Na cudownym spotkaniu u Wadery radziłam się, jaką pralkę kupić, bo stara zaniemogła. Mój Tata obiecywał wprawdzie, że zajrzy do niej i może uda się ją naprawić, ale nie wierzyłam. Ani że stanie się to szybko, ani że się uda. No i... muszę odszczekać (odmiauczeć?): wczoraj Tata był u mnie, doszedł przyczyny usterki (przerdzewiałe łożysko), zreanimował pralkę chwilowo - do czasu kupna nowego łożyska. Mój Tata jest po prostu mistrzem świata, o czym chcę wszem i wobec zawiadomić.

I oczywiście podzielić się radością, jaką czuję na myśl o planowanym praniu : )))))