22.09.08, 13:14
chcialam podzielic sie z Wami pewnym watkiem i prosic o wyrazenie
opini na ten temat-
mojego obecnego chlopaka poznalam na poczatku marca, dwa miesiace
pozniej wyjechalam do Anglii na chwile gdzie przespalam sie z innym
facetem.
osobiscie nie czuje, zebym Go zdradzila, poniewaz dopiero cp sie
poznalismy i cos sie zaczynalo, nie mozna bylo powiedziec ze
jestesmy juz para. jestem przekonana, ze wdl. Niego jest to zdrada i
jesli bym sie do niej przyznala (wbrew swojej opinii) nasz zwiazek
(ktory trwa juz pol roku) by sie ropadl. Bardzo sie teraz kochamy i
wiem, ze koniec bylby straszny a tak naprawde zadne z nas tego nie
chce! nie wiem co mam zrobic bo mam ostatnio straszne wyzuty
symienia a pytania z jego strony "czy to tam zrobilam" padaja
wielokrotnie.
Prosze powiedzcie co myslicie, czy faktycznie Go zdradzilam, czy
takie strwierdzenie to za duzo powiedziane...
lola.
Obserwuj wątek
    • guciu75 Re: lola 22.09.08, 20:40
      Po czymś takim nie chciałbym cię już znać . Jesteś po prostu ....
    • 444a Re: lola 23.09.08, 13:36
      Cóż, zależy czy naprawdę tylko "znaliście się" przed wyjazdem, czy jednak coś
      już między wami było.
      • vidmo76 Re: lola 24.09.08, 06:37
        Oj od razu zdrada,chwilka zapomnienia i tyle.
        Takie że czy pojawiają się w małżeństwach, a co dopiero u was!
        Nikt nie jest niczyją własnością,a facet zawsze będzie gdzieś tam cię
        podejrzewać my tak już mamy,choć ty nawet i zakonnicą była!!
        Nic mu nie mów zaszkodzisz sobie,a jemu to nic nie pomorze.
        Ciekaw jestem z iloma on spał jak Cię nie było,jakoś nie wierzę że z żadną ale
        oczywiście Ci o tym nie powie!!!
        A Ty go oczywiście nie podejrzewasz!!!
        Naj leprzą obroną jest atak.
        Czas spowoduję spowoduje swoje.

        • 444a Re: lola 24.09.08, 06:57
          > Oj od razu zdrada,chwilka zapomnienia i tyle.

          Uaa.. dobry argument dla każdego kto zdradza.

          > Nikt nie jest niczyją własnością,a facet zawsze będzie gdzieś tam cię
          > podejrzewać my tak już mamy,choć ty nawet i zakonnicą była!!

          coś mi się wyraźnie widzi, że przypisujesz facetom co masz na mysli:

          > Ciekaw jestem z iloma on spał jak Cię nie było,jakoś nie wierzę że z żadną ale
          > oczywiście Ci o tym nie powie!!!
          • druga_lola Re: lola 24.09.08, 10:23
            najgorzsze w czyms takim jest to co teraz ma sie w glowie- wdl mnie
            nie zrobila nic zlego, wdl niego go zdradzila, ona sama zaczyna w to
            wierzyc mimo ze tak w cale nie mysli!
            narzucanie swojej opinii, proba wmowienia czegos, chec posiadania
            racji wszedzie i zawsze... jakim kosztem ja sie pytam???

            /inna kwestia jest- gdyby sie przyznala do "zdrady" on by ja
            zostawil, a ponoc bardzo kocha?/

            odp- kosztem Miłości.
            • vidmo76 Re: lola 24.09.08, 11:00
              Tak właściwie to odnoszę wrażenie że, Ty zakochałaś się tak na prawdę w nim
              dopiero po powrocie z stamtąd!
              I nie myśl za dużo o tym o ewidentnie ci szkodzi!

              > inna kwestia jest- gdyby sie przyznała do "zdrady"
              > on by ja zostawił, a ponoć bardzo kocha?
              Może by nie zostawił,ale przy każdej kłótni prawdopodobnie by wypominał
              Facet lubi przewodzić,zdobywać,jemu wszystko wolno w jego mniemaniu
              wam kobietom nie!!
              Jego ego rośnie gdy ma świadomość jak wiele was posiadł.


            • 444a Re: lola 24.09.08, 13:08
              ona sama zaczyna w to
              > wierzyc mimo ze tak w cale nie mysli!

              Zaraz, albo byli w związku i była to zdrada, albo nie byli w związku i zdrady
              nie było.

              > narzucanie swojej opinii, proba wmowienia czegos, chec posiadania
              > racji wszedzie i zawsze... jakim kosztem ja sie pytam???

              A to a propos czego? Czy przypadkiem nie chcesz narzucić swojej wizji?

              Skoro skok w bok nie jest zdradą to rozumiem, że dajesz prawo facetom na nie.
              • vidmo76 Re: lola 24.09.08, 14:50
                Dla mnie to tam żadnego związku nie było co najwyżej jakiś zalążek.
                Potem przerodziło się to w związek,a teraz dziewczyna czuje sie winna.
                A facetowi nie można takich rzeczy mówić,bo i po co!
                Chłopaczek się pogubi i będzie czuł się jako ten gorszy.

                > Skoro skok w bok nie jest zdradą to rozumiem, że dajesz prawo facetom na nie.
                Tylko tego za bardzo nie rozumiem,nie wiem co masz konkretnie na myśli??

                • 444a Re: lola 24.09.08, 19:52
                  > > Skoro skok w bok nie jest zdradą to rozumiem, że dajesz prawo facetom na
                  > nie.
                  > Tylko tego za bardzo nie rozumiem,nie wiem co masz konkretnie na myśli??

                  To:

                  > Oj od razu zdrada,chwilka zapomnienia i tyle.

                  A lepiej powiedzieć prawdę. Prawda może i zaboleć, ale oczyszcza sytuację.
                  W końcu skoro naprawdę nie byli w związku, to może dać się to rozwiązać łatwo.
    • zakletawmarmur Re: lola 24.09.08, 12:36
      Jesteście ze sobą pół roku. To niewiele. Powiedzmy sobie szczerze
      jeszcze całe życie przed wami i pewnie nie spędzicie go razem...
      Pół roku to szczególny czas w związku, ludzie nie widzą poza sobą
      świata, emocje sięgają zenitu.
      Jeśli facet jest młody i wrażliwy to mówiąc prawdę złamiesz mu
      serce. Może mieć to wpływ nie tylko na wasz związek, ale na kilka
      następnych. Poczytaj posty niektórych panów, co się tutaj udzielają.
      Zobaczysz co może spowodować zawód miłosny...

      Mam wrażenie, że chcesz uwolnić sie od poczucia winy, które jednak
      masz... Gdyby go nie było, to twój partner dawno by poznał prawdę
      lub wiedziałabyś na pewno, że nie powinnaś mu o tym mówić.
      Jeśli powiesz pozbędziesz się poczucia winy, poczujesz się lepiej.
      Jednak kosztem samopoczucia twojego chłopaka.

      Skoro romans jest już zakończony i nie ma zadnego wpływu na Twoje
      życie (poza wyrzutami sumienia) to po co mówić? I nie ma sensu
      zastanawiać się czy była to zdrada czy nie. Jeśli wiesz, że twój
      facet będzie cierpiał to co za różnica? Lepiej skończyć temat i nie
      wracać do niego!
      • 444a Re: lola 24.09.08, 20:04

        > Skoro romans jest już zakończony i nie ma zadnego wpływu na Twoje
        > życie (poza wyrzutami sumienia) to po co mówić?

        Żeby pozbyć się poczucia winy.

        Jeśli wiesz, że twój
        > facet będzie cierpiał to co za różnica? Lepiej skończyć temat i nie
        > wracać do niego!

        Czyli w efekcie trzymać poczucie winy (nie można sie go pozbyć przez zwykłe
        tłumaczenie). Nie sądzę, żeby to poczucie cementowało związek, w efekcie i tak
        mogą oboje cierpieć.

        A facet wcale nie musi być drugim Petereczkiem. Może zrozumie jak dziewczyna
        widziała tę sytuację. Nawet jeśli się rozstaną to przynajmniej w szczerości.
        • ftysia Re: lola 24.09.08, 20:30
          Nie mów mu,po co!Jesteście szczęśliwi i nie psuj tego.To co się stało to już
          przeszłość,ważne jest to byś tego nie zrobiła ponownie.
          • 444a Re: lola 24.09.08, 23:38
            To co się stało to już
            > przeszłość,ważne jest to byś tego nie zrobiła ponownie.

            Potrafisz skasować niewygodne wspomnienia?
        • zakletawmarmur Re: lola 25.09.08, 18:54
          > > Skoro romans jest już zakończony i nie ma zadnego wpływu na Twoje
          > > życie (poza wyrzutami sumienia) to po co mówić?
          >
          > Żeby pozbyć się poczucia winy.

          Niektórym podobno spowiedź pomaga:-)

          > A facet wcale nie musi być drugim Petereczkiem. Może zrozumie jak
          dziewczyna
          > widziała tę sytuację. Nawet, jeśli się rozstaną to przynajmniej w
          szczerości.

          Mężczyźni uwielbiają szczerość...
          Przypomina mi się pewna historia.

          Facet opowiedział swojej dziewczynie że fantazjuje o seksie w
          restauracji pełnej ludzi. W jego wizji dziewczyna wchodziła do
          środka opasana jedynie skromnym fartuszkiem:-) Później zaczął się
          dopytywać o jej fantazje erotyczne. Pewnie chciał usłyszeć że marzy
          o seksie w trójkącie znamiętną blondyną:-) Dziewczyna długo się
          broniła... Aż w końcu kiedy już czuła że nie da jej spokoju
          powiedziała:
          - No dobra, fantazjuje o seksie z twoim najlepszym przyjacielem...

          Zakończenia nie napiszę, bo nie związane z tematem. Ale
          podsumowując. Do szczerości też trzeba DOROSNĄĆ. Dla mnie facet,
          który zaborczo wypytuje swoją dziewczynę o taką pierdołę to jeszcze
          dzieciak. Zresztą wierność jest kwestią ustaleń związku. Nie
          oczekiwałabym od mężczyzny, z którym się spotykam wierności doputy,
          dopóki nie ustalilibyśmy jej szczegółów. Uważam, że każdy ma prawo
          do posiadania własnego intymnego świata. Dlatego nie oczekiwałabym
          też dokladnej spowiedzi z tego co było przede mną (czyli do momentu
          ustalenia zasad). Chociażby z tego powodu, że nie wszystkie
          wspomnienia są szczęśliwe lub godne wspominania. Nie chciałabym żeby
          partner mówił mi coś czego się wstydzi lub wspominał chwile
          słabości. Chyba że czułby taką potrzebę. Ale wyciąganie z drugiego
          człowieka na siłę takich informacji jest sadyzmem...

          Jak znam życie to facet, po usłyszeniu prawdy, najpierw się obrazi,
          później łaskawie wybaczy ale będzie do tego wracał i wykorzystywał
          jako argument w każdej kłótni. Dodatkowo stanie się zazdrosny i
          przestanie szanować swoją dziewczynę. Generalnie on zrazi się do
          kobiet, a ona do mężczyzn...

          Lub od razu ze sobą zerwą i facet stworzy taką stronkę jak ktoś
          niedawno zalinkował:-)
          • 444a Re: lola 25.09.08, 20:30
            Do szczerości też trzeba DOROSNĄĆ. Dla mnie facet,
            > który zaborczo wypytuje swoją dziewczynę o taką pierdołę to jeszcze
            > dzieciak.

            Czy rozumienie znaczenia wierności nie jest oznaką dojrzałości?
            A lekceważenie wierności nie jest oznaką niedojrzałości?

            nie wszystkie
            > wspomnienia są szczęśliwe lub godne wspominania. N

            Nie wszystkie, tylko te, które oddziaływają na nasze OBECNE życie.

            Akurat fantazja z kolegą jest tylko fantazją, nie zdradą, facet sam sobie winien.

            > Jak znam życie to facet, po usłyszeniu prawdy, najpierw się obrazi,

            Jak znam życie, dziewczyna z poczucia winy pójdzie do łóżka z kolejnym (żeby
            pokazać, że liczy się tylko TEN JEDEN), potem oznajmi MU to z płaczem i
            współczuciem dla zdradzonego...
            • zakletawmarmur Re: lola 25.09.08, 21:22
              > Czy rozumienie znaczenia wierności nie jest oznaką dojrzałości?
              > A lekceważenie wierności nie jest oznaką niedojrzałości?

              Nie rozumiem dokładnie o co Ci chodzi i jak to się ma do tematu?
              Jeśli mógłbyś rozwinąć myśl to odniosę się do tego co napisałeś.


              > Jak znam życie, dziewczyna z poczucia winy pójdzie do łóżka z
              kolejnym (żeby
              > pokazać, że liczy się tylko TEN JEDEN), potem oznajmi MU to z
              płaczem i
              > współczuciem dla zdradzonego...

              Trudno mi sobie wyobrazić takie zakończenie tej historii:-)
              • 444a Re: lola 26.09.08, 23:40
                > > Czy rozumienie znaczenia wierności nie jest oznaką dojrzałości?
                > > A lekceważenie wierności nie jest oznaką niedojrzałości?
                >
                > Nie rozumiem dokładnie o co Ci chodzi i jak to się ma do tematu?
                > Jeśli mógłbyś rozwinąć myśl to odniosę się do tego co napisałeś.

                Nie musisz się odnosić to było retorycznie.
                Generalnie chodzi o to, że podejście per "wot skok w bok, no i co z tego?" jest
                podejściem niedojrzałym lub lekceważącym.
                • zakletawmarmur Re: lola 27.09.08, 00:48
                  Tylko, że według mojej definicji zdrady, "skoku w bok" nie było.
                  Więc nie widzę sensu w rozważaniu kwestii dojrzałości dziewczyny.
                  Zresztą, co za różnica. Niedojrzałość dziewczyny nie oznacza
                  dojrzałości jej chłopaka, prawda?

                  Swoją drogą nie rozumiem tej wszędobylskiej obsesji na punkcie
                  wierności...
                  • 444a Re: lola 27.09.08, 12:42
                    Ja bym powiedział, że te co wiecznie narzekają na to, że trafiają na
                    niedojrzałych facetów, same nie chcą dostrzec własnej niedojrzałości. Związki
                    tworzą się jak naczynia połączone. Ale to odrębny temat.
                    • zakletawmarmur Re: lola 28.09.08, 14:47
                      > Ja bym powiedział, że te co wiecznie narzekają na to, że trafiają
                      na
                      > niedojrzałych facetów, same nie chcą dostrzec własnej
                      niedojrzałości. Związki
                      > tworzą się jak naczynia połączone. Ale to odrębny temat.

                      Z tym się zgadzam. Szczerze mówiąc, gdyby taka sytuacja spotkała
                      kobietę dojrzałą to na luzie powiedziałaby prawdę. I zrobiłaby to z
                      taką dozą pewności siebie, że temat raz na zawsze zostałby
                      zakończony...

                      Tylko, że nie możesz oczekiwać od młodziutkiej dziewczyny, że będzie
                      myślała jak 30-latka:-) Nie przeskoczysz tych lat zdobywania
                      doświadczenia, pewności siebie i dystansu do życia. Tak samo musisz
                      traktować jej faceta. I to właśnie było głównym argumentem, żeby
                      prawdę zachować dla siebie:-)

    • kofeinowa Re: lola 24.09.08, 21:34
      myślę, że nie byłaś w nim zakochana przed wyjazdem z polski. skoro nie byliście
      w związku, to nie miałaś wobec niego zobowiązań. gdyby on spotkał wtedy inną
      dziewczynę i zakochał się, to pewnie też nie myślałby o tobie.
      nie byliście razem= nie ma zdrady

      "Skoro romans jest już zakończony i nie ma zadnego wpływu na Twoje
      życie (poza wyrzutami sumienia) to po co mówić? "

      dokładnie. jeśli on zamęcza cię dociekliwymi pytaniami, sama zaczynasz czuć się
      winna. daj sobie spokój.
      jeśli mu powiesz to nigdy tego nie cofniesz i albo ze sobą zerwiecie, albo
      ZAWSZE będzie odo ciebie wracać podczas kłótni.

      nic dobrego z tego nie wyniknie
    • komodo.kr Re: lola 25.09.08, 15:07
      to wciąga wiec uważaj :)
    • dobranoc_123 Re: lola 25.09.08, 15:53
      Wszystko co fałszywe szybko się kończy... była to zdrada a najgorsze
      że zakłamana, jestem raczej silnym facetem... ale po przeczytaniu
      tego nogi mi sie ugiely... Ja osobiscie nie chcialbym miec nic do
      czynienia z taka oszustka... bo zdrata to zdrata - ale szczerosc w
      zwiazku to podstawa,prawda? :-)


      • druga_lola Re: lola 25.09.08, 16:26
        chcialam wszystkim podziekowac za wypowiedzi, skonczylo sie wlasnie
        tak jak widac wyzej- KONIEC...
        na nic tłumaczenia- bo i jakie? na nic zaprzeczanie- już było,
        wyszło gorzej niż mogło.

        NIGDY nie wierzyłam, że to przebaczysz dlatego bałam sie powiedzieć,
        tylko dlatego... Bo kocham Cię ponad wszystko, nic tego nie zmieni.
        NIC. Jak powiem, że ja bym wybaczyła- bo wiele razy nad tym myślałam
        to i tak nic nie da bo nie uwierzysz... ale wybaczyłabym, bolałoby
        strasznie, ale chociażbym spróbowała.
    • bubu12345 Re: lola 26.09.08, 23:03
      Na poczatek zapytam czy osoba ktora chciala sie podzielic z Nami
      swoim przezyciami jest w pelni normalna??
      czytajac te marne usprawiedliwienia smej siebie,zrobilo mi sie
      niedobrze:)
      mam wrazenie iz jestes niedorozwinieta emocjonalnie:)co jest zapewne
      faktem:)
      o kim myslalas zdradzajac chlopaka??
      jestes hipokrytka:)
      zalllllllllllllllllll mi Ciebie:)
      • zakletawmarmur Re: lola 27.09.08, 01:40
        >czytajac te marne usprawiedliwienia smej siebie,zrobilo mi sie
        > niedobrze:)

        Dlatego osoby wrażliwe nie powinny czytać forum:-) Może to grozić
        problemami żołądkowymi...

        > o kim myslalas zdradzajac chlopaka??

        Co za perwersja... Szczegółów się zachciało?
        • pqwitch Re: lola 27.09.08, 16:47
          myślę, że perwersja pomylila ci się z próbą zmuszenia coco_mani do refleksji nad
          jej żałosnym zachowaniem:)
          • zakletawmarmur Re: lola 28.09.08, 14:50
            A może bubu12345 szuka natchnienia?
            • pqwitch Re: lola 28.09.08, 22:18
              natchnienia?? gdzie?? w tym żalosnym poscie coco_mani??:)
    • pqwitch Re: lola 27.09.08, 15:23
      szczerze mnie rozbawilas:D
      a gdzie tu konsekwencja?? te dwa mce przed wyjazdem niuc nie
      znaczyly a do stazu zwiazku je wlaczasz;>??
      wg mnie usprawiedliwiasz sama siebie i na sile chcesz sie wybielić
      tzn ze wg Ciebie mozna zaczynać coś z kimś ale jako, że jeszcze nie
      ma to konklretnych kształtów to mozna mieć każdego innego bo okazja
      sie trafia;>?? wiesz jak to sie nazywa?? mysle, że wiesz...
      jestem przekonana ze jesli on by Ci to zrobił uważalabyś sie za
      ofiarę w calej tej sytuacji i inaczej byś na nią patrzyła!!
      dekadencki i promiskuityczny styl zycia doprowadzil Cię do takich
      rozważan?? ja mysle ze prawidlowo czujesz sie winna a na forum tylko
      szukasz usprawiedliwienia dla swoich zachowań!! skoro jesteście ze
      soba pól roku a nie jest to dlugi staz i chcecie byc dalej razem to
      ja nie widze przyszlosci z twoim luźnym podejsciem bo od początku
      zaczynasz budować coś na klamstwie:) gratuluje!! dla mnie jesteś
      tylko zyciowym abnegatem i naginasz rzeczywistośc do swoich ram a
      niestety nie zawsze da się żyć w mysl Nitschego mowiacwego ze kazdy
      ma moralnosc taka jaka mu do zycia potrzebna... poza tym historia
      lubi zataczac kolo:) więc szczescia zycze przyszlosc
      • druga_lola taaa 29.09.08, 12:14
        odbieram wrazenie ze to Ty jestes nienormalna lub nie do konca wiesz
        co piszesz....
        od niczego sie nie wymiguje, zdaje sobie swietnie sprawe z tego co
        zrobilam (nazwij to jak Ci sie zywnie podoba), nie interesuje mnie
        twoje podejscie do tej sytuacji- bo ewidentnie chyba Ciebie ktos
        kiedys zrobil na lewo, nie potrafisz napisac posta normalnie, tylko
        od razu sie rzucasz, jakbym conajmniej Tobie krzywde zrobila.
        wykuzuj troche bo Ci zylka peknie, drazni Cie temat- to sie nie
        wypowadaj.
        bless.
        • druga_lola Re: taaa 29.09.08, 12:19
          smiem twierdzic rowniez, ze nie spotkalas nigdy w swoim zyciu kogos
          tak Wyjatkowego, co mnie sie wlasnie przytrafilo. I mimo, ze dalam
          plamy na caaaalej lini, to jestem wielka szczesciara bo: bedzieMY
          walczyc, bedzieMY probowac isc do przodu, bedzieMY probowac
          odbudowac ta czastke ktora skutecznie zniszczylam.
          w tym temacie tyle.
          pozdrawiam :)
          • druga_lola Re: taaa 29.09.08, 12:25
            a konsekwencje są.. nawet nie wiesz jak duze.
        • pqwitch Re: taaa 30.09.08, 00:35
          poki co to ja widze ze twoja zylka pulsuje... a skoro piszesz na
          forum to musisz liczyc sie z kazdą opinią nawet tą, która jest ci
          nie na ręke.... inaczej tylko potwierdzasz moja teorie ze szukasz tu
          usprawiedliwienia
          pozdrawiam
          • druga_lola Re: taaa 30.09.08, 12:38
            z całym szacunkiem ale lepiej wiem czego szukam... :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka