Dodaj do ulubionych

Handel żywymi zwierzętami

22.12.12, 22:39
Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem założenia takiego wątku, dokładnie odkąd mam zwierzęta, i w związku z tym wsiąkłam w fora zwierzakowi i bywam w sklepach zoologicznych. A dodatkowo zachęcił mnie wątek karpiowy.
No więc w sklepach zoologicznych sprzedaje się zwierzaki. Szczury i inne gryzonie, ptaki, rybki, węże. Chyba tylko rybki mają jako takie warunki, przynajmniej lokalowe, bo żywieniowe pewnie takie, jak reszta. Węże w terrariach wielkości chusteczki do nosa nie mają nawet gdzie rozprostować kości. Ja natomiast siedzę ze zrozumiałych względów bardziej w temacie szczurów. I wygląda to tak, że ogony są przechowywane w tragicznych warunkach. W zamkniętych akwariach, zero wentylacji, może jakaś centymetrowa szczelina. O wiele, wiele za małych nawet na jednego szczura, a bywa ich tam kilkanaście. Bywają puste miski i szczurki smętnie szukające jedzenia. Porządnej karmy nikt chyba w takim sklpeie nie widział, gołe ziarno. Zdarzają się suche poidła. W akwariach jest brudno i śmierdząco. Zwierzaki są wypłoszone, nierzadko chore, opieka weterynaryjna to najczęściej fikcja. Kupienie szczura czy świnki w zoologu najczęściej oznacza, że jeśli sami nie umiemy określić płci, to sprzedawca tym bardziej i chce się dwa samce, a dostaje się parkę. Nikt nie dba o to, by w odpowiednim czasie oddzielić chłopców od mamy i sióstr, więc chów wsobny ma się świetnie. Dzięki temu mało który szczur z zoologa dożywa starości. Kupując samiczkę, na 90% okaże się ona kinderniespodzianką i za 2-3 tygodnie będziemy mieć szczurów 10 albo 15 (stąd pochodzi moja Kluska - znajomi zobaczyli fajną szczurę i kupili, zaciążoną ofkors). Nierzadko kinderniespodzianka z przychówkiem ląduje na śmietniku, jak ostatnio, w listopadzie. Albo całe mioty są podrzucane pod kliniki weterynaryjne, o których wiadomo, że nie zostawią zwierzaka na lodzie - stąd wzięła się moja Czarnuszka. I dwa inne spokrewnione mioty. Maluchy niedożywione, wychudzone, przerażone. Tyle, że w zimie szczury, szczególnie te maleńkie, nie przeżyją nocy.

Nie, żebym się urwała z choinki, ile jest porzucanych zwierząt. Ale dopiero od niedawna zastanawiam się, jak to jest możliwe, że taka działalność sklepów zoologicznych jest legalna, że nie podlega to niczyjej faktycznej kontroli, że zwierzęta można mnożyć wsobnie w nieskończoność, karmić (albo nie...) nie wiadomo czym. Zobaczyłam, jak "pakuje się" zakupionego szczura - w pudełko niewiele większe od tego od zapałek, jakby ktoś je zrobił na wymiar szczurka. Zwierzaki są dzikawe, no bo kto by je tam oswajał, wystraszone, często agresywne. Handluje się zwierzętami jak rzeczami, nikt o nie nie dba :/

Nie wiem, czego właściwie oczekuję po tym wątku, po prostu od dłuzszego czasu nie ma dnia, żebym o tym nie myślała. Niby jest ustawa o ochronie zwierząt, i co z tego. Niby sa jakieś organizacje opieki nad zwierzętami, ale jak przychodzi co do czego, to "nic nie mogą zrobić". Od czasu do czasu robi się jakąś interwencję i odbiera ludziom zwierzęta, ale sklepy nadal mają się świetnie.

Można coś zrobić? Gdzieś zgłaszać, poza TOZ? Zresztą oni też nie urwali się z choinki, wiedzą, jak sytuacja wygląda. Czy jeśli nikt się jawnie i publicznie nie znęca i nie głodzi (trudno udowodnić, dosypanie karmy zajmuje kilka sekund), to zostaje tylko bojkot zoologów (połowiczny, bo karmę gdzieś trzeba kupować...)?
Obserwuj wątek
    • zmijunia.lbn Re: Handel żywymi zwierzętami 22.12.12, 23:10
      Nie wiem niestety jak można pomóc, ale też mnie zawsze przygnębia ten widok - najchętniej zabrałabym te wszystkie zwierzaki do domu, a przynajmniej te futrzaste.. :(
    • besame.mucho Re: Handel żywymi zwierzętami 22.12.12, 23:20
      No właśnie, a jak się do tego ma ustawa? Bo na początku roku wszedł zakaz handlowania zwierzętami poza zarejestrowanymi hodowlami. Miało to na celu zlikwidowanie handlu zwierzętami z pseudohodowli na targach i giełdach, ale jak się to ma do sprzedaży w sklepach?

      Dziś byłam po choinkę, w jednym miejscu choinki ładne, ale tuż koło choinek upchane na dziesięciostopniowym mrozie w niewielkich klatkach żywe kaczki. Jak zobaczyłam to aż mną zatrzęsło i uciekłam kupić chojaka gdzie indziej.
    • besame.mucho Re: Handel żywymi zwierzętami 22.12.12, 23:27
      P.S.

      >Czy jeśli nikt się jawnie i publicznie ni
      > e znęca i nie głodzi (trudno udowodnić, dosypanie karmy zajmuje kilka sekund),
      > to zostaje tylko bojkot zoologów (połowiczny, bo karmę gdzieś trzeba kupować...
      > )?

      Internet :). Zawsze kupuję przez net, jak mi się kończą puchy i z netu nie zdążą dojść, to w mojej lecznicy, a zoologi typu kakadu, gdzie sprzedaje się zwierzęta, to ostateczna ostateczność kiedy z netu nie dojdzie, a w lecznicy ni ma (sklepik w niej jest malutki, taki właśnie raczej na zasadzie "kupić trzy puszki zanim kurier przywiezie ze sklepu" a nie "obkupić kota na miesiąc").
      • madzioreck Internet i stacjonarnie 23.12.12, 00:40
        Ja tez karmę kupowałam przez net, i jeszcze parę innych akcesoriów, wysyłka gratis. Zresztą dostać stacjonarnie dobra karmę dla szczura, to tak jak znaleźć coś innego niż 75B stacjonarnie 10 lat temu ;) Wszędzie tylko odpowiedniki pedigree i kitecata w oczoj...ch (przepraszam ;)) kolorach.
        Dziś musiałam wejść po coś w rodzaju gorzkiego paluszka, bo mi się dziewuchy do kabli zabierają, i widziałam, że sprowadzili jedną porządną firmę, ale tylko małe opakowania, i w kosmicznej cenie.

        Sprzedawcy w sklepach też mnie osłabiają... niby mają dobre chęci, w zoologu, w którym robiłam pierwsze zaopatrzenie na biegu, pracuje dwóch młodych facetów, są zawsze bardzo mili, rozmowni, chętnie doradzą, tylko fajnie by było, jakby się dokształcili w temacie, w którym doradzają. Gdybym skorzystała z rad jednego z nich na temat łączenia obcych sobie ogonów, to miałabym w domu rzeźnię, a nie tulące się do siebie kluchy. Zresztą jak się zastanowić, to nawet dość logiczne, że nie dorzuca się nowego szczura tak po prostu staremu do klatki, bo może się to skończyć bardzo przykro. Ja też bym próbowała zagryźć, jakby mi obcy wszedł i oświadczył, że on tu sobie od dziś zamieszka...
    • maith Re: Handel żywymi zwierzętami 22.12.12, 23:45
      Zacznę (dla odmiany) od dobrego przykładu.
      Kilka lat temu w takim malutkim zoosklepiku obok sądów przy Solidarności w Warszawie, pewna pani koniecznie chciała kupić już nie pamiętam króliczka czy świnkę morską i klatkę dla chomika. Sprzedawca odmówił sprzedaży i długo i z zapałem tłumaczył jej, że nie sprzeda jej tego zwierzaka, bo nie wolno tak dużego zwierzęcia trzymać w tak małej klatce.

      A teraz wróćmy do opisanych przez Ciebie problemów. Wiele z tych sytuacji jest łamaniem prawa.
      Zgodnie z art. 6.2. ustawy o ochronie zwierząt
      Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności:
      (...)
      10) utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa, bądź w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji;
      (...)
      19) utrzymywanie zwierzęcia bez odpowiedniego pokarmu lub wody przez okres wykraczający poza minimalne potrzeby właściwe dla gatunku.


      Porzucanie i podrzucanie, szczególnie zimą, to kolejne punkty tego samego artykułu
      11) porzucanie zwierzęcia, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje;
      (...)
      17) wystawianie zwierzęcia domowego lub gospodarskiego na działanie warunków atmosferycznych, które zagrażają jego zdrowiu lub życiu;


      Na marginesie przypomnę, że do tradycyjnego wigilijnego dręczenia ryb odnosi się bezpośrednio punkt 18
      18) transport żywych ryb lub ich przetrzymywanie w celu sprzedaży bez dostatecznej ilości wody uniemożliwiającej oddychanie;

      Gdzie zgłaszać problem:
      -Policja
      -Straż miejska
      -organizacje zajmujące się ochroną zwierząt
      -Inspekcja Weterynaryjna

      Jeśli chodzi o organizacje społeczne, oprócz TOZu interweniują też takie organizacje jak:
      -Empatia
      empatia.pl/str.php?dz=29-Gaja
      www.klubgaja.pl/zwierzeta/
      -Straż dla zwierząt
      www.sdz.org.pl/index.php?id=46
      Za znęcanie się ze zwierzętami, na podstawie art. 35.1a, grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. Ale w praktyce, przy mniej drastycznych, ale ciągłych przypadkach (jak zaniedbania w sklepach zoologicznych w stosunku do mniejszych zwierząt, nie traktowanych tak poważnie jak np. psy) wystarczająco skuteczne mogą się okazać grzywny, bo powtarzane wobec braku poprawy uderzają po kieszeni.
      • madzioreck Re: Handel żywymi zwierzętami 23.12.12, 00:54
        No dobra, ale ja wciąż nie wiem, jak to jest możłiwe, że to się po prostu dzieje. Nie gdzieś w ukryciu, na jakiejś wsi pies na łańcuchu, nie w prywatnym mieszkaniu, tylko na bezczelnego w sklepach... kurde no, to tak, jakby napisać: sprzedajemy alkohol i fajki młodzieży poniżej 18 lat! Albo jakby na ladę obok gumy do żucia narkotyki wyłożyć... kurde no :(
        • magdalaena1977 Re: Handel żywymi zwierzętami 23.12.12, 01:24
          Ale tak jest z wieloma rzeczami - ja czułam się naprawdę fatalnie, jak byłam w maju w Gdańsku i tam w samym centrum była siedziba Ambergold. Patrzyłam na nią i miałam wrażenie, jakby wywiesili szyld "jesteśmy oszustami i wyciągamy od naiwnych pieniądze".
        • maith Re: Handel żywymi zwierzętami 23.12.12, 02:20
          madzioreck napisała:

          > No dobra, ale ja wciąż nie wiem, jak to jest możłiwe, że to się po prostu dziej
          > e. Nie gdzieś w ukryciu, na jakiejś wsi pies na łańcuchu, nie w prywatnym miesz
          > kaniu, tylko na bezczelnego w sklepach

          To proste. Ile razy w takiej sytuacji zgłosiłaś rzecz na Policję?
          A teraz wyobraź sobie, że każda osoba, którą coś takiego irytuje od razu robi zdjęcia dokumentujące, że np. szczurki siedzą bez wody i składa oficjalne zawiadomienie.
          Dostrzegasz różnicę?
    • balbina11 Re: Handel żywymi zwierzętami 23.12.12, 10:42
      W zoologach jeszcze niedawno widziałam szczeniaki w terrariach dla gryzoni, na moje trochę doświadczone oko - mocno zarobaczone.
      Ostatnio staję się radykalna i doszłam do wniosku, że w szkołach podstawowych powinny być zajęcia z podstaw ekonomii (Ambergold) i obowiązkowe godziny w schroniskach dla zwierząt. W schronie z którego mam swojego Rino było wtedy około 600 psów i mnóstwo kotów.
      • pinupgirl_dg Re: Handel żywymi zwierzętami 23.12.12, 12:36
        > Ostatnio staję się radykalna i doszłam do wniosku, że w szkołach podstawowych p
        > owinny być zajęcia z podstaw ekonomii (Ambergold) i obowiązkowe godziny w schro
        > niskach dla zwierząt. W schronie z którego mam swojego Rino było wtedy około 60
        > 0 psów i mnóstwo kotów.

        Oooo tak. Jeśli nie w podstawówce, to w gimnazjum.

        Ja mam raczej pozytywne wrażenia ze sklepami zoologicznymi. Fakt, że chodzę do 4 na krzyż, ale w pierwszych dwóch w ogóle nie handluje się zwierzętami, w trzecim i czwartym zwierzęta miały dobre warunki. Do jednego z nich chodziłam jako nastolatka głównie po poradę, drugi organizuje też akcje adopcyjne dla zwierzaków ze schroniska. Zwierzaków w sklepach nie kupuję, kiedyś kupiłam kilka rybek.
        • dar61 Handel żywymi rybami [nie-zwierzętami] 25.12.12, 20:52
          {Pinupgirl_dg}:

          ... Zwierzaków w sklepach nie kupuję, kiedyś kupiłam kilka rybek ...

          Ujawnia[łoby] się sedno ogólnopolskiego podejścia do [cierpienia] ryb.
          [?]

          W mej okolicy Straż Ochrony Zwierząt ma gigantyczne kłopoty z załapaniem się na dotacje.
          Szkoda.
          W mej okolicy zwierzęta mają gigantyczne kłopoty z dotacjami.
          Szkoda.
          W mej okolicy zwierzęta mają gigantyczne kłopoty.
          Szkoda.
          W mej okolicy są zwierzęta.
          [...]
          • pinupgirl_dg Re: Handel żywymi rybami [nie-zwierzętami] 25.12.12, 22:38
            > [i]... Zwierzaków w sklepach nie kupuję, kiedyś kupiłam kilka [b]rybek[/
            > b] ...[/i]
            >
            > Ujawnia[łoby] się sedno ogólnopolskiego podejścia do [cierpienia] ryb.
            > [?]

            Nie napisałam, że ryby nie są zwierzętami, po prostu kupowałam rybki gdzieś w czasach podstawówki (dzisiejszego gimnazjum), innych zwierząt nie (a miałam ich trochę).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka