clarisse
02.01.12, 16:51
Nigdy w życiu nie miałam dotąd wyprysków od biżuterii. Może nie mam zbyt często styku z metalami, bo nie noszę kolczyków, a klipsy wiadomo - nosi się krótko i szybko zdejmuje ;) Ale ogólnie srebro na mnie trochę ciemniało, złoto bez wrażeń (ale to chyba normalne? o tego jest metalem szlachetnym żeby zachowywało się z godnością). Mało tego - jakiś czas temu dostałam od Małżona zegarek na łańcuszku na szyję, taki hmmm... w kolorze zgaszonego jasnego bronzu? Nie wiem z czego. Zegarek wykąpałam niechcący, łańcuszek zaczął lekko rdzewieć bo nie dosuszyłam, brudził mocno - a mimo to nie miałam żadnych reakcji alergicznych na to.
Aż na sylwestra założyłam naszyjnik udający trochę kolię - taki tam okołojabloneksowy, w kolorze srebrnym ze szkiełkami udającymi diamenty albo cyrkonie. Zasnęłam w nim niechcący, i w nowy rok obudziłam się pięknie wypryszczona na dekolcie, jak nigdy wcześniej... Zasięg wyprysków dokładnie taki jak kształt mojej "kolii", więc nic innego nie wchodzi w grę. Przyjrzałam się od spodu naszyjnikowi i widzę, że jego sreberko się jakby tu i ówdzie powycierało, a pod spodem jest taki mniej srebrny i bardziej badziewny metal.
No dobrze, założyłam victoriankę bo ma golfa, niech sobie dekolt odpocznie - ale frapuje mnie, z czego to jest zrobione? A z czego ten rdzewiejący zegarek na szyję który mi nie zaszkodził??