neiti89
09.11.14, 15:38
Podczas, zdawałoby się niewinnej, rozmowy w pracy przeżyłam mikro-szok w temacie napiwków, który to zafundowały mi koleżanki.
Napiwek mi osobiście bardzo ściśle kojarzył się z gastronomią - z niewielką kwotą pieniędzy dla kelnerki/kelnera, za obsługę. Słyszałam o napiwkach dla np hotelowego room-service'u, ale nie do końca rozumiem ich zasadność.
A moje zacne koleżanki były autentycznie zdziwione, że nie zostawiam napiwku..... fryzjerce. W osłupieniu stwierdziłam coś na zasadzie, że to przecież jej praca, wykonać taką a taką usługę, i równie dobrze powinnam zostawiać napiwek u mechanika, szewca czy krawcowej.
Ogólnie doszłyśmy do wniosku, że coś z tymi napiwkami nie halo, bo niezależnie od tego, czy jest się kelnerem czy mechanikiem dostaje się przecież pensję za wykonywanie określonych czynności. Skąd więc napiwek? Bo uważam, że taka kelnerka zarabia mniej za podanie mi zupy niż pan Marek za wymianę opon? To, że on dostaje ode mnie pieniądze nie znaczy, że one idą do jego kieszeni (tak jak kwota uiszczona za rachunek w restauracji nie jest przeznaczona dla osoby, która ją ode mnie odbiera), może bidula zarabia tyle co ona, a jemu jakoś rachunków nie zaokrąglam do najbliższej pełnej kwoty. Równie dobrze za obsługę mogę dać jakąś małą kwotę kasjerce w markecie, bo się ładnie uśmiechnęła, albo pani w urzędzie - one też przecież mnie obsługują. Tylko, że na tym polega ich praca, są za to, przez swojego pracodawcę wynagradzane. Tak jak kelnerzy.
O co cho z tymi napiwkami? Same dajecie napiwki? Komu? O, a może są wśród nas osoby, które pracują w zawodzie, w którym napiwki się daje? Jakie są Wasze odczucia co do napiwków?
PS: A co z listonoszami i oddawaniem im końcówek renty/emerytury? To też napiwek? :P