Trafiliśmy bodaj ostatni weekend pięknej pogody. Działkę szwagrostwa chętnie nawiedzamy, a już tradycją jest za każdym razem (choć różnymi drogami) wypad do Mariańskiego Porzecza i lody pod
Sanktuarium
Barba w drodze do Mariańskiego Porzecza
droga prowadzi wśród jabłoniowych sadów
drzewka uginają się pod ciężarem olbrzymich, pięknie wybarwionych jabłek
a pomiędzy sadami co jakiś czas poletka kapusty
i zagadka - jaka to kapusta?
a jabłka trafiają do tłoczni soków, których w okolicy jest wiele
a w ogóle jabłka są transportowane na takich niskich wózkach za traktorem, widok jest pocieszny, przypomina to kolejkę wiozącą dzieci na wycieczkę. Zdjęcia nie udało mi się zrobić, wczoraj niedziela, przetwórnia nieczynna, sadownicy też raczej odpoczywali.
Akcent koci też był. Spotkałam na drodze kota, a właściwie kotkę, bo była to trikolorka i próbowała ze mną rozmawiać. W końcu poszła w stronę wsi.
Przejechałam wczoraj 26 km, na więcej nie starczyło czasu, trzeba było wracać do domu i kotów. Ale fajnie było.