Dodaj do ulubionych

[LWW] Rower dla początkujących

13.05.11, 20:27
Nie wiem, czy uwierzycie, ale zasadniczo nie potrafię jeździć na rowerze ;)
Uczyłam się za młodu - ale nie wyszło, rodzina nierowerowa, więc motywacji też raczej nie było.
Uczyłam się ponownie za czasów liceum chyba, ale też nie wyszło, bo byłam zbyt leniwa na znoszenie i wnoszenie roweru na 3. piętro. Wtedy nawet udawało mi się jeździć po parku, więc coś tam się chyba jednak nauczyłam.
Od tego czasu w życiu na rowerze nie siedziałam.
Ale teraz mamy garaż - nie trzeba wnosić i znosić roweru, co jest wieeeelkim plusem. Do tego mamy samochód - a ja zawsze wolałam jeździć w zielonym otoczeniu niż po mieście, więc wyobraźnia podsuwa mi bagażnik rowerowy i weekendowe wycieczki za miasto.

Na rowerach nie znam się kompletnie, więc stwierdziłam, że może najpierw zapytam Was, na co powinnam zwracać uwagę. Chodzi mi o rower do wypadów za miasto, raczej na ścieżki leśne niż na asfalt, bo wizja śmigania po asfalcie zupełnie mnie nie bawi, ale wizja śmigania po leśnych drogach już tak.
No i czy macie takie bagażniki rowerowe?

W ogóle chętnie poczytam Wasze wrażenia o wycieczkach typu rower na samochód, samochodem za miasto, potem śmigamy na rowerze.
Obserwuj wątek
    • besame.mucho Re: [LWW] Rower dla początkujących 13.05.11, 20:56
      Jeżdżę rowerem trekkingowym. Moim zdaniem to wygodny kompromis - ma większe koła niż rower górski, więc jest wygodniej kiedy jedziesz kawałek po mieście czy po szosie. Ale nie ma takich cienkich opon, ma amortyzację przednią, itd, więc jazda po leśnych dróżkach jest o wiele bardziej komfortowa niż próby dokonania tego na szosówce :)

      Lubię wrzucić rower do bagażnika i pojeździć za miastem, moim zdaniem to super (Bagażnika dachowego ani tylnego na rower w samochodzie nie posiadam, mój jeden rower spokojnie mieści mi się do środka - jak wyjmę przednie koło to bez składania siedzeń, jak nie wyjmę to ze składaniem. Jeśli będziecie jeździli we dwójkę to lepiej bagażnik mieć, bo to chyba jednak nie byłoby dla rowerów najlepsze gdyby się telepały jeden na drugim). Nie wiem jak jest w Krakowie ze ścieżkami rowerowymi - w Warszawie jest beznadziejnie, więc żeby po prostu wybrać się rowerem za miasto trzeba się uzbroić w sporo czasu i nerwów. No i jednak rower jest wolniejszy niż samochód, więc po kilkunastu wyprawach jeździ się już w kółko w te same miejsca, bo na jednodniową wycieczkę dalej się nie zdąży. Samochodem można pojechać gdzieś dalej.

      Na moim rowerze mam jak najmniej dodatków. Tj. mam licznik, lampkę przednią i lampkę tylną. Nie mam bagażnika, stelaża na bidon, błotników ani toreb. Ale to zależy od tego, co uznasz że może być Ci potrzebne. Jeśli chcesz jeździć w gorszą pogodę, a nie chcesz być pochlapana - dokup błotniki. Jeśli nie chcesz jeździć tylko w krótkich spodniach/spódnicy albo zawijać nogawki - kup ochraniacz na łańcuch. I tak dalej.

      Ja z dodatkowych bajerów zainwestowałam tylko w taki łatwo zdejmowany koszyk:
      https://glamstore.com.pl/image_func.php?img=gfx/67c48505a4b795a3e5d2be2066770600.jpg&maxwidth=360

      przydaje się kiedy jadę rowerem np. na zajęcia i chcę gdzieś wrzucić książki, portfel, itd, bo nie lubię jeździć ani z plecakiem (gorąąąąco w plecy) ani z torebką (jeszcze nie trafiłam na taką, która by mi dobrze siedziała na ramieniu i się nie przesuwała w czasie jazdy na brzuch - może dlatego, że na rowerze mam siodełko wyżej niż kierownicę więc siłą rzeczy jadę mocno pochylona). Jeśli coś bym dokupiła, to ewentualnie bagażnik, żeby móc sobie na nim podwieszać jakąś niewielką sakwę - kiedy idę pojeździć po lesie nie biorę ze sobą koszyka, bo się strasznie telepie, zazwyczaj zostawiam wszystkie graty w samochodzie i biorę tylko rower - może rzeczywiście przydałoby mi się czasem miejsce, do którego mogłabym wrzucić butelkę wody i bluzę na wypadek, gdyby zrobiło się zimniej.

      Moim zdaniem warto sobie dobrać rower w salonie, w którym ktoś Cię wypyta i doradzi. Jeżdżę teraz na Contessie Scotta i bardzo ją sobie chwalę. Kupowałam już kilka lat temu w firmowym salonie i sprzedawca pomógł mi wybrać dobry model do mojego wzrostu, wagi, do tego jak intensywnie i w jakim terenie chcę roweru używać, itd. Dzięki temu pierwszy raz w życiu mam rower, który po jeździe spokojnie wnoszę na drugie piętro, a nie klnę przy co trzecim schodku, że po co mi takie ciężkie cholerstwo.
      • yaga7 Re: [LWW] Rower dla początkujących 13.05.11, 21:08
        Dzięki za wszystkie informacje, trochę mi się rozjaśniło.

        Ja raczej na 100% nie będę jeździć po krakowskich ścieżkach rowerowych, bo nie sądzę, żeby mi to miało sprawiać przyjemność. Po mieście poruszam się komunikacją miejską, wystarczy. Wizja jeżdżenia rowerem po mieście mnie przeraża, jeżeli nie będę musiała, nie będę tak jeździć. A nie będę musiała, bo nie jest mi to do niczego potrzebne ;)

        Czyli piszesz, że salon. Jakoś nie mam zaufania do sklepów sportowych, bo jakoś mam wrażenie, że wciskają kit. Aha, sklep specjalistyczni, nie supermarket, nie? ;) Spróbuję się rozejrzeć, gdzie tu w Kraku mamy jakieś rowerowe sklepy, bo nie mam pojęcia.

        Do naszego samochodu do środka rower za diabła nie wejdzie, to mały samochód ;)

        O bagażniku na samym rowerze nie pomyślałam, a to faktycznie dobry pomysł.
        • besame.mucho Re: [LWW] Rower dla początkujących 13.05.11, 22:27
          Ja myślałam, że po mieście to prawie nigdy i fee, ale jak mi zamknęli dwa pasy w każdą stronę na jednej z największych warszawskich ulic północ-południe, która jest moją trasą na uniwersytet, i cała komunikacja miejska i samochody zaczęły stać w monstrualnych korkach to się przeprosiłam z rowerem w mieście ;). Na szczęście akurat na odcinku, który mam do przebycia, na większości trasy ścieżka rowerowa jest, także nie narzekam.

          Moim zdaniem sensowny sklep to dobre sprawa - niżej zresztą Koza jeden poleciła, więc wiesz gdzie iść :). Ja może teraz też już bym wolała się poorientować, kupić gdzieś osobno części, itd, ale teraz już trochę jeżdżę i wiem mniej więcej czego potrzebuję. Wtedy nie wiedziałam i po prostu bym się w tych wszystkich rzeczach pogubiła. Samodzielne kompletowanie to przede wszystkim cena - z mojego roweru jestem bardzo zadowolona, ale był dosyć drogi. Samodzielnie na pewno dałoby się skompletować coś podobnie dobrego, ale za znacznie mniejsze pieniądze. No ale wydaje mi się, że początkującemu w każdej dziedzinie łatwiej kupić dobrego gotowca, a jak już się oblata z tematem, to później może kombinować na własną rękę.
          • koza-1985 Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 01:17
            Besame a jak jedziesz na uczelnie to co robisz z rowerem?
            dziś widziałam przypięty łańcuchem za ramę ale już bez koła ;/ strach w krk zostawiać choć na moment.
            rok temu wspólnie z Kozłem i jego bratem chcieliśmy kupić jakiegoś trupa za symboliczna kwotę żeby skoczyć do sklepu czasem czy na uczelnie.
            • besame.mucho Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 09:07
              Przypinam i zostawiam, ale zawsze trochę się stresuję. Zwłaszcza, że nie mam nóżki, a stojaki przed moim wydziałem są bardzo mało stabilne, więc nie mogę wstawiać roweru przednim kołem i przepinać przez koło i ramę, muszę wstawiać tylnym, więc przednie w ogóle nie jest zabezpieczone, a wyjęcie przedniego to przecież dwa szybkie ruchy. Pocieszam się tym, że teraz jak jest ciepło, to zawsze się kręcą jacyś ludzie po ulicy i _może_ złodziej nie będzie tak bezczelny, żeby tak przy ludziach się dobierać.
              Ale też mi chodziło po głowie czy by sobie tego roweru nie zostawić na dalsze wycieczki, albo nie wywieźć na działkę, żeby tam służył do jeżdżenia po leśnych drogach, a do wypraw po mieście sobie sprawić jakiegoś grata, którego nikomu się nie opłaci kraść, a nawet jeśli, to dużo na tym nie stracę.
              • sarahdonnel Zamykanie roweru w mieście 14.05.11, 11:33
                Na razie nie jeżdżę, zbieram kasę na używany 'Bakfiets', czyli rower ze skrzynią, w ktorej można przewieźć dziecia, wózek i zakupy razem (a ostatecznie kupno zależy od tego, w ktorej dzielnicy bedę mieszkać - to 3 miesiące max czekania - bo w Amsterdamie rower to przede wszystkim środek transportu, a nie wycieczkowy gadżet :)
                W Warszawie zapinałam na jeden łańcuch przez krotki czas, kiedy na rowerze jeżdziłam 'po miejsku'. W Amsterdamie drogie rowery mają małą, a skuteczną zapinke blokującą tylne kolo: pierścień pod bagażnikiem z ruchomym kawalkiem pręta stalowego jakieś 8mm średnicy, zamontowany na stałe. Do tego na długie parkowanie (na ulicy, zawsze, chyba, że masz szczęście mieć szopę lub piwnicę na poziomie ziemi/dostepna windą/garaż w budynku z miejscem na rowery) zapina się łańcuch +/- 1 m zawsze na prawdziwą kłodke z kluczykiem, a nie zamek szyfrowy. Taki lańcuch na czas jazdy mota się pod siodełkiem, fabrycznie obleczony w kawał szmaty nie klekocze potwornie.

                W kwestii blotnikow i ochraniacza na lańcuch - mnie wydaje się to oczywiste. Podobnie jak peleryna przeciwdeszczowa w kieszeni, albo nawet specjalny zestaw odzieży-pokrowców do ochrony wlaściwej odzieży przed błotem i deszczem. U nas jest to tanie i dostępne w każdym 'gospodarstwie domowym'. Wtedy można na rowerze bez obawy jechać do pracy, i zdjąć ubłocone pokrowce.
                • wodadobra Re: Zamykanie roweru w mieście 14.05.11, 12:08
                  No przecież specjalistką jesteś to możesz podpowiedzieć szczególnie dziewczynom zainteresowanym transportem w mieście. Jakie ja cudeńka widziałam jak przejazdem w Amsterdamie byłam. Zakochałam się w cyklistkach w powiewających kieckach (w stylu biubiu indygo ;-) i kolorowych butach na obcasie. I ojcach dumnie transportujących np. 3 dzieci - niemowlaka w chuście, starszego w tyłu i średniaka z przodu. Ech. I właśnie czaję się na solidny holenderski rower.

                  A nowoczesne rowery mają często koło mocowane na takie szybkozłączki (nie pamiętam jak się to nazywa) i łatwiej jest takie koło buchnąć.
                  • sarahdonnel Re: Zamykanie roweru w mieście 14.05.11, 20:40
                    Na obcasach próbowałam (takich średnich, i raczej z tych grubszych), jest całkiem wygodnie. Nawet raz jechałam w klapkach, i bylo OK. W kiecce nie próbowałam, ja zasadniczo rzadko chadzam w kieckach.
                    AmsterDamki (a.k.a. 'omafiets') mi nie leżały, są zwykle za wysokie, a ja nie umiem ruszać 'z pedałów', a już kompletnie nie leży mi hamulec 'tradycyjny' - ma być ręczny i już. Efekt był taki, że stresowałam sie przed każdym skrzyżowaniem. Poza tym mój były wmówił mi, że nie umiem jeździc na rowerze, więc chyba na wszelki wypadek zapiszę się na kurs z urzędu gminy. I dochodzi jeszcze dzieć - na dopinane krzesełko go nie wezmę - pozostaje mi bakfiets. Te z drugiej ręki są drogie, bo rynek wtórny jest raczej mały, te nowe... jeszcze droższe.

                    Te łatwopodprowadzalne koła przednie to powód do uzywania dwóch zapięć: klamry i dużego łańcucha. Ten drugi spina ramę, przednie koło i słupek lub stojak, o ile taki jest. Potencjalnemu złodziejowi dodaje to tyle roboty, że już mu się nie chce. Warto też pomalowac rower bezlitosnie sprayem na jakies idiotyczne kolory i zedrzeć firmowe naklejki - jest mniej 'rynkowy' i super-charakterystyczny. Chociaż może juz mniej elegancki ;).
                    • zmijunia.lbn Re: Zamykanie roweru w mieście 14.05.11, 22:24
                      sarahdonnel napisała:

                      > AmsterDamki (a.k.a. 'omafiets') mi nie leżały, są zwykle za wysokie, a ja nie u
                      > miem ruszać 'z pedałów', a już kompletnie nie leży mi hamulec 'tradycyjny' - ma
                      > być ręczny i już

                      Matko jedyna, to istnieją takie rowery!? A TŻ mi wmówił, że nie istnieją i że ja po prostu nigdy nie jeździłam na normalnym rowerze, tylko na takich dla dzieci. I może jeszcze nie mają przerzutek? :D
                      • sarahdonnel Re: Zamykanie roweru w mieście 14.05.11, 23:08
                        Takie rowery, znaczy?
                        1.1.1.3/bmi/www.puchstorejosdekoning.nl/fietsen/omafiets_groot.jpg
                        https://1.1.1.3/bmi/www.puchstorejosdekoning.nl/fietsen/omafiets_groot.jpg
                        • zmijunia.lbn Re: Zamykanie roweru w mieście 14.05.11, 23:37
                          Ale śliczniak, bez żadnych cyndzli przy kierownicy! Rama tylko mi się niespecjalnie podoba, ale brak cyndzli bardzo.

                          Ja w moim zapoznawaniu się z rowerami zatrzymałam się na etapie, kiedy:
                          - wsiadało się na rower stając na pedale i przerzucając drugą nogę tyłem
                          - hamowało się pedałując do tyłu
                          - nie było żadnych dziwnych wynalazków (przerzutek), rower po prostu jechał albo nie jechał

                          No i cóż.. Czułabym się dużo bezpieczniej, gdybym po 10 latach zaczynała od etapu, na którym skończyłam. ;)
                          • sarahdonnel Re: Zamykanie roweru w mieście 16.05.11, 10:28
                            To ten tak dziala, tylko wsiadanie opisane przez ciebie dotyczy wersji 'rower dziadka'. Babcia-rowerzystka nogi tyłem nie przerzuca. Babcia rowerzystka przekłada nogę przed umieszczeniem pupy na siodełku, znaczy po pedale na górę i noga przed lub w trakcie ruszania idzie przed siodełkiem (co silą rzeczy na 'męskim' rowerze nie wychodzi). Ta sztuka mi nigdy nie wyszla, za to wsiadanie i zsiadanie 'po męsku' z niższego roweru (ten ma koła 28", ja muszę mieć 2"6, a takich na wtórnym rynku mało) - jak najbardziej.
                            I muszę mieć ze 3 przerzutki (w zależnosci od obładowania zakupami, przydają się) i hamulec linkowy na tylne koło - z takim w torpedo nie jeżdziłam ze 20 lat:).
                      • zazulla Re: Zamykanie roweru w mieście 16.05.11, 12:25
                        Mój rower to pseudoholender polskiej firmy. Bardzo podobny kupowaliśmy teściowej też polskiej produkcji, jak znajdę linki to podrzucę. Mój kupiłam w Realu za ok. 400 zł, teściowej u producenta przez Allegro za chyba 800 zł. Oba mają taką samą konstrukcję, 3 przerzutki, hamowanie pedałem w tył plus jedna manetka, bagażnik, koszyk, błotniki. I oba są ciężkie. O ile w Radomiu miałam wózkownie na parterze, to teraz u rodziców 4 piętro a rower nie mieści się w windzie :( Przez rok nie jeździłam nim, teraz testowałam trasę do pracy. Rower znosiłam a potem wnosiłam na to 4 piętro i kosztowało mnie to trochę zdrowia. Więc pamiętaj o przetestowaniu wagi roweru. Mój ma dodatkowe utrudnienie - wygiętą ramę i źle się go nosi. Narzekam też na hamulec w pedale - nie ufam swoim nogom :))) Brakuje też przerzutek. Chętnie bym się go pozbyła i kupiła używanego, lekkiego holendra. Jedyna wada innych rowerów to wysokość, mam krótkie nogi i czuję się na rowerze niepewnie. Raz na góralu przeleciałam przez kierownicę (robiąc megakrwiaka na łonie) i teraz koniecznie chciałam damkę miejską.

                        Ps. Znalazłam, rower teściowej to Tolin, z tego co pamiętam to chyba był Shopper ale wygląda identycznie więc to chyba jednak model z linku
                        www.tolin.com.pl/sklep/index.php?p=produkt&id=31&id2=299
                        Mój wygląda identycznie, ale wygięcie mam jeszcze niżej, dzięki czemu wsiadając nie mam szans zahaczyć nogą i się zabić :)

                        Zapięcia na tylne koło są też i u nas, chociażby na Allegro
                        allegro.pl/show_item.php?item=1610857075
                        A nawet osłony przed wciąganiem się spódnicy w szprychy :)
                        allegro.pl/oslonki-na-kolo-hesling-28-dymione-wro-i1601616292.html
                        • zazulla mój heavymetalowiec 16.05.11, 22:45
                          ib.biz.pl/index.php?iframe=city&lang=pl&id_rower=71&foto=CALEDONIA%20DUTCH.jpg
                          • koza-1985 Re: mój heavymetalowiec 16.05.11, 22:55
                            ważyłaś go?
                            serio,
                            w sportowych podają wagę tu tego nie ma, a jestem ciekawa ile może taki ważyć

                            a rama fajna, nie widziałam takiej nigdy :)
                            • zazulla Re: mój heavymetalowiec 16.05.11, 23:05
                              Nie mam pojęcia, jak będzie Luby jutro to spróbuję zważyć.
                              • koza-1985 Re: mój heavymetalowiec 16.05.11, 23:29
                                :)spokojnie to tylko kozia ciekawość, podsycana przez mojego lubego, który każdy najmniejszy element roweru waży i kalkuluje.
                                Mój jest lekki, ale to było najważniejsze dla mnie, i dla komfortu jazdy, i komfortu wnoszenia na 4 piętro.
                                • zazulla 18 kg n/t 20.05.11, 11:48

                        • zmijunia.lbn Re: Zamykanie roweru w mieście 18.05.11, 20:53
                          zazulla napisała:

                          > Więc pamiętaj o
                          > przetestowaniu wagi roweru.

                          E, spoko, ja tak w ogóle to kompletnie nie mam gdzie go trzymać. :D
                          Jeśli w końcu kiedyś kupię, to chyba na razie będzie stał u rodziców mojego chłopaka (mieszkają w domku na wsi), i tak będę tylko z nim jeździć, sama jakoś nie mam parcia. ;)

                          Dziękuję bardzo za zwrócenie uwagi na holendry (holendrów?) - wiem czego szukać :)
                        • magdalaena1977 Re: Zamykanie roweru w mieście 20.05.11, 12:01
                          zazulla napisała:

                          > Narzekam też na hamulec w pedale - nie ufam swoim nogom :)))

                          Ja uczyłam się jeździć na starym składaku Wigry i hamulec w pedale jest dla mnie naturalny. Nigdy na 100 % nie przekonałam się do hamowania rękoma - w ogóle ręce mam chyba słabsze.
                  • magdalaena1977 Re: Zamykanie roweru w mieście 14.05.11, 21:37
                    wodadobra napisała:

                    > Jakie ja cudeńka widziałam jak przejazdem w Amsterdamie
                    > byłam. Zakochałam się w cyklistkach w powiewających
                    > kieckach (w stylu biubiu indygo ;-) i kolorowych butach na obcasie.

                    Jak byłam w Holandii to wypatrywałam eleganckich cyklistek i raczej się zawiodłam. Przez dwa dni wypatrzyłam dwie dziewczyny w butach na obcasie i to był styl raczej taki ... luźny. A większość z nich miała balerinki, dżinsy itp. Nie widziałam też żadnego faceta w garniturze na rowerze (widziałam jak jechali do pracy samochodami).
                    Owszem było sporo seniorów na rowerach, ale też ubranych "jak na rower".
                    • besame.mucho Re: Zamykanie roweru w mieście 14.05.11, 21:51
                      Mi się po Warszawie czasem zdarza w kiecy i obcasach :). Pewnie wyglądam głupawo, no bo mój rower wygląda raczej sportowo, ale jak mam do przejechania niewielki kawałek i wiem, że się specjalnie nie zgrzeję, to mi się nie chce zakładać sportowych ciuchów i później przebierać gdzieś w toalecie. Wygodnie mi się jeździ i w obcasach i w koturnach, i w lekkich sandałkach i nawet w klapkach, chociaż to najmniej lubię. Ale że najbardziej lubię jeździć gdzieś po lesie i tempem raczej takim, żeby się trochę zgrzać i zmęczyć, to moim najczęstszym ubraniem do jeżdżenia są dresowe spodnie, top i trampki, kieca i obcasy raczej okazyjnie.
          • yaga7 Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 08:31
            Nie no pewnie, jak jeździsz na uczelnię, miałabyś stać w korkach, to jest to dobre rozwiązanie. Ja już po prostu nigdzie nie jeźdzę, bo drobne osiedlowe sprawy załatwiam piechotą a inne autem albo autobusem, ale mogę sobie wybrać, kiedy to zrobię, więc korki mnie raczej nie obowiązują.

            Składać roweru na pewno nie będę, nie znam się na tym, Luby też od dawna nie jeździ,więc na pewno kupiłabym cały.

            A rowery używane? Jest sens czy nie?
            • besame.mucho Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 09:12
              > A rowery używane? Jest sens czy nie?

              Moim zdaniem jest, skoro dawno nie jeździłaś i nie wiesz czy Ci się to będzie podobało :). Zawsze lepiej na takie hobby wydać mniej niż więcej, bo a nuż się okaże, że będzie stał w tym garażu i się kurzył. Tylko ja bym nie kupowała w ciemno, przez allegro czy coś takiego, nie obejrzawszy wcześniej sprzętu. Najlepiej by oczywiście było, gdyby obejrzał z Tobą ktoś kto się zna i będzie widział, czy nie wciskają Ci grata, ale nawet sama możesz trochę sprawdzić - zapytać czy rower miał regularne przeglądy i kiedy ostatni, przejechać się kawałek, zobaczyć czy dobrze się zmienia przerzutki, czy na żadnej przerzutce rower nie rzęzi, czy hamulce dobrze działają (jeśli słabo, to możesz się im przyjrzeć - jeśli tylko klocki będą zdarte, to nic strasznego, wymienią Ci za małą kasę w pierwszym lepszym serwisie, ale jeśli klocki będą całe, a hamulce i tak będą słabo działały, to może coś być nie tak), czy siodełko samo z siebie nie zjedzie Ci nagle pięć centymetrów w dół jak na nim usiądziesz, i tak dalej. No i po prostu czy jest Ci na tym rowerze wygodnie.
              • koza-1985 Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 12:30
                używany wg mnie to dobry pomysł, oczywiście trzeba uważać, ale zawsze można umówić się najpierw na oglądania a nie na zakup w ciemno, tylko dobrze mieć przy sobie kogoś kto się nieco zna i wie na co zwrócić uwagę.
                • pitupitu10 Rowery używane 14.05.11, 15:58
                  Jak kupić rower używany tak, aby nie trafić na taki z kradzieży? Możliwe?
                  • urkye Re: Rowery używane 08.09.11, 06:42
                    > Jak kupić rower używany tak, aby nie trafić na taki z kradzieży? Możliwe?

                    Przede wszystkim poprosić o nr ramy i sprawdzić na policji, czy takiego nie ma w bazie rowerów skradzionych.

                    Niestety rowery są kradzione na potęgę:(
        • anna-pia Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 15:04
          yaga7 napisała:

          > Czyli piszesz, że salon. Jakoś nie mam zaufania do sklepów sportowych, bo jakoś
          > mam wrażenie, że wciskają kit. Aha, sklep specjalistyczni, nie supermarket, ni
          > e? ;)

          Sklep specjalistyczny w sensie nieduży sklep, gdzie sprzedają rowery, a nie duży ogólnosportowy typu GoSport. Tak, zapłacisz więcej, ale za to dobiorą ci rower do ciebie, a nie ogólnie dla pań o twoim wzroście/wadze.
        • 100krotna Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 21:04
          yaga7 napisała:
          > Czyli piszesz, że salon. Jakoś nie mam zaufania do sklepów sportowych, bo jakoś
          > mam wrażenie, że wciskają kit. Aha, sklep specjalistyczni, nie supermarket, ni
          > e? ;) Spróbuję się rozejrzeć, gdzie tu w Kraku mamy jakieś rowerowe sklepy, bo
          > nie mam pojęcia.

          Ja polecam SECESJĘZ tym, że nie wiem, czy mają w asortymencie rower spełniający twoje wymagania, ja kupowałam u nich rower górski, z wyższej średniej półki, do dosyć ciężkiej jazdy w trudnym terenie. Ale z tego co widzę, jest zakładka "rowery trekkingowe".
          Mają swój serwis i znają się na rzeczy.
          A jak ja kupowałam mój rower, to model z zeszłego sezonu był przeceniony o 1/3 ;););)

          Salon jest pod adresem Wielicka 8, to jest ten budynek z rowerzystą na dachu, przy skręcie w stronę Tandety. Przy przystanku tramwajowym "Powstańców wielkopolskich".
          Z tym, że sprzęt mają nieco droższy, niż w supermarkecie.
      • koza-1985 Re: [LWW] Rower dla początkujących 13.05.11, 21:45
        ładna ta contessa ;)
        fajnym rozwiązaniem są sakwy takie nieduże podsiodłowe i na ramę
    • koza-1985 Re: [LWW] Rower dla początkujących 13.05.11, 21:37
      Yaga musisz ustalić maxymalną cenę jaką możesz zapłacić, bo wydać na rower 4 000 to nie problem;)
      ja, mój chłop, jego brat, i inni z którymi jeżdżę, mamy rowery składane, a nie sklepowe gotowce - dobre rozwiązanie ale trzeba się na tym znać.
      Ja jeżdżę na 16 calowym Cross country na ramie Merida składanym z elementów które kilka lat temu były zdecydowanie wysoka półką, a teraz ich cena jest niska, a jakoś dalej świetna( wszyscy zazdroszczą mi mojego paskudnego amortyzatora ;)
      Wielkość i geometria ramy jest wg mnie kluczowa, zanim kupiłam zrobiłam rajd po krakowskich rowerowych i mierzyłam ramy i próbowałam które wygodniejsze, Tobie tez to radzę.
      Osprzęt typu przerzutki, hamulce jeśli nie będziesz jeżdzić wyczynowo to nie ma co tutaj ładować kasy, wystarczy średnia półka SRAM ;) albo shimano ( SRam droższy i lepsza jakość)
      Warto aby amortyzator był niezły, ale to niestety kosztuje duuuużo.
      Siodełko- uffff.. bolesna sprawa, wg niezbędne spodenki z wkładką
      Dobre rękawiczki z żelowymi wkładkami

      Jedyne co odradzam to rower z supermarketu za 300zł(kolega po 2 tygodniach używania wymieniał kasetę news.bikeworld.pl/rowery_zdjecia/2008-12/rower_1230494308.jpg i korbę norwegia.gtwertep.org/wp-content/uploads/2009/03/korba_5450_m.jpg)

      wybacz że tak chaotycznie, jak masz pytanie pytaj
      • koza-1985 Re: [LWW] Rower dla początkujących 13.05.11, 22:12
        w KRakowie warto wybrać się do M BIKE, potrafią doradzić, można pojeżdzić na rowerach, jest miło
      • yaga7 Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 08:37
        Jeszcze nie myślałam o cenie, bo jest taka rozpiętosć, że hoho. 4000 raczej nie wydam, bo to za dużo. Myślisz, że do 2000 coś sensownego można kupić?

        I będę pamiętać o tym sklepie, o którym piszesz poniżej.
    • zmijunia.lbn A gdzie w Lublinie? 13.05.11, 21:56
      Yaga, uwierzymy, był tu już wątek o nierowerowych. ;)

      Podłączam się więc i zapytuję - gdzie w Lublinie dobrze mi doradzą? Raczej nie będę na razie kupować, ale muszę się poprzymierzać, bo znów zbliżają się wakacje i znów mnie TŻ molestuje. No a na rowerze jego mamy to ja jestem się w stanie co najwyżej przewrócić, wbijając sobie kierownicę w stopę..
      No i na co zwrócić uwagę, jeśli dopiero mam zamiar się uczyć? Tylko łopatologicznie, bo ja rowery widuję tylko kiedy muszę.
      • yaga7 Re: A gdzie w Lublinie? 14.05.11, 08:38
        Wiesz, ja też się będę uczyć, bo ostatni rower widziałam z 15 lat temu ;)))

        I dobrze, że nie jestem sama :D
      • pitupitu10 Re: A gdzie w Lublinie? 14.05.11, 15:56
        > Podłączam się więc i zapytuję - gdzie w Lublinie dobrze mi doradzą?

        Może tutaj znajdziesz przydatne informacje:
        forum.rowerowylublin.org/
    • wodadobra Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 09:07
      Yaga
      A może tak na razie wstrzymaj się z zakupem roweru i skuś się na wypożyczenie??
      Pieniądze nie są jakieś kosmiczne, a w przypadku gdy nie spodoba ci się pedałowanie i stracisz zapał, rower pójdzie w kąt.
      Poza tym jak już dojdziesz do wprawy, określisz swoje potrzeby i łatwiej będzie ci się zdecydować jaki typ roweru chciałabyś mieć.
      Wiem z autopsji - przeszłam etap mtb, trekkingowego i teraz kupię sobie rasowy miejski rower z głęboką ramą 3-biegowy.
      • yaga7 Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 09:11
        A taki wypożyczony można wziąć do domu, wpakować na samochód, pojechać gdzieś i oddać za tydzień?
        Czy to się wypożycza na godziny?

        Sorki za debilne pytania, ale ja się nie znam :)

        Natomiast jak się wypożycza na godziny, albo nie można go wziąć daleko, to wiem, że nie dla mnie, bo ja po mieście na 100% jeździć nie będę, bo mi to nie będzie sprawiać przyjemności :))
        • wodadobra Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 09:23
          www.bikeone.pl/
          www.nawyprawy.pl/pl_PL/wypozyczalnia-rowerow.html
          To tak na szybko.
          Podjedź, pogadaj z kolesiami którzy tam pracują (zwykle pasjonaci) opowiedz im swoją historię i na bank ci pomogą, poradzą coś.
          • yaga7 Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 09:30
            Oo, dzięki.

            W sumie może najpierw kupimy bagażnik rowerowy i będziemy wypożyczać rowery na jeden dzień i tak jeździć. To chyba nawet lepszy pomysł niż kupowanie od razu roweru :)))
            • wodadobra Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 11:52
              Od razu podpowiem, że bagażnik na dach waszego samochodu może być problematyczny. Wrzucanie roweru na terenówkę lub inne wyższe auto wymaga siły i zdolności ekwilibrystycznych. I podczas jazdy trzeba uważać na przeszkody nad dachem ;-)
              Myślę, że warto podpytać roweromaniaków w sklepie/wypożyczalni co i jak i podpowiedzą najlepsze rozwiązania. Może mają uniwersalne bagażniki albo podpowiedzą jak rozwiązać temat przewozu rowerów.
              • yaga7 Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 11:54
                Ja raczej myślałam o bagażniku na koło zapasowe albo na hak - bo są takie, i takie. I po pobieżnym przeglądzie internetowym widzę, że są dość popularne, czyli ludzie chyba tak jeżdżą.
                Na dach to faktycznie byłoby ciężko :))
                • besame.mucho Re: [LWW] Rower dla początkujących 14.05.11, 13:54
                  Te tylne są teraz popularne i rzeczywiście są o wiele bardziej wygodne niż dachowe. Wprawdzie rowery z tyłu ograniczają nieco widoczność w enraha (przepraszam, od czasu obejrzenia Happy go lucky uwielbiam to słówko, chodzi mi o górne lusterko ;) ), ale bez porównania wygodniej jest do nich przyczepić rower, no i samochodem jedzie się lepiej - jednak dodatkowy metr na dachu czuć nieźle, zwłaszcza to wkurza przy silnym bocznym wietrze, z tyłu nie ma tego problemu.
                  • smallfemme Re: [LWW] Rower dla początkujących 21.05.11, 21:47
                    Trzeba zwrócić uwagę czy przyczepiony rower nie zasłoni świateł lub tablicy, lusterko przy tym to pół biedy. Niestety zakupiony przez mojego tatę służy tylko do wyciągania nas z dzikich stepów, bo duże rowery zasłaniają lampy.
    • clarisse To ja się dopnę ze swoim :) 20.05.11, 11:02
      Też nie umiem jeździć, a stara baba ze mnie.
      Owszem jako dziecko przed-nastoletnie trochę na wsi pojeździłam, ale generalnie wyglądało to tak, że owszem po prostej mogłam, ale już zakręt tylko szerokim łukiem (znacznie szerszym niż szosa), bo nie umiałam nigdy utrzymać równowagi. (Nie wiem, czy to nie jakiś bardziej ogólny problem z równowagą, bo choroba lokomocyjna to kiedyś było moje drugie ja, karuzela odpadała z tych samych względów, nie wiem czy to nie coś z błędnikiem było?) W mieście nie miałam parcia na jeżdżenie bo... wstyd się uczyć jak wszyscy wokół już dawno umieją :)

      Teraz to bym się chętnie nauczyła, bo już mi wisi co kto sobie pomyśli, wyrosłam :D I pomysł wycieczki rowerowej z mężem i dzieckiem całkiem fajny jest.

      Ale. Nie bardzo się widzę na tych współczesnych rowerach. Rozmiarem dostosowane do mnie były Wigry 3 i to się nie zmieniło :D Jak widzę te ogromne rowery z ogromnymi kołami, to wymiękam - toż ja mając metr pięćdziesiąt z hakiem na każdy muszę się wdrapywać i na żadnym nogą do ziemi nie sięgam. Kondycję fizyczną mam też bardziej ujemną, więc w pomysł, żeby jechać stojąc (a nie siadając na siodełku), co mi ktoś sugerował, jest totalnie chybiony.

      Myślicie, że są gdzieś rowery dla mnie? Znaczy takie dla kurdupla?
      Myślicie że w ogóle jest sens się uczyć? Są szanse na powodzenie? (nadmieniam, że na wrotkach, łyżwach, rolkach też nie umiem)
      • yaga7 Re: To ja się dopnę ze swoim :) 20.05.11, 11:05
        No to częściowo możemy sobie podać ręce ;)

        Z czasów gdy się uczyłam jeździć na rowerze, do dziś pamiętam problemy z równowagą.
        Na karuzelach problemu nie mam, ale z równowagą np. podczas fitnessu problemy miewam.
        Na wrotkach nigdy nie jeździłam, na łyżwach 2 razy i oba razy skończyły się złamaniem ręki. Na rolkach oczywiście nie próbowałam, życie mi jeszcze miłe ;))
        • clarisse za moich czasów rolek po prostu nie było :) 20.05.11, 11:07
          ale i tak bym nie próbowała, to nielogiczne, żeby dało się na tym jeździć ;)
          • yaga7 Re: za moich czasów rolek po prostu nie było :) 20.05.11, 11:09
            No za moich też nie było :))

            Na rolkach z kolei jeździ Luby (ale on jest młodszy ;))) i parę razy chciał mnie zachęcać, ale już się widzę ze złamanymi odnóżami ;)
            • besame.mucho Re: za moich czasów rolek po prostu nie było :) 20.05.11, 11:26
              No no, bez usprawiedliwiania mi się tu, że nie było :). Za moich czasów też nie było, ale miałam takie stare wrotki, jeszcze z młodzieżowych czasów mojego taty, na rozkręcanej metalowej szynie, które się przywiązywało rzemykiem do buta. A jak się na tym niestabilnym, rozkręcającym się ustrojstwie nauczyło jeździć, to rolki to była później sama rozkosz. Uwielbiam i żałuję, że mało osób jeździ, na rower mam się z kim poumawiać, ale na rolki zazwyczaj łażę sama.

              Wcale nie są takie trudne, zawsze warto zacząć :))
              • clarisse ale... ;) 20.05.11, 11:39
                ... mnie nie chodzi o sposób na samotne spędzanie czasu. Takich sposobów znam aż za dużo.
                ... nie chodzi mi też o aktywność fizyczną dla samej aktywności, bo to dla mnie katowanie się rzeczą nieprzyjemną bez wyraźnego powodu :)
                Dlatego rolki i wrotki nie wchodzą w ogóle w mój zakres zainteresowań.

                Żeby się wysilać muszę mieć powód. Np. mogę łazić po górach, bo góry kocham, choć język mam do pasa na sam widok góry, potem to już tylko lizanie skał, i do tego lęk wysokości ;-) Ale góry są tego warte.

                I rowerem interesuję się wyłącznie ze względu na jego aspekt socjalny. Mój kolega małżonek umie i lubi jeździć, choć aktualnie nie posiada roweru. Obojgu nam brakuje trochę wypadów z miasta w plener. I idea rodzinki razem na rowerach bardzo mi się podobała odkąd pamiętam. Stąd pytanie o rower, a nie o wrotki (btw, moje też były na metalowej szynie, i się je zakładało na buty jak drugie buty, takie ze sznurowadłem).
                • yaga7 Re: ale... ;) 20.05.11, 11:43
                  > I rowerem interesuję się wyłącznie ze względu na jego aspekt socjalny. Mój kole
                  > ga małżonek umie i lubi jeździć, choć aktualnie nie posiada roweru. Obojgu nam
                  > brakuje trochę wypadów z miasta w plener. I idea rodzinki razem na rowerach bar
                  > dzo mi się podobała odkąd pamiętam.

                  O to dokładnie. U mnie jest tak samo.

                  Zawsze mówiłam, że na rowerze mogę jeździć w terenach zielonych, a nie miejskich.
                  • besame.mucho Re: ale... ;) 20.05.11, 11:46
                    Swoją drogą jak obie dawno nie jeździłyście, to ja bym polecała na kilka pierwszych jazd poszukać jakiegoś ładnego miejsca gdzie są dobrze ubite drogi. Ideałem by była w ogóle wylana ścieżka rowerowa gdzieś przy lesie, ale jak nie ma, to chociaż żeby droga była twarda i w miarę równa. Bo jak po długiej przerwie od roweru się od razu wybierze na piaskową, krzywą drogę, w której się grzęźnie, a jak się skończy grzęznąć, to się wali w korzeń, to się człowiek może zmachać i zniechęcić :)
                    • yaga7 Re: ale... ;) 20.05.11, 11:49
                      Biorąc pod uwagę, że jedna z wypożyczalni rowerów znajduje się nad Wisłą, mogę sobie iść na ścieżkę rowerową nad Wisłą, na której znajdują się TYSIĄCE (wiem, że przesadzam) rowerzystów plus dziesiątki tysięcy innych osób. Ooo nie. Ludzie mnie peszą i wtedy na pewno wyląduję w tej Wiśle ;)))

                      Ale może mi to przejdzie do przyszłego roku - bo ja w sumie zamierzam rowerować dopiero w przyszłym roku, bo nie sądzę, żebym w tym znalazła czas - głównie chodzi o to, że na ten rok mamy zaplanowane inne wycieczki, nie rowerowe.
                    • clarisse oooo to na pewno! 20.05.11, 13:20
                      Znaczy te twarde ścieżki.
                      Zresztą ja przeciw jeżdżeniu po mieście nic nie mam - prócz smrodu ;)
                      I na pewno nie zacznę od wertepów. Po wertepach jako dziecko też próbowałam. Po wiejskich (droga z głębokimi koleinami). Przestałam jak zarobiłam na nodze siniaka wielkości dłoni :)

                      I coraz bardziej widzę, że trzeba zacząć od wypożyczalni. Posadzić szlachetną d... na różne rowery, popróbować jak to jest po latach, przy tym samym wzroście ale zmienionej wadze. A potem dopiero myśleć o kupowaniu czegokolwiek.
                • besame.mucho Re: ale... ;) 20.05.11, 11:43
                  Rozumiem - ja mam trochę na odwrót :).
                  Tzn. zła jestem, że wszyscy jeżdżą na rowerach a nikt na rolkach dlatego, że akurat na rower spokojnie mogę iść sama (rowerem można jeździć po prawie każdym terenie, więc mogę sobie pojechać do lasu i widoki i relaks wystarczą mi za towarzystwo), a na rolkach mogę jeździć głównie po parku, bo są równe dróżki i wygodnie się jeździ. No ale park to sobie objadę trzy razy w dwadzieścia minut, przydałoby się jakieś towarzystwo, bo samej to tak nudno w kółko jeździć.
              • yaga7 Re: za moich czasów rolek po prostu nie było :) 20.05.11, 11:42
                Wiesz co, ja wolę nie zaczynać ;)) Nigdy mi się nie podobało jeżdżenie na wrotkach, nawet za młodu, teraz też mi się nie podoba. Rolki w sumie też nie.

                Niestety jestem wybredna, jeśli chodzi o aktywność fizyczną, bo generalnie wolałabym jej nie uprawiać ;)

                Ale może chociaż z tym moim rowerem mi się uda....
      • besame.mucho Re: To ja się dopnę ze swoim :) 20.05.11, 11:28
        Na pewno da się kupić rower dla niższej osoby :)

        A jeśli do tego jesteś szczupła i lekka, to może się okazać, że masz fart i załapiesz się wzrostowo i wagowo na młodzieżówkę, a nie rower dla dorosłych - bywają dużo tańsze. Udało mi się tak raz załapać na rolki - były identyczne jak te dla dorosłych, tylko po prostu do numeru 38,5 kosztowały niemal dwa razy taniej, bo były sprzedawane jako dziecięce.
        • besame.mucho Re: To ja się dopnę ze swoim :) 20.05.11, 11:30
          A szanse na powodzenie na pewno są :). Moja mama miała spory problem z błędnikiem i jeździła. Musiała tylko się skupiać na tym że jedzie, bo jak się zdarzało za bardzo rozkojarzyć, to trochę traciła równowagę.
          • clarisse Re: To ja się dopnę ze swoim :) 20.05.11, 11:46
            O. To mnie pociesza, znaczy Twoja mama :)
            Z rowerem, to myślałam czy nie szukać wśród młodzieżowych - ba, nawet te Wigry3 chciałam odgrzebać z piwnicy, ale chyba składak właśnie wymaga większego wysiłku przy jeździe - tyle że ale właśnie wcale lekka nie jestem. Bardzo ciężka pewnie też nie, ale BMI mam w nadwadze, nie w normie. No i biust swoje waży :D
            • anna-pia co do błędnika 20.05.11, 15:05
              też mam problemy, ale jeżdżę, faktycznie trzeba się skupić i idzie (ale karuzele, rolki itp. odpadają)

              koleżanka, która nie była w stanie utrzymać się na rowerze, poszła na zajęcia "body balance" i pieje z zachwytu, bo poczucie równowagi bardzo jej się poprawiło
      • kulka_kulkowa jazda na rowerze - reaktywacja 07.09.11, 18:54
        Odkopuję wątek, bo tak jak kiedyś pisałam: tnij.org/o_rowerach
        kupiliśmy sobie w prezencie ślubnym rowery. I przyznam, że poszłam na całość, bo kupiłam rower z kołami 28''. Chłop wybrał sobie 28'', a chcemy jeździć też razem i - w przyszłości - dalej. Jak sobie wyobraziłam, że będę go gonić z językiem do pasa, to stwierdziłam, że raz kozie śmierć (sorry kozo ;). Faktycznie, kwestia kluczowa to rama - po obniżeniu siodełka na maksa dotykam stopami ziemi i dzięki temu nie boję się wysokości.

        No i jeżdżę! Co prawda "po prostej mogę, ale już zakręt tylko szerokim łukiem " i przeganiają mnie dzieci na swoich rowerkach, ale co tam :) Zaczynam się przyzwyczajać do hamulców w kierownicy, ale przerzutek się jeszcze trochę boję. I tak jest lepiej niż myślałam, aż sama się zaskoczyłam. Teraz chciałabym się trochę rozwinąć. Ktoś ma jakieś patenty na temat jak się nie bać prędkości i ostrych zakrętów?

        Rower mam taki:
        tnij.org/rowerro
        • kulka_kulkowa rowery z hamulcem torpedo 07.09.11, 19:16
          Istnieją, jakby ktoś miał wątpliwości.
          Są rowery z hamulcem nożnym i bez przerzutek, właśnie kupiłam taki dla mamy:
          tnij.org/zwyklak
          I nie są drogie, za nowy zapłaciłam 300 zł + przesyłka.
          Niestety, w moim mieście nie do dostania stacjonarnie.

          Z bardziej wypasionych, miejskich, hamulec nożny na tylne koło ma np. taki:
          tnij.org/mieszczuch
          Nie ma standardowych przerzutek, tylko biegi.
          Nie kupiłam go, bo szkoda mi było kasy (ponoć ma jakieś wypasione dynamo i jakieś jeszcze bajery, za które nie chciałam dopłacać). No i wolałam bardziej uniwersalny rower (jak się nie odważę jeździć w mieście, to bez sensu kupować typowego mieszczucha).

          Oba zalinkowane mają też hamulec w kierownicy na przednie koło, ale z prostszych modeli da się znaleźć coś niego.
          • zmijunia.lbn Re: rowery z hamulcem torpedo 08.09.11, 21:35
            kulka_kulkowa napisała:

            > Istnieją, jakby ktoś miał wątpliwości.
            > Są rowery z hamulcem nożnym i bez przerzutek, właśnie kupiłam taki dla mamy:
            > tnij.org/zwyklak
            > I nie są drogie, za nowy zapłaciłam 300 zł + przesyłka.
            > Niestety, w moim mieście nie do dostania stacjonarnie.

            Aaaaa, chcę go! Jest czarny (czy tam ciemny), prosty, ma normalny hamulec (naukę hamowania tylko rękami przypłaciłabym chyba wizytą w szpitalu..) i jest tani.
            Co to za firma, model, itd.? Gdzie go kupiłaś?
            • kulka_kulkowa Re: rowery z hamulcem torpedo 09.09.11, 13:52
              Kupiłam na Allegro. Stacjonarnie nigdzie nie widziałam (były ze 2 składaki na krzyż). Firma Kross (jestem monotematyczna chyba ;), model Opal. Ten jest akurat zielony, ale tak ciemny, że mało widać zieleń.
              Podobny i ciut droższy jest Szafir. Z tego, co widzę, ma kola 28'', Opal ma 26'' (nie wiem, czy są możliwe inne kombinacje), więc pewnie rama jest ciut inna.

              Małżon ma skończyć skręcanie roweru w niedzielę, zobaczymy, czy wszystko działa jak trzeba. Jak się nie uda złożyć, to idziemy do stacjonarnego Krossa po pomoc :)

              A, fajną stronę o rowerach znalazłam ostatnio:
              www.rowery.org.pl/rowery.htm
            • anulla1974 Re: rowery z hamulcem torpedo 09.09.11, 14:44
              Ja kupiłam Maxima 333 - bo moim głównym wymaganiem był hamulec torpedo i niska rama. Linkuję model 3-biegowy na 28-calowych kołach, ale są też modele 7-biegowe i koła 26-calowe. Kupiony na wiosnę i jak na razie jestem zadowolona.Taki model
              • kulka_kulkowa Re: rowery z hamulcem torpedo 09.09.11, 16:25
                Anulla, bardzo fajny rower. Idealny miejski :)

                Ja się (jeszcze?) za bardzo boję krawężników, samochodów itd., żeby jeździć po mieście. Dlatego kupiłam trekkingowy i na razie jeżdżę w parku obok trzylatków ;) W planach są dalsze wycieczki, np. do znajomych na wieś, ale to już w przyszłym roku, jak przełamię strach i złapię trochę kondycji.

                A ten dla mamy (Opal), to właśnie chyba coś na potrzeby żmijuni. Mama też chciała zacząć od poziomu, na którym skończyła. Tzn. ona nigdy nie miała problemu z jazdą (jak ja), ale absolutnie odmówiła przerzutek/biegów i hamulca wyłącznie ręcznego. Jak już się człowiek pewnie poczuje na takim zwyklaku, to zawsze może odłożyć trochę grosza i kupić coś lepszego.
                • kulka_kulkowa Będę się chwalić :) 12.09.11, 18:02
                  Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, ja tzw. strachobździl, jeździłam po mieście, parku krajobrazowym i... cmentarzu :) I jestem z siebie taaaakaaa dumna. Co prawda w weekend, kiedy w mieście jeździ mniej samochodów, ale i tak się liczy, nie?
                  Chłop mówi, że zrobiliśmy ok. 15 km. Odliczyłabym z tego tylko większe górki ("przełącz obie przerzutki na 1 i pedałuj na stojąco" - taa, jasne...).
                  Jak jeszcze ze 2-3 razy się przejadę po mieście w towarzystwie, to może nawet zacznę jeździć rowerem do pracy (aż nie wierzę, że to piszę).
                  • zmijunia.lbn Re: Będę się chwalić :) 15.09.11, 00:44
                    Również jestem z Ciebie dumna :D
                    Ja bym się bała jeździć po ulicy, nawet wiejskiej, ze względu na brak prawa jazdy (a raczej się na nie nie zapowiada), a więc i nieznajomość zasad panujących na drodze. Bo co, kartę rowerową sobie będę robić w wieku lat niemal 20? Niedużo to może, ale karty rowerowe robi się raczej bliżej 10.. ;)
    • slotna Re: [LWW] Rower dla początkujących 15.09.11, 01:40
      Ukochany Wigry, ktory dostalam na siodme urodziny, niestety mi ukradli. Ale na nim sie nauczylam jezdzic i boje sie rowerow bez noznego hamulca. Tym bardziej, ze mam przykre wspomnienie: jechalismy cala rodzina samochodem, prowadzila moja mama. Piekna pogoda, widocznosc doskonala, nagle cos sie stalo i zanim sie zorientowalam, co, zobaczylam popekana na kawaleczki przednia szybe. Wlecial w nia twarza maly chlopiec. Okazalo sie, ze pozyczyl od kolegi modnego wtedy jako prezent komunijny "beemiksa". Rozpedzil sie, chcial zahamowac, rozpaczliwie krecil pedalami do tylu, ale nic z tego, wlecial nam prosto w samochod. Nic mu sie powaznego nie stalo, ale i tak bylo to okropne i od tej pory na rowerach z hamulcem tylko recznym jezdzilam z dusza na ramieniu.

      Mialam jednak napisac co innego ;) Otoz kiedys przez 4 bite miesiace jezdzilam na rowerze z supermarketu, ktory, o ile mnie pamiec nie myli, kosztowal 270 zl. Mial hamulec nozny, jeden reczny, kosz z przodu i bagaznik z tylu, byl niski (ja tez jestem), lekki, o dosc szerokich kolach (nieco grzazl w sypkim piachu, ale nie przesadnie). Jezdzilam na nim codziennie, moze niezbyt daleko, bo ok. 7 km w jedna strone i dodatkowo w rozne blizsze miejsca, rowniez na zakupy, wiec z dodatkowym obciazeniem. Nic sie przez ten czas nie stalo ani jemu, ani mnie. Jezdzilam zarowno po lesnych drozkach, jak i po asfalcie. No, generalnie bylam bardzo zadowolona, jako srodek transportu na krotkie dystanse mimo niechlubnego pochodzenia sprawdzil sie doskonale. Nic to pewnie nikomu nie da, bo po pierwsze to bylo pare lat temu, a po drugie, nie pamietam nawet nazwy supermarketu, nie mowiac o producencie, ale lubie rowery i chcialam miec swoj udzial w watku :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka