Dodaj do ulubionych

Krótkie włosy - fajne, czy nie?

23.09.11, 13:47
Ostatnio postanowiłam zmienić długoletnią fryzurę. Z włosów dosyć długich, sporo za ramiona, zrobiłam sobie bardzo krótkiego boba, do brody w każdym razie nie sięgają, z lekko wycieniowanym karkiem. Idąc do fryzjera byłam bardzo pozytywnie nastawiona, wydawało mi się, że optycznie się poprawię, nabiorę klasy, elegancji, włosy będą wyglądały na zdrowsze, bardziej zadbane. Do tego same praktyczne korzyści, szybsze mycie, krótsze suszenie, łatwiejsza stylizacja. Rozpuszczam włosy u fryzjera, wyciągam zdjęcie boba z torebki, a fryzjerki w lament : I pani chce tak krótko? Z takimi włosami? No kurcze, podłamka. Co jest takiego w długich włosach, że dziewczyny płaczą nad każdym centymetrem, a fryzjerkom gną się nożyczki? Czy krótkie fryzury to tylko zło konieczne dla kobiet, których natura nie obdarzyła gęstym i zdrowym skalpem, czy mogą być z założenia czymś fajnym i wartym pożądania dla każdego typu włosa? Macie jakieś uprzedzenia czy doświadczenia? Moja nowa fryzura bardzo mi się w każdym razie podoba, ma tylko jedną wadę, nie robi już za szalik i było mi trochę zimno w szyję po wyjściu od fryzjera. ;-)
Obserwuj wątek
    • kis-moho Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 14:10
      Ja bardzo lubie krotkie wlosy, wielu osobom nadaja lekkosci, latwiej z nich zrobic niebanalna fryzure. Wydaje mi sie, ze ten placz fryzjerek wynika z tego, ze wlosy to nie paznokcie, beda odrastac miesiace, a nawet lata, wiec jak sie komus odwidzi, to trzeba bedzie czekac, i jeszcze przechodzic przez faze wlosow ni to dlugich ni to krotkich, w ktorej czesto trudno jest cos z nimi zrobic.
      Napisalam co wiedzialam, a sama mam w miare dlugie wlosy. Troche z tego wzgledu, ze sa krecone, i im sa dluzsze, tym latwiej mi je okielznac. W teorii mozna by z takich wlosow sporo zrobic, w codziennej praktyce jest z tym (dla mnie) zbyt wiele zachodu, i chodze w jakos tam zwiazanych wlosach jak pewnie 75% ulicy. Powoli dojrzewam do pomyslu obciecia, ale nie wiem jak to zrobic, zeby bylo ladnie i jednoczesnie zeby fryzura byla latwa w obsludze, a na fryzjerow boje sie zdac... Moze tez stad u niektorych ta milosc do dlugich wlosow? Z braku zdecydowania? :o)
    • teresa104 Zuch dziewczyna! 23.09.11, 14:22
      Czasem pójdę do fryzjera i mówię, żeby zaszalał, żeby mi coś dobrał, że godzę się na wszystko prócz blondu i trwałej. Rozpuszam włosy i jest dokładanie, jak piszesz: "Nie żal pani? Taakie włosy obcinać!" (przy czym "taakie" odnosi się do długości, nie gęstości). Od dawna nie noszę rozpuszczonych, myję, suszę, czasem lekko podkręcę, czasem lekko wyprostuję i... zwijam w supeł i przypinam. Uznałam, że mogę być ostrzyżona na zapałkę, sylwetce, proporcjom twarzy nie czyni różnicy. To mi powiedziano, że na zapałkę mogą się strzyc kobiety o włosach gęstych i sztywnych. Zawsze kończy się na lekkim cieniowaniu i do domu. Po wyjściu od fryzjera wyciągam spinkę, zwijam w supeł i przeklinam trwonienie pieniędzy.

      Krótkie włosy miałam ostatnio jako dziecko. Mam w nich zdjęcie z grzybem większym ode mnie. Życie mi płynie na pielęgnacji tych lichych włókienek długich lub jeszcze dłuższych. Koledzy z liceum doganiają mnie na ulicy: stara, po włosach cię poznałem!
      Widać ja optycznie się nie poprawię;)
      • mszn Re: Zuch dziewczyna! 23.09.11, 14:32
        Ejże, a nie miałaś już dawno temu iść do fryzjera natchnięta lobbowymi pomysłami? Jedno zdjęcie, które Besame linkowała na Metakobiecie nawet we mnie prawie wzbudziło odwagę.

        Ja swoje długie włosy tłumaczę tym, że jestem młoda i na pewno mi ładnie. Chociaż pewnie tak se. Poza tym nie mówię w lokalnych językach tam, gdzie mieszka(ła)m, więc przy trudniejszych fryzurach mogłoby się to skończyć poważnym nieporozumieniem, nie mówiąc już o cenach. A tak mogę sobie raz w roku w Polsce podciąć i jest spokój.
        • teresa104 Miałam pójść i poszłam. 23.09.11, 14:38
          I skończyło się jak zwykle. Po naradzie dwóch fryzjerów nade mną (a siedziałam już w pelerynie z obciekającymi strąkami) zapadło, że krótkie nie, do szczęki nie, grzywki nie chciałam ja. Wyszłam z włosami krótszymi o jakieś 10 cm, co u mnie odrasta w niecały kwartał. Zdążyłam już dwa razy sama sobie skrócić.
          • grecz Re: Miałam pójść i poszłam. 23.09.11, 18:26
            W kwartał? Boooziuuu..ja też tak chcę ;)
    • besame.mucho Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 14:26
      Naprawdę gęste, lśniące, zdrowe i ładne włosy nie występują aż tak bardzo często, a dla wielu kobiet są marzeniem :). Stąd moim zdaniem częste komentarze fryzjerek "naprawdę chce pani obciąć TAKIE włosy?". Długo nosiłam krótkie, od żadnego fryzjera-faceta nie usłyszałam takiego komentarza, a od kobiet - wszystkich co do jednej. Rozumiem trochę tę zasadę, bo ja na przykład dostałam od natury piękne włosy, ale grubawe nogi, i chociaż racjonalnie rozumując kapuję, że koleżanka z taaaaakimi nogami może lubić luźne spódnice do kolan, to jednak ile razy przy mnie taką kupuje wyrywa mi się jęk zazdrości "taaaakie nogi chcesz zakrywać?" ;).

      A co do samych krótkich włosów - lubię, było mi w nich super wygodnie, i co roku w lecie nastawiam się, że znów je ciachnę. W zimie długie są fajne, bo grzeją i ładniej wyglądam w zimie kiedy spod czapki wystają mi długie kosmyki, ale krótka wygodna fryzura w lecie rządzi.
      • besame.mucho Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 14:28
        Pięknie mi to wyszło. Powinnam jeszcze kilka razy w tym zdaniu powtórzyć "w zimie", żeby nikt przypadkiem nie zapomniał o jaką porę roku mi chodziło.
        • butters77 Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 15:16
          Zgadzam się z Tobą, besame - mam wrażenie, że te lamenty fryzjerek bywają machinalne (w Twoim przypadku z pewnością nie - jestem fanką Twoich włosów:-). Sama jestem przykładem takiej lamentowej kurtuazji, bo włosy mam cienkie, niczym się nie wyróżniające, a i tak przed ścięciem nieraz radzono mi zachować długie. Długie włosy nosiłam całe życie, dobrze wyglądały tylko, gdy ktoś mi je pięknie ułożył i nadał objętości albo gdy szłam pod wiatr;-), w pozostałych sytuacjach zwisały smętnie. A najczęściej, jak teresa, zwijałam je w jakiś węzeł i przypinałam klamerką.

          Odkąd mam krótkie (parę lat) jest o niebo lepiej. Nie tylko wygodniej, ale moim zdaniem - bardziej twarzowo.

          Tylko o jaką porę roku Ci chodziło w tym ostatnim akapicie, besame, bo nie jestem pewna? ;-))
          • besame.mucho Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 16:39
            Zamiast mi tu kadzić sprawdź lepiej maila, bo nie wiem czy gnać na pocztę ;P

            > Tylko o jaką porę roku Ci chodziło w tym ostatnim akapicie, besame, bo nie jest
            > em pewna? ;-))

            Sama już nie wiem - o wiosnę może ;) ?
          • pierwszalitera Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 19:16
            butters77 napisała:

            A najczęściej, jak teresa, zwijałam je w jakiś węzeł i przypina
            > łam klamerką.

            No właśnie, chyba większość długowłosych należy do klamerkowej frakcji. Ja praktycznie całe lato przechodziłam z frotową gumką, bo albo było ciepło, albo mi przeszkadzało, a przy bieganiu po górach na urlopie też nie nosi się hollywoodzkiej fali, więc nosiłam te "piękne" włosy i tak ukryte przed obcym wzrokiem gdzieś w tyle głowy. Właściwie, to dopiero od kilku dni mam znowu włosy, bo nie nie muszę nic spinać, zgarniać i ujarzmiać.
            • kis-moho Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 19:21
              > No właśnie, chyba większość długowłosych należy do klamerkowej frakcji.

              Jest jeszcze frakcja żabkowa, czyli ja Ale masz racje, niezaleznie od opcji wlosy sa schowane przed swiatem. Powoli zaczynam sie zastanawiac nad poszukiwaniem ladnej krotkiej fryzury dla kreconych wlosow, takie jestescie przekonujace :o)
            • pinupgirl_dg Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 21:25
              > No właśnie, chyba większość długowłosych należy do klamerkowej frakcji.


              Ja mam odwrotnie i paradoksalnie dlatego lubię krótkie włosy. Włosy spięte (jakkolwiek, nawet w warkocz czy miękką frotką) po jakichś 2h tak mnie ciągną, że muszę je rozpuścić i rozmasować skórę głowy. O wytrzymaniu całego dnia w koku mogę zapomnieć, więc moją jedyną fryzurą są rozpuszczone włosy, niezależnie od okazji, nawet biegam w rozpuszczonych najczęściej. Dlatego chętnie się obcinam krótko, bo ile można nosić takie same włosy :). A że włosy mam naprawdę piękne, wiadomo, fryzjerzy lamentują. W dodatku twarz i figurę mam bardzo przeciętną, więc włosów podwójnie szkoda. Ale ja lubię krótkie włosy, dają tyle możliwości stylizacji, nie sprawiają kłopotów przy uprawianiu sportu, suszenie po basenie to bajka. Za to mam ładną, długą szyję, krótka fryzurka (albo upięte włosy, które odpadają z powyższych powodów) fajnie ją eksponuje.
            • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 21:58
              Jak mi kto powie, gdzie mozna kupic klamerke, ktora obejmie moje wlosy, to ozloce. Marze o kokach...
              • pierwszalitera Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 22:26
                slotna napisała:

                > Jak mi kto powie, gdzie mozna kupic klamerke, ktora obejmie moje wlosy, to ozlo
                > ce. Marze o kokach...

                Ja się też w żadną klamerkę nie mieściałam, dlatego pisałam o frotowych gumkach. Ale koki sobie robiłam. Najpierw wszystko w gumkę, a potem cała masek wsuwek w akcję. Przy dużej ilości włosów ma się możliwość owinięcia jednego kosmyka wokół gumki bez straty objętości i wtedy wygląda, jakby we włosach nic nie było i wszystko trzymało się od samości. Ale na szczęście już tego nie muszę. ;-)
                • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 22:55
                  > Ja się też w żadną klamerkę nie mieściałam, dlatego pisałam o frotowych gumkach
                  > . Ale koki sobie robiłam. Najpierw wszystko w gumkę, a potem cała masek wsuwek
                  > w akcję. Przy dużej ilości włosów ma się możliwość owinięcia jednego kosmyka wo
                  > kół gumki bez straty objętości i wtedy wygląda, jakby we włosach nic nie było i
                  > wszystko trzymało się od samości. Ale na szczęście już tego nie muszę. ;-)

                  Zazwyczaj robie taki pseudokok z kilku gumek, ale strasznie balaganiarsko to wyglada, a czasem by sie przydala jakas pseudoelegancja (wtedy rozpuszczam, bo co zrobic). Wsuwki... hm, od wiekow sie tym nie bawilam. Moze czas sprobowac na nowo ;)
                  • besame.mucho Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 23:06
                    Mi też się włosy nie mieszczą w klamerki. Związuję gumką na ślepo na czubku łba i już od kilku osób słyszałam, że to wygląda jak misterny kok, nad którym siedzę w domu pół godziny, a nie jak związanie na ślepo włosów. Plus gęstych włosów, których klamerka nie łapie: na tyle ich dużo, że nawet bez motania jednego pasemka naokoło - gumki nie widać.

                    Ale klamerka, która daje radę mi złapać włosy, też by mi się przydała. Głównie na wakacje - jak wychodzę z mokrymi włosami z jakiegoś morza czy jeziora, to nie lubię związywać gumką, bo później jej nie mogę wyplątać (mokre nieuczesane włosy mi się kręcą i falują, a uczesać po słonej wodzie nie jestem w stanie), wolałabym mieć na takie okazje sensowną klamerkę.
                    • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 23:21
                      Ja takie cos tez czasem slysze, ale dosc rzadko - problem w tym, ze moje wlosy sa zupelnie proste, jak druty, i jak wyjda z takiego pseudokoka, to zwyczajnie stercza albo wisza, nie ukladaja sie elegancko, jak u niektorych (zazdroszcze) :P
                    • ko_kartka Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 22:24
                      besame.mucho napisała:

                      > Mi też się włosy nie mieszczą w klamerki. Związuję gumką na ślepo na czubku łba
                      > i już od kilku osób słyszałam, że to wygląda jak misterny kok, nad którym sied
                      > zę w domu pół godziny, a nie jak związanie na ślepo włosów.

                      No faktycznie, robisz to perfekcyjnie, intuicyjnie i na oślep, a wychodzi fryz jak na pokazie modelek.
                  • jul-kaa Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 11:00
                    I jeszcze odnośnie do szczęk - używam takich średniej wielkości, w zależności od długości włosów potrzebne są 2-4 (nie spinam całego koka, tylko go przypinam). Tajemnica spinek tkwi w tym, z czego są produkowane - plastikowe szarpią, ciągną, boli mnie od nich głowa. Dobre są kauczukowe - są znacznie droższe, ale są miększe, lepiej trzymają, są jakby mniej sztywne. Trzeba popytać panie na spinkowym stoisku, powinny wiedzieć, o co chodzi.
              • turzyca Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 01:20
                slotna napisała:

                > Jak mi kto powie, gdzie mozna kupic klamerke, ktora obejmie moje wlosy, to ozlo
                > ce. Marze o kokach...

                To moze szpilki kokowki? Wymagaja troche cwiczen na poczatku, ale do opanowania. Tak samo azjatyckie szpilki/paleczki do wlosow.
                I moze hurtownie z osprzetem do wlosow, takze internetowe, bo istnieja klamry xxl, tylko rzadko wystepuja w ofercie.
                • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 01:32
                  > To moze szpilki kokowki? Wymagaja troche cwiczen na poczatku, ale do opanowania

                  Probowalam kiedys czegos takiego i nawet chyba jakies gdzies leza. Musialby specjalista sprobowac i powiedziec, czy w ogole sie da bez szpikowania calej glowy raz kolo razu, bo moje wlosy sa zwyczajnie ciezkie i za sliskie, nie zaczepiaja sie o siebie, tylko leca w dol. Ten sam problem mam z lokami, nie wiem ile dni musialabym nosic papiloty, zeby mi sie natychmiast nie rozkrecily. Zafunduje sobie w koncu trwala z ciekawosci ;) Klamerka je jakos trzymala, jak byly dlugie akurat, zeby je nia zlapac, wsuwkami stabilizowalam i gralo.

                  > . Tak samo azjatyckie szpilki/paleczki do wlosow.

                  Nie rozumiem jak to dziala :D

                  > I moze hurtownie z osprzetem do wlosow, takze internetowe, bo istnieja klamry x
                  > xl, tylko rzadko wystepuja w ofercie.

                  Dobry pomysl, popatrze.
                  • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 01:48
                    > Dobry pomysl, popatrze.

                    Aha, najpierw musze znalezc moja najwieksza, zmierzyc i oszacowac jakiej potrzebuje, bo wymiary nic mi nie mowia. To juz jutro. A w ogole najwiecej jest duzych szczek, ktorych nie znosze.
                    • ananke666 Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 14:49
                      Są duże kauczukowe, sama taką mam. Teraz nie widzę na allegro, same szczęki, w dodatku brzydkie, jak gumowe. Moja jest wąska, jak pół długiego i cienkiego walca, matowa, w kolorze cynamonu. I starannie wykonana.
                  • jul-kaa Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 10:43
                    Miałam kiedyś takie przedziwne wkrętki do włosów - wyglądało to jak otwarte z jednej strony podwójne sprężyny. Wkręcało się toto w kok - wystarczały dwie sztuki, a upinanie moich włosów szpilkami i wsuwkami wymagało użycia kilkunastu/kilkudziesięciu!
                    Niestety - zgubiłam i od lat czegoś takiego nie widziałam :(
                    • jul-kaa Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 10:47
                      Znalazłam!

                      https://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRQFcXXkbzV4h32GcODE0Vj0hDhcWVJE7_zahhT9QiM-dHloSIvCA
                      • yaal Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 16:39
                        Rzuciło mi się ostatnio takie w oczy, cały rządek sobie wisiał w Bootsie...
                        • jul-kaa Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 25.09.11, 00:47
                          A ten Boots to gdzie był?
                          • yaal Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 25.09.11, 15:07
                            W Londynie.

                            Jakieś śmieszne grosze kosztowały, więc jak chcesz, mogę ci kupić i wysłać, tylko adres daj (:
                  • turzyca Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 10:56
                    > Probowalam kiedys czegos takiego i nawet chyba jakies gdzies leza. Musialby spe
                    > cjalista sprobowac i powiedziec, czy w ogole sie da bez szpikowania calej glowy
                    > raz kolo razu, bo moje wlosy sa zwyczajnie ciezkie i za sliskie, nie zaczepiaj
                    > a sie o siebie, tylko leca w dol.

                    Uwazaj na specjalistow, bo ja regularnie slysze, ze z takimi wlosami to sie nie da zrobic niczego, bo sie nie utrzyma. Za gladkie. Pani wie trzeba by najpierw natapirowac lub loki zrobic. A tymczasem da sie jak ta lala, moja fryzjerka czesze mnie tak, ze z odrobina lakieru wytrzymuje cale tanczone wesele. Ale jesli znajdziesz dobrego fryzjera, ktory zna sie na swoim fachu i umie tlumaczyc, to zrozumiesz na co zwracac uwage, trzeba znalezc punkty kluczowe, ktorych zlapanie bedzie trzymalo fryzure. Moja fryzjerska zwrocila mi uwage, ze jesli wlosy przebiegaja pod katem do siebie, to wtedy sie nawzajem hamuja i nie moga sie wyslizgnac. Moje sa bardzo gladkie, wiec nie maja punktow zaczepu w obrebie pasm, inaczej niz wlosy choc troche sie wijace, dlatego dobrze jest je krzyzowac pod roznymi katami, zeby mialy jak najwiecej "hamulcow". Bo wysuwanie sie ze spinek, wsuwek itp to ich odwieczne hobby.

                    Aha i po prawdzie jak sie spiesze to zuzywam na kok znacznie wiecej szpilek niz potrzeba, ale i tak robi sie to blyskawicznie, szybciej to tylko kucyk z gumka.


                    > > . Tak samo azjatyckie szpilki/paleczki do wlosow.
                    >
                    > Nie rozumiem jak to dziala :D

                    Tez punkty kluczowe. Nigdy nie podnosilas wlosow za pomoca olowka? :)
                    • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 13:29
                      > Ale jesli
                      > znajdziesz dobrego fryzjera, ktory zna sie na swoim fachu i umie tlumaczyc, to
                      > zrozumiesz na co zwracac uwage, trzeba znalezc punkty kluczowe, ktorych zlapan
                      > ie bedzie trzymalo fryzure.

                      No wlasnie, przydalaby mi sie taka wiedza.

                      > Tez punkty kluczowe. Nigdy nie podnosilas wlosow za pomoca olowka? :)

                      Yyy. Chyba nie...? :D
                  • pierwszalitera Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 13:09
                    slotna napisała:

                    > Probowalam kiedys czegos takiego i nawet chyba jakies gdzies leza. Musialby spe
                    > cjalista sprobowac i powiedziec, czy w ogole sie da bez szpikowania calej glowy
                    > raz kolo razu, bo moje wlosy sa zwyczajnie ciezkie i za sliskie, nie zaczepiaj
                    > a sie o siebie, tylko leca w dol.

                    To nie tylko wina włosów, także pielęgnacji. Włosów do upięcia nie traktuje się przedtem odżywką. By były lżejsze i wydobyły z siebie skręt trzeba też od czasu do czasu wyczyścić je z pozostałości środków pielęgnujących. Najlepiej wypłukać je po myciu czymś kwaśnym, wodą z cytryną, albo z octem. To zastępuje wtedy odżywkę, nabłyszcza, włosy łatwo się rozczesują, ale je nic nie obciąża. Jeżeli ładujesz tony odżywki w dosyć proste włosy, to one nie będą trzymać się w kokach i nie zrobisz z nich loków.
                    • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 13:27
                      One nie sa "dosyc proste" one sa _proste_ :D Nie ma co probowac "wydobywac skret" ;)
                      • pierwszalitera Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 14:04
                        slotna napisała:

                        > One nie sa "dosyc proste" one sa _proste_ :D Nie ma co probowac "wydobywac skre
                        > t" ;)
                        >

                        No ale proste nie znaczy automatycznie śliskie i nie tolerujące upięcia. Moje włosy też były (są) całe życie ciężkie, ale ponieważ w zależności od tego, jak je pielęgnowałam, jakich śródków używałam i jak je traktowałam, miałam włosy pomiędzy lekki, ładnie się układający, kokowy skręt, a zupełnie proste jak od prostownicy, na których gumka frotowa się ześlizgiwała, więc wiem mniej więcej od czego to zależy. Co ci szkodzi, wypłucz je na kwaśno i spróbuj kiedyś bez odżywki i zobacz czy zachowują się w upięciu tak samo. Założę się, że nie.
                        • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 14:14
                          > w zależności od tego, jak j
                          > e pielęgnowałam, jakich śródków używałam i jak je traktowałam, miałam włosy pom
                          > iędzy lekki, ładnie się układający, kokowy skręt, a zupełnie proste jak od pros
                          > townicy, na których gumka frotowa się ześlizgiwała

                          No ale tlumacze ci, ze moje nigdy sie nie skreca, nie pofaluja, nic z tych rzeczy. Nie zalezy to w zadnym stopniu od pielegnacji.

                          > Co ci szkodzi, wypłucz je na kwaśno i spróbuj kiedyś bez odżywk
                          > i i zobacz czy zachowują się w upięciu tak samo. Założę się, że nie.

                          Jasne, ze bez odzywki sa bardziej chropowate, ale sa tez splatane, a nie bede sobie specjalnie ich niszczyc rozczesywaniem (nie upne przeciez koltuna). Wole zdobyc duza klamerke.
                          • pierwszalitera Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 14:24
                            slotna napisała:

                            > No ale tlumacze ci, ze moje nigdy sie nie skreca, nie pofaluja, nic z tych rzec
                            > zy. Nie zalezy to w zadnym stopniu od pielegnacji.

                            Slotna, ale one nie mają się u ciebie kręcić, tylko mają być lżejsze i się łatwiej spinać.

                            > Jasne, ze bez odzywki sa bardziej chropowate, ale sa tez splatane, a nie bede s
                            > obie specjalnie ich niszczyc rozczesywaniem (nie upne przeciez koltuna). Wole z
                            > dobyc duza klamerke.

                            Toteż ci tłumaczę, że płukanie w kwaśnym pozwala na łatwe rozczesywanie, włosy się nie plączą. I nie masz z odżywki rezygnować na zawsze, tylko w dniach, kiedy chcesz zobić sobie z nich coś upiętego. No chyba od tego od razu nie dostaniesz poplątanego kołtuna? Jakoś w to nie wierzę, bo niby są takie śliskie i proste, a płączą się już od jednorazowej rezygnacji z odżywki?
                            Ale rób sobie co chcesz, chciałam ci tylko coś zaproponować, bo chciałaś ładnego koka, a ci podobno nie wychodzi. ;-) Nie chcesz korzystać z doświadczeń starszej koleżanki, nie musisz. ;-)))
                            • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 14:36
                              > Toteż ci tłumaczę, że płukanie w kwaśnym pozwala na łatwe rozczesywanie, włosy
                              > się nie plączą. I nie masz z odżywki rezygnować na zawsze, tylko w dniach, kied
                              > y chcesz zobić sobie z nich coś upiętego. No chyba od tego od razu nie dostanie
                              > sz poplątanego kołtuna? Jakoś w to nie wierzę, bo niby są takie śliskie i pros
                              > te, a płączą się już od jednorazowej rezygnacji z odżywki?

                              Stalego koltuna to nie, nastepne mycie ratuje sytuacje :) Ale samo rozczesywanie jest dla mnie bardzo nieprzyjemne, mimo, ze staram sie uwazac, zawsze sobie cos wyrwe. Poza tym nienawidze tego od dziecinstwa, kiedy o odzywkach nikt nie slyszal i dorosli okropnie szarpali mi wlosy. Prawde mowiac, nie wierze, zeby kwasna plukanka tak pomogla, ale dobrze, sprawdze.
                              • anne_stesia Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 15:44
                                A nie masz może poniszczonych końcówek? Jak miałam długie włosy to właśnie nieprzycinane odpowiednio często końcówki sprawiały, że rozczesywanie włosów to był koszmar. A tak na oko nie wyglądały na rozdwojone czy zniszczone.
                                • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 16:13
                                  Przycinam dosc czesto, fryzjer nawet twierdzi, ze niepotrzebnie, ale swoje wiem. I tak musze regularnie podcinac grzywke, wiec zalatwiam to za jednym zamachem. Ale faktycznie, konce sa w innym stanie niz reszta wlosow, bo byly farbowane - rozjasniane i barwione na ostry kolor.

                                  Tak naprawde, to wcale nie uwazam, zeby moje wlosy sie plataly jakos rekordowo, zwyczajnie reaguje nieco histerycznie na wszelkie suply i koltunki, zawsze wole napackac wiecej odzywki, zeby samo sie, niz czesac. Wiec rezygnowanie z niej, tylko po to zeby je latwiej upiac, jakos do mnie nie przemawia ;) Jeszcze mi sie cos przypomnialo: mama robila mi z sila rozczesanych wlosow warkocz albo dwa i te warkocze musiala wiazac recepturkami, bo zwykle gumki zjezdzaly. Mimo, ze wlosy sie plataly. Widocznie istnieja w roznych rzeczywistosciach i sa rownoczescie sliskie i chropowate...
                              • pierwszalitera Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 16:16
                                slotna napisała:

                                Prawde mowiac, nie wierze, zeby k
                                > wasna plukanka tak pomogla, ale dobrze, sprawdze.
                                >

                                Woda z cytryną nie będzie miała działania naładowanej silikonami lorealowskiej odżywki. Ale właśnie o to chodzi, by włosy nie miały na sobie tego całego balastu, a przy przy odrobinie cierpliwości dadzą się swobodnie rozczesać, w każdym razie łatwiej niż tylko po szamponie. Tak to już niestety jest, że nie każdą fryzurę można na każdych włosach z łatwością zrobić, więc jak się chce coś "niezgodnego" z naszą naturą, to trzeba nieraz z czegoś zrezygnować. W tym przypadku z szybkiego rozczesywania włosów. No i mając do dyspozycji dobry grzebień można traumę z dzieciństwa pokonać, nikt nie musi sobie szarpać i wyrywać włosów. Zaczyna się delikatnie od dołu, tylko jak napisałam, trochę cierpliwości trzeba mieć. ;-)
                                • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 16:42
                                  Nie no, rozumiem, co mowicie, spoko :) Po prostu skoro klamerka dawala rade okielznac moje kudly, kiedy byly krotsze, to chcialam teraz dorwac odpowiednia wieksza klamerke, zeby okielznala dluzsze, zamiast kombinowac.

                                  Rozczesywac od dolu nie umiem, nie wiem jak tak mozna. Przeciez jak ide stopniowo w gore, to i tak spycham wezelki w dol i musze to czesac jeszcze raz.
                                  • turzyca Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 20:49

                                    > Rozczesywac od dolu nie umiem, nie wiem jak tak mozna. Przeciez jak ide stopnio
                                    > wo w gore, to i tak spycham wezelki w dol i musze to czesac jeszcze raz.

                                    A to akurat dosc logiczne. Wyobrazmy sobie wlosach 3 wezelki. Jak zaczynasz od dolu, to rozsluplujesz pierwszy wezelek, ktory pojedynczo rozslupluje sie latwo, zazwyczaj w ogole bezproblemowo zsuwa sie do konca wlosow, potem zaczynasz na kolejnym poziomie i zsuwasz kolejny wezelek, a potem robisz to samo z trzecim. A jak zaczynasz od gory, to sciagasz wszystkie trzy wezelki na siebie i powstaje jeden mega wezel, ktory trzeba zaciecie rozsuplywac. Takie charakterystyczne trzymanie pasma wlosow i wielokrotne przeciaganie po nim czesadlem jest wlasnie efektem czesania od gory.
                                    Tez mi sie wydawalo, ze czesanie od dolu jest czasochlonniejsze, ale dzieki temu ze unika sie zbijania mniejszych wezlow w wieksze w rzeczywistosic jest znacznie szybsze. Zawsze mozesz zaryzykowac tych pare minut i wyprobowac inna metode. :)
                                    • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 21:22
                                      > Zawsze mozesz zaryzykowac tych pare minut i wyprobowac inna metode. :)

                                      Probowalam przeciez, stad wiem jak to sie konczy. Nie pasuja mi tez polecane grube drewniane grzebienie i nie umiem korzystac ze szczotek, oprocz jednej, sluzacej do puszenia - lubie sobie nia przeczesac wlosy z glowa do dolu, potem przez chwile mam taka fajna grzywe :)
                              • madzioreck Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 16:31
                                Slotna, ale Litera ma rację - da się trochę przytępić włosy takim zakwaszaczem. Ja zreszta, mimo, że nie mam aż tak nieczepliwych włosów (no chyba, że wyprostuję, to też wszystko z nich zjeżdża), to jednak przed czesaniem różnych upięć i koków też rezygnowałam z odżywki. Wtedy też ostrożniejsze mycie, o ile się da ostrożniej, i nie rozczesywałam już mokrych włosów (rozczesane przed myciem), tylko dopiero wyschnięte szczotką z borsuka czy czegoś takiego :)
                          • pinupgirl_dg Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 21:04
                            > Jasne, ze bez odzywki sa bardziej chropowate, ale sa tez splatane, a nie bede s
                            > obie specjalnie ich niszczyc rozczesywaniem (nie upne przeciez koltuna). Wole z
                            > dobyc duza klamerke.
                            >

                            Popieram Pierwsząliterę, włosy do koka trzeba przygotować inaczej, niż do uczesania w stylu Frmi Moore. Dobrze, żeby włosy było "wczorajsze" i bez odżywek, lekki tapir czy lakier też nie zaszkodzi. Pewnie można też pokombinować sposobem, ale o sprawdzanie kąta ułożenia włosów może być trudno, jeśli czeszemy się same. Potem można wygładzić z wierzchu i potraktować nabłyszczaczem, żeby nie wyglądało to jak kupka siana :). U mnie spinki też maniakalnie wyjeżdżały, ale dla mnie to akurat niewielki problem, bo co chwilę i tak musiałam rozpuścić włosy, rozmasować i upiąć znowu.
                            Co do rozczesywania - a czym je czeszesz? Może problem tkwi nie w odżywkach i włosach, ale w narzędziach? Ja do kołtunów polecam szczotkę z włosia - rozczesuje nawet moje sianko po tygodniu nieczesania. Albo coś takiego: wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=35268 ? Ja w tej chwili używam drewnianego grzebienia z the body shopu, odkąd rozcieńczam szampon przy myciu, w zupełności wystarcza.
                            • kok.12 Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 25.09.11, 12:13
                              Wypróbowałam radę pierwszejlitery, wczoraj po umyciu włosów spłukałam je wodą z cytryną i nie dałam odżywki. Faktycznie, włosy stały się mniej gładkie i śliskie i łatwiej niż zazwyczaj spięłam je w prosty kok owijają je wokół gumki. Jednak nie udało mi się spiąć ich za pomocą długich szpil - i tak wszystko się wyśliznęło i rozsypało. Wcale nie jest też tak, że mam lżejsze włosy, wręcz przeciwnie, bez odżywki zdają się być cięższe i jakby jeszcze gęstsze niż zazwyczaj.
                              Moje włosy tak w ogóle są również mało podatne na formowanie w upięciach (ale nie na samo układanie, tu nie mam wielkich problemów), nie wiem czy to przez ich gęstość, czy strukturę, ale są jakby zbyt elastyczne, zawsze wracają na swoje . I jak sobie radzić z takimi włosami? Nie narzekam na nie, bo mam włosy na prawdę ładne, ale właściwie jestem skazana na włosy rozpuszczone, albo w kucyku, albo w prostym koku. Podobają mi się bardzo warkocze plecione wokół boków głowy, ale samej trudno je zrobić, bo w trakcie ich wykonywania wszystko mi się wyślizguje i trudno mi opanować tę moją masę włosów. Marzę również o luźnych upięciach, ale to chyba przy moich włosach niemożliwe.
            • kasiamat00 Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 11:06
              A nie, ja jak miałam długie włosy (takie do połowy pleców) to chodziłam zwykle w rozpuszczonych, przynajmniej po mieście. I słyszałam od wszystkich, że mam nie jeść włosów ;) Potem się ścięłam na krótko, przez chwilę były do brody, potem coraz krótsze, w pewnym momencie najdłuższe miały może 5 cm, teraz znowu są ciut dłuższe, po jednej stronie tyle żeby zakryć ucho, po drugiej tyle żeby drugie odsłonić. Asymetria być musi, moja twarz jest zbyt asymetryczna żeby eksponować to symetrycznymi cięciami.
    • diuszesa Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 15:24
      A ja się zastanawiam, czy nie ma takiego stereotypu panującego w Europie, że kobieta ma być kobieca, tzn. ma się jej kobiecość przejawiać w odkrywaniu nóg, długich włosach, delikatnym sposobie bycia itp. A ta, co to nigdy nie zakłada spódnic, zawsze ma krótkie włosy, a już nie daj Boże wykonuje męski zawód, to jest właśnie "mało kobieca"?
      Nie wiem, z czego ten stereotyp miałby wynikać - może z tego, że od wieków kobiety nosiły długie suknie i włosy, a wszelkie odstępstwa były krytykowane i obarczone opinią utraty godności i dobrego imienia?
      Myślę, że w Europie wiele kobiet zostało wychowanych w duchu pielęgnowania swojej kobiecości, manifestowanej szczególnie w odmiennym niż męski sposobie ubierania się, mówienia, poruszania - mam tu na myśli wdrażanie od małego zachowań przypisywanych społecznie konkretnej płci i generujących u dziewcząt i chłopców silną potrzebę odróżnienia się.
      Myślę też, że wiele kobiet jest przekonanych o tym, że długie włosy podobają się mężczyznom, dlatego niektórym trudno jest z nich zrezygnować. Wielu mężczyzn jest przekonanych, że kobieta powinna mieć długie włosy (a przynajmniej dłuższe, niż on sam). Dwie moje bliskie koleżanki, po obcięciu włosów na krótko, opowiedziały mi, że jednej mąż powiedział, że wygląda jak babochłop, więc ona już drugi raz się nie zdecyduje; drugiej chłopak powiedział w kłótni, że nie jest homo i nie będzie się z chłopem kochał :-/
      Takie przekonania i stereotypy funkcjonują w ludzkich głowach latami, od małego kształtowane, podsycane nierzadko opiniami członków rodziny ze starszych pokoleń, doskonale znających się na tym, co "kobieta powinna".
      Ja sama, przez ok. 15 lat swojego życia wyrzuciłam ze swojej wyobraźni obraz zamężnej kobiety z długimi włosami, bo wiele razy od swojej babki słyszałam, że po ślubie to kobieta powinna skrócić włosy, zrobić trwałą czy coś, a nie nosić długie jak panna, bo to już nie wypada. Jak w późnym wieku nastoletnim się z tego przekonania wyzwoliłam, to wpadłam w kolejne sidła jedynego i słusznego wzorca - naczytałam się w pismach dla nastolatek, że długie włosy są niezwykle uwodzicielskie i podobają się chłopakom. Skoro chciałam się podobać, to jak mogłam je zatem ściąć? ;-) Byłoby to równoznaczne z utratą męskiej atencji.

      Ale zmądrzałam już :-) Obecnie noszę krótkie włosy, ostrzyżone ala irokez, wygolone po bokach trójką, i czuję się bardzo kobieca :-)
      • ko_kartka Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 22:19
        A ja pięknie wyglądam w krótkich włosach, po męsku obciętych, bo mam szalenie ładną czaszkę. Na zdjęciach widzę. A jednocześnie nie cierpię takiej fryzury nosić, bo nie czuję się kobieco. Żadne tam przekonania rodzinne na mnie nie wpływają (bo: mamusia krzyczy "takie ładne włosy, noś długie, ja mam siano i nigdy nie mogłam!", a tatuś warczał "krótko, krótko, to wygodne!", idealne wypośrodkowanie nacisku opinii publicznej), a jednak się nie czuję i już. Bob to najkrótsze, z czym czuję się jak kobieta i kropka.

        Jednocześnie zaś widzę, że krótkie włosy kobiecości innym kobietom wcale nie odbierają, a często wręcz dodają urody i uroku - no i co z tego, konserwa jestem :)
    • kasica_k Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 16:06
      Dla mnie ostateczna decyzja o krótkiej fryzurze była jedną z najlepszych "urodowych" decyzji w życiu. Włosy mam ładne, ale cienkie :) Podjęłabym ją jeszcze wcześniej, gdybym w odpowiednim czasie trafiła na dobrego fryzjera. Niestety przez długie lata trafiałam źle, co skłaniało mnie do zapuszczania.

      Bardzo krótka fryzura ma jeszcze tę cechę, że eksponuje twarz, jej owal i rysy oraz kształt głowy. Ładna twarz o regularnych rysach trochę się "chowa" przy długiej, bujnej fryzurze, a w krótkiej bardziej ją widać - chyba że nosimy włosy zaczesane na gładko i spięte. Poza tym lepiej widać kolczyki :)

      Dla mnie krótkie włosy już dawno przestały być "niekobiece". Owszem, jako dziecko koniecznie musiałam mieć długie, żeby podkreślić swą "dziewczyńskość", jako nastolatka podkreślałam w ten sposób kobiecość, ale teraz już nie czuję takiej potrzeby, w krótkich jest mi ładniej i o niebo wygodniej.
      • manoeuvre Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 16:29
        najważniejsze, żeby dobrać odpowiednią dla siebie długość, nie trzymać się kurczowo długich 'bo facetów kręcą', czy krótkich 'bo praktyczne'. Przez wiele lat miałam długie, a teraz mam krótkie i wyglądam (również zdaniem innych) i czuję się o wiele lepiej. Na szczęście cięcie jest bez zarzutu i włosy podatne na układanie, więc nie muszę im poświęcać więcej czasu (wiadomo - długie wystarczy zazwyczaj spiąć i kłopot z głowy).
    • jehanette Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 16:49
      Kilka lat temu poszliśmy z moim chłopakiem się ostrzyc - oboje mieliśmy długie włosy, ja do połowy pleców, on za ramiona. Fryzjerki straszliwie lamentowały nad nami obojgiem ;)

      Nie wiem, co w tym jest takiego. Ja lubię się i w krótkich i w długich włosach - po kilku latach strzyżenia coraz krócej teraz hoduję na długie - a jak mi się znudzą, to znowu obetnę ;)
    • anne_stesia Kocham krótkie włosy :) 23.09.11, 17:23
      Krótkie noszę od kilku lat. Krótkie = do brody najdłużej, w różnych kombinacjach. Zawsze grzywka, bo grzywka jest ciekawa i grzywka sprawia, że nie mam na czole pryszczy (magia, bo powinno być inaczej, a okazuje się, że czoło to jedyna częśc twarzy, na której absolutnie nigdy nie mam wyprysków :D).
      Plusy krótkiej fryzury... No dużo ich będzie, podobnie z resztą jak minusów. Są lekkie, odsłaniają kark i szyję (mój TŻ twierdzi, że odsłonięty kark jest bardzo seksowny), z reguły wyglądają na bardziej puszyste niż te same włosy w wersji długiej, szybko schną, lepiej na nich widać cięcie. A krótkich fryzur miałam już całą masę: ostatnie pół roku chodziłam ze sporą asymetrią, jeden bok niemal do zera był wygolony, teraz mam króciuteńką grzywkę idącą półkolem i staram się wyrównywać asymetrię. Co będzie później? Ano chciałabym je trochę zapuścić (do brody :D) i szaleć z samym kształtem grzywki. Minusem tego wszystkiego jest to, że nawet zapuszczając muszę chodzić do fryzjera i je kształtować raz w miesiącu, bo inaczej tracą formę, sterczą albo klapną i wyglądają niechlujnie. Nie mogę też pozwolić sobie na mycie ich wieczorem, bo wtedy rano ich już nie ułożę (całe szczęście, że suszenie zajmuje 3 minuty).
      Krótkie włosy odsłaniają moją twarz, która jest drobna i mała, więc długie włosy, zwłaszcza, że są lekko falujące, ją przytłaczały i sprawiały, że wyglądałam żałośnie.
      Nie mam za to możliwości upinania ich na wielkie gale, więc mój styl (który oczywiście lubię i nie przeszkadza mi on) musi być mniej elegancki i formalny, bo włosy zawsze wyglądają na lekko nieuporządkowane i potrafią zaskakująco dziwnie się układać.

      Podsumowując: krótkie włosy są super :)
    • ananke666 Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 18:42
      Każde włosy są fajne, długie, krótkie, bez znaczenia. No, może z wyjątkiem peerelowskiego barana.
      Niefajne są popalone, z wielkim odrostem albo rozlecianą trwałą.
      Niefajne są też frakcje pod tytułem "tylko takie (w domyśle - takie jak ja mam) są fajne!"
      Dotyczy to wszystkiego, nie tylko włosów. Wzrostu, długości stopy albo grubości tyłka.
      Podobają mi się dziesiątki fryzur, od takich kilkumilimetrowych począwszy, na metrowych skończywszy. Sama mam długie kłaki i szczerze, to w dupie mam, czy się komuś podobają.
    • sylwiastka Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 19:09
      Krótkie włosy są BARDZO fajne! Są wygodne, a fryzury wyglądają jakoś bardziej elegancko i nietuzinkowo.
      Sama większość życia mam pół długie włosy (od brody do ramion). Błyszczące, czekoladowe, dość gęste. Fryzjerkom ręka drży, mnie nie! To takie trochę stereotypowe postrzeganie kobiecości poprzez te długie włosy. Niestety mężczyźni też jakoś tak dziwnie marzą o kobiecie z długimi włosami. A co najdziwniejsze największe powodzenia miałam w czasach krótkich fryzur, choć później następowały prośby o lekkie zapuszczenie.
      Ponieważ uważam, że najciekawiej i najlepiej wyglądałam w krótkich fryzurach, wkrótce do nich wrócę. Możliwości jest dużo. Krótkie włosy poprawiają proporcje i dodają lekki pazur!
      • anne_stesia Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 19:25
        > choć później następowały prośby
        > o lekkie zapuszczenie.

        Oj jak mnie zawsze irytowały te prośby o zapuszczanie - też je słyszałam. Nigdy oczywiście nie przystałam na to, ponieważ widziały gały co brały, a jak brały po to, żeby przekonać do zapuszczania to droga wolna. Może dlatego tych moich krótkich włosów będę bronić do końca świata - z przekory :D
        • teresa104 Gały 23.09.11, 20:03
          Cieszę się, że mój obecny konkubent wysłuchał paru moich sugestii odnośnie swojego wyglądu i zwyczajów i nie przytaczał powiedzenia o gałach. Zgolił wąsy, inaczej się strzyże, poddaje się skracaniu brwi, usuwaniu włosów z uszu i nosa, nosi kolorowe ubrania. Moje gały widziały, że jest kosmaty, że strój ma zdziadziały, że pali, nocami rżnie z Amerykanami w pokera, że warzywa w jego menu to ocet do zimnych nóżek. Wiem, że zrobił wysiłek dla mojego widzimisię. Bo mu kobieta powiedziała, że tak, chociaż nie rozumiał, co jest złego w kapocie sprzed 15 lat i portfelu z szarotką z napisem "Rajd Karkonosze 1980". Zmiana fryzury na prośbę partnera nie wydaje mi się dużym wyrzeczeniem, na pewno nie jest szańcem wartym obrony do krwi ostatniej.
          • besame.mucho Re: Gały 23.09.11, 20:05
            > i portfelu z szarotką z napisem "Rajd Karkonosze 1980"

            <3
          • anne_stesia Re: Gały 23.09.11, 20:12
            Dla Ciebie nie - dla mnie, fryzurą którą uwielbiam i jedyna, w jakiej czuję się dobrze jest takim szańcem. Mogę zmienić wiele rzeczy na których mi nie zależy, ale długich włosów mieć nie będę i koniec. I tak, jakby zagroził mi odejściem - niech idzie precz.
            • teresa104 Re: Gały 23.09.11, 20:19
              No, jeżeli odejście lub zostanie warunkuje w ten sposób, to faktycznie nie ma co się dręczyć.
              Tyle że ja bym nie chciała z takim być nawet zachowując swoją fryzurę.
              • anne_stesia Re: Gały 23.09.11, 20:26
                Czasem nie wiadomo co w takim siedzi dopóki się nie wysłowi :D

                Ale podobnie mam też z okularami - są czymś, co mnie określa, pewnym znakiem rozpoznawczym, co mnie zdobi i nadaje mojej twarzy wyraz. Nie umiałabym z nich zrezygnować, bo były jedną z rzeczy, które zbudowały moją pewność siebie i samoocenę. Są pewne rzeczy, z których zrezygnować nie umiem i podobnie może być z jakimiś zainteresowaniami i pasjami, które partner nieraz chce tłamsić.

                Podejrzewam, że Twojemu TŻtowi nie było trudno (a przynajmniej nie traktował tego jak ja włosy czy okulary) zrezygnować z wąsów - ja też potrafiłabym nosić np. tylko spódnice albo przefarbować się na blond, bo nie jest to dla mnie tak bardzo ważne.

                Ale też ja nie przywiązuję się tak do ludzi jak większość populacji i raczej łatwo mi mówić: idź precz.
                • anne_stesia Re: Gały 23.09.11, 20:30
                  A jeszcze dodam coś:
                  mój TŻ ma fobię dłubania sobie w oczach, więc soczewek nigdy nie będzie miał. Nosi okulary. Na pytanie co by zrobił, gdybym mu zagroziła odejściem, jeśli nie przestanie nosić okularów odpowiedział: poszedłby na laser.
                  Trochę straszno :)
                  • teresa104 ultimata o pierdoły 23.09.11, 20:38
                    mogą być zatem probierzem siły uczucia;)
                  • kk345 Re: Gały 23.09.11, 22:28
                    > Na pytanie co by zrobił, gdybym mu zagroziła odejściem, jeśli nie
                    > przestanie nosić okularów odpowiedział: poszedłby na laser.
                    > Trochę straszno :)

                    Zaskakująca interpretacja- ja powiedziałabym, ze to twarda i konkretna deklaracja uczuć...
                    • anne_stesia Re: Gały 24.09.11, 12:00
                      > Zaskakująca interpretacja- ja powiedziałabym, ze to twarda i konkretna deklarac
                      > ja uczuć...

                      Dla mnie chyba zbyt twarda - trochę się przeraziłam, że mógłby się dać zoperować dla czyjegoś widzimisię.
                      • pierwszalitera Re: Gały 24.09.11, 12:57
                        anne_stesia napisała:

                        > Dla mnie chyba zbyt twarda - trochę się przeraziłam, że mógłby się dać zoperowa
                        > ć dla czyjegoś widzimisię.

                        Ja cię doskonalen rozumiem. I też mi odrobinę nieswojo, gdy mężczyzna się tak bardzo uzależnia, obojętnie od kogo. Wolałabym, by miał swoje zdanie, robił tylko to, co naprawdę uważa za sensowne i w razie czego nawet się uparł przy swoim bez względu na konsekwencje. Co innego sytuacja opisana przez teresę, gdy facet daje się lekko "formować" i przyjmuje pod naszym wpływem zachowania w kategoriach zdrowotnych i estetycznych, które i dla niego są lepsze, ale wolałabym, by nie rozumiał tego jako ultimatum.
                        • kk345 Re: Gały 24.09.11, 18:41
                          A czy to nie jest jednak deklaracja "jesteś dla mnie ważniejsza, niż XXX (tu wstawmy dowolną rzecz)? Czy związek nie jest całą masą obustronnych ustępstw, większych i mniejszych, dla ukochanej osoby?
                          • anne_stesia Re: Gały 24.09.11, 18:50
                            To jest deklaracja: dałbym się dla Ciebie pokroić. To nie jest: zetnę dla Ciebie wąsy albo nie będę nosił różu do czerwieni. To tak, jakby kobieta powiedziała, że zoperuje sobie biust dla mężczyzny.
                            Dla mnie jest to pewna przesada i przyznam, że zastanawiałam się wczoraj, czy ten związek ma sens skoro druga strona tak przerażająco mocno się zaangażowała.
                            • kk345 Re: Gały 24.09.11, 19:00
                              Przemyślenia na pewno wymaga fakt, że tylko jedna strona się tak zaangażowała. Ale ja się nie znam, zawsze na amerykańskich filmach zdumiewał mnie "lęk przed zaangażowaniem"... i chyba robimy w tym wątku potężny off-top.
                            • jul-kaa Re: Gały 24.09.11, 19:30
                              Szczerze? Pytanie "co byś zrobił, gdybym ci zagroziła odejściem, jeśli nie przestaniesz nosić okularów" jest wg mnie wyjątkowo durne, więc nie traktowałabym tak poważnie odpowiedzi, bo wtedy i pytanie należałoby potraktować poważnie i kopnąć pytającą w tyłek ;)
                            • slotna Re: Gały 24.09.11, 19:39
                              > To jest deklaracja: dałbym się dla Ciebie pokroić. To nie jest: zetnę dla Ciebi
                              > e wąsy albo nie będę nosił różu do czerwieni. To tak, jakby kobieta powiedziała
                              > , że zoperuje sobie biust dla mężczyzny.

                              Ja nie patrze na to tak kategorycznie. Laserowa korekcja wzroku to, no coz, korekcja. Poprawia sie od tego komfort zycia. Od podniesionego biustu tez sie moze poprawic. Nie widze nic zlego w robieniu czegos na prosbe czy sugestie partnera, motywacja jak kazda inna. Zle jest, kiedy sie to robi zupelnie wbrew sobie (tu: kiedy zdecydowanie nie chce tego lasera czy operacji, a nie gdy do tej pory o to nie dbalam, bo mi sie nie chcialo, nie przeszkadzalo specjalnie itp), wbrew wlasnym checiom, bo partner postawil takie ultimatum. Ale tu problem lezy juz po obu stronach. Aha, nie wnikam w glebie problemow z okularami czy biustem, to tylko przyklady ;)
                              • kk345 Re: Gały 24.09.11, 19:47
                                Takie przemyślenia chodziły mi właśnie po głowie, ale nie potrafiłam ich ubrać w słowa.
                                Generalnie kategoryczność, stawianie spraw na ostrzu noża i ostra walka o swoją racje nie służą chyba żadnemu związkowi, w odróżnieniu od kompromisu.
                                • anne_stesia Re: Gały 24.09.11, 19:49
                                  No i właśnie oczekiwałam odpowiedzi, że wywaliłby za drzwi za takie gadanie durnot albo postawiłby na swoim, a nie, że bez gadania zrobiłby sobie laser.
                                  • slotna Re: Gały 24.09.11, 20:00
                                    > No i właśnie oczekiwałam odpowiedzi, że wywaliłby za drzwi za takie gadanie dur
                                    > not albo postawiłby na swoim, a nie, że bez gadania zrobiłby sobie laser.

                                    Ale to nie bylo prawdziwe ultimatum. Przeczytaj, co jul-kaa napisala. Mysle, ze moze miec racje. A z partnerem zwyczajnie pogadaj, jak cie to meczy. Powiedz mu, co tu napisalas. Byc moze uslyszysz, ze gdybys tak powiedziala, to by znaczylo, ze naprawde z jakiegos powodu bardzo ci przeszkadzaja te okulary (ostatecznie zdarzaja sie rozmaite fobie), a ze woli laser od soczewek, to moglby sobie zrobic, bo to nic strasznego.
                                  • smallfemme Re: Gały 24.09.11, 20:31
                                    Może po prostu miał już ten laser na myśli tylko bał się/nie chciało się/stwierdził, że za drogi i tysiące innych wymówek, a nagle pojawił się powód, żeby się zmotywować :)
    • slotna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 20:00
      Mnie jest dobrze w krotkich wlosach, bo jestem niska i jakis taki mam ksztalt czaszki, ze mozna go fryzura poprawic. Ale zapuszczam, mam juz calkiem dlugie: jakos tak sobie wymyslilam, ze skoro mam na razie spokojny tryb zycia, czas na mycie i suszenie, moge je zwijac byle jak w wezel i nikt sie nie przyczepi, ze to nieelegancko, to bede je pielegnowac. Bo robia wspaniale wrazenie, sa geste, grube, lsniace. Proste jak nieszczescie co prawda, ale trudno, nie mozna miec wszystkiego. Do krotkiej fryzury na pewno jeszcze wroce, to niesamowita wygoda (nie musze modelowac), ale na razie chce takie do kolan i duzo zdjec, o ;)
    • the_mariska Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 20:01
      Przyznam szczerze, że strasznie zazdroszczę dziewczynom, które dobrze wyglądają w krótkich włosach (w tym besame.mucho najbardziej ;)) Robiłam do krótkich fryzur już parę podejść i albo trafiałam na jakieś strasznie niekompetentne fryzjerki, albo po prostu każda krótka fryzura będzie dobitnie podkreślała fakt, że mam wielki łeb w kształcie odwróconego trapezu. Po każdej takiej próbie (ostatnia była ze 2,5 roku temu) obrażam się śmiertelnie na fryzjerów, farbuję kudły sama, a włosy sobie rosną aż zaczynają mnie wnerwiać niemiłosiernie (im dłuższe włosy, tym coraz trudniej mi je rozplątać po myciu, być może gdybym je podcinała regularnie to bym nie miała takiego problemu). Wtedy w stanie maksymalnego wnerwienia biegnę do fryzjera i rzucam od progu, że chcę się pozbyć z głowy tego paskudztwa. Jestem chyba jedyną osobą, której włosów nie szkoda fryzjerkom, bo przytakują, stwierdzają że faktycznie mam te włosy strasznie poniszczone i robią mi krótką fryzurę, w której wyglądam jak własna ciotka, po czym cały proces powtarza się od początku. Dzień, w którym przydałoby się odwiedzić fryzjera zbliża się wielkimi krokami a ja już jestem przerażona co tym razem będę miała na głowie :P
      • besame.mucho Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 20:13
        > (w tym besame.mucho najbardziej ;))

        Pocieszę Cię - od kiedy przytyłam przestałam się chwilowo przymierzać do krótkich. Przy bardziej wyraźnej linii szczęki było mi w takich ładnie, ale aktualne próby trzymania przed lustrem włosów tak, żeby wyglądały na krótkie, mówią mi, że do następnego ciachnięcia muszę zgubić kilka kilo, bo krótka fryzura robi mi teraz wielgaśne poliki i grubą żuchwę ;).

        Swoją drogą masz na fejsie fotkę, gdzie masz na tyle ciasno związane włosy, że jak się zasłoni kucyka, to dobrze widać Twój kształt głowy i wcale nie wygląda na wielki trapez! A próbowałaś obcinać na takie zupełnie króciutkie, tzn. nie na kilka cm tylko na kilka mm? Sądząc po staaarej focie z irokezem może Ci być w takich fajowo. Albo zostawiając trochę irokeza, tylko niekoniecznie tyle co tam ;)

        • the_mariska Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 20:52
          Hmmm... wydaje mi się, że to w tym ciasnym związaniu rzecz. Jak włosy mam ulizane przy głowie, to tego trapeza aż tak nie widać, za to jak są krótkie to zaczynają trochę sterczeć i dopiero trapez się robi ;) Moja mama w krótkich fryzurach wygląda świetnie, ja niestety odziedziczyłam kształt głowy po tacie. Takich całkiem ogolonych włosów nigdy nie miałam, najkrócej było jakieś 2-3cm i nie podobałam się sobie w takich na tyle, że chyba nie mam nawet żadnych fotek z tamtego czasu ;)
      • teresa104 Rozplątywanie po myciu 23.09.11, 20:24
        Nie mam z tym najmniejszych problemów, a myję włosy codziennie. Włosy trzeba rozczesać przed myciem, na sucho, potem pod prysznicem szampon bez targania i tarcia, potem odżywka - włosy śliskie od odżywki łatwo rozczesać rzadkim grzebieniem, potem zmywam odżywkę, włosy wyciskam w ręcznik i są rozplątane, ich rozczesanie to formalność, żadnego szarpania, żadnych wyrwanych włosów.
        • the_mariska Re: Rozplątywanie po myciu 23.09.11, 20:45
          teresa104 napisała:

          > Nie mam z tym najmniejszych problemów, a myję włosy codziennie. Włosy trzeba ro
          > zczesać przed myciem, na sucho, potem pod prysznicem szampon bez targania i ta
          > rcia, potem odżywka - włosy śliskie od odżywki łatwo rozczesać rzadkim grzebien
          > iem, potem zmywam odżywkę, włosy wyciskam w ręcznik i są rozplątane, ich rozcze
          > sanie to formalność, żadnego szarpania, żadnych wyrwanych włosów.

          Kurcze, robię prawie tak samo, (psikam jeszcze na koniec takim sprejem gliss kura, co to niby pomaga), tylko bez tego czesania rzadkim grzebieniem po nałożeniu odżywki, bo takowego nie posiadam. Może to jest trop? Bo doszło już do tego, że ogarnięcie włosów po myciu zajmuje mi więcej czasu niż poranny prysznic, ubranie się i zrobienie pełnego makijażu. A że myję włosy codziennie z rana i w dodatku jestem śpiochem to każda minuta na wagę złota. Dodam jeszcze, że od ostatniej wizyty u fryzjera kłaki zdążyły mi urosnąć prawie do pasa, więc jak je trochę przytnę, to może zacznę wyrabiać się rano w skończonym czasie :)
          • slotna Re: Rozplątywanie po myciu 23.09.11, 21:04
            A ile tej odzywki nakladasz? Mnie w tym momencie butelka 250 ml wystarcza na 4-5 myc maksymalnie. Szampon na wiele dluzej. Gdyby nie bylo odzywek, w zyciu bym nie zapuszczala, zbyt dobrze pamietam meki dziecinstwa.
            • the_mariska Re: Rozplątywanie po myciu 23.09.11, 21:19
              No dobra, tu mnie masz, standardowej wielkości odżywkę zużywam w 2-3 tygodnie, więc być może nakładam jej najwidoczniej za mało. Do tego stosuję ją tylko na długości "kucyka" (łapię włosy w łapki, jakbym chciała kucyk zawiązać, co się załapie to smaruję), bo inaczej to już po paru godzinach mam włosy całkiem klapnięte. Dlatego też największe problemy mam z włosami tuż przy skórze. Chociaż z drugiej strony, gdybym miała kupować nową odżywkę co 4 dni to wydawałabym na nią prawie drugie tyle co na fajki. Trochę przerażające. (Szybkie przeliczenie ile wydaję na fajki też mnie przeraziło ;))
              • slotna Re: Rozplątywanie po myciu 23.09.11, 21:39
                Po wejsciu pod prysznic od razu myje wlosy, po umyciu wyciskam z nich nadmiar wody (inaczej odzywka szybko splynie). Nakladam odzywke od skory, ona ma mi chronic wlosy na calej dlugosci, a nie tylko od "kucyka". Powoli przejezdzam palcami w dol, do momentu, kiedy jeszcze sie da zanim nie trafie na jakis supel (ma byc bez szarpania) i nakladam kolejna porcje, na wyczucie - czasem mam bardziej splatanie np. od konkretnego szamponu i trzeba wiecej, czasem mniej. Generalnie wlosy maja mi sie dzieki temu calkowicie wyslizgac, tak, zebym mogla je gladko rozczesac palcami. W czasie, kiedy mam odzywke na glowie, myje sie cala, peelinguje, pumeksuje, co tam mi sie chce i trzeba. Plucze bardzo dokladnie i chlodna woda, wlosy zostaja wtedy gladkie. Pozniejsze rozczesanie mokrych to juz formalnosc, w zasadzie ukladam tylko wlosy po obu stronach przedzialka, grzywke do przodu i juz.

                Kiedy czasem zdarzy mi sie zapomniec o odzywce (znaczy, zapomniec kupic, a nie uzyc, to drugie nie wchodzi w gre ;)), mam wlosy przez chwile bardziej puchate, mniej blyszczace i oczywiscie potargane. Przetluszczaja sie jednak tak samo.

                Poniewaz wiem, ze zuzywam tyle tego, poluje na okazje: 2 w cenie 1, opakowanie 400 ml w cenie 250, 3 za 2 itp. Nie wybrzydzam, uzywam glownie Elseve czerwonej i roznych Herbal Essences (tych kwiatowych, starych, owocowe zapachy mi nie pasuja), ale w zasadzie cokolwiek podleci.

                Aha, myje wlosy nie czesciej niz co drugi dzien, w wyjatkowych przypadkach codziennie: impreza w zadymionym pomieszczeniu, dwa wyjscia pod rzad itp, ale to naprawde rzadko. Okropnie denerwuje mnie przetluszczajaca sie od kremow grzywka, w koncu sie poddalam i myje ja dodatkowo w razie potrzeby. Poprzednim razem po scieciu z dlugich na boba, mylam codziennie, bo takie to bylo przyjemne w kontrascie do tego co wczesniej, no i zaczely mi sie przetluszczac na potege. Teraz potrafie je przetrzymac i 4 dni, co im swietnie robi, ale wiem, ze nie kazdy moze sobie pozwolic na niewychodzenie z domu przez taki czas. Zasadniczo trzymam sie co drugiego dnia :)
              • mszn Re: Rozplątywanie po myciu 23.09.11, 22:22
                To nie kwestia ilości nakładanej odżywki, tylko techniki. Mam włosy w porywach do połowy łopatek, zużywam butelkę w miesiąc, myjąc włosy prawie codziennie - i w ogóle nie używam grzebienia. Pierwsza zasada - nie na całkiem mokre włosy, bo większość spłynie z włosów od razu. Ja odciskam w ręcznik, potem naodżywkowane włosy spinam w górze na czas prysznica i ręcznika+kremów. Jak już jestem sucha, to dopiero głową w dół spłukuję włosy. Czyli druga sprawa - dać odżywce czas, tylko mocno naładowane silikonami maziaje potrafią zadziałać od razu, ale wtedy potrzeba ich też spore ilości. Od budzika do wyjścia z łazienki z turbanem z ręcznika mija 25 minut, chyba nie tak źle. Dobrej odżywce wystarczy czas spędzony pod prysznicem.

                Acha, no i nie wiem, jak można bez totalnego splątania włosów umyć je bez pochylania głowy. Jak wakacje mnie do tego zmuszają, to poza ogólnym obrzydzeniem kłakami spływającymi po całym ciele, dorabiam się jeszcze kudłów i powyrywanych garści.
                • slotna Re: Rozplątywanie po myciu 23.09.11, 22:46
                  > Acha, no i nie wiem, jak można bez totalnego splątania włosów umyć je bez pochy
                  > lania głowy

                  Przy pomocy duzej ilosci odzywki ;) Jak rehabilitant kiedys sie dowiedzial, ze z moim kregoslupem regularnie myje wlosy nad wanna, to sie za glowe zlapal. Teraz robie to tylko z okazji splukiwania henny i staram sie pilnowac miesni plecow, na co dzien myje pod prysznicem.

                  > Jak wakacje mnie do tego zmuszają, to poza ogólnym obrzydzeniem kł
                  > akami spływającymi po całym ciele, dorabiam się jeszcze kudłów i powyrywanych g
                  > arści.

                  Przed myciem mozna wymasowac skore glowy i rozczesac wlosy, wtedy nadmiar wyleci na sucho i klakow podprysznicowych bedzie minimalna ilosc. Splatane myciem resztki wyciagam zwyczajnie dlonia po nalozeniu odzywki. Nic sobie przy tym nie wyrywam. No i nie brzydza mnie moje wlosy, nawet mokre i swiezo wypaadniete ;)
                • ananke666 Re: Rozplątywanie po myciu 24.09.11, 00:39
                  > Acha, no i nie wiem, jak można bez totalnego splątania włosów umyć je bez pochy
                  > lania głowy. Jak wakacje mnie do tego zmuszają, to poza ogólnym obrzydzeniem kł
                  > akami spływającymi po całym ciele, dorabiam się jeszcze kudłów i powyrywanych g
                  > arści.

                  Nie rozumiem, jak bez totalnego splątania można włosy umyć pochylając głowę... zdarza mi się to pewnie ze dwa razy w roku i zawsze gorzko żałuję. Myję stojąc pod prysznicem i lekko odchylając głowę w tył.
                  Problem spływających włosów nie jest mi znany, a nawet gdyby był, to swoich się nie brzydzę. Włosy rozczesuję bezproblemowo. Przy pochylonej głowie - lepiej nie mówić.
                  • yaga7 Re: Rozplątywanie po myciu 24.09.11, 21:13
                    > Nie rozumiem, jak bez totalnego splątania można włosy umyć pochylając głowę...
                    > zdarza mi się to pewnie ze dwa razy w roku i zawsze gorzko żałuję. Myję stojąc
                    > pod prysznicem i lekko odchylając głowę w tył.

                    Jak się ma mało włosów i są one marne, nie ma najmniejszego problemu. Zawsze myję głosy w pochyleniu i NIGDY nie miałam problemów z rozczesaniem. Nawet bez odżywki. Ale ja mam włosy w ilości połowy włosów normalnego ludzia. Wiem, bo każda fryzjerka mi to mówi, reagując z przerażeniem - a co się Pani stało, dlaczego ma Pani tak mało włosów? ;))
              • turzyca Re: Rozplątywanie po myciu 24.09.11, 01:06
                Moze metoda OMO? anwena.blogspot.com/2010/09/metody-mycia-wosow.html
          • smallfemme Re: Rozplątywanie po myciu 24.09.11, 00:51
            Ja w tym celu stosuję grzebień drewniany z body shopu. Myję włosy średnio co 3 dni i przyznaję, że czasem ich nie czeszę pomiędzy myciami, najwyżej przeczesuję palcami. Czesanie na sucho powoduje u mnie efekt pudla, a włosy i tak bez problemów rozczesują się po nałożeniu odżywki.
    • kaga9 Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 23.09.11, 21:02
      Przez większość życia miałam krótkie włosy. Co zapuszczałam, to moja mama jęczała "idź, obetnij". Teraz, od jakichś trzech lat, mam BARDZO krótkie włosy, nie żadne tam boby, tylko normalną, na chłopaka (choć chłopaka z fantazją:P) strzyżoną głowę. Moja fryzjerka autentycznie zachwyca się (a nie jest egzaltowaną gęsią), że mam kształt głowy idealny do krótkich włosów, a ja sama widzę, jak wiele dobrego przynosi mojemu dziwacznemu kształtowi twarzy odpowiednio wycieniowana fryzura i jak fajnie eksponuje moje całkiem duże, wyraźne oczy:)

      Moim marzeniem zawsze była szopa sprężynek. Od natury dostałam włosy gęste, ale cienkie, które przy jakimkolwiek odrastaniu smętnie klapią, kosmetyki mające je utrzymać w pożądanym kształcie tylko je obciążają. Na ulicach widzę dziewczyny z włosami podobnymi do moich, długimi. Nie wyglądają dobrze...ale mają długie włosy i podobno są kobiece.;)
    • chrumpsowa Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 09:32
      Eee zalezy od tego kto scina. Moja fryzjerka namawiala mnie do dlugich i lamentowala nad kazdym pasmem. No, ale jej kolega nie mial oporow, zeby porzadnie ciachnac moje wlosy ;) . Wyszlo fajnie. Nastepnym razem namowilam fryzjerke na krotka fryzurke. Bylo latwo, bo wlosy mialam mega zniszczone. No i obciela mnie REWELACYJNIE krotko, ale kobieco. Nie wiedzialam, ze tak swietnie umie scinac. ;) Niestety wyprowadzila sie...
    • zawsze_zielona Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 12:29
      Musisz sie wybrac do mojego fryzjera. Z Danielem zawsze musze negocjowac dlugosc, on woli mnie w krotszych moj chlop w dluzszych;)
      Ja przez dlugi czas mialam bardzo krotkie wlosy i uwielbialam te fryzure. IMO jesli ma sie ladny ksztalt glowy i w miare regularne rysy, to krotka fryzura odslaniajaca twarz dodaje uroku.
      Mnie sie bardzo podoba te fryzury:
      wizaz.pl/Fryzury/Foto-fryzury/Foto-krotkie-fryzury-na-jesien-2011/Blugirl-fryzury-z-krotkich-wlosow-na-jesien-2011
      • kasiamat00 Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 13:22
        O, takie coś nawet miałam kiedyś na głowie, ale jak dla mnie to jednak trochę za krótko. Zaleta była taka, że przy dobrym obcięciu wystarczyło rano włosy umyć, lekko wysuszyć i już.

        Podoba mi się to: wizaz.pl/Fryzury/Foto-fryzury/Foto-krotkie-fryzury-na-jesien-2011/Kors-fryzury-z-krotkich-wlosow-na-jesien-2011 tylko to już wbrew pozorom trzeba umieć ułożyć, a ja włosów sobie układać nie umiem.
      • pinupgirl_dg Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 22:11
        Dla mnie ta jest świetna:
        wizaz.pl/Fryzury/Foto-fryzury/Foto-krotkie-fryzury-na-jesien-2011/Balmain-fryzury-z-krotkich-wlosow-na-jesien-2011
        ale że mam włosy kręcone, bardziej skłaniam się ku temu:
        img341.imageshack.us/img341/1771/krotkiewlosyniepokornac.jpg
      • teresa104 Właśnie taką chciałam, 25.09.11, 11:09
        przypuszczam jednak, że trzeba było ją sobie zafundować, kiedy byłam gładka jak jajo węża i wszystko sterczało mi do góry. Albo że trzeba być do niej chudziutką i drobną, a taka nigdy nie byłam.
    • madzioreck Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 16:40
      Pewnie, że krótkie fajne - ja generalnie uważam, że fajna jest każda fryzura pasująca do nosicielki. Do boba mam szczególny sentyment i mimo, że od wielu, wielu lat nosiłam długie lub bardzo długie włosy (jak mnie zmęczył, cięłam do łopatek), to w ubiegłym roku też sobie strzeliłam boba :) Wprawdzie nie żadne perfekcyjne cięcie (to był impuls, już teraz natychmiast, więc loki ścinał mi mąż ;) na szczęście moje włosy się dość fajnie układają niezależnie od cięcia ;)), ale kurczę, jaka lekka głowa :D
      Nie wiem, na ile fryzjerzy płaczą przy cięciu długich włosów, bo nie ścinałam na krótko u fryzjera, ale reakcja rodziny, znajomych - no wiesz, fajnie, ale taaakie piękne długie włosy obciąć... tak, właśnie obciąć. Niezależnie od tego, jak są piękne, pielęgnacja długich do pasa włosów to jednak robota i czas. Potrzebowałam odpocząć od tego, no i jakiejś odmiany, choć docelowo chcę wrócić do długich, bo jednak mi z nimi najlepiej i najwygodniej - przy krótkich włosach coś tam jednak musiałam robić, żeby wyglądały, a długie, jeśli się zaspało do roboty, związywało się w supeł, ogon czy warkocz i jazda ;) Ale takich do pasa to chyba już nie chcę.
    • ko_kartka Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 24.09.11, 22:02
      Ty nie masz krótkich włosów. Jakbyś poszła z lokami do pasa, żądając ścięcia na jeża, to dopiero byś się dowiedziała, jakie larum może zostać urządzone w zakładzie fryzjerskim.

      Dlatego cenię sobie fryzjera-mężczyznę, jako że chadzam średnio raz na pół roku i od razu żądam radykalnych zmian, a panu to wsio rybka. Chyba po raz pierwszy w życiu fryzjer obciął mnie krócej, niż żądałam (na dokładnie takiego boba, jak opisujesz, a chciałam jednak do brody) i to ja jęczałam po spojrzeniu w lustro, a nie fryzjer.
      • pierwszalitera Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 25.09.11, 01:15
        ko_kartka napisała:

        > Ty nie masz krótkich włosów. Jakbyś poszła z lokami do pasa, żądając ścięcia na
        > jeża, to dopiero byś się dowiedziała, jakie larum może zostać urządzone w zakł
        > adzie fryzjerskim.

        Boby są różne. Wrzuć sobie do googla i dostaniesz przeróżne długości włosów.
        Mój ma mniej więcej taką długość:

        https://www.hairweb.de/images-05/pa-bob.jpg

        A przedtem włosy były takie:

        https://www.celebritiesheight.com/wp-content/uploads/2011/07/Claudia-Schiffer.jpg

        • ko_kartka Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 29.09.11, 21:21
          pierwszalitera napisała:
          >
          > Boby są różne. Wrzuć sobie do googla i dostaniesz przeróżne długości włosów.
          > Mój ma mniej więcej taką długość:

          Aaaaa. Widzisz, bo mój bob jest, parafrazując Kazika: "Krótko z tyłu, długo z przodu [i wąsy na przedzie - BTW, czy jak wąsik jest kompletnie jasny, to go depilować trza...?]" i fryzjer zrozumiał to zbyt dosłownie, toteż mój bob, do połowy czaszki z tyłu, a do brody z przodu, zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Przedtem miałam boba o rozsądniejszych proporcjach. A grzywkę też masz?
      • besame.mucho Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 25.09.11, 12:07
        > i to ja jęczałam po spojrzeniu w lustro, a nie fryzjer.

        Ale dlaczego, świetnie Ci przecież w tym bobie :) ?
        • teresa104 Bob 25.09.11, 12:27
          Słowo "bob" dla mnie zawsze pozostanie w naturalnej kolokacji z "kozi".

          Jak Wy to robicie, że wypowiadacie zdania "zrobiłam sobie boba", "są różne rodzaje bobów", "dobrze ci w bobie" i nie pokładacie się ze śmiechu, to nie wiem.
          • yaga7 Re: Bob 25.09.11, 12:29
            Kozie zawsze były bobki. Nigdy boby ;)
            • teresa104 Re: Bob 25.09.11, 12:49
              Boby to dla mnie wielkie bobki, zgrubienie dodaje komizmu bobowi na głowie.
              • yaga7 Re: Bob 25.09.11, 12:53
                No poniekąd tak.

                Hmm, sama mam od paru dni boba, więc obawiam się, że teraz przed lustrem będę na siebie inaczej patrzeć...
                • teresa104 Też kiedyś miałam. 25.09.11, 13:05
                  Jako kilkulatka byłam z ojcem w górach. Miałam torebusię, w której chowałam skarby - kamyki, szyszki, listki. Miałam w niej też kolekcję tajemniczych, brązowych, błyszczących grudek. I kiedy tryumfalnie prezentowałam swoje okazy na stołówce, tłumacząc zebranym, gdzie co znalazłam i jak cenne jest, kazano mi je wyrzucić, czego naprawdę do dziś nie rozumiem.
          • pierwszalitera Re: Bob 25.09.11, 13:20
            teresa104 napisała:

            > Jak Wy to robicie, że wypowiadacie zdania "zrobiłam sobie boba", "są różne rodz
            > aje bobów", "dobrze ci w bobie" i nie pokładacie się ze śmiechu, to nie wiem.

            Ja myślę o bobie z niemiecka, przez dużą literę i ma przed oczami wtedy Boba. Coś jak Bob the Builder. I jeżeli z czymś mi się kojarzy, to raczej nie z kozą, a z popularnymi w Niemczech komiksowymi kolegami Boba. Pierwszy to Wiki:

            https://profile.ak.fbcdn.net/hprofile-ak-snc4/50555_30464937681_4914777_n.jpg

            A drugi to Prinz Eisenherz:
            https://www.comicguide.net/_bilder/lothar/bilder2009/messen/koeln2009/2-2009/eisenherz83.jpg
            • teresa104 Re: Bob 25.09.11, 13:47
              Prinz Eisenherz gdyby miał większy nos wyglądałby jak ja. Dziękuję za obrazek, dzięki niemu wiem, jakiej fryzury się wystrzegać:)
            • kasica_k Re: Bob 26.09.11, 05:16
              U mnie Bob także jest imieniem poniekąd męskim. Ilekroć czytam "bob", uszami duszy słyszę je wypowiadane przez Rowana Atkinsona w serialu "Black Adder". BOB.

              A fryzura ta u starożytnych Słowian nazywała się "na pazia".
              • anne_stesia Re: Bob 26.09.11, 08:17
                A czy paź nie odróżnia się od boba tym, że paź ma włosy obcięte jak od garnka, równo wszędzie, a w bobie przód jest dłuższy niż tył i stąd włosy tak ładnie okalają twarz i wysmuklają szyję? Nie wiem tego oczywiście na 100%, ale kiedy zawsze miałam boba to właśnie przód był chociaż ciut dłuższy niż tył.
              • yaga7 Re: Bob 26.09.11, 08:22
                W moim słowniku, nie wiem czy słusznie ofkors, paź ma grzywkę.
                • pierwszalitera Re: Bob 26.09.11, 10:30
                  yaga7 napisała:

                  > W moim słowniku, nie wiem czy słusznie ofkors, paź ma grzywkę.
                  >

                  Słusznie, paź ma grzywkę. Typową fryzurę na pazia miała Mirelle Mathieu.
                  Ja też mam grzywkę, ale istnieją naturalnie boby bez grzywki.
                  Wydaje mi się, że typowy bob urodził się w latach 20-tych i było to coś takiego:
                  https://www.hairweb.de/images-05/hist-bob.jpg
                  Boba bez grzywki nosiła Coco Chanel: https://myhero.com/images/guest/g18532/hero18080/g18532_u14973_coco-chanel2.gif
                  • ko_kartka Re: Bob 29.09.11, 21:25
                    Paź to dla mnie uczesanie (z grzywką, tudzież bez) uczesanie do połowy ucha, równiuśkio uciachane, jak od garnka. BOB oznacza fryzurę do brody, która się (na prostych włosach) podwija do wewnątrz. Możliwości wewnątrz tego prikazu są różne, więc krócej z tyłu, dłużej z przodu to kwestia mody, nie kanonu, jak sądzę.
          • ko_kartka Re: Bob 29.09.11, 21:30
            teresa104 napisała:

            > Słowo "bob" dla mnie zawsze pozostanie w naturalnej kolokacji z "kozi".
            >

            A dla mnie "kozie" pozostaje w naturalnej kooperacji z Twoimi cyckami, więc wybacz... ;)
        • ko_kartka Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 29.09.11, 21:28
          besame.mucho napisała:

          > > i to ja jęczałam po spojrzeniu w lustro, a nie fryzjer.
          >
          > Ale dlaczego, świetnie Ci przecież w tym bobie :) ?

          Dzięki :) Ale jednak myślałam, że "krótko" z tyłu będzie nieco mniej krótko :) Najbardziej zaś załamało mnie to, że z jajecznego blondu zmieniłam się w pół-brunetkę i czułam się brudna przez cały tydzień, zanim farba się nieco nie zmyła :)
    • black_halo Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 25.09.11, 16:00
      Tez tak mialam, radykalne ciecie zrobilam z 5 raz w zyciu, pierwszy raz po komunii zaszantazowalam wlasna matke bo komunijne walki na glowie ostro daly mi kosc (musialam spac w nich dwa razy bo zdjecia komunijne robili dopiero jakos z tydzien pozniej). fryzjerka rozpaczala, ze takie piekne w piec lat nie odrosna. Odrosly szybko zdaje sie, ze juz ze dwa lata pozniej mialam znow wlosy dluzsze niz do pasa ale do konca pierwszej klasy liceum podcinalam tylko kosmetycznie. Po czym nadeszlo potwornie upalne lato, wlosy siegaly mi juz za pupe, byly ciezkie jak piorun a ja musialam wiazac je w koka, ktory wazyla chyba z tone. I pewnego dnia, wyjatkowo upalnego polazlam do fryzjera, przesiedzialam poltorej godziny przegladajac katalogi z jakimis fryzurami, wybralam sobie fajne cieniowanie z pazurkami, taki do linii brody. I usiadlam na fotelu a fryzjerka ... zaczela mnie odwodzic od tego pomysly. Uparlam sie i dodatkowo zarobilam bo wlosy oddalam na peruki. nastepnie wlosy odrosly ale stres maturalny polaczyl sie jeszcze z powaznie zlamanym sercem i nagle stracilam polowe stanu posiadania. Kucyk mialam jak mysi ogonek, znow do pasa. Poszlam do fryzjera, ciachnelam na krotko - kazdy sie zachwycal. Wlosy zapuscilam i znow ciachnelam rok temu ale tylko do ramion pomna problemow z ponownym zapuszczaniem i problemami kiedy nie da sie ich zwizac (basen). Na dzisiaj odrosly prawie do pasa. sekret twki w oleju rycynowym.
    • ja_joanna Re: Krótkie włosy - fajne, czy nie? 25.09.11, 23:33
      Nie, nie mam absolutnie żadnych uprzedzeń. Jednym z piękniejszych fryzurowych momentów w moim życiu był ten, w którym z włosów do ramion zrobiłam trzymilimetrowego jeżyka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka