joannea
21.11.08, 12:57
Ponieważ LB jest jedynym forum, z jakim się identyfikuję, i wszystkie jego
użytkowniczki są mi w jakimś stopniu bliskie, czuję się w obowiązku popełnić
tę notkę:
Mam 29 lat. Zdiagnozowano u mnie raka jajnika. Borderline, czyli o
ograniczonej złośliwości. Czyli mam dużo, dużo szczęścia. Jestem po operacji,
w wypadku borderline w prawie wszystkich przypadkach nie podaje się chemii.
Właśnie trwają dyskusje i konsylia, co dalej zrobić, ale zapowiada się
(tylko!) na powtarzające się co 3 miesiące kontrole.
Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że mam poczucie misji ;). Według statystyk,
w społeczeństwach zachodnich, do których i PL się zalicza, 1 na 70 kobiet
zapadnie na raka jajnika. W niewielkiej części będzie to borderline, u
większości rak złośliwy. W większości odkryty zbyt późno.
Jak wykrywa się raka jajnika? Najczęściej przez USG u ginekologa. Rak jajnika
jest nazywany "cichym mordercą", bo w większości wczesnych wypadków przebiega
bezobjawowo, a pacjentka nie daje sobie sprawy, ze go ma. U mnie wykryło go
standartowe USG u ginekologa (i aż do wyników z patologii myślano, że była to
zwykła torbiel).
Cel notki to apel, moze banalny, ale może któraś z Was posłucha: dziewczyny,
chodzcie do ginekologa na badania kontrolne. Co 6 miesięcy, czy raz w roku.
Zaprowadźcie mamy i siostry. Jak sobie uświadomiłam tą 1 na 70 kobiet, dotarło
do mnie, że zachoruje/zachorowała co najmniej jeszcze jedna z moich koleżanek
z podstawówki, co najmniej jedna z liceum, co najmniej jedna ze znajomych tu,
gdzie mieszkam, i co najmniej kilka dziewczyn z Lobby.
Rak atakuje głównie kobiety po menopauzie (ponad połowa zgonów), ale gdzieś
jedna czwarta przypadków dotknie te przed 35 rokiem życia.
Proszę, nie piszcie, że Wam mnie szkoda, i nie pocieszajcie mnie, bo mam się
bardzo dobrze, i miałam naprawdę dużo szczęścia. To, co było do wycięcia
wycięto, a borderline ma wręcz świetne rokowania. Nie chcę internetowego
pocieszenia, bardziej zależy mi na "zlobbowaniu" Lobby ;)