Dodaj do ulubionych

Wspolna praca malzonkow

06.06.11, 13:48
Jak wszyscy wiemy nowa ustawa zakazuje pracy nazwijmy to "rodzinnej".
Ciekawi mnie czy obserwujecie juz jakies nastepstwa wynikajace z tego zakazu?
Z mojego podworka dodam, ze jak na razie jedna para zrezygnowala z zawarcia zwiazku malzenskiego i zyje "na kocia lape". Wprawdzie nie maja dzieci (ale biologicznie to chyba jeszcze miec moga ;>) ale tak sie zastanawiam co mozna powiedziec dziecku z takiego zwiazku probujac wytlumaczyc dlaczego tata i mama formalnie nie jest rodzina.
Obserwuj wątek
    • adept44_ltd Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 13:54

      powiedziec dziecku z takiego zwiazku probujac wytlumaczyc dlaczego tata i mama formalnie nie jest rodzina

      bo tata i mama muszą być formalnie rodziną?
      myślę, że formalne rodziny mają przynajmniej równie wiele to "powiedzenia" swoim dzieciom, jak nieformalne...
      • donnajohnson Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 14:01
        adept44_ltd napisał:

        > bo tata i mama muszą być formalnie rodziną?
        > myślę, że formalne rodziny mają przynajmniej równie wiele to "powiedzenia" swoi
        > m dzieciom, jak nieformalne...

        Precyzujac powinno byc:
        "dlaczego pomimo ze chcieli byc typowa rodzina nia nie sa."
    • pfg Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 14:24
      donnajohnson napisała:

      > Jak wszyscy wiemy nowa ustawa zakazuje pracy nazwijmy to "rodzinnej".

      A konkretnie, zakazuje podległości służbowej, a i to za wyjątkiem stanowisk obieralnych (rektor, dziekan). Na stanowiskach równorzędnych (lub w innych pionach) małżonkowie, a także rodzeństwa, dzieci i rodzice pracować mogą.
      • donnajohnson Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 14:27
        pfg napisał:


        > A konkretnie, zakazuje podległości służbowej, a i to za wyjątkiem stanowisk obi
        > eralnych (rektor, dziekan). Na stanowiskach równorzędnych (lub w innych pionach
        > ) małżonkowie, a także rodzeństwa, dzieci i rodzice pracować mogą.

        Ja o tej pierwszej opcji pisze -,-
        Kierownik Katedry + jego byla doktorantka.
        • kardla Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 14:44
          a kto zadecydowal o etacie dla pani bylej doktorantki?
          • donnajohnson Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 14:48
            kardla napisała:

            > a kto zadecydowal o etacie dla pani bylej doktorantki?

            Ehhhh, zeby nie bylo.
            Nie ma w tym zadnej patologi. Obydoje sa w porzadku a zszeli sie ze soba ze dwa lata temu. Ona byla juz z 5 lat po obronie.
            A o etacie zawsze decyduje Rektor.
    • sendivigius Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 16:46
      donnajohnson napisała:

      ale tak sie zastanawiam co mozna powi
      > edziec dziecku z takiego zwiazku probujac wytlumaczyc dlaczego tata i mama form
      > alnie nie jest rodzina.


      O wiele trudniej wytlumaczyc dziecku ze nie bedzie mialo posady na wydziale tylko dostanie Jasio bo juz ma tam prace jego tata i mama i wujek i stryjek i ciocia i druga ciocia i brat stryjka i ....

      Znam miejsca gdzie juz 3 pokolenie rodzinki sie wymienia.
    • whiteskies Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 18:49
      O kilku takich aferach tez slyszalem... Mair i Irene Curie, Niels i Aage Bohr, Bjeknessow bylo trzech: dziadek, ojciec i syn :)
      Powaznie: z nepotyzmem trzeba walczyc, jest jednak troche przypadkow w ktorych przepis autentycznie moze byc klopotliwy a restrykcje nieuzasadnione.
      • donnajohnson Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 19:02
        whiteskies napisał:

        > Powaznie: z nepotyzmem trzeba walczyc, jest jednak troche przypadkow w ktorych
        > przepis autentycznie moze byc klopotliwy a restrykcje nieuzasadnione.

        Ale ten watek nie jest o nepotyzmie.
        Zreszta opisana przeze mnie sytuacja nie ma nic wspolnego z nepotyzmem.
        Jak rozumiem skoro nie ma odzewu na moj post problem jest marginalny (przynajmniej u was na Uczelniach).
        ^_^
        • spokojny.zenek Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 19:50
          Problem jest marginalny. Marginalne natomiast nie jest selektywne wykorzystywanie rzekomego zwyczaju, który rzekomo już teraz zakazywał pracy w jednej jednostce małżonkom, choćby nawet poznali się w pracy...
        • whiteskies Re: Wspolna praca malzonkow 07.06.11, 11:28
          Przepis ktory zabrania wspolnie pracowac malzonkom (rodzinie) w wypadku zaleznosci sluzbowej to praktyczne wdrozenie walki nepotyzmem w nowej Ustawie, ja tylko to mialem na mysli, bron Boze nie tych panstwa. Sam jestem w takiej sytuacji ze poznalismy sie z zona w pracy (juz dawno temu...) i nadal pracujemy w tym samym miejscu, na wszelki wypadek nie kandydowalem do tej pory do wladz (mialem propozycje), teraz zostalo to ustawowo usankcjonowane :)
          • spokojny.zenek Re: Wspolna praca malzonkow 07.06.11, 11:34
            whiteskies napisał:

            > Przepis ktory zabrania wspolnie pracowac malzonkom (rodzinie) w wypadku zalezn
            > osci sluzbowej to praktyczne wdrozenie walki nepotyzmem w nowej Ustawie

            Podobne regulacje są w wielu innych miejscach "od zawsze" - choćby w sądownictwie.

            > ja tyl
            > ko to mialem na mysli, bron Boze nie tych panstwa. Sam jestem w takiej sytuacj
            > i ze poznalismy sie z zona w pracy (juz dawno temu...) i nadal pracujemy w tym
            > samym miejscu, na wszelki wypadek nie kandydowalem do tej pory do wladz

            Gdyby ktoś potrzebował się Was pozbyć, to żadne niekandydowanie by Ci nie pomogło. Dowiedziałbyś się, że jest podobno zdawna utrwalony zwyczaj, który bezwzględnie takie sytuacje wyklucza ;-)

    • pzgr Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 20:14
      to niech spokojnie wezmą ślub.
      poczekają na pierwszą uwagę ze strony rektora.
      i już mogą iść do sądu pracy wygrać odszkodowanie w prezencie ślubnym.
    • dala.tata Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 20:15
      musze powiedziec, ze mi szczeka opadla na pytanie. co za roznica, czy sa 'formalnie rodzina'. mnie sie wydawalo, ze rodizna sie jest, bo sie jest rodzina, a nie dlatego, ze sie dostaje kwit. i przedstawianie tego jako zycia 'na kocia lape' jest co najmniej dziwne.

      i oczywiscie, ja rozumiem i akceptuje to, ze jesli to jest problem dla tejze rodziny, to musza sobie poradzic z tym, ale bardzo to dziwne, szczegolnie wsrod dobrze wyksztalconych ludzi.
      • donnajohnson Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 20:23
        dala.tata napisał:

        > musze powiedziec, ze mi szczeka opadla na pytanie. co za roznica, czy sa 'forma
        > lnie rodzina'. mnie sie wydawalo, ze rodizna sie jest, bo sie jest rodzina, a n
        > ie dlatego, ze sie dostaje kwit. i przedstawianie tego jako zycia 'na kocia lap
        > e' jest co najmniej dziwne.

        Nie no ja to tez rozumiem czy akceptuje to juz "inna inszosc". ;]
        Ale istota sprawy bylo pytanie co odpowiedziec dzieciakowi, ktory predzej czy pozniej takie pytanie zada (ze wzgledu na wiek, kolegow i kolezanki czy wiele innych powodow).
        Co odpowiedziec "bo ustawa zabraniala"?
        Tak sobie tylko hipotetyzuje ^^
        • dala.tata Re: Wspolna praca malzonkow 06.06.11, 20:25
          zatanowilem sie co ja bym poweidzial i opcje sa:

          a. bo tak chcielismy i sie umowilismy
          b. bo nieporzeby nam kwit do rodziny.
          c. bo takie jest glupie prawo.
          d. nie twoja sprawa, szczeniaku :-)


          donnajohnson napisała:

          > Nie no ja to tez rozumiem czy akceptuje to juz "inna inszosc". ;]
          > Ale istota sprawy bylo pytanie co odpowiedziec dzieciakowi, ktory predzej czy p
          > ozniej takie pytanie zada (ze wzgledu na wiek, kolegow i kolezanki czy wiele in
          > nych powodow).
          > Co odpowiedziec "bo ustawa zabraniala"?
          > Tak sobie tylko hipotetyzuje ^^
      • larusse Re: Wspolna praca malzonkow 07.06.11, 20:29
        Taaa, bo "źle wykształceni" to takie ciemniaki, które myślą, że jak się nie pobiorą to przyjdzie 10 plaga egipska... i jak tu powiedzieć dziecku, że będzie musiało umrzeć???

        dala.tata napisał:

        > i oczywiscie, ja rozumiem i akceptuje to, ze jesli to jest problem dla tejze ro
        > dziny, to musza sobie poradzic z tym, ale bardzo to dziwne, szczegolnie wsrod d
        > obrze wyksztalconych ludzi.
        >
        >
    • matya Re: Wspolna praca malzonkow 07.06.11, 22:58
      :D wazny szczegol: czy chodzi o uswiecony zwiazek malzenski?
      a co powedziec dziecku jesli mamusia nie zmienila nazwiska po slubie?
      • dala.tata Re: Wspolna praca malzonkow 08.06.11, 00:17
        jak to nie zmienila????? cos tu sciemniasz heretyczko!

        matya napisała:

        > :D wazny szczegol: czy chodzi o uswiecony zwiazek malzenski?
        > a co powedziec dziecku jesli mamusia nie zmienila nazwiska po slubie?
        >
    • flamengista a nie ma okresu przejściowego? 08.06.11, 08:05
      Bo u nas nic się nie dzieje, nawet w skrajnych przypadkach - ewidentnie podpadających pod ustawę.
    • greylin Re: Wspolna praca malzonkow 08.06.11, 09:52
      Mieli już zaplanowany ślub i bach!, ktoś im ustawą pod nogi rzucił i zrezygnowali?
      Nie wiem na ile ich znasz, ale są różnie powody nieformalizowania związku. A dzieci (nawet te, których jeszcze nie ma) sytuację zastaną przyjmują jako naturalną, więc kupią nawet argument "bo nie" i to bez większej traumy.
      • donnajohnson Re: Wspolna praca malzonkow 08.06.11, 11:09
        greylin napisała:

        > Mieli już zaplanowany ślub i bach!, ktoś im ustawą pod nogi rzucił i zrezygnowa
        > li?

        Wypisz wymaluj dokladnie tak jest ^^
        • greylin Re: Wspolna praca malzonkow 09.06.11, 11:17
          o! Tu mnie zaskoczyłaś ;)
          A to nie tak, ze w naszej kulturze rezygnacja ze ślubu jest raczej niezbyt popularna? A już na pewno stanowi powód do miliona pytań na które sami zainteresowani nie mają ochoty odpowiadać. Łatwiej się zasłonić ustawą :D
          • donnajohnson Re: Wspolna praca malzonkow 09.06.11, 11:30
            greylin napisała:

            > o! Tu mnie zaskoczyłaś ;)
            > A to nie tak, ze w naszej kulturze rezygnacja ze ślubu jest raczej niezbyt popu
            > larna? A już na pewno stanowi powód do miliona pytań na które sami zainteresowa
            > ni nie mają ochoty odpowiadać. Łatwiej się zasłonić ustawą :D
            >
            Byc moze masz racje ja w to nie wnikam.
            Ale nie zmienia to faktu, ze po wejsciu w zycie nowych przepisow ktores z nich musialoby zrezygnowac z pracy. Swoja droga ciekawe kto? On (kierownik) czy ona (podwladna po hab.)?
            Biorac pod uwage waska specjalnosc obydwojga ciezko by bylo znalezc prace w innej Katedrze - bardziej prawdopodobne byloby przeniesienie do innego miasta do analogicznej Katedry. Rozpad pozycia gotowy. :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka