bathilda
25.10.14, 22:32
Od dawna noszę się z założeniem podobnego wątku ale dziś w końcu ktoś mnie zmobilizował.
Pamiętam że kiedy byłam dzieckiem moja babcia i mama miały ugruntowane poglądy na to co wypada założyć kobiecie w określonym wieku i o określonej pozycji społecznej. Na przykład mężatka i matka nie powinna nosić mini spódniczek. I koszulek na ramiączkach też nie. Kobieta po 30-tce powinna nosić stonowane kolory. Nie wypada jej nosić "młodzieżowych ciuchów", a jeśli to robi to się ośmiesza.
Odkąd parę lat temu skończyłam 30 lat zastanawiałam się od czasu do czasu czy te wszystkie normy i zasady nadal obowiązują. No i zawsze dochodziłam do wniosku że chyba już nie. I że jako kobieta zdecydowanie dorosła i w dodatku matka trójki dzieci nadal mogę biegać w szortach i bluzeczkach na ramiączkach w żarówiastych kolorach. Albo w groszki. I że tak naprawdę jedynym ograniczeniem jeśli chodzi o ciuchy jest to by fasony były odpowiednie do mojej figury a kolory pasowały do mojej cery i oprawy.
Dziś założyłam na rodzinną imprezę krótką czarną sukienkę z białym kołnierzykiem - o taką:
www.hm.com/pl/product/61986?article=61986-A
No i usłyszałam pełne dezaprobaty "z tyłu liceum z przodu muzeum". Mąż co prawda od razu ratował sytuację, że z tyłu liceum i z przodu liceum ale on jest nieobiektywny ;).
No i ciekawa jestem Waszych opinii. O założeniu takiej sukienki przez matkę wielodzietną w szczególności a jeszcze bardziej o ubieraniu się "stosownie do wieku" w ogólności.
BTW - sukienka jest naprawdę fajna, choć wąska w biuście. Musiałam wziąć rozmiar większą niż zwykle żeby biustu nie spłaszczała. Za to ta, choć krój ma prawie identyczny, biust mieści znacznie lepiej, wzięłam zwykły rozmiar.
www.hm.com/pl/product/48475?article=48475-B