Dodaj do ulubionych

Problem straszny albo jeszcze gorszy.

10.01.11, 21:02
Wiadomo, czasem spada na człowieka nieszczęście.

Mój problem jest taki, że dostałam bony podarunkowe kulturalno-rekreacyjne o wartości 200 złotych. Nie wiem, czy to mało czy dużo. A już zupełnie nie mam pojęcia, co z nimi zrobić. Serio. Bonom towarzyszyło życzliwe, życzliwawe, przeklęte raczej: "zrób coś wyłącznie dla siebie". Klęska urodzaju?

No bo: do fryzjera nie chodzę, sama konserwuję włosy, co może nie wychodzi mi najlepiej, właściwie to fryzurę mam jak dziewczęta z Nowolipek, tylko że jak jedno dziewczę. Fryzjer odpada, od fryzjera tylko mam zgryz i czekanie, aż włosy odrosną.

Nie byłam nigdy u kosmetyczki. Może zgroza, może nie. No ale powiedzmy, że przełamałam się i poszłam. I co dalej? Ja nawet nie wiem, co można sobie u takiej kosmetyczki zażyczyć. Właściwie zawsze obsługuję się sama i nie widzę powodów, by do szarpania moich wąsów czy skrobania żółtych pięt mieszać jakąś niewinną osobę.

Karnety sportowe odpadają, bo już sportuję się w lesie i nawet na to czasu mi brak.

Na zabiegi w jakimś SPA (w którym również nigdy nie byłam) te dwie stówy to też mało (jak wynika z mojej pobieżnej kwerendy cennikowej).

Zabiegi stomatologiczne są mi obecnie zbędne.

Kino, teatr, filharmonia nie byłyby tylko dla mnie.

Może jako kobiety z większym rozmachem, z jakimś talentem do życia, umiecie mi podsunąć myśl, na co by te kartki puścić, żeby to było "wyłącznie dla mnie".

Oczywiście, jeśli któraś z Pań ma problem straszny lub jeszcze gorszy, proszę pisać.
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 10.01.11, 21:09
      Zupełnie nie umiem Ci doradzić, ale szczerze współczuję. nie chciałabym się znaleźć w tak trudnej sytuacji, wydaje mi się, że znalezienie rozwiązania będzie skomplikowane i kłopotliwe.
      Przytulam!

      ;)
      • teresa104 Właśnie na to liczyłam. 10.01.11, 21:19
        Dzięki przytuleniu jakoś mi lżej, w dodatku jako jednostka empatyczna jestem już gotowa pocieszać kogoś, kto dostał takie taloncziki na pięć setek. To dopiero może być dramat!
      • beniutka_bo co zawsze chciałaś sobie zafundować... 10.01.11, 21:19
        ale wąż w kieszeni albo inne ustrojstwa nie dawały?
        Jakiś spektakl w teatrze w pierwszych rzędach, "lekkie wariactwo" w postaci ścianki wspinaczkowej, skoku na bungee itd.
        • teresa104 No to jest właśnie problem. 10.01.11, 21:43
          Nie mam kaprysów. Lata treningu. Na pewno Pierwsza Litera umie mnie zdiagnozować, może to kryzys, kolejki, stan wojenny, jakiś kompleks, jakaś polskość, żeromszczyzna, jakaś gęba z Orzeszkowej... I ten strach, że one przepadną te kartki... ;)
    • aadrianka Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 10.01.11, 21:17
      A one, te bony, w księgarni jakiejś się nie dadzą zrealizować?
      Może, skoro masz zrobić coś wyłącznie dla siebie, to dla własnej egoistycznej przyjemności zaproś przyjaciółkę do teatru/kina/filharmonii, potem pójdziecie oplotkować ofiarodawcę i resztę przyjaciółek i będzie fajnie:)
      • teresa104 Gdyby one te bony były do księgarni... 10.01.11, 21:28
        to by one już nie były te bony.

        Studia urody, groty solne, fitnessy, biura podróży i hotel w Rzgowie. Taki wybór mam. O.
        • jul-kaa Re: Gdyby one te bony były do księgarni... 10.01.11, 21:30
          HO-TEL, HO-TEL, HO-TEL, HO-TEL, HO-TEL, HO-TEL, HO-TEL, HO-TEL, HO-TEL, HO-TEL, HO-TEL, HO-TEL!!
          Kochanek(chanka) na burtę i hajda do Rzgowa!
          • beniutka_bo Re: Gdyby one te bony były do księgarni... 10.01.11, 21:43
            i śniadanie do łóżka! O!
            • bebe.lapin Re: Gdyby one te bony były do księgarni... 10.01.11, 21:45
              jakis odjechany masaz relaksujacy?
              • justinehh Re: Gdyby one te bony były do księgarni... 10.01.11, 22:30
                O właśnie, ja bym poszła na porządny masaż.
            • teresa104 Jest jeszcze kriokomora. 10.01.11, 21:48
              Ale czy tam nie zimno?
              • anna-pia Re: Jest jeszcze kriokomora. 11.01.11, 13:38
                teresa104 napisała:

                > Ale czy tam nie zimno?

                Może trochę, chyba jakieś -140. Daje świetne efekty, tylko potem koniecznie trzeba poćwiczyć, żeby nie zemdleć czy jakoś tak.
                • akj77 anna-pia forumka samo zuooooo 11.01.11, 13:43
                  anna-pia napisała:

                  > teresa104 napisała:
                  >
                  > > Ale czy tam nie zimno?
                  >
                  > Może trochę, chyba jakieś -140. Daje świetne efekty, tylko potem koniecznie trz
                  > eba poćwiczyć, żeby nie zemdleć czy jakoś tak.
                  >

                  Chyba się załapałaś na 66 6666 posta :-D
        • pierwszalitera Re: Gdyby one te bony były do księgarni... 10.01.11, 21:44
          teresa104 napisała:

          > Studia urody, groty solne, fitnessy, biura podróży i hotel w Rzgowie. Taki wybó
          > r mam. O.

          No a jesteś pewna, że w tym waszym fitnessie nie ma jakieś ciekawych warsztatów, na które w życiu byś może nie wpadła, ale jak podarowane? Na przykład hawajskie hula, orientalny taniec brzucha, albo jakaś jogo-ayurweda? To tak w ramach poznawania egzotycznych kultur na przykład. Zawsze dobrze się pochwalić, że się próbowało, przy konwersacjach się przydaje. ;-)
    • teresa104 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 10.01.11, 21:59
      Muszę Was chwilowo opuścić, bo wstałam dziś z pierwszym kogutem. Dobrej nocy!

      Zachęcam do dzielenia się swoimi problemami wielkiej wagi. Może któraś ma zbyt gęste włosy, za wąską talię, za długie rzęsy, za dużo butów, za zdolne dzieci, za duży ogród, a może któraś musi przeżyć do końca miesiąca za 5 tys. i nie wie, czy zdoła. Śmiało. Trzeba się wspierać w biedzie.
      • beniutka_bo lista problemów-bossska! 10.01.11, 22:06
        no rewelacja!

        To dorzucę swój: za duży wybór mebli w sklepach i nie mogliśmy się zdecydować :D
        • kizombalover Re: lista problemów-bossska! 10.01.11, 22:26
          To ja dorzucę swój: jak już wreszcie wybraliśmy telewizor, jaki chcemy, i odłożyliśmy na niego pieniądze, to się okazało, że inni nie-idioci byli szybsi i nam go wykupili :/
          I co teraz zrobić z tą kasą?
          • justinehh Re: lista problemów-bossska! 10.01.11, 22:30
            A ja mam dziś pierwszą rocznicę. Braku pracy.
            • edhelwen Re: lista problemów-bossska! 11.01.11, 02:04
              spoko za niecałe 2 miesiące będę obchodzić swoją drugą rocznicę (zarejestrowania się ;) )
      • edhelwen Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 02:02
        mam za dużo błyszczyków i zbędnych rzeczy tak w ogóle....
      • anulla1974 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 09:00
        To ja też dorzucę swój: za dużo butów. Ale za mało wygodnych.
      • gumis323 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 18:52
        teresa104 napisała:
        "a może któraś musi przeżyć do końca miesiąca za 5 tys. i nie wie
        > , czy zdoła. Śmiało. Trzeba się wspierać w biedzie. "

        No może nie za 5 tys. ale mam problem z wydawaniem pieniędzy. Otóż, w zeszłym roku starałam się o stypendium naukowe, bo wtedy były mi potrzebne pieniądze, ale teraz jak już je mam to nie mam na co wydać. Nie chcę kupować jakichś pierdół, ale też niczego konkretnego nie potrzebuję. I w ten sposób, pieniądze odkładane są na lokacie więc na koniec roku powinna się zebrać sumka z wypowiedzi teresy104.

        hmm... wtedy dopiero nie będę wiedziała, czy zdołam za to wyżyć do końca miesiąca... ;]
        • genepi Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 13.01.11, 12:56
          I ja mam problem: piękna, mądra i w ogóle plus jeszcze długie nogi, duży biust. Od amatorów muszę się kijem odganiać bom matka polka z boskim mężem i do romansów nie skora. Musiałam do odganiania psy kupić i teraz łajzy jedne brudzą na podwórku (psy a nie amatorzy). Ma ktoś gorzej?
      • a_girl Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 20:36
        Doskwiera mi ma nieziemska uroda i potęga umysłu... A także liczne talenta.

        A co do bonów - może manikura jakowaś? Włożą ręce do miski z wodą, namalują wzroki na paznokciach... Stosunkowo niegroźne to chyba. Koleżanka, która korzysta z takich ustrojstw poleca też pedikurę (ponoć przyjemna), ale ja tam osobiście nie lubię, jak mi ktoś przy stopach macha...
      • turzyca Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 21:50
        Chlopa mi ktos podmienil podczas mojej nieobecnosci. No niby taki sam, ale jakis taki lepszy. Duzo lepszy. To na pewno dlugo nie potrwa, ten ktos na pewno bedzie chcial odzyskac swoja wlasnosc.
      • wera9954 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 15.01.11, 20:34
        Ja mam za dużo ubrań. Nie mieszczę się w szafie i komodzie, jakieś ciuszki sobie leżą na krześle, na łóżku i w różnych innych nietypowych miejscach. A staników mam jakoś nieproporcjonalnie mało :(
        • aankaa Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 15.01.11, 21:01
          eh, nie pisz o ilości ubrań...
          od jakiegoś czasu kibicuję jednemu z synów żeby się usamodzielnił - zajmę jego izdebkę na garderobę :D. A jak się wymienię z drugim na pokoje to będę miała wejście do niej prosto z łóżka i 6 m2 na swoje ciuchy. Matko! Już to widzę: te drążki na spódniczki (a propo's - gdzie kupić wieszaki ???), półki, kosze, szuflady i jeszcze miejsce na kolekcję butów
          • anka-ania Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 17.01.11, 18:10
            aankaa napisała:

            > a propo's - gdzie kupić wieszaki ???),

            W Ikei mają IMO dobrze wyprofilowane wieszaki (i gładko wykończone), które nie wypychają ramion w bluzkach wiskozowych.
            Do wieszania spódnic kupowałam w Jysku takie: www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/80078938 (tam wychodziły taniej), ale są trochę za wąskie (nie dziwne, skoro mają służyć do wieszania spodni ;)).
            • aankaa Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 17.01.11, 18:59
              Aniu, takie to ja mam i niestety do spódniczek się nie sprawdzają :(
              szukam modelu, który występuje w sklepie (tzn proste ramię z takimi jakby spinaczami). Nieraz daje się wyżebrać w zestawie ze spódnicą, ale nie wszędzie
              próbowałam wersji zwykły wieszak + klamerki do bielizny ale nie zawsze działa

              jednym słowem straszny problem istnieje a nawet się pogłębia - właśnie dokupiłam kilka spódnic
              • azymut17 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 17.01.11, 20:24
                Czy to takiego wieszaka poszukujesz?
                www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/60078939
                Mam takich kilka i są świetne, da się nawet przypiąć dwie spódnice do jednego wieszaka.
                • aankaa Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 17.01.11, 20:44
                  Azymut, ozłocę Cię ! :)
                • turzyca Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 18.01.11, 20:14
                  A ja polecam jeszcze taki model: www.tchibo.pl/4-ramienny-wieszak-na-spodnice-p200002530.html (tu akurat wykupiony, ale da sie kupic gdzie indziej), bo znacznie oszczedza miejsce. :)
                  • wera9954 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 18.01.11, 21:28
                    Coś dla mnie :D Może wreszcie zachowałabym minimalne odstępy między ubraniami w szafie :)
                  • aankaa Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 18.01.11, 22:06
                    model może i dobry pod warunkiem, że wysokość drążek/dno szafy jest większa niż standardowa długość spódniczki...
                    a to u mnie wybitnie limitowane: inne mam przeliczone na bluzki, inne na portki (przewieszone przez ramiączko na pół) a zupełnie inne na spódnice

                    co by nie mówić - bardzo dziękuję za namiary, w najbliższej wolnej chwili (nawet z pracy się urwę, a co!) ruszam na wieszakowe zakupy
                    • turzyca Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 18.01.11, 22:09
                      Bo dolny uchwyt jest dla mini. Ultramini. ;)
          • wera9954 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 18.01.11, 13:11
            Ty przynajmniej masz gdzie je trzymać - ja to mogę mieć 6 m2 pokoju, a nie garderoby :D A co do wieszaków na spódnice - były kiedyś w Biedronce, zresztą ja je widuję w większości sklepów, gdzie sprzedają wieszaki.
    • inez69 Uwielbiam Cię o Tereso! :))) 11.01.11, 00:27
      Nie pomoge Ci, bo nie rozumiem, jak możesz nie chcieć upiększac sie u kosmetyczki:P

      Mam dużo butów, nie mam ich gdzie godnie trzymać, jestem załamana. Chcę więcej butów i ze dwa pokoje na nie :(
      • brykanty Re: Uwielbiam Cię o Tereso! :))) 11.01.11, 00:47
        To może jakiś tani hotel - wynająć 2 pokoje, 200 złotych powinno wystarczyć?
      • teresa104 Ja mam wszystko takie ładne 11.01.11, 17:21
        że naprawdę nie mam pojęcia, co miałabym upiększyć.

        Ostatnio coś było w gazecie o japońskim manicurze. Można dostać od tego żółtaczkę? Nie, że od żółtka żółtaczkę, ale od narzędzi. Ktoś miał? Japoński bez żółtaczki?

        Na buty mam szafę. Stolarz uparcie nazywał ją bieliźniarką. Zupełnie nie wiem, jak sobie radzą ludzie z prawdziwą kolekcją butów. Może mają dwie szafy?
        • aankaa Re: Ja mam wszystko takie ładne 11.01.11, 19:59
          teresa104 napisała:
          > Ostatnio coś było w gazecie o japońskim manicurze. Można dostać od tego żółtaczkę?
          > Nie, że od żółtka żółtaczkę, ale od narzędzi.

          jeden z najprostszych sposobów na złapanie wirusa WZW
          a na czym polega japoński manicure ?
          • teresa104 Japoński manicure 13.01.11, 12:46
            jak zrozumiałam, polega na przewlekłym polerowaniu paznokci reniferową skórką i wcieraniu w nie jakiegoś pudru. Panokcie są po tym gładkie i różowe. Zupełnie, jak moje z natury, co oczywiście również jest ogromnym problemem.
            • aankaa Re: Japoński manicure 14.01.11, 23:23
              ło matulu...
              10paznokci.pl/trendy/25-trendy/73-japonski-manicure.html
              to ja już wolę - polegując na kanapie polerowanie pazurów o nogawkę welurowego dresiku :D
    • brykanty Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 00:44
      Kurczę, na mój wymarzony lot szybowcem też za mało. Trzeba by znaleźć jakiegoś sponsora ze 150 złotymi :(.
    • edhelwen Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 02:12
      u kosmetyczki... nie byłam dobrych kilka lat i było mi np. bardzo miło, kiedy pani nakryła mnie kocykiem podczas zabiegu na twarz ;) A nawet szarpanie wąsów jakoś mniej bolesne niż samodzielne ;) A moja mama zrobiła sobie delikatny makijaż, żeby wiedzieć jaki podkład czy róż jej pasuje, bo nie używała takich specyfików od pewnego czasu. Myślę, że coś przyjemnego można znaleźć.
      Fryzjer - może być zabieg odżywienia/nawilżenia włosów. ooo ja bym miała problem na co się zdecydować z takimi bonami ;)))
    • kocio-kocio Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 11:13
      Mam identyczny problem!
      Identyczny!
      Fryzjera mam swojego, nie pójdę gdzie indziej, bo to zdrada większa niż małżeńska.
      U kosmetyczki byłam raz i więcej nie pójdę. Nuda i wstyd, gorzej niż u ginekologa.
      Woskować się nie woskuję, bo mi włosy wrastają potem.
      No nie wiem. Nuda.
      • jul-kaa Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 11:51
        Śmiałam się w głos z problemów Teresy, więc mąż mój zainteresował się, dlaczego rżę. Kiedy mu wyjaśniłam (słowami Teresy), w czym problem, stwierdził z przerażoną miną, że też się nad takim karnetem zastanawiał.
        O dzięki ci siło nieznana i nadprzyrodzona, która odwiodłaś męża mego od takich rozkosznych pomysłów i skierowałaś go do księgarni!
        • wariamiktoria Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 12:17
          Mój mąż mi takowy karnet sprawił a ja wolałam taki na wspinaczkę, na basen itp. Wykosztował się chłopina bo to i rocznicowy prezent. Pakiet na zabieg SPA, skorzystam z tego cuda. Dobrze, że nie kupił tego co mu pierwsze przyszło na myśl czyli ramki cyfrowej na zdjęcia. Nie znoszę kurzołapów.
          • ocisza Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 15:17
            U mnie ramka stoi, przewija zdjęcia i czasem nawet gra. W prezencie od męża na urodziny dostana :)
            • wariamiktoria Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 16:25
              Mojego męża by to ucieszyło a ja naprawdę nie lubię takich rzeczy, nie lubię za bardzo obrastać w piórka, których nie używam.
    • milstar Też mam, a co 11.01.11, 13:08
      Noszę za małe ciuchy. Jak było 42-46 to było OK. A teraz weź się człowieku przestaw na 38, a porywach 36. Tragedia
    • aankaa Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 14:57
      Tereso, nie chcę Cię bardziej dołować ale... sprawdź czy Twój bon nie jest ograniczony czasowo. Przez 2 ostatnie gwiazdki dostawałam takie karnety (oj, wykosztowały się dziecki) i później na wariata, na ostatnią chwilę wymyślałam co by jeszcze za nie zrobić :(
    • bathilda Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 15:09
      Wystaw na Allegro i za zdobytą kasę idź do księgarni ;)

      A z problemów strasznych - mam 2,5 miesięczne niemowlę które pięknie przybiera, w dzień samo zasypia w łóżeczku a w nocy śpi po 6-7 godzin zamiast wisieć na piersi i domagać się noszenia na rękach :D. Aha i jeszcze 4-latka który zamiast być zazdrosny i tłuc siostrę ogromnie ją kocha.
      • teresa104 To dość okropne. 11.01.11, 17:10
        Ale podrosną oboje, znienawidzą się, nie martw się. A mała też niedługo przestanie być taka pokorna. Wytrzymaj.
        • bathilda Re: To dość okropne. 11.01.11, 18:03
          Dziękuję Ci Tereso bo już się bałam, że mi dzieci w szpitalu podmienili... Zacisnę zęby i przeczekam ;)
          • turzyca Re: To dość okropne. 12.01.11, 23:28
            Ja nie wiem, czy powinnas wierzyc Teresie. Z moich obserwacji wynika bowiem, ze po pewnym czasie burz milosc wraca zwielokrotniona. No i ja bym nie chciala byc w Twojej skorze. Miec jednego pyskatego nastolatka w domu to juz straszne. Miec dwoje pyskatych to koszmar. A miec dwoje pyskatych w scislej koalicji - no coz, ja juz bym zaczynala sie do tego przygotowywac.
            • aankaa Re: To dość okropne. 18.01.11, 22:15
              dwóch (nieco) pyskatych nastolatków nieraz (mi się udało) przekształca się w istoty współdziałające z rodzicielką
              trzymam kciuki :)
      • jul-kaa Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.01.11, 19:14
        O, jakbym czytała o Jaśku kilka m-cy temu. Teraz jest potworem, dracym dziób gnomem, który kocha tylko mamusię.
        Nie martw się, Twojemu niemowlęciu tez minie :)
      • edhelwen Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 12.01.11, 15:36
        spoko jak ona dorośnie na tyle, żeby mu "oddać" to dopiero będzie się działo ;)
      • szarsz Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 12.01.11, 23:47
        bathilda napisała:
        > A z problemów strasznych - mam 2,5 miesięczne niemowlę które pięknie przybiera,
        > w dzień samo zasypia w łóżeczku a w nocy śpi po 6-7 godzin zamiast wisieć na p
        > iersi i domagać się noszenia na rękach :D. Aha i jeszcze 4-latka który zamiast
        > być zazdrosny i tłuc siostrę ogromnie ją kocha.

        O, to ja mam tak samo! Niemowlę ma prawie 4 miesiące, dumny starszy brat 5.5 roku, a ja się codziennie szczypię, żeby się obudzić :)
    • caroline.1 Przestały mi włosy wyłazić. 11.01.11, 21:40
      A w taki ładny mysi ogonek je wiązałam :(

      Teraz mam dwucentymetrową aureolkę sierści, która nie dość, że żadnym zabiegom stylizacyjnym się nie poddaje, to jeszcze sztuczny tłum u nasady robi.
    • aankaa problem może nie straszny ale 11.01.11, 21:57
      zauroczona wejściem Kury17 w świat biznesu wypróbowałam Jej kremów.
      Drogie Panie, mucha nie siada ! Okolice ocząt, po 2 tygodniach, wyglądają jak nie moje. A ulotka obiecuje, że po miesiącu stosowania (a zostało w tubce dość sporo) efekt będzie widoczny.
      No, jeśli w połowie ja widzę (a zerkam do lusterka kilka razy dziennie) to co będzie w lutym ?
      • nomina Re: problem może nie straszny ale 12.01.11, 23:31
        W lutym będziesz już tak biła po oczach urodą, że chłopina Ci oślepnie. Ja bym radziła zawczasu zainwestować dla niego w takie okularki, jak zakładają na laseroterapii :(.
    • brykanty Ja mam straszny problem 12.01.11, 00:16
      Muszę się chyba pogodzić z tym, że nie jestem tak wyjątkowa jak myślałam.
      Strzeliło mi dzisiaj do głowy, że zamiast grzecznie wracać do domu, zajrzę do Dopasowanej. I to o w pół do siódmej. Przymierzyłam zaledwie 20 staników i znalazłam 2, które były na mnie dobre. W dodatku jeden w promocji. Co więcej, zdążyłam wyjść ze sklepu przed siódmą.


      Nie wiem jak udźwignąć tę świadomość. Pomóżcie!
      • jul-kaa Re: Ja mam straszny problem 12.01.11, 00:34
        nie wiem, co powiedzieć, więc... przytulam ;PPP
    • yaal Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 12.01.11, 15:42
      Straszny problem to jest wtedy, kiedy masz w szafie dwie pary pasujących spodni, z czego jedne lekko już luźnawe, a właśnie się zaczynają wyprzedaże. Wiecie, jak na mnie zarobili?!
    • szarsz Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 12.01.11, 23:50
      To i ja! Dostalam w prezencie imieninowym, nieco zaległym, ebook readera z małą kolekcją książek. I z tego nadmiaru oczopląsu dostałam, czytam z osiem naraz, no bo nie wiem... którą wybrać na początek?

      I już mi się książki nie będą wysypywać z regału, co ja pocznę? ;)
      • wera9954 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 15.01.11, 20:44
        Nie wiem, co poradzić na oczopląs, ale zmniejsz jakoś ten regał ;) Coś trzeba zrobić, żeby się książki nie przestały wysypywać ;)
    • teresa104 Śniło mi się, że spałam z aktorem Dorocińskim. 14.01.11, 21:10
      Nie pamiętam aktu, nikt się nie rozebrał w najmniejszym zakresie, nikt też nie szczytował. W dodatku wszyscy, nasi rodzice, znajomi, przyjaciele, partnerzy wiedzieli. Czułam się okropnie nieswojo i z miejsca udałam się do agencji nieruchomości, żeby poszukali mi mieszkania na cito, bo muszę się wynieść z domu. Tyle nerwów, przeprowadzka, cała ta hańba zdradziecka za bezdurno, za zupełny frajer.
      • jul-kaa Re: Śniło mi się, że spałam z aktorem Dorocińskim 14.01.11, 21:12
        A miałaś przynajmniej paznokcie zrobione..?
        • teresa104 Re: Śniło mi się, że spałam z aktorem Dorocińskim 14.01.11, 21:24
          Ręczyć mogę najwyżej za bieliznę:)
          • aankaa Re: Śniło mi się, że spałam z aktorem Dorocińskim 14.01.11, 23:18
            Tereso, z aktorem Dorocińskim w bieliźnie ? spałaś ?
            no, to rzeczywiście problem...
    • marikooo Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 15.01.11, 18:36
      Poszłam kilka dni temu na ciuchy, czyli na zakupy odzieży używanej (tłumaczę, bo to w zależności od regionu kraju zupełnie inaczej się nazywa ;))

      Kupiłam sweter, a potem jeszcze dwa żakiety, bluzkę, sweter i spodnie. Wszystko piękne, markowe i jak nowe, razem ok. 140 zł. Potem poszłam do centrum handlowego, bo już umówiona byłam z kimś na zakupy urodzinowe i nie szło odwołać. I miałam sobie znaleźć prezent. Ha.

      Nieszczęście numer jeden: wszystko było drogie, tandetne, drogie, brzydkie albo drogie. Kompletnie nie miałam serca i motywacji do tych zakupów... Dobrze, że chociaż znalazłam sobie w końcu bluzkę z przeceny, więc pomimo przeciwności losu cel osiągnięty.

      Za to teraz uroczyście oświadczam, że miejsce w szafie mi się skończyło. Tak zupełnie. I to jest nieszczęście numer dwa. Muszę coś wyrzucić, zanim coś nowego kupię. Albo wyrzucić ciuchy męża. Albo kupić większe mieszkanie i jeden pokój na garderobę przeznaczyć.

      Jestem nieszczęśliwa i nie ma dla mnie ratunku, obawiam się.
      • beniutka_bo Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 15.01.11, 19:08
        marikooo napisała:

        >
        > Kupiłam sweter, a potem jeszcze dwa żakiety, bluzkę, sweter i spodnie. Wszystko
        > piękne, markowe i jak nowe, razem ok. 140 zł. Potem poszłam do centrum handlow
        > ego, bo już umówiona byłam z kimś na zakupy urodzinowe i nie szło odwołać. I mi
        > ałam sobie znaleźć prezent. Ha.
        >


        > Za to teraz uroczyście oświadczam, że miejsce w szafie mi się skończyło. Tak zu
        > pełnie. I to jest nieszczęście numer dwa. Muszę coś wyrzucić, zanim coś nowego
        > kupię. Albo wyrzucić ciuchy męża. Albo kupić większe mieszkanie i jeden pokój n
        > a garderobę przeznaczyć.
        >
        > Jestem nieszczęśliwa i nie ma dla mnie ratunku, obawiam się.

        "Sentymenty się kończą razem z miejscem w szafie" jak to mawia moja mama.
        Jako 25latka ledwie mieszcząca się w regaliku wybranym 13lat temu coś o tym wiem :D

        Ze strasznych nieszczęść: niedługo będę miała TYYYLE miejsca w nowej ,wielkiej szafie, że już się zastanawiam,co ja tam włożę?! Przecież te puste półki będą tak do mnie smutno szeptać "no kup coś,połóż, szkoda,że tyle miejsca się marnuje"
        • aankaa problem szafowo/szufladowy 15.01.11, 19:23
          przez ostatnie pół roku zanabyłam kilkanaście (!) staników. Nieźle mnie to uświadomienie po portfelu trzepnęło... Dusiłam, biedulki w pudle na niewielkiej półeczce i mam wrażenie, że nie było im najgorzej. W końcu nie wytrzymałam, sprawiłam sobie komodę, w której całą szufladę mam wyłącznie biustonoszową. I co ? I puściutko tam, że aż przeciąg hula :(
          Pozostaje - albo kupować kolejne okazy, albo dołożyć im towarzystwo dołów (które mieszkają w zupełnie innej części garderoby), albo pogodzić się z tymi luzami
          • inez69 Re: problem szafowo/szufladowy 15.01.11, 21:21
            Absolutnie kupić im towarzystwo! Bardzo Ci współczujemy tych kilkunasty staników i łączymy się z Toba w bólu. Dobrze wiemy, jakie to okropne uczucie mieć staniki na prawie każdą okazję :((

            Też cieprię na nadamiar wszystkiego co potrzebuje szafy. Jestem załamana.
    • maith Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 17.01.11, 01:29
      To i ja się dopiszę, jak można. O innych problemach mogę sobie pisać gdzieindziej, a ten tylko tutaj pasuje.
      Bo ja... chudnę. Nie żeby groziła mi anoreksja, nie, przytyłam wcześniej na lekach (to nie do tego wątku) to i schudnąć by można było. Ale to by wypadało jak człowiek się uczciwie pomęczyć, jakieś diety stosować, sporty intensywne uprawiać, czy inne coś, a nie tak, że pewnego dnia idę i mam wrażenie, że mi spodnie spadają. To założyłam pasek. Kiedyindziej zrobiłam zakupy w BiuBiu i wszystko zdezorientowana musiałam wymieniać. Ze stanikami chyba się robi podobnie (chociaż tu zawsze mogę zwalać na nierówną rozmiarówkę - no już normalnie bezczelność, jaka im się ostatnio nierówna zrobiła ;).
      No w każdym razie mogłabym pewnie próbować schudnąć (ja nie umiem stosować diet, jestem najbardziej antydietowym człowiekiem, jakiego znam) gdyby nie to, że... chudnę.
      I to ja nie żartuję. Brakuje mi już 10 kg.
      Człowiek się musi wykosztowywać w takiej sytuacji.
      Bo przecież sama piszę ludziom "chudniesz - zweryfikuj rozmiar", "chudniesz - śpij w staniku"
      To siedzę i gryzę paznokcie (przepraszam, chipsy, takie fajne, z napisem, że z pieca i -70% tłuszczu - nie żebym wierzyła w chipsy odchudzające, ale mi smakują) No więc siedzę, gryzę te chipsy i stresuję się, czy trafiłam w rozmiarówkę paczki nasennej z Bravissimo, czy nie.
      No i a propos mojego odżywiania się. Zjadam raz na 3 dni jedną czekoladę. Znaczy jakieś 3 dni jem jedną. Czarną. Ostatnio maestrię kawową (pycha, wykupiłam cały sklep, nie wiem, co teraz, bo oni zamówili tej tylko trochę, a resztę jakichś nikogo nieinteresujących innych smaków).
      Ale chyba jeszcze bardziej lubię lindta miętowego. A tego nie da się już nigdzie znaleźć ku mojej rozpaczy.
      To może powtórzę wyraźnie i boldem
      Gdzie znajdę lindta miętowego, help?
      A poważnie, to chciałabym, żeby moje pozostałe problemy tak samo się same... odinstalowały ;)
      • teresa104 Gdyby tak wszyscy chudli, byłoby nas mniej coraz! 17.01.11, 18:56
        Polaków!
      • azymut17 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 17.01.11, 20:36
        maith napisała:
        > To może powtórzę wyraźnie i boldem
        > Gdzie znajdę lindta miętowego, help?
        A choćby i tutaj :-)
        • maith Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 17.01.11, 22:11
          Jej Azymutku, tam jest wybór... 130... różnych czekolad, z czego sporej części jeszcze nigdy nie próbowałam :)
          • azymut17 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 17.01.11, 23:02
            Ja u nich kupuję stacjonarnie, są po sąsiedzku z naszym sklepem. O właśnie, to i ja w temacie:
            uwielbiam czekoladę, lubię też dobrą aromatyzowaną kawę i herbatę. No i obok mojej pracy jakiś czas temu otworzył się sklepik z powyższym. Są czynni dłużej niż ja pracuję, tak że zawsze mogę do nich wpaść po coś smacznego. Każdą herbatę można powąchać, a smaki czekolad są tak dziwne i apetyczniebrzmiące, że dostaję ślinotoku na samą myśl. Poza tym jakoś nie tyję, więc tą czekoladą mogę się objadać ;-)
    • bebe.lapin Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 18.01.11, 00:47
      Dolaczam sie, jesli chodzi o problematyczne prezenty. Na 90 % za dwa tygodnie wybieram sie na Martynike w odwiedziny (przelot w ramach zaproszenia :P), a nie mam stroju kapielowego! Tzn mam, ale o wiele za duzy, nie wyjde w 2 razy za duzych miskach.
      A w sklepach nie dosc, ze pioruny drogie jak byk, to jeszcze nie ma mojego rozmiaru!
      Moze ktos pozyczyc jednoczesciowca 34hh/32j? :P
      • anka-ania Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 18.01.11, 12:57
        bebe.lapin napisała:

        > Moze ktos pozyczyc jednoczesciowca 34hh/32j? :P

        Nie mam, ale w Bravissmo jest na wyprzedaży dwuczęściowa Panache Geneva 32J , a IMO warto byłoby pochwalić się swoją nową figurą. :)
        • bebe.lapin Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 18.01.11, 16:20
          Bikini mowisz? :D Moze, moze...Tylko czy dojdzie na czas? Musialabym dzis kupic...Hm....
          • bebe.lapin Co to znaczy "low stock"? n/t 18.01.11, 19:25

            • bathilda Re: Co to znaczy "low stock"? n/t 18.01.11, 19:56
              To znaczy ze się kończy i trzeba szybciutko, szybciutko zamawiać. Bo jak jest tylko kilka sztuk i są one w sklepach stacjonarnych to ktoś może podkupić równocześnie z Twoim kliknięciem i niestety to on zabierze a nie Ty.
              • bebe.lapin Re: Co to znaczy "low stock"? n/t 18.01.11, 22:54
                Dzieki za wyjasnienie. Rozumiem, ze dostawa jaw przypadku "normalnego stocku".
      • aankaa Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 18.01.11, 22:12
        mam 36F www.galeriarajstop.com/panache-monroe-tankini-fiszbinach-p-469.html
        nie wiem jak to się ma do Twoich 34HH ale może po przymiarce podpasuje ?
        kupione, przymierzone i jeszcze z niezerwanymi metkami czeka na lato
        • bebe.lapin Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 18.01.11, 22:59
          Dzieki, ale wlasnie 36(J) mam w domu i jest zdecydowanie za duze.
    • teresa104 Czochrają mi się brwi. 20.01.11, 22:40
      Mam cienkie brwi, włoski tworzą wąską linię, są rzadkie lecz długie. Czy da się je jakimś lepiszczem przykleić, żeby się nie czochrały, ukazując swą mikrość i rzadziznę, tylko leżały, jak sobie życzę?

      Kolejny problem (czarna seria) to zbyt szybko rosnące paznokcie. Czy któraś z Was też tak ma, że musi piłować paznokcie co dwa dni, inaczej kaleczy sama siebie? Czynność piłowania jest nudna, przykra, zajmuje czas, który mogłabym poświęcić na dyscyplinowanie brwi.
      • turzyca Re: Czochrają mi się brwi. 20.01.11, 22:50
        Sa takie zele do brwi, moze to zadziala? Na logike powinno.

        Ja bym sie tym pilniczkiem najdalej po miesiacu zachlastala na smierc! To jest syzyfowa praca. W zwiazku z powyzszym, dbajac o wlasne zdrowie psychiczne, kwestie dlugosci paznokci rowno olewam, nauczylam sie zyc z dlugimi, obcinam nozyczkami, jak przy pisaniu na komputerze zaczynam zahaczac o nastepny klawisz.

        A moze ktos wytlumaczyc, czemu przy blyskawicznie rosnacych paznokciach mam jednoczesnie potwornie wolno rosnace wlosy?
        • teresa104 Ja nie umiem wyjaśnić. 21.01.11, 09:03
          Już nie chciałam epatować moim nieszczęściem, bo ja mam także szybko rosnące włosy. Siwiznę muszę pokrywać co dwa tygodnie. Miałam też koncepcję, że szybko rosną tylko te siwe, ale nie uda mi się jej potwierdzić bez dodatkowych badań.
          • anka-ania Re: Ja nie umiem wyjaśnić. 21.01.11, 10:06
            teresa104 napisała:

            > Miałam też koncepcję, że szybko ro
            > sną tylko te siwe, ale nie uda mi się jej potwierdzić bez dodatkowych badań.

            To ja mogę wziąć w nich udział. Odrostów nie widać, a siwe strzelają w górę. Chociaż ostatnio, jak mąż zmienił w łazience halogeny na ledy, to już ich aż tak nie widać na szczęście.
          • jul-kaa Re: Ja nie umiem wyjaśnić. 21.01.11, 10:08
            Oh, to ja też mam problem - mianowicie odrastają mi błyskawicznie włosy utracone po ciąży i w trakcie karmienia. Już mam całkiem gustowną grzyweczkę tuż nad czołem.
            No i jeszcze jeden problem: odkryłam, że mój naturalny kolor jest bardzo ładny. I nie będę już mogła eksperymentować z farbami, buuuu :(:(
            • teresa104 Re: Ja nie umiem wyjaśnić. 21.01.11, 10:37
              Mój naturalny kolor to też straszny i jeszcze gorszy problem, ale daruję sobie rozważania z pogranicza eugeniki i nazizmu.

              Nosisz krótkie włosy, czy długie?
              • jul-kaa Re: Ja nie umiem wyjaśnić. 21.01.11, 11:35
                W nomenklaturze fryzjerskiej długie, we własnej półdługie.
                W przypływie chęci podobania się samej sobie układam łotrostwo, na co dzień spinam. Ta grzywa stercząca każdej fryzurze nadaje rys komizmu, więc nie przesadzam ze staraniem.
          • turzyca Re: Ja nie umiem wyjaśnić. 11.02.11, 16:51
            teresa104 napisała:

            > Już nie chciałam epatować moim nieszczęściem, bo ja mam także szybko rosnące wł
            > osy. Siwiznę muszę pokrywać co dwa tygodnie

            A jesli farbujesz, to jestem uspokojona. W przypadku wlosow farbowanych blyskawiczny porost, wymuszajacy nadmiernie czeste wydatki na farbe, jest absolutnym standardem.
      • izas55 Re: Czochrają mi się brwi. 21.01.11, 06:50
        Najlepszy do rzęs będzie chyba wosk do brwi. Inglot robi go w różnych odcieniach, łatwo go dobrać do kolorytu ogólnego

        • izas55 Re: Czochrają mi się brwi. 21.01.11, 06:50
          znaczy do brwi a nie rzęs, jeszcze się chyba nie obudziłam do końca ......
        • teresa104 A ten wosk 21.01.11, 08:57
          na przykład bezbarwny bywa? Dla człowieka, co koloryt ogólny ma bezbarwny, by nie rzec dla człowieka bez właściwości.

          Jak wejdę do Inglotowego kramiku z tymi moimi brwiami, to panie od ręki się połapią, po co przyszłam, czy jakoś specjalnie to się nazywa?
          • izas55 Re: A ten wosk 21.01.11, 09:43
            Bezbarwny też jest. I jestem pewna że jak powiesz paniom w Inglocie że chcesz wosk do brwi to na pewno się połapią. A sugerowałabym lekko kolorowany, one maja te kolory bardzo delikatne. Na pewno będziesz mogła wypróbować, zwłaszcza jeżeli to sklep Inglota a nie tylko kramik.

            Ale jeżeli mogę dodać na marginesie, to Tereso jesteś ostatnia osoba która mi się z bezbarwnością kojarzy :-).
    • mankencja Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 10.02.11, 23:48
      ja to mam najgorszy problem. wpadła mi nadprogramowa kasa, a żaden stanik z dostępnych w krakowskich sklepach mi się chwilowo nie podoba :(
    • ko_kartka Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.02.11, 13:44
      Kupiłam kozaki. Pierwsze porządne, skórzane, na obcasie, klasyczne, stosunkowo niedrogie - wymarzone, na moje 41 cm w łydce, co to jest ekstraskomplikowane do uszycia dla producentów obuwia, którym żal tych 2 cm skóry na kozaki dla mnie.

      I po zdobyciu tego cudu kaletnictwa postukałam się w głowę - po co mi właściwie te kozaki? Przecież ja mam same spodnie na zimę, spódnic niet... A niet, bo przecież nie mam kozaków. Kółko zamknęło się nade mną jak trumna, bo ja nawet nie wiem, jaki fason spódnic mogę nosić... Jestem w rozpaczy, w kozakach i bez spódnicy. Spódnicę mam - letnią, białą, do kostek. Nie jestem tak awangardowa, żeby pomykać w niej zimą, albo w ocieplanych kozakach latem.
    • teresa104 Ściskam mięśnie. 11.02.11, 14:03
      Robię napisy do filmów. Kluczową sprawą jest, jak wiadomo, umieszczenie napisu w odpowiednim miejscu. Klatki migają, a ja czatuję z kliknięciem na właściwy punkt. I klik! I znów! I poprawka, i przesunąć o 14 klatek. I tak jak dzień długi, wczoraj i dziś. I jutro pewo też.
      No i zauważyłam, że z każdym kliknięciem zaciskam TE mięśnie. Wiecie, te, co to je mamy ćwiczyć w windzie, w korku, w kolejce, bo jakieś korzyści ma to przynieść doraźnie i długofalowo. Kurczę, film jest długi, replik tysiące... przecież zakwasy mi się porobią! Próbowałam się zrelaksować, ale nie mogę jednocześnie kontrolować krocza i precyzyjnej operacji synchronizacji tekstu z obrazem.
    • anulla1974 Re: Problem straszny albo jeszcze gorszy. 11.02.11, 19:33
      Zupełnie nieoczekiwanie stałam się posiadaczką kolejnych biegówek, zaczyna mi brakować na nie miejsca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka