Dodaj do ulubionych

Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;)

15.01.10, 20:12
Na początku witam wszystkich serdecznie smile Mam na imię Magda i razem z mężem
wybieramy się w lutym na 3 tygodniową wycieczkę wiadomo gdzie smile Mamy w
planach podróżować po obu wyspach i zobaczyć jak najwięcej.
W związku ze zbliżającym się wyjazdem, nasuwają się ciągle nowe pytania, więc
jeśli będziecie mieć cierpliwość, żeby na nie odpowiadać to będziemy wdzięcznismile
Na początek Oceanarium - które polecacie? Kelly Tarltons Underwater World czy
National Aquarium w Napier?. Wiem, że w Auckland jest jeszcze antarktyczna
część, ale ta nas raczej mniej interesuje. Podobne pytanie mam odnośnie glow
worm caves, które robią największe wrażenie? (braliśmy pod uwagę Te Anu lub
Waitomo).
Na razie chyba tyle - chyba muszę resztę spisywać na bieżąco, bo inaczej o
połowie pewnie zapomnę.
Jeszcze raz pozdrawiam z mokrej Irlandii.
Obserwuj wątek
    • sennys Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 16.01.10, 13:36
      Z oceanariów to ja Polecam to w Sydney smile bo tych w NZ to nie znam
      ... więc ciężko mi tutaj cokolwiek powiedzieć więcej ...
      Niestety podobnie z GlowWorm caves, ciekawe czy ktoś z forumowiczów
      był w dwóch różnych, bo ja byłem w TeAnau i pewnie do żadnej innej
      nie zabłądze bo i po co, wrażenie robi to super, jak płyniesz ciemną
      jaskinią a nad tobą rozgwieżdżone niebo ... ale drugi raz jakoś mnie
      tam nie ciągnie, więc chyba do Waitomo nie zawitam ...
      na twoim miejscu rozpatrzyłbym to z punktu widenia trasy, którą
      obraliście ... tak żeby nie nadrabiać kilometrów ... więc pewnie
      TeAnau po drodze do Milford wchodzi w grę, no chyba że Mt Taranaki
      zdobywacie ... z drugiej strony w Waitomo mozna zrobić kilka
      ciekawszych rzeczy jak Black Water Rafting ... itd ...
      Pozdrawiam z zimnej NZ ...
      ps. od 1 do 13 lutego bede sie kręcił z rodzinką po NZ to może gdzieś
      się spotkamy na trasie smile
      • dziurzyn Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 16.01.10, 21:38
        Sydney to może innym razem wink W sumie to racja, że zazwyczaj odwiedza się tylko
        jedno miejsce określonego typu, ale czasem słyszy się od znajomych wink W sumie
        bardziej po drodze nam jest Te Anau, raftingi też chyba raczej sobie darujemy.
        Po prostu więcej się słyszy o Waitomo i ciekawa byłam czy to dlatego, że są
        bardziej rozreklamowane czy faktycznie są atrakcyjniejsze. W takim razie o
        obszary geotermalne nawet nie pytam, bo odpowiedź będzie pewnie podobna, a to
        dla nas też nie jest nowością, bo mieliśmy już okazję podziwiać na Islandii.
        Naszą trasę rozpoczynamy w Christchurch kończymy w Auckland i z Auckland lecimy
        samolotem do Christchurch, skąd wracamy do Dublina. Trasy nie mamy jakoś bardzo
        ściśle określonej - będziemy modyfikować w trakcie ( wstępny przejazd: PD:
        Christchurch- Invercargill- Milford- Abel Tasman- Picton i PN: Wellington-
        Taupo- Rotorua- Coromandel- Whangarei- Auckland). Raczej nie planujemy
        wspinaczek ani dłuższych trekkingów. Noclegi to głównie pola namiotowe, może
        czasem się skusimy na jakiś hostel.
        Zobaczymy może nasze trasy faktycznie się przetną w jakimś momencie smile
        Dziś mam kilka pytań z gatunku "praktyczne". Wiem, że przed lądowaniem deklaruje
        się co się wwozi i pewnych rzeczy wwozić nie można. Czy są wiec jakieś
        przedmioty, które nie są oczywiste, a które trzeba zadeklarować, albo których
        nie mogę wwieźć? co np z podstawowymi lekarstwami? Wiem, że te pytania mogą
        brzmieć głupio, ale właściwie nigdy poza Europę nie lataliśmy więc nie wiemy
        czego się spodziewać. Podobnie z wywozem z NZ - czy jak nazbieram jakiś muszelek
        i będę chciała wziąść ze sobą to mogę czy nie?
        I na koniec - jakich temperatur mogę się w lutym spodziewać? Bo szczerze mówiąc
        po jesieni trwającej w Irlandii cały rok liczę na trochę słońca i ciepła smile
        Pozdrawiam.
        • iza42 Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 16.01.10, 23:14
          Bylam w Kelly Tarlton underwater world, podobalo mi sie, najwieksze wrazenie
          zrobily na mnie krolewskie pinwiny z Antarktydy. Tutaj w NZ jest duzo pinwginow
          ale tamte sa duzo wieksze i bardziej egzotyczne.
          W akwarium w Napier nie bylam. Jezeli chodzi kontrole celna, nalezy
          zadeklarowac leki, ktore sie wiezie, z reguly nie czepiaja sie tego bardzo, mnie
          sie kiedys pytali o sterydy a reszta ich nie interesowala.
          Do NZ nie wolno wwozic zadnej materii organicznej, zywnosci, nasion, przedmiotow
          zanieczyszczonych ziemia itp. Zywnosc trzeba zawsze zadeklarowac, jezeli jest
          fabrycznie zapakowana, z reguly jest OK, jest limit na wwozony alkohol ale
          dokladnie nie wiem, bo nigdy nie wwozilam. Nalezy rowniez zadeklarowac
          przedmioty z drewna nawet te kupione w sklepie. Wogole przeczytaj uwaznie spis
          na deklaracji celnej w samolocie i jezeli masz watpliwosci zadeklaruj raczej niz
          licz na to, ze sie nie zorientuja. Ja kiedys wracajac z Australii do NZ
          bezwiednie "przemycilam" w swoim bagazu pomarancze i kosztowalo mnie to $200.0.
          Celnicy w NZ potrafia byc bezwzgledni ze swoimi karami.
        • sennys Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 17.01.10, 05:14
          Więcej się słyszy o Waitomo bo to jest na gęściej zaludnionej
          północnej wyspie i tak w sumie w centrum dzieki czemu jest to łatwiej
          dostepne dla gromad - taka moja teoria ...
          Pytaj o te obszary geotermalne jak chcesz najwyżej nie odpowiemy smile -
          ja osobiście byłem w kilku takich "obszarach" - Wai-O-Tapu, Te Pui,
          Tokaanu, White Island ... ale nie znam pytania więc nic więcej nie
          napiszę :p

          W kwestiach celny to zerknij sobie na formularz, który musisz
          wypełnić przed wylądowaniem:
          Strona z formularzami
          na marginesie - po persku, urdu i wietnamsku jest ale po Polsku niet
          ... wrrr smile
          to Ci da obraz mniej więcej za co ścigają ...
          co do leków to alezy co rozumiedsz pod pojęciem podstawowe leki,
          gneralnie to w bagazu podręcznym masz prawo mieć tylko na potrzeby
          przelotu ... a reszte do bagazu rejestrowanego wrzucasz ... jeśli są
          to jakieś powąznie leki typu sterydy, czy jakieś inne drogie cuda to
          czasami Cię mogą o to zapytać szansa 1 na 1000 ale wtedy musisz mieć
          zaświadczenie że to dla Ciebie ...

          co do tych muszli to jesli tylko hurtowo nie chcesz tego wywozić to
          powinno być ok, w zeszłym roku wywiozłem 8 muszli paua i wogole się
          nad tym nie zastanawiałem, no chyba że ktoś mnie zaraz oświeci, że
          jestem przemytnikiem ...
          oczywiście muszle które znajdziesz na plazy są ok, gorzej jęsli
          zaczniesz się bawić w nurkowanie i wydobedziesz coś bardziej
          wymyślnego ... za to moga cię ścignąć w Polsce ...

          co do Temperatur to pełnego zakresu od 5 do 35 smile serio!, tego nikt
          nie przewidzi i tutaj ciężko cokolwiek obiecać ... takze od 5 w
          okolicahc Te Anau i górach do 35 w centralnych rejonach północnej
          ... ale to ekstrema ... realnie powinno to oscylować w tym czasie
          pomiędzy 15 i 25 ...
          • dziurzyn Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 17.01.10, 20:27
            Do formularzy już popatrzyłam i po dogłębnym przestudiowaniu zarówno formularza
            jak i całej stronki poświęconej "must declare" trochę mi się w głowie rozjaśniło.
            Tak też podejrzewałam, że Waitomo po prostu bardziej rozreklamowana, więc chyba
            zaglądniemy do Te Anau, bo bardziej po drodze, no a mniej zwiedzających to tylko
            dodatkowy plus.
            Do oceanarium zaglądniemy chyba do Auckland, bo też po drodze bardziej niż
            Napier i po wypowiedzi izy42 pomyślałam, że te pingwiny może warto zobaczyć hehehe
            Skoro geotermalnych cudów widziałeś więcej niż 1 to pytanie podobne jak o
            jaskinie i oceanaria - który najciekawszy/najbardziej urozmaicony? Przypuszczam,
            że nic nas jakoś bardzo nie zaskoczy, bo na Islandii widzieliśmy chyba wszystkie
            geotermalne dziwy, tak dla porównania chcieliśmy też oglądną nowozelandzkiewink Po
            lekturze przewodnika faworytem jest Wai-O-Tapu. Rozważamy też White Island
            (swoją drogą jak przeprawa/wycieczka na White Island wychodzi cenowo?).
            Podstawowe leki miałam na myśli aspirynę, gripex, coś na alergię itd. W sumie
            wydaje mi się, że o takie nie powinni ścigać, ale dla pewności pytałamsmile
            Myślałam o bagażu "głównym", bo już się przyzwyczaiłam co się wkłada do
            podręcznego a co nie ( średnio 3 razy w roku robię trasę Dublin-Kraków-Dublin
            plus jeszcze jakieś wakacyjne loty). Po prostu nigdy nic nie musiałam
            deklarować, no i naczytałam się, że są dość czepliwi w NZ, więc wolałabym nic
            nie wyrzucać do śmieci na lotniskuwink
            Mam nadzieję, że te temperatury będą raczej bliżej 35 niż 5 wink W Irlandii
            niestety cały rok jest ok 15stopni i cały rok mokro i wieje. Jak już temperatura
            skoczy wyżej niż 25 to są upały a mniej niż 5 to mrozy. Np 2 tygodnie temu 10cm
            śniegu sparaliżowało kraj na okrągły tydzień...Tak więc muszę chyba jakiś sabat
            czarownic zwołać i wyczarować ładną pogodęwink Prawda jest taka, że jaka by ta
            pogoda nie była, to i tak zamierzamy odpocząć i cieszyć się wakacjami smile
            Ech już się nie mogę doczekać i jak wymyślę coś jeszcze to będę męczyć smile
            • iza42 Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 18.01.10, 08:41
              Cuda geotermalne zdarzaja sie na wyspie polnocnej i sa naprawde warte
              obejrzenia, nawet jezeli je znasz z Islandii bo przyroda zupelnie inna, bardziej
              bogata, a przynajmniej sie tak domyslam bo nigdy nie bylam w Islandii wiec nie
              mam porownania. Najwiecej takich rzeczy jest do obejrzenia na trasie Rotorua -
              Taupo, w centrum wyspy polnocnej.
              Ja osobiscie polecilabym to
              www.waimangu.co.nz/
              piekna dolina wulkaniczna w okolicy Rotorua, gdzie mozna na wlasne oczy obejrzec
              jak wypietrza sie ziemia, poogladac parujace sadzawki gulgoczace zrodelka i
              dowiedziec sie troche o geotektonice.
              Oprocz tego jest gejzer Pohutu i tzw Maori Village z pokazem tancow maoryskich i
              wiele innych atrakcji.
              Na White Island nie bylam. Z tzw normalnymi lekami nie powinnas miec zadnych
              problemow ale na wszelki wypadek zadeklaruj. Lepiej jest zadeklarowac za duzo
              niz na malo.
              • marekbru Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 18.01.10, 21:42
                Jeśli chodzi o noclegi w hostelach: lepiej zaplanować i zarezerwować
                wcześniej. Rok temu byłem w kilku i raczej wszędzie był komplet.Mam
                na myśli YHA. Bardzo dobrze je wspominam. Były tanie, czyste i
                wygodne. Prawie wszędzie były pokoje z łazienkami. Hostele to chyba
                lepszy pomysł niż namiot. W NZ nawet latem moze być zimno i potrafi
                porządnie padać. My w ciągu 2 tyg. podróży mieliśmy rozpiętość od
                prawie 30 st. w Rotorua do poniżej 10 st.(i deszcz) na Arthur's
                Pass. Najczęściej było 17-19 st.
                Przy okazji - pozdrawiam wszystkich Forumowiczów z "AOTEAROA »» Nowa
                Zelandia".
                • dziurzyn Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 19.01.10, 21:28
                  Dokładnie za 3 tygodnie wylatujemy z Dublina i po około 30 godzinach lotu
                  wylądujemy w NZ. Wreszcie! Oby szybko zleciały te 3 tygodnie.
                  Dziękuję za sugestię i przyznam, że też bym wolała hostel, ale pole namiotowe to
                  bardziej konieczność, niż zamiłowanie...Niestety ta wycieczka to dość spory
                  wydatek, a raczej wolę oszczędzić na noclegach niż na innych atrakcjach.
                  Nad tym geotermalnym obszarem jeszcze pomyślimy. Koniecznie chcemy jakiś
                  odwiedzić, choćby po to żeby mieć porównanie z Islandią (tam naprawdę wiele -
                  rozległe ponure pola lawowe, gejzery, bulgotające jeziorka, bulgotające błota,
                  parę wydobywającą się spod ziemi, kratery, jeziorka w kraterach, pola siarkowe i
                  pewnie coś jeszcze ale już zapomniałam), ale z drugiej strony biegać po
                  wszystkich też sensu nie ma wink
                  Na razie pytania mi się wyczerpały, ale jestem otwarta na wszelkie sugestie,
                  porady, wskazówki. I na pewno się jeszcze odezwę wink
                  • marekbru Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 19.01.10, 22:08
                    Na Islandii nie byłem. Wydaje ni się jednak,że obszary typu Rotorua
                    czy Wai-o tapu znacznie się różnią od surowej Islandii z powodu
                    wspaniałej i bujnej roślinności. Nowa Zelandia jest bardzo zielona.
                    Drzewa rosną chyba dwa razy szybciej niż w Polsce. Tylko te okropne
                    possumy (oposy? może ktos mnie poprawi), które są katastrofą dla
                    lasów w NZ.
                    Nie zauważyłem w Twoim planie Queenstown (ale i tak pewnie będziecie
                    przejażdżać przez Q. w drodze z Milford na północ). Tam są
                    fantastyczne widoki na góry i jezioro. Jest też super rozrywka
                    (niestety, trochę droga)łódka Shotoverjet. Warto zaoszczędzić na
                    czymś i się przepłynąć.
                    A te hostele sprawdź na Hostelworld.com, ceny są naprawdę atrakcyjne.
                  • lechwroc Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 23.01.10, 04:10
                    Witam,

                    Wlasnie sam tydzien temu wrocilem z 3-tygodniowej wyprawy - ale tylko po wyspie
                    poludniowej. Jezdzilismy autem z zestawem kempingowym w bagazniku i jeden
                    tydzien wytrzymalismy. Raz nas jednak przymrozilo pod namiotem i od tego czasu
                    nocowalismy w hostelach. Mimo tego, iz mamy karte YHA nocowalismy tez w innych
                    hostelach (BBH tez jest dobra siecia) lub na tzw. camp-sites w kabinach lub
                    pokojach motelowych.

                    Pytalas o sugestie. Mam kilka - do wyboru, do koloru smile
                    - jesli chodzi o trase
                    - odpuscilbym sobie Invercargill i poludnie a wiecej czasu bym spedzil w
                    okolicach jezior Tekapo i Pukaki (po prostu przepiekne - woda ma sama z siebie
                    kolor turkusowy - od skal na ktorych sie znajduje) oraz jak pogoda pozwoli na
                    jedna 3-4 godz wycieczke w okolicy Mt Cook.
                    - pingwiny w naturalnym srodowisku zobaczysz w okolicach Dundedin (nomem omen
                    bardzo ladne miasto) - i koniecznie odwiedz Tunnel Beach - malutka, przepiekna
                    plaza do ktorej prowadzi tunel w skale wydrazony przez pewnego czlowieka w XIX
                    w., aby jego zona mogla nacieszyc sie plaza. Zajelo mu to 4 lata, zeby 2
                    tygodnie po otwarciu wyzionąć ducha... sad
                    - za zadne skarby nie odpuszczajcie wizyty w Abel Tasman park. Najlepiej zwiedza
                    sie go z kajaku - 2 dni minimum - coby mozna bylo spokojnie nacieszyc sie
                    dzikimi, odludnionymi plazami i zachodem slonca, a nie wracac przed 15ta do bazy..
                    - w Milford wezcie sobie wycieczke (ok 2-3 godz), niedrogo a naprawde warto -
                    polecam Mitre Peak Cruises - $55 na osobe (po okazaniu vouchera), maly
                    stateczek, ale swietny i dowcipny komentarz.
                    - Fox lub Franz Joseph Glacier - chodzenie po lodowcu z przewodnikiem - bardzo
                    fajne przezycie jak nigdy wczesniej nie mialas rakow na butach.
                    - Queenstown - do wyboru do koloru - bardzo mi przypomina Zakopane, tylko o
                    wiele wiecej atrakcji ekstremalnych. Bungy, skydiving, waterjet, rafting, luge itp.
                    - Wanaka - podobne do Queenstown, dla smiechu mozna sie wybrac do Puzzling world
                    i zrobic kilka dobrych, smiesznych fotek (np. jak Ty jestes olbrzymem a Twoj mąż
                    karzelkiem w jednym pokoju - metoda wykorzystana w LOTR)
                    - Jackson Bay (po drodze z Wanaka na zachodnim wybrzezu) - warto zrobic sobie
                    wycieczke tylko po to zeby zjesc swiezo zlowione rybki w oslawionej juz knajpce
                    Cray Pot.

                    Jesli chodzi o pogode - wiekszosc z nas zrobila ten sam blad i myśląc o lecie w
                    NZ myslala, ze bardzo podobne to lato do tego w Australii. Nic bardziej myslnego
                    - lato - szczegolnie w tym roku - jest troche jak to w Irlandii i UK, wiatr i
                    deszcz co drugi dzien z temp. oscylujaca w okolicach 15-18 st C. Szczegolnie
                    zachod i poludnie wyspy poludniowej ma jedne z najwiekszych na swiecie
                    wskaznikow opadow (o wiele wiecej niz w Irlandii), wiec radze mentalnie sie
                    przygotowac. Z drugiej strony te wlasnie opady sprawiaja dlaczego NZ jest tak
                    piekna, a nie pustynna jak Australia.

                    Jak masz wiecej pytan, wal smialo, chetnie pomoge - takze logistycznie - bo
                    pamietaj ze moze to nie wyglada, ale najwiecej czasu w ciagu tych 3 tygodni
                    spedzicie w aucie (NZ jest dluzsza niz UK), wiec przy planowaniu musicie
                    uwzglednic dlugosc przejazdu z punktu A do B czesto dodajac srednio z 30-40% do
                    tego co mowi google maps (google traktuje krete drogi tak samo jak szosy - na
                    obu jest taki sam limit predkosci, tyle ze w gorach max jedziesz 30-50 km/h,
                    plus krajobrazy sa tak piekne, ze grzechem jest nie zatrzymywac sie co chwile po
                    fotke lub piknik.

                    A tak przy okazji, jak bedziecie w Wellington dajcie znac to chetnie sie z Wami
                    spotkam na kawe. Wlasnie powoli uaktualniam bloga z ostatniej wyprawy - takze
                    tez zapraszam!

                    Pozdrawiam

                    Leszek
                    • sennys Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 23.01.10, 08:19
                      Dzieki Lech za relacje i fajnie że potwierdziłeś moje słowa o zimowym
                      lecie na południowej ... bo co niektórzy to mi chyba nie wierzą smile
                      dla pocieszenia dla Magdy mogę podać że prognozy długofalowe są
                      lepsze i jest duża szansa, że luty bedzie klasyczny nowo-zelandzki
                      czyli ciepły z stabilną pogodą ... na co również mam nadzieje bo się
                      wybieram wtedy na wycieczkę ... ale z pogodą to tak jak z
                      dziewczynami, nigdy nie wie się, oj nie wink
                    • dziurzyn Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 23.01.10, 16:49
                      Dziękuję za relację - sugestie się przydadzą, pomogą podjąć decyzję, co dodać do
                      listy, a z czego zrezygnować.
                      Co do pogody, to właściwie jaka by ta pogoda nie była to zamierzamy się dobrze
                      bawić smile
                      Invercargill samo w sobie nie było naszym celem zwiedzania, tylko po prostu
                      punktem na trasie - myślałam o zobaczeniu Curio Bay i Cathedral Caves, więc
                      dalsza droga automatycznie przez Invercargill prowadzi. Co o tym myślicie, bo
                      jeśli nie warto nadrabiać trasy, żeby oglądać Curio Bay i Cathedral Caves,
                      możemy pomyśleć o jakimś skrócie.
                      Może napiszę coś dokładniej o naszej trasie, bardziej pod kątem miejsc, które
                      chcemy zobaczyć niż miast przez które będziemy przejeżdżać. Lądujemy w
                      Christchurch, auto będzie czekać na lotnisku (mam nadzieję), no i pewnie zrobimy
                      tu jakieś zakupy jedzeniowe i inne. Musimy też kupić butlę gazową propan-butan
                      (takie małe niebieskie), więc może macie jakiś pomysł gdzie tego szukać? Nie
                      wiem czy jest coś wartego oglądnięcia w Christchurch? Następny przystanek to
                      Dunedin, a raczej okolice - Moeraki Boulders, foki, być może albatrosy.
                      Następnie jazda w kierunku Te Anau - jaką droga to zależy czy zdecydujemy się na
                      Curio Bay i Cathedral Caves, czy nie. Jaskinie Glowworm w okolicy Te Anau.
                      Milford Sound - myślimy o rejsie po fiordzie i odwiedzeniu obserwatorium
                      podwodnego. Dalej Queenstown i okolice, czy skorzystamy z jakiś atrakcji tego
                      jeszcze nie wiemy. Jeziora Tekapo i Pukaki. Mt Cook NP. Potem kawałek wracamy i
                      przez Haast Pass do wybrzeża. Planujemy też postój w Wanace - myśleliśmy o
                      Puzzling World a teraz po dodatkowej zachęcie pewnie się wybierzemy. kolejny
                      punkt programu to lodowiec - czytałam, że Franz Josef jest bardziej malowniczy,
                      więc pewnie ten wybierzemy. Punakaiki Pancake Rocks. Oparara Basin w PN
                      Kahurangi. Abel Tasman NP. No i promem na wyspę północną. Pewnie rozprostujemy
                      nogi w Wellington (co warto zobaczyć w Wellington?), a potem prosto do Tongariro
                      NP.Jezioro Taupo, wodospad Huka. PN Urewera. Rotorua i okolice. Rozważamy
                      odwiedzenie White Island. Coronmandel. Auckland - Sky Tower, Kelly Tarlton's
                      Unerwater i spacer po mieście. No chcemy się pokręcić na pn od Auckland - na
                      pewno Waipoua Kauri Forest, plaże i rozważamy nurkowanie przy Poor Knights
                      Island - ale to jest zależne od tego jakie będą ceny, no i raczej tylko dla
                      mojego męża, bo ja pływać nie potrafię wcale (wiem, wstyd), więc nie wiem czy mi
                      ktoś pozwoli nurkować, a jak już pozwoli to pewnie umrę ze strachu, no chyba, że
                      z jakimś instruktorem, którego się będę kurczowo trzymać wink Myśleliśmy też o
                      zaglądnięciu do jakiś winnic - może znacie jakieś godne odwiedzenia?
                      Cóż taki mamy plan, mam nadzieję, że 3 tygodnie wystarczą, bo niestety wątpię,
                      że jeszcze kiedyś nam się uda wrócić na NZ. Cały czas czekam na wszelkie uwagi,
                      sugestie i porady. Co jeszcze warto zobaczyć, co można odpuścić.
                      Jeszcze pytanie o internet - jak jest z dostępem gdzieś w trasie? Łatwo złapać
                      jakąś sieć, czy raczej trzeba iść do kafejki (ewentualnie restauracji czy hostelu)?
                      Pozdrawiam smile
                      • marekbru Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 23.01.10, 22:36
                        W Christchurch jest ciekawe Centrum Antarktyczne tuż przy lotnisku.
                        Jeśli się zdecydujesz- koniecznie skorzystaj z przejażdżki polarnym
                        pojazdem gąsienicowym. Ładne jest też centrum,warto przelechać się
                        zabytkowym tramwajem.Miasto ma wyjątkowy , jak na krótkie dzieje
                        NZ,zabytkowo-historyczny charakter. Z Christchurch można pojechać
                        też piękną trasą przez góry do Akaroa (ok.90 km). Z Akaroa są bardzo
                        fajne rejsy małym statkiem w kierunku oceanu. Są delfiny (unikalny ,
                        miejscowy gatunek), foki, pingiwny (tak, sam widziałem).
                        Przy okazji Dunedin - koniecznie albatrosy królewskie. Obserwacja
                        tych pięknych ptaków to jedno z najwspanialszych przeżyć podczas
                        całego wyjazdu. Idealnie jest trafić tam podczas silnego witru-
                        wtedy wspaniale szybują nad Taiaroa Head. Jeśli się tam wybierzesz
                        kup bilet uwzgledniający zwiedzanie wielkiej armaty obrony wybrzeża,
                        którą tam ściągnięto pod koniec XIX w. przeciwko ewentualnemu
                        desantowi rosyjskiemu . Zaletą tej opcji jest możliwość obserwacji
                        gniazdujących albatrosów z b. małej odległości, ze specjalnego
                        tarasu przy tej armacie. Prawie nikt z tego nie korzysta a jest to
                        miejsce , z którego zdecydowanie lepiej widać ptaki.
    • dziurzyn Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 30.01.10, 19:14
      Korzystając z wolnego dnia przeczytałam Leszkowego bloga i muszę przyznać, że
      dowiedziałam się kilku interesujących i zaskakujących rzeczy - min że muszę się
      przygotować na pytania typu, jakie zdjęcia mam na laptopie...Tak z ciekawości,
      to oni mi uwierzą na słowo, czy będą przeglądać? O co mogą się jeszcze dopytywać?
      Leszku, zdjęcia świetne i przyznam, że trochę zazdroszczę takiego długofalowego
      planu podróżowego smile Na pewno będę śledzić Waszego bloga dalej.
      Albatrosy też pójdziemy zobaczyć - w końcu druga taka okazja może nam się w
      życiu nie przytrafić.
      No i jak tam prognozy pogodowe na luty? Bo tylko 10dni zostało wink
      Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
      • lechwroc Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 30.01.10, 23:28
        Hej Dziurzyn,
        Miło, ze podoba Ci sie nasz blog. Tak przy okazji odprawy na lotnisku, mam kilka
        dodatkowych uwag. Otoz:
        - powinniscie miec bilet powrotny i na pewno beda sie o niego pytac,
        - usmiech i wyluzowanie moga zdzialac cuda - tak trudne dla nas Polakow wink
        - celnicy moga zadawac podchwytliwe pytania - przytocze tu sytuacje pewnego
        Polaka - otoz w toku milej i wyluzowanej rozmowy z celnikiem, ten sie naszego
        rodaka spytal czy jakby mimo turystycznego pobytu znalazl kogos kto chcialby go
        zatrudnic, to by zaakceptowal jego propozycje, Polak w dobrej wierze
        odpowiedzial - "pewnie bym zaakceptował". Godzine pozniej ten sam czlowiek
        czekal na samolot powrotny, odeslany do kraju nie spelniając warunku "genuine
        purpose of travelling".
        - zeby wiedziec ze przyjezdzacie na wakacje moga sie spytac czy macie juz cos
        zabookowane, plan podrozy, miejsca noclegow itp.
        - nie ma sensu przywozic zadnego prowiantu do NZ, bo na granicy i tak go
        skonfiskuja (trzeba wypelnic deklaracje w samolocie - a radze niczego nie
        utajniac, bo i tak wasze plecaki przechodza przez skan, a jak zobacza ze
        klamiecie to dopiero Was przetrzepia)

        Wczoraj bylismy na plazy przy pieknej pogodzie 27st w Wellington. Miejmy
        nadzieje, ze luty podtrzyma taka pogode smile Do napisania - a moze nawet zobaczenia smile

        pozdrawiam

        Leszek

        ps.
        rozumiem, ze jak albatrosy to i pingwiny takze w Dunedin?
        • dziurzyn Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 02.02.10, 18:02
          W sumie z prowiantu to zamierzaliśmy tylko zabrać kilka zupek w proszku, typu
          "chińskie" - czy takie coś też nam skonfiskują?
          Bilety już podrukowane, podobnie jak potwierdzenie wynajmu samochodu i biletu
          lotniczego Auckland-Christchurch. Noclegi i inne atrakcje zamierzamy bookować
          podczas drogi z ok 2-dniowym wyprzedzeniem, jak już będziemy wiedzieć, że na tą
          konkretną datę faktycznie tam dotrzemy - mam nadzieję, że nie będą się o to
          czepiać.
          Za tydzień o tej porze już będziemy lecieć od kilku godzin, ale jeszcze chyba do
          końca do mnie nie dotarło, że faktycznie lecimy do NZ smile
          Jeśli Wam przyjdzie do głowy, jeszcze coś, cokolwiek, co powinniśmy
          wiedzieć/zabrać/pamiętać, to proszę piszcie smile
          Pozdrawiam
          Magda
          • sennys Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 04.02.10, 11:30
            hermetycznie pakowanych rzeczy typu zupki nie zabieraja, ale
            oczywiscie nalezy je zadeklarowac w razie czego bo jakby nie patrzec
            jest to "Any Food" ...
            Ja wlasnie kursuje z rodzinka po NZ i pogoda jst super ... nic tylko
            uciekać przed słońcem ... i to jest moja rada dla wszystkich którzy
            sie tutaj wybieraja ... - uważajcie na słońce! wszelkie opalanie
            takie jak to w Polsce/Europie(generalnie północnej półkuli) odradzane
            stanowczo ...
            a pogoda na luty wyglada całkiem nieźle ... nastał nam stary dobry
            nowozelandzki luty z ładną i stabilną pogodą ... duży wyż rozsiadł
            się nad NZ i się trzyma ...
            w kwestii prognozy polecam:
            www.metservice.co.nz/national/maps-rain-radar/rain-radar-
            forecasts/rain-forecast-7-day
            • iza42 Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 04.02.10, 21:37
              sennys napisał:


              > a pogoda na luty wyglada całkiem nieźle ... nastał nam stary dobry
              > nowozelandzki luty z ładną i stabilną pogodą ... duży wyż rozsiadł
              > się nad NZ i się trzyma ...

              O to dobrze, niech sie trzyma bo za dwa tygodnie przyjezdzam do NZ i bede tam
              przez ostatni tydzien lutego. Juz nie moge sie doczekac aby odwiedzic stare katy smile
              Gratuluje udanych wakacji. Mysle, ze Twojej rodzinie podoba sie w NZ?
    • marekbru Re: Moja wycieczka do NZ i 1000 ptań do ;) 04.02.10, 16:01
      Daj sobie spokój z braniem jedzenia. Unikniesz kłopotliwego
      wpisywania, pokazywania , tłumaczenia itp...
      W NZ są supermarkety nie gorsze niż w Europie. Sa tam nawet takie
      bułki z "czymś" w środku (na słodko lub niesłodko), jak nasze
      drożdżówki. Na W.Płn. co krok są różne burgerkingi, ceny podobne do
      polskich.Za 3 osoby w McDonaldzie płaciliśmy chyba ok 30 NZD. Ceny
      żywności w sklepach nie odbiegaja jakos drastycznie od naszych .
      Może za wyjatkiem nabiału , który zapamiętałem jako dośc drogi , jak
      na kraj z milionami krów.
      O ile pamiętam ,średnia cena "drugiego" w restauracji to 15-18 NZD,
      także też da się przeżyć.
      Szczęśliwej podróży.
      • runway32 Rak skory 05.02.10, 18:23
        Jade do NZ na wyprawe rowerowa 7 Lutego ale po dostatniu raka
        skory ,w Chile gdzie zupelnie zlekcwazylem uzywanie profilaktycznych
        kremow (blokow slonecznych)przygotowuje sie pod tym katem bardzo
        powaznie.
        Poniewaz kurowalem sie w super wczesnym stadium jestem zdrowy .
        Piekna pogoda ,Wyprawa na Vulcan w Okolicach Pukon,Chile ,Gora byla
        pokryta sniegiem a temperatura siegala 25 stopni plus .
        Dostalem niesamowitych poparzen skory do mieska wlacznie a nos gdzie
        skora jest najbardziej delikatna ,zostal zaatakowany
        Chile objete jest olbrzymia dziura ozonowa w ktorej prawie centrum
        lezy Nowa Zelandia
        Mieszkancy tego kraju znaja niebiezpieczenstwo i uzywaja UV
        protekcyjne ubrania(szczegolnie dzieci)
        Jestescie mlodzi ale nie powinniscie lekcewazyc ,uzywajcie dobrych
        kremow .
        Zycze wspanialej podrozy
        • iza42 Re: Rak skory 05.02.10, 20:58
          Popieram apel przedmowcy, w NZ slonce potrafi sparzyc nawet przez chmury i przy
          zwodnioczo chlodnym wietrze czlowiek wydaje sie tych poparzen nie czuc. Dlatego
          zawsze nalezy pamietac o sunscreenach, kapeluszach z szerokim rondem i spedzaniu
          czasu w cieniu raczej niz na sloncu. Ci, ktorzy uwielbiaja opalanie moga byc
          taka prewencja rozczarowani ale nie warto ryzykowac. Liczba ludzi zapadajacych
          na czerniaka skory jest w NZ i w Australii najwyzsza na swiecie.
          • bonzee32 Re: Rak skory 06.02.10, 14:48
            Przylaczam sie do apelu.
            Zwroccie uwage jak szybko w NZ blakna ciemne ciuchy.. Czujecie
            bluesa na co narazona jest skora? Wysokie filtry, okulary
            przeciwsloneczne i nakrycie glowy latem bez dyskusji! wink
        • dziurzyn Re: Rak skory 07.02.10, 20:38
          Chociaż moja skóra raczej z tych bardzo odpornych na słonko, to mazidło z mocnym
          filtrem już kupione.
          Walizki już czekają, pokaźny stosik rzeczy do spakowania również, jutro wielkie
          pakowanie a pojutrze lecimy smile

          Ps. Tego Chile to zazdroszczę wink
    • dziurzyn Re: Moja wycieczka do NZ - RELACJA 06.04.10, 15:18
      Witam gorąco po raz kolejny - w końcu po miesiącu od powrotu z Nowej Zelandii
      jestem gotowa do relacji wink
      Wycieczkę zaliczamy do baaardzo udanych – zapierające dech widoki, czysto, dobre
      przystosowanie do ruchu turystycznego, no i pogoda też raczej udana (trafiły nam
      się 2 dni chłodne i 2 dni mokre). Wyspa PD zdecydowanie ciekawsza od Wyspy PN.
      No ale może po kolei wspomnę co widzieliśmy i jakie były nasze wrażenia – może
      akurat przyda się to komuś w planowaniu wycieczki wink
      Wyspa PN:
      Tongariro NP - jak dla mnie największa atrakcja tej wyspy. Zdecydowaliśmy się na
      „spacer” na szczyt Ruapechu - kawałek można podjechać wyciągiem krzesełkowym,
      później trzeba sobie radzić samemu. Widoki niesamowite, chociaż wspinaczka dość
      męcząca (a może po prostu brak mi formy, bo mąż na zmęczonego nie wyglądał).
      Zdecydowanie polecam.
      Orakei-Korako - Ten obszar geotermalny zdecydowaliśmy się ostatecznie odwiedzić,
      jako polecany przez Lonely Planet. Bardzo kolorowy, gotujące się błota i
      sadzawki, jeziorko w jaskini, gejzery wszystko otoczone lasem deszczowym.
      Całkiem przyjemny, relaksujący spacerek, ale zgodnie z przewidywaniami,
      islandzkim obszarom geotermalnym te nowozelandzkie nie dorównują (oczywiście
      sądząc na podstawie tego, który odwiedziliśmy, a jeśli ktoś nie widział
      islandzkich to pewnie będzie pod większym wrażeniem)
      Huka Falls – niesamowity błękitny kolor wody - dobre na krótki spacer, ale
      jeśli leży daleko od trasy można odpuścić
      Coromandel- Hot Water Beach (przespacerowaliśmy się tylko zobaczyć jak to
      wygląda, ale dziury nam się kopać nie chciało, Hahei Beach z Cathedral Cove -
      bardzo przyjemna plaża z bielutkim piaskiem i ciekawymi skałkami – warto się
      przespacerować
      Auckland - zaliczyliśmy, krótki spacer po mieście i wjazd na Sky Tower ( jeśli
      się ktoś wybiera spokojnie może sobie darować wjazd na 220m, bo widok identyczny
      jak z 186m, a cena wyższa). Jeżeli ktoś zamierza kupować jakieś drewniane rzeźby
      itd to polecam Victoria Park Market.
      Waipoua Kauri Forest - można zaglądnąć, jeśli komuś po drodze, ale myślę, że
      specjalnie trasy nie warto planować przez las kauri - tych naprawdę ogromnych
      kauri jest w całym lesie ok 4szt (reszta to całkiem przeciętne pod względem
      rozmiarów drzewa), prowadzą do nich (tych największych) trasy spacerowe, ale do
      samych drzew zbyt blisko podejść się nie da (są ogrodzone i można je podziwiać,
      ze specjalnych pomostów z odległości kilkunastu metrów). Jeśli ktoś przejeżdża w
      pobliżu, to polecam, ale specjalne nadrabianie kilometrów odadzam.
      Plaże w okolicy Matapouri - relaksowaliśmy się na nich przez kilka ostatnich
      dni. Większość z nich jest łatwo dostępnych, długich i piaszczystych, ale
      trafiają się też bardziej zaciszne, do których trzeba podejść ok 10min z
      parkingu. Na Poor Knights Island w końcu nie dotarliśmy, bo było zagrożenie tsunami!
      Wyspa PD:
      Moeraki Bouldres - podobałyby się nam pewnie bardziej, gdyby nie tłumy turystów,
      których było więcej niż samych skał. Mimo to warto zobaczyć.
      Dunedin - warto się przespacerować po miasteczku - podobało mi się chyba
      najbardziej z nowozelandzkich miast (no może obok Queenstown).
      Albatros Centre - radzę sobie odpuścić, chyba, że ktoś ma wyjątkowe zamiłowanie
      do ptaków. My żałowaliśmy straconego czasu.
      Te Anau Glowworm Caves – podobały się smile Niesamowite wrażenie, kiedy w
      ciemnościach świeci tysiące niebiesko-zielonych światełek. Sama jaskinia też
      ciekawa.
      Milford Sound - zarówno droga z Te Anau do Milford, jak i rejs stateczkiem -
      rewelacja - i mimo, że pogoda nam niezbyt na tym etapie podróży dopisała to jest
      to zdecydowanie nasz NR 1. Udało nam się spotkać i delfiny i papugi kea.
      Żałujemy, że nie spędziliśmy w tej okolicy więcej czasu.
      Mt Cook NP - okolica przyjemna, ale wrażenia piorunującego nie zrobiła, pewnie
      dlatego, że zaliczyliśmy tylko spacer do Hooker Valley (bardzo przyjemny,
      niezbyt męczący) a wyżej w góry nie poszliśmy.
      Blue Pools - warto się zatrzymać podczas jazdy przez Haast Pass. Najlepiej chyba
      wyglądają po południu - myśmy byli tam koło godz 1:00 i słońce dopiero zaczynało
      oświetlać Blue Pools, więc nie były jeszcze wtedy całkowicie "blue", ale spacer
      przyjemny.
      Lodowce Fox i Franz Josef - jeśli ktoś ma czas zobaczyć tylko jeden z nich, to
      polecam Franz Josef - moim zdaniem bardziej malowniczy. Zdecydowanie trzeba też
      odwiedzić Jez. Matheson - przepięknie się w nim odbijają góry.
      Punakaiki Pancake Rocks - podobały nam się i pewnie poświęcilibyśmy im więcej
      czasu i uwagi, gdyby nie to, że zwiedzaliśmy je w strugach deszczu (przemokła
      nawet moja nieprzemakalna kurtka)
      Oparara Basin – to jest coś co koniecznie trzeba zobaczyć – obszar porośnięty
      lasem deszczowym, liczne jaskinie, łuki skalne, jeziorko. Szczególnie Oparara
      Arch robi niesamowite wrażenie.
      Abel Tasman NP – widzieliśmy tylko mały fragment, ale i tak podobało mi się to
      co widziałam. Polecam.
      Waikoropupu Springs – jeśli ktoś jedzie w kierunku Farewell Spit, warto się
      zatrzymać na krótki spacer – podobno wody w jeziorku są najczystsze na świecie –
      faktycznie jestem w stanie uwierzyć, bo woda bardzo przejrzysta.
      Wharariki Beach - to miejsce które koniecznie trzeba zobaczyć –
      wydmowo-piaskowy krajobraz, jaskinie, łuki skalne i kolonia fok smile
      Queens Charlotte Sound – wzdłuż niego prowadzi droga do Picton, później również
      płynie się promem, przyjemny, ale Milfordowi nie dorównuje (niestety wszystkie
      nasze zdjęcia z podróży promem uległy przypadkowemu skasowaniu sad )
      Podsumowując:
      Miasta nowozelandzkie generalnie nas nie zachwycały – najładniejsze to Dunedin i
      Queenston.
      Nasze TOP 3 to:
      1. Milford Sound,
      2. Oparara Basin,
      3. Tongariro NP.
      Ominęłabym zdecydowanie Albatros Centre, Kauri Forest i chyba większość Wyspy PN.
      No a gdyby było dużo więcej czasu, to z chęcią przespacerowałabym się „great
      tracks” przez Milford, Abel Tasman i Tongariro. I żałuję, że nie zaglądnęliśmy
      do Doubtful Sound ( i do reszty NZ, którą niestety ze względów czasowych
      pominęliśmy wink )
      Rozpisałam się strasznie, ale mam nadzieję, że komuś się przyda wink
      Postaram się dorzucić w najbliższym czasie podsumowanie od strony praktycznej
      (transport, noclegi itd).
      Pozdrawiam z wciąż zimnej i mokrej Irlandii smile
      • iza42 Re: Moja wycieczka do NZ - RELACJA 08.04.10, 12:12
        Magda, serdeczne dzieki za obfita relacje z Twojej podrozy, przeczytalam z
        wielkim zainteresowaniem. Nie wszystko z tego o czym pisalas zdolalam dotychczas
        zobaczyc, na przyklad nie bylam nigdy w Milford Sound, wogole znam poludniowa
        wyspe gorzej niz polnocna bo na tej ostaniej mieszkalam. Z miejsc godnych
        polecenia wspomnialabym
        Bay of Islands na wyspie polnocnej, przepiekna krajobrazowo atrakcje postaci
        wycieczki statkiem pomiedzy wyspami w towarzystwie delfinow, bylam tam i bardzo
        milo wspominam. Piekny jest rowniez Northland i Hawkes Bay ale ta ostatnia
        troche oddalona i nie bardzo po drodze. Drzew kauri widzielismy duzo w lesie na
        Coromandel - takich duzych i nie byly ogrodzone.
        Bardzo lubie tez Mt Ruapehu i otaczajace do wulkany natomiast Mt Cook rowniez
        nie zrobil na mnie specjalnego wrazenia.
        Fajnie, ze dopisywala Wam pogoda. To w NZ jest bardzo wazne.
        Serdecznie pozdrawiam i pisz dalej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka