07.07.09, 23:48
BALLADA O LĘKU

Zbliża się do nas
lęk: ma twarz
ze śniegu zielonego jak fosfor lub kość
spróchniałego drzewa.
Wkłada nam do ust
dłoń i już
jemy ją wysysając jakby z sopla sok
idący do serca.
Daje nam swej pić
krwi i szpik
mózgu wyjeć musimy mu z czaszki aż dno
o zęby zazgrzyta.
Wiemy, że to jest
krew, co nie
przyjmie się w naszych żyłach, żeby mogły nią
do woli oddychać.
Wiemy, że to jest
szpik jak krew
trujący: po nim nasze trzewia będą w głos
zawodziły: zdrada!
Ale lęk jak ból
nie być już
nie może: nas bez niego nie ma i on
bez nas nie przeraża.

Obserwuj wątek
    • krokodyl_13 Re: Wojaczek. 08.07.09, 00:38
      no to czego teraz mam się bać
      • tropem_misia1 Lęku 08.07.09, 05:54
        po prostu lęku...

        skęca jelita,serce w galopem pogania,dech zapiera i otacza ciało szczelna
        niemocą i bezumysłem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka