Dodaj do ulubionych

kto mnie przekona do założenia konta na fb?

28.05.11, 11:20
Przeczytałam wątek o zielonym staniku. Przebiłam się przez argumenty za posiadaniem konta na fb. I jakoś żaden mnie nadal nie przekonuje do tego, żeby to konto założyć.

1. Nazwiska nie zamierzam w necie ujawniać. Nie pracuję w zawodzie, w którym musiałabym się pokazywać w necie. Dzisiaj jestem na 100% pewna, że potencjalny pracodawca nic o mnie nie znajdzie, jeśli będzie wyszukiwał wyłącznie po danych podanych w cv. Jedyną możliwością byłoby, żeby szukał po zdjęciu, ale to dość technologicznie skomplikowane, więc wątpię, żeby to robił. Nie mogę jednak zagwarantować, że ktoś, kto mi robił zdjęcie, nie wrzucił go do netu bez mojej zgody. Nie prowadzę bloga, ani nic takiego, bo nie mam potrzeby opisywania swojego życia. Nie miałabym więc potrzeby, by zamieszczać na fb jakiekolwiek informacje.
2. Ze znajomymi ma kontakt osobisty, telefoniczny, mailowy, przez fora - 5 kanał kontaktu uważam za zbędny. Dodam, że mam znajomych, którzy mieszkają na takich terenach, na których nie ma dostępu do netu, więc z nimi i tak nie będę się kontaktować przez fb. Poszukiwanie starych znajomych? Jeśli kogoś kiedyś będę szukać, to zastanowię się nad kanałami poszukiwania, ale jaką mam gwarancję, że ta osoba będzie na fb?
3. Bieżące informacje o promocjach, koncertach itp. - dla mnie to spam. Zrobię wszystko, żeby tego nie dostawać. Na sklepy netowe, z których korzystam, mam osobne konto mailowe, bo niestety czasami nie da się wyłączyć przysyłania ofert. Traktuję to konto jako spamowe i z niego nie korzystam. Jak się kiedyś skrzynka zapcha, to zrobię "usuń wszystko". Od wszelkich instytucji i sklepów oczekuję posiadania przejrzystej i na bieżąco aktualizowanej strony własnej. Wchodzę na nią wtedy, kiedy JA chcę, a nie wtedy, kiedy ktoś ma ochotę, żebym ja weszła.

Jak mnie ktoś przekona, to może konto założę.
Obserwuj wątek
    • besame.mucho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 11:30
      Czekaj czekaj, ale to nie powinno być tak, że jak widzisz powód dla założenia konta, to je zakładasz, a jak nie widzisz i nie czujesz, że jest Ci potrzebne, to nie szukasz powodów, tylko po prostu nie zakładasz :) ?

      Ja założyłam w sumie trochę z musu. Wśród moich bliższych i dalszych znajomych bardzo wiele osób zajmuje się organizacją różnych dosyć dla mnie ciekawych wydarzeń, przedstawień, wystaw, koncertów, itd. Lubię o nich wiedzieć, bo często znajduję wśród nich coś, co mam ochotę zobaczyć. Kiedy niemal wszystkie te osoby przeniosły się na facebooka i zaczęły informacje o organizowanych przez siebie rzeczach zamieszczać jako wydarzenia na facebooku, a nie wysyłać mailami, to stało się dla mnie bardziej wygodne założenie sobie konta i dostawanie wszystkich zaproszeń w jednym miejscu, niż codzienne przeglądanie kilkunastu stron internetowych, żeby sprawdzić czy przypadkiem na którejś coś się nie pojawiło.

      Dopóki takiej sytuacji nie miałam, to nie miałam też konta na fb i specjalnie mnie nie bolało, że nie wiem o co chodzi kiedy ktoś przy mnie mówił o graniu w farmville czy o innych facebookowych zabawach. Z najbliższymi znajomymi, z którymi regularnie się widuję, i tak mam kontakt telefoniczny a nie internetowy.
      • filoruska Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 11:41
        besame.mucho napisała:

        > Czekaj czekaj, ale to nie powinno być tak, że jak widzisz powód dla założenia k
        > onta, to je zakładasz, a jak nie widzisz i nie czujesz, że jest Ci potrzebne, t
        > o nie szukasz powodów, tylko po prostu nie zakładasz :) ?

        O właśnie. Tak powinno być również wg mnie. Tylko powoli czuję się jak upośledzona, bo nie mam. Albo to oznacza, że pora umierać, bo nie pasuję do współczesnego świata.

        W kwestii zielonego stanika - mam założyć konto tylko po to, żeby zagłosować, że chcę zielony stanik? Bo ja chcę taki stanik. A skoro nie mam konta na fb, to nie będę miała zielonego stanika, bo będzie za mało głosów i taki stanik nie powstanie.
        Czyli po to, żeby mieć zielony stanik, muszę założyć konto, które po zagłosowaniu (czyli po 1 minucie pobytu) skasuję, bo było zakładane wyłącznie w tym jednym celu i więcej nie jest mi potrzebne.

        • besame.mucho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 11:45
          Dopiero teraz zajrzałam do wątku z zielonym stanikiem.

          Ja też nie lubię wszystkich tych akcji, które są tylko na fb. Zresztą mimo że mam konto, to zazwyczaj nie biorę w nich udziału. Uważam, że taka akcja powinna być raczej przeprowadzana jako głosowanie na stronie internetowej sklepu/producenta, albo jako jakaś ankieta z linkiem dostępnym dla każdego, a nie tylko dla tego, który ma gdzieś konto, itd.
          • yaga7 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 13:04
            Też uważam, że taka akcja powinna być na stronie producenta. I raczej na pewno bym nie zakładala konta na FB tylko po to, żeby zagłosować w jakiejś akcji.

            Ja tam konto mam, ale na pewno nikogo nie będę namawiać do założenia konta, bo jak ktoś nie chce, to po co?
        • diuszesa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 13:24


          Nie zakładaj konta na fb. Przecież sama wiesz, i udowadniasz w pierwszym poście, że nie masz potrzeby.
          Rozumiem Twoje obawy o niedostosowanie do świata, sama też je miewam, bo nie mam konta na fb, i nie chcę mieć, a jednocześnie jak widzę, że wszyscy mają, to się zastanawiam, co ze mną jest nie tak ;-)
          Moje niebycie na fb to jest świadomy wybór, przejaw buntu przeciwko wirtualizacji życia. Jak mnie ktos zapyta, czemu nie jestem na fb, to odpowiadam, że nie lubię fb i dopóki wszyscy tam bedą, dopóty mnie tam nie będzie ;-) Płynę pod prąd i dobrze mi z tym.

          Przekonuje mnie wypowiedź Pierwszejlitery z watku o zielonym staniku:
          diuszesa napisała:

          Czuję presję bycia na fb, bo tak jest modnie, i to mnie też wk
          > urza, bo ogranicza moje "bycie sobie". Cóż, widocznie jestem "nie na czasie" -
          > no bo przecież jak nie jestem na fejsbuku, to przecież wiocha, zacofanie.

          E tam zacofanie. Trendy mają to do siebie, że jak korzysta z nich cała ulica, to najwyższa pora by odskoczyć. ;-) Ja na fejsbuk patrzę zupełnie spokojnie. Korzystam bowiem z internetu od samego początku, znaczy od czasów, kiedy graficzny World Wide Web był nowiutki jak świeżutkie bułki, używało się jeszcze przedpotopowych modemów z bajońsko drogimi minutami i nie było w ogóle Googla. Od tego czasu przerabiałam mniejsze lub większe mody, widziałam jak wyrastają i upadają, nie czuję więc potrzeby pakowania się we wszystko. Jestem pewna, że nie korzystając z fejsbuku niczego się nie traci.


          Padło pytanie:

          > besame.mucho napisała:
          >
          > > Czekaj czekaj, ale to nie powinno być tak, że jak widzisz powód dla założ
          > enia k
          > > onta, to je zakładasz, a jak nie widzisz i nie czujesz, że jest Ci potrze
          > bne, t
          > > o nie szukasz powodów, tylko po prostu nie zakładasz :) ?

          O Twoja odpowiedź:
          > O właśnie. Tak powinno być również wg mnie.

          Skoro twierdzisz, że tak powinno być, i to by było dla Ciebie dobre, to nie bój się stwarzać świata na miarę swoich potrzeb. Nie ma sensu robić czegoś bez przekonania, a nawet wbrew swoim przekonaniom, w imię szalejącej mody, bo wszyscy tak robią. Rób to, co uważasz za słuszne.

          >
          > W kwestii zielonego stanika - mam założyć konto tylko po to, żeby zagłosować, ż
          > e chcę zielony stanik? Bo ja chcę taki stanik. A skoro nie mam konta na fb, to
          > nie będę miała zielonego stanika, bo będzie za mało głosów i taki stanik nie po
          > wstanie.
          > Czyli po to, żeby mieć zielony stanik, muszę założyć konto, które po zagłosowan
          > iu (czyli po 1 minucie pobytu) skasuję, bo było zakładane wyłącznie w tym jedny
          > m celu i więcej nie jest mi potrzebne.

          Ja też chcę zielony stanik, ale nie założę na fb konta. Dlaczego miałabym zdradzać swoje przekonania i naruszać porządek swojego świata dla kawałka zielonej koronki?
          Trudno, najwyżej będę musiała się pogodzić z tym, że nie będę miała takiego stanika. Istnieją inne modele, które też mi się podobają, i nie muszę robić niczego wbrew swoim przekonaniom, by je zdobyć. To kwestia priorytetów - zielony stanik stoi u mnie na dalszym miejscu.
          >
          • filoruska ten wątek to celowa prowokacja 28.05.11, 14:24
            Chciałam tym wątkiem celowo sprowokować.
            Do tego po prostu jestem ciekawa, czy ktoś znajdzie jakiś argument, który mnie przekona.
            Wbrew swoim przekonaniom na pewno nie założę konta. Już dawno nauczyłam się samodzielnie myśleć.

            Ja też korzystałam z internetu, jak jeszcze nie było obrazków, a jedynie tekst. Ba! Pamiętam, że kiedyś nie było internetu. Nie było nie tylko Googla, ale i Windowsów. Komputerów prywatnych nie było. Nawet nie było komórek, a zwykły telefon to był automat w budce na ulicy. A ludzie jakoś żyli. I życie towarzyskie kwitło. A teraz jak Cię nie ma na fb, to przestajesz istnieć... Nic, tylko wystawić swoją osobistą osobę jako eksponat w muzeum [a tu się aż prosi emotka z przymrużonym okiem]
            • yaga7 Re: ten wątek to celowa prowokacja 28.05.11, 14:43
              Czy sugerujesz, że osoby, które mają konto na FB nie potrafią samodzielnie myśleć? ;)))

              I szczerze powiem, że po takiej "zachęcie" nie sądzę, żeby komuś się chciało wyszukiwać argumenty, żeby Cię przekonać, skoro i tak z góry wszystkie argumenty odrzucasz ;) Ale może się mylę ;)

              Aha, i ja też pamiętam, że kiedyś internetu nie było :P

              I jeszcze jedno - w sumie nie wiem, skąd to pojęcie, że jak się nie ma konta na FB, to się nie istnieje. Przecież jeżeli komuś to konto faktycznie nie jest do niczego potrzebne, to dlaczego taka osoba uważa, że przez fakt nieposiadania konta, ona nie istnieje? ;) Przecież chyba i tak nie zależy jej na istnieniu w świecie FB, skoro tam nie chce mieć konta? Hmm, nie wiem, czy się dobrze wyrażam, ale może ktoś zrozumiał, o co mi chodzi ;)
              • filoruska Re: ten wątek to celowa prowokacja 28.05.11, 15:24
                Nadinterpretujesz.
                Napisałam wyłącznie o sobie i to z dużą dozą sarkazmu, że sama o siebie zadbam. Mam nadzieję, że inni też. Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć, co to jest prowokacja i sarkazm i że nie będziemy się tu kłócić o rozumienie słów. Proszę o czytanie moich wypowiedzi w tym wątku z przymróżeniem oka.
          • jul-kaa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 14:56
            diuszesa napisała:
            > Dlaczego miałabym zdrad
            > zać swoje przekonania i naruszać porządek swojego świata dla kawałka zielonej k
            > oronki?

            A ja trochę nie rozumiem akurat takiego stanowiska. Dla mnie FB to narzędzie jak każde inne - chcę, to korzystam, nie chcę, to nie. Co ma do tego porządek świata...?

            Pamiętam, że kiedy w Polsce pojawiały się komórki, to też wielu z nas (licealistów, młodych studentów) "ideologicznie" z nich nie korzystało. Podobnie było z komputerem - "nie, bo mi na to światopogląd nie pozwala". Sama uważałam, że komórka to przesada, że nie będę iść za tłumem, że to moda, durny przymus, uwięzienie na smyczy. Teraz moje własne myślenie sprzed lat trochę mnie bawi ;)
            • kis-moho Ideologiczna otoczka 28.05.11, 15:03
              > A ja trochę nie rozumiem akurat takiego stanowiska. Dla mnie FB to narzędzie ja
              > k każde inne - chcę, to korzystam, nie chcę, to nie. Co ma do tego porządek świ
              > ata...?

              Ja tez nie do konca rozumiem caly ten ideologiczny spor wokol akurat fb - narzedzie jak kazde inne, jak ktos potrzebuje, korzysta, jak nie, to nie. Faktem jest, ze fb chetnie zbiera od ludzi dane osobowe (nie on jeden zreszta), i ze trzeba wiedziec, na co uwazac i czego nie udostepniac. Jasne, ze mozna nie miec ochoty na uwazanie i w ogole nie korzystac - doskonale to rozumiem. Ale korzystanie czy nie korzystanie z facebooka to nie jest jakas wielka decyzja wywierajaca wplyw na cale zycie. Na mnie korzystanie z forum lobby mialo wiekszy wplyw, bo mam dzieki temu dobrze dobrany stanik. Fb jak na razie tego osiagniecia nie przebil :o)
              • jul-kaa Re: Ideologiczna otoczka 28.05.11, 15:10
                Właśnie - na mnie Lobby i fora okołolobbowe wpłynęły w znacznie większym stopniu niż FB ma kiedykolwiek szansę.
                Nie chcę nikogo urazić, ale dla mnie taki bunt przeciwko temu, co modne, tylko z powodu tego, że inni to robią, zalatuje nastoletnią niedojrzałością.
                • yaga7 Re: Ideologiczna otoczka 28.05.11, 15:26
                  Też mam podobne odczucia ;)
                  • filoruska Re: Ideologiczna otoczka 28.05.11, 15:36
                    Dla jasności dyskusji - ja się nie buntuję. Próbuję znaleźć rzeczowy argumenty za i przeciw, by podjąć rozsądną decyzję o założeniu lub nie konta. Nie zamierzam dorabiać do tego ideologii. Jak na razie wychodzi, że w mojej osobistej sytuacji podjęłam właściwą decyzję o niezakładaniu konta na fb, ponieważ nie jest mi do niczego potrzebne.
            • filoruska Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 15:28
              jul-kaa napisała:

              > Pamiętam, że kiedy w Polsce pojawiały się komórki, to też wielu z nas (licealis
              > tów, młodych studentów) "ideologicznie" z nich nie korzystało. Podobnie było z
              > komputerem - "nie, bo mi na to światopogląd nie pozwala". Sama uważałam, że ko
              > mórka to przesada, że nie będę iść za tłumem, że to moda, durny przymus, uwięzi
              > enie na smyczy. Teraz moje własne myślenie sprzed lat trochę mnie bawi ;)

              To takie myślenie za młodu. Większość z nas przechodzi przez okres buntu.
              Ja tam tęsknię za czasami, kiedy nie było komórek. Przynajmniej można było się urwać, a teraz 24/7 na smyczy.
              • kis-moho Komorki 28.05.11, 15:32
                Ja slyne z tego, ze komorki nie slysze lub tez zapominam naladowac. Bardzo praktyczne, juz nikt sie nie denerwuje, kiedy nie moze sie do mnie dodzwonic, a ja decyduje, czy slysze, czy nie. I czy mam naladowana komorke. W ten sposob nikt sie nie obraza, i wszyscy sa zadowoleni. A SMSy to fantastyczny wynalazek, jak sie naprawde niespodziewanie pali, moge oddzwonic. Albo nadal nie slyszec :o)
                • filoruska Re: Komorki 28.05.11, 15:45
                  Praktyczne.
                  Niestety nie zawsze da się zrobić. Służbową komórkę muszę odbierać albo zmienić pracę.
                • yaga7 Re: Komorki 28.05.11, 15:46
                  Ja w ogóle nie rozumiem _obowiązku_ odbierania komórki i bycia na smyczy. I nie muszę stosować żadnych pretekstów, żeby nie odbierać. Chcę, to odbieram, nie chcę, to nie odbieram, proste.
                  Wcale się nie czuję, jakbym była uwięziona.
                  • kis-moho Re: Komorki 28.05.11, 15:50
                    Tak, w teorii tak, a w praktyce pojawiaja sie glosy, ze jak to, ze ode mnie i nie chcialas odebrac, a ja sie martwilam, a dlaczego, itp. Jasne, ze moge tlumaczyc. Ale wyrobilam sobie opinie nieslyszacej i zapominajacej o tym, ze telefon trzeba naladowac, i od razu musze mniej tlumaczyc. Bo ja wiem, ze nie mam obowiazku, ale ludzie i tak beda pytac.
                    Oszczedza czas i zmniejsza poziom irytacji :o)
                    • yaga7 Re: Komorki 28.05.11, 15:54
                      A widzisz, to ja nie mam takich problemów. Nawet moja mama się nauczyła, że jeżeli nie odbieram, to znaczy, że nie odbieram i tyle. Nie pamiętam, kiedy ktoś do mnie miał pretensje, że nie odebrałam komórki.
                      • bathilda Re: Komorki 28.05.11, 18:54
                        Ja mam od 4 lat komórki ustawione w trybie "spotkanie" bo mam małe dzieci które śpią w różnych dziwnych porach. Sprawdzam je regularnie i oddzwaniam. Wszyscy się przyzwyczaili. I ci prywatni i ci służbowi. Po prostu mówię, że nie mogłam wtedy odebrać i tyle. jedyną osobą która się czasem dąsa jest moja mama, ale tylko jak nie oddzwonie w ciagu 24 godzin co mi się praktycznie nie zdarza.
            • besame.mucho Traktowanie nowinek technicznych 28.05.11, 17:06
              Mam doładnie tak samo - tj. facebooka traktuję po prostu jak narzędzie. Tak samo zresztą traktuję większość udogodnień technologicznych. Facebook, już pisałam, jest dla mnie wygodny, bo lubię mieć moje rzeczy uporządkowane. Facebook porządkuje mi listę wydarzeń, w których miałabym ochotę wziąć udział. Nie używam go do tego, co jest mi niepotrzebne - tj. w "lajkach" mam teatry, sklepy, których nowości chcę śledzić, itd, bo dzięki temu te miejsca przysyłają mi na bieżąco informacje o tym, co mnie interesuje, a nie mam "lubię truskawki" bo takie coś nic ciekawego mi nie przyśle :). Przerzucenie się na facebooka po newsletterach mailowych jest dla mnie wygodne - maile dostawałam zawsze, a teraz jak wiem, że w danym tygodniu mam czas, to wchodzę na fb i sprawdzam czy dzieje się coś, w czym chciałabym wziąć udział. A jak wiem, że nie wygrzebię nawet jednego wolnego popołudnia, to po prostu nie wchodzę i nie sprawdzam.
              Nie ma obowiązku przeglądania tablic znajomych i tak dalej. Robię to tylko jak naprawdę mi się nudzi i np. za bardzo boli mnie głowa żeby poczytać książkę lub pooglądać film. Nie ma obowiązku "lajkowania" wszystkiego co się lubi, nie ma w zasadzie żadnego obowiązku :). Można korzystać tylko z tych opcji, które są dla danego użytkownika przydatne. A jak żadna opcja nie jest przydatna, to nie ma po co zakładać konta.

              Komórka też jest dla mnie narzędziem. Nie czuję się na smyczy - jak nie mam ochoty odbierać telefonu, to go nie odbieram. Jak nie mam ochoty nawet wiedzieć czy ktoś dzwoni, to go wyłączam albo nie biorę ze sobą. Ale komórkę mam, bo jest użyteczna. Jakby mi nie była w niczym potrzebna, to bym nie miała.

              Laptopa mam, bo lepiej pisze mi się np. gdzieś w kawiarni niż w domu. Dlatego laptop jest dla mnie bardziej praktyczny niż zwykły komputer.

              I tak dalej i tak dalej. Sprzęty, portale, i inne takie są dla mnie, a nie ja dla nich. Korzystam z nich w takim zakresie, w jakim jest to dla mnie wygodne. A jak nie jest, to nie korzystam.

              Nie ma co się dać zwariować. To nie jest tak, że jak ktoś nie ma fb to nie istnieje. Jak się umawiam ze znajomymi, to koleżance, która dużo siedzi na fb, a komórkę wiecznie gdzieś wsadza i nie słyszy, piszę wiadomość przez fb, a do kumpla, który fb nie ma, dzwonię. Nie uważam, że jak nie ma fb to go nie zaproszę ;)
            • diuszesa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 29.05.11, 23:27
              jul-kaa napisała:

              > diuszesa napisała:
              > > Dlaczego miałabym zdrad
              > > zać swoje przekonania i naruszać porządek swojego świata dla kawałka ziel
              > onej k
              > > oronki?
              >
              > A ja trochę nie rozumiem akurat takiego stanowiska. Dla mnie FB to narzędzie ja
              > k każde inne - chcę, to korzystam, nie chcę, to nie. Co ma do tego porządek świ
              > ata...?

              Nie porządek świata, tylko porządek MOJEGO świata. Porządek mojego świata nie lubi klikania, zapraszania do znajomych itp. pierdół. Nie lubi też sprzątania i prania skarpetek. więc normalne, że buntuje się, jeśli wszyscy wokół trąbią: Jak to? nie jestes na fb? Przecież wszyscy są! To tak, jakby ci ktoś mówił: jak to, nie sprzątasz w domu? przecież wszyscy sprzataja! Jak to nie lubisz prac skarpetek? w gruncie rzeczy to fajne, przecież wszyscy piorą!
              Od zawsze wkurzało mnie to gadanie "bo przecież wszyscy" - i teraz właśnie ciągle słyszę to od znajomych na temat fb.
              No więc ja się ustawiam na nie. Bo ja nie chcę tak jak wszyscy. Taki mam charakter. To taka cecha, którą nie wszyscy są w stanie zrozumieć. I dzięki temu bunt jest buntem. A że zawsze ktoś takiego człowieka nazwie głupim, durnym, niedostosowanym, dziwnym, porąbanym, niedojrzałym, nierozsądnym - a wisi mi to. Jak ktoś tej "iskry buntownika" nie posiada, to zawsze powie, że można by było myśleć/postępować lepiej, inaczej, rozsądniej, mądrzej, poprawniej itp. itd.
              Nie umiem wytłumaczyć inaczej, i już.
              • pierwszalitera Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 01:21
                diuszesa napisała:

                > No więc ja się ustawiam na nie. Bo ja nie chcę tak jak wszyscy. Taki mam charak
                > ter. To taka cecha, którą nie wszyscy są w stanie zrozumieć. I dzięki temu bunt
                > jest buntem.

                Ja cię rozumiem. :-) I to nieprawda, że fejsbuk jest tylko narzędziem. Wszystko, w co się angażujemy to statement i ktoś, kto uważa, że jest inaczej jest naiwny. Fesjbuk stał się symbolem generacji social network i nabrał w ten sposób innych wartości wychodzących poza praktyczne funkcje. Pokazanie, albo niepokazanie się tam ma ideologiczne znaczenie, podobnie jak ma znaczenie kupienia sobie Maca zamiast PC, pepsi zamiast coli, czy niemieckiego samochodu zamiast japończyka.
                • kis-moho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 08:29
                  > Wszystko, w co się angażujemy to statement i ktoś, kto uważa, że jest inaczej jest naiw
                  > ny.
                  Nawet wybor proszku do prania? Bo to ten sam kaliber co konto na fb.
                  > Fesjbuk stał się symbolem generacji social network i nabrał w ten sp
                  > osób innych wartości wychodzących poza praktyczne funkcje.
                  Czuje sie soba, a nie generacja. A ty do jakiej generacji nalezysz, skoro wszystko to statement i nas szufladkuje?
                  > Pokazanie, albo niepokazanie się tam ma ideologiczne znaczenie, podobnie jak ma
                  > znaczenie kupienia sobie Maca zamiast PC, pepsi zamiast coli, czy niemieckiego samochodu
                  > zamiast japończyka.
                  Dla mnie dodawanie przedmiotom zbyt wielkiego znaczenia traci snobizmem :o)

                  Nie chce wyjsc to na jakas rzeczniczke fb, bo nia nie jestem, ale serio - trzeba przedmiotom i portalom nadawac takie znaczenie? Mac czy PC, facebook czy jego brak, zywnosc bio czy zwykla z supermarketu... Smieszy mnie, kiedy ludzie sie przez to definiuja. Serio nie mozna byc soba, niezaleznie od portali na ktore sie wchodzi i komputera, ktory sie ma?
                  • anna-pia Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 10:15
                    Mam wrażenie, że p-l nadaje decyzjom wynikającym z uwarunkowań finansowych i użytkowych otoczkę ideologiczną, bo sama podejmuje decyzje w ten sposób.
                    W Polsce decyzja Mac czy PC wynika generalnie z pobudek po pierwsze finansowych (Maki są znacznie droższe), po drugie użytkowych (wiele programów działa tylko w środowisku Windows i trzeba nieźle się nagimnastykować, żeby je odpalać w Maku; z drugiej strony, AFAIK, Maki są zdecydowanie bardziej przyjazne grafikom). Wielu ludzi na żywność bio nie stać lub nie wierzą w to, że jest lepsza. Pepsi ma nieco inny smak niż Coca. Kupowanie samochodu ze względu na logo to czysty snobizm :DDD
                    • kis-moho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 10:31
                      Nie jestem przekonana, czy to sa kwestie finansowe - oczywiscie, mac jest drozszy od wielu pc, i to jest czescia podejmowania decyzji o kupnie, ale chyba nie o to w tej dyskusji chodzi. Odebralam wypowiedz pierwszejlitery jako "to, co kupuje, swiadczy o tym, kim jestem".
                      Jasne, ze czesc ludzi ocenia mnie po wygladzie, po moim rowerze czy samochodzie, czy po dzielnicy, w ktorej mieszkam. Niech oceniaja na zdrowie, ja nie uwazam, ze mnie to w jakis sposob definiuje, i nie traktuje zakupow jako elementu mojego wizerunku. Litero, szczerze mowiac jestem nieco zaskoczona takimi stwierdzeniami wlasnie od ciebie, serio mialas to na mysli?
                      Przychodza mi do glowy dwie sytuacje, w ktorych faktycznie nasze zakupowe wybory w pewnym sensie nas definiuja. Z jednej strony to ubranie, szczegolnie w pracy, ktore ma na celu pokazanie, ze jestesmy na tyle obyci, ze wiemy, jak dopasowac ubior do sytuacji. Tu faktycznie trudno to przeskoczyc. Druga sytuacja - to politycy i inne osoby publiczne. W ich przypadku faktycznie wiele wyborow moze byc odebrane jako statement (przy okazji, czym zastapic statement, nie uzywajac 10 slow?).
                      Pamietam, ze w szkole bardzo chcialysmy sie z kolezanka malowac, ale przeciez maluja sie te glupie panienki, a my nosimy podarte dzwony i sznury koralikow, wiec malowac sie nie mozemy. Malowanie sie to byl statement. Ale mialysmy 15 lat i nam szybko przeszlo :o)
                      • anna-pia Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 20:42
                        kis-moho napisała:

                        > Przychodza mi do glowy dwie sytuacje, w ktorych faktycznie nasze zakupowe wybor
                        > y w pewnym sensie nas definiuja. Z jednej strony to ubranie, szczegolnie w prac
                        > y, ktore ma na celu pokazanie, ze jestesmy na tyle obyci, ze wiemy, jak dopasow
                        > ac ubior do sytuacji. Tu faktycznie trudno to przeskoczyc. Druga sytuacja - to
                        > politycy i inne osoby publiczne. W ich przypadku faktycznie wiele wyborow moze
                        > byc odebrane jako statement (przy okazji, czym zastapic statement, nie uzywajac
                        > 10 slow?).

                        Pełna zgoda :)
                      • pierwszalitera Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 22:15
                        kis-moho napisała:

                        > Jasne, ze czesc ludzi ocenia mnie po wygladzie, po moim rowerze czy samochodzie
                        > , czy po dzielnicy, w ktorej mieszkam. Niech oceniaja na zdrowie, ja nie uwazam
                        > , ze mnie to w jakis sposob definiuje, i nie traktuje zakupow jako elementu moj
                        > ego wizerunku. Litero, szczerze mowiac jestem nieco zaskoczona takimi stwierdze
                        > niami wlasnie od ciebie, serio mialas to na mysli?

                        E, zapomniałam, że w Polsce lans i uzyskanie podziwu innych to poważny temat. ;-) Dlaczego w definiowaniu siebie i statemencie miałoby chodzić o wartościowanie i pokazywanie, kto jest lepszy? Dla mnie ma znaczenie co kupuję, także proszek, ale nie jest to związane z finansowymi możliwościami i szpanerstwem, bo znam bogaczy, którzy z przekonania kupują w Aldi i H&M, oraz studentów z niskimi zarobkami zbierających na wieżę ukochanej i bajońsko drogiej marki Bang&Olufsen. Od pewnego miejsca zamożności społecznej, a Polacy nie są już najbiedniejszą nacją Europy, kończy się konieczność zapewnienia podstawowych potrzeb, a zaczyna wybór i konsumpcja. Fejskbuk podobnie jak komputer i samochód nie należą do pierwszej kategorii. Obecność na fejsbuku też definiuje człowieka i do mnie osobiście to nie pasuje. Nie kupiłabym też na przykład żrącego paliwo Landrovera, torebki Louis Vuitton, albo różowego kostiumu Chanel, bo to nie mój styl.
                        • kis-moho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 22:24
                          Oj, wylapalas z kontekstu ten rower i dzielnice, i od razu ma chodzic o pieniadze. Musze szczerze wyrazic podziw dla umiejetnosci obracania kota ogonem w dyskusji. Nie mowie tego zlosliwie, szczegolnie w duecie z anna-pia jestescie nie do pobicia :o)
                          Odnioslam sie w moim poscie do twojego stwierdzenia, ze:
                          "Pokazanie, albo niepokazanie się tam [na facebooku] ma ideologiczne znaczenie, podobnie jak ma znaczenie kupienia sobie Maca zamiast PC, pepsi zamiast coli, czy niemieckiego samochodu zamiast japończyka."
                          Domyslam sie, ze nie chodzilo o kwestie finansowe (stad tez moj komentarz wyzej), zdziwilam sie tylko, ze definiujesz sie przez takie drobiazgi.
                          A zeby w Polsce lans i podziw byly powaznym tematem - nie pamietam, zeby tak bylo, ale moge sie mylic, nie mieszkam tam juz dobrych pare lat :o)
                          • pierwszalitera Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 23:32
                            kis-moho napisała:

                            > Oj, wylapalas z kontekstu ten rower i dzielnice, i od razu ma chodzic o pieniad
                            > ze. Musze szczerze wyrazic podziw dla umiejetnosci obracania kota ogonem w dysk
                            > usji. Nie mowie tego zlosliwie, szczegolnie w duecie z anna-pia jestescie nie d
                            > o pobicia :o)

                            Ok, przesadziłam, ale głównie dlatego, że o pieniądze i lans chodziło tej drugiej osobie. ;-)


                            > Domyslam sie, ze nie chodzilo o kwestie finansowe (stad tez moj komentarz wyzej
                            > ), zdziwilam sie tylko, ze definiujesz sie przez takie drobiazgi.

                            Ależ naturalnie. ;-) Na przykład przyznaję się do grupy wyznawców marki Apple i użytkowników Pc-tów uważam za ignorantów. ;-) Trochę ideologii w życiu nie zaszkodzi.
                            • anna-pia Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 23:52
                              pierwszalitera napisała:

                              > Ok, przesadziłam, ale głównie dlatego, że o pieniądze i lans chodziło tej drugi
                              > ej osobie. ;-)

                              Z przypisywania innym ludziom swoich kwestii powinnaś dostać medal, np. taki z Wojskowej Akademii Dyplomatycznej w Moskwie.

                              > Ależ naturalnie. ;-) Na przykład przyznaję się do grupy wyznawców marki Apple i
                              > użytkowników Pc-tów uważam za ignorantów. ;-)

                              Myślałam, że Maki to tylko przedmiot użytkowy, a tu się okazuje, że w Niemczech to przedmiot kultu :DD Neopogański bożek ROTFL
                              • ciociazlarada Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 18:29
                                > Myślałam, że Maki to tylko przedmiot użytkowy, a tu się okazuje, że w Niemczech
                                > to przedmiot kultu :DD Neopogański bożek ROTFL

                                Chyba nie tylko w Niemczech - jak widzę fanboyów śliniących się do nowej generacji czegoś tam, bo ma czarną obudowę i jeden przycisk więcej, to naprawdę uważam, że Steve jest charyzmatycznym geniuszem i chylę przed nim czoła. Zresztą z określeniem "fanboy" spotykam się głównie w odniesieniu do nabywców jabłek, inne sprzęty mają po prostu użytkowników, a nie wyznawców:)
                                • pierwszalitera Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 21:26
                                  ciociazlarada napisała:

                                  > Chyba nie tylko w Niemczech - jak widzę fanboyów śliniących się do nowej genera
                                  > cji czegoś tam, bo ma czarną obudowę i jeden przycisk więcej, to naprawdę uważa
                                  > m, że Steve jest charyzmatycznym geniuszem i chylę przed nim czoła. Zresztą z o
                                  > kreśleniem "fanboy" spotykam się głównie w odniesieniu do nabywców jabłek, inne
                                  > sprzęty mają po prostu użytkowników, a nie wyznawców:)

                                  Jasne. :-) Najeść się można przecież też z gazety, ale niektórzy odczuwają przyjemność korzystając z ładnej porcelany. Zdaję sobie jednak sprawę, że wiele osób nie dostrzega różnicy. ;-)
                                • besame.mucho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 23:17
                                  Akurat z makami ja mam trochę takie wrażenie, że przynajmniej w Polsce (nie wiem jak to wygląda w bogatszych zachodnich społeczeństwach) grupa "antymakowców" jest znacznie silniejsza i bardziej przekonana o swych racjach niż grupa "makowców".

                                  Przykład: mam macbooka. Lubię go, bo jest dla mnie wygodny i ładny. Zarobiłam pieniądze, mogłam kupić droższy komputer, a mogłam kupić tańszy i wydać je na coś innego. Wybrałam ten. Aspekt szpanu odpada, bo korzystam z niego głównie w domu, gdzie mogę szpanować co najwyżej przed kotem ;). Mam też kolegę. Kolega za każdym razem wchodząc do mnie do domu robi minę, jakby mu za przeproszeniem kupa pod nosem śmierdziała i mówi "uuuuuuhhhh, masz MAAACAAAA!". Kolega reaguje podobnie na wszystkie sprzęty tej firmy, niezależnie od tego czy ich właściciele ostentacyjnie machają nimi na pokaz czy nie.

                                  Inny przykład. Kiedyś na głównej stronie gazety był link do tekstu na jakimś blogu. Blog, przejrzałam pobieżnie, był głównie antymakowski. W notce, do której prowadził link, był wyśmiany nowy model czegośtam (nie pamiętam - chyba iPada, ale głowy nie dam). Tekst miejscami nawet zabawny, miejscami czepialski, ot nic bardzo ciekawego. Pod spodem masa komentarzy "jeeeah, dobrze im pojechałeś", itd. Dalej jeden jedyny komentarz kogoś, kto nie należał do antymakowskiej frakcji. Komentarz bardzo spokojny w tonie, w stylu "zabawny tekst, ale akurat z wyśmiewaniem tej i tej cechy nie trafiłeś, bo mimo, że rzeczywiście nowa wersja nie ma tej cechy bardzo ulepszonej względem starej, to zwróć uwagę, że akurat w tym przypadku nawet w starej wersji ta cecha przebija tę samą cechę aktualnie dostępną w modelach innych firm". Autor: olek. Pod spodem dziesiątki komentarzy, z których najłagodniejsze brzmią: "Olek ty cioto!", "Olek ssie!", itd. Pozostałe równie krótkie i nie mniej wymowne.

                                  To jest dla mnie dosyć dziwne. Mam kilka sprzętów dobrych firm - komputer, bo go lubię. Samochód, bo mam działkę na dosyć dzikim terenie i w zimie mniejszym i niżej zawieszonym samochodem nie dojadę. Mieszkanie w aktualnie dosyć drogiej dzielnicy, bo mieszkam tu od dziecka i jestem do tego miejsca przywiązana. I tak dalej. Nie interesuje mnie czy ktoś ma komputer innej firmy, samochód słabszej/lepszej marki i mieszkanie w bardziej/mniej prestiżowym miejscu. Natomiast liczba osób, które mają olbrzymią ochotę postrzegać mnie przez pryzmat tych rzeczy jest zatrważająca.

                                  Jeszcze spostrzeżenie: czepialstwo działa zazwyczaj w jedną stronę. Nie zdarzyło mi się osobiście poznać osoby (chociaż pewnie takie istnieją), które mając droższy samochód/sprzęt/dom/ubranie/cokolwiek uważałyby, że w dobrym tonie jest powiedzieć komuś, kto ma rzecz tańszą "no wieeesz, ale to badziew jest, głupi jesteś, że to kupujesz!", itd. Zdarzyło mi się natomiast poznać masę osób, które uważają, że to, że czyjś samochód/sprzęt/dom/ubranie/cokolwiek jest droższy, uprawnia je do krytykanctwa, czepialstwa i dosyć niewybrednych określeń na temat posiadaczy tych rzeczy. Niestety taka jest częsta polska cecha - tego, który ma od nas mniej, albo któremu się w innych życiowych dziedzinach nie powodzi przytulimy i pogłaszczemy po głowie. Tego, który ma od nas więcej, albo jest szczęśliwy i nie krępuje się tego okazywać, wytkniemy paluchem. Nie lubię tej cechy i jakoś dziwnie się czuję widząc jak wiele osób ją przejawia.
                                  • kis-moho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 23:31
                                    Co do macow, to sie nie wypowiadam, bo widze naokolo, ze to sprawa zycia i smierci :o) Ja z tych, ktorym wszystko jedno co to, byleby dzialalo, tak jak ja chce.
                                    Natomiast co do czepialstwa i (czasem podswiadomego) krytykowania wyborow i zakupow innych - cecha zdecydowanie nie tylko polska. W znacznie ostrzejszej formie widze ja u zaprzyjaznionych Wegrow. Typowa rozmowa:
                                    - Kupilam rower.
                                    - A za ile? (nie czy fajny, czy dobrze jezdzi, czy dlugo szukalam)
                                    - za xxx
                                    - O rany! Strasznie drogo. A po co ci taki drogi rower? Ale wydalas duzo pieniedzy!
                                    Moj rower nie jest ani super drogi, ani wyszukany, wozi mnie na uczelnie i do domu, a czasem na wycieczki. Taki chcialam, kupilam, i nie musze o tym dyskutowac. Ale to nie ma znaczenia - taka sama rozmowe mialam juz o pokoju w hotelu, o kilogramie truskawek, i o biletach do kina. Przeplacam cholera za kazdym razem. Najsmieszniejsze jest to, ze oni to robia z dobrymi intencjami, ogolnie bardzo ich lubie. I jeszcze - ja pracuje na uczelni, oni w duzych korporacjach, i zarabiaja x razy wiecej niz ja. Tlumacze sobie, ze maja dobre zamiary i ten model juz tak ma. I unikam tematu cen :o) W kazdym razie - cecha nie tylko polska.
                                    • pierwszalitera Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 01.06.11, 00:52
                                      kis-moho napisała:

                                      > Natomiast co do czepialstwa i (czasem podswiadomego) krytykowania wyborow i zak
                                      > upow innych - cecha zdecydowanie nie tylko polska. W znacznie ostrzejszej formi
                                      > e widze ja u zaprzyjaznionych Wegrow.

                                      No bo to nie jest cecha polska, czy węgierska, tylko postkomunistyczna. Niby chciałoby się dokonując wyboru kierować się ważniejszymi dla nas kryteriami, a nie ceną produktu, a jednak nie można wyrzucić z głowy, że cena jest wartością samą w sobie, a posiadanie i używanie pieniędzy służy do pokazania innym, że są gorsi. Pisząc jednak, że uważam użykowników Pc-tów za ignorantów, nie wyśmiewam się z ludzi w gorszej sytuacji finansowej. Bo ona nie musi być wcale gorsza od mojej, ci ludzie mają tylko inne priorytety. Kupują na przykład sporo palące samochody terenowe do jeżdżenia po mieście, domowe kina zamiast telewizorów, albo wywalają masę kasy co sobota w knajpie. Dla mnie są to właśnie rzeczy, które mi osobiście zwisają. Mnie się podoba design Maca, bo to jest po prostu klasa nie mająca równej i ja kupuję to co mnie się podoba, a nie to, czego oczekuje większość u ludzi z moimi finansowymi możliwościami. Więc ja się tym nie lansuję i nie udowadniam wszystkim, że stać mnie na drogi zakup, dokonuję tylko osobistego wyboru według moich kryteriów. Te wybory mówią coś o mnie, definują mnie i pokazują także innym jakim jestem człowiekiem i jakie mam zainteresowania. To pozwala na rozezanie się w heterogennym świecie, bo czasy identycznego M-4, identycznej meblościanki i identycznej lampy u każdego się skończyły. Naprawdę nie pojmuję tych, którzy myślą, że mają obowiązek naśmiewania się z ludzi, którzy przyznają się, że wydają pieniądze w innej kolejności niż na standardowego dorobkiewicza przystało.
                                      • kis-moho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 01.06.11, 08:55
                                        > Naprawdę
                                        > nie pojmuję tych, którzy myślą, że mają obowiązek naśmiewania się z ludzi, któr
                                        > zy przyznają się, że wydają pieniądze w innej kolejności niż na standardowego d
                                        > orobkiewicza przystało.

                                        Tacy ludzie na pewno tez sa - ale to nie w moim przypadku. Wspomniani przeze mnie znajomi zdecydowanie dobrze mi zycza, a co do finansow - maja sie tez o wiele lepiej niz ja. Ja to uznalam za lokalny fenomen, o cenach trzeba podyskutowac, a najlepiej ponarzekac. Nie powiem, zebym to lubila, ale zmienic sie tego chyba nie da. Na razie staram sie akceptowac ich z calym dobrodziejstwem inwentarza, bo poza tym to sa bardzo fajni ludzie.
                                        • ciociazlarada Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 01.06.11, 10:18
                                          Rozumiem o czym piszesz i fenomen znam:) Zauważyłam również, że im kogoś bardziej stać na coś, tym bardziej liczy się dla niego cena - widać to jak na dłoni na przykładzie całych, bardzo bogatych społeczeństw. Osobiście uważam to zjawisko za raczej przyjazne i odróżniam je od prostej zawiści:)

                                          > Tacy ludzie na pewno tez sa - ale to nie w moim przypadku. Wspomniani przeze mn
                                          > ie znajomi zdecydowanie dobrze mi zycza, a co do finansow - maja sie tez o wiel
                                          > e lepiej niz ja. Ja to uznalam za lokalny fenomen, o cenach trzeba podyskutowac
                                          > , a najlepiej ponarzekac. Nie powiem, zebym to lubila, ale zmienic sie tego chy
                                          > ba nie da. Na razie staram sie akceptowac ich z calym dobrodziejstwem inwentarz
                                          > a, bo poza tym to sa bardzo fajni ludzie.
                                          • pierwszalitera Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 01.06.11, 13:49
                                            ciociazlarada napisała:

                                            > Rozumiem o czym piszesz i fenomen znam:) Zauważyłam również, że im kogoś bardzi
                                            > ej stać na coś, tym bardziej liczy się dla niego cena - widać to jak na dłoni n
                                            > a przykładzie całych, bardzo bogatych społeczeństw.

                                            Dziwne. Ja zauważam całkowite przeciwieństwo. Im bardziej kogoś na coś stać, tym mniej liczy się przy produkcie cena i mniej rusza, ile wydają na coś inni. Można kupić sobie wtedy na przykład drogą torebkę dyzajnerską, albo zdecydować się na taką sporo tańszą z domu towarowego, bo podoba nam się w niej na przykład szalony kolor skóry. I nosić ją będąc w towarzystwie innych osób z dyzajnerskimi torebkami. Możliwe, że wzbudzi się nawet zainteresowanie oryginalnym pomysłem. Lans ceną, to jest coś dla nowobogackich z kompleksami i tacy ludzie wzbudzają raczej politowanie, a nie zazdrość. Z drugiej strony, jak ktoś ma pieniądze, to kupuje też częściej drogie rzeczy, drogie rzeczy są często ładne, nie musi w końcu oszczędzać i ma prawo wyboru.
                                  • ciociazlarada Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 01.06.11, 10:12
                                    Co do zacietrzewienia, sama jestem ciekawa z czego to wynika, ale również się z nim spotkałam. Wydaje mi się, że owszem, winę poniekąd ponosi i postkomunistyczna mentalność, ale również taka otoczka wyjątkowości, którą lansuje sama firma Apple. Mam wrażenie, że tu o to chodzi, żeby byli "wyznawcy" i "ateiści" - kto jest bardziej lojalny względem marki? Zwykły kupujący życia za Steve'a nie odda:) Oczywiście, że są również ludzie, którzy mają to gdzieś i nie stawiają mentalnych ołtarzyków swoim narzędziom pracy, jakie by one nie były, jesteś kolejnym na to dowodem.

                                    Ja osobiście patrzę na te "ołtarzyki" z rozczuleniem. Kiedy koleżanka mi mówi "kupiłam sobie tego pluszowego, różowego łosia, bo nie mogłam wytrzymać, tak na mnie patrzy", to ogarnia mnie takie samo rozczulenie i dokładnie rozumiem jej powody, taki łoś się człowiekowi należy jak psu micha:). Genialnym jest ten, komu udało się przenieść ten mechanizm na sprzęt elektroniczny, który sam z siebie uczuć nie budzi, i wytworzyć w niektórych ludziach to poczucie elitarności i wyjątkowości o którym pisałam wyżej.

                                    Pracowałam na różnych komputerach, na Macach również przez dłuższy czas - mam naturalny talent do oswajania każdego urządzenia w 15 minut, choć podejrzewam, że zainstalowanie Windowsa na odkurzaczu trochę by mi zajęło, ale nie mówię nie;). Ostatecznym kryterium ich popularności jest według mnie bardzo estetyczne opakowanie i genialny marketing:), o którym już wspominałam. Czasami jeszcze jest to niewiedza, że przyjaznego, prostego w obsłudze, ładnie wyglądającego i pozwalającego poczuć się elitarnie Unixa ze świetnym wsparciem w razie problemów można mieć zupełnie za darmo.

                                    • pierwszalitera Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 01.06.11, 13:30
                                      ciociazlarada napisała:

                                      Wydaje mi się, że owszem, winę poniekąd ponosi i postkomunistyc
                                      > zna mentalność, ale również taka otoczka wyjątkowości, którą lansuje sama firma
                                      > Apple.

                                      Wyjątkowość to jest podstawa marketingu i nie bardzo rozumiem dlaczego ludzie w postkomunistycznych krajach uważają ją za skazę. Każda marka, która chce osiągnąć sukces na rynku szuka czegoś, co nazywa się unique selling proposition i co odróżnia ją od innych. Każda marka ma więc swoją własną filozofię sprzedaży i ta jest inna w firmie Microsoft i inna w firmie Apple. To nie jest więc wina marki Apple, tylko jej osiągnięcie, że wywołuje taką, a nie inną reakcję u użytkowników. Która jeszcze marka może poszczycić się tym, że posiada wyznawców? To należy do imidżu marki i jeżeli firma nie zmieni strategii, a na to nie wygląda, to będzie ten imidż dalej pielęgnować.


                                      > Pracowałam na różnych komputerach, na Macach również przez dłuższy czas - mam n
                                      > aturalny talent do oswajania każdego urządzenia w 15 minut,
                                      Czasami jeszcze jest
                                      > to niewiedza, że przyjaznego, prostego w obsłudze, ładnie wyglądającego i pozw
                                      > alającego poczuć się elitarnie Unixa ze świetnym wsparciem w razie problemów mo
                                      > żna mieć zupełnie za darmo.

                                      Akurat tu się z tobą nie zgodzę. Większość ludzi nie ma naturalnego talentu opanowywania komputera w ciągu 15 minut. Twoja perspektywa jest więc taka sama, jak tych ludzi, którzy piszą instrukcje obsługi do technicznego sprzętu. Nie mogą sobie wyobrazić, że ktoś nie rozumie ich języka. Większość osób, które przesiadły się z PC na Maca, ja też do nich należę, jest wręcz oszołomiona doświadczeniem łatwości i intuicyjności, które ma do zaproponowania właśnie Mac. To jest komputer dla ludzi, którzy nie mają ambicji technicznych specjalistów i nie mają ochoty na stres. Komputer jest po to by funkcjonował. Włączam, pracuję, a jak czegoś nie wiem, to się domyślę, bo wszystko jest tak skonstruowane, by ułatwiało pracę. Maca się po prostu kocha i do tego jest jeszcze śliczny. Czego chcieć więcej? Ja mam już chyba czwartego czy piątego z kolei Maca, teraz jako maleńką skrzyneczkę Mini i nie przypuszczam bym wróciła kiedykolwiek do PC-ta.
                                      • besame.mucho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 01.06.11, 14:07
                                        > To jest
                                        > komputer dla ludzi, którzy nie mają ambicji technicznych specjalistów i nie maj
                                        > ą ochoty na stres. Komputer jest po to by funkcjonował.

                                        To już się podobno zmieniło w pecetach. Piszę "podobno" bo sama od kilku lat nie korzystałam już z peceta, więc osobiście nie sprawdziłam. Przesiadając się na maka byłam zachwycona tym, że wreszcie mogę go niego podłączyć każdą drukarkę, skaner, itd, i nie muszę instalować żadnych sterowników, tylko po prostu wszystko działa. Ale podobno teraz, w tych nowszych systemach, a nie na tych archaicznych wersjach Windowsów, na których ja pracowałam, też tak jest.

                                        Jeśli natomiast chodzi o wizerunek marki (tj. o to, że ma wyznawców) - to rzeczywiście jest spowodowane nie tylko odbiorcami, ale reklamą marki (te wszystkie "Apple - way of life" itd mają nam właśnie sugerować, że to nie jest tylko sprzęt do korzystania, ale cały styl życia :) ). Mi to jakoś bardzo nie przeszkadza, rzeczywiście samą też mnie czasem bawi taki pęd za każdym nowym applowskim gadżetem, czy jest użytkownikowi przydatny czy nie. Ale właśnie raczej lekko bawi, na pewno nie powoduje we mnie takich reakcji, jak te o których pisałam wyżej (casus Olka ;) )
                                  • anna-pia Besame, z Macami jest ten problem 01.06.11, 14:24
                                    że nie można na nich uruchomić - bez grzebania w kodach, biosach itp. - wielu programów, które wielu ludziom są potrzebne do pracy. Pracowałam kiedyś na Maku i fajnie się na nim pracowało, niestety, najbardziej rozpowszechniony w moim środowisku zawodowym program jest napisany pod środowisko Windows i wymaga do iluś opcji użycia MS Worda. Następne ileś programów też najlepiej działa w Windowsach, jeden jest wręcz napisany do MS Worda. Niestety...
                                    I cena komputera, jego wygląd jest tu sprawą co najwyżej trzeciorzędną, na oprogramowanie wydaję więcej niż na komputery i nie mogę pozwolić sobie na nieużywanie programów tylko dlatego, że Maki są ładne i grafika na nich lepiej chodzi. W moim środowisku zawodowym Maki (generalnie jako drugi bądź trzeci komputer) mają ci, którzy zajmują się grafiką i mają solidny background informatyczny :)
                                    Może wielbicielom Maków ciężko w to uwierzyć, ale mnóstwo ludzi ma obojętny stosunek do Maków i PC-ów, to jest wszak tylko narzędzie pracy. Czym tu się ekscytować?
                                    • pierwszalitera Re: Besame, z Macami jest ten problem 01.06.11, 14:41
                                      anna-pia napisała:

                                      Pracowałam kiedyś na Maku
                                      > i fajnie się na nim pracowało, niestety, najbardziej rozpowszechniony w moim śr
                                      > odowisku zawodowym program jest napisany pod środowisko Windows i wymaga do ilu
                                      > ś opcji użycia MS Worda. Następne ileś programów też najlepiej działa w Windows
                                      > ach, jeden jest wręcz napisany do MS Worda. Niestety...

                                      A jakie to są te strasznie ważne programy, bo o ile wiem, to tylko niektóre gry komputerowe nie mają wersji na Maca.

                                      > W moim środowisku zawodowym Maki (generalnie jako drugi bądź trzeci komputer) m
                                      > ają ci, którzy zajmują się grafiką i mają solidny background informatyczny :)

                                      Do Maca nie trzeba mieć informatycznego backgroundu. I od lat nie posiadam żadnego Worda i innego Microsofta. Jakoś nie czuję się w ogóle odcięta od świata. Te czasy się już dawno skończyły, kiedy strony internetowe otwierały się w jedynej słusznej przeglądarce.


                                      > Może wielbicielom Maków ciężko w to uwierzyć, ale mnóstwo ludzi ma obojętny sto
                                      > sunek do Maków i PC-ów, to jest wszak tylko narzędzie pracy. Czym tu się ekscyt
                                      > ować?

                                      Tak samo jak można ekscytować się ładną parą butów, elegancką porcelaną, dobrze skrojoną sukienką, albo effuniakiem na biuście. Można oczwiście jeść też z plastikowych talerzy, chodzić w kapciach i włożyć na siebie byle co, byle grzało i zasłaniało nagość, ale dla niektórych ludzi przedmioty użytkowe nie muszą być tylko użytkowe. Tak ciężko to zrozumieć?
                                      • pierwszalitera Re: Besame, z Macami jest ten problem 01.06.11, 14:52
                                        pierwszalitera napisała:

                                        > anna-pia napisała:
                                        >
                                        > Pracowałam kiedyś na Maku
                                        > > i fajnie się na nim pracowało, niestety, najbardziej rozpowszechniony w m
                                        > oim śr
                                        > > odowisku zawodowym program jest napisany pod środowisko Windows i wymaga
                                        > do ilu
                                        > > ś opcji użycia MS Worda. Następne ileś programów też najlepiej działa w W
                                        > indows
                                        > > ach, jeden jest wręcz napisany do MS Worda. Niestety...
                                        >
                                        > A jakie to są te strasznie ważne programy, bo o ile wiem, to tylko niektóre gry
                                        > komputerowe nie mają wersji na Maca.

                                        A nawet gdyby tak było, że jakaś mała grupa zawodowa potrzebuje jakiegoś programiku, który działa tylko pod Windowsem, to jest to nisza. Ja piszę z perspektywy szerokiego użytkownika, który używa komputera w różnych celach, do pracy, nauki i w czasie wolnym. Ja do mojej pracy też potrzebuję bardzo specjalnego urzędzenia technicznego i nie wyśmiewam się z ludzi, którzy nie uważają tego za najkonieczniejszy gadżet na świecie.
                                      • kis-moho Re: Besame, z Macami jest ten problem 01.06.11, 14:54
                                        > Do Maca nie trzeba mieć informatycznego backgroundu. I od lat nie posiadam żadn
                                        > ego Worda i innego Microsofta. Jakoś nie czuję się w ogóle odcięta od świata. T
                                        > e czasy się już dawno skończyły, kiedy strony internetowe otwierały się w jedyn
                                        > ej słusznej przeglądarce.

                                        Czasem moze to byc problem, pare razy widzialam na konferencjach rozwalone prezentacje w ppt wlasnie z tego powodu (a w ppt byc musialy). Ale to nie jest regula, wsrod ludzi pracujacych w moim zawodzie stosunek mac do pc jest 1:1, a nawet z przewaga maca, wiec jakos na pewno sobie radza. Ja mam faktycznie dwa programy, ktory chodza tylko pod windowsami (BioEdit i Clone Manager), ale po pierwsze sa bardzo niszowe, a po drugie na pewno mozna je czyms zastapic. Ale ja je tak lubie, ze bardzo bym nie chciala ich na nic zamieniac. Podejrzewam, ze dla standardowego uzytkownika nie ma wiekszych utrudnien.
                                      • ciociazlarada Re: Besame, z Macami jest ten problem 01.06.11, 15:34
                                        I, jak mawiali starzy Słowianie - what's that got to do with the price of fish?

                                        Przepraszam, ale mam wrażenie, że nie masz pojęcia o czym piszesz, być może to faktycznie kwestia braku jakiegokolwiek technicznego obycia.

                                        pierwszalitera napisała:

                                        > Tak samo jak można ekscytować się ładną parą butów, elegancką porcelaną, dobrz
                                        > e skrojoną sukienką, albo effuniakiem na biuście. Można oczwiście jeść też z p
                                        > lastikowych talerzy, chodzić w kapciach i włożyć na siebie byle co, byle grzało
                                        > i zasłaniało nagość, ale dla niektórych ludzi przedmioty użytkowe nie muszą by
                                        > ć tylko użytkowe.
                                        • pierwszalitera Re: Besame, z Macami jest ten problem 01.06.11, 18:23
                                          ciociazlarada napisała:

                                          > I, jak mawiali starzy Słowianie - what's that got to do with the price of fish?
                                          >
                                          > Przepraszam, ale mam wrażenie, że nie masz pojęcia o czym piszesz, być może to
                                          > faktycznie kwestia braku jakiegokolwiek technicznego obycia.

                                          Starzy Słowianie mogli sobie gadać, co chcieli, ale ja nie bardzo rozumiem, co ma techniczne obycie do ekscytowania się ładną rzeczą? Moje obycie techniczne jest bardzo przeciętne, nie ma się przecież czego wstydzić, bo właśnie o taką przeciętność tu chodzi. Nie każdy musi być specjalistą informatycznym, by posługiwać się sprawnie komputerem i potrzebnym do tego oprogramowaniem. W końcu to nie ja cały czas się upieram, że komputer to tylko przedmiot użytkowy. Nie ma potrzeby więc nauki jakiegoś tajemnego języka. Ja nie chcę wiedzieć, jak to działa i czemu nie działa, tylko to ma działać bez robienia mi problemów. Do testów usability nie sadza się też programistów, bo to jest bez sensu. Nasze punkty widzenia i priorytety są zupełnie inne.
                                      • anna-pia Re: Besame, z Macami jest ten problem 02.06.11, 10:04
                                        pierwszalitera napisała:

                                        > A jakie to są te strasznie ważne programy, bo o ile wiem, to tylko niektóre gry
                                        > komputerowe nie mają wersji na Maca.

                                        Używanie komputera to nie tylko klepanie w edytor tekstu i gry. Chodzi o programy użytkowe, czyli stosowane do pracy. Profesjonalne. Nawet jak ściągniesz, to nic ci to nie da, bo to nie twoja branża.

                                        > Do Maca nie trzeba mieć informatycznego backgroundu.

                                        To bardzo korzystne dla przeciętnego obywatela.
                                    • besame.mucho Re: Besame, z Macami jest ten problem 01.06.11, 21:14
                                      Pełna zgoda, ja nie chcę podawać maka jako idealnego komputera dla każdego :). Napisałam dlaczego kilka lat temu dla mnie był super - po wściekaniu się, że windows ciągle każe mi instalować jakieś sterowniki, uaktualniać się i kto wie co jeszcze, znalazłam komputer, który mi tego nie kazał. Teraz żaden tego nie każe, więc mak to dla mnie kwestia przyzwyczajenia i tego, że jest ładny.
                                      Chociaż jeśli już chodzi o pracę na jakichkolwiek programach, to ja zdecydowanie bardziej z frakcji zdjęciowej i graficznej niż jakiejś innej, także trafiłam dobrze :).

                                      A, worda i inne office'owe programy na maku mam, wychodzi office na maka. I dobrze, bo biorąc pod uwagę, że windows jest znacznie bardziej popularny niż macos, to zwykły word, itd często mi się przydają przy czytaniu dostanych od kogoś dokumentów, czy pisaniu własnych, które mam później komuś przesłać. No ale na pewno jest masa programów, które chodzą pod jednym systemem, a pod drugim nie.

                                      Swoją drogą dla mnie największym makowskim osiągnięciem jest iTunes. Jak ja się męczyłam na windowsach, żeby każdą piosenkę z osobna zapakować do odpowiedniego katalogu, kliknąć prawym przyciskiem, wejść we właściwości, zmienić wykonawcę i tytuł płyty, itd. To że iTunes pozwala to zrobić dla masy piosenek jednocześnie i sam wszystko pakuje w piękne katalogi to dla mnie mistrzostwo świata. ITunes używałam jeszcze mając zwykłego peceta, uwielbiam ten program :)
                                      • sylwiastka Re: Besame, z Macami jest ten problem 01.06.11, 21:45
                                        Besame, to ja się zgłoszę na korepetycje z iTunsa. Kompletnie nie rozumiem tego programu, aż wstyd się przyznać jak się z nim rozmijam. Mam też zamiar kupić Maca, konkretnie macbook aira, bo potrzebny mi naprawdę przenośny (lekki) komputer, ale z dość dużym ekranem (te 13 cali będzie na styk). I jedyne czego się boję, że wszystko "w środku" będzie takie jak iTunes (niezrozumiałe).
                                        Mac/pc dla mnie to nie kwestia wyznania i światopoglądu, a jedynie użyteczności. No i zawsze można zainstalować Windowsa na macu :)
                                        • kasiamat00 Re: Besame, z Macami jest ten problem 13.06.11, 19:51
                                          > No i zawsze można zainstalować Windowsa na macu :)

                                          Oraz doinstalować vmWare Fusion (drobne 80-100 dolarów przy kupowaniu przez sieć) i mieć Windowsa w okienku ;)
                                      • anna-pia Re: Besame, z Macami jest ten problem 02.06.11, 09:53
                                        besame.mucho napisała:

                                        > A, worda i inne office'owe programy na maku mam, wychodzi office na maka. I dob
                                        > rze, bo biorąc pod uwagę, że windows jest znacznie bardziej popularny niż macos
                                        > , to zwykły word, itd często mi się przydają przy czytaniu dostanych od kogoś d
                                        > okumentów, czy pisaniu własnych, które mam później komuś przesłać.

                                        Akurat do czytania Worda i tworzenia dokumentów *.doc wystarczy Open Office, w dodatku można do niego zainstalować weryfikacje w językach, których Word w wersji PL nie przewiduje.

                                        > No ale na pe
                                        > wno jest masa programów, które chodzą pod jednym systemem, a pod drugim nie.

                                        Jest, i chodzi o programy ściśle użytkowe, do zastosowań profesjonalnych, nie o gry czy inne rozrywki. Zresztą, nie dotyczy to tylko mojego zawodu, również w paru innych branżach najpopularniejsze programy - czyli takie, którymi trzeba dysponować choćby dla otwarcia otrzymanego pliku - są pisane pod durne Windowsy.
                                        • anna-pia Re: Besame, z Macami jest ten problem 02.06.11, 09:56
                                          anna-pia napisała:

                                          > besame.mucho napisała:
                                          >
                                          > > A, worda i inne office'owe programy na maku mam, wychodzi office na maka.
                                          > I dob
                                          > > rze, bo biorąc pod uwagę, że windows jest znacznie bardziej popularny niż
                                          > macos
                                          > > , to zwykły word, itd często mi się przydają przy czytaniu dostanych od k
                                          > ogoś d
                                          > > okumentów, czy pisaniu własnych, które mam później komuś przesłać.
                                          >
                                          > Akurat do czytania Worda i tworzenia dokumentów *.doc wystarczy Open Office, w
                                          > dodatku można do niego zainstalować weryfikacje w językach, których Word w wers
                                          > ji PL nie przewiduje.

                                          BTW, to samo dotyczy arkuszy kalkulacyjnych i prezentacji.
                                      • anna-pia iTunes 02.06.11, 10:07
                                        besame.mucho napisała:

                                        > Swoją drogą dla mnie największym makowskim osiągnięciem jest iTunes. Jak ja się
                                        > męczyłam na windowsach, żeby każdą piosenkę z osobna zapakować do odpowiednieg
                                        > o katalogu, kliknąć prawym przyciskiem, wejść we właściwości, zmienić wykonawcę
                                        > i tytuł płyty, itd. To że iTunes pozwala to zrobić dla masy piosenek jednocześ
                                        > nie i sam wszystko pakuje w piękne katalogi to dla mnie mistrzostwo świata. ITu
                                        > nes używałam jeszcze mając zwykłego peceta, uwielbiam ten program :)

                                        Brzmi podejrzanie, ściągam i przy okazji przetestuję ;)
              • palacsinta Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 06:53
                diuszesa napisała:

                > No więc ja się ustawiam na nie. Bo ja nie chcę tak jak wszyscy. Taki mam charak
                > ter.

                A prąd w domu masz jak wszyscy, czy inaczej?
                • diuszesa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 12:43
                  palacsinta napisała:

                  > diuszesa napisała:
                  >
                  > > No więc ja się ustawiam na nie. Bo ja nie chcę tak jak wszyscy. Taki mam
                  > charak
                  > > ter.
                  >
                  > A prąd w domu masz jak wszyscy, czy inaczej?

                  O, widzę, że ktoś tu wymaga decyzji i konsekwencji: albo jesteś czarny, albo jesteś biały! Jak jesteś taki buntownik i indywidualista, to siedź w lesie, w skleconym szałasie, jedz grzyby i maliny, odziewaj się w skóry i nawet nie śmiej spojrzeć na człowieka, który żyje inaczej. Wara ci od wszelkich zdobyczy techniki. A masz, za karę!
                  Wg Ciebie, jak ktoś ośmieli się napisać, że nie chce tak jak wszyscy, to ma się od razu zamknąć na absolutnie wszystko, co jest powszechnie stosowane? Bez żadnej selekcji? To jest dopiero zniewolenie.
                  Tymczasem dlaczego nie miałabym korzystać z tego, co lubię, co mi ani innym nie szkodzi, co jest mi potrzebne? To jest naturalne: przeciwko jednym rzeczom się buntujesz, a inne przyjmujesz. Na tym polega wolność wyboru. Ludzie, którzy buntują się przeciw wszystkiemu "dla zasady" wcale nie są wolni, podobnie jak ci, którzy przyjmują wszystko bezkrytycznie.

                  Bunt nie polega jedynie na tym, by zanegować wszystko, co robią inni; polega też na tym, aby mieć chęć i odwagę zrobienia rzeczy, która nie jest powszechnie uznana za poprawną, modną, obowiązującą. Co nie przeszkadza wybierać sobie ze świata tego, co fajne dla ciebie.

                  Prąd mam. Bo mi potrzebny, bo lubię korzystać z neta i słuchać muzyki. Jak mi nie będzie potrzebny, to nie będę korzystać. Wtedy ktoś zapyta: Bez prądu żyjesz? A dlaczego się do lasu, do szałasu nie wyprowadzisz?
                  • palacsinta Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 13:23
                    diuszesa napisała:

                    > palacsinta napisała:
                    >
                    > > diuszesa napisała:
                    > >
                    > > > No więc ja się ustawiam na nie. Bo ja nie chcę tak jak wszyscy. Tak
                    > i mam
                    > > charak
                    > > > ter.
                    > >
                    > > A prąd w domu masz jak wszyscy, czy inaczej?
                    >
                    > O, widzę, że ktoś tu wymaga decyzji i konsekwencji: albo jesteś czarny, albo je
                    > steś biały!

                    Widzę, że postanowiłaś na mnie poćwiczyć czytanie w myślach, ale coś nie wyszło.

                    Facebook jest rzeczą praktycznie ogólnodostępną i ułatwia życie dość dużej liczbie ludzi. Jak, nie wiem, żelazko. Wiem, że są ludzie, którzy żelazek nie używają i jakoś średnio mnie to rusza, ale gdyby zaczęli się rozpisywać o tym, że to wybór lafjstajlowy wyrastający z "iskry buntu", i że nie każdy to zrozumie, to byłoby to dość pocieszne.
                    • diuszesa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 15:22
                      palacsinta napisała:

                      > diuszesa napisała:

                      > >
                      > > O, widzę, że ktoś tu wymaga decyzji i konsekwencji: albo jesteś czarny, a
                      > lbo je
                      > > steś biały!
                      >
                      > Widzę, że postanowiłaś na mnie poćwiczyć czytanie w myślach, ale coś nie wyszło.

                      Nic sobie nie postanowiłam. Nie potrzebuję czytać w Twoich myślach; wystarczy mi to, co napisałaś. Skoro na zdanie "ja nie chcę tak jak wszyscy" wyskakujesz z pytaniem o prądzie, to musisz bunt i chęć przekory, niepoddawania się trendom kojarzyć z rezygnacją z życia wśród zdobyczy techniki, z wyłączeniem się poza nawias normalnego życia. Czy wszyscy ludzie, którzy na pewne sprawy mają odmienne spojrzenie od ogółu, i na pytanie, dlaczego nie ulegaja modzie, zdarzy im się odpowiedzieć: "bo ja nie chcę tak jak wszyscy", mają żyć bez prądu? Absurd. Albo białe, albo czarne. Dla Ciebie nie ma nic pomiędzy.

                      >
                      > Facebook jest rzeczą praktycznie ogólnodostępną i ułatwia życie dość dużej licz
                      > bie ludzi. Jak, nie wiem, żelazko. Wiem, że są ludzie, którzy żelazek nie używa
                      > ją i jakoś średnio mnie to rusza, ale gdyby zaczęli się rozpisywać o tym, że to
                      > wybór lafjstajlowy wyrastający z "iskry buntu", i że nie każdy to zrozumie, to
                      > byłoby to dość pocieszne.

                      Przykład niewspółmierny. Bo w obecnych czasach ludzie się z żelazkami nie lansują, i jeszcze nie jest tak, że wypada mieć żelazko.
                      Ale wystarczyłoby, że ktoś by taki trend zapoczątkował, i setki ludzi na ulicy pojawiałyby się na ulicach z żelazkami w rekach, i wkrótce zaczęliby się pytać: dlaczego ty jeszcze nie masz żelazka? i sugerować, że jak nie widać cię z żelazkiem, to cię "nie ma"; i wkrótce na pewno znaleźliby się tacy, co by powiedzieli, że mają te żelazka w dupie i nie będą w tym trendzie uczestniczyli. Powiedzą to ci, którzy będą mieli iskrę buntu, nie zważając na to, że niektórzy ich zapytają: a prądu to też nie macie?
                      • palacsinta Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 16:00
                        diuszesa napisała:

                        > Nic sobie nie postanowiłam. Nie potrzebuję czytać w Twoich myślach; wystarczy m
                        > i to, co napisałaś.

                        Dobra, rozmawiaj sobie dalej z tym chochołem, bo widzę, że dużo energii włożyłaś w jego stworzenie i chyba nawet go polubiłaś...

                        >
                        > >
                        > Przykład niewspółmierny. Bo w obecnych czasach ludzie się z żelazkami nie lansu
                        > ją, i jeszcze nie jest tak, że wypada mieć żelazko.
                        > Ale wystarczyłoby, że ktoś by taki trend zapoczątkował, i setki ludzi na ulicy
                        > pojawiałyby się na ulicach z żelazkami w rekach, i wkrótce zaczęliby się pytać:
                        > dlaczego ty jeszcze nie masz żelazka? i sugerować, że jak nie widać cię z żela
                        > zkiem, to cię "nie ma"; i wkrótce na pewno znaleźliby się tacy, co by powiedzie
                        > li, że mają te żelazka w dupie i nie będą w tym trendzie uczestniczyli. Powiedz
                        > ą to ci, którzy będą mieli iskrę buntu, nie zważając na to, że niektórzy ich za
                        > pytają: a prądu to też nie macie?
                        >
                        >

                        ... a ja się tymczasem odniosę do tego. Ja, i jak widać nie tylko ja, w życiu nie spotkałam się z ludźmi, którzy by się "lansowali" na bycie fb. Z tej prostej przyczyny, że nie ma nic nobilitującego w korzystaniu z ogólnodostępnego serwisu społecznościowego - tak samo jak nie ma nic nobilitującego w niekorzystaniu z niego. Jeśli znasz ludzi, którzy uważają inaczej, to problem leży w nich, a nie w samym fb.
                        • diuszesa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 16:59
                          palacsinta napisała:

                          > diuszesa napisała:
                          >
                          > > Nic sobie nie postanowiłam. Nie potrzebuję czytać w Twoich myślach; wysta
                          > rczy m
                          > > i to, co napisałaś.
                          >
                          > Dobra, rozmawiaj sobie dalej z tym chochołem, bo widzę, że dużo energii włożyła
                          > ś w jego stworzenie i chyba nawet go polubiłaś...

                          Ja tu żadnego chochoła nie widzę, tylko Palacsintę, która pojęła, że pytanie o posiadanie prądu w mieszkaniu było przejawem zbyt dużych wymagań w stosunku do tych, którzy nie lubią fb i mówią: ja nie chcę, tak jak wszyscy.
                          >
                          > >
                          Ja, i jak widać nie tylko ja, w życiu n
                          > ie spotkałam się z ludźmi, którzy by się "lansowali" na bycie fb. Z tej prostej
                          > przyczyny, że nie ma nic nobilitującego w korzystaniu z ogólnodostępnego serwi
                          > su społecznościowego - tak samo jak nie ma nic nobilitującego w niekorzystaniu
                          > z niego. Jeśli znasz ludzi, którzy uważają inaczej, to problem leży w nich, a n
                          > ie w samym fb.

                          Pewnie, że problem nie leży w samym fb. (no, może szata graficzna i opcje nie podobają mi się, ale to jest do przejścia_. Problem leży w tych ludziach, ale niestety - wpływa też na moje relacje z nimi. Bo ja nie lubię, jak mi ktoś zawraca tyłek, że nie zrobiłam tego czy tamtego (np. nie dodałam się na fb). No więc ja w końcu mówię: Dajcie mi spokój z fb. Że wszyscy mają? To ja nie chcę tak jak wszyscy.
                          Już nawet tak powiedzieć nie można, bo zaraz krzykną: to żyj bez prądu! ;-)
                          • palacsinta Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 17:11
                            diuszesa napisała:

                            > Ja tu żadnego chochoła nie widzę, tylko Palacsintę, która pojęła, że pytanie o
                            > posiadanie prądu w mieszkaniu było przejawem zbyt dużych wymagań w stosunku do
                            > tych, którzy nie lubią fb i mówią: ja nie chcę, tak jak wszyscy.

                            A ja tu widzę palacsintę, która zapytała, czy iskra buntu sprawia, że prąd masz w domu założony inaczej niż wszyscy, czy też demonstrowanie swojej buntowniczej postawy na codziennych i trywialnych rzeczach ograniczasz do fb:) Ja wiem, że z proponowanym przez Ciebie rozumieniem mojej wypowiedzi łatwiej się dyskutuje, ale niestety, pudło.

                            > Pewnie, że problem nie leży w samym fb. (no, może szata graficzna i opcje nie p
                            > odobają mi się, ale to jest do przejścia_. Problem leży w tych ludziach, ale ni
                            > estety - wpływa też na moje relacje z nimi. Bo ja nie lubię, jak mi ktoś zawra
                            > ca tyłek, że nie zrobiłam tego czy tamtego (np. nie dodałam się na fb). No więc
                            > ja w końcu mówię: Dajcie mi spokój z fb. Że wszyscy mają? To ja nie chcę tak j
                            > ak wszyscy.

                            Popatrz na to z drugiej strony: co by się stało z tą iskrą buntu, gdyby nie ci znajomi? Tliłaby się li i jedynie, a później zupełnie zgasła.
                            • diuszesa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 15:26
                              palacsinta napisała:


                              >
                              > A ja tu widzę palacsintę, która zapytała, czy iskra buntu sprawia, że prąd masz
                              > w domu założony inaczej niż wszyscy, czy też demonstrowanie swojej buntownicze
                              > j postawy na codziennych i trywialnych rzeczach ograniczasz do fb:)
                              >
                              To, że wyjaśniłaś w końcu swoje pierwsze zaczepne pytanie, niczego nie zmienia w tej dyskusji. Bo mimo wszystko Twoja wypowiedź świadczy o niezrozumieniu idei buntu i jest generalizująca - oczekujesz od osoby buntującej się przeciw fb czegoś więcej niż buntowania się w sprawach codziennych i trywialnych, tak? Tylko dlaczego od razu to Co się kojarzy z brakiem prądu? Wracamy tu punktu wyjścia: czarne, białe.
                              Ale jednak odpowiem na to pytanie: Nie, nie ograniczam demonstrowania swojej buntownicze
                              j postawy na codziennych i trywialnych rzeczach do fb. Ale akurat fb jako rzecz trywialna należy do zbioru trywialnych i nietrywialnych (małych i dużych) rzeczy, przeciwko którym się buntuję.

                              >
                              > Popatrz na to z drugiej strony: co by się stało z tą iskrą buntu, gdyby nie ci
                              > znajomi? Tliłaby się li i jedynie, a później zupełnie zgasła.

                              Błędnie zakładasz, że to jedyna rzecz, przeciw której się buntuję (patrz wyżej). Chyba Ci Twój chochoł podpowiedział to pytanie ;-)
                              Jak ktoś ma tę cechę buntowania się, chęci bycia innym, niepospolitym, odstającym od reszty, niepoddającym się powszechnym modom, to zawsze znajdzie coś, przeciwko czemu można sie zbuntować :-) Bo jakieś mody panują zawsze, i zawsze można się wyłamać.
                              Nie uważam, żeby to była jakaś super cecha, nie nobilituje mnie w żaden sposób, więc i nie będę płakać, jeśli się trochę zetli.Co najwyżej wnusiom powiem:
                              - Kiedyś jak wymyślił ktoś fejsbuka... (babciu, a co to jest fejsbuk) Był, wnusiu, był. Taki portal, gdzie się wszyscy dodawali do znajomych. Modne to było bardzo. Ale babcia tego nie lubiła i się wyłamała, i nawet napisała to na forum. - I co babciu, i co? - I w zamian za tę iskrę buntu odmówiono mi kiedyś iskry prądu. -???
                              • palacsinta Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 18:22
                                diuszesa napisała:

                                > To, że wyjaśniłaś w końcu swoje pierwsze zaczepne pytanie, niczego nie zmienia
                                > w tej dyskusji. Bo mimo wszystko Twoja wypowiedź świadczy o niezrozumieniu idei
                                > buntu i jest generalizująca - oczekujesz od osoby buntującej się przeciw fb cz
                                > egoś więcej niż buntowania się w sprawach codziennych i trywialnych, tak? Tylko
                                > dlaczego od razu to Co się kojarzy z brakiem prądu? Wracamy tu punktu wyjścia:
                                > czarne, białe.
                                > Ale jednak odpowiem na to pytanie: Nie, nie ograniczam demonstrowania swojej bu
                                > ntownicze
                                > j postawy na codziennych i trywialnych rzeczach do fb. Ale akurat fb jako rzec
                                > z trywialna należy do zbioru trywialnych i nietrywialnych (małych i dużych) rz
                                > eczy, przeciwko którym się buntuję.

                                Ja nic nie oczekuję, tylko Cię podpuszczam, a Ty tak ładnie łykasz haczyk, że szkoda prostować;) Gwoli ścisłości, to Tobie się to skojarzyło z brakiem prądu, ja raczej myślałam o gniazdkach na suficie albo przewodach na wierzchu.

                                > Błędnie zakładasz, że to jedyna rzecz, przeciw której się buntuję (patrz wyżej)
                                > . Chyba Ci Twój chochoł podpowiedział to pytanie ;-)

                                Gdzie skąd? Jestem więcej niż przekonana, że buntujesz się przeciwko niejednej rzeczy.

                                > Jak ktoś ma tę cechę buntowania się, chęci bycia innym, niepospolitym, odstając
                                > ym od reszty, niepoddającym się powszechnym modom, to zawsze znajdzie coś, prze
                                > ciwko czemu można sie zbuntować :-) Bo jakieś mody panują zawsze, i zawsze możn
                                > a się wyłamać.

                                To takie szczere i prostolinijne, że aż mi się łza w oku zakręciła;)

                                > Nie uważam, żeby to była jakaś super cecha, nie nobilituje mnie w żaden sposób,
                                > więc i nie będę płakać, jeśli się trochę zetli.Co najwyżej wnusiom powiem:
                                > - Kiedyś jak wymyślił ktoś fejsbuka... (babciu, a co to jest fejsbuk) Był, wn
                                > usiu, był. Taki portal, gdzie się wszyscy dodawali do znajomych. Modne to było
                                > bardzo. Ale babcia tego nie lubiła i się wyłamała, i nawet napisała to na forum
                                > . - I co babciu, i co? - I w zamian za tę iskrę buntu odmówiono mi kiedyś iskry
                                > prądu. -???
                                >

                                Dobrze, a teraz na poważnie: problem polega na tym, że uważasz fb za modę. To nie jest moda. Jego zastosowania są znacznie szersze, niż dodawanie sobie wszystkich do znajomych. Jakie? - o tym pisze dużo osób w tym wątku. Nie wiem, czy jako taki będzie istniał za powiedzmy 50 lat, ale szanse na to, że za te 50 lat małe dziecko nie będzie wiedziało, na czym polega idea internetowej sieci społecznościowej, są znikome.
                                • diuszesa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 03.06.11, 13:43
                                  palacsinta napisała:

                                  >
                                  > Ja nic nie oczekuję, tylko Cię podpuszczam, a Ty tak ładnie łykasz haczyk, że s
                                  > zkoda prostować;)

                                  Bardzo wygodne zagranie - odwrócić kota ogonem, i powiedzieć, że tak naprawdę ten cały przebieg dyskusji to cała Twoja gra, a ja jestem głupia, że to wszystko łykam. Chętnie się dowiem, co to za haczyk ja połknęłam, i po co został rzucony?


                                  Gwoli ścisłości, to Tobie się to skojarzyło z brakiem prądu,
                                  > ja raczej myślałam o gniazdkach na suficie albo przewodach na wierzchu.

                                  Dobra, dobra, trzeba było wcześniej jasno napisać (o podłączeniu prądu, nie o posiadaniu prądu - bo pamiętam, że Twoje pytanie brzmiało, czy mam prąd tak jak wszyscy), a nie teraz prostować, czego to się nie miało na myśli.
                                  >

                                  >
                                  > > Jak ktoś ma tę cechę buntowania się, chęci bycia innym, niepospolitym, od
                                  > stając
                                  > > ym od reszty, niepoddającym się powszechnym modom, to zawsze znajdzie coś
                                  > , prze
                                  > > ciwko czemu można sie zbuntować :-) Bo jakieś mody panują zawsze, i zawsz
                                  > e możn
                                  > > a się wyłamać.
                                  >
                                  > To takie szczere i prostolinijne, że aż mi się łza w oku zakręciła;)

                                  Chcesz chusteczkę? ;-)
                                  Proste to jest jak budowa cepa.
                                  >

                                  >
                                  > Dobrze, a teraz na poważnie: problem polega na tym, że uważasz fb za modę. To n
                                  > ie jest moda. Jego zastosowania są znacznie szersze, niż dodawanie sobie wszyst
                                  > kich do znajomych.

                                  Oczywiście, że uważam fb za modę. Narzędzia mogą być modne - była moda na nasza klasę, potem szał opadł, i założę się, że ma to odbicie w ilości zakładanych kont dziennie.
                                  Owszem, to jest też narzędzie, i to dla niektórych bardzo przydatne, i nie każdy, kto ułatwia sobie życie, korzystając z niego, robi to z powodu mody. Moje obserwacje, z mojego otoczenia, są jednak takie, że dużo osób nie traktuje fb jako narzędzia, tylko jako... no nie wiem nawet - element samookreślenia się? Przynależenia do czegoś? Takie osoby na fb zapraszają do znajomych osoby, z którymi widzą się na codzień w pracy, albo tak jak gdzies ktos pisał, robią coś w realnym życiu po to, żeby miec potem powód do lansowania się na fb. Wg nich jak ktoś nie jest na fejsie, to nie jest na fali. Ja naprawdę spotkałam takie osoby.


                                  Nie wiem, czy ja
                                  > ko taki będzie istniał za powiedzmy 50 lat, ale szanse na to, że za te 50 lat m
                                  > ałe dziecko nie będzie wiedziało, na czym polega idea internetowej sieci społec
                                  > znościowej, są znikome.

                                  No dobra, to był tylko taki żarcik ;-) Właśnie o to chodziło, że może fejsbuk nie będzie już modny, tylko jakis inny portal.
                  • besame.mucho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 14:09
                    > Bunt nie polega jedynie na tym, by zanegować wszystko, co robią inni; polega te
                    > ż na tym, aby mieć chęć i odwagę zrobienia rzeczy, która nie jest powszechnie u
                    > znana za poprawną, modną, obowiązującą. Co nie przeszkadza wybierać sobie ze św
                    > iata tego, co fajne dla ciebie.

                    Ale dlaczego w związku z tym nie można uznać, że większość ludzi ma facebooka, bo jest to rzecz, która jest dla nich fajna/wygodna/ułatwiająca życie. A nie dlatego, że facebook jest poprawny, modny i obowiązujący, a oni nie mają odwagi się z tego wyłamać?

                    Trochę to dla mnie brzmi jakby nieposiadanie facebooka wymagało co najmniej takiej odwagi, jak dwadzieścia lat temu drukowanie i rozwożenie bibuły zamiast trzymanie się wygodnej posady. Moi rodzice bibułę drukowali, a ja zdecydowanie nie czułabym się tak odważną buntowniczką jak oni, gdybym skasowała sobie fb :)
                    • besame.mucho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 14:17
                      P.S. nie wiem, może to kwestia środowiskowa. Naprawdę znacie ludzi, którzy widzą Was i mówią "eeej, nie masz facebooka, to beznadziejne, wszyscy mają, powinnaś sobie założyć!" itd?
                      Może ja odbieram tę sprawę tak, bo nigdy tak nie miałam. Zanim odkryłam, że fb może być dla mnie użyteczny i go założyłam, kiedy ktoś mówił "dobra, to znajdę Cię na fb i wyślę Ci zaproszenie jak będę to organizował", a ja mówiłam "nie mam facebooka", to słyszałam: "aha, ok, to zapisz mi maila wyślę Ci mailem / zadzwonię". Nigdy nie usłyszałam żadnego "powaaaażnie nie masz? musisz założyć!". Dlatego też brak konta na fb nie kojarzy mi się z odwagą i byciem przeciw powszechnie obowiązującej modzie. Kojarzy mi się z tym, że ktoś nie ma, bo nie jest dla niego przydatny, koniec kropka.
                      • grecz Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 15:16
                        Mam podobnie jak besame.mucho. Nigdy nie słyszałam tekstu, że nieuczestniczenie w czymś jest równoznaczne ze społecznym wykluczeniem. Zwłaszcza, gdy tym "czymś" jest zwykły portal społecznościowy, wielkie mi halo...
                        Stworzyłam konto z ciekawości, znalazłam zastosowania dla mnie, więc konta nie skasowałam. Mój chłop konta na fb nie ma, potrzeby posiadania takowego nie odczuwa, ja nie namawiam bo po co, skoro nie chce... Konta na serwisach, z których nie korzystam, pokasowałam...
                        • justinehh Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 15:28
                          jeszcze może być wykluczenie cyfrowe...
                          • grecz Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 15:47
                            Obecnie dostęp do internetu jest tak szeroki, że jeśli tego typu wykluczenie istnieje to chyba na wsiach, gdzie ma miejsce bardzo wyraźny podział biedni-bogaci. Mam znajomą, której naprawdę się nie przelewa ale zapewniła dzieciom dostęp do internetu (kontrolowany, bez przesady ;) )
                            Problemem może być dostępność internetu dla osób starszych, pytanie, czy te osoby naprawdę go potrzebują...
                            • justinehh Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 15:54
                              grecz napisała:

                              > Problemem może być dostępność internetu dla osób starszych, pytanie, czy te oso
                              > by naprawdę go potrzebują...
                              Z obserwacji własnych:
                              To zależy czy to jest osoba starsza wściekle aktywna i ciekawa świata- dla jednej internet nie jest wcale potrzebny, jeszcze inna świata bez niego nie widzi, są też osoby schorowane, które mają zupełnie inne priorytety niż jakiś tam internet.
                      • yaga7 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 15:29
                        W sumie ja też nie znam takich ludzi.
                        Niektórzy moi znajomi konto FB mają, inni nie. Niektórzy w ogóle nie mają żadnych kont społecznościowych, a niektórzy ledwo maile odbierają. I nie przeszkadza mi to mieć kontakt ze wszystkimi z nich i jakoś nikt nikomu nie mówi z pogardą, że jak nie ma konta tu czy tam, to nie istnieje.
                        A ci, którzy kont nie mają, wcale nie uważają tego za oznakę buntu, tak samo jak ci, którzy mają FB konta, wcale nie uważają, żeby to była oznaka lansu i że "trzeba".

                        Ale z drugiej strony - różne są środowiska.
                      • amused.to.death Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 04.06.11, 18:12
                        Ja mam dokładnie tak samo besame.mucho:)
                        Dla mnie mieć czy mieć facebooka i traktowanie tego jako jakiegoś światopoglądowego problemu to wydumane strasznie.
                    • diuszesa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 15:55
                      besame.mucho napisała:


                      > Trochę to dla mnie brzmi jakby nieposiadanie facebooka wymagało co najmniej tak
                      > iej odwagi, jak dwadzieścia lat temu drukowanie i rozwożenie bibuły zamiast trz
                      > ymanie się wygodnej posady. Moi rodzice bibułę drukowali, a ja zdecydowanie nie
                      > czułabym się tak odważną buntowniczką jak oni, gdybym skasowała sobie fb :)

                      Nie, no, oczywiście, to nie jest sprawa tej wagi :-) - są bunty małe i duże :-)

                      A co do środowiska: ja ciągle słyszę od bliższych i dalszych znajomych - weź ty se załóż konto na fb. Jak to, nie jesteś na fb. (Ba, nawet od nieznajomych to słyszę - od firm np., których promocje, konkursy, zapowiedzi dostępne sa tylko na fb).
                      Ostatnio koleżanka zadzwoniła do mnie z z pytaniem: Słuchaj, co się stało?! A ja na to: Ale co się stało? ;-) - No, skasowałaś konto na fb? Albo inna: Boże, nie wiedziałam w ogóle czy zyjesz, nie ma cie na fb!
                      Nie dziwi się tylko garstka przyjaciól, która zna mnie dobrze i wie, że nie lubię portali społecznościowych.
                      Tak, jak napisała Yaga, środowiska sa różne -ja z kolei dziwię się, że niektóre z was nie doświadczają tego namawiania do bycia na fb. Nie przeszkadza wam, że niektóre firmy aktywne są tylko na fb, tak jakby wychodziły z założenia, że konto na fb ma każdy?
                      • yaga7 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 16:03
                        diuszesa napisała:

                        Nie przeszkadza wam, że
                        > niektóre firmy aktywne są tylko na fb, tak jakby wychodziły z założenia, że ko
                        > nto na fb ma każdy?

                        Mnie nie przeszkadza, bo ja między innymi po to mam tam konto ;)
                        Mam tam swoje ulubione firmy stanikowe czy niestanikowe i lubię czytać o nowych produktach, promocjach itp. Nie chodzę po sklepach stacjonarnych praktycznie wcale, więc wszelkie nowości mogę sobie obejrzeć na FB. I w sumie jest to fajne - mam w jednym miejscu swoje ulubione sklepy czy firmy i nie muszę łazić po kilku czy kilkunastu stronach.

                        Dla mnie FB to pewne narzędzie, które dopasowałam do swoich celów po prostu. Nie jest to żaden statement ;)) Natomiast nie ukrywam, że jest to narzędzie bardzo wygodne.
                        Ja jestem zwierzę imprezowe, mam swoje ulubione krakowskie miejscówki i dzieki FB wiem od razu, co się dzieje w każdej z nich, jakie są imprezy, wydarzenia, kto ze znajomych idzie, kto nie itp. O tym też pisała Besame.
                        Oczywiście FB służy mi też do innych celów ;)
                        • kis-moho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 16:08
                          Widzisz, a ja uzywam fb tylko w celach prywatnych, zadnych reklam, stron firm itp. Jak widac mozna wszystko do siebie dopasowac, to naprawde jest tylko portal.
                          A znajomi, ktorzy swiata poza fb nie widza - to chyba ich problem, a nie twoj :o)
                      • felisdomestica Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 16:13
                        diuszesa napisała:
                        Nie przeszkadza wam, że niektóre firmy aktywne są tylko na fb, tak jakby wychodziły z założenia, że ko nto na fb ma każdy?

                        Mnie bardzo przeszkadza. Wkurza mnie, kiedy zapowiedzi w sklepie moge sobie obejrzeć tylko na fejsbuku, bo strona firmowa aktualizowana dużo później.
                        Wkurza mnie, kiedy sklepy, teatry itd chcą się z mną socjalizować na portalu społecznościowym. Nie lubię kiedy atakuje się mnie informacjami o swojej działalności zmuszając do blokowania tychże.
                        Portal społecznościowy? A co to właściwie jest? Czemu ma służyć? Podtrzymywaniu znajomości? Znajomości które zamierają bez fejsbuka nie są moim zdaniem warte podtrzymywania. W ogóle nie są wiele warte. Co to znaczy mieć 150 znajomych?
                        • kotwtrampkach Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 17:15
                          felisdomestica napisała:

                          > diuszesa napisała:
                          > Nie przeszkadza wam, że niektóre firmy aktywne są tylko na fb, tak jakby wychod
                          > ziły z założenia, że ko nto na fb ma każdy?
                          >
                          > Mnie bardzo przeszkadza. Wkurza mnie, kiedy zapowiedzi w sklepie moge sobie obe
                          > jrzeć tylko na fejsbuku, bo strona firmowa aktualizowana dużo później.
                          > Wkurza mnie, kiedy sklepy, teatry itd chcą się z mną socjalizować na portalu sp
                          > ołecznościowym. Nie lubię kiedy atakuje się mnie informacjami o swojej (...)

                          ja to uważam za trochę nie w porządku, ale święte prawo sklepu/producenta żeby szukać klientów tam, gdzie mają na to ochotę.
                          Z drugiej strony (już to gdzieś pisałam chyba :| ) - dla mnie to reklama, i tak: 1.jeżeli człowiek bierze kasę za to, że reklamuje portal jakikolwiek (poprzez mówienie/pisanie o nim, umieszczanie informacji tylko w jednym miejscu etc) - to jego sprawa i jego sposób na biznes i to jest ok. 2.Jeżeli ktoś z przekonania opowiada o czymś, co sam poznał - też jest ok. 3.Ale jeżeli człowiek reklamuje produkt/usługę bez żadnych konkretnych zysków, a tylko dlatego że "wszyscy", to juz mi sie robi tak.. nieprzyjemnie..
                          • jul-kaa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 17:21
                            Są też firmy, które w ogóle nie maja swoich stron internetowych. To też Was wkurza? Bo ja po prostu uznaję, że to problem firmy, która nie umie się zareklamować. Ale żeby uznawać to za działanie przeciw mnie (a odnoszę wrażenie, że tak to niektóre z Was postrzegają) to już przesada.
                        • amused.to.death Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 04.06.11, 18:16
                          > Portal społecznościowy? A co to właściwie jest? Czemu ma służyć? Podtrzymywaniu
                          > znajomości? Znajomości które zamierają bez fejsbuka nie są moim zdaniem warte
                          > podtrzymywania. W ogóle nie są wiele warte. Co to znaczy mieć 150 znajomych?

                          są różne znajomości. Nie do każdego się pisze maile, ale krótką dyskusję pod zdjęciem chętnie odbędę raz na jakiś czas.
                          Są ludzie, których lubię i spotykam ich raz na rok - jako TYLKO znajomych.
                          Niestety nie mam aż tyle czasu, żeby do wszystkich znajomych pisać maile.
                          Poza tym na fb często można porozmawiać z kilkoma osobami - dla mnie to takie udoskonalone forum - udoskonalone, bo są tam tylko ludzie, których lubię.
                      • jul-kaa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 16:44
                        diuszesa napisała:
                        > A co do środowiska: ja ciągle słyszę od bliższych i dalszych znajomych - weź ty
                        > se załóż konto na fb. Jak to, nie jesteś na fb. (Ba, nawet od nieznajomych to
                        > słyszę - od firm np., których promocje, konkursy, zapowiedzi dostępne sa tylko
                        > na fb).

                        Z tego wynika wg mnie, że masz niedopasowanych do siebie znajomych...

                        Ja mam odwrotne doświadczenia - jak nie miałam konta na FB, a znajomi tak właśnie się dogadywali żeby się spotkać, to ktoś do mnie dzwonił lub pisał mejla. I nikt nigdy nie zapytał mnie "dlaczego nie masz konta na fb". Uznałam w pewnym momencie, że to jest jednak robienie komuś kłopotu, więc postanowiłam się na FB pojawić.
                      • besame.mucho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 21:31
                        > Nie przeszkadza wam, że
                        > niektóre firmy aktywne są tylko na fb, tak jakby wychodziły z założenia, że ko
                        > nto na fb ma każdy?

                        Hmm, mi w sumie nie :). Tzn. nie znam firm, które by to miały w takiej formie, że przeszkadzałoby mi to. W stanikowym świecie np. już od dłuższego czasu nie śledzę nowości - jak chcę stanik, to wchodzę na stronę i sprawdzam czy jest taki, jakiego szukam. Z tego powodu na facebooku nie mam w "lajkach" ani w znajomych żadnych stanikowych sklepów i stron (mam znajome lobbystki, ale to co innego, to są moje koleżanki, tak samo jak koleżanki z liceum czy ze studiów :) ). Nie mam nie dlatego, że nie chcę, żeby ktoś wykrył moją forumową tożamość czy coś w tym stylu - ale dlatego, że nie chcę śledzić nowości więc nie chcę, żeby info tych stron wyświetlało mi się na moim facebooku. Przeszkadzałoby mi to, gdyby np. Bravissimo stwierdziło, że nie będą już mieli strony bravissimo.com, ale że jeśli chcę zrobić u nich zakupy, to muszę mieć facebooka.

                        Poza ludźmi na facebooku mam w znajomych i w "lajkach" kilka kin, teatrów i ze trzy sklepy z designem - mam je dlatego, że to akurat są miejsca, w których interesują mnie właśnie nowości. Ale każde z tych miejsc ma swoją stronę internetową na której mogę te nowości poznać, jeśli nie mam facebooka - ja wolę sprawdzać je na facebooku, bo jest mi wygodniej kiedy loguję się na moje konto i od razu mam na głównej stronie nowości z tych miejsc, niż kiedy miałabym sama sprawdzać kilka stron po kolei.

                        Tablicę facebookową mam swoją drogą poustawianą właśnie tak, żeby facebook służył mi do tego, do czego jest mi potrzebny. Np. nie interesuje mnie, że jakaś osoba, która dodała mnie do znajomych, bo kiedyś tam się poznałyśmy, co trzy minuty wstawia opis "jem zupę", "leżę na kanapie", "oglądam film", itd, więc wpisy takich osób po prostu mi się nie wyświetlają. Widzę to, co chcę widzieć, i bardzo to sobie chwalę :)
        • kwiatek04 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 14:02
          Uscislijmy cos: Ewa powiedziala, ze jak zbierze sie 300 osob, to uszyje zielony stanik, a ja dopiero pozniej wpadlam na pomysl, ze moznaby zalozyc taka grupe ;) Jesli tylko z tego powodu mialabys zakladac konto na FB, to bylaby to glupota. Jak bede miala troche wiecej czasu, to zrobie liste osob, ktore zglosily sie na LB i dolicze je do osob zainteresowanych :)
    • teresa104 Nie zakładaj. 28.05.11, 11:59
    • indigo-rose Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 14:21
      Ja nigdy nie byłam miłośniczką portali społecznościowych. Przez rok różni znajomi próbowali mnie namówić do założenia konta na naszej-klasie, opierałam się dzielnie. Niestety, znajomi z roku postanowili właśnie tam założyć forum grupowe, więc musiałam się zarejestrować choćby po to, żeby móc je czytać. Forum nie przekroczyło pięciu postów, bo jednak kontaktowaliśmy się listą mailingową. Konto zostało, nigdy nie używałam aktywnie, tylko akceptowałam zaproszenia i odpisywałam na wiadomości. Zaglądam tam tylko po otrzymaniu powiadomienia na pocztę, co ostatnio zdarza się bardzo bardzo rzadko.
      Sam fakt posiadania konta na jednej społecznościówce irytował mnie tak bardzo, że opierałam się też Facebookowi, chociaż kilka imprez ominęło mnie przez sam fakt powiadamiania o nich właśnie tam. FB, w przeciwieństwie do NK, można obejrzeć bez logowania, więc obejrzałam i doszłam do wniosku, że to dobre miejsce na marketing mojej biżuterii. Założyłam więc konto, zrobiłam specjalny album na wrzucanie biżuterii, a potem polubiłam i używam dość intensywnie.
      Krótko mówiąc - jeśli sama znajdziesz jakiś sensowny powód, to założysz konto i może polubisz, a może będziesz używać tylko z konieczności. Jeśli nie znajdziesz, to żadna siła Cię nie zmusi ;)
    • jul-kaa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 14:37
      Ja też trochę nie rozumiem, dlaczego chcesz, żeby Cię do FB przekonywać.
      Ja mam konto od ok. pół roku, wcześniej też się broniłam.
      Dlaczego je mam (i jestem z tego zadowolona):
      - mam kontakt z takimi znajomymi, którzy nie są wystarczająco bliscy, żeby się z nimi spotykać lub wymieniać mejlami, ale których życie jest dla mnie ciekawe - np. z przyjemnością oglądam zdjęcia dzieci koleżanki ze studiów, której być może już nigdy nie spotkam. Dzięki FB wiem, że ma fajną córeczkę i ślicznego goldena. Do niczego ta wiedza nie jest mi potrzebna, ale posiadanie jej zwyczajnie sprawia mi przyjemność.
      - selekcja informacji - dostaję prawie wyłącznie takie powiadomienia, jakich sobie zyczę. Nie zalewa mnie żaden spam. Chyba, że spamem można nazwać wysyłane przez znajomych informacje o rzeczach, które mnie nie interesują, ale takie info i na mejla się dostaje.
      - dzięki FB załatwiłam juz kilka ważnych rzeczy, o których nie miałam pojęcia, że się w ogóle da - wpisałam, jaki mam kłopot i po chwili pojawiło się rozwiązanie. Gdyby nie FB, nie wiedziałabym, że akurat te osoby mogą mi pomóc.
      - mam sporo osób wygaszonych
      cdn.
      • jul-kaa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 15:08
        > - mam sporo osób wygaszonych

        - mam sporo osób wygaszonych. Jeśli ktoś zalewa mnie zbyt dużą ilością informacji, to po prostu mogę ich nie widzieć - to ogromnie wygodna funkcja.
      • filoruska Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 15:33
        jul-kaa napisała:

        > Ja też trochę nie rozumiem, dlaczego chcesz, żeby Cię do FB przekonywać.
        Bo jest sobota. Bo można sobie porozmawiać. Wymienić argumenty.

        > Ja mam konto od ok. pół roku, wcześniej też się broniłam.
        > Dlaczego je mam (i jestem z tego zadowolona):
        > - mam kontakt z takimi znajomymi, którzy nie są wystarczająco bliscy, żeby się
        > z nimi spotykać lub wymieniać mejlami, ale których życie jest dla mnie ciekawe
        > - np. z przyjemnością oglądam zdjęcia dzieci koleżanki ze studiów, której być m
        > oże już nigdy nie spotkam. Dzięki FB wiem, że ma fajną córeczkę i ślicznego gol
        > dena. Do niczego ta wiedza nie jest mi potrzebna, ale posiadanie jej zwyczajnie
        > sprawia mi przyjemność.
        To by mnie nie dotyczyło.

        > - selekcja informacji - dostaję prawie wyłącznie takie powiadomienia, jakich so
        > bie zyczę. Nie zalewa mnie żaden spam. Chyba, że spamem można nazwać wysyłane p
        > rzez znajomych informacje o rzeczach, które mnie nie interesują, ale takie info
        > i na mejla się dostaje.
        Mam chyba szczęście do znajomych, bo takich rzeczy nie dostaję.

        > - dzięki FB załatwiłam juz kilka ważnych rzeczy, o których nie miałam pojęcia,
        > że się w ogóle da - wpisałam, jaki mam kłopot i po chwili pojawiło się rozwiąza
        > nie. Gdyby nie FB, nie wiedziałabym, że akurat te osoby mogą mi pomóc.
        Ok. Jedna z metod.

        > - mam sporo osób wygaszonych
        Po to, żeby kogoś wygasić nie ma sensu się logować.

        > cdn.
        • jul-kaa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 16:09
          filoruska napisała:
          > Mam chyba szczęście do znajomych, bo takich rzeczy nie dostaję.

          Nigdy nie dostałaś zaproszenia na koncert muzyki, której nie lubisz?

          > Po to, żeby kogoś wygasić nie ma sensu się logować.

          Raczej nie ma sensu dodawać go do znajomych ;) Jeśli wygasisz 15 osób ze 150, to nadal masz 135. Nie ma sensu..?
          • filoruska Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 16:30
            jul-kaa napisała:

            > filoruska napisała:
            > > Mam chyba szczęście do znajomych, bo takich rzeczy nie dostaję.
            >
            > Nigdy nie dostałaś zaproszenia na koncert muzyki, której nie lubisz?

            Przypomniałaś mi, że mam jedną znajomą, która mi różne rzeczy podsyła. Tylko ona jest, jakby to napisać, "ideologiczna". Dyskusja z nią nie ma sensu. Wolę te maile ignorować. Jakby mi nie przesyłała tego mailami, to pewnie osobiście by mi się w domu meldowała. Pozwolenie jej na maile to mniejsze zło. Zupełnie się od niej odciąć nie zamierzam ze względów zawodowych.
            >
            > > Po to, żeby kogoś wygasić nie ma sensu się logować.
            >
            > Raczej nie ma sensu dodawać go do znajomych ;) Jeśli wygasisz 15 osób ze 150, t
            > o nadal masz 135. Nie ma sensu..?
            ma sens
            • jul-kaa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 16:48
              Jeszcze mi się coś przypomniało (jak weszłam właśnie na FB) odnośnie do pisania o rzeczach dziwnych. Mam takiego znajomego (na szczęście tylko jednego), który bardzo często wrzuca informacje o tym, gdzie i z kim jest. Wiem, jak się nazywa jego dziewczyna (choć jej nie znam), więc np. teraz wiem, że jest z nią na kolacji (obiedzie?) w konkretnej knajpie. Tak to wygląda:
              Ziutek Iksiński jest w POD PSIM RYJEM z użytkownikiem Frania Burska.
              Mam też koleżankę, która notorycznie informuje, że np. właśnie zjadła pierogi z jagodami i były pyszne. I to jest użycie FB, którego nie rozumiem. Jak mnie to wkurzy, to ich wygaszę, na razie tylko się dziwię. Takie zdziwienie ma jednak ogromną wartość poznawczą, więc może jednak warto ;)

              A z przydatnych - w komentarzach do moich wpisów i zdjęć opiniami wymieniają się często moi znajomi, którzy nie znają się między sobą i pewnie nigdy nie poznają. To też fajna sprawa, bo styka nas z różnymi ludźmi, którzy mają szansę być dla nas ciekawi.
              I z fajnych - często ktoś wkleja linki do różnej muzyki. Poznałam w ten sposób mnóstwo świetnych kawałków, na które inaczej bym nie trafiła. Podobnie z innymi ciekawymi artykułami, dowcipami, rysunkami.
              W erze "przedfejsbukowej" też czasem dostawałam mejlem takie informacje, ale to było jednak męczące - plątały mi się mejle ważne z nieważnymi, marnowałam czas na czytanie takich "zbiorówek", bo duża cześć mnie nie interesowała. Teraz mam wszystko na tablicy przed nosem i wybieram rzeczy ciekawe.
              • yaga7 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 17:08
                jul-kaa napisała:

                > A z przydatnych - w komentarzach do moich wpisów i zdjęć opiniami wymieniają si
                > ę często moi znajomi, którzy nie znają się między sobą i pewnie nigdy nie pozna
                > ją. To też fajna sprawa, bo styka nas z różnymi ludźmi, którzy mają szansę być
                > dla nas ciekawi.

                O tak, to jest fajne :)

                > I z fajnych - często ktoś wkleja linki do różnej muzyki. Poznałam w ten sposób
                > mnóstwo świetnych kawałków, na które inaczej bym nie trafiła. Podobnie z innymi
                > ciekawymi artykułami, dowcipami, rysunkami.

                To też.
                Zwłaszcza, że ja nie siedzę na żadnych demotach, kwejkach, joemonsterach itp., nie mam na to czasu. A tak, inni siedzą i wrzucają co smakowitsze kąski na FB i mogę się pośmiać.
                Pod względem muzycznym FB też jest dla mnie bardzo przydatny. Linki znajomych to jedno, a strony FB moich ulubionych zespołów to drugie - lubię czytać o trasach koncertowych, nowych płytach itp.
              • besame.mucho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 17:09
                > Ziutek Iksiński jest w POD PSIM RYJEM z użytkownikiem Frania Burska.

                Kiedyś Ci opowiem, dlaczego strasznie mnie tą linijką rozbawiłaś ;)
              • jul-kaa Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 04.06.11, 20:05
                Muszę o tym napisać, bo jednak mnie to trochę szokuje. Otóż Ziutek Iksiński właśnie wrzucił zdjęcie kolacji podpisując je: "Franiu, jaka pycha". Pod zdjęciem jest komentarz Frani: "Gdyby nie ty, nie wyszłoby takie pyszne".
                Siedzą w domu, właśnie zjedli razem kolację i informują o tym cały świat? Nie potępiam, skąd, ale jednak czuję się zakłopotana uczestnicząc w tak wielu prywatnych aspektach ich życia...
                • the_mariska Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 13.06.11, 16:58
                  Julkaa, to jeszcze nic, zobacz to: kwejk.pl/obrazek/145305/facebookowe,rozstanie.html

                  Macki mi opadły.
                  • bathilda Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 13.06.11, 18:36
                    Mariska, słyszałam o tym. To jest prawie tak dobre jak:

                    naszaklasa.blox.pl/2011/05/m-Prawdziwa-milosc.html
    • kis-moho Nikt cie nie przekona 28.05.11, 14:46
      Nikt cie nie przekona, bo konto na fb jest ci ewidentnie niepotrzebne :o)
      Ja konto mam, bo mam troche znajomych porozrzucanych po swiecie, i traktujemy fb jako dodatek do maili i telefonow. Kiedy np. chce zobaczyc zdjecia malucha mojej przyjaciolki, od ktorej dzieli mnie 1000 km, czy zdjecia ze slubu, na ktorym nie moglam byc - mam wszystko w jednym miejscu. Dla mnie to cos w rodzaju listy mailowej dla najbliszych znajomych, z tym, ze wygodniejsze w obsludze.
      I nie, nikt sie pokazuje zdjec swojego sniadania, ani nie pisze "dzis mnie swedzi lewa stopa". Krag znajomych niewielki. Dla mnie to dziala, dla innych oczywiscie nie musi.
      • filoruska Re: Nikt cie nie przekona 28.05.11, 15:41
        Nie znam fb. Może jednak jest mi potrzebny, tylko o tym nie wiem?

        Moich zdjęć byś nie obejrzała, bo bym ich po prostu nie zamieściła. Takie mam zasady. I nie chodzi o fb, ale generalnie o net. Nie zamieszczam zdjęć rodziny na zewnętrznych serwerach. Ciekawe, kiedy te zasady złamię?
        • kis-moho Re: Nikt cie nie przekona 28.05.11, 15:47
          Zeby bylo jasne - ja nie zamieszczam zdjec swojej rodziny, ani w ogole nikogo, kto nie jest tego swiadomy. Jezeli chodzi o moje wlasne zdjecia, moga je widziec tylko okreslone przeze mnie osoby. I nie sa to jakies super prywatne zdjecia, takich w sieci oczywiscie nie umieszczam.
          Fakt, ze znajomi zamieszczaja np. zdjecia swoich dzieci.
          • yaga7 Re: Nikt cie nie przekona 28.05.11, 15:56
            Dokładnie, ustawienia prywatności na FB jednak istnieją i można okreslić, kto będzie oglądać foty.
            Ja też nie zamieszczam super mega prywatnych fot, tylko takie ogólne. Podobnie jak nie piszę wszem i wobec, że tego a tego dnia wyjeżdżam i można zacząć rabować moje mieszkanie ;)

            Natomiast fakt, gdybym miała dzieci, bałabym się zamieszczać ich foty.
    • ciociazlarada Nie mam konta ale cieszę się, ze jest FB 28.05.11, 16:18
      bo uwielbiam odcinek South Parku o Facebooku i Tronie, bez FB by pewnie nie powstał. Jeśli ktoś zainteresowany, to nazywa się "You Have 0 Friends" i jest czwarty w sezonie 14. Ale to głównie dlatego, że uwielbiam Tron (ten stary, z lat '80). Widziałam ten film z 10 razy i za każdym razem jestem absolutnie rozczulona.
      Do you believe in Users?
      End of line

      ps. w ogóle mam małe zboczenie na punkcie filmów "informatycznych". Przy tak zwanym "Erlang: The Movie" mam łzy w oczach;)
      • adamantia OT 28.05.11, 16:23
        To trochę co innego, ale znasz może The Guild? Polecam!
        www.watchtheguild.com/
        • indigo-rose Polecam takoż! n/t 28.05.11, 16:32
        • daslicht Re: OT 28.05.11, 16:39
          The Guild wymiata! Bardzo lubię ten serial ^^
        • ciociazlarada Dzięki za podpowiedź! 28.05.11, 17:23
          Wygląda ciekawie, na pewno sprawdzę co to jest:)
          • daslicht Re: Dzięki za podpowiedź! 30.05.11, 01:33
            Jakby co, to mam jeszcze "IT Crowd" i "Pure Pwnage" - mogą cię zainteresować :)
      • kasica_k Trą ;) 29.05.11, 02:37
        Strasznie zaluje, ze nie widzialam starego Trona wczesniej. Obejrzalam dopiero po zobaczeniu tego nowego. Fantastyczny, wizjonerski film, jak na czas, w ktorym powstal. Nowy zreszta tez mi sie podobal, a soundtrack to juz w ogole wymiata :) Trony są super.
        • yaga7 Re: Trą ;) 29.05.11, 03:37
          Ja też strasznie żałuję, że nie widziałam starego Trona wcześniej. Co więcej, ja nawet o nim nie słyszałam wcześniej ;) Ale fajny jest, to fakt.
          • ciociazlarada Re: Trą ;) 29.05.11, 10:05
            No i co ja mogę powiedzieć... Ja jeszcze nie widziałam nowego, mówicie warto?:) End of line
            • kasica_k Re: Trą ;) 30.05.11, 17:32
              Nie mam pojęcia, jak to może wyglądać z punktu widzenia osoby wychowanej na kultowej wersji pierwotnej :) Ja obejrzałam w kolejnosci nowy-stary-jeszcze raz nowy, i ten nowy zobaczyłam dzięki temu w zupełnie innym świetle, nie tylko jako fajne widowisko w 3D z dobrą muzyką, ale jako przypomnienie czegoś, co było kultowe kiedyś, w wykonaniu fanów tamtego świata.
    • adamantia Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 16:20
      O mamo.
      Ja mam konto mordoksiążkowe.
      Ja, Adamantia Rosomak. :-D
      Glosuję sobie swobodnie na Curvy Kate czy zielony stanik.
      Polubiłam sobie BiuBiu, Stanikomanię, Mahedę, Effuniaka, Balkonetkę, So Chic, Bravissimoitp, itd. I w jednym miejscu widzę sobie co nowego/ciekawego w tej branży. Bardzo wygodne, o wiele fajniejsze niż maile. itd. Ale jak ktoś się czuje przez takie info opresjonowany, no cóż...

      Pod swoim realowych nazwiskiem też mam założone, ściśle prywatne; rzadko używam, bo jakoś się nie mogę do końca przekonać, ale czasami fajnie przeczytać, co się dzieje u szwagierki za oceanem ("kot nie wraca już drugi dzień!"), zobaczyć nowe zdjęcia małych kuzynów czy jakie wideo poleca mój brat. Ani mailem ani telefonem tych wiadomości nie otrzymam, bo nie są na tyle ważne.
      • kotwtrampkach a jakie są PLUSY posiadania konta FB 30.05.11, 00:07
        adamantia napisała:

        > Polubiłam sobie BiuBiu, Stanikomanię, Mahedę, Effuniaka, Balkonetkę, So Chic, B
        > ravissimoitp, itd. I w jednym miejscu widzę sobie co nowego/ciekawego w tej b
        > ranży. Bardzo wygodne, o wiele fajniejsze niż maile. itd.

        ja kiedyś na chwilę założyłam konto - własnie ze względu na informacje o nowościach biubiu. No i po chwili okazało się, że dostaje mnóstwo informacji niezwiązanych ze sklepem - na zasadzie: kogo lubi Kinga, co napisała i gdzie, kogo dodała do kontaktów... Dla mnie męczące było przedzieranie sie przez taki spam - ale może coś zrobiłam źle i powinnam inaczej skonfigurowac moje konto?

        Dlaczego uważacie, ze pytanie zadane przez filoruskę to kwestia światopoglądu, a nie zwyczajnego braku informacji? Ja nie mam konta na FB bo nie wiem, w czym mogłoby być dla mnie przydatne. I czasem mi brakuje tych informacji - ale nie zdobędę ich nie przekopując się przez ten portal; a ponieważ brak mi na to ciągle energii - być może coś fajnego mnie omija.


        • kasica_k Najlepiej przekonać się samemu 30.05.11, 16:13
          kotwtrampkach napisała:
          >
          > ja kiedyś na chwilę założyłam konto - własnie ze względu na informacje o nowośc
          > iach biubiu. No i po chwili okazało się, że dostaje mnóstwo informacji niezwiąz
          > anych ze sklepem - na zasadzie: kogo lubi Kinga, co napisała i gdzie, kogo doda
          > ła do kontaktów... Dla mnie męczące było przedzieranie sie przez taki spam - al
          > e może coś zrobiłam źle i powinnam inaczej skonfigurowac moje konto?

          Może obserwowałaś osobisty profil Kingi zamiast strony fanowskiej BiuBiu, która powstała później?

          A co do plusów i minusów - uważam, że najlepszym sposobem na przekonanie się jest założenie konta i sprawdzenie, czy nam się to podoba, czy nie. Prawdę mówiąc, nie rozumiem narzekań na FB w wykonaniu osób, które go nigdy tak naprawdę nie widziały. FB ma mnóstwo wad, co stwierdzam z punktu widzenia użytkowniczki, ale i na tyle mi się przydaje, że zalety posiadania tam konta przeważają nad tymi wadami.
          • kotwtrampkach Re: ale co może mi dać fb :) 30.05.11, 16:49
            kasica_k napisała:

            > Może obserwowałaś osobisty profil Kingi zamiast strony fanowskiej BiuBiu, która
            > powstała później?

            już tego nie sprawdzę ;-)
            Rozumiem, że strona fanowska biubiu nie dostarcza takich "pustych" informacji (jak: ktos coś powiedział, ktoś do kogoś dołączył, ktoś coś lubi)?

            > Prawdę mówiąc
            > , nie rozumiem narzekań na FB w wykonaniu osób, które go nigdy tak naprawdę nie
            > widziały.

            kasico, ale tu nie chodzi o narzekanie, tylko zastanawianie się, czy warto. czy coś nie umknęło z różnych informacji. czy nie ma tam czegoś , co moze ułatwić życie. MOje życie - bo osoby, które korzystają, zazwyczaj sa z tego zadowolone :-)

            to tak, jak dopasowany stanik - gdybym nie miała mnóstwa przekonujących informacji, to zniechęciłabym się po pierwszym zakupie. Pewnie nawet przed przymierzeniem, kiedy wyjęłam z koperty ogromną jak dwa połaczone namioty fiestę w niesamowicie olbrzymim rozmiarze 34G :):):) Albo zaraz po założeniu, kiedy ani kształt, ani wygląd pod bluzką, ani rozmiar nie okazały się idealne..
            Ale ja miałam informacje, przymierzyłam, dopytałam, zrobiłam zdjecia, posłuchałam rad różnych osób, wydałam niemałe dla mnie wtedy pieniądze i po kilku próbach miałam swój pierwszy dobry stanik.
            • kasica_k Re: ale co może mi dać fb :) 30.05.11, 17:45
              kotwtrampkach napisała:
              >
              > kasico, ale tu nie chodzi o narzekanie, tylko zastanawianie się, czy warto. czy
              > coś nie umknęło z różnych informacji. czy nie ma tam czegoś , co moze ułatwić
              > życie. MOje życie - bo osoby, które korzystają, zazwyczaj sa z tego zadowolone
              > :-)

              Toteż nie chodzi mu tu o Twoje narzekanie czy krytykowanie, bo Ty sprawdziłaś, o czym mowa :) Innymi słowy, obie wiemy, o czym rozmawiamy i w tym kontekście można mówić o przekonywaniu, znajdowaniu zalet i wad. Chodzi mi o deklaracje w rodzaju "nie założę sobie w tym czymś konta, bo wiem, że to beznadziejne, mimo że nigdy tego nie widziałam". Spotykam się z takimi stwierdzeniami i tego właśnie nie rozumiem.

              Jeśli chodzi o to, czy bez fb umykają nam istotne informacje - mnie, owszem, umykają, zarówno jako zainteresowanej tematyką stanikową, jak i różną inną. Podoba mi się zebranie w jednym miejscu wielu treści, bo nie mam czasu ich poszukiwać w milionie miejsc. Na początku jednak także byłam zniechęcona i z lekka przerażona faktem, że dziesiątki moich znajomych piele wirtualne rzodkiewki i ja muszę o tym czytać. Na szczęście nauczyłam się te draństwa wyłączać. Poza tym, gdy zakładałam konto, wiele interesujących mnie profili i stron jeszcze nie istniało. Teraz np. tematyka stanikowa jest bardzo obficie reprezentowana :)
    • sylwiastka Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 28.05.11, 17:41
      Jak już dziewczyny napisały nikt Cię nie przekona dopóki sama uważasz, że w Twoim przypadku konto na fb jest zbędne.
      Mnie to konto przydaję się do kontaktów ze znajomymi, którzy rozsiani są po świecie. Nie byłam fanką lokalnych portali społecznościowych jak NK, ale Facebook jest praktyczny. Ja dużo podróżuję, moi znajomi/przyjaciele także. Krótkie notki służą do poinformowania wszystkich, że żyję, gdzie jestem (nie pisze, że w kiblu, tylko np. że się przeprowadziłam), zamieszczam zdjęcia z podróży (mało mnie dużo widoków). To wszystko przy dość rygorystycznych ustawieniach prywatności (tylko znajomi mają dostęp do zdjęć i tablicy), jeśli ktoś mnie oznaczy na swoim zdjęciu, nie pojawi się to w moim profilu itp.
      FB oszczędza mi czas i ułatwia kontakty.
      Natomiast nie gram w gry i quizy, nie melduję się gdzie jestem, nie wyświetlam statusu związku itp.
      Generalnie trzeba FB dostroić do siebie. Nie odwrotnie.
    • grecz no to nie zakładaj, kto Cię zmusza.... 28.05.11, 21:37
    • joankb Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 29.05.11, 11:05
      Nie mam. Nie robię z tego filozofii - nie mam, bo nie potrzebuję.
      Jak mam czas to znajomych "fizycznych" znajduję niemal tu gdzie zawsze, tych "netowych" też tu gdzie zawsze.
      Jak mam czas - to wyszukuję sobie imprezę/miejsce, które mnie zaskoczy, coś czego jeszcze nie widziałam, czasem w innym mieście.
      No i jak już mam czas :) to często chce mi się go po prostu spędzić w domu, z książką na przykład.
    • yo_anka ja nie - też uważam ze to już nadto n/t 30.05.11, 11:11

    • akj77 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 17:52
      Ja cię nie przekonam, bo i po co :-) Miałam podobnie sceptyczny stosunek do FB, jak i ty. Zaczęłam w końcu używać, bo jedna czy druga kuzynka z zagranicy ma profil i stąd się dowiaduję o nowych dzieciach i różnych takich. Potem zaczęłam obserwować różne profile firmowe takie jak BiuBiu i Effuniak - okazało się, że to najlepsze źródło informacji o zapowiedziach/nowościach, a czasem i o promocjach. W międzyczasie urosło mi grono znajomych, bo coraz więcej ludzi z mojego kręgu towarzyskiego przyszło na FB. Ostatnio wykorzystałam FB do zorganizowania imprezy - okazało się to o tyle wygodniejsze niż wysyłanie maili do wszystkich... Można powiedzieć, że wsiąkłam, chociaż nie czytam na bieżąco wszystkiego, co piszą moi znajomi. Gry ukrywam zaraz jak je zobaczę.
    • mitom.anka Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 22:10
      Ja też nie mam konta na FB i nie chcę mieć. U mnie to trochę takie zboczenie informatyka.

      Przeraża mnie ilość i sposób zbierania danych osobowych o tak ogromnej liczbie ludzi (największa na świecie). Przeraża mnie ich wykorzystywanie. W tej chwili na tego typu sieciach buduje się bazy i algorytmy np. dla profilowego marketingu. Żeby móc ludziom reklamę dostarczać w zależności od tego, co lubią, albo gdzie akurat się znajdują (np. obiad w pobliskiej knajpie itp). To taki wielki, bardzo wielki brat.

      Tak samo nie podoba mi się rozwój "cloud commputingu". Oczywiście dostrzegam pozytywne cechy tego (sieci socjalnych też), ale widzę też niebezpieczeństwa.

      Wielu osobom się wydaje, że ma pełną kontrolę nad danymi, które tam zamieszczają, ale tak nie jest. Warto być sobie świadomym, że tracicie pełną kontrolę nad swoimi danymi, zdjęciami, komentarzami, preferencjami "like". Nawet skasowanie konta nigdy tych danych nie usunie z wewnętrznych baz danych, z backupów itd. Tak samo złudne jest ustawianie sobie czegoś jako "prywatne".

      Oczywiście ja nie chcę przekonywać nikogo do moich racji. Piszę to, bo uważam, że użytkownicy powinni po prostu być sobie tego świadomi.
      Warto pamiętać też, że FB to projekt biznesowy, firma, która zarabia. Firma, która trudni się zbieraniem i przechowywaniem danych. Firma na tyle ważna, że zaprasza się ją na szczyt G8 żeby omówić na ile i jak można wykorzystać dane. Oczywiście jak zwykle w bardzo szczytnych celach (łapanie przestępców itp).

      Mi osobiście najbardziej przeszkadza to, że pomimo tego, że nigdy tam konta nie miałam FB i tak ma o mnie sporo informacji (np. wie z kim chodziłam do szkoły itp). Dla mnie już sam fakt, że wie o moim istnieniu jest zbyt wiele, nie mówiąc już o tym, kogo znam. Tego nie mogę zwalczyć, wystarczy, że ktokolwiek identyfikuje mnie na zdjęciu, wyśle zaproszenie etc.

      Druga rzecz, która mnie irytuje bardzo to to, że FB stał się w pewnym sensie normą. Nie raz spotkałam się z tym, że jakaś firma odsyła na strony fb. i nie ma alternatywy. Co gorsza zaczyna to dotyczyć również urzędów i państwowych instytucji. Tak być nie powinno, bo FB wciąż jest prywatną, komercyjną usługą (choć nie płaci się za posiadanie konta bezpośrednio).
      I często spotykam się ze zdziwieniem, że nie mam konta na FB. Tak jakbym była dziwacznym odludkiem.

      Bardzo bym chciała, żeby firmy, urzędy i różne organizacje dbały wciąż o tych, którzy nie mają konta na FB i umożliwiały kontakt przez mail, lub forum i o nowościach informowały przez kanały RSS. Żeby FB był dodatkową opcją a nie zastępującą te poprzednie.
      • pierwszalitera Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 22:38
        mitom.anka napisała:

        > Ja też nie mam konta na FB i nie chcę mieć. U mnie to trochę takie zboczenie in
        > formatyka.

        Zastanawiające jest, że znawcy tematu wykazują zwykle nadzwyczajną ostrożność w korzystaniu z podobnych wynalazków. ;-) Mnie też ostrzegali właśnie znajomi z kręgu informatyków. Jeden nawet zapytał, czy wywiesiłabym plakat ze swoimi osobistymi danymi na ruchliwym placu, a FB, to jest właśnie taka ruchliwy plac, na którym pozostawiamy ślady na zawsze i kontrola nad tym co robimy, jest jednym wielkim złudzeniem.
        • kis-moho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 30.05.11, 22:54
          mitom.anka, pierwszalitero, slysze taki argument od wielu osob, natomiast nigdy nie uslyszalam zadnych konkretow, a to by mnie rzeczywiscie interesowalo. Jezeli widze jakies prawdziwe, nie ideologiczne wady w fb, to wlasnie jest to ochrona danych osobowych.
          Jezeli na facebooku nie podaje swojego nazwiska, adresu mailowego czy telefonu, a moj profil widza tylko znajomi (+fb oczywiscie), na czym konkretnie polega problem?
          • akj77 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 16:04
            kis-moho napisała:

            > Jezeli na facebooku nie podaje swojego nazwiska, adresu mailowego czy telefonu,
            > a moj profil widza tylko znajomi (+fb oczywiscie), na czym konkretnie polega p
            > roblem?

            Jeśli rzeczywiście nie podajesz nawet nazwiska, a konto mailowe do FB masz oddzielne, to w zasadzie na niczym (chociaż jeśli jesteś na innych serwisach - np. linkedin - i masz częściowo pokrywające się grona znajomych, to można wywnioskować, kim jesteś naprawdę). Ale jeśli ktoś nie chce się anonimizować tak całkiem, to sam fakt podania nazwiska generuje sieć powiązań. Znasz tych i tamtych, lubisz takie i inne strony - to pierwsze może zostać wykorzystane np. przez służby, a to drugie zwyczajnie do zaserwowania ci targetowanej reklamy oraz ogólniej do badania, jak myślą i co lubią internauci.
            • kis-moho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 16:14
              Reklama dopasowana do uzytkownika to jasna sprawa - to jest chyba nawet kwestia nie tyle facebooka, co tez googla, yahoo, i stu innych portali. Kupujac przez internet i dostajac chociazby potwierdzenie kupna na mail trudno jest chyba w ogole tego uniknac.
              Mnie intryguja za to wspomniane przez ciebie sluzby, bo to wlasnie one sa wymieniane jako duze zagrozenie prywatnosci na fb. Oczywiscie, ze nie cieszy mnie perspektywa wielkiego brata, ale zastanawiam sie, na ile fakt potencjalnej dostepnosci moich preferencji dotyczacych firm stanikowych oraz znajomosci z pania X i panem Y jest dla kogokolwiek interesujacy. Tzn. czy te tajemnicze sluzby maja interes w gigantycznych chyba inwestycjach, ktore musieliby poniesc, zeby te dane gdziekolwiek przechowywac i sortowac. I nawet jesli to robia, jaki ma to wplyw na moje zycie?
              [nie mowie tu o etycznosci i legalnosci takich dzialan, chodzi mi o arument - nie zakladam konta na fb, bo sluzby beda wszystko o mnie wiedziec]
              • agafka88 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 16:21
                > Mnie intryguja za to wspomniane przez ciebie sluzby, bo to wlasnie one sa wymie
                > niane jako duze zagrozenie prywatnosci na fb. Oczywiscie, ze nie cieszy mnie pe
                > rspektywa wielkiego brata, ale zastanawiam sie, na ile fakt potencjalnej dostep
                > nosci moich preferencji dotyczacych firm stanikowych oraz znajomosci z pania X
                > i panem Y jest dla kogokolwiek interesujacy.

                Ja uważam, że jeżeli ktoś obawia się tych służb i tego, że ktoś pozna jego preferencje, to powinien zrezygnować też z zakupów przez internet i płacenia kartą, nawet w spożywczaku. Myślę, że historia mojego konta bankowego mówi więcej o mnie niż moje konto na fb. Nie wspomnę już o korzystaniu z poczty elektronicznej, oraz używania googli. Założę się, że historia wyszukiwania jest dużo większą skarbnicą wiedzy o użytkowniku niż konto na fb :)
                • yaga7 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 16:29
                  Nie mówiąc już o tym, że mamy coś takiego jak INDECT.
                  krasnoludkizpejsami.wordpress.com/2011/05/14/indect-totalna-inwigilacja-faktem-polska-krajem-pilotazowym/
                  lubczasopismo.salon24.pl/polityka/post/311027,indect-polska-krajem-orwella
                  FB się przy tym chowa i tak o nas wszystko wiedzą ;)

                  A z tego, co gdzieś mi mówiono, są jeszcze inne tego typu projekty...
              • akj77 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 16:34
                > Mnie intryguja za to wspomniane przez ciebie sluzby, bo to wlasnie one sa wymie
                > niane jako duze zagrozenie prywatnosci na fb. Oczywiscie, ze nie cieszy mnie pe
                > rspektywa wielkiego brata, ale zastanawiam sie, na ile fakt potencjalnej dostep
                > nosci moich preferencji dotyczacych firm stanikowych oraz znajomosci z pania X
                > i panem Y jest dla kogokolwiek interesujacy. Tzn. czy te tajemnicze sluzby maja
                > interes w gigantycznych chyba inwestycjach, ktore musieliby poniesc, zeby te d
                > ane gdziekolwiek przechowywac i sortowac.

                Tak. Inwestycje w bazę danych to żaden problem. Myślę, że bardzo wiele danych jest zbieranych na wszelki wypadek.

                > I nawet jesli to robia, jaki ma to wplyw na moje zycie?

                Do czasu - dokładnie żaden. Ale jeśli znajomy znajomego twojego znajomego zostanie nakryty z jakimś podejrzanym ładunkiem gdzieś, to już może mieć znaczenie. A nie kontrolujesz przecież całej sieci twoich powiązań.
                Albo przykład mniej wydumany. W Polsce w tej chwili mamy wolność, ale ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy tak nie było - a np. w siąsiedniej Białorusi jest całkiem niezły totalitaryzm. W tym kontekście podawanie komuś - czyli w domyśle kiedyś jakieś służby mogą z tego skorzystać -
                na tacy całej sieci twoich znajomych może już stanowić jakieś ryzyko, czy to dla ciebie, czy dla znajomych właśnie. Nawet jeśli nie masz bezpośredniego powiązania z jakimś człowiekiem, to sam fakt, że macie 10 wspólnych znajomych na FB, może już dla kogoś stanowić jakąś wskazówkę.
                Albo przykład całkiem realny, podobną historię gdzieś czytałam. Laska ma zwolnienie lekarskie z powodu depresji. Na FB ktoś wrzuca - nawet nie ona sama - zdjęcie z imprezy, na którym ona jest uśmiechnięta i dobrze się bawi - i podpisuje to zdjęcie jej nazwiskiem. Widzi to, dajmy na to, pracodawca i kwestionuje zasadność zwolnienia. Pomijając już kwestię, czy w depresji wolno się uśmiechnąć, mamy tu pomieszanie życia prywatnego z zawodowym, do którego nie powinno dojść.

                Pisze to wszystko osoba, która konto na FB ma, i to pod własnym nazwiskiem ;-)
                • kis-moho Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 16:46
                  > Do czasu - dokładnie żaden. Ale jeśli znajomy znajomego twojego znajomego zosta
                  > nie nakryty z jakimś podejrzanym ładunkiem gdzieś, to już może mieć znaczenie.
                  > A nie kontrolujesz przecież całej sieci twoich powiązań.
                  Ale jakie znaczenie? Ktos bedzie mnie chcial wsadzic do wiezienia? Watpie. Przesluchac? Mozliwe, ale to samo moze sie zdarzyc, kiedy twoj sasiad bedzie rozsiewac waglika na ogorkach. Sasiadow tez nie da sie kontrolowac.

                  > Albo przykład mniej wydumany. W Polsce w tej chwili mamy wolność, ale ja jeszcz
                  > e pamiętam czasy, kiedy tak nie było - a np. w siąsiedniej Białorusi jest całki
                  > em niezły totalitaryzm. W tym kontekście podawanie komuś - czyli w domyśle kied
                  > yś jakieś służby mogą z tego skorzystać -
                  > na tacy całej sieci twoich znajomych może już stanowić jakieś ryzyko, czy to dl
                  > a ciebie, czy dla znajomych właśnie. Nawet jeśli nie masz bezpośredniego powiąz
                  > ania z jakimś człowiekiem, to sam fakt, że macie 10 wspólnych znajomych na FB,
                  > może już dla kogoś stanowić jakąś wskazówkę.
                  Znowu - wskazowke do czego?

                  > Albo przykład całkiem realny, podobną historię gdzieś czytałam. Laska ma zwolni
                  > enie lekarskie z powodu depresji. Na FB ktoś wrzuca - nawet nie ona sama - zdję
                  > cie z imprezy, na którym ona jest uśmiechnięta i dobrze się bawi - i podpisuje
                  > to zdjęcie jej nazwiskiem. Widzi to, dajmy na to, pracodawca i kwestionuje zasa
                  > dność zwolnienia. Pomijając już kwestię, czy w depresji wolno się uśmiechnąć, m
                  > amy tu pomieszanie życia prywatnego z zawodowym, do którego nie powinno dojść.
                  A to juz jest niefajna historia.

                  > Pisze to wszystko osoba, która konto na FB ma, i to pod własnym nazwiskiem ;-)
                  Ja tak z ciekawosci pytam, nie zarzucam nadmiernej paranoi :o) Tylko slysze czesto ten argument, i nie bardzo wiem, w czym fb ma byc gorszy od wyciagow bankowych, wyszukiwarek i maili. Jakbym byla jakims politycznym ekstremista, to bym pewnie w ogole nie korzystala z internetu.
                • agafka88 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 16:56
                  akj77 napisała:

                  na tacy całej sieci twoich znajomych może już stanowić jakieś ryzyko, czy to dl
                  > a ciebie, czy dla znajomych właśnie. Nawet jeśli nie masz bezpośredniego powiąz
                  > ania z jakimś człowiekiem, to sam fakt, że macie 10 wspólnych znajomych na FB,
                  > może już dla kogoś stanowić jakąś wskazówkę.

                  Ale żeby FB znał sieć Twoich znajomych, wcale nie musisz się na fb rejestrować. Chyba trzeba się pogodzić, że tak czy siak w czyjejś bazie danych będziesz. Tak jak pisałaś, nie kontrolujesz swoich znajomych, dlatego też nic nie możesz zrobić, jeżeli sklep, w którym pytałaś się o dostępne rozmiary stanika wrzuci swoją listę kontaktów z maila na fb, żeby wyszukać potencjalnych klientów. Albo koleżanka sprzed kilku lat wrzuci książkę adresową z maila na fb, poszukując znajomych. Dlatego też gdy większość ludzi pierwszy raz loguje się na fb używając prawdziwego maila dostaje propozycje znajomych i to nie dwóch czy trzech, ale kilkunastu-kilkudziesięciu. Użycie fałszywego maila nic nie pomoże - i tak jesteśmy w bazie danych fb poprzez osoby, z którymi mailowo utrzymujemy kontakt, prawdopodobnie jeszcze pod prawdziwym nazwiskiem. Takie czasy :)
    • black_halo Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 31.05.11, 23:09
      Podpatrzylam siostre grajaca w farme i wsiaklam :d
    • abere8 Re: kto mnie przekona do założenia konta na fb? 03.06.11, 13:19
      Większość argumentów już padła, ale jeszcze dodam coś na temat tych reklam targetowanych według tego, co mam na FB. Reklamy były, są i będą, a ja osobiście wolę, jeśli mi się pokazują reklamy staników niż, dajmy na to, pieluch. Póki mnie nie zmuszają do kupowania tego, co "zalajkowałam" na FB, niech sobie zbierają te informacje o mnie.

      I nie bardzo rozumiem tego strachu przed ujawnieniem swojego zdjęcia w internecie podpisanego imieniem i nazwiskiem. Pracuję w firmie, która ma zdjęcia wszystkich pracowników na swojej stronie, podpisane i nawet z krótkim opisem doświadczenia, specjalizacji itp. No i co, nie pracowałybyście w takim miejscu?

      Na moim profilu na FB jest informacja o tym, gdzie studiowałam, gdzie mieszkam, kto jest moim mężem, a nawet, o zgrozo, moja data urodzenia! Te informacje są widoczne tylko dla moich znajomych (no i oczywiście dla wszelkich analityków baz danych, speców od reklam facebookowych itd.). Moich znajomych znam osobiście, unikam dodawania do znajomych osób raz widzianych gdzieś tam przelotnie.

      Mieszkam na końcu świata i miło jest mieć choć wirtualny kontakt z osobami, z którymi niekoniecznie chcę wymieniać co tydzień długie maile, ale jeśli akurat znajdziemy się w tej samej części globu, to się możemy umówić na kawę - dzięki temu, że możemy się skontaktować przez FB mimo kilkakrotnej zmiany adresu mailowego odkąd się ostatnio widzieliśmy. Nie jest tak, że wyobrażam sobie, że te wszystkie osoby to moi najbliżsi przyjaciele, ale większość z nich jest na tyle interesująca, że nie chcę, żeby nam się kontakt zupełnie urwał. I jeśli mi 20 osób składa życzenia urodzinowe na FB, to zdaję sobie sprawę, że to nie ich wyjątkowa pamięć o mnie, a jedynie facebookowy przypominacz :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka