Dodaj do ulubionych

Co na pms-a?

08.02.13, 13:49
Pierwszalitera zalozyla kiedys taki wiekopomny watek, z ktorego dowiedzialam sie, co jeszcze mozna pozrec w fazie krytycznej. Ale moze ktos wyprobowal, z sukcesem?, jakies metody minimalizowania fazy krytycznej? Jakies wiesiolki mi sie o oczy obily, siemie lniane?
Obserwuj wątek
    • tfu.tfu Re: Co na pms-a? 08.02.13, 14:05
      zmęczyć się fizycznie, wtedy tzw. vkurv mija ;-) co poza tym to nie wiem, bo mnie tylko wcześniej wspomniany objaw dotyka. otoczenie dotyka boleśniej.
      • turzyca Re: Co na pms-a? 08.02.13, 15:40
        A nie, ja nie jestem wkurzona tylko bezgranicznie smutna. I sport mi nie pomaga, sprawdzilam, doszlam do granicznego obciazenia i nie bylo ani troche lepiej.
        • pierwszalitera Re: Co na pms-a? 08.02.13, 15:56
          turzyca napisała:

          > A nie, ja nie jestem wkurzona tylko bezgranicznie smutna.

          Z moich osobistych obserwacji wynika, że pms wyciąga z nas tylko to, co nas w aktualnej fazie życiowej nęka, tylko w nieco przerysowanej formie. Po prostu tracimy w tym czasie nieco zdolność do samokontroli i zebrania się w garść. Sfrustrowane mają więc może napady agresji, a te, które męczą jakieś egzystencjalne lęki mają fazy depresji i smutku. Czy jakoś tak, w bardzo uproszczonej formie naturalnie. Więc nie zaszkodzi zapytać, czy ten smutek jakoś w nas już nie siedział i co może być jego przyczyną, bo każdy jest jakby trochę kowalem swojego losu, no nie? ;-)
          • roza_am Re: Co na pms-a? 08.02.13, 16:12
            Więc nie zaszkodzi zapytać, czy ten smutek jakoś w nas już nie siedzi
            > ał i co może być jego przyczyną, bo każdy jest jakby trochę kowalem swojego los
            > u, no nie? ;-)

            Oj, ja nie polecam analizowania pms-owych smutków w trakcie trwania pms-a. Bo nawet jeśli ich podłożem jest jakiś faktyczny lęk warty uwagi i troski, to w trakcie pms-sa strasznie go wyolbrzymiamy, przeżuwamy wte i wewte, a światełka w tunelu nie widzimy. Tylko niepotrzebnie tracimy cały magnez. Imho najlepiej przerwać taki stan (wyjść gdzieś, pogadać z jakimś optymistą, skupić się na pracy czy odpowiednio dobranym filmie), a jak się nie da, to przetrwać bez analizowania. Do analizy można wrócić kiedy indziej, jak już się nerwy unormują i na świat się patrzy bardziej realistycznie.

            • turzyca Re: Co na pms-a? 08.02.13, 16:22
              Zreszta ja bardzo dobrze wiem, co mi siedzi w duszy i dlaczego. I co z tego jest bzdurne, co realne, a co moze byc realne, jesli dopuszcze do glosu moje strachy i pozwole im zakrzyczec rozsadek.
              I normalnie wiem, ze powinnam sobie raz na miesiac na dzien, moze dwa wziac na wstrzymanie z ocena czegokolwiek. A teraz nagle robia sie 4 dni, a nawet wiecej, i do tego raz na 3 tygodnie i to juz zaczyna byc meczace. Nie mozna dawac sobie na wstrzymanie przez 1/4 zycia.
              • roza_am Re: Co na pms-a? 08.02.13, 16:33
                No, to już jak dla mnie przekracza zdrowe ramy. Poszłabym do jakiegoś lekarza (gin, tarczycolog). A jak z hormonami wporzo to do duszologa.
          • kasica_k Re: Co na pms-a? 08.02.13, 16:23
            Ja spotkałam się z opinią, że w tym okresie po prostu widzimy świat takim, jakim jest naprawdę :) Bez hormonalnych różowych okularów i sztucznie podwyższonej tolerancji.
            • pierwszalitera Re: Co na pms-a? 08.02.13, 16:31
              kasica_k napisała:

              > Ja spotkałam się z opinią, że w tym okresie po prostu widzimy świat takim, jaki
              > m jest naprawdę :) Bez hormonalnych różowych okularów i sztucznie podwyższonej
              > tolerancji.
              >

              W myśl zasady, że optymista, to tylko niedoinformowany pesymista? ;-) Osobiście nie wierzę w stan "naprawdę". Wszystko może być do połowy pełne, albo do połowy puste, w zależności od punktu spojrzenia i to jak odbieramy rzeczywistość zależy w dużej mierze od nas samych. Dlatego istnieją ludzie, którzy w obliczu wielkich nieszczęść się nie załamują i nie tracą optymizmu, a inni grają pokrzywdzone losem ofiary znajdując się w stosunkowo komfortowych sytuacjach.
            • turzyca Re: Co na pms-a? 08.02.13, 18:23
              kasica_k napisała:

              > Ja spotkałam się z opinią, że w tym okresie po prostu widzimy świat takim, jaki
              > m jest naprawdę :) Bez hormonalnych różowych okularów i sztucznie podwyższonej
              > tolerancji.


              E, nie, zasadniczo swiat nie jest taki straszny, zeby z jego powodu siedziec z glowa pod koldra, ogolnie to sie przeciez da zyc. :)
            • madzioreck Re: Co na pms-a? 08.02.13, 23:30
              Tia... jak to było... "optymiści twierdzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści dobrze wiedzą, gdzie ten otwór się znajduje" czy coś takiego ;)
              Tak mi się nasunęło...
              • szarsz Re: Co na pms-a? 12.02.13, 09:48
                I jeszcze:
                Pesymista twierdzi, że gorzej już być nie może. Optymista: owszem, może :)
            • zawsze_zielona Re: Co na pms-a? 20.02.13, 12:46
              kasica_k napisała:

              > Ja spotkałam się z opinią, że w tym okresie po prostu widzimy świat takim, jaki
              > m jest naprawdę :) Bez hormonalnych różowych okularów i sztucznie podwyższonej
              > tolerancji.
              >
              Tak samo tlumaczy sie depresje. W normalnym stanie, mozg radzi sobie we wlasciwie kazdej sytuacji i potrafi znalezc cos pozytywnego, co "trzyma czlowieka przy zyciu". W depresji mozg tych pozytywow nie umie znalezc. Tak sobie mysle, ze pms to moze wlasnie takich chwilowy stan depresyjny spowodowany wahaniami hormonalnymi. Czyli, ze potrzebne sa specyfiki podnoszace poziom serotoniny. Tu na szybko znaleziona lista rzeczy, ktore podnosza poziom serotoniny (w jezyku language).
              • pierwszalitera Re: Co na pms-a? 20.02.13, 18:43
                zawsze_zielona napisała:

                Czyli, ze potrzebne sa specyfiki podnoszace poziom serotoniny.

                Teoria jakoby depresja była zaburzeniem pracy neuroprzekaźnika serotoniny i wystarczy podnieść jej poziom powoli się łamie. Przede wszystkim dlatego, że lekarstwa funkcjonujące według tej zasady pomagają tylko określonej liczbie osób, nie jest to bodajże nawet 50% chorych na depresję. Od pewnego czasu pracuje się nad nowymi, inaczej działającymi substancjami i gdy już niedługo wygasną patenty na najpopularniejsze selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny, to zaczną się na pewno kliniczne testy tych nowych leków. Nie zaszkodzi jednak coś z tej listy wypróbować, nie należy jednak oczekiwać cudów.
                • zawsze_zielona Re: Co na pms-a? 20.02.13, 21:07
                  pierwszalitera napisała:

                  > Teoria jakoby depresja była zaburzeniem pracy neuroprzekaźnika serotoniny i wys
                  > tarczy podnieść jej poziom powoli się łamie.

                  Jasne, wiadomo, ze to nie jest jedyna teoria. Zreszta nikt przeciez nie mowi, ze wystarczy podniesc poziom serotoniny, by pozbyc sie depresji. Generalnie podloze chorob psychicznych ma kilka roznych teorii i z tego co wiem nie ma ani jednego leku, ktory dziala na 100% chorych. Oczywiscie, ze pracuje sie nad nowymi lekarstwami, majac nadzieje, ze znajdzie sie cos co zadziala na te reszte chorych.
                  Ale my tu o pmsie mowimy a nie ciezkiej depresji. Zmiany w diecie latwo wprowadzic i mozna zauwazyc, czy co dziala czy nie. Na liscie jest juz wczesniej wspomniany magnez (vide gorzka czekolada) czy tez kwasy omega-3 czyli morskie ryby.
    • ansil Re: Co na pms-a? 08.02.13, 14:29
      dobre wino.. butelka powinna pomoc:)
      • madzioreck Re: Co na pms-a? 08.02.13, 23:31
        Tia, szczególnie, jak człowiek jest w pracy i ma ochotę kogoś pogryźć, a musi być miły i trzexwy ;) I jeszcze bez okrutnego kaca następnego dnia ;P
    • milstar Re: Co na pms-a? 08.02.13, 15:07
      Magnez z wit. B12. Gdzieś mi się po głowie kołacze też nazwa skutecznego leku ziołowego, jak się dokołacze, to napiszę. Poza tym ograniczyć kofeinę.
      • pierwszalitera Re: Co na pms-a? 08.02.13, 15:41
        milstar napisała:

        Poza tym ograniczyć kofeinę.

        Ta, żeby mieć pms-s oraz symptomy kofeinowego odwyku??? :-/ Lepiej nie, bo zacznę zabijać niewinnych ludzi. ;-)
        U mnie działają za to rośliny strączkowe złwaszcza soczewica. Mają chyba jakieś substancje naśladujące hormony. I śledź z cebulą, to nie wiem dlaczego, ale śledź z cebulą jest u mnie dobry na wszystko. ;-) Informacja pocieszająca, mój pms się jakoś złagodził, więc u innych też się może poprawić od samości. Mam ciągle fizyczne dolegliwości typu zbieranie wody w różnych miejscach, bóle głowy, pleców, senność i ogólnie mniejsza wydajaność, ale psychicznie mniej mnie rusza.
        • roza_am Re: Co na pms-a? 08.02.13, 16:02
          . I śledź z cebulą, to nie wiem dlaczego, ale ś
          > ledź z cebulą jest u mnie dobry na wszystko. ;-)

          Hehe, miałam właśnie do magnezu z B6 (inne wit. też są dobre na duszę) dorzucić ryby z wraz z uwagą, że właściwie to są dobre na wszystko ;)
        • turzyca Re: Co na pms-a? 08.02.13, 16:17
          Informacja pocieszająca, mój p
          > ms się jakoś złagodził, więc u innych też się może poprawić od samości

          Niestety pogorszyc tez, co wlasnie uczynil. :-/
          Mam wrazenie, jakby ktos postanowil upchnac mi normalna sinusoide w krotszym odcinku czasu, wiec mu sie wybrzuszenia zwiekszyly. Czyli nie dosc ze czesciej to jeszcze intensywniej. Czarny dol co niespelna trzy tygodnie zdecydowanie mi sie nie podoba. Uznalam wiec, ze sprobuje wziac sie na sposob. Bodoczegotopodobne, no!
          • jehanette Offtop i nie tylko 19.02.13, 22:23
            Jejuśku, mój blogasek w cudzej sygnaturce?? ;)

            A na PMS działa mi wyizolowanie się z otoczenia. Zminimalizowanie kontaktu z pozostałymi osobnikami zamieszkującymi moje otoczenie, w myśl zasady, że jak nie ma kontaktu, to nie ma też okazji do spięć. Książka, dobra książka. I dużo nutelli. I kalendarz, w którym mogę sprawdzić, że ten dół, depresja i ogólne poczucie niezgrania ze światem jest związane z PMSem a nie z... no z tym, że rzeczywiście świat jest taki paskudny ;)
        • kasica_k Re: Co na pms-a? 08.02.13, 16:21
          pierwszalitera napisała:
          >
          > Poza tym ograniczyć kofeinę.
          >
          > Ta, żeby mieć pms-s oraz symptomy kofeinowego odwyku??? :-/ Lepiej nie,
          > bo zacznę zabijać niewinnych ludzi. ;-)

          No właśnie zawsze mnie zastanawiało, skąd ten straszny pomysł. Jeśli ktoś bez kawy śpi w stanie normalnym, to w stanie pod koniec cyklu będzie spał na stojąco i liczył godziny, aż się ta tortura wreszcie skończy. Doprawdy świetny sposób na dobry nastrój :) A, i jeszcze należy z tą ograniczoną kofeiną mieć ochotę na ćwiczenia i spacery (też z pisemkowych rad na PMSa).
          • pinupgirl_dg Re: Co na pms-a? 09.02.13, 21:21
            Ale nie każdy piję kawę nałogowo i nie każdy jest w czasie PMS śpiący. Ja piję kawę codziennie w większych i mniejszych ilościach, ale czasami odstawka dobrze mi robi. Uzależniona od kofeiny nie jestem.
            • pierwszalitera Re: Co na pms-a? 10.02.13, 11:41
              pinupgirl_dg napisała:

              > Ale nie każdy piję kawę nałogowo i nie każdy jest w czasie PMS śpiący. Ja piję
              > kawę codziennie w większych i mniejszych ilościach, ale czasami odstawka dobrze
              > mi robi. Uzależniona od kofeiny nie jestem.
              >

              A co znaczy u ciebie nałogowo i uzależniona? Ja bez kawy też śpiąca nie jestem, kiedyś tam się rozruszam, zresztą mocna herbata też daje radę. Zaczynam jednak mój dzień od dużej kawy i jestem w złym humorze, gdy jej nie ma. Po południu lubię wypić sobie drugą. Jeżeli zdarzy mi się wieczór w restauracji, to po jedzeniu często zamawiam jeszcze espresso i to jest super. Problemów z zaśnięciem przez to nie mam. Odstawka kawy nigdy mi dobrze nie robi i nie wiem dlaczego miałabym odstawiać. Piję kawy nawet więcej niż kiedyś, a pms mi się złagodził. Na temat kofeiny i jej rzekomo negatywnego działania jest też sporo mitów. A podobno nowe badania pokazują, że trzy, cztery filżanki dziennie są nawet dobre dla organizmu, kawa ma masę antyoksydantów. No chyba, że kawa z papierochem to twoje śniadanie, obiad i jedyny płyn pity w ciągu dnia pełnego stresu i siedzenia przed komputerem. Wtedy warto kawę odstawić, ale nie tylko ją. A zresztą ta jedzona podczas pms-u w dużych ilościach czekolada też zawiera substancję podobną do kofeiny.
              • pinupgirl_dg Re: Co na pms-a? 10.02.13, 19:38
                Ja piję czasami kilka kaw, czasami wcale. Zwykle 2-3 dziennie, ale nie odczuwam w żaden sposób jej braku, gdy nie wypiję, nie jest też tak, że rano kawa to moja pierwsza myśl. Natomiast kofeina działa na mnie pobudzająco (czasami bardziej, czasami mniej). Gdy sama z siebie jestem dość pobudzona, to mam tendencję do zapijania nerwów kawą, czego efekt powyżej kilku kubków bywa odwrotny od zamierzonego. Kawę też często piję, gdy po prostu chce mi się pić a to łatwo dostępny napój, wtedy też zdarza mi się przesadzić i źle się czuję.
    • marta_monika Re: Co na pms-a? 08.02.13, 16:50
      Czekolada! Albo czekolada, kocyk i jakaś ksiązka. Albo masaż czekoladowy i czekolada.
    • teresa104 Przypomniał mi się specyfik 08.02.13, 16:56
      którym miałam się ładować jako bardzo młoda dziewczyna i chyba z 3 opakowania wzięłam. Castagnus się nazywał. Nie wiem, jak działa, co daje, ale ja teraz wpisałam sobie nazwę do wyszukiwarki, to znalazły się entuzjastki, które twierdzą, że pms im zmniejszył.

      A próbowałaś powalczyć nastawieniem? Skoro wiesz, co Ci jest, z czego się bierze, to wziąć to bardziej na rozum, wypracować procedurę typu: w tych dniach nie: prasuję / przymierzam ubrań, chodzę do fryzjera i w ogóle nie podejmuję męczliwych czy mogących mnie zdrażnić czynności. Za to robię sobie dzień dziecka, maluję paznokcie, idę na wielkie ciacho do cukierni, do kina, teatru. Takie małe rytuały przyjemne, w nagrodę, dla rekompensaty, w imię niedoli całego niewieściego rodu.

      Ruch i seks już chyba w wątku zostały odrzucone, a szkoda, bo moim zdaniem nie ma nic lepszego na te czasy obrzękłe i chmurne. Najlepiej robić to nie samemu, o ile się da:)
      • fanaberia.fanaberia NMSP 08.02.13, 17:42
        teresa104 napisała:

        > Ruch i seks już chyba w wątku zostały odrzucone, a szkoda, bo moim zdaniem nie
        > ma nic lepszego na te czasy obrzękłe i chmurne. Najlepiej robić to nie samemu,
        > o ile się da:)

        I właśnie dlatego faceci nie miewają pms-ów ;)
      • turzyca Re: Przypomniał mi się specyfik 08.02.13, 18:51
        > A próbowałaś powalczyć nastawieniem? Skoro wiesz, co Ci jest, z czego się bierz
        > e, to wziąć to bardziej na rozum, wypracować procedurę typu: w tych dniach n
        > ie
        : prasuję / przymierzam ubrań, chodzę do fryzjera i w ogóle nie podejmuję
        > męczliwych czy mogących mnie zdrażnić czynności. Za to robię sobie dzień dziec
        > ka...

        i nie wychodze spod koldry. :D No da sie, ale nie az tak czesto.


        > Ruch i seks już chyba w wątku zostały odrzucone, a szkoda, bo moim zdaniem nie
        > ma nic lepszego na te czasy obrzękłe i chmurne. Najlepiej robić to nie samemu,
        > o ile się da:)

        Nie zostaly, ruch dostal tylko etykietke niepomagajacego. Tyle ze zasadniczo nie rozwiazuje to mojego problemu niecheci do nieopuszczania lozka. :P
        Aczkolwiek rozwiazuje problem nieodpartej potrzeby schowania sie z glowa pod koldra.
        • teresa104 Głowę lepiej trzymać nad kołdrą 08.02.13, 19:11
          No chyba że się lubi podduszanie:)

          A słuchaj, co Cię tak rozregulowało? Może warto się przyjrzeć konstytucji hormonalnej, może coś się dzieje i ten pms to objaw poważniejszych problemów. Sprawdzałaś?
          Oczywiście nie dopytuję się, nie chcę tutaj intymnych relacji, rzucam tylko kwestię na wypadek gdybyś sama o tym nie pomyślała, jeśli to możliwe;)

          Wrócę jeszcze do ruchu - moim zdaniem to nie może być jednorazowa akcja raz na kilka tygodni. Codziennie tyłek trzeba ruszyć, się może, się nie może, codziennie się odgnuśnić, im bardziej się nie chce, tym bardziej, znaczy, trzeba.
          • pinupgirl_dg Re: Głowę lepiej trzymać nad kołdrą 09.02.13, 21:25
            > Wrócę jeszcze do ruchu - moim zdaniem to nie może być jednorazowa akcja raz na
            > kilka tygodni. Codziennie tyłek trzeba ruszyć, się może, się nie może, codzienn
            > ie się odgnuśnić, im bardziej się nie chce, tym bardziej, znaczy, trzeba.

            Zgadzam się. Moim zdaniem tu liczy się regularność, to lepsze, niż zrywka do bólu. Zadyszka i zakwasy same w sobie nie są zbyt budujące, przynajmniej nie od razu. Jeśli iść tą drogą, to lepiej wprowadzić regularny, dostosowany do swoich możliwości trening.
    • pierwszalitera Agnus castus 08.02.13, 17:08
      Jeżeli chcesz jednak spróbować czegoś roślinnego, to zapytaj w aptece o preparaty z Agnus castus (polski: Niepokalanek pospolity, niemiecki: Mönchspfeffer). To nie żart. Ta substancja reguluje gospodarkę hormonalną i działa także świetnie na symptomy pms-a. Możesz zapytać też swojego ginekologa. Bardzo popularnym preparatem jest Agnolyt firmy MADAUS. 50ml kropelek kosztuje około 8 euro, można wypróbować. U mnie działał dobrze też Mastodynon, mieszanka Agnus castus z innymi wyciągami roślinnymi. Tu masz listę dostępnych preparatów z Agnus castus w Niemczech. Istnieje też coś od Ratiopharm. ;-)
    • kaga9 Re: Co na pms-a? 08.02.13, 17:33
      A mnie, w mordę jeża, nie pomaga nic. Najlepszym sposobem na PMS-a, jaki znam, jest zakopanie się pod kocem i uzyskanie od otoczenia świętego spokoju, a co najmniej zwolnienie tempa pracy. Oczywiście praktycznie awykonalne u dorosłych, pracujących/uczących się kobiet. Wszelkie castagnusy i mastodynony, jak również wiesiołki mogłam sobie głęboko wsadzić, żałuję każdej wydanej na nie złotówki (brałam przez kilka miesięcy każdy, żeby dać im szansę). Może na Ciebie podziałają:) Sport? Ja go nienawidzę bez PMS, katować się czymkolwiek przy zwiększonym wnerwie? Grrr.
      • teresa104 Re: Co na pms-a? 08.02.13, 18:01
        Zasadniczo sportu także nie lubię, wszelkie ćwiczenia w miejscu uważam za głupie, ale lubię chodzić i wykazuję w zakresie marszu spore talenty. I jak tak się zmacham, zmacham, zamiast zębować w autobusie na tłok / dziwne pustki / zaduch / przeciąg / zimno / gorąco to jestem bardzo uszczęśliwiona. Zresztą pieszo wszędzie jestem w tym samym czasie, co komunikacją miejską, bo na przełaj walę i w korku nie stoję. A na przełaju widuję ciekawe rzeczy, sójkę, kota. Albo myśli porządkuję.
        Można też okna umyć, drzwi pomalować, filcyki nowe krzesłom poprzyklejać, robić coś po prostu.
        Mnie praca pomaga, im więcej pracuję, tym mniej inne dolegliwości odczuwam, moja praca ostatnio tak mnie wk., że nogę by mi coś urwało przez dziurę w moskitierze i bym nie zauważyła, a co dopiero jakieś trzyliterowe jednostki parachorobowe.
        Najgorsze, co mogę zrobić, to zawiesić aktywność i siedzieć pod kocem - odnosi się do wszelkich spadów samopoczucia, bo pms-u właściwie nie mam poza chyba tym, że jednego dnia uważam, że mam z 10 kilogramów nadwagi i dokładnie widzę to w lustrze, a nazajutrz jestem wiotka jak szczupaczek (szczupaczek o zbolałym bebechu) i nie oddałabym ni cm3 objętości.
        • babus2 Re: Co na pms-a? 08.02.13, 19:24
          Witam serdecznie;
          ginekolog przepisała mi olej z wiesiołka w drugiej części cyklu i Mastodynon.
          I oczywiście sport :)

          Pozdrawiam
    • madzioreck Re: Co na pms-a? 08.02.13, 23:42
      Sama chętnie bym przyjęła jakąś zawsze-działającą-dobrą-radę...

      Od jakiegoś czasu i mnie to dopada (w sensie psychicznym, bo fizycznie to od zawsze, ale w dole człowiek czuje się 2x bardziej spuchnięty). Fakt, rzadko, nie co miesiąc, co któryś tam cykl. Nie zdążyłam sobie więc wypracować skutecznych metod walki z dziadem. Tzn. jeden, nie do zrealizowania. Koc, książka, herbata, i dejcie Wy mi wszyscy święty spokój, nie dotykać, iść precz. Nie chcę z nikim gadać, nigdzie chodzić, ruszać się. Niestety, muszę chodzić do pracy, co łatwe nie jest, kiedy człowiek się w środku gotuje, a na zewnątrz musi być fajny i profesjonalny ;) Przy czym ten sposób nie pomaga w sensie poprawy, ale przynajmniej nie pogarsza sprawy, pozwala więc przetrwać.
      Huśtawka nastroju: smutna i rozżalona nad sobą, a za chwilę tak zła, że sama się boję. I tak w kółko. Biedna, biedna Madzia. Opuchnięta, obolała, głodna bez przerwy, za słodycza bym zabiła. Mam nadzieję, że częstotliwość się nie zwiększy, bo niechybnie bym oszalała.

      Jakby mi ktoś kazał w PMSie sport uprawiać, to marny jego los. Choć bez PMSu lubię i uprawiam. Ale nie wtedy, kiedy przy mocniejszym postawieniu nogi boli mnie wszędzie.
    • juannita Re: Co na pms-a? 09.02.13, 20:54
      Mnie pomoglo zajscie w ciaze :)
      mowie calkiem serio - po ciazy i karmieniu zrobilo sie duzo lepiej, nie mam juz tych napadow przerazliwego smutku i beznadziei przed okresem. Wnioskuje z tego, ze cos sie z gosporarce hormonalnej pozmienialo. Oczywiscie nie namawiam nikogo na dziecko, ale moze ginekolog moze zalecic zbadanie poziomu hormonow i cos zalecic?
      • kotwtrampkach Re: Co na pms-a? 11.02.13, 22:37
        o, mnie gin obiecywał, ze po ciąży będzie lepiej. Było, dokąd karmiłam. Jak przestałam, jakiś 3-4 cykl - myślałam, ze umieram! zapomniałam, ze tabletkę można wziąć :)

        Nie doczytałam jeszcze do końca, ale my chyba różny czas nazywamy PMSem?
        Ja przed @ jestem wredna, wściekła, złośliwa, agresywna, głodna. Jak juz dostaną, zmieniam się w owieczkę łagodną, obolałą, "nie-dam-rady-bez-przeciwbólowego" +inne takie dolegliwości jak omdlałe nogi.

        ale mi wyszedł wynurzający post.. A niedawno zapomniałam sobie przestawić adresu i z kota wysłałm mail do jednego pracodawcy. Heh, obciach :):):)
    • teresa104 Tylko Dar61 Ci został, 09.02.13, 21:15
      jeszcze on nic nie doradził;)
    • indigo-rose Re: Co na pms-a? 10.02.13, 11:17
      Bliskość fizyczna. Niekoniecznie seks, chociaż to chyba najbardziej, jeśli nie jesteś chodzącą kulką bólu, ale też zwykłe przytulanie, głaskanie po główce :)
      • tfu.tfu Re: Co na pms-a? 10.02.13, 18:17
        nie lubię bezsensownego miziania, a podczas pms-a przegryzłabym aortę (chcieć to móć ;-P) takiemu miziaczowi zapewne :-D
        • indigo-rose Re: Co na pms-a? 14.02.13, 17:27
          No to zostaje dziki seks :D
          • tfu.tfu Re: Co na pms-a? 14.02.13, 18:31
            a to bardzo dobrze robi zawsze i wszędzie :-D
            jeszcze jakiś jurny młodzian by się nadał :-P
    • zenobia44 Re: Co na pms-a? 11.02.13, 23:26
      Dziś jest mój dzień narzekania:)
      Ostatnie kilka PMSów mnie o mało nie zamęczyło i tak tylko zapytam czy to normalne czy lecieć w podskokach do endokrynologa. To co towarzyszyło mi zwykle to był spadek nastroju, nerwowość, opuchlizna, tycie ok. 2 kg, zwiększone przetłuszczane twarzy i włosów, problemy z cerą. Teraz dostałam w gratisie mega-opuchnięte piersi (biust stał się jak na niego o-gro-mny, jest tak drażliwy, że przeszkadza mi ubranie, siedzenie, dotykanie go czymkolwiek, mam wrażenie, że ma chyba 2 miseczki większy rozmiar, staniki na mnie nie pasują, w ciągu dnia cały czas w tle mnie "ćmi"), podwyższone ciśnienie i straszna nerwowość, też agresja, do tego bóle podbrzusza całodobowo. Byłam u gina, "w standardzie" niby wszystko ok, skierowania na badania hormonów nie dał. Zaczęłam się bać o swoje zdrowie, ale zauważyłam cykliczność tego czegoś, następuje to w okolicach dawnego lajtowego PMS (gdybym wiedziała, że za nim zatęsknię:(). Do tego miesiączkę przeżywam dość silnie, więc trochę mi to utrudnia życie - nie mogę 2 tygodni z czterech przesiedzieć w klatce. Nie wiem, normalne to czy nienormalne?
      • pierwszalitera Re: Co na pms-a? 12.02.13, 09:58
        zenobia44 napisała:

        Byłam u gina, "w standardzie" niby wszystko
        > ok, skierowania na badania hormonów nie dał. Zaczęłam się bać o swoje zdrowie,
        > ale zauważyłam cykliczność tego czegoś, następuje to w okolicach dawnego lajtow
        > ego PMS (gdybym wiedziała, że za nim zatęsknię:(). Do tego miesiączkę przeżywam
        > dość silnie, więc trochę mi to utrudnia życie - nie mogę 2 tygodni z czterech
        > przesiedzieć w klatce. Nie wiem, normalne to czy nienormalne?

        Twoje fizyczny symptomy są normalne. Miałam tak przez lata. Oprócz może podwyższonego ciśnienia, bo ja walczę raczej z niskim. Ale powiększone i niedotykalskie piersi, to standard, po którym poznaję, że jestem we właściwej fazie cyklu. U mnie zaczyna się to nawet w okolicach owulacji. Do pewnego stopnia nawet mi się to podoba, bo biust się wtedy zaokrągla jak po fotoshopie. ;-) Ale opuchlizna, tycie, bóle głowy, bóle podbrzusza, wrażliwość skóry na dotyk, strajkujące, nadwrażliwe jelita i zaburzenie trawienia, możliwe, że także nadciśnienie, to zwykle konsekwencja zatrzymywania wody w organiźmie. Ruch, zmniejszenie ilości węglowodanów i alkoholu tu często pomaga, bo skłonność do zatrzymywania wody pogarsza się z wiekiem i nie związana jest tylko z hormonami regulującym cykl. Symptomy psychiczne to inna sprawa, ale zauważyłam, że podejście jest ważne. Wydaje mi się, że mój pms nieco osłabł, bo zaczęłam to wszystko ignorować i nie nakręcam się już każdym pryszczem (u mnie wychodą wtedy chętnie na dekolcie), czy powiększonym brzuchem. Fizycznie nic się chyba nie zmieniło, ale nerwowa jestem mniej, bo pozwalam sobie (mogę sobie pozwolić) w tym czasie na wolniejsze biegi. U mnie objawy pms-u znikają całkowicie pierwszego dnia miesiączki, następuje wtedy cudowne przemienienie i z Mr Hyde´a wyłania się znowu Dr Jekyll.
        Bóle brzucha podczas pierwszego dnia krawienia to nie pms, nie można tych rzeczy mylić. A badanie hormonów ci pewnie nie pomoże, założę się, że masz wszystko w normie. Ginekolog może zaproponować ci tylko hormonalną antykoncpecję, wtedy pms jest słabszy, ale trzeba samemu wiedzieć czy warto.

        • zenobia44 Re: Co na pms-a? 12.02.13, 10:23
          Dzięki. Możesz mieć rację co do węglowodanów, bo ostatnio jakoś więcej ich jem. Spróbuję zmniejszyć ich ilość i obserwować. Alkoholu nie piję, ale ruchu też miałam ostatnio mało.
          Najbardziej zaniepokoiły mnie objawy fizyczne. Powody wściekłości na upartego mogłabym podać, ale wściekłość plus ciśnienie i ból brzucha to było już podejrzane.
          I ja rozróżniam bóle miesiączkowe od PMS - tylko wsadziłam je do jednego worka pod kątem utrudniania życia. I np. wszystko mi jedno czy siedzę cały dzień na wykładach i myślę o tym jak boli mnie biust, czy skręcam się z bólu brzucha, bo mam okres, jedno i drugie powoduje znaczący spadek formy.
        • onion68 Re: Co na pms-a? 12.02.13, 16:25
          ykle konsekwencja zatrzymywania wody w organiźmie. Ruch, zmniejszenie ilości wę
          > glowodanów i alkoholu tu często pomaga, bo skłonność do zatrzymywania wody poga
          > rsza się z wiekiem i nie związana jest tylko z hormonami regulującym cykl.

          Jak myślicie, czy można próbować ziołowe leki moczopędne na spuchnięcie peemesowe, czy lepiej sobie darować?
    • helenka333 Pączki! 12.02.13, 10:15
      Mi wczoraj pomógł pyszny pączuś z polewą czekoladową :)
      • zenobia44 Re: Pączki! 12.02.13, 10:25
        Moja koleżanka uznawała tylko czekoladę jako lekarstwo na PMS, na mnie jednak to nie działa. Nie mam wtedy ochoty się odchudzać, ale jedzenie słodyczy mi nie pomaga.
        • pierwszalitera Re: Pączki! 12.02.13, 10:39
          zenobia44 napisała:

          > Moja koleżanka uznawała tylko czekoladę jako lekarstwo na PMS, na mnie jednak t
          > o nie działa. Nie mam wtedy ochoty się odchudzać, ale jedzenie słodyczy mi nie
          > pomaga.

          U mnie ta reklamowana czekolada też nie działa. Owszem, czasem zachce mi się w tym czasie słodkiego (zwiększa się apetyt na węglowodany) i kupuję czekoladę nugatową, ale ona działa tylko w trakcie jedzenia, więc to raczej efekt psychologiczny niż czegoś tajemnego w tej czekoladzie. Do tego trzeba by było zjeść dosyć dużo tej czekolady i to takiej szlachetnej, znaczy z zawartością kakao co najmniej 70%. Większość "normalnych" wyrobów czekoladowych to mieszkanka tłuszczu, cukru i mleka. Przypuszczam, że chodzi o przekonanie, że "robimy sobie dobrze" i przez to poprawia nam się humor. Słodycze mogą też jako stymulatory insuliny zwiększyć efekt zatrzymywania wody w organiźmie i pogorszyć fizyczne symptomy. Natomiast tłuste ryby morskie i rośliny strączkowe (soczewica) wyciszają mnie faktycznie i na dłużej, ale nie u każdego muszą działać.
    • balbina11 Re: Co na pms-a? 12.02.13, 11:07
      U mnie pms był koszmarny. Od kiedy zaczęłam regularnie spacerować i ćwiczyć, zmieniłam dietę nie wiem kiedy zbliża się okres. Pytam męża, bo w jego telefonie mam kalendarz ;-). Nawet bóle miesiączkowe jakoś przeszły. Nie starałam się, to niejako efekt uboczny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka