Dodaj do ulubionych

wiarygodność badań

22.06.10, 09:11
Po lekturze wielu wątków dochodzę do wniosku że żaden wynik nie jest 100% pewny. Nawet w Felixie wiele osób pisało że wynik pozytywny pojawił się dopiero po którymś razie. Zastanawia mnie że wynikom ujemnym się nie wierzy nawet jak sie powtarzają a jak wychodzi jedno dodatnie to od razu sie cieszycie i leczycie. A jak po leczeniu przychodzi wynik ujemny to jest radośc ze sie pozbyliście. Nie znalazłam żadnej wypowiedzi by po leczeniu ktoś badał kał "do skutku".

Nie chcę nikogo atakować, czy wszczynać dyskusji po prostu zastanawiam sie jaki sens ma takie kilku-kilkunastokrotne powtarzanie badań?
Ja ciągle jestem przed badaniem a po podliczeniu kosztów mam wątpliwości. Zwłaszcza że jak wyjdzie że dzieciak czysty to -korzystając z Waszego doświadczenia-i tak nie uwierzę wink a powtarzanie badań 7-8 albo i więcej razy mnie przeraża.
Obserwuj wątek
    • oasis331 Re: wiarygodność badań 22.06.10, 09:25
      W moim przypadku takie powtarzanie badań do skutku zawsze wynikało z
      obserwacji zachowania dziecka. Jeśli np. widzałam, że pojawiły się
      cienie pod oczami, apetyt gorszy, codzienne bóle brzucha, napady
      złości, niespokojny sen, częste wysypki niewiadomo po czym to był to
      dla mnie sygnał, że coś się dzieje. Wtedy badałam, nawet kilka razy.
      Myślę, że dla każdej mamy podstawą jest obserwacja własnego dziecka.
      Jeżeli intuicja podpowiada, że coś jest nie tak to normalną rzeczą
      jest, że szuka się przyczyny aby rozpocząć właściwe leczenie. No ale
      oczywiście znam też rodziców, którzy olewają sprawę bo szkoda im
      kasy na badania, obawiają się, że jednak w badaniach coś wyjdzie i
      jeszcze trzeba będzie rozpocząć leczenie i uciążliwą dietę więc
      wygodniej im nie wiedzieć, że dziecko ma robale...
      • mama_jana Re: wiarygodność badań 22.06.10, 10:20
        oasis331 napisała:

        > Jeżeli intuicja podpowiada, że coś jest nie tak to normalną rzeczą
        > jest, że szuka się przyczyny aby rozpocząć właściwe leczenie.

        Tak, szukanie przyczyny jest normalną rzeczą, ale robienie badań aż potwierdzą się przypuszczenia o robalach mnie dziwi. (i na to nie ukrywam żal mi kasy) A tym bardziej podejmowanie leczenia po kilku/wielu wynikach ujemnych i jednym potwierdzającym. Skąd pewność że tym ostatnim razem nie doszło do pomyłki?

        Czy jak w końcu wyszły pasożyty, to dawałaś ponownie próbkę, by potwierdzić, czy wierzyłaś wynikowi i leczyłaś?
        • oasis331 Re: wiarygodność badań 22.06.10, 12:56
          Wykrywalność pasożytów jest bardzo niska ( nawet w dobrych
          labach ), co sami potwierdzają lekarze. Dla mnie istotne było, że
          dziecko ma ewidentne objawy obecności lokatorów. Uwierzyłam wynikowi
          pozytywnemu ( po wielu wcześniejszych ujemnych ) i przeleczyłam.
          Wynik pozytywny potwierdziła obecność owsików w kupie ( widoczna
          gołym okiem ) po podaniu leku.
          • antyka Re: wiarygodność badań 22.06.10, 15:22
            Ja troche z innej beczki.
            Gdy przyszly negatywne wyniki z Felixa, bylam nieco zdezorientowana.
            Nie wiedzialam, co mam o tym myslec.
            W miedzyczasie wszystkie objawy minely, badalam kal - zadnego
            grzyba, robilam badania krwi - w sumie bardzo dobre, chociaz jest
            jakas infekcja drog moczowych. Zelazo mala ma w normie - ale raczej
            w dolnych granicach, co przy infekcji drog moczowych moze sie
            zdarzac. Bede powtarzac morfologie za jakis czas - juz po leczeniu
            dziecka.

            Jesli okaze sie, ze wyniki krwi sa ok (zelazo - przy lambliach Mary
            miala bardzo niskie), wynik z Felixa pokaze, ze robali nie ma, a
            objawow nie bedzie, bede mogla przypuszczac, ze albo robali nie ma,
            albo sa, ale sie gleboko pouukrywaly i nie atakuja mi dziecka.
            Wtedy leczyc nie bede.


            PS. U nas nigdy nie bylo problemow z wykryciem lamblii. Kiedys, tuz
            po leczeniu zanioslam dwie probki, z 1-go, i 2-go dnia i byly
            scierwa...
            • mama_jana Re: wiarygodność badań 22.06.10, 16:32
              Mi chodzi o taki scenariusz: jakimś cudem uzbieram kupkę na badania, przyjdą ujemne, to co dalej? Dzieciak zdrowy nie jest, ale czy to robale, to nie wiem. Wiem, że nie jest łatwo wykryć, więc powtórzę. Ale skoro niektórym wychodzą po wielu badaniach, to kiedy odpuścić temat? Normalnie jak dla mnie to hazard- dziś nie wykryli, ale jutro to na pewno znajdą. Tylko że po kilku ujemnych jak uwierzyć w dodatni? Też ktoś mógł źle zakwalifikować to co znalazł.
              Inna sprawa, że w czasie, gdy będę zbierała materiał i kolejny raz czekała na wynik to jak coś jest faktycznie, to będzie sobie hulać.
              • antyka Re: wiarygodność badań 22.06.10, 18:21
                Ja przed badaniami robie prowokacje wink
                Podaje lody - czyli nabial + cukier, to, co robale lubia najbardziej.
                No i wtedy badam. Bo zakladam, ze wtedy sa b. sprzyjajace warunki
                dla robali no i musza wylezc nie?
                I dodatkowo stostuje napary ziolowe, ktore wspieraja wymiane zolci
                (a tam lamblie wlasnie sie chowaja).
                • mama_jana Re: wiarygodność badań 23.06.10, 09:06
                  Ale po takiej prowokacji, to stan dziecka nie pogarsza się? W końcu dostarczając to co je żywi, wzmacnia się je, wiec moga bardziej szkodować. Poza tym, czy nie niweczy to efektów diety? Ja to widze tak- niedożywione, na wpół żywe robale, nagle dostają mleko, cukier, więc szybko rzucają sie na żarełko i ani im w głowie wychodzić z takiego żywiciela. I jest ich może więcej ale czy więcej przechodzi do kału? Nie wiem jak wygląda z poziomu jelit takie odrywanie pasożytów od ścianek, ale wydaje mi się że odżywione paskudy trudniej usunąć.

                  Mój jest tylko na piersi i szczątkowym rozszerzaniu diety. Przed badaniem kupki podałam mu świeży sok z marchewki (wcześniej jadł gotowaną), też z nadzieją że coś może więcej wyjdzie w kupce(na zasadzie że je odrętwi i łatwiej odpadną od jelit), ale skóra dziecka zareagowała bardzo gwałtownie- wysypka, którą miał zrobiła sie żywoczerwona. I tak myślę, że albo mały ma alergię na marchew, albo ma robale.

                  Gdyby był starszy to założyłabym że ma robale, dała leki i oceniła po efektach. A tak, to lekarz straszy chemią przeciw pasożytom na wyrost, a jednocześnie proponuje steryd doustnie też na widzimisię.

                  A tak w ogóle to z Waszych doświadczeń co jest najłatwiej wykryć? bo najtrudniej to przypuszczam że lamblie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka