Dodaj do ulubionych

chłopak i wspólne mieszkanie

19.06.11, 22:19
Dziewczyny, mam taki oto problem, a ponieważ wśród lobbystek są osoby o różnym stażu związkowym, to pomyślałam, że dobrze jest zasięgnąć języka jak sprawa wygląda u innych. A więc: za 3 miesiące zamieszkam z chłopakiem. Jesteśmy razem ponad 5 lat, ale nasze dotychczasowe bycie razem wyglądało tak, że widywaliśmy się 1-2 razy na tydzień, w wakacje czasem jakieś dłuższe wypady, że byliśmy non-stop razem przez tydzień-dwa i było w porządku. Teraz mamy zamieszkać razem i obawiam się, czy się nie zamienimy w taką niby-małżeńską parę (a mamy 22-23 lata), co to wszystko robi razem, wszędzie chodzi razem i w ogóle występuje wszędzie jako jedno. Ponadto, boję się, że jak będziemy spędzać razem tyle czasu, to cały romantyzm, pożądanie itp pójdzie w diabły, że sobie spowszedniejemy. Jak to u was wygląda? Co zrobić, żeby moje obawy się nie ziściły?
Obserwuj wątek
    • urkye Re: chłopak i wspólne mieszkanie 19.06.11, 22:32
      Powiem tylko tak: nie bój się na zapas:) Moim zdaniem wspólne mieszkanie jest o wiele fajniejsze niż osobne, a gadki o znikającym pożadaniu, robieniu wszystkiego razem itp. to jedna wielka bzdura:)
      Z resztą - znacie się już 5 lat, więc nic nie powinno Ciebie nagle zaskoczyć w zachowaniu faceta, a z tym są największe problemy;)
    • yaal Re: chłopak i wspólne mieszkanie 19.06.11, 22:34
      > [...] obawiam się, czy się nie zamienimy w taką niby-małżeńską parę (a mamy 22-23 lata), co to wszystko robi razem, wszędzie chodzi razem i w ogóle występuje wszędzie jako jedno.

      Jakieś własne zainteresowania chyba oboje macie? Własnych znajomych, na spotkania z którymi TŻ nie ciągniecie?

      Jeśli tak, to wystarczy to pielęgnować.

      Jeśli nie, czas najwyższy coś sobie zorganizować.
      • idziejoannaoch Re: chłopak i wspólne mieszkanie 19.06.11, 22:41
        hmm, no niby mamy i zainteresowania nie-wspólne i nie-wspólnych znajomych... może faktycznie trochę panikuję
        • yaal Re: chłopak i wspólne mieszkanie 19.06.11, 23:03
          Troszeczkę, owszem - ale masz pewne podstawy, w końcu to jest dość poważna zmiana.

          Nie wiem, jakie macie charaktery i warunki mieszkaniowe, ale dla mnie zawsze ważne jest zapewnienie sobie jakiegoś kąta, gdzie mogę pobyć sama - jeśli tego nie miałam, efekty bywały opłakane.
    • jul-kaa Re: chłopak i wspólne mieszkanie 19.06.11, 22:50
      Jest jeszcze szansa, ze spodoba Wam się robienie wszystkiego wspólnie, taka opcja również istnieje.
      Czasem jest tak, ze ludzie na początku zachłystują się tym, że mogą być ciągle razem, a potem powoli wracają do swojej "normalności" czyli pewnego oddzielenia spraw i czasu.
      • marciasek Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 00:22
        sa tez i tacy, którym po prostu odpowiada robienie wszystkiego wspólnie i już :)
        • bathilda Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 09:08
          marciasek napisała:

          > sa tez i tacy, którym po prostu odpowiada robienie wszystkiego wspólnie i już :
          > )

          O właśnie.
          • yaga7 Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 09:13
            Dokładnie :)

            Ja przykładowo sobie nie wyobrażam, żebym się z Lubym miała widywać przez parę lat 2 razy w tygodniu ;)

            Różni ludzie mają różne potrzeby, po prostu.
            • ko_kartka Re: chłopak i wspólne mieszkanie 22.06.11, 01:57
              I właśnie. Się człowiek może przywiązać i kazać podawać sobie gwoździe, chociażby.

              Ale pewna prywatna przestrzeń, choćby maluśka, jest potrzebna, nie przesadzajcie. Własne hobby, wykonywane w domu, chociażby.
    • besame.mucho Re: chłopak i wspólne mieszkanie 19.06.11, 22:58
      Nie stresuj się na zapas, bo stracisz całą przyjemność z szykowania się na wspólne mieszkanie :).
      To czy zamienicie się w parę, która wszystko robi razem, nie zależy od mieszkania tylko od Waszych charakterów - niektóre pary są takie i bez mieszkania razem, a inne mieszkając razem zachowuje dużo prywatnych obszarów - własnych znajomych, własnych zainteresowań, itd.
      Na pewno będzie trochę inaczej niż teraz, bo mieszkać z kimś to zawsze inaczej niż spotykać się dwa razy w tygodniu. Życzę, żeby u Was się okazało, że to strzał w dziesiątkę i fajnie Wam w jednym mieszkaniu!
      • idziejoannaoch Re: chłopak i wspólne mieszkanie 19.06.11, 23:08
        Dziękuję za pomoc i dobre słowa :) w sumie to dotychczas byliśmy raczej niezależni i samowystarczalni, może dlatego tak sceptycznie podchodzę do tego mieszkania
        • 100krotna Re: chłopak i wspólne mieszkanie 19.06.11, 23:21
          idziejoannaoch napisała:

          > Dziękuję za pomoc i dobre słowa :) w sumie to dotychczas byliśmy raczej niezależni i >samowystarczalni, może dlatego tak sceptycznie podchodzę do tego mieszkania

          To myślę, że dalej będziecie niezależni i samowystarczalni. Zapewnijcie dla każdego własny kącik, tak, żeby mieć chwilę i miejsce dla siebie.
          A mieszkanie razem i robienie niektórych rzeczy razem jest fajne i bardziej łączy niż dzieli ;)

          O dziwo, czasem może się wydawać, że mieszkając razem ma się mniej czasu dla siebie - bo nie gospodarujecie sobie godziny-dwóch-trzech-czterech na spotkanie, w czasie którego zajmujecie się tylko sobą nawzajem.
          Czasem będziecie zmęczeni i położycie się spać, czasem ktoś z was będzie mieć dużo rzeczy popołudniem do zrobienia, czasem przysiądziesz na forum a chłopak z książką, albo on będzie gotował i zmywał a Ty pooglądasz mecz... i spotkacie się tak naprawdę dopiero wieczorem w łóżku. Warto od początku zadbać o wspólne spędzanie czasu, żeby mieć tę godzinę naprawdę dla was ;)
          • jul-kaa Re: chłopak i wspólne mieszkanie 19.06.11, 23:38
            Przypomniała mi się moja przemiła znajoma. Z chłopakiem spotykała się od lat wielu, w końcu się pobrali i razem zamieszkali. Po miesiącu wspólnego życia napisała do mnie skarżąc się, że wcale nie jest tak fajnie, jak się spodziewała. Okazało się, że oczekiwała od męża przynajmniej jednej "poważnej" rozmowy dziennie. Poważnej, czyli dotyczącej spraw ważkich (literatura, książka, film, sprawy społeczne). Dobrze, że rozmowa toczyła się przez komunikator, bo ryknęłam zdrowym śmiechem :) Codziennie "poważna" rozmowa? Litości :)
    • bathilda Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 09:10
      dziejoannaoch napisała:

      > obawiam się, czy się nie zamienimy w taką niby-małżeńską parę (a mamy 22-23 lata)
      > , co to wszystko robi razem, wszędzie chodzi razem i w ogóle występuje wszędzie
      > jako jedno.

      A wyjaśnisz dlaczego się tego obawiasz? W sensie co by w tym było złego? To będzie łatwiej skomentować. Czy chodzi tylko o wiek? Bo my w tym wieku to już dawaliśmy na zapowiedzi i do głowy mi nie przyszło, ze to coś czego się trzeba obawiać ;).
      • idziejoannaoch Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 16:48
        bathilda napisała:

        > A wyjaśnisz dlaczego się tego obawiasz? W sensie co by w tym było złego? To będ
        > zie łatwiej skomentować. Czy chodzi tylko o wiek? Bo my w tym wieku to już dawa
        > liśmy na zapowiedzi i do głowy mi nie przyszło, ze to coś czego się trzeba obaw
        > iać ;).

        Może nie tyle chodzi o wiek, bo znam ludzi, którzy w tym wieku są już po ślubie, niektórzy już nawet mają dzieci. Chodzi o to, że ja się kompletnie nie czuję potrzeby kierowania mojego życia w tę stronę. Nie czuję się na tyle dorosła, żeby to wspólne mieszkanie było takim niby-małżeńskim wspólnym mieszkaniem, bardziej to sobie wyobrażam tak, że mój chłopak zastąpi moją dotychczasową współlokatorkę - koleżankę ze studiów. Wiem, że z nim nie będzie tak samo, ale jednak mam nadzieję, że nie skończy się tak, że będziemy się kłócić o pranie i gotowanie i robić awantury o wyjścia.
        Przede wszystkim boję się, że zaczniemy się sobą nudzić. Poza tym, boję się, że to będzie krok w kierunku bycia "żoną", a ja tego bardzo nie chcę, chcę być jak dotychczas w związku, który mi daje duży margines swobody, gdzie, tak jak dotychczas było, nikt nie wnika gdzie dokładnie byłam, z kim i co robiłam.
        To trochę inna sytuacja, jak ktoś chce brać ślub i się "ustatkować" w niedalekiej przyszłości. Ja jestem chyba obecnie na etapie, że jestem młoda i chcę się jeszcze wyhasać i mi się to należy jak psu buda i wszystko, co mogłoby to ograniczyć, jest moim wrogiem :p
        • jul-kaa Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 17:06
          Jeśli mam być szczera, to moim zdaniem masz kiepskie mniemanie o instytucji małżeństwa i generalnie o byciu żoną. W małżeństwie przecież nikt nie odbierze Ci automatycznie swobody, możliwości samostanowienia itd.
        • bathilda Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 17:23
          A widzisz, dobrze że spytałam. Ty się nie boisz wspólnego mieszkania. Ty się boisz, ze Twój chłopak uzna, że to, że się zgodziłaś na wspólne mieszkanie oznacza, że zgodziłaś się na to, zeby Wasz związek znacząco zmienił swój charakter i że to już de facto narzeczeństwo tylko bez pierścionka. A Tobie odpowiada ten etap znajomości na którym jesteście.

          No to chyba trzeba panu współlokatorowi tę drobną subtelność wyjaśnić. Najlepiej mówiąc wprost i otwartym tekstem bo w domyślaniu wielu mężczyzn nie jest szczególnie mocnych.
        • agafka88 Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 17:25

          > Może nie tyle chodzi o wiek, bo znam ludzi, którzy w tym wieku są już po ślubie
          > , niektórzy już nawet mają dzieci. Chodzi o to, że ja się kompletnie nie czuję
          > potrzeby kierowania mojego życia w tę stronę

          To jeżeli nie czujesz takiej potrzeby, to może po prostu poszukaj współlokatorki, a z chłopakiem zamieszkaj później, kiedy obydwoje będziecie gotowi. Czy klamka już zapadła?

          nę. Nie czuję się na tyle dorosła, że
          > by to wspólne mieszkanie było takim niby-małżeńskim wspólnym mieszkaniem, bardz
          > iej to sobie wyobrażam tak, że mój chłopak zastąpi moją dotychczasową współloka
          > torkę - koleżankę ze studiów. Wiem, że z nim nie będzie tak samo, ale jednak ma
          > m nadzieję, że nie skończy się tak, że będziemy się kłócić o pranie i gotowanie
          > i robić awantury o wyjścia.

          Przede wszystkim boję się, że zaczniemy się sobą nudzić. Poza tym, boję się, że
          > to będzie krok w kierunku bycia "żoną", a ja tego bardzo nie chcę, chcę być ja
          > k dotychczas w związku, który mi daje duży margines swobody, gdzie, tak jak dot
          > ychczas było, nikt nie wnika gdzie dokładnie byłam, z kim i co robiłam.

          I myślę, że to wszystko powinnaś powiedzieć właśnie chłopakowi, tak, żeby zrozumiał Twoje obawy i mógł się zachowywać tak, żeby wszystkiego nie popsuć. Myślę, że skoro tyle lat szanowaliście swoją przestrzeń i prywatność, to nagle nie zaczniecie się rozliczać z każdej minuty. Porozmawiaj z nim, może i on ma podobne obawy?

          Podział obowiązków też lepiej ustalić przed zamieszkaniem, tak, żeby nie było rozczarowań. Potem w trakcie mieszkania będziecie mogli ten podział modyfikować stosownie do Waszych możliwości czasowych.
          • idziejoannaoch Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 17:39
            Rozmawiałam z nim o tym, ale on mi w sumie nic konkretnego nie potrafi powiedzieć. Mówi, że nie wie, jak to będzie wyglądało jak razem zamieszkamy, że nie potrafi tego przewidzieć i że to dopiero w praniu wyjdzie. I że nie ma się czego teraz bać, bo teraz tak naprawdę o nic nie wiadomo.
            To mnie też trochę w tej sytuacji irytuje, że ja się nad tym zastanawiam, jak nam się będzie razem mieszkać, a on do tego podchodzi na zasadzie: jak zamieszkamy, to zobaczymy, teraz mam to w nosie
            • jul-kaa Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 18:13
              idziejoannaoch napisała:
              > To mnie też trochę w tej sytuacji irytuje, że ja się nad tym zastanawiam, jak n
              > am się będzie razem mieszkać, a on do tego podchodzi na zasadzie: jak zamieszka
              > my, to zobaczymy, teraz mam to w nosie

              Ale on poniekąd ma słuszność - możecie sobie gdybać, ale i tak wszystko wyjdzie dopiero w praniu :)
            • azymut17 Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 18:17
              dziejoannaoch napisała:

              > Rozmawiałam z nim o tym, ale on mi w sumie nic konkretnego nie potrafi powiedzi
              > eć. Mówi, że nie wie, jak to będzie wyglądało jak razem zamieszkamy, że nie pot
              > rafi tego przewidzieć i że to dopiero w praniu wyjdzie. I że nie ma się czego t
              > eraz bać, bo teraz tak naprawdę o nic nie wiadomo.

              Jego zachowanie jest takie... takie... męskie ;-)))
              Też mnie wkurzają (i wkurzały) takie teksty współmałżonka, jednak ułożyliśmy sobie wspólne życie całkiem nieźle, więc nie martw się na zapas.
              • kis-moho Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 20:27
                > Jego zachowanie jest takie... takie... męskie ;-)))

                E tam od razu meskie. Chlopak jest szczery, tylko sie cieszyc. Wrozka w koncu nie jest, nie wie, jak to bedzie. Moze zdarza mu sie chrapac i boi sie, ze go wyrzucisz z lozka. Albo lubi wstawac o 5 rano.
                Moglby ewentualnie dodac, ze ma duza nadzieje, ze wszystko sie idealnie ulozy. Od razu byloby milej :o)
                • zmijunia.lbn Re: chłopak i wspólne mieszkanie 21.06.11, 15:48
                  kis-moho napisała:

                  > > Jego zachowanie jest takie... takie... męskie ;-)))
                  >
                  > Moze zdarza mu sie chrapac i boi sie, ze go wy
                  > rzucisz z lozka.

                  Gdyby z tego powodu kobiety wyrzucały facetów z łóżka, to chyba w toku ewolucji wszystkie zostałyby lesbijkami. :D
                  • kis-moho Re: chłopak i wspólne mieszkanie 21.06.11, 15:51
                    > > Moze zdarza mu sie chrapac i boi sie, ze go wy
                    > > rzucisz z lozka.
                    >
                    > Gdyby z tego powodu kobiety wyrzucały facetów z łóżka, to chyba w toku ewolucji
                    > wszystkie zostałyby lesbijkami. :D

                    Znam pare ktora z tego powodu spi w osobnych pokojach. Nie mnie z tym dyskutowac, nie wiem, czy bym tak sama chciala, ale wygladaja na szczesliwych, i dzieci maja, wiec pewnie tak tez mozna :o)
                    • besame.mucho Re: chłopak i wspólne mieszkanie 21.06.11, 16:21
                      Ja miałam osobne sypialnie z każdym facetem, z którym mieszkałam. Na wyjazdach też upierałam się przy braniu dwupokojowych "apartamentów" albo dwóch jedynek. Słabo sypiam, jeśli ktoś chrapie albo się wierci to mam gwarantowane, że nie zmrużę takiej nocy oka. A jak jestem po kilku beznadziejnie przespanych nocach, to jestem przemęczona i mój charakter robi się naprawdę paskudny. Więc związki były zdrowsze i kłótni mniej przy osobnych sypialniach.
                      Temperatury związku to nie ostudza, w końcu sypialnie są do tego, żeby spać osobno, a nie po to, żeby w ogóle nie można było drugiej osoby w łóżku odwiedzić ;)
                      • marikooo OT: chrapanie 21.06.11, 21:34
                        W naszym łóżku to mnie się zdarza czasem chrapać, jak śpię na plecach, i na szczęście nie zostałam wyrzucona do drugiego pokoju :D
            • besame.mucho Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 20:33
              > To mnie też trochę w tej sytuacji irytuje, że ja się nad tym zastanawiam, jak n
              > am się będzie razem mieszkać, a on do tego podchodzi na zasadzie: jak zamieszka
              > my, to zobaczymy, teraz mam to w nosie

              Nie wkurzaj się na niego, to pewnie wcale nie znaczy "mam to w nosie". Ja też tak mam, że niby jak komuś zależy, to przed faktem mogę planować niektóre czynności, ale nie mam specjalnych uczuć z tym związanych i jak sama sobie coś załatwiam, bez innych osób, z których zdaniem wypada się liczyć, to mało co planuję i zazwyczaj właśnie patrzę jak będzie "w praniu".

              Takie rozmowy jak pewnie Ty z chłopakiem prowadzę czasem z moim bratem. Np. niedawno kupiłam mieszkanie, rozmawialiśmy tak:
              On: no i co, cieszysz się?
              Ja: nie wiem, będę wiedziała jak zamieszkam
              On: no ale to po co kupiłaś jak się nie cieszysz?
              Ja: no bo mi się podoba, wiem że chcę tam zamieszkać, mam pomysł jak je urządzić
              On: no ale to się cieszysz z niego czy nie?

              Albo:
              On: wiesz już kiedy chcesz jechać na działkę?
              Ja: nie wiem, skończyłam już zajęcia, pewnie jakoś w wakacje będę jeździć, ale nie wiem dokładnie kiedy
              On: no ale np. w przyszłym tygodniu będziesz jechać?
              Ja: nie wiem, jak mi przyjdzie do głowy, że chcę pojechać, to pojadę. A o co chodzi, chcesz tam pojechać z jakimiś znajomymi i mam ci powiedzieć wcześniej czy będzie wolny pokój więcej czy mniej? Bo jak tak, to jakoś zaplanuję i ci powiem
              On: nie, tak pytam po prostu
              Ja: no ale w takim razie co to za różnica, może pojadę a może zostanę w warszawie
              On: no ale to mi powiedz jak się namyślisz
              itd

              Po prostu różnica charakterów. Są osoby (np. Ty i mój brat :) ) które lubią coś dokładnie rozplanować wcześniej, a są osoby (np. ja i wygląda na to, że może też Twój chłopak), które wolą zobaczyć jak wszystko się samo w praniu ułoży. To ani nie jest tak, że Wy jesteście upierdliwcami, którzy chcą nas ograniczać, ani tak, że my jesteśmy przedstawicielami tumiwisizmu, którzy wypinają się na Wasze potrzeby :). To po prostu różny sposób postrzegania rzeczy i ogarniania ich.
              Na pewno jak pogadasz z chłopakiem, że to dla Ciebie ważne i że chciałabyś porozmawiać o różnych sprawach związanych z mieszkaniem razem zanim zamieszkacie, to zrozumie i coś sobie poustalacie!
              • kis-moho Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 20:49
                > On: wiesz już kiedy chcesz jechać na działkę?
                > Ja: nie wiem, skończyłam już zajęcia, pewnie jakoś w wakacje będę jeździć, ale nie wiem
                > dokładnie kiedy
                > On: no ale np. w przyszłym tygodniu będziesz jechać?
                > Ja: nie wiem, jak mi przyjdzie do głowy, że chcę pojechać, to pojadę. A o co chodzi, chcesz > tam pojechać z jakimiś znajomymi i mam ci powiedzieć wcześniej czy będzie wolny pokój
                > więcej czy mniej? Bo jak tak, to jakoś zaplanuję i ci powiem
                > On: nie, tak pytam po prostu
                > Ja: no ale w takim razie co to za różnica, może pojadę a może zostanę w warszawie
                > On: no ale to mi powiedz jak się namyślisz

                Mam to w rodzinie. Nie wiem, co mnie jeszcze powstrzymuje przed morderstwem ze szczegolnym okrucienstwem :o) Ale milo uslyszec, ze nie tylko u mnie tak jest.
          • idziejoannaoch Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 17:42
            agafka88 napisała:


            > To jeżeli nie czujesz takiej potrzeby, to może po prostu poszukaj współlokatork
            > i, a z chłopakiem zamieszkaj później, kiedy obydwoje będziecie gotowi. Czy klam
            > ka już zapadła?
            >
            Klamka nie zapadła, ale jeśli zdecydowałabym się zamieszkać z kimś innym, to musiałaby to być obca osoba, bo wszyscy znajomi już mają gdzie mieszkać. Mając do wyboru chłopaka i obcą osobę, jednak wolę chłopaka :)
    • aankaa Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 10:34
      może nie kubeł, ale szklaneczka zimnej wody ;)
      Macie po 23 lata, 5 razem - w sumie to takie (przepraszam za określenie) dziecięce zauroczenie. Tym bardziej, że spotykaliście się 1-2 razy w tygodniu. Wakacje to nie wspólne zamieszkanie. Tu może się okazać, że każde z Was ma denerwujące (drugą stronę) nawyki, przyzwyczajenia czy jak to nazwać. Ważne, żeby ustalić jakieś zasady. Pewnie będą na bieżąco weryfikowane.
      • kocio-kocio Re: chłopak i wspólne mieszkanie 20.06.11, 12:09
        Ja się podpisuję.
        Ja mojego pierwszego męża znałam przed ślubem 7 lat, ale nie mieszkaliśmy razem, bo nie mieliśmy jak (na wynajęcie nas nie było stać, u rodziców bez ślubu nie szło, ja dostałam mieszkanie po jednej z ciotek, ale pozostałe jasno zastrzegły, że możemy w nim zamieszkać dopiero po ślubie kościelnym).
        Teoretycznie (i jak ktoś wcześniej napisał) nic już mnie nie powinno zaskoczyć: spędzaliśmy razem mnóstwo czasu, bo widywaliśmy się codziennie, latem jeździliśmy co weekend gdzieś, i na 2-3 tygodnie na prawdziwe wakacje.
        Jak przyszło co do czego okazało się, że nie jesteśmy w stanie razem mieszkać, bo mamy zupełnie, ale to ZUPEŁNIE inne wyobrażenie, jak powinna wyglądać codzienność.
        Ja chciałam partnerstwa i równości w podziale obowiązków i pewnego marginesu wolności-prywatności, najogólniej mówiąc.
        On w ramach podziału obowiązków zgodził się prasować SWOJE koszule, a samotne wyjścia z własnymi znajomymi przysługiwały tylko jemu. O moje robił mi karczemne awantury dowodząc, że to dowód, że go nie kocham wystarczająco i takie tam. Jeśli ja mu nie podałam, potrafił nic nie jeść cały dzień, jak brał sobie kubek z szafki, to jej nie zamykał i takie tam pierdy drobne. Mama na to pozwalała, więc nie widział powodu, żeby miał się zmienić dla mnie.
        Po miesiącu miałam nadzieję, że się dotrzemy. Po pół roku miałam depresję. Po półtora się zakochałam i kazałam mu się wynosić.

        No ale: nie ma innego sposoby, żeby sprawdzić, czy możecie żyć razem czy nie, jak zamieszkanie ze sobą na stałe.

        Z drugim mężem mi się sprawdziło i nie jesteśmy "starym małżeństwem", bo mamy osobne pasje i znajomych. Chociaż mnóstwo czasu spędzamy razem, ale ze wspólnego wyboru, albo z lenistwa (jak jest małe dziecko to się po prostu czasem nie chce ruszać z kanapy, kiedy ono wreszcie zaśnie).
    • teresa104 Zupełnie zrozumiałe obiekcje 21.06.11, 16:47
      Ja też zawsze bałam się utraty autonomii. Najbardziej lubiłam mieszkać sama, nadal fantazjuję na ten temat. Warto jednak spróbować, bo choć traci się nieco własnych swobód, zyskuje się wiele, rośnie bliskość, zażyłość, nie bez znaczenia jest także to, że zwyczajnie łatwiej się zmagać z prozą życia.

      Nie zgadzam się z przedstawioną wizją pary niby małżeńskiej, to tak nie wygląda w praktyce. Wy tylko macie ze sobą zamieszkać, nie zrosnąć się.

      Spowszednienie nie jest złe. Możecie się przecież znienawidzić;)
      • ko_kartka Re: Zupełnie zrozumiałe obiekcje 22.06.11, 02:03
        eresa104 napisała:

        > Ja też zawsze bałam się utraty autonomii. Najbardziej lubiłam mieszkać sama, na
        > dal fantazjuję na ten temat.

        Kocham Cię, Tereso. Myślałam, że jestem skrzywiona, że ja też fantazjuję o samotnym mieszkaniu! (słomiana wdowa od czasu do czasu nie wyczerpuje znamion moich fantazji, niestety).
    • zawsze_zielona Re: chłopak i wspólne mieszkanie 21.06.11, 17:02
      Jesli do tej pory radzicie sobie jako dwa odrebne byty, to chyba nie ma duzego ryzyka, ze nagle staniecie sie jednym. Pielegnuj swoje znajomosci, spotykajcie sie nie tylko ze wspolnymi znajomymi ale tez kazde ze swoimi.
      Moja rada: mieszkanie nie moze byc za male. Postarajcie sie tak je urzadzic, by kazde mialo wlasny kat, gdzie moze byc po prostu samo.
      A tak poza tym, to mieszkanie razem jest super, duzo nowego sie o sobie dowiecie i wasz zwiazek tez na tym zyska.
    • k_linka Re: chłopak i wspólne mieszkanie 22.06.11, 10:59
      Zupelnie, zupelnie Cie nie rozumeim. Jestescie razem juz dosc dlugo, wnioskuje wiec ze nie jest to przelotna znajomosc, "kolega do kina" czy fucking buddy? Kiedys ostatecznie chcialabys przejsc do nastepnego etapu zwiazku czyli wspolnego mieszkania? Czy tez traktujesz go jako chlopaka do chodzenia ale jak sie wyszalejesz to meza poszukasz gdzie indziej?

      Stan calkowitego zespolenia malzenskiego wynika z charakterow wspolmalzonkow i wypracowanych wspolnie zasad wspolzycia. Nie jest to cos nieuniknionego i zwiazanego ze stazem malzenskim - na pewno znasz pary ktore od pierwszej randki staja sie nierozlaczne? Czy sa jakies przeslanki swiadczace o tym ze Twoj chlopak nalezy do frakcji "nigdzie Cie beze mnie nie puszcze"?

      I chyba nie da sie ustalic z gory, bo co z tego ze chlopak zapewni Cie ze nie bedzie stawal na drodze Twoim codzeinnym wyjsciom, skoro moze okazac sie ze czuje sie np odrzucony albo wyjdzie na jaw, ze jest chorobliwie zazdrosny? Ale zeby sie o tym przekonac nie ma innego sposobu tylko przetestowac. I chyba - jesli myslisz o wspolnej przyszlosci oczywiscie - lepiej prezkonac sie o tym teraz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka