Dodaj do ulubionych

Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia?

22.12.13, 21:47
Dziewczyny,
mój chłopak robił porządek ze zrywanym kalendarzem i znalazł przepis na żel do włosów z siemienia lnianego. Ponieważ akurat miałam siemię (zamiarowałam uszyć koleżance na prezent woreczek relaksacyjny na oczy, ale w życiu, na oczy, nie widziałam takiego woreczka i odstąpiłam od pomysłu), chłop zapragnął, by mu zrobić taki żel. No i teraz mam rondel śluzu płodnego z gnidami, nijak nie mogę oddzielić śluzu od gnid, nie idzie przez szmatkę, nie idzie przez sitko, tym samym muszę uznać, że żelu nie będzie.
No i skoro z jakoby cennych ziaren mam takie zupełne nic, to może da się to na jakiś sukces zamienić? Da się to zjeść? Wetrzeć w pięty? Zmiksować z czymś? Peeling, maska, farsz do pierogów?

Śluz powstał z ok. 200 gramów siemienia z litrem wody.
Obserwuj wątek
    • slotna Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 22.12.13, 21:58
      Mozesz dolac wody, zeby bylo rzadsze, poczekac az ziarna opadna, zebrac delikatnie co ponad nimi i to odparowac. Powinien wyjsc glut zelowy.

      Ja to po prostu pije, oczywiscie nie w konsystencji gestego sluzu, tylko troche rzadszej. Doskonale na upaly, ale przy gardle wysuszonym ogrzewaniem tez sie swietnie sprawdza.
      • teresa104 Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 22.12.13, 22:07
        Jako dziecko byłam karmiona namoczonym siemieniem podczas chorób płuc, pamiętam. Właśnie na nawilżenie i osłonowo na żołądek. Ale ewidentnie technologia była inna, bo chociaż był to glut, to dało się go nabrać łyżką.

        Wody dolewałam już parokrotnie, ten gęsty glut ciężko się rozprowadza w wodzie, trzeba znów gotować, śluzu jest więcej i kłopot większy coraz!

        Zmiksowałam małą porcję blenderem. Zrobiła się tłusta żółta pasta, powcierałam chwilę w dłonie - bardzo fajna maska wyszła, wygładzona, jasna skóra. Może jutro na łeb?
        • slotna Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 22.12.13, 23:01
          Zawsze normalnie gotowalam siemie w wodzie, tylko widocznie w wiekszej ilosci. Jak sie robil za gesty glut, to znow dolewalam wody.
        • teresa104 Maska do rąk 23.12.13, 09:12
          Muszę przyznać, że efekty maseczki są bardzo fajne i widoczne także rano. Napięta, gładka, rozjaśniona, wizualnie młodsza skóra. Nie wiem, czy to olej lniany, czy to glutujące białko. Tak czy siak, gdyby nie było to takie kłopotliwe, maskę z gotowanego i zmiksowanego siemienia można polecić.
          Na twarz nie ryzykuję, nie mam problemów z cerą i nie chcę mieć, ale resztę maski nałożyłam rano na głowę i doniosę, czy to cokolwiek zmienia w cechach fryzury po zmyciu. Nie jest to mniej przykre od sproszkowanej amli.

          Niestety z mojego rondelka niewiele ubyło, problem pozostał bez zmian.
          • genepi Maska do nóg 23.12.13, 11:02
            Skoro tak dobrze robni na ręce to może i na stopy zrobi. A może i na resztę ciała jako dodatek do kąpieli. Śniegu do saneczkowania brak więc możesz chociaż w wannie się poślizgać.
            • teresa104 Re: Maska do nóg 23.12.13, 11:11
              Myślałam o nogach. Jakby tak nałożyć, owinąć stopy folią, skarpety naciągnąć.

              Kiedyś w programie "Pogromcy mitów" pogromcy coś robili z żelem "weterynaryjnym" (przypominał mój), takie lodowisko sobie zrobili i ścigali się, porównywali, zdaje się, tę śliskość ze śliskością skórek bananów.
              Myślę, że jako dziecko bym się nie oparła, żeby nie zrobić sobie ślizgawki z kuchni:)
              • genepi Re: Maska do nóg 23.12.13, 11:48
                Sądzę że świat dał ci niepowtarzalną okazję obudzić w sobie dziecko...
                • teresa104 Re: Maska do nóg 23.12.13, 12:32
                  Tamto dziecko nie musiało sprzątać podłogi:)
          • teresa104 Maska do włosów 23.12.13, 12:47
            Dość średnio na głowie sprawdziło się zmiksowane siemię. Włosy są błyszczące, ale o to u mnie nietrudno, są sztywnawe i łatwo je układać, bez wrażenia oklejenia. W sumie pozytywnie, ale nic szczególnego, w przeciwieństwie do tego, co na dłoniach.

            Za dużo zachodu w porównaniu do efektu.
    • azymut17 Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 23.12.13, 00:25
      Ja bym zjadła, ale po zmiksowaniu. Sobie robiłam zawsze ze zmielonego siemienia (raz zrobiłam z całych ziarenek, utknęłam z zatkanymi sitkami, przez które nie chciała spłynąć nawet kropla mimo rozcieńczania) zalanego wrzątkiem, przy czym lubię taki gęsty kisiel. Do nabierania łyżeczką, nie do picia.

      O, możesz jeszcze chleb upiec i dodać siemię w tej postaci, zamiast wody (lub z małym dodatkiem).
      • teresa104 Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 23.12.13, 07:23
        Wiesz, tego jest sporo, tak po prostu mam to zjeść jak antylopa łożysko? Nijak mi to nie wygląda jak coś do jedzenia.

        To zmiksowane bardziej wygląda spożywczo, ten glut trochę się zhomogenizował, trochę odpuścił.

        Chleba nie piekę, pewno dobry pomysł (chociaż jaka maszyna byłaby w stanie wkręcić tego gluta w masę? ludzkie ręce na pewno nie), ale chleba po prostu nie jem, chłop je może dwie kromki dziennie, następne moje pytanie na forum brzmiałoby, co zrobić z wielkim (nieudanym) chlebem / chlebami.
        • mszn Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 23.12.13, 10:28
          A może zmiksuj z jakimś bananem, jogurtem, mrożonymi malinami? Ja bym postawiła na szpinak+banan+kiwi+siemię.

          A żel do włosów z 200g siemienia to ambitny projekt. Swój robię z trzech łyżek, właśnie skończyłam 150ml butelkę po trzech miesiącach (robię w wersji dla zaawansowanych, glut+żel aloesowy+żel zwykły+konserwant).
          • teresa104 Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 23.12.13, 10:48
            :) W kalendarzu stało: dwie szklanki siemienia ugotować w szklance wody, płyn zlać, używać.
            Czyli objętościowo dwie części siemienia, jedna część wody. Od razu było widać, że to nie ma szans się zgotować, najwyżej uprażyć, dolałam więc wody do brzegów rondla. I i tak wyszło co wyszło. Mogę to jeszcze rozrobić, przełożyć do większego naczynia i jeszcze raz zagotować. Ale czy to się wtedy naprawdę da odcedzić, czy zostanę z jeszcze większą ilością masy do wywalenia?
            W ogóle co to za pomysły z tym żelem, skoro półki w sklepach uginają się od środków do włosów!

            Powiedz, co daje ten żel, masz chyba długie włosy, co Ty tam ustawiasz? Czy też działa to jak sztywnik włosów nazbyt miękkich i przyklapniętych?
            • mszn Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 23.12.13, 10:56
              > Powiedz, co daje ten żel, masz chyba długie włosy, co Ty tam ustawiasz? Czy też
              > działa to jak sztywnik włosów nazbyt miękkich i przyklapniętych?

              Włosów już nie mam długich, ale nadal używam. Według mnie żel lniany jest wart zachodu tylko dla osób, którym zależy na podkreśleniu/wydobyciu skrętu, bo to robi świetnie. Samego utrwalenia fryzury nie zapewni. Dlatego zresztą mieszam go ze zwykłym polimerowym żelem ze sklepu - mam wtedy utrwalenie i nawilżenie razem.

              Sam lniany jest po prostu mocno nawilżający, zmiękcza włosy, loki robią się błyszczące, mocniej się kręcą. Nie skleja włosów, można go nałożyć w zasadzie w dowolnej ilości, a po całkowitym wyschnięciu włosów wystarczy odgnieść i nie zostaje żaden sucharek.
              • teresa104 Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 23.12.13, 11:06
                W międzyczasie ugotowałam łożysko z dodatkiem trzech szklanek wody, mam już całkiem spory rondel. I niech sobie teraz chłop utrwala skręt włosów na plecach.

                Mam też grudowaty kask na głowie, ciągle coś mnie zajmuje i jeszcze nie zmyłam.
              • smallfemme Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 26.12.13, 17:53
                Mi zależy! Jak dokładnie go robisz, podzielisz się, proszę? Bo boję się eksperymentować na oko ;)
                • mszn Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 27.12.13, 20:09
                  Już jestem.

                  Ale to się właśnie robi na oko :)

                  Najpierw gotuję gluta z dwóch-trzech łyżek siemienia. Wodą przykrywam tak na 1-1.5 cm, w małym garnuszku. I od tego, jak bardzo się zagapię przy gotowaniu, zależy, ile go wyjdzie. Jak się zagapię bardzo i zrobi się tak gęsty, że nic nie przecieka przez sitko, to gotuję drugi raz, bo nie mam cierpliwości do rozcieńczania. Przy trzecim razie tracę cierpliwość już zupełnie.

                  Przelewam do butelki takiej jak ta (tylko u mnie widać, co jest w środku). Butelka z pompką jest bardzo przydatna, bo taki żel się potrafi ciągnąć i czasem go trudno wyjąć ze słoika czy normalnej butelki.

                  Glut to będzie tak 4-5 części na 10 części gotowego. Czyli mniej więcej połowa - im gęstszy, tym większa połowa, nawet tak do 6.
                  I dodaję zwykłego żelu do włosów i żelu aloesowego, po równo (czyli wychodzi powiedzmy 4-3-3).

                  Def. zwykły żel do włosów ;): w Niemczech używam Isany dla mężczyzn w tubce. W Polsce kupiłam sobie teraz w supermarkecie Auchan za chyba 1,70 zł taki mały słoik przezroczysty - ma być krótki skład bez alkoholu, same polimery (PVP,PA, Carbomer), i może być super hold.

                  Def. żel aloesowy: najlepszy był ten, ale mi się zrobiło szkoda pieniędzy (feelunique skończyło z darmowymi wysyłkami, dziady) i kupiłam za 13 zł taki z Gorvity (w Polsce). Ten z Jasona był mocno żelowaty, więc dodawał miksturze własności trzymające fryzurę (przez co zresztą na twarzy lepił się jak nieboskie, więc nie polecam w tym celu). Ten z Gorvity jest dużo bardziej wodnisty, przy tych samych proporcjach co ostatnio wyszedł mi mniej trzymający żel i będę musiała domieszać sklepowego.

                  Na koniec wrzucam ten konserwant - ale zabij mnie, nie pamiętam, ile (a robiłam tydzień temu, kurka). Coś między 10 a 20 kropel. Wychodzę z założenia, że żel sklepowy i aloesowy są już zakonserwowane przez producentów. Bez konserwantów trwałość zależy od proporcji, przy pomyślnych wiatrach i w lodówce nawet do miesiąca, ale to jak przytłumię smrodek olejkiem rozmarynowym ;)

                  I tyle. Wychodzi za każdym razem jakieś 150 ml, schodzi mi w 3 miesiące przy jednej pompce dziennie. Z czasem nabiera się wyczucia i łatwiej przewidzieć, jak dobrać proporcje w zależności od stopnia żelowatości komponentów, żeby uzyskać pożądaną proporcję między hold a flex ;)

                  Nie bój żaby i powodzenia.
                  • mszn Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 28.12.13, 08:49
                    Acha, jeszcze małe sprostowanie: wersja z aloesem jest na wypasie, dwuskładnikowy żel sprawdzał się u mnie świetnie przez trzy lata, chciałam zaszaleć.
    • martvica Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 23.12.13, 11:45
      www.anwen.pl/2012/02/lniane-spa.html
      alessabeauty.blogspot.com/2013/05/siemie-lniane-na-wosy-i-twarz-maska.html
      Mniej przemysłowe ilości, ale tak na przyszłość, myślę że warto spróbować. Chyba mnie zmobilizowałaś do eksperymentów, jak kupuję siemię to ordynarnie je zżeram z owsianką, a na włosy chyba nie próbowałam, a jak próbowałam, to nie pamiętam (chociaż jakieś maseczki na twarz to mi się kojarzą). Jak masz dużo i musisz zużyć szybko, to ja bym chyba wymoczyła stopy w takim ciepłym kisielu albo dolała do kąpieli, jeśli lubisz się kąpać (ja na przykład nie lubię, wyewoluowałam z płazów siedzących pod wrzącymi wodospadami, a nie w kałużach).
      • teresa104 Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 23.12.13, 13:00
        Mam tylko prysznic, za wanną nie tęsknię.

        Póki co wygenerowałam półtora litra żelu koloru herbacianego, stoi w misce, po kolejnym rozrzedzeniu udało mi się go odcedzić od ziaren. Chcę zobaczyć, jak prowodyr smaruje się tym śluzem.

        Odcedzone ziarna zmiksowałam i jako takie bardziej zdały mi się pokarmem. Mogę je teraz zużyć na maski, co już mi się znudziło, albo na placki (jajo, mąka kukur.), jeszcze się zastanowię, może te placki dobre by wyszły, może to siemię ma jeszcze jakiekolwiek wartości odżywcze po wielokrotnym gotowaniu.
        • teresa104 Fajne placki wyszły 23.12.13, 13:44
          Poza jajem i mąką kukurydzianą dałam jeszcze trochę surowego sezamu. Nawet smaczne, niczym nie przyprawiałam, dopiero chciałam sprawdzić, co wyjdzie. Dobrze się smażyły, jak mało która eksperymentalna masa, dobrze się odwracały, czyli mają odpowiednią sztywność i skorupkę, w środku są puszyste.
          Wyglądają tak:
          http://img197.imageshack.us/img197/4593/zfw.JPG

          Uploaded with ImageShack.us
    • sbarazzina Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 23.12.13, 13:00
      Siemie mozna uzywac do zageszczania sosow, zup etc. Zdrowsze niz maka ;) I dobrze robi na zoladek.

      Pewnie mozna tez czesc zamrozic.
    • butters77 Przedświąteczny rachunek. 23.12.13, 23:02
      Przeczytałam: "Co zrobić z litra rozgotowanego sumienia". I kliknęłam, bo byłam ciekawa, jak w jakich okolicznościach się teresie sumienie rozgotowało!

      Pora iść spać :)
      • teresa104 Re: Przedświąteczny rachunek. 24.12.13, 10:47
        Z rozgotowanego sumienia można ulepić jakiś zaangażowany song. Coś o konsumpcji, wyzysku, rozpadzie tradycyjnych wspólnot, zaślepieniu mamoną w epoce kuchenek mikrofalowych, dronów i GMO.
    • turzyca Jak tak czytam ten watek 03.01.14, 21:30
      to mam nieodmienne wrazenie, ze woreczek bylby znacznie prostszy i zajalby o wiele mniej czasu. I pracy.

      Tyle ze pewnie bylby mniej smaczny niz placuszki, no i chlop wygladalby nie tak szykownie.
      • teresa104 Woreczek też uszyłam 04.01.14, 10:13
        Nadal nie wiem, czy tak powinien wyglądać, mieć takie wymiary i wagę. Kiedy go położę na oczy, zasypiam od razu, ale ja zasypiam od razu i bez worka.
        Już go tak wymięłam, że na pewno nikomu nie mogę go dać. Używam go przy czytaniu - podkładam pod łokieć, który opieram o stół. Albo miętolę bezwiednie i miętolę.

        Placków kilka zjadłam, ale masy było mnóstwo, poszło do kosza. Żel cały poszedł do kosza. Myślę, że placki są do powtórzenia, ale recepturę należy udoskonalić - gotowanie i cedzenie gluta to za dużo zachodu dla placków, nie ma co bajerować, dość przeciętnych.

        A to zestaw relaksacyjny:

        http://imagizer.imageshack.us/v2/150x100q90/11/bgqv.jpg
    • 987ania Re: Co zrobić z litra rozgotowanego siemienia? 27.01.14, 23:59
      Tereso bardzo Ci dziękuję. Po dzisiejszym dniu, gdy dzieci zorganizowały mi swoimi choróbskami dzień, uśmiałam się na koniec jak norka.
    • koza-1985 krowy się nim zajmą ;) 28.01.14, 15:26

      podrzuć na fermę bydła, gluta dodaje się do mleka dla cieląt

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka