziców.

                        To napisawszy idę odebrać Rodzicielkę z lotniska :)
                    • magdalaena1977 Re: Samotnie w święta 17.12.10, 20:08
                      sylwiastka napisała:

                      > A dla mnie miłość to uczucie bezwarunkowe i bez granic, którego nie trzeba
                      > udowadniać.
                      Pewnie, że nie trzeba. Chodzi mi o kontakt z rodzicami płynący z nie z obowiązku tylko z potrzeby dziecka.

                      > Brakuje, to właśnie miłość, jednak nie stajemy się o siebie zaborczy.
                      > To raczej miłość wspierająca, a nie wymagająca oddania.
                      Zgadzam się. Ja nic nie pisałam o zaborczości czy o domaganiu się oddania. Pisałam o tym, że dla części dorosłych i samodzielnych dzieci widywanie rodziców raz w roku na święta to za mało. I że emigracja będzie dla nich mało atrakcyjna z powodu rozłąki z rodzicami.
                      • epistilbit Re: Samotnie w święta 17.12.10, 20:41
                        No to ja się średnio nadaję. Moi rodzice mieli mnie w głębokim poważaniu i mnie zostawili.
                        • maith Re: Samotnie w święta 18.12.10, 00:28
                          epistilbit napisała:

                          > No to ja się średnio nadaję. Moi rodzice mieli mnie w głębokim poważaniu i mnie
                          > zostawili.

                          To faktycznie trudno, żebyś odczuwała potrzebę kontaktowania się z takimi ludźmi i myślę, że nikt nie jest takim psychopatą, żeby tego od Ciebie wymagać.
                          Masz prawo stworzyć sobie własny świat, sama ustalając, kto będzie, a kto nie będzie się zaliczał do Twoich bliskich :)
                        • magdalaena1977 Re: Samotnie w święta 18.12.10, 03:44
                          epistilbit napisała:
                          > No to ja się średnio nadaję. Moi rodzice mieli mnie w głębokim poważaniu i
                          > mnie zostawili.
                          To przytulam Cię cieplutko i życzę Ci, żeby relacja z synkiem trwała i dawała Ci 200 % radości.
                          • epistilbit Re: Samotnie w święta 18.12.10, 09:59
                            dzięki, czasami łapie doła i miło mi na duszy jak mnie ktoś pogłaszcze. Ja się tylko czasami zastanawiam, co zrobiłam źle, co we mnie takiego jest, no, że wiecie, wszyscy prędzej mnie zostawiają, na rodzicach zaczynając, przechodząc przez męża i na Wielkiej Miłości kończąc. Ale takie umartwianie to 1% procent mojego życia, reszta to codzienność, czasami wesoła, czasami szara, ale do przodu :) W święta będzie synek, będzie brat, będzie jego dziewczyna, będzie babcia, ale tam gdzieś na dnie, brak tych osób, które powinny być...
                            a teraz dość tych dołów idę do szkoły.
                            • jul-kaa Re: Samotnie w święta 18.12.10, 15:05
                              Naprawdę nie sądzę, żeby to z Tobą było coś nie tak... Nie traktuj osób nieobecnych jako tych, które "powinny być". Skoro ich nie ma, to znaczy, ze trzeba przestać za nimi tęsknić, a skupić się na tych bliskich, którzy bliskimi rzeczywiście są.
                              Przytulam mocno, trzymaj się!
                      • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 17.12.10, 22:26
                        magdalaena1977 napisała:

                        I że emigracja będzie dla nich mało atrakcyjna z
                        > powodu rozłąki z rodzicami.

                        Kiedy piszesz coś takiego, to mam ochotę zapytać, tak jak ty pytałaś mnie o wiarę, skąd ty w ogóle możesz wiedzieć coś pobudkach do emigracji? Tu jest bowiem wiele argumnetów za i przeciw do rozważenia i rozłąka z rodzicami nie należy moim zdaniem do najważniejszych, szczególnie gdy jest się jeszcze stosunkowo młodym. Zresztą rozłąka brzmi tak melodramatycznie, że aż kapie kiczem. Nie sądzisz, że dla większości odejście z domu rodzinnego i ukrócenie wpływu rodziców na nasze życie jest podstawowym warunkiem dorosłości? Ja moich rodziców bardzo kocham, ale matko, jako to była ulga nie mieć ich ciągle w pobliżu.
                        • jul-kaa Re: Samotnie w święta 17.12.10, 23:34
                          Dla mnie równie melodramatycznie brzmią te mityczne pobudki emigracji ;)
                        • jul-kaa Re: Samotnie w święta 17.12.10, 23:38
                          pierwszalitera napisała:
                          > Nie sądzis
                          > z, że dla większości odejście z domu rodzinnego i ukrócenie wpływu rodziców na
                          > nasze życie jest podstawowym warunkiem dorosłości?

                          Jest taki etap w życiu młodego (_młodego_) człowieka, kiedy do ukształtowania własnej tożsamości potrzebuje zanegowania wartości wyniesionych z domu rodzinnego, zanegowania rodzicielskich postaw, sądów, opinii. Potem się zwykle dorasta, nabiera odrobiny dystansu i można spokojnie powrócić na łono rodziny. O ile oczywiście ta rodzina jest tego warta, co nie zawsze jest oczywiste. Niemniej jednak większość z nas a tego buntu ("na złość mamie odmrożę sobie uszy") prędzej czy później wyrasta.
                          • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 18.12.10, 14:50
                            jul-kaa napisała:

                            > Jest taki etap w życiu młodego (_młodego_) człowieka, kiedy do ukształtowania w
                            > łasnej tożsamości potrzebuje zanegowania wartości wyniesionych z domu rodzinneg
                            > o, zanegowania rodzicielskich postaw, sądów, opinii. Potem się zwykle dorasta,
                            > nabiera odrobiny dystansu i można spokojnie powrócić na łono rodziny.

                            Niekoniecznie. Moje życie różni się do tego moich rodziców diametralnie. Mamy zupełnie inne zdanie na wiele ważnych spraw i żyjąc obok siebie wchodzilibyśmy sobie poważnie na nerwy. Mnie też nie o to mityczne negowanie wartości domu rodzinnego i nastoletni bunt chodziło, tylko o znalezienie mojego własnego wzoru na życie. I to się nie zmieniło do teraz. A pobudki do emigacji to są pobudki do emigracji, jeżeli ty czułaś się dobrze w twoim otoczeniu, to jesteś widocznie lepiej przystosowana i miałaś więcej szczęścia, ja się dusiłam. Być może posiadasz też większą zdolność do łykania dziegciu, sprawa charakteru widocznie. Przypomnę ci tylko twoje wątki o mamie i babci.
                            • jul-kaa Re: Samotnie w święta 18.12.10, 15:07
                              pierwszalitera napisała:
                              > Mnie też nie o to mityczne negowanie wartości domu rodz
                              > innego i nastoletni bunt chodziło, tylko o znalezienie mojego własnego wzoru na
                              > życie. I to się nie zmieniło do teraz.

                              No właśnie - Twojego wzoru. Dla Ciebie odejście z domu rodzinnego i ukrócenie wpływu rodziców na Twoje życie stało się podstawowym warunkiem dorosłości, dla innych tak być nie musi. Dlatego nie powinnaś stosować nieuzasadnionych uogólnień.

                              > Przyp
                              > omnę ci tylko twoje wątki o mamie i babci.

                              Pisząc w tym wątku wiedziałam, że mi je przypomnisz :) Pewnie się ucieszysz, kiedy powiem, że udało mi się tak poukładać stosunki, że są one dla mnie prawie wyłącznie przyjemnością. I mam wrażenie, że z mojej strony dojrzalszym było zawalczenie o poprawę jakości kontaktów niż zerwanie relacji, która to relacja po naprawieniu zgrzytów stała się naprawdę rewelacyjna. A widząc moją mamę bawiącą się z Jaśkiem zwyczajnie się wzruszam i jeszcze bardziej cieszę, że mają możliwość spotykać się tak często.
                              Tu o tym nie pisałam, za to na Matkujących sporo - moja mama jest fantastyczną babcią, nie mam jej pod tym względem absolutnie nic do zarzucenia. Opiekuje się małym w sposób w pełni mi odpowiadający, daje sobie czasem zwrócić uwagę (a to ważne, naprawdę), przyjęła wszystkie moje warunki (zapachowe też ;)), a poza tym po prostu jest najkochańszą, najtroskliwszą i najczulszą babcią świata. Warto było się przemęczyć przez jakiś czas :)
                              • pierwszalitera Re: Samotnie w święta 18.12.10, 15:49
                                jul-kaa napisała:

                                > No właśnie - Twojego wzoru. Dla Ciebie odejście z domu rodzinnego i ukrócenie w
                                > pływu rodziców na Twoje życie stało się podstawowym warunkiem dorosłości, dla i
                                > nnych tak być nie musi. Dlatego nie powinnaś stosować nieuzasadnionych uogólnie
                                > ń.

                                Nie wiem dlaczego uchodzi ciągle twojej uwadze, że ja piszę tylko o sobie. Dlaczego musimy w dyskuji zawsze dochodzić do jakiegoś konsensusu? Mamy znaleźć kompromis, by się potem uśrednić? Ja bronię swoich argumnetów, bo są moje. Przedstawiam tylko mój punkt widzenia i nie ubzdurałam sobie w misjonarskim natchnieniu, że kogoś nawrócę. Moje niestandardowe poglądy mogą być jednak dla niektórych odświeżające. Być może czują niekiedy podobnie, ale nie mieli do tej pory odwagi się przed sobą przyznać. Dla innych jestem może projekcją wszystkiego tego, co złe, też w porządku. Mogą umacniać się wtedy we swoim, odmiennym od mojego zdaniu. Ale raczej nikt się moją wywrotnością nie zarazi, więc nie musisz nikogo głośno ostrzegać, że nie propaguję ogólnie przyjętego wzorca. ;-)


                                > Pisząc w tym wątku wiedziałam, że mi je przypomnisz :) Pewnie się ucieszysz, ki
                                > edy powiem, że udało mi się tak poukładać stosunki, że są one dla mnie prawie w
                                > yłącznie przyjemnością. I mam wrażenie, że z mojej strony dojrzalszym było zawa
                                > lczenie o poprawę jakości kontaktów niż zerwanie relacji, która to relacja po n
                                > aprawieniu zgrzytów stała się naprawdę rewelacyjna.

                                A kto pisał o zrywaniu relacji? Jeżeli udało ci się poukładać swoje sprawy, to super. Są jednak zasadnicze rzeczy, w których trudno niekiedy się dogadać. I wtedy dla psychicznego zdrowia obu stron lepiej kochać się na odległość. Ja spokojnie wytrzymuję tydzień w rodzinnym domu i bardzo to nawet lubię, ale potem zaczyna być się jak wcześniej, a ja za stara jestem, by grać rolę, w której się niedobrze czuję.
                                • jul-kaa Re: Samotnie w święta 18.12.10, 15:55
                                  pierwszalitera napisała:
                                  > Nie wiem dlaczego uchodzi ciągle twojej uwadze, że ja piszę tylko o sobie.
                                  (...)
                                  >Ale raczej nikt się moją wywrotnością nie zarazi, więc nie musisz
                                  > nikogo głośno ostrzegać, że nie propaguję ogólnie przyjętego wzorca. ;-)

                                  Dopóki piszesz o sobie, swoim życiu i doświadczeniach, to się nie wypowiadam, bo nic mi do tego. Odnosiłam się wyłącznie do zastosowanego przez Ciebie uogólnienia ("dla większości odejście z domu rodzinnego i ukrócenie wpływu rodziców na nasze życie jest podstawowym warunkiem dorosłości"), z którym się nie zgadzam.

                                  > Ja spoko
                                  > jnie wytrzymuję tydzień w rodzinnym domu i bardzo to nawet lubię, ale potem zac
                                  > zyna być się jak wcześniej, a ja za stara jestem, by grać rolę, w której się ni
                                  > edobrze czuję.

                                  Ja z rodzicami pod jednym dachem pewnie tygodnia bym nie wytrzymała... Dla nas najzdrowiej jest właśnie tak, jak mieszkamy - blisko, ale nie na kupie.
                        • maith "Ja ja ja ja ja" 18.12.10, 00:33
                          Dziewczyna poprosiła o radę w poważnym problemie, a Wy zaczynacie się tu przelicytowywać.

                          Zrobiło mi się przykro, kiedy kłócąc się, kto właściwiej kocha swoich rodziców, pominęłyście post Epistilbit o tym, że ona nie ma takiego wyboru.
                          • pierwszalitera Re: "Ja ja ja ja ja" 18.12.10, 14:57
                            maith napisała:

                            > Dziewczyna poprosiła o radę w poważnym problemie, a Wy zaczynacie się tu przeli
                            > cytowywać.
                            >
                            > Zrobiło mi się przykro, kiedy kłócąc się, kto właściwiej kocha swoich rodziców,
                            > pominęłyście post Epistilbit o tym, że ona nie ma takiego wyboru.
                            >

                            Wydaje mi się, że myśląca osoba może z dyskusji, w której przedstawione są różne punkty widzenia, więcej wynieść dla siebie, niż gdyby wątek składał się tylko z pseudoempatycznych haseł typu "przytulam". Napisałaś, że autorka nie ma wyboru, autorka ma wybór, może zrewidować swoje niekorzystne spojrzenie na sprawę "jedynie słusznego" sposobu spędzania świąt i cieszyć się teraz tym wydarzeniem na swój własny, indywidualny sposób. Podobnie jak robią to osoby wypowiadające się w tym wątku.
                            • maith Re: "Ja ja ja ja ja" 18.12.10, 16:13
                              pierwszalitera napisała:
                              > Wydaje mi się, że myśląca osoba może z dyskusji, w której przedstawione są różn
                              > e punkty widzenia, więcej wynieść dla siebie, niż gdyby wątek składał się tylko
                              > z pseudoempatycznych haseł typu "przytulam".

                              Cóż, niektórzy nie nadają się na przyjaciół, bo nie rozumieją, że lepiej kogoś przytulić, niż wygłaszać kolejne peany na (swoją) cześć.

                              Nawet nie zauważyłaś, że kolejną dyskusję na jakiś temat próbujesz przerobić na dyskusję o Tobie? To się już robi męczące.
                              • pierwszalitera Re: "Ja ja ja ja ja" 18.12.10, 17:12
                                maith napisała:

                                > Cóż, niektórzy nie nadają się na przyjaciół, bo nie rozumieją, że lepiej kogoś
                                > przytulić, niż wygłaszać kolejne peany na (swoją) cześć.

                                Ach, znajdujemy się może w twoim osobistym kręgu przyjaciół? Tam możesz dyktować warunki, tematy i sposoby pomocy innym, ale nie tutaj.

                              • moniach_1 Re: "Ja ja ja ja ja" 18.12.10, 17:19
                                No ale to przecież naturalne, że czyjeś doświadczenie prowadzi do ogólniejszych dyskusji, gdzie każdy przedstawia swoje zdanie/doświadczenie na ten temat. Zresztą postów okołoprzytulankowych było sporo na początku, to nie jest tak, że nikt nie okazał wsparcia.
                        • magdalaena1977 Re: Samotnie w święta 18.12.10, 12:00
                          pierwszalitera napisała:

                          > Kiedy piszesz coś takiego, to mam ochotę zapytać, tak jak ty pytałaś mnie o
                          > wiarę, skąd ty w ogóle możesz wiedzieć coś pobudkach do emigracji?
                          No właśnie to, że dla mnie jest zupełnie nieatrakcyjna z wielu względów, ale utrata codziennego kontaktu z bliskimi mi ludźmi zniechęca mnie od razu.

                          > Nie sądzisz, że dla większości odejście z domu rodzinnego i ukrócenie wpływu
                          > rodziców na nasze życie jest podstawowym warunkiem dorosłości?
                          Uważam, że można to zrobić w rożnym stopniu. I wyjazd z rodzinnego miasta nie jest koniecznym warunkiem takiej samodzielności.
                          • slotna Re: Samotnie w święta 18.12.10, 12:48
                            > No właśnie to, że dla mnie jest zupełnie nieatrakcyjna z wielu względów, ale ut
                            > rata codziennego kontaktu z bliskimi mi ludźmi zniechęca mnie od razu.

                            No to sie ciesz, ze nie mialas takiej koniecznosci :) Ja bardzo tesknilam, za mama, za przyjaciolmi - wyjechalam sama do UK w wieku osiemnastu lat, ale nie widzialam wtedy innych opcji i do dzis nie widze, mysle, ze ich po prostu nie bylo.
                        • black_halo Re: Samotnie w święta 26.12.10, 13:20
                          Dokladnie. Wyjezdzajac do innego kraju czulam sie okropnie rozdarta. Z jednej strony byl moj partner, z ktorym zylam 2.5 roku na odleglosc a z drugiej rodzice i siostra. Czulam jakby mi ktos serce kroil na pol. Po ponad 3 latach dalej tesknie ale oceniam, ze mieszkajac z nimi lub chociaz w rodzinnym miescie - nigdy w zyciu bym nie wydoroslala. Teraz jestem samodzielna - wiem, ze moge liczyc tylko na siebie bo cokolwiek sie stanie to rodzice nie beda przy mnie po jednym telefonie.

                          I tez odczuwam ulge, ze nie mam ich wciaz nad glowa.
          • slotna Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:31
            > Ja dodam coś jeszcze. Czasami warto pielęgnować relacje rodzinne, które nie daj
            > ą nam jakiejś bezpośredniej niesamowitej gratyfikacji. Bo rodzina to jednak nie
            > to samo co przyjaciele, to są ludzie których kocham, nawet jeśli nie są najbar
            > dziej zajmującymi rozmówcami i nie podobają mi się ich niektóre poglądy.

            Hm, dla mnie rodzina to nie to samo, co przyjaciele, bo nie moge jej sobie wybrac sama i musze niestety czasem utrzymywac z niektorymi jej czlonkami kontakty, zeby nie robic siary, chociaz wcale ich nie kocham. Szczesliwie dosc liczne kuzynostwo ze strony mamy trzyma sie z inna linia :) Nie wiem, moze mam slaba orientacje genetyczna, czy cos, ale zdecydowanie wiecej czuje do moich przyjaciol. To sa ludzie naprawde mi bliscy, nie ci, z ktorymi dziele przodkow i nic wiecej.
            • prostokvashino osoby bliskie a rodzina 17.12.10, 13:02
              Według mnie rodzina to nie oznacza z automatu osoby bliskie i nie mam obowiązku ich kochać.
              Zgadzam się z autorem załączonego postu, że należy rozróżnić dwa pojęcia : osoba bliska i osoba blisko spokrewniona.
              alexba.eu/2010-12-11/szacunek-i-zaufanie-u-innych/osoba-bliska-czy-blisko-spokrewniona/
              • ederlezi1981 Re: osoby bliskie a rodzina 17.12.10, 21:03
                Całkowicie sie z Tobą zgadzam. Tylko, ze z idealną sytuacją, gdy rodzina to osoby bliskie (lub rodzina plus ktos jeszcze) rzadko się zdarza.
                Przestałam na siłe utrzymywać kontakty z tymi, którzy nie utrzymywali ich ze mną i nie mam wyrzutów sumienia. kilkoro z moich przyjaciół jest mi za to o wiele blizszych niż niektóre ciotki i nie widzę w tym niczego niewłasciwego.
              • zooba Re: osoby bliskie a rodzina 20.12.10, 21:47
                Dzięki za ten link. Uświadomił mi ten tekst, jak niewiele osób, z którymi siądę do wigilijnego stołu, jest mi bliskich. Będą tam osoby praktycznie obce, bardziej obce niż kumpele z pracy. I nie chodzi o to, że ich nie lubię (niektórych lubię), ale są to osoby dalekie i tyle.

                Najbardziej mi przeszkadza w ten dzień kultywowany w moim rodzinnym domu absolutny przerost formy nad treścią - 100 potraw, 200% zamieszania, 0% luzu, dupościsk.
                • mhadau1 Re: osoby bliskie a rodzina 23.12.10, 11:05
                  Wtrącam się do wątku - do którego nie powinienem, ale ... zaintersował mnie ten temat, który pojawił się na głównej stronie GW ;)

                  Niewiem, ale chyba sami decydujemy z kim i jak spędzamy święta - tak żebyśmy byli po nich zadowoleni, wypoczęci, uśmiechnięci i żałowali że się już skończyły. Dajmy na to - nie lubię przedświątecznego tłoku w marketach to prezenty kupuję dużo wcześniej, a zakupy w przeddzień świąt w małych osiedlowych sklepikach. Unikam kolejek do kas, nerwów itd. Święta spędzam tylko z osobami które lubię. W domu są dziadkowie, więc spotkania rodzinne są wciąż utrzymywane - ale jest tych osób mniej, bo wykruszyła się część rodziny której najwidoczniej te spotkania nie sprawiały przyjemności. Zostało max. 9 osób.
                  Niewiem tylko jak zrezygnować z firmowej wigilii - składania życzeń osobom które ledwo znam - bo nie chcę wyjść na jakiegoś gbura czy kogoś podobnego.


                  Rodzina czy przyjaciele? Zajęło mi to sporo czasu, ale wiem że przyjaźnie z czasem, czasem nawet bardzo długim okresem, ale ulegają zatarciu. Znam kilka przypadków gdzie na rodziców chrzestnych wybrano swoich największych przyjaciół, a dziś po kilku latach dzieci praktycznie nie utrzymują kontaktów ze swoimi rodzicami chrzestnymi, podczas gdy ciotki wujkowie wciąż są obecni w ich życiu.

                  Kumpele z pracy - ile z nich przetrwa zmianę pracy? Nie prowadzę statystyk, ale przez wiele lat pracy na palcach 1 ręki policzę osoby z którymi kiedyś pracowałem, przyjaźniłem się, i nadal utrzymuję jako takie stosunki. A co tu mówić dopiero o przyjaźni.

                  • madzioreck Re: osoby bliskie a rodzina 23.12.10, 11:31
                    > adków gdzie na rodziców chrzestnych wybrano swoich największych przyjaciół, a d
                    > ziś po kilku latach dzieci praktycznie nie utrzymują kontaktów ze swoimi rodzic
                    > ami chrzestnymi, podczas gdy ciotki wujkowie wciąż są obecni w ich życiu.

                    A ja znam również odwrotne sytuacje. I co, statystykę będziemy robić na tej podstawie? Same wiezy krwi mogą się okazac równie trwałe/nietrwałe, jak przyjaźnie , a na przyjaciół często można liczyc bardziej niz na własną rodzinę. Mój siostrzeniec sowjego chrzestnego, wujka, widział 3 razy w zyciu, ma teraz 10 lat. Na chrzcie, komunii i jednych urodzinach...
                    • mhadau1 Re: osoby bliskie a rodzina 23.12.10, 13:42
                      może masz rację - mam inne doświadczenia, i po prostu w sytuacjach krytycznych bardziej sprawdzała się rodzina. A przyjaciele przez lata prawie w 100 proc. się wymienili.
          • jul-kaa Re: Samotnie w święta 17.12.10, 00:45
            magdalaena1977 napisała:
            > Ja dodam coś jeszcze. Czasami warto pielęgnować relacje rodzinne, które nie daj
            > ą nam jakiejś bezpośredniej niesamowitej gratyfikacji. Bo rodzina to jednak nie
            > to samo co przyjaciele, to są ludzie których kocham, nawet jeśli nie są najbar
            > dziej zajmującymi rozmówcami i nie podobają mi się ich niektóre poglądy.

            Ja też się nie zgodzę. Większość tych świątecznych frustratów swojego doła wiąże właśnie z tym, że musi spędzać świąteczny czas z ludźmi, których nie lubi. A ci ludzie to właśnie rodzina... Której nie można sobie wybrać (lub która przychodzi np. w pakiecie z mężem), a z którą naprawdę nie ma o czym rozmawiać.
            Ja się parę dobrych lat temu postawiłam: z przyjemnością przygotuję Wigilię u siebie, ale zaproszę tylko tych, z którymi mam ochotę spędzać ten wieczór. Nie będzie przemądrzałego wujka z antypatyczną córką i niemożebnie nudną żoną, nie będzie kuzyna zawalającego cały świat swoimi problemami... Brzmi to paskudnie egoistycznie, ale ja naprawdę nie rozumiem, z jakiej paki mam utrzymywać (choćby raz w roku) kontakt z ludźmi, na których nigdy nie mogłam liczyć, którzy nie są mi w żaden sposób bliscy, których zwyczajnie nie lubię.
            I wiecie co? Cała rodzina odetchnęła z ulgą :)
      • shigella Re: Samotnie w święta 23.12.10, 15:57
        magdalaena1977 napisała:
        > Dla mnie element religii i tradycji są splecione nierozłącznie i jakoś sobie ni
        > e wyobrażam, jak można ograniczyć Boże Narodzenie do choinki i prezentów. Taki
        > obrazek bez nowo narodzonego Chrystusa wydaje się jakiś niepełny.
        No coz, mozna calkiem zwyczajnie - w koncu Boze Narodzenie z Chrystusem w zlobku to stosunkowo nowa tradycja (pierwsze wzmianki pojawiaja sie okolo 200 roku n.e.), majaca na celu przejecie swieta narodzin slonca, Mitry i zimowego przesilenia przez chrzescianstwo.
        Wspolczesne wyliczenia astronomiczne sugeruja, ze jesli Jezus sie rzeczywiscie narodzil, to mialo to miejsce w 6 roku ne i okolo kwietnia.
        Wczesniej swieta zimowe byly poczatkiem roku, walka ciemnosci z jasnoscia etc.
    • maith Re: Samotnie w święta 17.12.10, 14:49
      W bardzo wielu miejscach są świąteczne turnusy. Niektóre przygotowywane naprawdę fajnie. No może akurat Bahamy mało się kojarzą z naszym wyobrażeniem o Świętach, ale może wybrałabyś się tak na narty w Alpy? :) Albo do jakiegoś spa, zapewniającego też atrakcje dla dzieci. Moi znajomi w zeszłym roku byli w jakimś zamku na takim tradycyjnym świątecznym turnusie, w więcej osób.

      Akurat Ty masz tych możliwości sporo do wyboru. W odróżnieniu od ludzi samotnych w tłumie osób, które obraziłyby się na nich śmiertelnie, jakby sobie na coś takiego pozwolili.

      I jeszcze jedno - nasze wyobrażenie o okolicznościach przyrody jest błędne.
      Jezus narodził się przecież w krajobrazie pustynnym, pod palmami.
      Myślę, że fajnie by było pojechać na świąteczny turnus na jakieś wywczasy np. w Izraelu i pokazać przy okazji dziecięciu prawdziwe Betlejem :)
    • agus2412 Re: Samotnie w święta 23.12.10, 11:27
      Nostalgiczny wacik trafił na główną.
    • an_dziolek24 Re: Samotnie w święta 23.12.10, 11:56
      No to w czym problem. Leć. Jak cię nie stać na Bahama, to uskładaj przez cały rok na Egipt - też słońce, ciepło, palmy. Ja tam bym wolała być nawet w owym Egipcie w ciepełku (wprawdzie nie jestem sama tylko z kolegą małżonkiem) niż szykować święta dla różnych osób. Chociaż przy mojej organizacji pracy i wprawie (100 pierogów w godzinę z zagniataniem ciasta) nie mogę powiedzieć, żebym się przerobiła. A spotykają się tylko te osoby, które się lubią i nie ma żadnych scysji ani uraz. Nie uważam, że trzeba się spotykać np. z matką, ojcem, bratem itp., jeśli nie ma zgody. A takie jednanie na siłę, bo wigilia jest moim zdaniem bez sensu. Polacy, więcej luzu.
    • groma_00 Re: Samotnie w święta 23.12.10, 13:28
      To leć na Bahamy.
    • balbina31 Re: Samotnie w święta 23.12.10, 16:14
      We wtorek zostawił mnie narzeczony, z którym byłam 5 lat:( to będą najgorsze święta w moim życiu. Nigdy nie czułam się tak samotna jak teraz, bo chociaż zaraz wyjeżdżam do rodziców, to nie wiem jak poradzę sobie z tą ogólną radością i świętowaniem:(
      • iluminacja256 Re: Samotnie w święta 24.12.10, 10:56
        Niestety, powiedzenei "co cię nei zabije, to cię wzmocni" jest jedyną prawdą zyciową , która sprawdza sie na 100% :) Nawet jesli się komus wydaje, ze jego to już na pewno ani nie zabije, ani nie wzmocni:)
      • black_halo Re: Samotnie w święta 26.12.10, 13:34
        Nie bede sie z Toba licytowac bo moje swieta z wielu wzgledow sa popsute, tydzien przed gwiazdka wywalili mnie z pracy, tego samego dnia dowiedzialam, ze zmieniono wyrok w sprawie mojego ojca i prawdopodobnie pojdzie siedziec co sprawia, ze zamartwiam sie o mame bo sama z siostra nie da rady a ja bez pracy i nie mam jak pomoc. Na dodatek w wigilie siedzialam 8 godzin na lotnisku ze sie dowiedziec, ze lotu nie ma i nie bedzie, moze dopiero po swietach. I dupa :/ Zyje. Choc przyznam, ze wigilie u rodziny mojego partnera przeplakalam z rozpaczy, ze mam taka beznadziejna koncowke roku i nic nie idzie jak powinno :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka