Dodaj do ulubionych

Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kontaktu?

30.03.11, 19:26
Dziewczyny, mam taki problem - w styczniu zrobiła mi się okropna, okropna wysypka na dekolcie, piersiach i brzuchu, oraz na jednej nodze. Z tułowia zeszła (nie ma ani śladu, więc podejrzewam, że uczulił mnie żel do mycia, który odstawiłam), ale na nodze zostało i zaczęło się babrać :( Nie wiem kompletnie co to jest, zaczęło się częściowo goić (ze schodzącej skóry i czerwonych plam zrobiły się brązowe), ale zaczęły się też robić nowe tego typu plamki i to jest coraz większe.

Próbowałam się dostać do dermatologa, czekałam dwa tygodnie na wizytę i jak przyszłam do przychodni, to okazało się, że jednak dermatologa nie ma. Próbowałam zapisać się gdzie indziej, a terminy gdzieś dopiero na kwiecień, i to nie na początek. Na prywatną wizytę mnie nie stać. Czy mogę iść z czymś takim do lekarza pierwszego kontaktu?

Te cosie nie swędzą, nie bolą, tylko brzydko wyglądają. Są to niezbyt regularne kółka, gdzie na środku jest taka jaśniejsza, nowa skóra, a brzegi tego kółka to taka wyschnięta, twarda, schodząca skóra. Te brzegi na początku były czerwone, a potem takie lekko brązowe się zrobiły i skruszyły. Cała taka plama zrobiła się brązowa, jakby się goiła, ale pojawiły się nowe :( Nigdy nie miałam żadnej alergii, żadnego uczulenia, to pierwszy raz mi się takie problemy zdarzają. Dodam, że po zimie mam wysuszony każdy najmniejszy fragment skóry, dlatego początkowo schodzenie jej w ogóle mnie nie zaniepokoiło...

Mogę załączyć zdjęcie, może któraś z Was będzie wiedziała, co to... Tylko nie chcę Was obrzydzać :P
Obserwuj wątek
    • turzyca Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 19:32
      Dla mnie lekarz pierwszego kontaktu sluzy wlasnie do takich celow: nie wiem, co sie dzieje, ide do lekarza, niech on ocenia. Jak sam sie nie zna i nie umie pomoc, to i tak wie wiecej niz ja i skieruje do odpowiedniego specjalisty. Tak wiec ja bym szla bez namyslu. :)
    • kis-moho Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 19:52
      Idz jak najbardziej do swojego lekarza, oni czesto sie bardzo dobrze na takich problemach znaja, bo i widza niejedno.
      Z mojej strony moge powiedziec, ze moje problemy z AZS wygladaja podobnie, ale nie jestem dermatologiem, a i pewnie wiele innych problemow moze miec podobne objawy. Jezeli nie masz stanu zapalnego, to taka sucha skore mozna potraktowac jakims nieuczulajacym cie, tlustszym kremem (u mnie sie doskonale sprawdza ziaja oliwkowy) - to jezeli bys musiala czekac na wizyte u lekarza. Jezeli mozesz pojsc od reki, lepiej poczekac, co powie.
    • agafka88 Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 20:18
      Może jeszcze podzwoń po okolicznych przychodniach. W większości miast jest kilka przychodni, gdzie do specjalistów takich jak dermatolog lub okulista można się rejestrować tego samego dnia, trzeba tylko jechać rano do przychodni wyciągnąć numerek. Czasami jest tak, ze pół miejsc jest dla pacjentów zapisanych wcześniej, a część dla tych wyciągających numerki.

      Do lekarza pierwszego kontaktu idź i tak, pomoże Ci doraźnie, a potem w razie czegoś skieruje też do dermatologa.
      • miss-alchemist Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 20:41
        Z przychodniami nie jest tak łatwo - nie mam dowodu ubezpieczenia, a nie przyjmą mnie przecież na słowo (chociaż może :P). Książeczki z mojej uczelni straciły ważność, na legitymację to mnie w studenckiej przychodni przyjmują...
        • turzyca Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 20:53
          Nie bede sie pytac, dlaczego podbicie ksiazeczki jest problemem, u mnie robili to od reki, ale rozumiem, ze uczelnie rozne sa. A jakbys miala zaswiadczenie z kadr odpowiedniego rodzica o oplaceniu skladek? Tylko poczekalabym do piatku, zeby bylo juz na nowy miesiac.
          • miss-alchemist Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 21:04
            Moja uczelnia już nawet nie wydaje książeczek, nie mówiąc o ich podbijaniu. NFZ potwierdził, że nasze książeczki nie mają mocy prawnej i nie są dowodem ubezpieczenia.

            Jestem ubezpieczona na mamę, mama regularnie podbija książeczkę w kadrach (żaden problem), ale mieszkam prawie 300 km od domu i pojawię się tam dopiero na święta... Nie wiem, czy takie zaświadczenia, nie będące książeczkami, mają moc prawną.

            Słyszałam natomiast, że niektórym przychodniom wystarcza jakiś nr ubezpieczenia czy coś.
            • chrrr Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 22:07
              Tak, zaświadczenia niebędące książeczkami są jak najbardziej honorowane, mnie tak do szpitala przyjmowali.
              I też myślę, że do ogólnego spokojnie można z tym iść. Mnie się kiedyś coś podobnego zrobiło, chyba też od zbyt ostrego żelu do mycia, ale smarowałam maścią z wit A i zeszło po jakimś czasie. Z tym że ja miałam tylko 2 nieduże plamki.
            • agafka88 Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 22:11
              miss-alchemist napisała:

              > Jestem ubezpieczona na mamę, mama regularnie podbija książeczkę w kadrach (żade
              > n problem), ale mieszkam prawie 300 km od domu i pojawię się tam dopiero na świ
              > ęta... Nie wiem, czy takie zaświadczenia, nie będące książeczkami, mają moc pra
              > wną.

              W kilku przychodniach do których chodzę wystarczy ksero książeczki, kilku pierwszych stron. W kadrach wydają też takie specjalne zaświadczenie na 2 kartkach a4, że jesteś ubezpieczona jako córka Twojej mamy. Niech się Twoja mama podpyta, bo dziś byłam u lekarza z koleżanką, która takie właśnie zaświadczenie miała. Ostatecznie zawsze można podesłać książeczkę pocztą.
        • sharteel ubezpieczenie 31.03.11, 12:16
          Moim zdaniem jako dowód ubezpieczenia powinna wystarczyć aktualna legitymacja studencka - jeżeli nie ukończyłaś 26 roku życia i studiujesz, to domyślnie jesteś ubezpieczona przy członku rodziny lub przez uczelnię.
          Może jeszcze jakieś rzeczy trzeba będzie uzupełnić, ale idź i się dowiedz tego. Po prostu.
          • pitupitu10 Re: ubezpieczenie 31.03.11, 20:28
            sharteel napisała:

            > Moim zdaniem jako dowód ubezpieczenia powinna wystarczyć aktualna legitymacja s
            > tudencka - jeżeli nie ukończyłaś 26 roku życia i studiujesz, to domyślnie jeste
            > ś ubezpieczona przy członku rodziny lub przez uczelnię.

            Teoretycznie tak, w praktyce zależy od widzimisię pani w okienku. Miałam już taką sytuację, że legitymacja nie wystarczyła i kazano mi przedstawić dowód ubezpieczenia. Dowodem jest zaświadczenie, że jesteś ubezpieczona "przy rodzicu" (rodzic gdzieś to pobiera, ale nie wiem gdzie) lub specjalny druk wydawany przez uczelnię (dla studentów po 26 roku życia ubezpieczonym przez uczelnię). Jeśli odwiedzasz daną przychodnię pierwszy raz to możesz wcześniej zadzwonić do rejestracji i spytać czy sama legitymacja wystarczy.
    • felisdomestica Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 20:29
      Nikt z twojego otoczenia nie dostał takiej samej wysypki :-)?
      • miss-alchemist Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 20:32
        Absolutnie nikt.

        Za to mama mi powiedziała, że w rodzinie taty były przypadki łuszczycy... Nie wiem tylko, czy łuszczyca swędzi, bo ta wysypka poza brzydkim wyglądaniem w ogóle nie daje o sobie znać.
        • turzyca Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 31.03.11, 01:18
          Za to mama mi powiedziała, że w rodzinie taty były przypadki łuszczycy... Nie w
          > iem tylko, czy łuszczyca swędzi, bo ta wysypka poza brzydkim wyglądaniem w ogól
          > e nie daje o sobie znać.

          Nie jestem lekarzem, a i diagnozowanie na odleglosc jest nieco poronionym pomyslem, ale na podstawie opisu to mi nie wyglada na luszczyce, a mialam chorych na luszczyce w najblizszym otoczeniu i wiem, jak wyglada. Tak wiec Ci to pisze niezaleznie od wszelkich zastrzezen na poczatku postu, bo zdaje sobie sprawe z tego, jak bardzo sie mozna denerwowac taka perspektywa. Po co masz sie denerwowac. :)
        • ko_kartka Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 05.04.11, 01:54
          Bez siania paniki, oczywiście, ale opisane plamy doskonale wpasowują się w jedną z odmian łuszczycy. Czasem swędzi, czasem nie swędzi, to żaden wyznacznik. Natomiast plamki z jasnym, gojącym się środkiem i brązowawym, suchym, łuszczącym się brzegiem - to już jest dosyć poważny trop w kierunku łuszczycy. Przy tym ja prawie nie miałam do czynienia z żadnym innym schorzeniem skórnym niż łuszczyca, więc ekspertem oczywiście być nie mogę.
    • akna Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 20:33
      Ja bym się wybrała do białej śmierci, tj. lekarza pierwszego kontaktu, a do dermatologa również swoją drogą. Zwłaszcza, że początek kwietnia przecież tuż tuż.
      Do dermatologa na szczęście nie trzeba mieć skierowania.
    • zmijunia.lbn Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 21:06
      miss-alchemist napisała:

      > Te cosie nie swędzą, nie bolą, tylko brzydko wyglądają. Są to niezbyt regularne
      > kółka, gdzie na środku jest taka jaśniejsza, nowa skóra, a brzegi tego kółka t
      > o taka wyschnięta, twarda, schodząca skóra. Te brzegi na początku były czerwone
      > , a potem takie lekko brązowe się zrobiły i skruszyły. Cała taka plama zrobiła
      > się brązowa, jakby się goiła, ale pojawiły się nowe :( Nigdy nie miałam żadnej
      > alergii, żadnego uczulenia, to pierwszy raz mi się takie problemy zdarzają. Dod
      > am, że po zimie mam wysuszony każdy najmniejszy fragment skóry, dlatego początk
      > owo schodzenie jej w ogóle mnie nie zaniepokoiło...
      >
      > Mogę załączyć zdjęcie, może któraś z Was będzie wiedziała, co to... Tylko nie c
      > hcę Was obrzydzać :P

      Takie coś jakby ufo na Tobie lądowało? ;)
      Miałam takie. Dermatolog dała mi maść na grzyba, bo stwierdziła że to pewnie grzyb. Bez specjalnego oglądania mnie. Sama nie wiem czego się spodziewałam, ale nie oczekuj zbyt wiele po tej wizycie.
      U mnie samo przestało się pojawiać, teraz raz na ruski rok wyskoczy mi takie gdzieś na udzie na przykład. Tyle że ja tego nie miałam tak na gęsto, ale tak np. 2 na przedramieniu, 3 na ramieniu, 4 na udzie..
      • miss-alchemist Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 21:40
        Mój TŻ twierdzi, że to wygląda, jakby ktoś mnie oblał kwasem...

        no dobra, dodam zdjęcie, może któraś z Was tak miała. wrażliwców uprasza się o nieoglądanie :)

        Tak to wyglądało jakieś dwa tygodnie temu:

        i10.photobucket.com/albums/a111/aileen-lays/wysypka.jpg
        Wcześniej te plamy były po prostu czerwone

        Tak wygląda teraz (trochę kolory są podkręcone przez lampę, plamki są raczej bledsze niż na zdjęciu):

        i10.photobucket.com/albums/a111/aileen-lays/wysypka2.jpg
        Mam jeszcze ze trzy takie plamki, jedną na wysokości żeber, jedną na ramieniu i jedną na tej samej nodze, ale w innym miejscu.

        Sama myślałam, że to grzyb, ale z drugiej strony - ze względu na przebytą grzybicę pochwy od kilku miesięcy jestem na lekach przeciwgrzybiczych, więc w zasadzie powinny one też zwalczać taką grzybicę. No i nie wiem :(
        • justinehh Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 21:48
          Miałam coś podobnego do tych plamek z drugiego zdjęcia, dermatolog zdiagnozował to jako jakiś kolor łupieżu (czerwony albo różowaty, dokładnie nie pamiętam)
        • chrrr Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 22:27
          Wydaje mi się, że żeby się nabawić grzybicy skóry i to w takiej ilości, to trzeba mieć mocno osłabiony organizm. No i sama mówisz, że jesteś na lekach.
          Ałć, na prawdę Cię to nie boli, nie piecze nawet? Masz może aloes w domu albo cuś takiego?
          Czy te plamki goją się, ale wyłażą w innych miejscach, czy część jest stara?
          • miss-alchemist Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 22:35
            No nie boli, nie piecze i w ogóle przypomina o swoim istnieniu dopiero w momencie, gdy zdejmuję spodnie i to zauważam.

            Część jest starsza - są już takie gładkie, wyglądają jak gojąca się rozdrapana kilkukrotnie rana. W okolicach tych starych pojawiają się takie nowe. Tylko różnica jest taka, że te cztery pierwotne były najpierw zwykłymi czerwonymi plamkami, przypominającymi uczulenie na reszcie ciała, a te nowe od razu są takimi kółeczkami schodzącej skóry. Z tym, ze te nowe są bledsze.

            Mam krem do rąk z aloesem, ale boję się to smarować, żeby nie podrażnić :(

            Za grzybicą przemawia z kolei fakt, że mieszkam w akademiku, ale nikt tu z kolei grzybicy nie ma, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem :P
        • zmijunia.lbn Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 30.03.11, 23:18
          Drugie zdjęcie uparcie nie chce mi się załadować, ale na pierwszym wygląda to baaaaardzo podobnie do mojego ufka, takie jakby strupki w kształcie kółek. Nie mam pojęcia co to, tym antygrzybem smarowałam się jak to ja, czyli prawie wcale ;) więc nie wiem czy pomagał. W każdym razie przytulam i trzymam kciuki żeby jak najszybciej zeszło - chociaż wredne to jest, pamiętam że moje nie zdążyło zejść do studniówki i ciągnęło się chyba do jesieni, oczywiście stopniowo wygasając.
        • felisdomestica Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 31.03.11, 01:06
          to wygląda trochę jak Microsporum canis, choć te okręgi w przypadku grzybicy są raczej bardzo regularne, bo wynikają ze wzrostu grzybni. Miałaś kontakt z jakimś zwierzęciem?
          Wizyta u dermatologa potrzebna na pewno.
        • madzioreck Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 31.03.11, 01:38
          Jasssny gwint, mnie od lat z przerwami wyskakują podobne plamki :( Tylko, że raczej pojedynczo - w tej chwili ramię, udo, pośladek i przy nadgarstku - ta ostatnia już się zagoiła, ale ślad jest, czerwonawo-brązowy, i szorstka skóra w tym miejscu.
          Nawiasem mówiąc - dwa lata temu pewien internista stwierdził, że to... półpasiec. I pasł przez tydzień heviranem ;)
          • agnesp76 Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 31.03.11, 09:18
            madzioreck napisała:

            > Jasssny gwint, mnie od lat z przerwami wyskakują podobne plamki :( Tylko, że ra
            > czej pojedynczo - w tej chwili ramię, udo, pośladek i przy nadgarstku - ta osta
            > tnia już się zagoiła, ale ślad jest, czerwonawo-brązowy, i szorstka skóra w tym
            > miejscu.
            > Nawiasem mówiąc - dwa lata temu pewien internista stwierdził, że to... półpasie
            > c. I pasł przez tydzień heviranem ;)

            Półpaśca miałam i to niepodobne. W półpaśćcu plamy przysychają i robią się strupy i bolą. Podobnie jak opryszczka.
    • ciociazlarada A nie jest to łupież pstry? 30.03.11, 21:37
      Wpisz sobie do wyszukiwarki i pooglądaj obrazki. Nie znam się na tym, Ciebie nie widziałam, ale z opisu brzmi trochę podobnie.
    • pierwszalitera Łuszczyca 31.03.11, 01:26
      Wiele wskazuje na łuszczycę - genetyczna predyspozycja, nagłe pojawienie się symptomów przez podrażnienie kosmetyczne (trigger) i tak już wysuszonej skóry, wygląd zmian i typowe miejsca (kończyny). Łuszczyca nie musi swędzieć. Koniecznie idź do lekarza, bo pewne formy łuszczycy mogą atakować oczy, stawy i serce.
    • jul-kaa Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 31.03.11, 01:59
      Mam coś bardzo podobnego zarówno z opisu, jak i ze zdjęć. U mnie pojawia się toto pojedynczo, na różnych częściach ciała, po jakimś czasie się goi. Rozwój plamki: na środku robi się suchsza plamka, czasem małe pęcherzyki, która schnie, robi się z niej coraz większy okrąg, skóra schodzi, zostaje plama pod tym trochę ciemniejsza. Jak znika jedna, to po jakimś czasie pojawia się kolejna. Pokazywałam różnym lekarzom (mam to od lat), każdy mówił co innego i dawał inne mazidło. Paskudztwo smarowane schodzi, nie smarowane podobnie, więc już nie marnuję pieniędzy. Mam te plamy raczej pojedynczo i przestałam się nimi przejmować. A, lubią się pojawić, jak użyję jakiejś nieprzyjaznej chemii.
    • marta_monika Re: lupiez rozowy Gilberta 31.03.11, 09:03
      Mialam identyczne zmiany, identyczny przebieg choroby i zostalam zdiagnozowana przez dermatologa jako posiadaczka lupiezu rozowego Gilberta.

      Łupież różowy Giberta, to jednostka chorobowa opisana w roku 1860 przez lekarza - Camille'a Melchiora Giberta. Jest bardzo łagodną chorobą skóry o niepotwierdzonej przyczynie. Zazwyczaj pojawia się nagle, dość często tuż po chorobie, gdy organizm jest osłabiony. Ciekawostką jest fakt, że łupież ten omija owłosioną skórę.

      Zazwyczaj chory jest przerażony, ponieważ choroba ta atakuje w ten sposób, że na skórze chorego pojawiają się różowe plamy, które się łuszczą (stąd zapewne nazwanie schorzenia łupieżem). Choroba ma tendencje sezonowe i najczęściej pojawia się w ciepłe wiosenne i jesienne dni, (ale nie jest to absolutny warunek) i w zdecydowanej większości przypadków dotyczy osób młodych oraz dzieci - najczęściej między 10, a 35 rokiem życia. Choroba zazwyczaj zaczyna się podobnie u wszystkich chorych - najpierw na klatce piersiowej lub plecach pojawia się dość duża różowa plama, którą łatwo pomylić z innymi zmianami skórnymi, na przykład z ukąszeniem owada, uczuleniem, a nawet grzybicą skóry. Po kilku dniach (do dwóch tygodni) plamy zaczynają się pojawiać na innych częściach ciała. Zmiany na tułowiu często przybierają charakterystyczny kształt choinki z opuszczonymi w dół gałęziami.

      Choroba „nie lubi” opalonej skóry i często osoby, które korzystały z kąpieli słonecznych objawy choroby mają tylko na nieopalonych częściach ciała. Choroba ma prawdopodobnie podłoże wirusowe, więc stąd może być ta specyficzna właściwość pojawiania się zmian.

      Najczęściej chorzy trafiają po diagnozę do dermatologa, ponieważ lekarze pierwszego kontaktu nie zawsze mają możliwość rozpoznania schorzenia po pierwszych objawach. Zresztą choroba nie wymaga żadnego leczenia, gdyż średnio po 6 tygodniach samoistnie ustępuje. Nie jest to schorzenie zakaźne. Czasami zmiany swędzą, wówczas lekarz może przepisać leki ze sterydami (kortykosteroidy, kremy z hydrokortyzonem albo lotion galmanowy) lub przeciwhistaminowe.

      Mam nadzieje ze to pomoze.
    • kis-moho Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 31.03.11, 10:30
      Miss-alchemist, idz do lekarza, bo jeszcze troche, i bedziesz miala luszczyce, polpasca, zakazenie grzybem i lupiez rozowy jednoczesnie... Wracajac do mojego poprzedniego postu moge - AZS u mnie wyglada jednak zupelnie inaczej. Jedno przynajmniej z glowy :o)
    • 3_asiunia Re: Czy mogę z tym iść do lekarza pierwszego kont 31.03.11, 19:12
      miss, też uważam, że to może być pierwszy rzut łuszczycy. Zwłaszcza jeśli miałaś ostatnio dużo stresów i masz predyspozycje rodzinne. Ktoś napisał, że łuszczyca tak nie wygląda- to nieprawda- łuszczyca ma kilkanaście różnych postaci, zależy od typu, skóry, nasilenia, itd. Polecam jednak dermatologa, bo lekarz rodzinny może się łatwo mylić. Wiele rzeczy w dermatologii wygląda tak samo i łatwo może się pomylić. NA grzyba to nie wygląda, na łupież pstry (rodzaj grzybicy) też nie.
    • irenaearl W jakim mieście mieszkasz? 01.04.11, 12:54
      Mama może odbić na ksero książeczkę: stronę, gdzie jesteś wpisana jako ubezpieczona oraz stronę z najnowszym stempelkiem i wysłać ci pocztą lub kurierem. Moja mama tak robiła, dopóki byłam z nią ubezpieczona i zawsze uznawano to za dowód ubezpieczenia.

      Jeżeli jesteś z Warszawy, spróbuj zadzwonić do przychodni na Mochnackiego 10, tel 22 823 45 73. Tam powinna być jeszcze dziś dermatolog. Doi niej nie ma zapisów, przychodzi się w dniu przyjmowania (chyba tylko piątek, ale nie jestem pewna).
    • miss-alchemist Byłam 01.04.11, 12:59
      Co się oczekałam to moje.

      Zgodnie z przewidywaniami, pani doktor nie wiedziała co to jest i kazała iść do dermatologa. Przepisała mi doraźnie maść sterydową (bedicort), nie jest to takie drogie, więc nie umrę z głodu :)

      A do dermatologa w przychodni studenckiej udało mi się zapisać na środę (!!!) bez specjalnego jęczenia. Mam nadzieję, że tym razem pani doktor będzie w tym terminie, w jakim przyjdę (ostatnio jak się umówiłam, to jej nie było).

      Dzięki za wszystkie porady, jak się dowiem, co to jest, to zamelduję ;)
      • sharteel Re: Byłam 01.04.11, 13:49
        Zawsze najtrudniej jest zacząć. Powodzenia !
      • teresa104 ta maść sterydowa... 01.04.11, 14:09
        kiedy się nie wie, co to jest, nie jest dobrym pomysłem. Może wręcz nasilić objawy. Kup lepiej jakiś emolient w aptece, smaruj i czekaj do środy.
        • plecha1 Re: ta maść sterydowa... 01.04.11, 15:39
          Zgadzam się z Teresą. Maści sterydowe mają szereg skutków ubocznych, w związku z tym trzeba stosować je w momencie, gdy są absolutnie niezbędne i nie da się zastosować innej metody. Toteż stosowanie ich w sytuacji, gdy lekarz nie wie, co to za choroba, może zrobić więcej krzywdy niż pożytku.
        • jul-kaa Re: ta maść sterydowa... 01.04.11, 15:47
          Ja też się zgadzam z Teresa.
        • miss-alchemist Re: ta maść sterydowa... 01.04.11, 16:52
          Serio? Bo ja to się kompletnie nie znam, byłam gotowa zaufać pani doktor (w końcu to ona jest lekarzem, nie ja). Jeszcze tej maści nie kupiłam (dopiero pod wieczór pojadę do Kwiatów, a to wycieczka na Widzew :P) i teraz nie wiem :P

          Znalazłam coś takiego o tym leku:

          www.atopowe-zapalenie.pl/atopedia/Bedicort
          • teresa104 Serio. 01.04.11, 17:21
            Do środy wytrzymaj. Wystarczy emolient.

            Zaufanie do lekarza... jestem rozśmieszona:)

            Dam Ci przykład. Pisałam kiedyś, że byłam zeszłego lata w szpitalu. Ciekawa mieszanka: legionella, mykoplazma i krztusiec. Mieszanka mordercza dla zdrowego, a ja jestem astmatyczką. Cudownie uleczona mimo złego leczenia dostaję ci ja wypis z tego szpitala, a tam napisane, że mam przewlekłą obturacyjną chorobę płuc. Zalecenie dalszego leczenia POCHP. Nogi się pode mną ugięły. "W końcu to on jest lekarzem, nie ja" - pomyślałam. Siadłam jednak do analizy bogatej dokumentacji, nic nie wskazywało na POCHP, zwłaszcza wzorowa spirometria i RTG płuc. Wracam do lekarza, mówię mu, że coś mu się pokićkało. Popatrzył w kwity "Tak, tak, ma pani POCHP". Wolał iśc w zaparte, niż przyznać się, że przekleił skądś fragment epikryzy, nieprzystający do przypadku. A może on nie wiedział, że jest w błędzie? Kiedy pokazałam wypis swojemu pulmonologowi, obśmiał się wybornie. Tym razem pomyślałam jednak, że może gość nie ma racji, poszłam do trzeciego lekarza. Kategorycznie wykluczył POCHP.
            Kosztowało mnie to 200 złotych za wizytę u speca na cito, czyli za trzy tygodnie, i trzy tygodnie stresu, że mam chorobę, która w namacalnej przyszłości zrobi ze mnie rencistkę.

            Zaufanie do lekarza... Nie ma podstaw, by je żywić. Przepisanie Ci maści tej sterydowej bez wiedzy, co to za schorzenie, jest kolejnym potwierdzeniem.
            • miss-alchemist Re: Serio. 01.04.11, 17:34
              Przekonałaś mnie ;)

              Pani doktor, skądinąd sympatyczna osoba, już raz mnie zdziwiła przepisaniem antybiotyku. Poszłam z paskudnym bólem gardła, bez żadnych innych objawów (no, katar, ale katar to u mnie nie objaw, a całoroczna norma). Zajrzała mi w to gardzioło, powiedziała, że lekko zaczerwienione, ale nic niepokojącego nie widzi... I przepisała antybiotyk. Ja tego antybiotyku w końcu nie wzięłam, bo mnie zdziwiło to, że na brak choroby dostaję jednak mocny lek. Leczyłam gardło mlekiem z miodem i w dwa dni przeszło (ból gardła, bo katar nie).

              Więc wierzę, że maść też może być zła.

              Tego lepiej nie smarować zwykłym kremem, tylko czymś aptecznym? Może przejadę się do Kwiatów (bom skąpa, a mam migawkę :P) i zapytam farmaceutki. A do środy wytrzymam.
              • teresa104 Re: Serio. 01.04.11, 17:41
                Elo-baza - tak na przykład nazywa się mazidło, którym sobie nie zaszkodzisz. 10-12 złotych. A skoro masz migawkę, to hulaj, fajna pogoda jest.

                Sugeruję mazidło proste, o możliwie małej ilości składników.
              • zarin Re: Serio. 01.04.11, 19:15
                Przepisywanie antybiotyku na przeziębienie to jest wręcz norma. Nie przestaje mnie to fascynować. Niesamowite, że tak można po sześciu latach medycyny.
                • miss-alchemist antybiotyki 01.04.11, 19:31
                  Ja jestem nauczona leczyć się bez antybiotyków, a przynajmniej byłam. Jeszcze w liceum chodziłam do pediatry, który nigdy mi i mojej siostrze nie przepisywał antybiotyków (chyba, że istniała wyższa konieczność). Do trzeciej liceum nie chorowałam zbytnio (no zdarzało się, ale raczej były to przeziębienia).

                  A w trzeciej liceum (akurat na matury ;)) dostałam jakiegoś paskudnego zapalenia gardła, całe w ropie, mówić nie mogłam i dostałam jakiś mocny antybiotyk... I od tego czasu co roku zimą mam zapalenie gardła ;) [Powinnam się wybrać na jakiś wymaz, bo dziecięciem będąc załapałam gronkowca, a mama mi mówiła, że to lubi wracać]. No i mam teraz taki niechętny stosunek do antybiotyków, bardzo nie lubię ich brać, w ogóle nie lubię brać jakichkolwiek leków :P I zwykle jak jestem przeziębiona, to staram się leczyć sama w domu - amolowe inhalacje, witaminka C, mleko z miodem, herbata malinowa, dużo dobrego jedzonka i wygrzewanie pod kołderką ;)
                  • pierwszalitera Re: antybiotyki 01.04.11, 19:45
                    miss-alchemist napisała:

                    I zwykle jak jeste
                    > m przeziębiona, to staram się leczyć sama w domu - amolowe inhalacje, witaminka
                    > C, mleko z miodem, herbata malinowa, dużo dobrego jedzonka i wygrzewanie pod k
                    > ołderką ;)


                    To tej maści sterydowej też nie stosuj. Sterdy mogą krótkotrwale sytuację poprawić. Pójdziesz wtedy do dermatologa, on będzie miał problemy z rozpoznaniem choroby, a za jakiś czas nastąpi spore pogorszenie. Sterdy są lekarstwem SOS, gdy swędzi, boli, paćka się i stanu zapalnego nie daje się inaczej opanować, ale bez konkretnej diagnozy i dostosowanego do choroby leczenia ręce precz, bo możesz narobić sobie więcej szkody niż pożytku.
                  • slotna Re: antybiotyki 01.04.11, 19:56
                    I zwykle jak jeste
                    > m przeziębiona, to staram się leczyć sama w domu - amolowe inhalacje, witaminka
                    > C, mleko z miodem, herbata malinowa, dużo dobrego jedzonka i wygrzewanie pod k
                    > ołderką ;)

                    Herbatki i mleko sa na pewno pyszne, ale na wit. C szkoda kasy.

                    Ja przez pierwsze pietnascie lat zycia jadlam antybiotyki przynajmniej cztery razy w roku, dopoki mi migdalkow nie wycieli. Wieczne anginy, nie dalo sie tego inaczej opanowac, czasem mama nie chciala mi dac antybiotyku, ale jak goraczka przekraczala 40 stopni, to sie poddawala i tak w kolko. Od tamtej pory wzielam moze 2 czy 3 razy na jakies zapalenie i cos tam jeszcze.
                  • anne_stesia Re: antybiotyki 06.04.11, 23:21
                    Jak miałaś gardło zawalone ropą to niestety antybiotyk był konieczny ;) Tutaj błędu żadnego się nie doszukuj ;)
                    • miss-alchemist Re: antybiotyki 06.04.11, 23:25
                      Nie doszukuję się błędu, wiem, że był konieczny ;) Podejrzewam go jednak o rozwalenie mojej odporności :P Chociaż bardzo prawdopodobne, że obudził się po prostu mój gronkowiec i przy następnym zapaleniu gardła zamiast antybiotyku powinnam poprosić o wymaz.
                      • anne_stesia Re: antybiotyki 06.04.11, 23:30
                        Myślę, że nie wiem, co miałaś na myśli pisząc o silnym antybiotyku. ;)
                        Inna sprawa, że skoro gardło całe zawalone ropą to ryzyko z niezastosowania jakiegokolwiek antybiotyku było większe niż ryzyko jego zastosowania.
                        Taka na przykład angina - w powszechnym mniemaniu wyłącznie choroba gardła i dzieci sobie z tym radzą, a powikłania (całkiem częste) miewa takie, że ja w pracy zawodowej traktuję ją z dużym szacunkiem i ostrożnością.
                        • miss-alchemist Re: antybiotyki 06.04.11, 23:41
                          To było takie coś, co brało się trzy tabletki, a miał działać 10 dni, czy jakoś tak. W każdym razie, pomogło :P Być może to, że od tamtego czasu co roku łapię zapalenie gardła, nie ma związku, bo przecież przypadki chodzą po ludziach ;)

                          W ogóle do dziś nie wiem, co to było - bo ani angina, ani mononukleoza, bo nie miałam nawet stanu podgorączkowego. W zasadzie nic poza bólem gardła mi nie było :P Ba, nawet poszłam tak na matury i zdałam :D
                          • anne_stesia Re: antybiotyki 07.04.11, 00:04
                            Pewnie dostałaś azytromycynę - to, że bierzesz ją 3 dni wcale nie oznacza, że to jest jakiś kosmicznie silny lek - ma po prostu długi okres półtrwania i forma jego przyjmowania pozwala na znacznie wygodniejsze stosowanie :) Ja bym powiedziała, że to wręcz bardzo dobry preparat i znacznie lepszy wybór niż ryzykowanie, że znudzi Ci się branie leku przez 7 czy 10 dni i przerwiesz kurację, gdy poczujesz się lepiej.

                            W każdym razie - zdrowia życzę :) I powodzenia w walce z grzybkiem :)
                        • slotna Re: antybiotyki 07.04.11, 00:15
                          > Taka na przykład angina - w powszechnym mniemaniu wyłącznie choroba gardła i dz
                          > ieci sobie z tym radzą, a powikłania (całkiem częste) miewa takie, że ja w prac
                          > y zawodowej traktuję ją z dużym szacunkiem i ostrożnością.

                          Ja mam po anginach reumatyzm, moja mama tez i jeszcze dodatkowo lekko uszkodzone serce (mnie to ominelo, mialam badania). Ona, jej siostra, jej rodzice, a takze moj ojciec - wszyscy mieli wyciete migdalki, bo anginy stawaly nie do zniesienia. Zaluje, ze moich nie udalo sie usunac wczesniej.
                          • anne_stesia Re: antybiotyki 07.04.11, 00:20
                            Otóż to ;) A nawet w XXI wieku ludzie umierają z powodu powikłań banalnej jak mogłoby się wydawać anginy.
                            Tak więc - wirusówki wylegujemy w łóżku bezwzględnie, a infekcje bakteryjne tak samo tylko dodatkowo biorąc przykładnie zapisany antybiotyk :)
                            • izas55 Re: antybiotyki 07.04.11, 06:44
                              anne_stesia napisała:

                              > Otóż to ;) A nawet w XXI wieku ludzie umierają z powodu powikłań banalnej jak m
                              > ogłoby się wydawać anginy.
                              > Tak więc - wirusówki wylegujemy w łóżku bezwzględnie, a infekcje bakteryjne tak
                              > samo tylko dodatkowo biorąc przykładnie zapisany antybiotyk :)

                              Anne-stesio, dzięki ci wielkie za to co napisałaś.
                              Bo na wirusówkę to tak na prawdę spokój i łóżko i BEZ antybiotyku. Do białej gorączki doprowadza mnie przepisywanie bezmyślne antybiotyków na katar, osłonowo.... To bzdura kompletna i grożąca takimi konsekwencjami, że kiedy ten antybiotyk będzie potrzebny to nie zadziała.
                              A nawet zwykłe infekcje bakteryjne mogą być niezwykle groźne. Na taką anginę a zwłaszcza powikłania po niej co roku na świecie umiera pół miliona osób! Niedoleczona angina, lub źle leczona, może się właśnie potem objawić w formie reumatyzmu lub chorób serca lub zapalenia nerek. Takie powikłania to najczęstszy powód niewrodzonych chorób serca u dzieci.
                              Dlatego jeśli ktoś ma nawracające anginy paciorkowcowe to po pierwsze wymaz a po drugie zawsze penicylina, jeżeli oczywiście ktoś nie ma uczulenia.
              • jul-kaa Re: Serio. 01.04.11, 20:03
                miss-alchemist napisała:
                > powiedziała, że lekko zaczerwienione, ale nic niepokojącego nie widzi... I
                > przepisała antybiotyk.

                Poszłam kiedyś z dzieckiem do lekarza. Malutkie było, katar miało. Lekarka obejrzała, osłuchała i pisze: gardło czyste, oskrzela czyste, lekki katar. I walnęła antybiotyk...
          • 3_asiunia Re: ta maść sterydowa... 02.04.11, 16:10
            Dziewczyny mają rację- daruj sobie ta maść sterydową do wizyty
    • miss-alchemist a jednak grzybki ;) 06.04.11, 11:55
      Dermatolog stwierdziła zapalenie grzybicze, więc dobrze, iż nie użyłam tej maści. Powiedziała też, że nie przypomina to łuszczycy ;). Mam się zgłosić za dwa tygodnie na kontrolę, czy mi nowy lek pomaga (na razie leczenie zewnętrzne, inną maścią).

      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi :)
      • tfu.tfu Re: a jednak grzybki ;) 06.04.11, 14:10
        trzymam kciuki! niech się leczy koncertowo!
      • zmijunia.lbn Re: a jednak grzybki ;) 06.04.11, 21:39
        To te moje ufka może, o ile ja też faktycznie grzyba miałam? :D
        Kurde, mi się teraz na łydce takie kółko robi, większe niż wcześniej, mam nadzieję że zniknie zanim na 100% stwierdzę, że to to. :/
      • teresa104 A widzisz. 07.04.11, 07:48
        Lepszy rydz niż nic;)
        A na pewo grzyb od łuszczycy.

        Dobrze, że wykazałaś się roztropnością i nie smarowałaś się sterydem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka