Dodaj do ulubionych

rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań!!!

21.11.08, 12:57
Ponieważ LB jest jedynym forum, z jakim się identyfikuję, i wszystkie jego
użytkowniczki są mi w jakimś stopniu bliskie, czuję się w obowiązku popełnić
tę notkę:

Mam 29 lat. Zdiagnozowano u mnie raka jajnika. Borderline, czyli o
ograniczonej złośliwości. Czyli mam dużo, dużo szczęścia. Jestem po operacji,
w wypadku borderline w prawie wszystkich przypadkach nie podaje się chemii.
Właśnie trwają dyskusje i konsylia, co dalej zrobić, ale zapowiada się
(tylko!) na powtarzające się co 3 miesiące kontrole.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że mam poczucie misji ;). Według statystyk,
w społeczeństwach zachodnich, do których i PL się zalicza, 1 na 70 kobiet
zapadnie na raka jajnika. W niewielkiej części będzie to borderline, u
większości rak złośliwy. W większości odkryty zbyt późno.

Jak wykrywa się raka jajnika? Najczęściej przez USG u ginekologa. Rak jajnika
jest nazywany "cichym mordercą", bo w większości wczesnych wypadków przebiega
bezobjawowo, a pacjentka nie daje sobie sprawy, ze go ma. U mnie wykryło go
standartowe USG u ginekologa (i aż do wyników z patologii myślano, że była to
zwykła torbiel).

Cel notki to apel, moze banalny, ale może któraś z Was posłucha: dziewczyny,
chodzcie do ginekologa na badania kontrolne. Co 6 miesięcy, czy raz w roku.
Zaprowadźcie mamy i siostry. Jak sobie uświadomiłam tą 1 na 70 kobiet, dotarło
do mnie, że zachoruje/zachorowała co najmniej jeszcze jedna z moich koleżanek
z podstawówki, co najmniej jedna z liceum, co najmniej jedna ze znajomych tu,
gdzie mieszkam, i co najmniej kilka dziewczyn z Lobby.

Rak atakuje głównie kobiety po menopauzie (ponad połowa zgonów), ale gdzieś
jedna czwarta przypadków dotknie te przed 35 rokiem życia.

Proszę, nie piszcie, że Wam mnie szkoda, i nie pocieszajcie mnie, bo mam się
bardzo dobrze, i miałam naprawdę dużo szczęścia. To, co było do wycięcia
wycięto, a borderline ma wręcz świetne rokowania. Nie chcę internetowego
pocieszenia, bardziej zależy mi na "zlobbowaniu" Lobby ;)
Obserwuj wątek
    • angella456 Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 13:12
      Joannea, cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło.:)
      I popieram z całego serca apel. Mam 25 lat. Mnie na szczęście - odpukać - nic
      podobnego nie spotkało, ale moja koleżanka już w wieku 20 lat miała wycinany guz
      z piersi - na szczęście niezłośliwy. Wykryła go sama, podczas badania piersi.
      Badania są ważne - kontrolne u ginekologa co pół roku, usg piersi (u kobiet
      młodszych, mammografia dopiero bodajże od 40 roku życia), cytologia - co 2 lata.
      Jeśli lekarz sam z siebie nie zleca badań, warto się o nie upomnieć.
      • kasica_k Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 13:18
        No właśnie - co badać? Czy wystarczy rutynowe badanie i cytologia? Bo na USG
        jajników ginekolodzy tak sami z siebie nie wysyłają chyba.
        • ja_joanna Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 13:43
          Jak byłam ostatnio u mojej ginekolog (Berlin) to na rejestracji
          leżała taka ulotka informacyjna, że USG jest bardzo ważnym elementem
          kontroli ginekologicznej, ale kasy chorych niestety nie zwracają za
          to pieniędzy. W związku z tym USG będzie robione na życzenie. Więc
          sobie zażyczyłam (30 EUR). (USG jest tam robione na miejscu, nigdzie
          nie trzeba wysyłać.)

          Może możecie po prostu spytać swojego ginekologa przy okazji, jak to
          wygląda? Ja tam wolę dopłacić te 30 EUR dwa razy do roku (tak często
          robię też cytologię i badanie piersi u ginekologa, poza moim własnym
          "macaniem") i być spokojna, że zrobiłam wszystko, co mogłam, żeby
          sprawdzić stan swojego zdrowia.
        • joannea Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 13:43
          Kasico, cytologia wykazuje raka szyjki macicy (kolejną zmorę, śmiertelność
          wyższa, niż rak jajnika). Badanie nieprzyjemne, ale wszystkie wiemy, jak konieczne.

          Nie istnieją badania przesiewowe na raka jajnika. USG, choć nie jest idealne
          (wykazuje zmiany już dość rozbudowane), jest tym badaniem, które można polecić
          kobiecie bez obciążeń genetycznych (przy obciazęniach robi się badanie
          genetyczne, i jeżeli pacjentka jest nosicielką, jest specjalnie monitorowana;
          jeżeli w rodzinie były przypadki raka piersi czy właśnie jajników, dobrze jest
          zrobić test).
          Ginekolodzy, do których chodziłam, zwykle albo sami przeprowadzali USG
          dopochwowe (większość ma nawet w prywatnych gabinetach sprzęt), albo kierowali
          "do pana Jurka za róg", do pracowni USG. Na zasadzie: a teraz sobie do pani
          zajrzę, skontrolować, czy wszystko w porządku.
          Byłam tak przyzwyczajona w Polsce do USG co pół roku-rok, że tu, w Holandii,
          zrobili mi je na własne wyraźne żądanie (tutaj nie wykonuje się badań
          profilaktycznych). Dalszą część historii znacie... Jestem tak niewymownie
          wdzięczna lekarzom w kraju, do których chodziłam i którzy zawsze to USG
          przeprowadzali, że chyba kupię mojemu ulubionemu ginowi w Polsce butelkę na
          święta, w ramach podziękowania za wyrobienie nawyku systematycznych badań.
          Które, najprawdopodobniej, uratowały mi życie (guz się sprytnie obsunął w takie
          miejsce, że na nic nie naciskał, i nie powodował żadnych skutków ubocznych).

          Moja wiedza medyczna jest żadna (oparta tylko na znikomym doswiadczeniu), więc
          dobrze by było skonfrontować ją z opinią lekarza.
          • ma_go Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 14:09
            Wtrącę swoje 3 grosze.
            Warto chodzić na USG do specjalisty od USG.
            Teraz aparaty są na tyle tanie,ze każdy może je kupić i postawić w
            gabinecie.
            A różnica między zrobieniem USG, a prawidłowym odczytaniem wyników
            jest kolosalna.Szczególnie przy niewielkich zmianach.
            U mnie akurat sytuacja była odwrotna, internsta dopatrzył się czegoś
            poważnego w nerkach na USG/swoim, co zupełnie nie potwierdziło sie
            na badaniu u specjalistu od USG i dalszych badaniach u urologa.
            Podobnie z wynikami prześwietleń, nie bez powodu opisuje je
            specjalista radiolog, a nie dostajemy do ręki bez opisu.
            • nesene Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.01.09, 02:35
              To prawda. przez trzy lata biegałam z popękanymi koscmi piszczelowymi i wielkim
              zapaleniem wszystkiego w okolicach i nikt tego nie zauwazył ani na rentgenie ani
              na usg...
          • pierwszalitera Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 14:39
            Jestem zaskoczona, że w Holandii nie przeprowadza się badań profilaktycznych. Ale chyba masz na myśli tylko USG? Bo w Niemczech na przykład cytologia i manualne badanie piersi należą się kobiecie po 20 roku życia raz w roku na koszt kasy. Póżniej dochodzi też mamografia. Trzeba tylko o tym samemu pamiętać, bo lekarz może przypomnieć, ale nie musi. W końcu my sami powinniśmy dbać o swoje zdrowie i o pewne rzeczy się upomnieć. I dokładnie jak napisała ja_joanna, USG, badania na wirusy i inne bardziej specjalistyczne, jak poziom hormonów, wykonać można dodatkowo na własny, moim zdaniem niewielki koszt. Jeżeli należysz do jakiejś grupy ryzyka to i USG dostaniesz za darmo. U mnie USG jajników robiono przy okazji innych diagnostycznych badań. Oprócz tego kasa pokrywa roczne badanie na rozpoznanie raka skóry u dermatologa i od 35-roku życia badania kontrolne najważniejszych funkcji ciała. Choroby krążenie też zabijają. Acha, u starszych dochodzi jeszcze diagnostyka raka jelit. Aż mi się wierzyć nie chce, że w Holandii jest jakoś inaczej. Ty chwalisz polskiego ginekologa, pewno miałaś szczęście, ale statystyki mówią niestety coś innego. Polska ciągle jeszcze jest w tyle za Zachodem jeżeli chodzi o wczesne wykrywanie i profilaktykę kobiecych nowotworów. Do przodu jesteśmy tylko jeżeli chodzi o umieralność na te choroby.
            • joannea Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 14:56
              pierwszalitera napisała:

              > Jestem zaskoczona, że w Holandii nie przeprowadza się badań profilaktycznych.

              Nie Ty pierwsza ;) Niestety, tutaj NIE MA czegoś takiego jak badanie
              profilaktyczne. Nie tylko USG, w zasadzie nie masz możliwości pójścia do
              ginekologa. Wszystko załatwia lekarz rodzinny, także takie przypadłości jak
              infekcje pochwy czy zabiegi, takie jak zakładanie spiralki domacicznej
              (wyobrażacie sobie? na kozetce w gabinecie internisty?). Do ginekologa
              dostaniesz skierowanie, jeżeli masz (cytat) wyraźne objawy. Albo się wykłócisz,
              jak ja (za którymś podejściem zresztą). Nie wiem, czy interniści robią też
              cytologię, bałabym się nawet zapytać, bo po kilku badaniach przez internistę już
              wiem, jak NIE powinny wyglądac badania ginekologiczne (pod względem sprawności
              manualnej tychże). Cytologię robiłam więc, dla świętego spokoju, w Polsce. USG
              nie przeprowadzają, przynajmniej te 3 gabinety internistyczne, które znam.
              Nie przeprowadza się tu też testów krwi czy badań ogólnych, a lekarz rodzinny ma
              za główny cel przyblokowanie dalszej drogi do specjalistów. Właściwie każdy z
              moich znajomych, także Holendrów, ma "historię" z niewykrytą
              chorobą/przypadłością/złamaniem. Ale to nie na ten wątek.
              Owszem, Holandia jest w czołówce państw europejskich jeżeli chodzi o długość
              życia i na przykład leczenie raka piersi, ale mam wrażenie, że wynika to z
              postawy społecznej, nie służby medycznej.
              • pierwszalitera Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 17:25
                joannea napisała:

                > Nie Ty pierwsza ;) Niestety, tutaj NIE MA czegoś takiego jak badanie
                > profilaktyczne. Nie tylko USG, w zasadzie nie masz możliwości pójścia do
                > ginekologa. Wszystko załatwia lekarz rodzinny, także takie przypadłości jak
                > infekcje pochwy czy zabiegi,

                Sorry, ale będę się czepiała tej Holandii, bo struktura ich systemu zdrowotnego uchodzi za idealny wzór, do którego dążą Niemcy. Z tego co wiem, a ty potwierdzasz, posiadają oni silny model lekarza rodzinnego, który jest lekarzem pierwszego kontaktu i decyduje o następnych koniecznych, lub zbędnych specjalistach. Próbuje się w ten sposób zapobiec podwójnym badaniom, niepotrzebnym diagnozom i eksplozji kosztów. W jakiś sposób zdaje też chyba egzamin, bo Holandia leży w Europie na pierwszym miejscu indeksu profilaktyki przeciwrakowej. Na drugim miejscu jest Dania, a potem Austria, Luksemburg i Szwecja. I znalazłam też w niemieckojęzycznym necie coś o badaniach profilaktycznych w Holandii, więc chyba muszą być, inaczej sytuacja wyglądałaby całkiem inaczej. Ja tu nie chcę na ciebie naskakiwać, ani bronić Holandii, ale sama pisałaś, że o badania profilaktyczne u ginekologa (cytologię) nie pytałaś, więc może nie jest aż tak źle? A jak lekarz robi problemy, to z pytaniami tego typu należy zwracać się do kasy ubezpieczonych. Oni płacą lekarza twoimi pieniędzmi, więc wiedzą za co.
                • joannea Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 19:37
                  pierwszalitera napisała:
                  > Sorry, ale będę się czepiała tej Holandii, bo struktura ich systemu zdrowotnego
                  > uchodzi za idealny wzór, do którego dążą Niemcy.

                  1. no, to moje wyrazy współczucia. W teorii wszystko pracuje świetnie - w
                  praktyce system jest fatalny. Lekarze interniści bardzo nie chcą wypisywać
                  jakichkolwiek skierowań. Dwa lata temu miałam wypadek samochodowy, i rozwaloną
                  nogę, na której się skupili. Miałam także problemy z dłonią, ale lekarz domowy,
                  zamiast skierowac na prześwietlenie, powiedział, że to normalne po wjechaniu w
                  ciężarówkę. Po miesiącu powiedział to samo. Po trzech w końcu dostałam
                  skierowanie na rentgena. Palec był złamany, i krzywo zrśnięty. Nie wiem, czy
                  moja fizjoterapia wyniosła ich taniej niż ten jeden rentgen.
                  2. o cytologię nie pytałam u internisty. Drugi ginekolog tutejszy, jak już w
                  końcu do niego trafiłam, mi ją zrobił i to sam z własnej woli. Moja pierwsza
                  holenderska ginekolog w czasie pierwszej i ostatniej u niej wizyty odmówiła
                  przeprowadzenia jakiegokolwiek badania z wziernikiem, argumentując: skarży się
                  pani na coś? Nie? to nie widzę powodu. Na infromację, że miałam kilka lat temu
                  usuwaną nadżerkę, i domagam się "wglądu", usłyszałam, że jeżeli nie krwawię, to
                  nie mam nadżerki. A jeżeli w PL usunęli mi nadżerkę bezobjawową, ale widoczną
                  dla lekarza, to cóż, w PL leczą zdrowych ludzi.
                  Mam kontynuować? O dziecku holenderskich znajomych, które internista dwa razy
                  odsyłał do domu z bólem brzuszka (bo to normalne, że dzieci się skarża na ból),
                  i które w końcu trafiło do szpitala z pękniętym wyrostkiem (dzięki Bogu w
                  niedzielę, bo w przeciwnym wypadku wylądowali by u tego samego lekarza?).
                  Przykładów są setki. Ten system jest ułomny, i, ponieważ mam szczególnie
                  ostatnio, przyjemność znać go od środka, niespecjalnie godnym polecenia. Jeżeli
                  chcesz, przenieśmy dyskusję na maila albo do osobnego wątku, bo naprawdę
                  chodziło mi o namówienie dziewczyn do USG, a nie skarżenie się na niderlandzką
                  opiekę zdrowotną.

                  Cieszę się, że wątek cieszy się Waszym zrozumieniem i wsparciem. Jesteście
                  wspaniałe!
                  • pierwszalitera Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 23:33
                    joannea napisała:

                    Ten system jest ułomny, i, ponieważ mam szczególnie
                    > ostatnio, przyjemność znać go od środka, niespecjalnie godnym polecenia. Jeżeli
                    > chcesz, przenieśmy dyskusję na maila albo do osobnego wątku, bo naprawdę
                    > chodziło mi o namówienie dziewczyn do USG, a nie skarżenie się na niderlandzką
                    > opiekę zdrowotną.
                    >

                    Nie chciałam robić offtopa w offtopie, tylko po prostu trochę mnie to interesowało, jak wyglądają takie rzeczy w praktyce i w innych krajach. Systemy zdrowotne często się zmienją, są reformowane, to warto wiedzieć, co na lepsze, a co na gorsze dla pacjenta. Ja w Niemczech się na razie nie skarżę i porównując z Polską, czuję się pod chyba lepszą opieką lekarską, zwłaszcza jeżeli chodzi o profilaktykę. To znaczy biorąc pod uwagę model i dostęp, bo lekarze są wszędzie lepsi i gorsi. :-) I masz na pewno rację z USG, sama będę przy następnym razie też o tym pamiętać, ale nie należy zapominać, że inne badania są równie ważne.
            • joannea Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 15:06
              pierwszalitera napisała:
              > Ty chwalisz polskiego ginekologa, pewno miałaś szczęście,
              > ale statystyki mówią niestety coś innego. Polska ciągle jeszcze jest w tyle za
              > Zachodem jeżeli chodzi o wczesne wykrywanie i profilaktykę kobiecych nowotworów
              > . Do przodu jesteśmy tylko jeżeli chodzi o umieralność na te choroby.

              Polska ma straszne statystyki, to prawda, ale moim osobistym zdaniem nie ze
              względu na poziom lekarzy. Po prostu kobiety nie chodzą na badania
              profilaktyczne, a rak jest wykrywany w 3 czy 4 stadium, kiedy jest zwyczajnie za
              późno.

              W mojej i nie tylko opinii, w diagnostyce polscy lekarze mają tą przewagę nad
              tutejszymi, że mają do czynienia z dużo większą ilością przypadków. Bo są
              przeładowani pacjentami, bo nie mają komfrotu powiedzenia "ja nie jestem od
              tego". Tutaj rozmawiałam z jednym lekarzem, drugi mnie operował (bo facet nic
              więcej nie robi, tylko laparoskopie ginekologiczne - i zresztą nie widziałam go
              na oczy, ani przed, ani po operacji), a trzeci decydował o leczeniu. Godziny
              przyjęć mają bardzo ograniczone, widzą kilka osób dziennie.

              W Polsce dla odmiany nie ma pieniędzy na sprzęt, lekarze nie mają dostępu do
              urządzeń (laparoskopia, która tu jest wykonywana w standardzie, w Polsce,
              przynajmniej tam, gdzie się konsultowałam, nie jest aż tak popularna).
          • turzyca Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.11.08, 01:52
            joannea napisała:

            > Kasico, cytologia wykazuje raka szyjki macicy (kolejną zmorę, śmiertelność
            > wyższa, niż rak jajnika). Badanie nieprzyjemne, ale wszystkie wiemy, jak koniec
            > zne.

            A dla mnie ono jest w jakis sposob smieszne. Tzn. ma nieprzyjemnosc wynikajaca z
            koniecznosci wlezienia na fotel i zalozenia wziernika, ale laskotanie po szyjce
            macicy pedzelkiem mnie pobudza do chichotania. Takich laskotki to mam jeszcze
            tylko na stopach. ;)

            Ale ja mam zelazna zasade, ze lekarzy "fotelowych", ktorzy wyraznie naruszaja
            granice mojego ciala, wybieram bardzo starannie. W efekcie i do ginekologa i do
            dentysty chodze z przyjemnoscia. Warto troche poszukac, ale potem oszczedzac
            sobie stresu. :)
            • lawendowata Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.11.08, 10:56
              a ja nigdy nie czułam się nieprzyjemnie, może mam taką fajną panią doktor... ;)
              --
              76/95 - 65FF
            • pitupitu10 Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.11.08, 11:39
              > > Kasico, cytologia wykazuje raka szyjki macicy (kolejną zmorę, śmiertelnoś
              > ć
              > > wyższa, niż rak jajnika). Badanie nieprzyjemne, ale wszystkie wiemy, jak
              > koniec
              > > zne.
              >
              > A dla mnie ono jest w jakis sposob smieszne.

              Dla mnie nie jest ani nieprzyjemne ani śmieszne (Ja tego w ogóle nie czuję!).
              Sto razy gorsze jest wlewanie mi do ust jakiejś dziwnej aparatury i płynów,
              które muszę później publicznie wypluwać <fuj>.
            • nesene Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.01.09, 02:44

              joannea napisała:
              > [...] cytologia wykazuje raka szyjki macicy (kolejną zmorę,
              > śmiertelność wyższa, niż rak jajnika). Badanie nieprzyjemne, ale
              > wszystkie wiemy, jak konieczne.

              turzyca napisała:
              > A dla mnie ono jest w jakis sposob smieszne. Tzn. ma
              > nieprzyjemnosc wynikajaca z koniecznosci wlezienia na fotel i
              > zalozenia wziernika, ale laskotanie po szyjce macicy pedzelkiem
              > mnie pobudza do chichotania.

              Jej, teraz to mnie zafascynowałyście.
              Robie cytologię grzecznie co pol roku od paru lat i NIGDY nic nie poczułam!
              Jestem tym faktem wyraznie zaniepokojona :D
              dlaczego tak jest?
              • origami_21 Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 23.01.09, 10:56
                A ja myślałam, że to powinno się czuć - w końcu "zeskrobuje" się tą
                szczoteczką nabłonek. A pędzelkiem czy takim patyczkiem jak do ucha
                to chyba się wymaz robi.
                Może mój gin ma po prostu mało delikatną pielęgniarkę;)
                • butters77 Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 23.01.09, 21:27
                  Ja też czułam;)
                • slonko771 o to wazne!!!!! 18.03.09, 14:34
                  przy cytologii prawidłowo robionej musi byc ta szczoteczka!
                  wacikiem na patyczku nawet ucha sie nie czysci , wymaz to z gardła
                  mozna sobie zrobic
                  bez szczoteczki ! cytologia nie odda obrazu szyjki (tak wiec
                  patrzcie czego uzywaja ginekolodzy
              • kk345 Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 23.01.09, 23:23
                Ja też nigdy nic nie czułam, a cytologię robię raz w roku od 18 lat:-) To pewnie
                zwyczajnie zależy od wrażliwości szyjki, każda z nas ma swoją po prostu...tak,
                jak łaskotki na stopach:-)
        • ciri1971 Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 13:47
          Nie wiem, jak to jest przyjęte u innych, ale mój ginekolog robi mi
          USG podczas każdej wizyty( chodzę co pół roku) bez żadnych
          szczególnych wskazań- mam na myśli historię chorób w rodzinie itp.
          Wcześniej, zanim skończyłam 35 lat, robił USG raz w roku. Jest
          zdania, że profilaktyka najważniejsza, a innej metody wczesnego
          wykrycia raka nie ma.
        • plica Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 15:47
          > No właśnie - co badać? Czy wystarczy rutynowe badanie i cytologia?
          Bo na USG
          > jajników ginekolodzy tak sami z siebie nie wysyłają chyba.

          moj sam z siebie usg co rok robi. normalnie, na fundusz. tylko do
          niego w kolejce sie czeka dlugo
        • pitupitu10 Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 22:29
          > No właśnie - co badać? Czy wystarczy rutynowe badanie i cytologia? Bo na USG
          > jajników ginekolodzy tak sami z siebie nie wysyłają chyba.

          Kasico, USG jajników robi się na miejscu, nie trzeba nikogo nigdzie wysyłać.
          Teraz chyba w każdym gabinecie stoi odpowiedni sprzęt. Mi moja ginekolog sama
          zaproponowała USG, tak po prostu dla kontroli. Co innego USG piersi - tu już
          mnie wysyłała gdzie indziej.
    • yaga7 Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 15:12
      Ja osobiście mam lekkiego fioła na punkcie badań profilaktycznych i najchętniej
      co pół roku / rok robiłabym sobie specjalistyczne badanie absolutnie
      wszystkiego, łącznie z rezonansem, tomografią i inszymi cudami techniki.
      Z racji obciążenia rodzinnego, wykształcenia własnego i połowy rodziny mam lekką
      hipochondrię i generalnie nie ma dnia, żebym się nie zastanawiała, czy
      przypadkiem nie zaczynam być na coś chora ;)))

      Większość badań robię prywatnie, nie zastanawiam się, czy lekarz da mi
      skierowanie na usg itp, tylko prostu idę i robię. Wolę wydać więcej kasy na
      badania profilaktyczne niż później na leczenie. I wolę badania zrobić wcześniej,
      w dogodnym dla mnie terminie, a nie czekać państwowo w kolejce.

      Do obowiązkowych badań dodałabym też koniecznie morfologię - nie wiem, wydaje mi
      się, że mało osób pamięta o tym, by badać krew, a wypadałoby tak raz w roku.
      • nesene Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.01.09, 03:07
        Hy!
        Yaga: Jakbym czytała siebie! Tez mam na drugie badanie profilaktyczne i znizkę w
        pobieralni krfffiii :P

        Prowadzę zaawansowaną działalnosc misyjną zmuszając wszystkich moich znajomych
        do robienia badań krwi a kolezankom skarzacym sie na zmeczenie, najchętniej sama
        odsączyłabym krew i włamała sie do laboratorium.

        Apeluje zaraz za przodowniczką joannea: nie zapominajcie o badaniach krwi! Poza
        standardową morfologią warto zagladnac co tam słychac u naszej tarczycy,
        skontrolowac magnez czy żelazo, zrobic OB i jonogram.

        Zeby było milej i weselej - nie na wszystkie badania trzeba przychodzić na czczo
        - mozna wieczorem po obiadku :P
    • angella456 Konieczne badania - lista 21.11.08, 15:19
      Dziewczyny, może podsumujmy, wedle własnej wiedzy jakie badania i jak często
      trzeba robić:
      Usg piersi - co 2 lata
      Cytologia - co 2 lata
      Morfologia - co roku
      Usg narządów rodnych (tak to się chyba fachowo nazywa) - ??
      • yaga7 usg piersi... 21.11.08, 15:23
        USG piersi - zależy indywidualnie.
        Moja lekarka mi powiedziała, że powinnam robić co 6-8 miesięcy i tak właśnie robię.
        • angella456 Re: usg piersi... 21.11.08, 16:33
          Do każdego z badań należało by dopisać, że właściwie zależy indywidualnie - od
          historii chorób w rodzinie np.
          Np. NFZ finansuje program profilaktyczny raka szyjki macicy i w jego ramach
          jedna cytologię co dwa lata u kobiet od 25 roku życia - górnej granicy nie
          jestem pewna. Ale jeśli istnieją indywidualne wskazania, to robi się ją częściej
          - na pewno takim wskazaniem jest nadżerka, i wcześniej - u kobiet poniżej 25
          roku życia.
          • siamese67 Re: usg piersi... 21.11.08, 18:33
            Z tego co wiem, to państwowa cytologia w ramach programu
            profilaktyki jest co 3 lata, i darmo tylko do 65 roku zycia (albo i
            60, nie pamiętam). Moja 67-letnia mama bardzo się zdziwiła, kiedy
            nie chcieli jej zrobić w ramach NFZ.
      • joannea Re: Konieczne badania - lista 21.11.08, 15:24
        angella456 napisała:

        > Dziewczyny, może podsumujmy, wedle własnej wiedzy jakie badania i jak często
        > trzeba robić

        trzeba jeszcze w tym podsumowaniu uwzględnić wiek pacjentki: cytologię i badanie
        piersi robi się częściej u starszych pacjentek (choć mój przypadek jest
        przykładem na to, że statystyka jedno, a loteria zachorowań drugie).
        A tak swoją drogą, wiem, że w Polsce zaleca się USG piersi jako bardziej
        miarodajne. Tutaj nie chcą go robić, tylko mammografia.
        USG - raz na pół roku (w czasie standartowej wizyty kontrolnej u ginekologa)
        • masza.s Re: Konieczne badania - lista 21.11.08, 16:25
          Ależ cytologia powinna być obowiązkowa u młodych dziewcząt! Dla mnie chore jest,
          że są darmowe badania od 25 roku życia czy od 20 roku życia. :/
          • pitupitu10 Re: Konieczne badania - lista 21.11.08, 22:26

            > Ależ cytologia powinna być obowiązkowa u młodych dziewcząt! Dla mnie chore jest
            > ,
            > że są darmowe badania od 25 roku życia czy od 20 roku życia. :/

            Obecnie w moim mieście są aż dwa programy bezpłatnych badań. Od 25 roku życia.
            Ja mam 24 lata i 6 miesięcy. No rzesz $%*^&^!!! A ja w tej chwili stoję przed
            wyborem: kupić prezenty gwiazdkowe, czy iść na "przegląd"...
      • ma_go Re: Konieczne badania - lista 21.11.08, 15:26
        Prześwietlenie płuc-coraz mniej osób robi, szczególnie
        niepracujacych, lub pracujących "na swoim", a gruźlica coraz
        oporniejsza jest na leczenie.
        Okulista(ciśnienie w gałce ocznej)-tu dużo chorób atakuje
        podstępnie, np.jaskra
        • ma_go Re: Konieczne badania - lista 21.11.08, 15:28
          i jeszcze jeden apel-odrobaczajcie regularnie zwierzęta domowe.
      • masza.s Re: Konieczne badania - lista 21.11.08, 16:24
        USG piersi nie robiłam, morfologia obowiązkowo co rok/pół roku, usg narządów
        rodnych co pół roku, cytologia co rok. Mam siedemnaście lat i dla mnie to JEST
        norma.

        Warto robić też USG jamy brzusznej. Nerki to naprawdę cicha, złośliwa rzecz -
        wiem, bo mam z nimi problemy, niby nic, a jednak coś.

      • wensday Przy okazji - HPV 24.11.08, 00:00
        Tak przy okazji.. bo widzę, że odzew na hasło profilaktyka jest duży i świadomy
        i tak się zastanawiam... ile z was zaszczepiło się, bądź bierze pod uwagę
        zaszczepienie się na raka szyjki macicy?? Pytam te z was dla których szczepionka
        jest przeznaczona oczywiście :)

        Zastanawia mnie to, bo wśród moich znajomych jestem zaszczepiona jako jedyna.
        Część z nich mówi, że to za drogo (fakt - 3x 500zł), ale wiele osób mówi, że w
        to "nie wierzy", albo uważa za zbędne. Część w ogóle nie wie o co chodzi.

        A jak jest u was??
        • wielebnna Re: Przy okazji - HPV 24.11.08, 00:02
          za stara jestem, niestety:(
          ale 25 lat temu zaszczepiłabym się
        • pitupitu10 Re: Przy okazji - HPV 24.11.08, 11:08
          Jak bym miała tyle kasy to bym od razu poszła!!

          Mam pytanie: czy obecność wirusa HPV wychodzi w cytologii? Czy trzeba zrobić
          jakieś dodatkowe badanie, żeby się tego dowiedzieć?

          Wensday: w jakich odstępach czasu przyjmuje się te 3 dawki?
          • wensday Re: Przy okazji - HPV 24.11.08, 16:44
            Ja brałam dawki chyba co 3 miesiące.

            HPV chyba nie wychodzi w cytologii, w cytologii wychodzą ewentualnie komórki
            zmienione chorobowo.
            HPV ma kilkanaście typów (nawet szczepionka jest na wybrane typy, tzn nie na
            wszystkie), więc nie wiem czy jest możliwość zbadania czy jest się nosicielem
            wirusa. Gdzieś słyszałam, że jedna z odmian powoduje opryszczkę, ale nie wiem
            czy to prawda.
            • migg.migg Re: Przy okazji - HPV 24.11.08, 21:47
              WIrus HPV (brodawczaka ludzkiego) występuje w wielu różnych odmianach -
              serotypach. Dwa z nich, HPV-16 i HPV-18, odpowiadają za ok. 70% przypadków raka
              szyjki macicy. Szczepionki kojarzę dwie - Cervarix (producent - GalxoSmithKline)
              skierowany jest przeciw tym dwóm serotypom, natomiast Gardasil (Merck) chroni
              też przed HPV-11 i HPV-6, które są przyczyną 90% kłykcin kończystych (brodawek
              na genitaliach). HPV jest podejrzewany o udział w rozwoju innych nowotworów
              (jama ustna, gardło), zdaje się, że też głównie HPV-16.

              Opryszczka (zimno i genitalna) jest powodowana odpowiednio przez HSV-1 i HSV-2,
              czyli zupełnie inne wirusy.

              Dużo darmowych fachowych anglojęzycznych artykułów o szczepionce przeciw HPV
              można znaleźć w New England Journal of Medicine z maja 2007.
              content.nejm.org/content/vol356/issue19/index.shtml
              Opisane są tam m. in. wyniki dwóch kilkuletnich badań klinicznych (III fazy) nad
              Gardasilem. W obu badaniach wzięło udział w sumie ok. 18 000 kobiet w wieku od
              15 do 26 lat.

              Wnioski - 98-100% skuteczna, jeśli kobieta nie miała wcześniej kontaktu z
              wirusem, ale i u osób, które rozpoczęły już współżycie lub na pewno miały
              kontakt z wirusem, skuteczność spada - zaobserwowano o 17% mniej zmian. Czyli
              wygląda na to, że lepiej szczepić wcześnie. Dziewczyny, które wzięły udział w
              tych badaniach, mają być nadal obserwowane, żeby stwierdzić, jak długo utrzymuje
              się ochronny efekt szczepienia.
    • plica świetnie trafiłaś 21.11.08, 15:28
      właśnie miałam sie rejestrowac do lekarza, bo tak sobie chodze raz
      na 8-9 miesiecy jak nic mi nie dolega, a tu prosze. dostałam kopa. i
      zadzwonie w koncu i znajde czas :)
    • sbarazzina Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 17:04
      W Pl ginekolog w prywatnej klinice robil mi USG dopochwowe przy
      kazdej wizycie. Cytologia raz w roku. O USG piersi sama poprosilam.
      Nie sa to wszystko jakies masakryczne koszty. Wszystko razem ok
      120zl.

      Teraz mieszkam w Wiedniu i tutaj USG dopochwowe i cytologia sa
      refundowane z kasy, bodajze raz w roku.

      Jakies 2 tyg temu u mojej kolezanki (38l) z pracy wykryto raka
      jajnika. Badala sie regularnie i wczesniej nic nie zdiagnozowali,
      dopiero na ostatnim badaniu stwierdzili, ze ma jakas cyste. Zrobili
      laparoskopie i niestety okazalo sie, ze to rak. Niestety zlosliwy,
      sa juz przerzuty. Czeka na chemie.
      Jak widac badania sa tu dostepne, ale bez wczesnej diagnozy nic nie
      pomoze. Z drugiej strony miala objawy (bole brzucha etc) od ponad
      roku, ale myslala, ze to alergia na laktoze.

      Jaannea, trzymaj sie cieplo. Dobrze, ze poruszylas taki wazny temat.
    • madzioreck Dziękuję 21.11.08, 18:13
      Poruszyłaś bardzo ważny temat, dziękuję. Niby wszyscy wiedzą, rozumieją, że
      badania są ważne, a jakoś kobiety mało chętnie je robią. Moja mama chyba nigdy
      nie miała cytologii, nie można jej wygonić. U ginekologa była, jak walczyła z
      mięśniakami, jakieś 10 lat temu. Horror. Ja sama biegam do gina co 3 miesiące,
      cytologię robię co rok. Ale już o badaniu piersi pani doktor nie pomyślała ani
      razu, ani o usg... Musimy same się tego domagać.
      Życzę dużo zdrowia :)
    • wielebnna Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.11.08, 23:59
      rak jajnika daje niespecyficzne objawy - takie bardziej żołądkowo - brzuszne,
      więc jeśli u kogoś przedłużają się dolegliwości gastryczne to trzeba przebadać
      się w kierunku raka jajnika (oprócz badań "typowo żołądkowych")
      • turzyca Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.11.08, 01:49
        Moglabys to rozwinac? Jak rozumiesz dolegliwosci gastryczne? Czy chodzi Ci o
        bole brzucha, ktore sie przypisuje ukladowi pokarmowemu, czy np nawracajace
        problemy z ukladem pokarmowym typu ostre wzdecia, zgagi - rzeczy, ktore na pewno
        dotycza ukladu pokarmowego, a rak je w jakis sposob indukuje?
        • joannea Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.11.08, 11:00
          turzyca napisała:

          > Moglabys to rozwinac? Jak rozumiesz dolegliwosci gastryczne?

          Dobrze, że Wielebnna wspomniała o objawach gastrycznych, powinnam o tym napisać
          wcześniej.
          Alarmujące są takie objawy jak: ból w podbrzuszu, zwiększenie obwodu brzucha
          (jedyny objaw, jaki ja miałam), objawy ucisku na narządy sąsiednie (drogi
          moczowe, układ pokarmowy - czyli na przykład wzmożona potrzeba siusiania),
          krwawienia z pochwy. Wiele kobiet, szczególnie w okresie menopauzy, lekceważy
          długotrwały ból brzucha, traktując go jako coś normalnego. Błąd!

          Tu jest świetny artykuł dla laików:

          www.przychodnia.pl/rbt/index21.php3?s=3&d=6&t=21&p1=6
          w którym prof. Zieliński (Prezes Polskiego Towarzystwa
          Ginekologii-Onkologicznej) pisze:

          "Czujność powinny wzbudzić tzw. wczesne objawy, które jeśli występują, są bardzo
          podstępne i często manifestują się dolegliwościami ze strony przewodu
          pokarmowego lub całego obszaru jamy brzusznej. Zaliczamy do nich:
          - wzdęcia,
          - niestrawność,
          - zaparcia stolca,
          - odbijanie,
          - czkawka,
          - uczucie pełności w jamie brzusznej, występujące nawet po lekkich posiłkach
          - powolna utrata apetytu.
        • sbarazzina Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.11.08, 11:49
          Tak jak pisałam wcześniej, moja koleżanka miała objawy gastryczne
          (głownie biegunka, silne bóle brzucha), ale skojarzyła je z mlekiem
          i innymi produktami mlecznymi. Przestawiła się na produkty bez
          laktozy, ale objawy nie przechodziły.
          Tak jak pisała Joannea, rozwijający się rak może uciskać na różne
          narządy w jakie brzusznej i wywoływać właśnie objawy gastryczne.

          Córka przyjaciół moich rodziców, również miała raka jajnika i
          jedynym objawem był powiększony obwód brzucha. Zawsze się skarżyła,
          że ma taką piłeczkę. A że była nastolatką, nikt nawet nie
          podejrzewał raka.

          Tutaj link do rozmowy z prof. Zielińskim, myślę że warto przeczytać
          całość.

          www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/7136_jajnika_rozmowa_prof.html
          • nikusz Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.11.08, 16:05
            to ja jeszcze dorzucę link do artykułu po angielsku - pod koniec też jest, na co
            zwracać uwagę, w skrócie: bóle brzucha, opuchnięcie, krwawienia z pochwy,
            zmęczenie, złe samopoczucie, przy czym zmiana wielkości brzucha - i ew.
            poczucie, że jest się napuchniętą - utrzymuje się długo, i tę długotrwałość
            należy podkreślić w rozmowie z lekarzem, żeby nie wziął tego za chwilowy objaw
            gastryczny. te objawy są często brane za menopauzę, stąd kobiety nie idą do
            lekarza odpowiednio wcześnie.
            scienceblog.cancerresearchuk.org/2008/11/21/ovarian-cancer-spotting-the-silent-killer/
            na tej samej stronce jest też fajnie opisana "biusto-śwadomość", tzn. żeby w
            ramach profilaktyki raka piersi zwracać uwagę nie tylko na guzki i zgrubienia,
            ale i na zmiany w rozmiarze, kształcie i konsystencji/fakturze piersi,
            zaczerwienienia, dołeczki, zmarszczki, zmiany w pozycji sutka, wysypki, wycieki
            z sutka, ból i uczucie niewygody, których nie było wcześniej, a które występują
            tylko po jednej stronie.
            scienceblog.cancerresearchuk.org/2008/11/10/breast-unaware/
          • turzyca Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 23.01.09, 00:41
            sbarazzina napisała:

            > Tak jak pisałam wcześniej, moja koleżanka miała objawy gastryczne
            > (głownie biegunka, silne bóle brzucha), ale skojarzyła je z mlekiem
            > i innymi produktami mlecznymi. Przestawiła się na produkty bez
            > laktozy, ale objawy nie przechodziły.

            To ja teraz wiem, ze z ta nietolerancja laktozy jest tak, ze odstawienie laktozy
            daje bardzo szybkie i wyrazne efekty. Po prostu jak nie ma tego skladnika, ktory
            nie jest trawiony, to nie ma problemow z trawieniem.
            Dlatego teraz wiem, ze jesli po odstawieniu produktow mlecznych chocby na
            tydzien ta rzekoma nietolerancja laktozy nie przechodzi, to trzeba szukac innych
            przyczyn.


            A tak w ogole to nietolerancje laktozy odkrylam, jak nam sie w grudniu popsula
            lodowka i przez tydzien nie bylo w domu mleka. I szczerze mowiac mimo ze mleko
            do tej pory bylo dla mnie szalenie wazna czescia diety, to pod wplywem tego
            watku oddycham z ulga, ze to tylko nietolerancja laktozy. :)
    • klymenystra Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.11.08, 11:24
      Bardzo madry post. W takich przypadkach ciesze sie, ze mam PCOS, bo ono mnie
      zmusza do badan.
    • tfu.tfu Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.11.08, 11:40
      Dziekuję Ci za ten post. Moja mama zmarła na raka w wieku lat 42, mam daleko
      posuniętą rakofobię i wiem, jak ważne sa regularne badania (równiez cytologia,
      równiez samobadanie piersi). Podpisuje sie obiema rękami: Dziewczyny! nie
      lekceważcie rutynowych badań!
      Pozdrawiam serdecznie!
    • wielebnna markery 23.11.08, 23:06
      wiarygodnym badaniem jest oznaczenie poziomu markera nowotworowego w surowicy
      Ca125 - koszt około 30 zł
      • joannea Re: markery 23.11.08, 23:41
        wielebnna napisała:

        > wiarygodnym badaniem jest oznaczenie poziomu markera nowotworowego w surowicy
        > Ca125

        Z tym markerem to nie jest do konca tak, niestety. Pewna grupa kobiet nie ma
        podwyzszonych markerow nawet mimo zaawansowanej choroby. Przy nowotworze o
        granicznej złośliwości - jak mój - też nie muszą być podwyższone. U mnie były
        jak najbardziej w normie.
        Swoją drogą, nie wiem, czy robi się to badanie także w ramach zwyczajnej
        kontroli, czy raczej gdy lekarze już znajdą coś alarmującego, i chcą się upewnić.
        • wensday Re: markery 23.11.08, 23:50
          Chciałam tylko zauważyć, że marker na raka jajnika jest podwyższony w dwóch
          sytuacjach - gdy ma się nowotwór (niektóre rodzaje) i gdy jest się w ciąży! I
          niekiedy to już w 2 dobie ciąży. Więc jeżeli robicie sobie indywidualnie markery
          - np w jakimś prywatnym laboratorium, to zanim zaczniecie się martwić
          skontaktujcie się z waszym ginekologiem ;)
        • wielebnna Re: markery 23.11.08, 23:52
          imho bardziej, jak coś znajdą i chcą się upewnić
          pomyślałam o takich dziewczynach, które same robią sobie różne badania, nawet
          bez objawów - to badanie jest dostępne chyba w każdym laboratorium
          kiedyś robiło się OB - i była jakaś wskazówka co do tego, że coś złego się
          dzieje; teraz badania można bardziej sprecyzować
          • yaga7 Re: markery 24.11.08, 10:21
            Dokładnie, ja sobie sama robię różne badania - ewentualnie czytam o czymś,
            konsultuję z mamą (lekarz) i robię prywatnie, nie czekając na skierowanie.

            Jak już pisałam wcześniej, ja wolę wydać co roku (czy częściej) więcej kasy na
            przeróżne badania profilaktyczne i mieć spokój, niż czekać, aż coś mi ktoś
            wykryje i dopiero łaskawie zleci badania.

            Markerów jeszcze sobie nie oznaczałam, ale przy kolejnej okazji zrobię na
            wszelki wypadek.
      • siamese67 Re: markery 24.11.08, 17:38
        To ja sobie pozwolę zabrać głos jako lekarz specjalista diagnostyki laboratoryjnej z doktoratem z markerów nowotworowych. CA 125 nie jest markerem wykrywającym raka jajnika!!! W zasadzie to żaden marker nie wykrywa ze 100-procentową pewnością nowotworu. One są dużo bardziej przydatne jako narzędzia do monitorowania po leczeniu - ale wtedy należy znać wyjściowy poziom markera, przed leczeniem. I sprawdza się np. po operacji w odstępie 3-6-12 miesięcy jak zachowyuje się jego stężenie. Jeśli spada i utrzymuje się na niskim poziomie - to wszystko ok. Jeśli mimo zastosowanego leczenia nie obmiża się, to prawdopodobnie nie było to leczenie doszczętne, jeśli narasta - może to świadczyć o wznowie nowotworu lub rozwoju przerzutów odległych, które prawdopodobnie były już w momencie rozpoznania, tylko tak małe, że nie do wykrycia dostępnymi metodami.
        Druga sprawa - jak już decydujecie się na oznaczenie stężenia CA 125 (albo CA 15-3 w diagnostyce raka piersi) to należy pamiętać, że powinno się powtarzać te badania w tym samym laboratorium, na tym samym analizatorze i tą samą metodą. Wtedy to ma sens, bo może się zdarzyć, że inne będą wartości w tej samej próbce w laboratorium A, oznaczającym metodą A, a zupełnie inne w laboratorium B, oznaczającym metodą B - bo tylko szkoda waszych pieniędzy i nerwów.
        Warto wiedzieć, że stężenia tego markera wzrastają w niektórych typach raka jajnika, nie w każdym rodzaju histologicznym - na przykład nie w guzach wywodzących się z komórek zarodkowych, co może się zdarzać właśnie u młodszych kobiet.
        Koleja sprawa: stężenie CA 125 może wzrastać także w przebiegu cyklu miesiączkowego (najwyższe w czasie miesiączki), w innych, nienowotworowych chorobach - np. zapaleniu przydatków, a także w przebiegu innych nowotworów, np. raka żołądka. Ten antygen jest obecny na wszystkich błonach surowiczych w organizmie i wydzielany do krwi w większej ilości, kiedy coś się dzieje. Proponuję więc oznaczanie sobie tego markera przynajmniej w określonym i tym samym dniu cyklu, raczej nie w czasie miesiączki.
        • wielebnna Re: markery 24.11.08, 17:43
          moja wiedza, że Ca125 jest do raka jajnika jest stąd właśnie, że mama miała
          oznaczany przed zabiegami i po leczeniu i ma stale monitorowane czyli zbyt
          uprościłam i zastosowałam zbyt proste analogie
          • siamese67 Re: markery 24.11.08, 17:47
            zauważyłam, że za duże uproszczenie - dlatego pozwoliłam sobie na ten mały wykładzik ;-)
            ot, takie poczucie misji...
            • yaga7 Re: markery 24.11.08, 19:42
              Bardzo fajny wykładzik i myślę, że potrzebny :)
              • siamese67 Re: markery 24.11.08, 20:11
                jakby co, chętnie służę pomocą i wyjaśnieniami
                • effuniak siamese67 01.12.08, 15:21
                  W związku z naszą ostatnia rozmową potrzebuję informacji o ziarnicy złośliwej ,
                  troszkę szerzej niż można znaleźć w internecie
                  Czy mogłabys mi coś przygotować?
          • joannea Re: markery 25.11.08, 00:13
            Ej Wielebnna, wcale nie uprościłas za bardzo, w końcu to wątek na offtopach
            stanikowych, nie forum onkologicznym. i dobrze, że napisałas o C-125, bo to
            kolejny kamyczek do wiedzy, którą lepiej jednak mieć, patrząc na statystyki. I
            dobrze, że temat się rozwinął pod okiem specjalisty ;), bo wszystkie
            dowiedziałyśmy czegoś nowego. Kto wie, może któras z dziewczyn mimo wszystko
            zrobi test i uratuje jej on życie.

            Bardzo Ci współczuję choroby Mamy, mam wrażenie, że dla bliskich jest ona nawet
            w pewnym sensie cięższa, niż dla chorego. Pozdrawiam bardzo ciepło.
        • lolkalolka Re: markery 27.11.08, 21:09
          No i lata się potem na te markery, oj lata, a w Centrum Onkologii zawsze czarno
          od ludzi, tłum, kolejki, smutny widok :(
          W 120% popieram autorkę posta - róbcie regularnie USG u dobrego specjalisty (w
          W-wie mogę polecić świetnego gina jakby co) i nie żałujcie kasy ani czasu. Mówi
          to Wam szczęśliwa posiadaczka sporej blizny na brzuchu i jednego jajnika, oraz
          paru niezbyt miłych wspomnień, takich jak np. podpisywanie zgody na ew. wycięcie
          obu jajników wraz z macicą (gdyby badanie śródoperacyjne wykazało taką
          konieczność - na szczęście nie wykazało :)).
          Ja nie miałam ŻADNYCH objawów. Tylko brzuch mi rósł ogromnie, ale nikt nie wpadł
          od czego to. Więc USG i jeszcze raz USG.
    • ewakul Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 28.11.08, 11:24
      Az glupio sie przyznac ale do tej pory nic nie wiedzialam na ten
      temat. A tu nagle najpierw ten post i jeszcze wczoraj u zony kolegi
      tez zdiagnozowano raka jajnika. Tez mieszkam w Holandii i
      potwierdzam ze badan profilaktycznych w tym kierunku tutaj nie ma,
      kobiet sie nie bada i “problemu nie ma”. Ale z drugiej strony jak
      mieszkalam w Polsce i regularnie chodzilam do ginekologa to tez
      nigdy nie mialam robionego USG i jakos nigdy nikt mnie nie
      uswiadomil jakie to jest wazne.
      Tak wiec dziekuje za podjecie tematu i juz sobie zaplanowalam ze
      nastepnym razem w PL to od razu na przeglad.
      A jesli kogos interesuje jak to w NL wyglada to na cytologie co 5 (!)
      lat otrzymuja zaproszenie wszystkie kobiety pomiedzy 30 a 50 rokiem
      zycia. Badanie odbywa sie w lekarza rodzinnego i wykonywane jest
      przez asystentke. Ja sie wlasnie zalapalam (mam prawie 30 lat) i
      dostalam zaproszenie, mam termin na poczatek grudnia. Napewno nie
      omieszkam zagadac o USG, ale asystentka to pewnie nie duzo bedzie
      wiedziala…
      Jesli chodzi o badanie piersi, to odbywa sie co 2 lata na grupie
      kobiet miedzy 50 a 75 rokiem zycia.
      I potwierdziam ze lekarz rodzinny wlasna piersia broni dostepu do
      jakiegokolwiek specjalisty. Z tym ze myslalam ze ja na takiego
      wrednego trafilam :)


      • tutkaa Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 21.01.09, 21:30
        Dziewczyny, mnie też niestety tez się to przytrafiło. Szczęście w
        nieszczęściu też był to "tylko" bordeline.
        Jestem bez jednego jajnika. Kontrole co 3 miesiące.
        Jednynym objawem u mnie było plamienie między miesiączkami. USG
        wykazało dużą torbiel. Oczywiście nikt nie podejrzewał, że to
        nowotwór. Wykazało to dopiero badnie HP.
        Markery miałam w normie.

        I tu jeszcze trochę o markerach. Jest jeszcze kilka przypadków gdzie
        marker może być podwyższony. Np stan po operacji (tak było w moim
        przypadku), różne stany zapalne i endometrioza (z tym 'cholerstwem'
        też wiele kobiet walczy).

        Ja miałał właśnie takie 2w1 czyli torbiel endometrialna graniczna.

        Dziewczyny pamiętajcie o profilaktyce i nie lekceważcie nawet
        najmniejszych objawów.

        Jutro właśnie jadę po wyniki, pierwsze po operacji.
        • quleczka Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.01.09, 11:19
          trzymam kciuki za wyniki badan :)

          i dziekuje wszystkim dziewczynom za ten temat

          ja cytologie robie w miare regularnie ale na przyklad badania usg zaden z wielu
          (pewnie ok.10) ginekologow nigdy mi profilaktycznie nie zaproponowal, a ja sama
          nie wmyslalam o tym w moim wieku (<30)

          teraz juz wiem, ze to jednak w tym wieku tez powinno byc robione i nastepnym
          razem bede sie "upominac" :)

          niestety u nas sluzba zdrowia pozostawia sporo do zyczenia :/ piersi na
          kilkanascie jak nie kilkadziesiat wizyt tylko jedna pani ginekolog-endokrynolog
          zaproponowala mi, ze mi zbada
    • pana.cotta Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 22.01.09, 00:19
      dlaczego hamowanie owulacji zapobiega rakowi jajnika?
      w jakim stopniu?
      nie zamierzam oczywiscie hormonami migac sie od badan, ale jestem ciekawa.

      swoja droga od 2-3 tyg odwlekam wizyte u ginekologa, zmobilizowalyscie mnie.
      dziekuje.
      • tutkaa pana.cotta 22.01.09, 18:29
        Nie napisałam, że hamowanie owulacji zapobiega rakowi.
        Ja mam "dodatkowo" endometriozę (nie wiem ile słyszałaś o tej
        chorobie). Tabletki hamują owulację, rozrost endomertium i "zanik"
        krawienia co za tym idzie pohamowanie endometriozy.
        Niestety nie zawsze to działa, po w przypadku gorszych stopni
        endometriozy tabletki anty nic nie dadzą i potrzebna jest inna
        kuracja hormonalna. Ale to już zupełnie inna, długa historia.
        Najważniejsze, żeby się badać!

        Dzisiejsze wyniki wyszły dobrze, jestem zdrowa.
        • madzioreck tutkaa 22.01.09, 19:38
          To wspaniale :)
        • pana.cotta Re: pana.cotta 23.01.09, 01:00
          ja wiem, ze nie napisalas. moj post nie byl odpowiedza na twoj :)
          po prostu doszly mnie sluchy, ze hamowanie owulacji zapobiega w jakims stopniu
          rakowi..

          dobrze, ze jestes zdrowa :)
          • turzyca Re: pana.cotta 23.01.09, 01:21
            Nawet wiem, gdzie te sluchy. ;) W tym wywiadzie, ktory linkowala sbarazzina jest
            nastepujacy urywek:

            -Czyli środki antykoncepcyjne hamujące jajeczkowanie zmniejszają ryzyko raka
            jajnika?
            -Antykoncepcja, ciąża - wszystko, co hamuje owulację.

            • tutkaa Re: pana.cotta 23.01.09, 18:44
              Myślałam, że to odnośnie mojego postu:

              Ja rówież w kilku miejscach czytałam, że antykoncepcja zmniejsza
              ryzyko zachorowania na raka jajnika, a zwieksza ryzyko zachorowania
              na raka piersi.
              Ale w tym drugim przypadku nie ma pewności czy naprawdę zwieksza
              ryzyko, czy tylko jest w wiekszym stopniu wykrywalna, bo kobiety
              stosujące antykoncepcję częsciej się badają.
              • pana.cotta Re: pana.cotta 26.01.09, 22:23
                turzyca, o no wlasnie tam tez bylo. pytalam, bo z kolei moja nauczycielka
                francuskiego byla wielka zwolenniczka teorii na temat wysokiej zachorowalnosci
                na raka u kobiet zarzywajacych srodki anykoncepcyjne.

                co sie z kolei wyjasnilo (jak napisala) tutkaa:
                Ja rówież w kilku miejscach czytałam, że antykoncepcja zmniejsza
                ryzyko zachorowania na raka jajnika, a zwieksza ryzyko zachorowania
                na raka piersi.

                tylko nadal nie wiem dlaczego tak do konca :) spytam gina ostatecznie.
                • joannea Re: pana.cotta 21.02.09, 15:15
                  pana.cotta napisała:
                  > co sie z kolei wyjasnilo (jak napisala) tutkaa:
                  > Ja rówież w kilku miejscach czytałam, że antykoncepcja zmniejsza
                  > ryzyko zachorowania na raka jajnika, a zwieksza ryzyko zachorowania
                  > na raka piersi.

                  Z mojej ograniczonej i zupelnie nie-profesjonalnej wiedzy na ten temat:

                  rak piersi a antykoncepcja: nie do konca udowodniona zaleznosc, istnieje kilka
                  teorii, z ktorych jedna juz padla (kobiety "na pigulce" czesciej sie badaja.
                  Inne, mniej pozytywne teorie, mowia o wplywie zenskich hormonow na rozwoj raka
                  piersi.

                  rak jajnika a antykoncepcja: w czasie normalnego cyku i uwalniania komorki
                  jajowej, na jajniku dochodzi do mikro-blizny, ktora moze sie "otulic" torbielem
                  (tak mi to tlumacyzl moj ginekolog). Dzieki pigulce w jajnikach nie dojrzewają
                  pęcherzyki Graaf’a i nie dochodzi do ich uwolnienia (owulacji), czyli nie ma
                  mikroblizny, i nie ma sie co otorbielic. Tyle teorii, bo na przyklad przy
                  sluzakach (jedna z odmian torbieli) nie ma to na nie najmniejszego wplywu. I na
                  przyklad ja sama nie jestem na pigulce (kazdy z czterech lekarzy powiedzial, ze
                  w moim wypadku nie ma to znaczenia przy profilaktyce guzow i torbieli).
    • butters77 Re: rak jajnika - dzieczyny nie lekceważcie badań 23.01.09, 21:31
      Rany, fantastyczny ten wątek. Joanneo, dzięki za takie "lobbowanie" - i bardzo
      się cieszę, że czujesz się już dobrze.
    • bebe.lapin Grupa ryzyka? 21.02.09, 18:26
      Naprawde swietny watek, bo mysle, ze nawet te z nas, ktore sie regularnie
      badaja, robia to raczej ot tak, dla spokoju sumienia, nie myslac, ze takie
      choroby dotykaja mlode kobiety.
      Ja sama robie badania dosc regularnie,czesto widuje ginow ("magiczne
      tableteczki"), natomiast badania krwi sponsoruje mi regionalne centrum
      krwiodastwa i krwiolecznictwa, jak ide dac sie possac :)
      A was chcialam sie zapytac o innego raka, ale tez kobiecego: jesli siostra
      babci(ze strony mamy) miala juz usunieta piers, a mamie cos wykryli, ale na
      razie to obserwuja(po pierwszej mammografii kazali sie zgolosic po roku, a nie
      po dwoch latach, a po tym badaniu znowu, za 6 miesiecy), to czy ja z siostra
      zaliczamy sie juz do grupy ryzyka, czy nie? Bo wlasnie ide we wtorek do gina
      (znowu nowy, za duzo sie przeprowadzam) i chce wiedziec, na co go uczulic i
      ewentualnie jakie badania wymoc. Cytologia to wiadomo, ale usg dopochwowe i
      piersi mialam w 2008 i bylo ok. Prosic o jeszcze jakies?
      • joannea Re: Grupa ryzyka? 21.02.09, 23:08
        bebe.lapin: dokladnie taka sytuacja, jak w mojej rodzinie: siostra babci (zmarla
        na raka piersi) i mama pod stala kontrola. Poniewaz w rodzinie mamy wszyscy
        umieraja na raka, zawsze informuje lekarzy kto-na-jakiego, i podobno tylko ten
        piersi jest w tym wypadku dziedziczny (malo tego, moze, choc nie musi, byc
        powiazany z rakiem jajnika). I, niestety, jest sie w grupie ryzyka. Nie wiem, o
        jakie badania moglabys jeszcze prosic (mi strzelaja raz na jakis czas
        mammografie, USG sie tu gdzie mieszkam nie stosuje jako profilaktyki).
        Najwazniejsze, jak juz dziewczyny pisaly, to chyba samokontrola i USG, ale
        zapytaj koniecznie lekarza.
        • fantastic-justa78 A ja wygrałam ... mam nadzieje :) 14.03.09, 23:54
          7 lipca 2008 3 identyczne diagnozy. torbiele. operować NATYCHMIAST.
          2 tygodnie póżniej na stole operacyjnym informacja "jest trójka.
          wiesz co to znaczy?". A potem to już standard. 6 kursów. umieralnia
          ale niesamowita przemiana wewnętrzna. wspaniałe docenianie każdej
          bezbolesnej chwili. każdego promienia Słońca. każdego uśmiechu.
          żadnego smutku. trochę żal do Boga, ze to akurat ja. ale i radość,
          że nikt z najbliższych, bo nie wiem, czy bym zniosła widok
          cierpienia ukochanych osób. zniosłam za to swoje. TK zrobiona kilka
          dni temu potwierdziła, że wszytko się udało. żyję. nie sądziłam, ze
          mam w sobie tyle siły i odwagi. trzymam kciuki za wszystkie Panie,
          które walczą. tę walkę można wygrać. Wasze zdrowie i życie zależy
          od Was. nie wolno się martwić. nie wolno zadręczać. trzeba się samą
          pokochać. jak najszybciej. jak najpiękniej. jak najmądrzej.
          • kryklu Re: A ja wygrałam ... mam nadzieje :) 15.03.09, 16:00
            Tak trzymaj!
            Wszystkiego najlepszego :)))))))))))
          • joannea Re: A ja wygrałam ... mam nadzieje :) 15.03.09, 18:55
            wszystkiego dobrego, i żeby Cię taka pogoda ducha nie opuszczała!
            • alxandra STRES to nie jest odpowiedź na wszystkie dolegliwo 17.03.09, 09:14
              Ja od siebie dodam: nie dajcie sobie wmówić, że STRES i ZŁA DIETA
              jest przyczyną:
              - kłopotów z cyklem
              - tycia
              - problemów ze strony układu pokarmowego
              - nerwowości itd

              dzieki mojej dociekliwości stres okazał się: zapaleniem tarczycy
              typu Hashimoto i nadmiarem androgenów w organiźmie.

              Do listy obowiązkowych badań dodałabym:
              TSH- raz w roku
              FSH i LH
              Estradiol
              Naprawdę warto wydać te 80 zł, żeby wychwycić jakiekolwiek zmiany w
              organiźmie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka