Dodaj do ulubionych

Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu???

29.06.11, 02:56
Jestem załamana. Dostałam właśnie anonim od sąsiadów, którzy piszą, że "znęcam się nad psem" bo "często całymi godzinami i do późnych godzin nocnych" jest sam w domu i w tym czasie "szczeka, wyje i płacze". Grożą mi zgłoszeniem na policję, do straży miejskiej i do wynajmującego. To ostatnie mogłoby się skończyć tym, że wynajmujący cofnie zgodę na trzymanie psa w domu lub też wypowie mi umowę.

Jestem załamana, bo oczywiście list jest na maksa niesprawiedliwy i sąsiedzi (jak mniemam z bloku naprzeciwko) nie mają pojęcia o całej sytuacji. Nie wiedza, że Lisio płacze nawet jak jestem pod prysznicem, a on siedzi pod drzwiami prysznica. Nie wiedzą, że nie mogę iść do łazienki, żeby nie płakał. Nie wiedzą, że wielokrotnie zastanawiam się, zanim wyjdę z domu bez niego, czy to jest konieczne i czy na pewno nie mogę go wziąć ze sobą. Nie wiedzą, że stawiam wszystko na głowie, żeby być z nim i dla niego 24h na dobę. Nie wiedzą, że jest psem który spędził 3 lata w schronisku i chce teraz tylko miłości i swojej pani u boku. I nie wiedzą, jak długo walczył, a raczje jak długo walczyła marisella, żeby znaleźć dla niego i jego brata dom.
Lisio zostaje w domu sam na nie więcej niż 2-3 godziny dziennie, ale to się naprawdę rzadko zdarza. Przez większość dni nie wychodzę bez niego wcale, lub wychodzę tylko na pocztę czy do sklepu, to mi nie zajmuje nawet godziny. Wieczorami prawie zawsze jestem w domu. Dziś wyszłam na 1,5 godziny, poprzedni raz był ok. 3 tygodnie temu!
Od początku był problem jego zostawania samego. Wcześniej nie było problemu bo był z bratem, ale odkąd jest zupełnie sam, jest to problem. Próbowałam go tego oduczyć, ale nie mam wystarczającej wiedzy na ten temat. Nie stać mnie na trenera czy trenerkę. :(

Ale teraz zostałam postawiona pod ścianą. I muszę natychmiast zawalczyć o to, żeby Lisio przestał się bać. Jutro rano mam wizytę u lekarza, którą prawdopodobnie odwołam, żeby na jakiś czas był spokój. Poza tym będę zamykać okna, żeby Lisia nie słyszeli (swoją drogą, to w mojej częstotliwości wychodzenia niewiele się zmieniło, tylko cały czas są otwarte okna, więc raczej to jest przyczyna, że napisali teraz list, że "coraz częściej się zdarza", pewnie to częściej słyszą).

Nigdy bym nie skrzywdziła Lisia i nigdy nie chciałam dla niego niczego złego. Mam świadomość, że cierpi, kiedy mnie nie ma. Ale uznałam, że z dostępnymi mi możliwościami w tej chwili nie mogę tego zmienić. Może za szybko się poddałam?

Jestem od wielu lat wegetarianką, zawsze kochałam zwierzęta, w końcu dlatego wzięłam Lisia od mariselli. I teraz to?...

Czuję się tak strasznie niesprawiedliwie potraktowana. I w dodatku muszę natychmiast coś zrobić, bo boję się konsekwencji nie zrobienia nic. A konsekwencje mogą być poważne, jeśli zgłoszą na policji, że "znęcam się na zwierzętach". Zanim byłabym w stanie to odkręcić... ech... w ogóle nie chcę o tym myśleć. :(((((((


Macie jakiś pomysł? Co mogę zrobić? Niestety finansowo w tej chwili jestem w totalnym dołku, muszę pożyczać kasę, żeby zapłacić rachunki, a co dopiero fundować Lisiowi osobistą trenerkę :( w lipcu muszę zapłacić za studia i zapłacić podatek za całe pierwsze pół roku (bo zmieniono mi właśnie formę opodatkowania).
Dlatego szukam informacji, jak mogę go nauczyć zostawania samemu tak, żeby się nie bał.

Znacie się? Znacie kogoś kto się zna?
Potrzebuję szybkie i sprawdzone rady... Wiem, że to nie takie proste.

Idę szukać, czy Cesar (zaklinacz psów) ma na ten temat coś do powiedzenia.
Obserwuj wątek
    • kis-moho Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 08:53
      Kiepska sprawa, szczegolnie, ze to anonim. Nie ma co, fajnych masz sasiadow - nie chodzi mi o to, ze pisza taki list, bo moga nie wiedziec jaka jest sytuacja, ale o to, ze sie pod nim nie podpisuja...
      Z psem nie pomoge, ale moze z sasiadami. Myslisz, ze ma sens wywieszenie na klatce kartki, ze chetnie sie z nadawcami listu spotkasz, zaprosisz do siebie na kawe i pogadasz o problemie? Podejrzewam, ze wystarczy zobaczyc twojego psa i twoj kontakt z nim, zeby zrozumiec, ze nic zlego sie nie dzieje. Wiem, ze zapraszanie ich do siebie jest ostatnia rzecza, na jaka masz ochote, ale moze uda sie w ten sposob "rozbroic" sytuacje?
      Druga rzecz - co sie dzieje, kiedy ktos inny z nim zostaje? Moze to by bylo przejsciowe rozwiazanie, gdybys musiala na dluzej wyjsc, a ktos moglby ci pomoc?
    • ocisza Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 09:03
      Skąd jesteś? Ja przygarnęłam mojego psa jak był już dorosły i wcześniej żył w domu, w którym zawsze ktoś był. No i w wieku lat sześciu czy siedmiu został przetransportowany do nowego miejsca, gdzie co najmniej 9 godzin dziennie spędzał sam w domu. Wył i skamlał strasznie, o czym dowiedzieliśmy się od sąsiadki właśnie. U nas pomogło włączanie radia. Wystarczyło, że w radiu coś tam gadało, żeby dać psu poczucie, że nie jest sam. Czy w twoim przypadku pomoże - nie wiem, ale możesz spróbować.
    • caroline.1 Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 10:00
      Z rozwiązań doraźnych: czy dałoby radę zawozić go do Owca, kiedy Ty musisz wyjść sama z domu? Albo żeby Owiec przebywał u Was, kiedy Lis ma zostać sam w domu?

      Bardzo podoba mi się pomysł z wywieszeniem "listu otwartego" do sąsiadów. Ludzie są różni, ale kto wie, może uda się nawiązać jakąś nić porozumienia.

      Tylko że nic z ww. nie rozwiązuje samego problemu, czyli rozpaczy zostawionego Lisa. Wydaje mi się, że nie należy mu odpuszczać. Może zacznij dzień po dniu wychodzić na chwilę: kwadrans do pół godziny. Nie ma zmiłuj! Przed Twoim wyjściem zawsze obowiązkowy spacer, żeby się pies zmęczył. Po przyjściu - zawsze nagroda. Powinien się przyzwyczaić do takiego porządku i załapać, że ZAWSZE, kiedy wyjdziesz, na 100% wrócisz. Po tygodniu-dwóch zacznij wychodzić na godzinę. Jeżeli sąsiedzi przystaliby na spotkanie, mogłabyś wyjaśnić, co zamierzasz zrobić i uczulić ich, że jeszcze przez parę-paręnaście dni pies może płakać.

      To jedyny sposób, jaki znam. Gadające radio, o którym wspomniała ocisza, też może zadziałać.

      Przy całej miłości zwierząt, nie można pozwolić, aby psiak dezorganizował Ci życie (vide: odwoływanie odwiedzin u lekarza). Nie może też być tak, że w domu pies jest non stop do Ciebie przyklejony. Znam historię Klonów i wiem, ile przeszły. Natomiast poukładanie mu pewnych rzeczy w planie dnia wpłynie pozytywnie na jego psychikę i wszyscy na tym skorzystają.

      Do poczytania polecam książki Konrada Lorenza - prawdziwa skarbnica wiedzy na temat zwierzęcej psychiki. Moja siostra bardzo chwali "Zaklinacza psów" Cesara Millana - ponoć zawarte tam porady mają sens i można wiele samodzielnie z zachowaniem psa zrobić. Widzę efekty u jej rozwydrzonego maltańczyka, więc też polecam.
      • turzyca Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 10:16
        Zgadzam sie z dziewczynami, a Caroline w szczegolnosci.

        Napisz list otwarty do sasiadow, kolorowy, ladnie dopracowany, ale krotki i krotkimi zdaniami (nie wymagaj od ludzi za duzo.) Przepros za sprawianie problemow, podziekuj za wskazanie problemu, bo nie zdawalas sobie sprawy ze skali i teraz bedziesz starac sie przyzwyczajac psa do swojej nieobecnosci, zapowiedz, w jakich godzinach bedziesz to robic i popros o nieco wyrozumialosci. Dobre bylyby te godziny, gdy ludzie sa i tak w pracy, dzieci w szkole, a gospodynie na zakupach. Czyli gdzies miedzy 10 a 11.

        Caroline ma racje, wychodz czesto, choc na pare minut. Lisio musi po prostu zrozumiec, ze bezpiecznie jest takze w domu, a nie tylko u Twojego boku. Ze Ty na pewno wrocisz, bo to Twoj dom. Czeka Cie sporo pracy, ale dasz rade. I Lisio tez. :)
      • slotna Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 10:29
        Wywieszenie listu to swietny pomysl moim zdaniem.

        Nagrody po powrocie nie dawaj zawsze, lepiej dziala nieregularna :)
        • caroline.1 Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 10:41
          Wydaje mi się, że na początku nagroda powinna być jednak zawsze ;) Później można dawać od przypadku do przypadku.

          Millan pisze też o tym, żeby po wejściu do domu nie poddawać się psiej ekscytacji z powodu powrotu właściciela, nie głaskać go od razu, nie chwytać, nie tarmosić (odmówić pieszczot po prostu), tylko na spokojnie zdjąć buty, przebrać się, zaparzyć herbaty. Kiedy pies się uspokoi, wtedy dopiero go pochwalić. Spokój i zrównoważenie zachowań psa są kluczem do sukcesu.
          • slotna Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 10:57
            Jesli bedzie dostawal zawsze i do tego sie przyzwyczai, to pozniej, kiedy nie dostanie, szybko sie zniecheci. Jesli bedzie dostawal nieregularnie, pozniej moze czekac na nastepna dowolnie dlugo.
    • besame.mucho Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 10:17
      Joasiu, ja napiszę tak z punktu widzenia sąsiadki ludzi z płaczącym psem. Sąsiad z mojego poprzedniego mieszkania codziennie o piątej rano wychodzi biegać. Nie ma go godzinę-półtorej. W pewnym momencie wziął psa, pies wył kiedy zostawał sam. Muszę przyznać, że chociaż sąsiada bardzo lubię, bo to fajny facet, to kiedy codziennie o tej piątej rano miałam godzinę wycia i szczekania wytłumaczenie "przecież to tylko godzina" jakoś mnie nie zadowalało ;).
      Może sąsiedzi pracują w domu, może mają małe dziecko, które trudno uśpić. Nie wiadomo. W każdym razie bywają momenty kiedy ta godzina, dwie czy trzy naprawdę ciągną się w nieskończoność kiedy my chcemy spać/pracować/uśpić dziecko/wyleczyć ból głowy, a pies nieprzerwanie wyje. Zwłaszcza, że z moich doświadczeń z sąsiadami z małymi tupiącymi dziećmi, z długim remontem za ścianą, itd, wychodzę z wrażeniem, że zrozpaczony pies to zdecydowanie najbardziej świdrujący w uszach i męczący hałas.

      Oczywiście sąsiedzi zrobili głupio. W takich sytuacjach idzie się porozmawiać, bo właściciel często nawet nie wie, że jest problem (tak było np. z moim sąsiadem, nie wiedział, że jak go nie ma, to pies rozpacza, jak go poprosiłam czy mógłby coś z tym zrobić, bo piąta rano to dla mnie bardzo słaba godzina na pobudkę szczekaniem, to grzecznie przeprosił i po prostu zaczął na swoje poranne wyprawy zabierać ze sobą psa), poza tym oskarżanie o "znęcanie się" kiedy nie zna się sytuacji nie jest w porządku.

      Nigdy nie miałam psa i niestety nie wiem jak o nauczyć zostawania w domu bez Ciebie. Chciałam tylko napisać, żebyś nie była załamana listem, bo jest dokładnie tak jak piszesz - sąsiedzi NIE WIEDZĄ jak się starasz, żeby Lisio nie zostawał sam i nie płakał, wiedzą za to, że czasem słyszą głośne płacze i szczekanie, a to ma prawo im przeszkadzać.
      Popieram powieszenie listu otwartego - może się do Ciebie odezwą normalnie, a nie anonimowo. Takie sprawy na pewno łatwiej rozwiązać jak obie strony spokojnie porozmawiają i powiedzą sobie nawzajem jaka jest sytuacja :)
      • estreno Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 23:20
        Popieram Twojego posta. Współczuję kłopotu ja_joannie z Lisiem, myślę, że z czasem, za radami forumek, uda się go oduczyć takich reakcji :) Ja mam sąsiadów z wyjącym psem i niestety jest to mocno uciążliwe, zwłaszcza odkąd sporo pracuję w domu. Rozmawiałam z nimi, ale niewiele to dało - albo się nie przejęli, albo nie potrafią na to zaradzić. Pies (duży) jak zostaje sam dodatkowo ma zwyczaj drapać pazurami drewniane drzwi wejściowe - hałas niesamowity, długo mi zajęło rozszyfrowanie o co chodzi. Na szczęście sąsiedzi sporo przebywają w domu, więc wycie i drapanie nie umila mi życia przez większość dnia, ale wystarczy po kilka godzin w tygodniu, by mocno zirytować. Spróbuję podsunąć im polecane przez Was książki i rady - może wezmą się do roboty.
    • caroline.1 U Zaklinacza Psów 29.06.11, 10:37
      tak na szybko przewertowanego znalazłam zdanie: "Psy mają naturalną tendencję do odzyskiwania równowagi i stabilizacji". Z Lisiem też to się powiedzie ;)
    • ja_joanna Odpisuję hurtowo 29.06.11, 12:26
      Bardzo dużo osób wpadło na pomysł z listem (nie tylko tu na forum), i z jednej strony to jest jedyna opcja, żeby "odpisać" na list, jest niestety jednak też drugi aspekt: jeśli wywieszę taki list, to może się skończyć tym, że nasz zarządca budynku wycofa zgodę na trzymanie psa w domu lub wypowie mi umowę. Zgodę dostałam tylko pod warunkiem, że nie będzie żadnych skarg od sąsiadów.
      Ponadto: najprawdopodobniej nadawcą nie jest nikt z mojego bloku, ponieważ list nie został dostarczony do mnie tylko leżał pod drzwiami sąsiadki obok. Dlatego podejrzewam, że ktoś tylko oszacował, że to są okna na tym i na tym piętrze i że mniej więcej na środku i jej to podrzucił. Więc to musi być ktoś z bloku na przeciwko albo jeszcze jakiegoś innego. Podpis jest "Mieszkańcy ulicy L...", charakter pisma wskazuje na starszą panią, i faktycznie na przeciwko mieszka pewna starsza pani, która przez 80% dnia zajmuje się obserwacją okolicy, czy to przez swoje okno, czy to spacerując przed domem. Moje podejrzenie jest, że to ona, szczególnie, że już raz miałam z nią zwracie, bo skomentowała jakieś moje zachowanie wobec Lisia jako złośliwe (stałam nad nim gdy sikał i czekałam aż skończy, żeby wziąć go na smycz).
      W każdym razie co do kartki wywieszanej mam niestety bardzo mieszane uczucia.

      besame: ja absolutnie rozumiem, że pies może przeszkadzać, ale wtedy nie grozi się policją z powodu dręczenia zwierząt, tylko z powodu hałasu albo przychodzi się i mówi wprost. A jak się jest poukładanym człowiekiem to się przychodzi i pyta z troską o psa. Ale osobiście! Tak jak mówisz, nie każdy ma świadomość problemu. Ja akurat świadomość mam, chociaż mój stan wiedzy jest taki, że Lisio nie wyje cały czas. Kilka miesięcy temu zostawiłam włączoną kamerkę internetową wychodząc na 3 godziny z domu. I wiem, że co jakiś czas mu się przypominało i przybiegał do drzwi, chwilę się pokręcił, szczeknął, czy popiszczał, ale potem wracał do spania. Nie wiem, czy coś się zmieniło od tamtej pory. Najwyraźniej tak.

      Do Owca mam niestety godzinę drogi i nie widzieliśmy się od marca. Wiem, że Owiec miał trenerkę przez kilka ostatnich miesięcy, ale miała ona właśnie jakoś teraz wyprowadzać się do Stanów, więc na nią nie mogę liczyć. Skontaktowałam się już z opiekunką Owca, czy ma może jakieś inne kontakty.

      Siedziałam całą noc i dumałam, i szukałam rozwiązań. Znalazłam trenerkę na sąsiedniej ulicy, która daje zniżki dla psów schroniskowych i studentów. To już jest jakiś początek, odezwę się do niej dzisiaj później i zobaczę, co da się zrobić, może mogę zapłacić na raty czy coś.

      Odwiedziny u lekarza odwołałam z powodu sąsiadów generalnie. Normalnie nie robię takich rzeczy, ale nie chcę im dawać prektestu...
      Ale tak, Lisio mocno ogranicza moje wychodzenie tudzież za każdym razem muszę się zastanawiać, czy na pewno musi zostać sam.

      A propos: Lisio wyje jak mnie nie ma, niezależnie od tego, z kim przebywa, czy jest sam, czy z kimś innym.
      • kis-moho Re: Odpisuję hurtowo 29.06.11, 12:43
        Ja-joanna, rozumiem problem z wlascicielem, ale nie bardzo widze inne wyjscie, chyba, ze bedziesz w stanie siedziec w domu z psem 24 h/dobe. Nie wiem, jak dlugo bedzie trwala zmiana zachowan twojego psa, ale przeciez nie zmieni sie ono w ciagu tygodnia, prawda? Obawiam sie, ze skoro jest to starsza osoba, ktora nie ma wielu zajec, to ci nie odpusci. A moze sprobujesz pogadac z sasiadami, nie wiem, jakie masz kontakty z nimi, ale moze oni wiedza o kogo chodzi i komu pies przeszkadza, i ta droga da sie cos wyjasnic?
        Obawiam sie, ze jezeli nic w tym kierunku nie zrobisz, sasiadka i pies beda organizowac ci zycie...
        • ja_joanna Re: Odpisuję hurtowo 29.06.11, 12:56
          Lisio ma jutro przed południem termin u trenerki. Zobaczymy co się wykluje.

          Mi już takie szalone pomysły przychodziły do głowy, żeby wywiesić transparent na balkonie i zawezwać tchórzliwego anonima do przyznania się ;-)

          Pomyślę nad tą wywieszką.
          • pierwszalitera Re: Odpisuję hurtowo 29.06.11, 13:33
            ja_joanna napisała:

            > Mi już takie szalone pomysły przychodziły do głowy, żeby wywiesić transparent n
            > a balkonie i zawezwać tchórzliwego anonima do przyznania się ;-)

            W ogóle się tej starszej pani nie dziwię. Pewnie też przyciśnięta uciążliwym odgłosem do muru wysłałabym najpierw anonim. Na otwartą konfrontację pozwoliłabym sobie gdybym była umięśnionym facetem i sama posiadała psa bojowego. Właściele psów potrafią być bowiem nie tylko egoistyczni, ala nawet agresywni i ja osobiście podchodzę ostrożnie do ludzi trzymających potrafiące gryźć zwierzęta zamknięte w blokach. Też miałam takiego sąsiada z wyjcem naprzeciwko. Potrafię zrozumieć, gdy słyszę płaczące nocami niemowlę, ale jak ktoś nie ma pojęcia o trzymaniu psa, to albo nie powinien sobie brać go domu, albo może wyprowadzić się, gdzie nie zakłóca spokoju innym. W mieście i tak jest już wystarczająco dużo hałasu.
            • zazulla PL 29.06.11, 16:29
              pierwszalitera napisała:

              > Właściele
              > psów potrafią być bowiem nie tylko egoistyczni, ala nawet agresywni i ja osobi
              > ście podchodzę ostrożnie do ludzi trzymających potrafiące gryźć zwierzęta zamk
              > nięte w blokach.

              Jesteś niesprawiedliwa. Można tak określić wszystkich, którzy mają jakieś hobby czy nałóg. Jeśli krytykuje się czyjąś miłość (np. do dziecka, psa, papierosów) to oczywistym jest, że broni się tego, bardzo często z klapkami na oczach.

              > Też miałam takiego sąsiada z wyjcem naprzeciwko. Potrafię zroz
              > umieć, gdy słyszę płaczące nocami niemowlę, ale jak ktoś nie ma pojęcia o trzym
              > aniu psa, to albo nie powinien sobie brać go domu, albo może wyprowadzić się,
              > gdzie nie zakłóca spokoju innym. W mieście i tak jest już wystarczająco dużo ha
              > łasu.

              Hehe, no to rozśmieszyłaś mnie. Nie wszystko jest takie czarno-białe. Kupując/przygarniając zwierzę do domu, nie wiemy co z niego wyrośnie, a nie wszystko da się wytresować. Miałam 13 lat psa w bloku, bezproblemowego. Ale nie przeszedł by testów jakie robi się psom do adopcji w UK. Jakbym chciała mu coś dołożyć do miski lub ją zabrać w trakcie posiłku (test z gumową ręką), rozszarpałby mnie na miejscu. A pies był od szczeniaczka u nas. Ja się z nim wychowałam, nigdy nikogo nie ugryzł, maskotka. Ale w trakcie posiłku był bestią i nic tego nie zmieniło.

              Nie wszystko da się przewidzieć.
              • pierwszalitera Re: PL 29.06.11, 18:23
                > Jesteś niesprawiedliwa. Można tak określić wszystkich, którzy mają jakieś hobby
                > czy nałóg. Jeśli krytykuje się czyjąś miłość (np. do dziecka, psa, papierosów)
                > to oczywistym jest, że broni się tego, bardzo często z klapkami na oczach.

                Staram się posiadać hobby, które nie są uciążliwe dla otoczenia. Miłość miłością, ale wyjące i ujadające psy to nie rybki w akwarium.


                > Hehe, no to rozśmieszyłaś mnie. Nie wszystko jest takie czarno-białe. Kupując/p
                > rzygarniając zwierzę do domu, nie wiemy co z niego wyrośnie, a nie wszystko da
                > się wytresować. Miałam 13 lat psa w bloku, bezproblemowego. Ale nie przeszedł b
                > y testów jakie robi się psom do adopcji w UK. Jakbym chciała mu coś dołożyć do
                > miski lub ją zabrać w trakcie posiłku (test z gumową ręką), rozszarpałby mnie n
                > a miejscu.

                Gratulacje. Jak lubisz żyć z ryzykiem to twoja sprawa. Ja oczekuję, że takiego psa spotkam na swojej drodze tylko na smyczy i w kagańcu. Poza tym psy dla mnie śmierdzą, więc nie przepadam, gdy zbliżają się do mnie nawet te przyjazne. Podobno przyjazne. Bo ja właścicielom psów nie dowierzam. One zawsze chcą się tylko bawić.
                • zazulla Re: PL 29.06.11, 19:28
                  pierwszalitera napisała:

                  > Gratulacje. Jak lubisz żyć z ryzykiem to twoja sprawa. Ja oczekuję, że takiego
                  > psa spotkam na swojej drodze tylko na smyczy i w kagańcu. Poza tym psy dla mnie
                  > śmierdzą, więc nie przepadam, gdy zbliżają się do mnie nawet te przyjazne. Pod
                  > obno przyjazne. Bo ja właścicielom psów nie dowierzam. One zawsze chcą się tylk
                  > o bawić.

                  W 1986, kiedy moi rodzice kupowali psa, nikt nie myślał o tresurze, bo nie było czym nagradzać psa, nawet karmy nie było typowej psiej. O takich testach wiem teraz, bo mam discovery channel :) Ale gdybym wiedziała o tym 20 lat temu, czy miałabym się pozbyć psa, tylko dlatego, warczy na mnie podczas posiłku, który dostaje TYLKO w mojej kuchni? A co z miłością do niego? To nie jest takie proste.

                  To, że napisałaś o smrodzie psa świadczy, że ogólnie ich nie lubisz a tym samym ich właścicieli (masz chyba przeczulicę, bo czysty pies nie śmierdzi). Dlatego tym bardziej głupio brzmi klasyfikacja posiadaczy psów jako egoistycznych i agresywnych.

                  A osobiście nigdy pies mnie nie ugryzł, a jestem osobą, która zawsze psy głaszcze oraz inne zwierzaki. A np. koty zawsze mnie drapią, czasem bardzo boleśnie. I mimo, że lubię je mniej niż psiaki (ale uważam, za fascynujące zwierzęta) nie szufladkuję kociarzy.
                  • akj77 Re: PL 29.06.11, 19:52
                    zazulla napisała:

                    > To, że napisałaś o smrodzie psa świadczy, że ogólnie ich nie lubisz a tym samym
                    > ich właścicieli (masz chyba przeczulicę, bo czysty pies nie śmierdzi).

                    Ja się absolutnie nie chcę wcinać w dyskusję o psie Joanny (wydaje mi się, że anonimowy sąsiad mógł przesadzić), i nikogo nie chcę krytykować za posiadanie psa, ale powiem tylko, że dla mnie każdy pies ma charakterystyczny zapach, a mówię o psach domowych, których właścicieli nie mam powodu podejrzewać o brak higieny. I nie każdemu ten zapach musi odpowiadać. Mnie na przykład nie odpowiada (ale nie wyganiam nikogo z tego powodu nigdzie, po prostu psa nie mam i mieć nie będę). Może i ja mam przeczulicę, jednak przyjmij, że psy mają charakterystyczny zapach, którego właściciele być może nie czują, a być może nie zwracają uwagi.



                    Dlatego
                    > tym bardziej głupio brzmi klasyfikacja posiadaczy psów jako egoistycznych i ag
                    > resywnych.
                    >
                    > A osobiście nigdy pies mnie nie ugryzł, a jestem osobą, która zawsze psy głaszc
                    > ze oraz inne zwierzaki. A np. koty zawsze mnie drapią, czasem bardzo boleśnie.
                    > I mimo, że lubię je mniej niż psiaki (ale uważam, za fascynujące zwierzęta) nie
                    > szufladkuję kociarzy.
                    • zazulla Re: PL 29.06.11, 20:03
                      OK, rozumiem, ja akurat czuję tylko mokre psy :) A psa nie mam już 13 lat więc zdążyłam się odzwyczaić, ale rozumiem, każdy ma inny zakres zapachów które czuje. Ale nie widzę powodu pisać tekstu w stylu "właściciele psów są egoistyczni wręcz agresywni, a psy to w ogóle śmierdzą" :))))))

                      I też bym pewnie marudziła jakbym miała w sąsiedztwie wyjącego psa, ale zaznaczam, że nie zawsze rozwiązanie problemu jest łatwe, szczególnie, że pies jest częścią rodziny.
                      • 100krotna Re: PL 29.06.11, 20:21
                        Mój pies śmierdzi. (a rzadko jest brudny) A jak jest czysty, ale choćby lekko wilgotny, to śmierdzi okrutnie :)
                        Jak go głaskam i bawię się siedząc w ogródku, to mi zapach nie przeszkadza. Ale jak pogłaskam zanim wsiądę do samochodu, to potem jadąc, czuję, że moje ręce śmierdzą psem.
                        No i nasz jest nauczony, że nie podchodzi do ludzi, jak jest na spacerze. Sama go tego uczyłam, pamiętając własną panikę, jak podbiegał do mnie obcy pies. (Bałam się psów panicznie, aż do zesztywnienia i wstrzymania oddechu, dopóki właściciel nie zabrał czworonoga)
                  • besame.mucho OT psi zapach i psiarze vs kociarze 29.06.11, 20:07
                    Zazu, psy mają swój zapach. Tak samo jak mają go ludzie, koty i inne zwierzęta. Nie chodzi tu o brak higieny, zadbane i czyste zwierzę też ów zapach wydziela.
                    Psy są dla mnie ok, jedne lubię, innych nie lubię, zależy od egzemplarza, nie od całego gatunku :). Ale za psim zapachem akurat też nie przepadam, dlatego np. nie głaszczę psów jeśli wiem, że nie będę miała gdzie umyć rąk, po prostu nie lubię psiego zapachu na rękach. Koci zapach mi akurat nie przeszkadza, ale zrozumiem osoby, które stwierdzą, że "koty śmierdzą" albo że nie lubią głaskać kotów właśnie z powodu zapachu :).

                    Co do psiarzy - są dwa powody, dla których łatwiej znielubić psiarzy niż kociarzy. Oba bardzo proste. Po pierwsze z psami wychodzą na spacery niemal wszyscy właściciele, z kotami tylko niewielu. W związku z tym z kotami zazwyczaj mamy kontakt u kogoś w domu (nie liczę dzikich dachowców, ale z tymi raczej kontaktu nie mamy, bo większość ucieka na widok człowieka -a jak kogoś uważamy za głupka i prymitywa to raczej nie chodzimy to niego do domu i już :) - a z psami również na ulicach, w parkach, itd. Dlatego psiarzy, którzy na widok skaczącego na nas pupila powiedzą "och jak mój pimpuś panią polubił" zamiast "bardzo przepraszam, że mój pies poplamił pani sukienkę" spotkamy znacznie częściej niż takich kociarzy. Nie twierdzę, że w ogóle jest więcej takich psiarzy, bo pewnie jest ich po równo tu i tu, ale tych pierwszych po prostu siłą rzeczy spotykamy częściej.
                    Po drugie pies to głośniejsze zwierzę. Rzadko zdarza się, żeby kot miauczał na tyle głośno, żeby przeszkadzało to sąsiadom. Natomiast duży pies potrafi szczekać naprawdę bardzo donośnie. Ani to wina psa ani szczególna zasługa kota, tak jest i już, w każdym razie przez to psiarzowi łatwiej jest się narazić sąsiadom niż kociarzowi.

                    • zazulla Re: OT psi zapach i psiarze vs kociarze 29.06.11, 20:18
                      No to ja jestem bardzo pro przyrodnicza, bo zapachu kotów też nie czuję za bardzo. Ja bym głaskała i koty, i psy, i sarny i dzika :) W ogródku mam pełno kumaków górskich, jaszczurek, z którymi lubię mieć kontakt fizyczny (jakkolwiek by to brzmiało). Od dziecka marzę np. przytulić się do bociana :D Zawsze uwielbiałam wszelaką przyrodę i może dlatego nie czuję tych zapachów (albo odwrotnie).

                      I nie miałam zamiaru napisać czegokolwiek, co by wszczęło dyskusję psiarze vs kociarze, bo jak wiadomo to nie ma sensu :)
                      • besame.mucho Re: OT psi zapach i psiarze vs kociarze 29.06.11, 20:22
                        Ja też lubię głaskać zwierzaki. Tylko psów właśnie nie lubię kiedy nie mam gdzie umyć rąk. Tzn. głaskać lubię, ale zapachu później nie, więc w takich sytuacjach zazwyczaj nie głaszczę.
                        No może jeszcze zależy od sytuacji - jak jestem na spacerze z koleżanką i jej psem, to głaszczę, bo wiem że później wracam do domu i już. Ale jak wiem, że np. będę chciała kupić coś do jedzenia i że nie będę miała szansy między głaskaniem a jedzeniem umyć rąk, to nie głaszczę. Ot jakoś na psy mam wrażliwy nochal.
                        • slotna Re: OT psi zapach i psiarze vs kociarze 29.06.11, 20:49
                          Oj, ja tez tak mam, bo cudzym psie musze umyc rece, bo inaczej tragedia. Moje mi nie smierdzialy.
                      • tfu.tfu Re: OT psi zapach i psiarze vs kociarze 11.07.11, 22:33
                        zazu, kocham Cię :D
                        za bociana!
                    • turzyca Re: OT psi zapach i psiarze vs kociarze 29.06.11, 21:41
                      besame.mucho napisała:

                      > Zazu, psy mają swój zapach. Tak samo jak mają go ludzie, koty i inne zwierzęta.
                      > Nie chodzi tu o brak higieny, zadbane i czyste zwierzę też ów zapach wydziela.

                      Na meczu wlasnie bylam. No i jak zlazlo z boiska kilkunastu chlopa to niektorych czuc bylo tak, ze trzeba bylo stawac na nawietrznej, a przed objeciem innych powstrzymywal tylko fakt, ze mocno mokrzy byli. ;)
                      Z psami jest chyba podobnie, jak mieszkalam u rodzicow, to wszyscy inkasenci byli zaskoczeni, ze w domu sa dwa! i to spore psy, bo ich nie czuc. Poprzedni pies, choc jeden i o polowe mniejszy byl zapachowo bardziej zauwazalny. A faktycznie czasem sa mieszkania, ktore mocno czuc zwierzeciem. TChyba u kazdego stworzenia, to troche kwestia cech wrodzonych, troche plci, troche diety, a troche stylu zycia. No i higieny rzecz jasna tez. A w przypadku zwierzat dodatkowo wazne jest wyposazenie domu, im mniej tkanin, tym slabszy zapach. Na czesc tych czynnikow mamy wplyw.
                      • slotna Re: OT psi zapach i psiarze vs kociarze 29.06.11, 22:34
                        Kiedy remontowalismy poprzednie mieszkanie przed przeprowadzka, polozylismy plytki na podlodze dokladnie wszedzie, od przedpokoju po balkon - wiadomo bylo bowiem, ze bedziemy miec psa, koty i pewnie inne futrzaki, wiec dywan nie wchodzil w gre. Odkurzalo sie blyskawicznie, siersc nie zalegala, resztki zarcia rowniez. Mam wrazenie, ze w domach z dywanami i ciezkimi zaslonami czuc wszystko bardziej, nie tylko zwierzeta, ale tez wieloletni aromat gotowanych potraw i inne takie.
                  • pierwszalitera Re: PL 29.06.11, 20:38
                    zazulla napisała:

                    > A osobiście nigdy pies mnie nie ugryzł, a jestem osobą, która zawsze psy głaszc
                    > ze oraz inne zwierzaki. A np. koty zawsze mnie drapią, czasem bardzo boleśnie.
                    > I mimo, że lubię je mniej niż psiaki (ale uważam, za fascynujące zwierzęta) nie
                    > szufladkuję kociarzy.

                    Ja nie szufladkuję psiarzy, to na pewno mile ludzie, gdy są bez psa, podchodzę tylko do nich ostrożnie. Widuję po prostu całą masę nieodpowiedzialnych ludzi z psami. Być może to tylko ignoranci, którzy nie mogą pojąć, że można lubić spacerować, biegać, albo jeździć na rowerze bez narażania się na zaczepki psa. Albo, że można nie mieć ochoty przeciskać się przez grupkę psów szczekających przed sklepem. Nakaz kagańca i smyczy dla ras uchodzących za niebezpieczne też jest ignorowany, a o psich kupach wszędzie nawet nie wspomnę. Kotów możesz unikać, nie chodząc do ludzi z kotami, psy napotkasz na każdym kroku.
                  • madzioreck Re: PL 29.06.11, 22:55
                    > To, że napisałaś o smrodzie psa świadczy, że ogólnie ich nie lubisz a tym samym
                    > ich właścicieli (masz chyba przeczulicę, bo czysty pies nie śmierdzi).

                    Zazu, ja kocham psy i koty miłością wielką, ale czuję ich zapach. Nie przeszkadza mi on, nawet u obcych psów (jak niekąpany od nie wiem jak dawna pies mechanika mojego taty, bestia btw), ale identyfikuję go na tyle mocno, że w pełni rozumiem, że dla kogoś może to być smród.
                    Tak samo jak z mlekiem prosto od krowy - lubię, zapach mi nie przeszkadza, ale trudno powiedzieć, żeby był piękny ;)
    • balbina11 Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 13:06
      Mamy schroniskowego rudzielca od miesiąca. Przez pierwsze 3 tygodnie byłam z nim 24h na dobę. Potem zaczęłam go zostawiać na chwilę (wyrzucić śmieci), potem na dłużej. Zasady były takie: najpierw spacer do zmęczenia, potem do domu i bez żadnego pożegnania wychodzimy. Pies dostawał zabawkę do gryzienia ale i tak były drobne szkody (wywrócony śmietnik, pogryzione etui na okulary, powyciągane nasze ubrania i buty). Powrót, nie witamy się z psem, lekceważenie, aż się uspokoi. Wtedy nagroda (kong do gryzienia). Nasz Rino to mieszaniec amstafa czy pitbulla, trochę zabawy z nim jest.
      Udało się, pies nie wyje i nie szczeka, ale widać, że jest nas pewien.
    • ciociazlarada A bezpośredni sąsiedzi? 29.06.11, 14:31
      Ja_joanno, porozmawiaj spokojnie i rzeczowo z najbliższymi sąsiadami. Skoro uważasz, że anonim pochodzi z innego bloku, to ciężko mi uwierzyć, że najbliższym sąsiadom nie przeszkadza pies.
      Na Twoim miejscu zrobiłabym to jak najszybciej, od nich możesz się dowiedzieć jak sprawa naprawdę wygląda, kiedy Cię nie ma. Poza tym, w razie faktycznej interwencji policji będziesz miała ewentualnych sojuszników, ludzi, którzy znają sprawę z pierwszej ręki i mieszkają drzwi w drzwi.
      Rozumiem, że pies może przeszkadzać, ale Ty nie możesz układać i uzależniać każdych 24h swojego życia od psa. Nie liczę na cud i nie wierzę, że piesek się natychmiast zamknie po wizycie u trenerki. Skupiłabym się więc póki co w 80% nad dobrosąsiedzkimi stosunkami, a w 20% nad pracą z psem.
      • ja_joanna Re: A bezpośredni sąsiedzi? 29.06.11, 15:27
        Stosunki sąsiadami mam dobre, większość wie o historii Lisia i większość bezpośrednich sąsiadów pytałam, czy im nie przeszkadza. Dziś rozmawiałam z sąsiadką z dołu.
        Nikt się nigdy nie skarżył, a na moje pytania, czy nie przeszkadza, wszyscy odpowiadali, że go czasem słyszą, ale nie jest to nigdy tak głośno.
        Fakt, że akustyka w obrębie budynku nie jest aż tak wzmocniona jak pomiędzy budynkami. Tutaj nawet jak się szepcze na balkonie na trzecim piętrze to słychać to na ulicy (i odwrotnie). Więc jak zaczęłam zostawiać otwarte okna (które są swoją drogą bardzo mocno dźwiękoszczelne, bo były zakładane w czasie, kiedy nad moim blokiem lądowały i startowały samoloty z oddalonego o 200m lotniska), to zaraz sąsiedzi z naprzeciwka zaczęli więcej słyszeć.

        Także jedną z reguł od dzisiaj jest zamykanie okien, gdy pies zostaje sam. Niestety.

        PS: Ja też nie liczę na cud. Nastawiam się na intensywną, wielotygodniową lub wielomiesięczną pracę, bo wiem, jak głęboko to w nim siedzi.
        • ciociazlarada Re: A bezpośredni sąsiedzi? 29.06.11, 15:46
          Tym bardziej bym z nimi porozmawiała jeszcze raz, w toku rozmowy (nie na początku) można ewentualnie poruszyć temat anonimu lub nawet go pokazać.

          Swoją drogą niezły niesmak. Rozumiem od biedy napisanie grzecznego anonimu w stylu "pies hałasuje, proszę coś z tym zrobić". Ale straszenie nasłaniem policji i podpisywanie się pod tym jako przysłowiowy "życzliwy" to już ciut za wiele dla mnie i prawie podpada pod nękanie.

          Trzymam kciuki za zwarty front sąsiedzki i cichego psa.
    • anka_z_lasu Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 14:35
      Moment.
      Jeśli podejrzewasz sąsiadkę z naprzeciwka to nie wiem czy list wywieszony na Twojej własnej klatce tu coś pomoże. A czy próbowałaś wypytać bezpośrednich sąsiadów czy oni też psa słyszą? Tłumacząc przy okazji że pies miał ciężki żywot i starasz się go teraz wychować/ ułożyć. Zastanawia mnie czy to jedna osoba się zawzięła czy konsultowała się z Twoimi sąsiadami (ale wtedy podrzuciłaby list pod właściwymi drzwiami...) Teoretycznie im powinno przeszkadzać bardziej niż jej.
      A zmiana zachowania psa oczywiście jest konieczna, bo ileż można tak żyć w uwiązaniu? Ale tu się nie wypowiem jak, bo nie mam wiedzy.
      No i nie dziwę się tym, którym taki hałas dokucza. Np. pod moim blokiem tworzy się rodzaj "dźwiękowej studni", która zwielokratnia dźwięki, więc gdyby pies w bloku naprzeciwko szczekał i wył przy otwartych oknach - przypuszczalnie byłoby to dla mnie uciążliwe :/
    • turzyca Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 15:59
      A tak w sumie to musze powiedziec, ze sie dziwie. Bylam przeciez u Ciebie nie raz, chodzilas normalnie do lazienki, bralas prysznic, Lisio wprawdzie faktycznie przyklejony do Ciebie jak male dziecko do mamniej spodnicy, ale raczej cichy, chyba juz my wiecej halasu robilysmy w trakcie normalnej rozmowy. O tym koncercie na dole nie wspominajac...
      No i przeciez Ty bys tego "szczeka, placze i wyje" "czesto, calymi godzinami i do poznych godzin nocnych" tez nie zniosla, przeciez jestes w tym samym pomieszczeniu.
      Tak wiec pomijajac fakt, ze faktycznie dobrze by bylo Lisia od Ciebie odkleic, to jednak cos z tym listem mocno nie gra.
      • ja_joanna Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 17:20
        No on naprawdę szczeka i wyje jak zostaje sam, natomiast byłam przekonana że robi to tylko na początku, a potem się uspokaja, tak wynika z filmu, który nagrałam na kamerkę kiedyś. Piszczy też jak jestem w łazience. Nie zawsze ale tak jest. A jak jestem pod prysznicem i on jest w łazience to ciągle niespokojnie i ze zniecierpliwieniem pomrukuje.
        • turzyca Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 17:38
          Chyba cos niejasno napisalam. Zarzut w liscie jest taki, ze pies wyje, szczeka i placze "często całymi godzinami i do późnych godzin nocnych". To jakim cudem Ty tego nie zauwazasz? W ciagu dnia jestes pare metrow od niego, przeciez Ty pracujesz w domu, a nie gdzies na etacie poza domem, wychodzisz na krotko. A wieczorami tez jestes w domu. I nie przeszkadza Ci wielogodzinne wycie, szczekanie i plakanie psa, ktory jest w tym samym pomieszczeniu? Musialabys byc zupelnie glucha. Owszem Lisio popiskuje, jak siedzisz w lazience, ale na wlasne uszy slyszalam natezenie tego popiskiwania, no przeciez normalny czlowiek mowi glosniej, moze bezposredni sasiedzi go slysza, ale ja siedzac na balkonie go nie slyszalam.
          Rozumiem Twoja chec bycia w porzadku i popieram spotkanie z trenerka, ale z drugiej strony mam wrazenie, ze cos w tym zarzucie nie gra. Ja bym sobie zabezpieczyla tyly, porozmawiala ze wszystkimi sasiadami, szczegolnie z tymi, ktorzy maja wspolna sciane z Twoim korytarzem, poprosila, zeby uderzali do Ciebie jak w dym, jesli pies by im przeszkadzal, poszla do tej trenerki, nastawialabym kamerke za kazdym wyjsciem z domu, bo to koszt zaden, a sytuacje wyjasnia, ale robilabym to jednak bez szczegolnego napiecia. W razie czego bedziesz mogla wykazac, ze to skarzacy ma jakis problem ze soba. Wariaci trafiaja sie wszedzie, nie wolno dac sie terroryzowac.


          I jeszcze zadam cyniczne pytanie - a na pewno nie moze byc to pies z klatki obok? Sadzac po ilosci ozdob na chodnikach nie tylko psow w Twojej okolicy nie brakuje, ale i buraczanych wlascicieli tez.
          • ja_joanna Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 21:03
            Z korytarzem graniczy aktualne puste mieszkanie, do którego ma zamiar wprowadzić się moja znajoma. Z sąsiadkami z dołu i zza kuchennej ściany żyję w zgodzie, żeby nie powiedzieć, że się kumplujemy. Sąsiadka z góry jest imo kompletnie niegroźna. Tak jak mówię, tu w budynku to raczej mało prawdopodobne, żeby ktokolwiek się skarżył, bo po prostu wszyscy się znają, znają Lisia i mówią, że im nie przeszkadza.

            Tak, trochę był skrót myślowy w Twojej wypowiedzi, teraz rozumiem co masz na myśli, i w tym sensie to faktycznie się nie zgadza. Ale tak jak mówię, fakt jest taki, że on wyje i szczeka jak jest sam. Kamerkę włączę, ale na razie nigdzie się nie wybieram ;-)
    • ederlezi1981 Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 19:58
      A może by tak zagrać va banque- skoro podejrzewasz tę starszą panią (a skoro ona zarzuca Ci złe traktowanie psa, to może być z gatunku "nawiedzonych" miłosniczek) to może zaczep ja na spacerze i pogadaj, że dostałaś anonim, i nie przychodzi Ci do głowy kto mógłby Ci taka podłość wyrządzić (a ona starsza, w domyśle mądra i doświadczona, ludzi pewnie tam zna lepiej) a to taki biedny piesek itd. itp. Może to zadziała, niektórzy lubią pochlebców.
      • ja_joanna Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 29.06.11, 21:06
        Hehe, a to dobre, myślę, że to może być dobry pomysł. Pomyślę nad tym. Dzisiaj jej nie widziałam, i jej okno było zasłonięte.
    • ja_joanna Po wizycie trenerki 30.06.11, 16:40
      Trenerka popatrzyła sobie na mnie i Lisa swoim fachowym okiem, pogadałyśmy trochę, zasymulowałyśmy moje wychodzenie, żeby zobaczyła jak to wygląda, obejrzała fragment wideo z kamerki internetowej z czasu jak jest sam.
      Powiedziała, że jej zdaniem, to on jest smutny, ale jest też zły, że wychodzę! Bardzo ciekawe.
      W każdym razie, ustaliłyśmy strategię działania na najbliższy czas, ona ma jeszcze pomyśleć i mi przysłać w najbliższych dniach jeszcze informacje. Powiedziała, że jakby co to może wpaść na chwilę, gdybym miała pytania, mieszka tu 3 minuty ode mnie, więc to naprawdę super.
      Uspokoiła mnie też, że ani policja, ani straż miejska mi nie ma prawa Lisia zabrać tylko dlatego, że ktoś [by] złożył skargę (bo bałam się, że to tak działa), tylko musi być urząd weterynaryjny i to też nie dzieje się ot tak, bo mają pełne ręce roboty.

      Więc ogólnie jestem uspokojona i wiem co robić.
      • kasica_k Re: Po wizycie trenerki 30.06.11, 17:16
        ja_joanna napisała:

        > Powiedziała, że jej zdaniem, to on jest smutny, ale jest też zły, że wychodzę!
        > Bardzo ciekawe.

        A mnie wydaje się całkiem normalne. Jest zły, że go zostawiasz samego, nie zgadza się na to i protestuje. Koty czasem się "obrażają" na właścicieli za nieobecność, potrafią na pokaz coś spsocić po ich powrocie - to jest oczywiście sposób na zwrócenie na siebie uwagi, ale też i wyładowanie emocji. Nikt nie lubi być przymusowo sam, zwłaszcza zwierzę, które ma w geny wpisane życie w stadzie albo grupie. Ja tam go rozumiem :)
        • slotna Re: Po wizycie trenerki 30.06.11, 20:14
          > A mnie wydaje się całkiem normalne. Jest zły, że go zostawiasz samego, nie zgad
          > za się na to i protestuje. Koty czasem się "obrażają" na właścicieli za nieobec
          > ność, potrafią na pokaz coś spsocić po ich powrocie - to jest oczywiście sposób
          > na zwrócenie na siebie uwagi, ale też i wyładowanie emocji. Nikt nie lubi być
          > przymusowo sam, zwłaszcza zwierzę, które ma w geny wpisane życie w stadzie albo
          > grupie. Ja tam go rozumiem :)

          Oj tak... Jedna z moich papug obraza sie czasem juz rano, kiedy widzi, ze mam na sobie stroj roboczy (pracuje nieregularnie). Potrafi tez strzelic focha jak wyjde tylko na chwile do sklepu i nie gadac do mnie potem caly dzien.
        • ja_joanna Re: Po wizycie trenerki 30.06.11, 23:32
          Ja też rozumiem, ale wcześniej na to nie wpadłam, szczególnie, że w inny sposób mnie nie "kara" (karze?), nie niszczy nic w domu, nie sika itp.
      • madzioreck Re: Po wizycie trenerki 30.06.11, 23:08
        > Powiedziała, że jej zdaniem, to on jest smutny, ale jest też zły, że wychodzę!
        > Bardzo ciekawe.

        Ależ to jest całkowicie normalne ;) Zwierzęta potrafią być nie tylko złe czy smutne, potrafią się tez zwyczajnie obrazić ;) Moja piesa potrafiła odwrócić się do mnie tyłkiem, spojrzeć jeszcze przez ramię i wyjść z pokoju, nie reagując na nawoływania ;)
    • ederlezi1981 Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 11.07.11, 22:24
      Asiu, i jak, coś się wyjaśniło?
      • ja_joanna Re: Jak nauczyć psa zostawania samemu w domu??? 11.07.11, 22:36
        No z sąsiadami nic się nie wyjaśniło, ale pilnie codziennie trenujemy. O postępach na razie nie chcę mówić, to dopiero kilka dni i widzę, że trening będzie wymagał jeszcze dużo, dużo czasu i cierpliwości. Postępy są na razie bardzo krótkotrwałe, jednego dnia jest lepiej, drugiego gorzej. Potrzeba więcej czasu, żebym mogła mówić o jakiś trwałych postępach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka