Dodaj do ulubionych

Stresujaca praca

07.11.14, 10:44
Watek Yagi mnie zainspirowal do zalozenia tego watku. Co to znaczy dla Was stresujaca praca? Kiedy i czym stresujecie sie najbardziej? Jak sobie ze stresem radzicie?

Znam ludzi, ktorzy stresuja sie wszystkim, "zycie ich stresuje" i znam takich, ktorzy stresu niemalze nie znaja. Czy to jest cecha wycwiczona czy tez cecha charakateru?

Pracuje na uniwerku i widze, ze studentki stresuja sie znacznie bardziej i znacznie wczesniej niz studenci. Czy kobiety sa bardziej podatne na stres niz mezczyzni, czy tez moja proba statystyczna jest zbyt mala i niereprezentatywna?
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Re: Stresujaca praca 07.11.14, 12:14
      Istnieje milion rodzaju stresu, nie każdy stres jest też rzeczą negatywną, stres pozytywny nie jest też aż takim nowym pojęciem. Dla każdego stres jest czymś innym i trudno to zdefiniować ilością pracy, czy przepracowanych godzin. Moja koleżanka w pracy ma totalny stres, gdy mamy czas na jedzenie ciastek i picie kawy, wydaje jej się bowiem, że nie spełnia wtedy czyiś tam oczekiwań, pewnie własnych oczekiwań, bo nikt od niej wtedy nie wymaga sprzątania biurka i udawania, że jest coś do roboty. Nie wiem, czy czuje się niezręcznie, że nic nie robi, a jej płacą, czy jest to osobista predyspozycja, indywidualna cechy osoby czującej się dobrze tylko przy pewnym napięciu i poziomie adrenaliny. A jak tego nie ma, to stwarza sobie taką sytuację sztucznie.
      Wydaje mi się, że cała masa ludzi stresuje się sztucznie, nie potrafi się odprężyć, wyluzować i trwa w takim stresie na własne życzenie. Właśnie przez utrzymywanie niekorzystnych przekonań na temat tego, co być powinno. Możliwe, że kobiety mają z tym większy problem, bo jesteśmy mistrzyniami sumienności i spełniania wszelkich wymogów, tych autentycznych, albo tylko tych powstałych w naszej fantazji. Nie chcę się spierać, czy jest to cecha uzależniona od estrogenów, czy konsekwencja socjalizacji, dobrze jest w każdym razie chwilę się zastanowić przy następnej stresującej sytuacji, czy nie mamy własnego udziału w tym wszystkim i czy świat na pewno się zawali, jak coś sobie odpuścimy.
      Ja osobiście mam obecnie w życiu zawodowym i prywatnym wyjątkowo mało stresu. Wynika to pewnie z mojego wieku, doświadczeń i zmiany priorytetów. Ważne, to w ogóle zrobić sobie listę priorytetów w życiu, nie ma bowiem nic gorszego niż przejmowanie się wszystkim jak leci. Często korzystam z zasady Scarlett O'Hary - pomyślę o tym później, bo bardzo często później się okazuje, że nie ma się czym podniecać. O sporcie i kontakcie z naturą już nie będę pisała, bo to dla mnie normalka, jak dbanie o zęby i nie chcę sprawdzać, jak to jest, gdy tych zębów się nie myje. Lepiej uprawiam profilaktykę i wierzę, że przez to reaguję z góry mniej nerwowo w stresujących sytuacjach.
    • kis-moho Re: Stresujaca praca 07.11.14, 12:39
      Przyznam, że też o tym myślałam po przeczytaniu wątku Yagi :o)
      Wydaje mi się, że do pewnego stopnia można w sobie taką odporność na stres wyrobić. W wielu zawodach ludzie cisną z każdej strony, że to trzeba, tamto się wali, dlaczego to jest jeszcze nie zrobione itp. Jeżeli umie się odmawiać, także samej sobie, i (co moim zdaniem jeszcze ważniejsze) się szczerze w powody swojej odmowy wierzy, to można ten stres zminimalizować. Bo jeżeli odmawiam, a w głębi duszy gryzę się, że jednak powinnam była to zrobić, gdybym była naprawdę dobrym pracownikiem to dałabym radę, to dużo mi z samego odmawiania nie przyjdzie. Ale to chyba działa do pewnego momentu, od jakiegoś poziomu stresu chyba nie da się pozostać kwiatem lotosu.
      Ja się stresuję pracą albo kiedy sama się wpędzam w "powinnam jeszcze x i y" (ale z tym pefekcjonizmem staram się walczyć), albo kiedy myślę nad moimi nędznymi perspektywami zawodowymi (ale to jeszcze nie problem na dziś, więc i stres nie jest zbyt silny). Czy kobiety mocniej się stresują, nie mam pojęcia, być może? Nie wiem, na ile mężczyźni pokazują że są zestresowani, czasem mam wrażenie, że jak podrążysz, to faktycznie jest kiepsko, ale na zewnątrz nawet nie mrugnie powieką. Ale tak szczerze to nie mam pojęcia.
    • kulka_kulkowa Re: Stresujaca praca 12.11.14, 18:58
      zawsze_zielona napisała:

      > Watek Yagi mnie zainspirowal do zalozenia tego watku. Co to znaczy dla Was stre
      > sujaca praca? Kiedy i czym stresujecie sie najbardziej? Jak sobie ze stresem ra
      > dzicie?

      Stresuje mnie praca z niekompetentnymi ludźmi, szczególnie jeśli mogą mi wydawać polecenia i muszę z siebie głupka robić przed osobami trzecimi. Trochę się już to nauczyłam obchodzić, ale nie zawsze się da. Stresuje mnie brak jasnego podziału obowiązków i zrzucanie na mnie roboty, której w zasadzie nie powinnam robić. Głośne mówienie, że to nie moja działka daje przynajmniej tyle, że ktoś sprawdzi coś, co robię "na czuja" (albo przynajmniej uda, że sprawdzi) i w razie czego nie ja się z tego tłumaczę. A już najbardziej stresuje mnie rozwalenie do tego wszystkiego radia na cały regulator i wydzieranie się do telefonu (zwracanie uwagi nie działa lub działa b. krótko). Jak jest hałas, przychodzę z pracy jak wyciśnięta przez magiel i potrzebuję ciszy.

      Nie radzę sobie ze stresem. Poczytam, pogadam z chłopem, udekoruję mieszkanie (DIY, te sprawy), kota pogłaszczę, pójdę na zumbę i z reguły jest trochę lepiej. O, fajnie też się wtedy spotkać ze znajomymi. Ale ten stres gdzieś się odkłada (w trądziku na przykład).

      > Znam ludzi, ktorzy stresuja sie wszystkim, "zycie ich stresuje" i znam takich,
      > ktorzy stresu niemalze nie znaja. Czy to jest cecha wycwiczona czy tez cecha ch
      > arakateru?

      Mnie "życie stresuje" i na pewno mam to po matce. Trudno powiedzieć czy pierwsze było jajko czy kura ;) - czyli czy to geny czy wychowanie (mama wychowywała mnie sama, więc nie miałam wzorców do przejmowania od taty). W pewnych sytuacjach już się nauczyłam "odcinać" od cudzego nakręcania i nerwów, ale daleka droga przede mną. Co ciekawe, w życiu prywatnym dużo lepiej sobie radzę niż w pracy. Zgubiony telefon w pociągu, chory kot, brak kasy i konieczność zaciśnięcia pasa - raczej zaczynam działać niż biadolić.
      Nie ukrywam, że ta stresująca praca to nie jest praca moich marzeń, ale ma też swoje plusy. I przez te plusy tam wytrzymuję.

      > Pracuje na uniwerku i widze, ze studentki stresuja sie znacznie bardziej i znac
      > znie wczesniej niz studenci. Czy kobiety sa bardziej podatne na stres niz mezcz
      > yzni, czy tez moja proba statystyczna jest zbyt mala i niereprezentatywna?

      Albo są mniej podatni albo się dobrze maskują ;) Lubiłam w moich kolegach z pracy ten zdrowy dystans (teraz nie mam kolegów w pracy, bo się firma skurczyła). Mój mąż akurat jest z tych bardziej stresujących się, ale też z biegiem czasu wypracował sobie jakieś metody nienakręcania się w myśl zasady "a co mi to da, że będę roztrząsać".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka