elrosa
17.12.08, 10:51
Po wczorajszym tour de sklepy komputerowe ;) naszło mnie na stworzenie takiego wątku, analogicznie do wątku o głupich tekstach ekspedientek w bieliźniakach.
Najbardziej chamski tekst, jaki w życiu usłyszałam, pochodzi sprzed roku i pod wpływem wyprawy mi się przypomniał.
Wybrałyśmy się z mamą po komputer. Łazimy, łazimy, w końcu dotarłyśmy do jakiegoś małego sklepiku. Wchodzimy, atmosfera ciężka od dymu papierosowego, dwóch panów w szatach plugawych popija piwo, komputer w ilości sztuk jeden leży rozbebuszony na stoliku. Dosłownie nas zamurowało, co jeden z panów błyskotliwie podsumował:
- He, he, panie się chyba pomyliły!
Mnie zamurowało jeszcze bardziej, na szczęście mamuśkę mam wygadaną.
- Oczywiście, chciałyśmy kupić komputer, a nie wysłuchiwać głupich komentarzy.
Sklep już dziś nie istnieje, czemu mnie to wcale nie dziwi? :)
Generalnie kobieta w sklepie z komputerami, jeszcze - nie daj Boże! - wiedząca, czego szuka, budzi zdziwienie sprzedawców. Czasem małe, czasem duże. A czasem i tak nie wierzą, że cokolwiek o sprzęcie wiem (przyznam się - wiele to nie jest, ale do sklepu idę zazwyczaj z wizją konkretnego produktu, i najpierw sprawdzam w necie różne informacje na jego temat, więc jednak, coś tam mi zostaje ;)).
Na porządku "dziennym" jest wmawianie mi, że komputer (stacjonarny) ze zintegrowaną intelowską kartą graficzną poradzi sobie nawet z wymagającymi grami - raz w to uwierzyłam, i od tego czasu zapomniałam, co to antyaliasing, a większość (wcale nie takich nowych) gier nawet nie chce się instalować, pisząc, że moja karta nie obsługuje .... (tu podać, czego).
Podobnie namówiono mnie na Vistę, która okazała się niekompatybilna wstecz, wbrew zapowiedziom sprzedawcy. A że właśnie głównie ze starszych programów korzystam... po miesiącu odinstalowałam toto, na szczęście na mojej uczelni jest darmowy XP dla studentów ;)