Dodaj do ulubionych

Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia praktyczna

25.04.14, 12:04
Wiem, był parę lat temu wątek o nazwiskach po ślubie, ale nie dość że ogólnie pogaduszkowy, to jeszcze wpadł na główną i zrobił się długaśny, więc nie będę się do niego podpinać.

Nie planujemy na razie ślubu, bo nie mamy romantycznego podejścia i nie uważamy, żeby ślub sam z siebie powodował, że związek staje się bardziej poważny, więc nam nie zależy. Ale nie można wykluczyć, że go w końcu weźmiemy z powodów praktycznych, jeśli się takie pojawią. I tu pojawia się kwestia nazwiska.
Luby ma feministyczne poglądy i absolutnie nie chce, żebym dla niego poświęcała swoje nazwisko i brała jego. Nawet ucieszyła mnie taka opinia, bo moje nazwisko jest bardzo rzadkie, z tradycją i zwyczajnie je lubię.
On sam zmienił nazwisko zaraz po osiągnięciu wieku pełnoletniego - na panieńskie matki. Dla mnie zrozumiałe jest, że z tego powodu nie będzie chciał zamienić go na moje, nawet nie pytam.
Obydwa nazwiska są przymiotnikowe (typu Komorowski, Potocki) i do tego długie w pisowni, dlatego nie wchodzi w rachubę połączenie. Podalibyśmy w USC łączone dla potencjalnych dzieci, ale to głównie dlatego, że i tak nie chcemy mieć potomstwa i wymiar tego byłby czysto symboliczny.
Nam taki układ pasuje. Ciągle jednak słyszę, że na małżonków z różnymi nazwiskami, oczywiście głównie na żonę, czyhają w Polsce straszne problemy. I to nie tylko od zwolenniczek tradycji, bo nawet na feministka.org czytałam felieton o tym, jak autorka nie może odebrać poczty za męża, urzędnicy nie potrafią zrozumieć, że jej nazwisko panieńskie jest takie jak obecne, a notariusz poddawał w wątpliwość jej stan cywilny.
Jeśli mam nosić wszędzie przy sobie odpis aktu ślubu, to równie dobrze mogę ślubu nie brać i nosić upoważnienie. Dlatego chciałam spytać Lobbystki mieszkające w Polsce, a mające nazwiska rózne od mężowskich, czy naprawdę jest to tak uciążliwe w załatwianiu codziennych spraw, zwłaszcza niezwiązanych z dziećmi.
Obserwuj wątek
    • virgaaurea Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 25.04.14, 12:16
      indigo, masz poczte gazetowa? Jesli chcesz, odpisze Ci na priv;)
      • indigo-rose Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 25.04.14, 12:18
        Mam przekierowanie, napisz proszę :)
      • 100krotna Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 26.04.14, 11:45
        Mogę poprosić również na priv? :)
        • virgaaurea Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 27.04.14, 21:38
          Wyslalam, do obu z Was, mam nadzieje, ze doszlo:)
          • indigo-rose Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 28.04.14, 13:38
            Tak, nie zdążyłam Ci podziękować osobno :)
    • jul-kaa Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 25.04.14, 12:35
      Ja mam nazwisko łączone. Nazywam się Julka Igrek-Iksińska, mąż Iksiński, dziecko Iksińskie (wieeem, miało nie być o dzieciach). Coraz rzadziej używam nazwiska męża, jak się przedstawiam, odbieram dziecko itp. Mówię o sobie Julka Igrek, mama Franka.
      Jeśli chodzi o odbieranie z poczty, i tak mąż nie może odebrać, jeśli nie jest zameldowany (mój nie jest), musi mieć upoważnienie. Gdybym wychodziła za mąż teraz, w ogóle bym nie przyjmowała nazwiska męża, rozważam odcięcie go, bo na co dzień podpisuję mnóstwo dokumentów i ta podwójność mnie wpienia.
      • bathilda Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 25.04.14, 15:25
        Julka mam koleżankę która parę lat po ślubie odcięła sobie nazwisko męża. Pamiętam, że zbierała korespondencję, wizytówki i takie tam, na dowód, że naprawdę do nie używa i że tak de facto zawsze posługiwała się tylko panieńskim.

        A co do meritum - mam koleżanki które zostały przy panieńskim nazwisku i jedyne znane mi przypadki problemów dotyczyły dzieci i to chyba tylko w podróżach zagranicznych w towarzystwie matki o innym nazwisku. Wtedy czasem jakiś pogranicznik może mieć wątpliwości czy obca kobieta nie próbuje porwać cudzych dzieci. Poza tym nie skarżyły się na inne uciążliwości praktyczne.
    • kasia.winna Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 25.04.14, 12:58
      Ja nie zmieniałam nazwiska. Jak na razie (już kilkanaście lat) żadnych problemów.
      Pocztę wydają, bo mamy w dowodach ten sam adres. Możliwe, że w jakimś banku czy innej ubezpieczalni jak upoważniam/uposażam mieszkającego pod moim adresem faceta o innym nazwisku uznają mnie za nierządnicę babilońską... :-)

      Znajoma, która przyjęła nazwisko męża twierdzi, że gdyby wiedziała ile będzie zachodu za zmianą w milionie instytucji toby została przy starym.

      Spotkałam się też z argumentem za zmianą – trzeba będzie zmienić dowód, a teraz mam brzydkie zdjęcie, i przeciw – trzeba będzie zmienić dowód, a to zdjęcie sprzed 20 lat jest super. To było jeszcze w czasach zielonych dowodów osobistych
    • kasica_k Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 25.04.14, 13:02
      Po ślubie nie zmieniłam nazwiska, podobnie zresztą jak moja mama. Nigdy nie mieliśmy z mężem absolutnie żadnych problemów. Sporadycznie tylko ktoś spojrzy pytająco i wtedy zwykła informacja, że nie zmieniałam nazwiska, wystarczy. Moi rodzice też nigdy nie raportowali żadnych kłopotów z tego powodu. Moim zdaniem ne macie się czego obawiać, no chyba że poza Warszawą (nie wiem gdzie mieszkasz) urzędnicy są jacyś inni...
    • genepi Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 25.04.14, 19:47
      Oj tam, nie ma żadnych problemów. Ja już 5 lat po ślubie, mam wyłącznie panieńskie nazwisko, a mąż kawalerskie. Dzieci mają łączone, na szczęście nazwiska krótkie, zwłaszcza męża (2 litery).
      Nikt nie robił kłopotów, poza jedną urzędniczką pocztową, kiedy obierałam paczkę zaadresowaną na dziecko, na jedno nazwisko. Ale po krótkiej dyskusji uznała fakt że dziecko jest wspólnym dziełem i paczkę wydała.
      Z doświadczenia wiem, że nie należy się przejmować przyszłymi domniemanymi kłopotami tylko robić to co w duszy gra.
    • indigo-rose Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 25.04.14, 20:39
      Dzięki, dziewczyny. Podniosłyście mnie na duchu, może będzie jednak dobrze :)
    • teresa104 Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 26.04.14, 10:00
      Ja co prawda mam konkubenta nie męża, ale za to mamy różne nazwiska, więc się wypowiem.

      Lotniska. Zdarza się, że mamy konfigurację bardzo ciężkiej walizki, przekraczającej limit, i walizki lekkiej. Waga łączna dwóch walizek dla dwóch osób poniżej limitu - najczęściej w takiej sytuacji nie ma sprawy. Raz za to się zdarzyło, że pani nas oświeciła, że gdybyśmy mieli takie same nazwiska, problemu by nie było, a tu pan ma bagaż lekki, pani płaci za nadbagaż. Ostatecznie po krótkiej pertraktacji nie płaciłam, ale dało mi to do myślenia, że w tej sytuacji ślub nic by nam nie pomógł, bo nazwiska żadne z nas zmieniać nie zamierza.
      Sytuacja błaha i nie, zależy od wysokości dopłaty za nadbagaż;)

      Na poczcie zwykłe listy i paczki odbieramy wzajemnie, na kwitku się pisze, kim się jest dla adresata (w przypływie dobrego humoru piszę współlokator) i załatwione. Polecone dostajemy niezwykle rzadko, więc problemu nie stanowią. Adresy w dowodach oboje mamy inne od adresu, pod którym mieszkamy. Może to kwestia humoru urzędnika, nasze gęby są już w tej placówce rozpoznawane.
      • maggianna Re: Różne nazwiska a bagaz 26.04.14, 20:47
        Latam zazwyczaj z przyjaciółką i mimo ze mamy różne nazwiska bagaż zawsze wazony jest wspolnie - nawet kwitki bagazowe zazwyczaj dostajemy na jedno z nazwisk, czasem przy przesiadkach zwracają uwagę ze jedna ma dwie walizki w tranzycie a druga żadnej :-)
        Argument jest bezzasadny bo Np w Hiszpanii nie istnieje opcja zmiany nazwiska a w paszporcie nie ma sie wpisanego męża wiec taka regulacja linii lotniczych bylaby ciezka do egzekwowania.

        Tereso, nastepnym razem walcz o walizkę.
        • teresa104 Re: Różne nazwiska a bagaz 26.04.14, 22:22
          W większości przypadków jest jak piszesz - jedna osoba ma przypisane dwa bagaże i gitara. Już nawet nie pamiętam, gdzie to było. Nie w Europie.
          Wychodzi mi, że jestem w sumie legalistką, jak mam za ciężki bagaż, to nie czuję podstaw do walki. Ale jeszcze nigdy w życiu nie płaciłam za nadbagaż. Za to wywaliłam masę rzeczy na lotnisku;)
        • inez69 Re: Różne nazwiska a bagaz 27.04.14, 23:17
          Rok temu o mały włos nie poleciałam na wakacje, bo w dowodzie podwójne nazwisko, a w paszporcie tylko panieńskie. Ile się musiałam natłumaczyć, zdjęcia, dokumenty nic nie pomogły. Ale pewnie gdybym chciała z bombą wkraść się na pokład samolotu do USA, nie byłoby problemu...
          • turzyca Re: Różne nazwiska a bagaz 28.04.14, 07:09
            A temu akurat sie nie dziwie, chcialas jechac na niewazny paszport, to byly problemy. Bo paszport po zmianie nazwiska jest wazny przez 60 dni, a potem sie automatycznie dezaktualizuje. Swoja droga w trakcie tych 60 dni mozna go wymienic w promocyjnej cenie.
            • inez69 Re: Różne nazwiska a bagaz 30.04.14, 10:27
              Nie wiedziałam, że mam nieważny paszport. Oni zresztą też nic o tym nie wspominali. W biurze podróży spisano moje dane z dowodu, które się różniły od tych z paszportu. Mimo wszystko na ten niby nieważny paszport poleciałam w tę i z powrotem.
            • neiti89 Re: Różne nazwiska a bagaz 30.04.14, 17:39
              turzyca napisała:

              > A temu akurat sie nie dziwie, chcialas jechac na niewazny paszport, to byly pro
              > blemy. Bo paszport po zmianie nazwiska jest wazny przez 60 dni, a potem sie aut
              > omatycznie dezaktualizuje. Swoja droga w trakcie tych 60 dni mozna go wymienic
              > w promocyjnej cenie.

              Spieszę sprostować - tylko w ciągu pierwszych 30 dni, czyli w czasie, w którym obywatel zobowiązany jest złożyć wniosek o wyrobienie paszportu z poprawionymi danymi w przypadku ich zmiany (Ustawa o dokumentach paszportowych z 13 lipca 2006, art 18a ust 1) obowiązuje zniżka na wydanie nowego dokumentu paszportowego i wynosi ona 10% za każdy rok ważności, który pozostał na starym paszporcie. Czyli, jeżeli mamy dorosłego człowieka bez żadnych zniżek, który normalnie płaci 140zł na paszport i chce go wymienić na zaktualizowany po powiedzmy 3,5 roku, to zapłaci 56 złotych (zostało 6 pełnych lat ważności starego paszportu, każde odejmuje 14 złotych od kwoty wyjściowej).
              ALE! jeżeli ktosia wzięła ślub przed 2010 rokiem (czerwcem? sierpniem? nie pamiętam), to też będzie miała zniżkę mimo, że dopiero teraz pofatygowała się wymienić paszport; ustawa się w międzyczasie zmieniła była (czy też insze rozporządzenie weszło w życie), na pewno pani w okienku poinformuje co i jak ;) Trust me, zajmuję się tym na co dzień :)
    • turzyca Pragmatycznie 26.04.14, 17:12
      Ja doszlam do wniosku, ze jak znudzi mi sie latanie z aktem malzenstwa, to zmienie nazwisko na mezowskie, zmiana w te strone jest dosc latwa, powod logiczny i kazdy urzad mi to umozliwi.
      Ale musi byc to tak uciazliwe, zeby zrownowazyc wymiane wszystkich dokumentow, ktora sama w sobie tez jest irytujaca.

      A wole latac z aktem malzenstwa niz z upowaznieniem notarialnym, bo (pomijajac inne powody) w naszej kulturze malzenstwo sie po prostu oplaca. Podatki, skladki i insze takie.
      • akj77 Re: Pragmatycznie 26.04.14, 20:16
        turzyca napisała:

        > Ja doszlam do wniosku, ze jak znudzi mi sie latanie z aktem malzenstwa, to zmie
        > nie nazwisko na mezowskie

        Interesujące, że nikt w takiej sytuacji nie bierze pod uwagę zmiany nazwiska na żonine.

        Na setki kobiet ze zmienionymi lub podwójnymi nazwiskami znam dwóch facetów ze zmienionymi i dwóch z podwójnymi. Wpienia mnie, że cały ciężar zmiany nazwiska w naszej kulturze ponoszą kobiety, poczynając od zamazania poprzedniej tożsamości (każdemu spotkanemu po latach musi tłumaczyć, kim jest, albo że opublikowany pod panieńskim nazwiskiem dorobek jest jej, itp), a kończąc na wymianie wszelkich dokumentów.
        • madzioreck Re: Pragmatycznie 26.04.14, 20:45
          Ale naprawdę nikt nikogo nie zmusza, a ten "ciężar" nie spada jak grom z jasnego nieba.
        • turzyca Re: Pragmatycznie 26.04.14, 21:03
          > Interesujące, że nikt w takiej sytuacji nie bierze pod uwagę zmiany nazwiska na
          > żonine.

          Jest jeden powod - otoz ja bym umarla ze smiechu, gdyby moj maz nazywal sie Kowalska. Z tego samego powodu dzieci beda sie nazywac Schmitt, nie da sie uzaleznic nazwiska dziecka od jego plci, wiec ryzykujemy, ze syn by sie nazywal Jan Kowalska.

          Gdybym sie nazywala Nowak, to pewnie bysmy rozwazyli zmiane w te strone, chlop jest w tym zakresie zupelnie wyluzowany, jego rodzice mieli wlasnie tak.
          • akj77 Re: Pragmatycznie 27.04.14, 16:47
            > Jest jeden powod - otoz ja bym umarla ze smiechu, gdyby moj maz nazywal sie Kow
            > alska. Z tego samego powodu dzieci beda sie nazywac Schmitt, nie da sie uzalezn
            > ic nazwiska dziecka od jego plci, wiec ryzykujemy, ze syn by sie nazywal Jan Ko
            > walska.

            no tak, to oczywiste, ale przecież jeśli jedno z was ma polskie obywatelstwo, to można wziąć ślub w Polsce albo w konsulacie i mieć poprawne formy nazwisk ;-) to jest jednak przypadek dość szczególny, większość Polaków pobiera się w Polsce (zapomniałam, że mieszkasz za granicą). I ja przecież nikogo nie namawiam do zmiany nazwiska w ogóle, poczyniłam tylko pewną obserwację społeczną.

            A że nikt nikogo do niczego nie zmusza... Niby tak jest ze wszystkim, a społeczeństwo wygląda tak, jak wygląda. Nikt nie zmusza pracodawców do płacenia kobietom mniej ani kobiet do pracy za mniejszą płacę, nieprawdaż. Nikt nie zmusza sądów do przyznawania opieki nad dzieckiem wyłącznie matkom. I tak dalej, i tak dalej. Zmiany nazwisk po ślubie to tylko jeden z elementów tego ładu i porządku uświęconego tradycjOM.
            • turzyca Re: Pragmatycznie 27.04.14, 22:29
              Wiesz, ja rozumiem, o co Ci chodzi, bo nasluchalam sie naigrywan z krewnej, ktora wychodzac za maz miala juz jakas tam pozycje w swiecie nauki, wiec zalezalo jej na zachowaniu wlasnego, a jej maz chyba z ulga zrezygnowal ze swojego kawalerskiego (ide o zaklad, ze bylo powodem licznych zartow). Dopiero po latach do mnie dotarlo, ze w sumie zachowali sie rozsadnie. I ten nacisk spoleczny, zeby zachowywac sie "normalnie" bywa faktycznie bardzo silny, szczegolnie jesli ten nacisk wywiera wlasna rodzina. A przeciez w Polsce ta opcja istniala juz od 1965 roku czyli to nie byla zadna nowosc.

              W Niemczech (zachodnich) jest jeszcze ciekawiej, bo mezczyzna mogl przyjac nazwisko kobiety dopiero od 1977 roku. A dopiero od 1958 kobieta miala prawo do nazwiska podwojnego, ale nazwisko meza przyjac musiala, bo rodzina musi miec wspolne nazwisko i do 1977 musialo byc to nazwisko meza. Dopiero od 1994 malzonkowie moga pozostac przy swoich nazwiskach i nie musza miec wspolnego.


              Tak wiec rozumiem, o co Ci chodzi, i w sumie Cie popieram, ale podczepilas sie akurat pod moj post, a u nas w gre wchodzi czysty pragmatyzm. Jakby sie kiedys okazalo, ze idealnie byloby, zebysmy wszyscy nazywali sie Kowalscy, to chlop nawet okiem nie mrugnie, trzeba to trzeba. Pare lat temu pewnie tez bysmy inaczej decydowali. Ale na tym etapie zycia akurat rozwiazanie Schmitt+Kowalska+Schmitciatka jest najrozsadniejsze.
            • kasica_k Re: Pragmatycznie 29.04.14, 17:46
              akj77 napisała:
              >
              > A że nikt nikogo do niczego nie zmusza... Niby tak jest ze wszystkim, a społecz
              > eństwo wygląda tak, jak wygląda. Nikt nie zmusza pracodawców do płacenia kobiet
              > om mniej ani kobiet do pracy za mniejszą płacę, nieprawdaż. Nikt nie zmusza sąd
              > ów do przyznawania opieki nad dzieckiem wyłącznie matkom. I tak dalej, i tak da
              > lej. Zmiany nazwisk po ślubie to tylko jeden z elementów tego ładu i porządku u
              > święconego tradycjOM.

              No ale tu akurat wcale nie ma wielkich przeszkód, by owom tradycjem złamać i nazwiska nie zmieniać. Wręcz osobiście nie miałam do czynienia z żadną. Więc może należy zebrać się na odwagę i nazwiska nie zmieniać, jeśli się nie ma ochoty, zamiast spodziewać się nie wiadomo jakich problemów. Moi rodzicie pobierali się na przełomie lat 60. i 70. i też nie mieli z tym problemu. Dla mnie od początku było oczywiste, że nazwiska zmieniać nie muszę i tego nie zrobiłam. Nawet zdziwionych spojrzeń sobie nie przypominam, nie mówiąc już o problemach jakichkolwiek z tego tytułu.
              • kasica_k Re: Pragmatycznie 30.04.14, 11:36
                Aha, i nie nosimy przy sobie aktów ślubu :) Nawet nie przyszło nam to do głowy prawdę mówiąc.
        • pierwszalitera Re: Pragmatycznie 27.04.14, 12:55
          akj77 napisała:

          > Interesujące, że nikt w takiej sytuacji nie bierze pod uwagę zmiany nazwiska na
          > żonine.

          Ja znam takie przypadki. Te z wyższych sfer, gdzie mąż przyjął "lepsze" nazwisko żony, takie ze szlacheckim tytułem i tradycją. Ale nie tylko. U proletariackich znajomych był nawet przypadek, że chłopak przyjął nazwisko żony wzbudzając tym wielką konsternację. Nie dlatego, że uznano to za zbyt innowacyjne, tylko nazwisko męża brzmiało po prostu ładniej, bardziej reprezentacyjnie. Ale młodzi uznali, że tak chcę i już.
          Ja sama nie brałam nawet pod uwagę zmiany nazwiska, bo za stara na to byłam i za dużo śladów życiowych pozostawiłam już pod moim nazwiskiem. Zdarza się, że ludzie o tym nie wiedzący zwracają się do mnie nazwiskiem męża, albo do męża moim. Jak nam nie zależy i sprawa odbywa się w prywatnym otoczeniu nie wyjaśniamy pomyłki. W życiu zawodowo-urzędowy ludzie się ostrożniejsi, bo przyjmowanie nazwiska przez żonę nie jest już chyba taką oczywistością. Śmieszą mnie jednak nazwiska podwójne. No, cóż rozumiem, że to często była konieczność, ale mimo wszystko idiotyczna.
        • indigo-rose Re: Pragmatycznie 28.04.14, 13:19
          Mój chłop już udowodnił, że problemu z samą zmianą nazwiska nie ma, bo swoje zmienił. I to nie w jakiejś dramatycznej sytuacji typu rozwód w rodzinie - kontakty w rodzinie są jak najbardziej w porządku, ale po prostu chciał mieć nazwisko po dziadkach. I tylko dlatego przypuszczam, że nie chciałby zmieniać znowu. Chyba łatwiej rozstać się z przypisanym, niż z wybranym. :)
      • kis-moho Re: Pragmatycznie 29.04.14, 09:35
        > Ale musi byc to tak uciazliwe, zeby zrownowazyc wymiane wszystkich dokumentow,
        > ktora sama w sobie tez jest irytujaca.

        Nie demonizowałabym tej wymiany dokumentów, my oboje zmienialiśmy nazwisko na podwójne i więcej było zachodu z organizowaniem ślubu za granicą niż z późniejszą zmianą nazwisk. Tam, gdzie było to istotne (praca, ubezpieczenie itp.), zmieniliśmy od razu hurtem, a tam, gdzie nie było (jak rachunki za gaz) zmienimy przy następnej przeprowadzce. Nie, żebym kogokolwiek namawiała na zmianę nazwiska, każdy robi to, co czuje, ale na pewno zmiana dokumentów to nie powód, żeby nie zmieniać, aż tak tragiczne to nie jest.
    • brykanty Dziecko z podwójnym nazwiskiem 26.04.14, 21:12
      Moi rodzice oprócz dość okrutnej fantazji w dobieraniu imienia wymyślili, że dzieci będą miały nazwiska podwójne. W efekcie całe życie muszę wyjaśniać, że nie mam męża. Pamiętam, że raz musiałam się tłumaczyć jako 16-latka. No i oczywiście trzeba te ileś literek więcej wpisywać w formularze.
      • neiti89 Re: Dziecko z podwójnym nazwiskiem 27.04.14, 16:35
        Też jestem raczej przeciwna nadawaniu podwójnego nazwiska dzieciom. Bo i po co? To tylko problem, tym większy, im dziecko jest mniejsze. Mam, niepoparte żadnymi obserwacjami, wrażenie, że dwunazwiskowe dzieci pochodzą z jakiś pokłóconych par, które się po ludzku nie mogły dogadać, które z nazwisk ma przyjąć dziecko. Jak jeszcze oboje rodzice mają podwójne nazwisko (bo np żona po mężu przyjęła jego dwuczłonowe) to ok, ale jak się zwyczajnie nie mogą dogadać, bo każde takie dumne i się nie ugnie... Ech.
        Pracuję z danymi osobowymi i gdy widzę jakąś rodzoną w 2010 Konstancję Antoninę Iks-Igrek, to naprawdę mi jej żal... Ale cóż, może teraz taka moda i trzeba mi przywyknąć, a nie się dziwić ;)
        • jehanette Re: Dziecko z podwójnym nazwiskiem 28.04.14, 11:07
          Mam, niepoparte żadny
          > mi obserwacjami, wrażenie, że dwunazwiskowe dzieci pochodzą z jakiś pokłóconych
          > par, które się po ludzku nie mogły dogadać, które z nazwisk ma przyjąć dziecko

          > Pracuję z danymi osobowymi i gdy widzę jakąś rodzoną w 2010 Konstancję Antonin
          > ę Iks-Igrek, to naprawdę mi jej żal...

          yyyy????
          Świadomie zdecydowaliśmy, że chcemy połączyć nazwiska, nasze dziecko też takie nosi, bo chcemy zaakcentować naszą wspólnotę i jednocześnie odrębność wobec rodziców. Nie rozumiem problemu. Wpisanie od święta kilku dodatkowych literek jakoś strasznie nie boli.
          • neiti89 Re: Dziecko z podwójnym nazwiskiem 28.04.14, 17:43
            Czekaj, czekaj. Jeżeli po ślubie Pan X i Pani Y nazywają się Pan X-Y i Pani X-Y, a do tego dziecko również jest X-Y to nie ma problemu, wcześniej o tym pisałam: dwunazwiskowi rodzice (oboje bądź jeden rodzic) w moim odczuciu są usprawiedliwieniem dla nadania dziecku nazwiska podwójnego.
            Jeżeli jednak po ślubie nikt niczyjego nazwiska nie przyjął, a dziecko dostało zlepek powyższych, to nie bardzo świadczy to o wspólnocie rodziców (którzy tworzą taką wspólnotę, że mają inne nazwiska) i wręcz wskazuje właśnie na brak odrębności dziecka od nich, bo oboje rodzice koniecznie musieli nazwiskiem zaznaczyć, jakie to one ich.
            To rzecz jasna tylko moja prywatna opinia, niech nikt się nie burzy o to, że jakiś anonimowy łepek w internecie myśli inaczej niż on ;)
            • turzyca Re: Dziecko z podwójnym nazwiskiem 28.04.14, 17:54
              > Jeżeli jednak po ślubie nikt niczyjego nazwiska nie przyjął, a dziecko dostało
              > zlepek powyższych, to nie bardzo świadczy to o wspólnocie rodziców (którzy twor
              > zą taką wspólnotę, że mają inne nazwiska) i wręcz wskazuje właśnie na brak odrę
              > bności dziecka od nich, bo oboje rodzice koniecznie musieli nazwiskiem zaznaczy
              > ć, jakie to one ich.

              Ja tam znam inne wytlumaczenie - rodzice sa w zawodach, w ktorych liczy sie nazwisko w formie pierwotnej, bo np. automaty zliczajace punkty za publikacje nie rozumieja pojecia zmiany nazwiska (tzn. niby rozumieja ale nie rozumieja.) Tak wiec sami nazwiska zmienic nie moga. Ale chca uniknac tlumaczenia dlaczego pani x jezdzi z dzieckiem y, czy tez dlaczego pan y ma pod opieka dziecko x. Jak dziecko jest x-y to zawsze rodzic ma ewidentny zwiazek z dzieckiem i oszczedza to wszystkim zainteresowanym ew. stresu.
              • neiti89 Re: Dziecko z podwójnym nazwiskiem 29.04.14, 16:58
                Ok, tego nie wzięłam pod uwagę, pewnie ze względu na to, że taki zawód mi nie groźny... :P
                Ale i tak uważam, że, zwłaszcza dwuimienne dzieci (których ostatnio naprawdę jest mnóstwo) z dwuczłonowym nazwiskiem nie są najszczęśliwszą opcją. W moim pokoleniu, jak sobie przypomnę kolegów od przedszkola do końca studiów, autentycznie nie było ani jednego dwunazwiskowego dzieciaka, więc chyba jakoś tak uważam, że to jest normalne - w moim przypadku było normą ;) A myślę, że i notariusze wtedy istnieli i ktoś mógł być sędzią czy kim tam, że to nazwisko było ważne i zmiana go po ślubie nie była pożądana.
        • kis-moho Re: Dziecko z podwójnym nazwiskiem 29.04.14, 09:37
          > Też jestem raczej przeciwna nadawaniu podwójnego nazwiska dzieciom. Bo i po co?
          > To tylko problem, tym większy, im dziecko jest mniejsze. Mam, niepoparte żadny
          > mi obserwacjami, wrażenie, że dwunazwiskowe dzieci pochodzą z jakiś pokłóconych
          > par, które się po ludzku nie mogły dogadać, które z nazwisk ma przyjąć dziecko
          > . Jak jeszcze oboje rodzice mają podwójne nazwisko (bo np żona po mężu przyjęła
          > jego dwuczłonowe) to ok, ale jak się zwyczajnie nie mogą dogadać, bo każde tak
          > ie dumne i się nie ugnie... Ech.

          Neiti, lepsza jesteś na podnoszenie ciśnienia niż kawa z rana, serio :D
          • neiti89 Re: Dziecko z podwójnym nazwiskiem 29.04.14, 17:00
            Dziękuję :P Ale mimo tego mam nadzieję, że nikomu odmienne zdanie obcego człowieka z internetów nie podnosi ciśnienia ;)
            PS: Nie zwieram kofeiny, także polecam się :P
          • inez69 Re: Dziecko z podwójnym nazwiskiem 30.04.14, 10:29
            Lepsze odmienne zdanie wyłożone po ludzku niż wyzywanie ludzi od idiotów, tak jak to robi pierwsza.
      • heliamphora Re: Dziecko z podwójnym nazwiskiem 27.04.14, 22:05
        A ja z uporem maniaka napiszę to samo co kiedyś, że masz świetne, rewelacyjne imię i Twoje dwa nazwiska też uważam za bardzo fajne i dobrze zestawione, więc może i więcej literek, ale nazywasz się bardzo ładnie :)
      • indigo-rose Re: Dziecko z podwójnym nazwiskiem 28.04.14, 13:08
        Ale my i tak nie będziemy mieć dzieci, więc nikt się z tym długaśnym potworkiem nie będzie użerał :)
        Po prostu coś trzeba podać, a podwójne ładnie podkreśli wspólnotę.
    • jehanette Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 28.04.14, 11:05
      A w czym przepraszam problem by do torebki włożyć odpis Aktu? Mam znajomych którzy pozostali przy swoich nazwiskach, mają po prostu po papierku w torbie/portfelu czy gdzie tam noszą i tyle. Tych sytuacji w życiu codziennym serio nie ma aż tyle, poczta tradycyjna coraz rzadziej stosowana, jak się trafi szpital to i tak trzeba milion papierologii załatwić, a jak się idzie po kredyt do banku tak samo.
      • indigo-rose Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 28.04.14, 13:13
        No, problem w niczym. Tylko że jeśli mamy brać ślub, to po to, żeby sobie coś tam w życiu ułatwić, więc równie dobrze można nosić upoważnienie, gdyby nie zaistniały jakieś tam inne materialne przyczyny typu ewentualna oszczędność na podatku.
        • kis-moho Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 29.04.14, 09:54
          Jeżeli chodzi o ułatwienia, to myśl raczej o wspólnych podatkach, wspólnym kredycie, możliwości opłacania ubezpieczenia zdrowotnego mężowi/żonie, dostępie do informacji w szpitalu, dziedziczeniu itp. To nieco grubszy kaliber niż samo legitymowanie się na poczcie czy lotnisku takim czy innym dokumentem.
          Oczywiście są to sprawy nie wszystkim przydatne, i oczywiście da się je załatwić też bez brania ślubu, nie chcę wyjść tutaj na agitującą za stanem małżeńskim, każdy ma to co lubi i jak lubi.
    • veev Re: Różne nazwiska w małżeństwie a kwestia prakty 30.04.14, 11:05
      Ja nie zmieniłam nazwiska po ślubie, a Młoda ma nazwisko po tacie. Do tego jesteśmy zameldowani w różnych miejscach. Sytuacji, w których to stwarzało jakiś problem, było przez 10 lat ledwie kilka (na pewno musieliśmy pokazywać akt ślubu przy kupowaniu domu i związanych z tym formalnościach), i to głównie ze względu na różne adresy w dowodzie, a nie różne nazwiska.

      Czasem się zdarza, że ktoś zrobi dziwną minę, jak się dowie, że moja córka nazywa się inaczej niż ja (bo to pewnie DZIECKO Z GRZECHU! - mieszkamy na wsi i na różne poglądy trafiamy), ale to nie jest problem, a w każdym razie nie mój ;) Na pewno nigdy się nie zdarzyło, żeby Młoda miała z tego powodu jakieś przykrości.

      Musiałam się tylko przyzwyczaić, że czasem ktoś (kto nie zna mnie, ale zna M. albo Młodą) się do mnie zwróci nazwiskiem męża (tzn. nauczyć się reagować, że "pani (...)ska" to ja), bo ludzie jednak z reguły zakładają, że żona nazywa się tak samo jak mąż.

      I dla świętego spokoju przyjęliśmy zasadę, że jeśli jedno z nas załatwia coś, co może wymagać zgody/udziału drugiego (bo wspólnota majątkowa, dom wspólny, kredyt wspólny), to bierze ze sobą odpis aktu ślubu, ale zwykle okazuje się to niepotrzebne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka